Witajcie…
Dawno milka w galerii nie byłoczas nadrobić zaległości…
Z góry proszę Modów o przymknięcie oka na ilośćjakoś tak pasowało do opowiadania…
Przedstawiam dwuczęściowy reportaż z naszego wypadu w Tatry Słowackie.
Miniona sobota, wyjazd z Krakowa godzina 3 w nocy. Uczestnicy Mariusz, Jacek i ja.
Pierwotny zamysł trasa na rozgrzewkę i rozpoczęcie sezonu. Mostek na Białce, który teraz jest granicą między Słowacją przekraczamy koło 5 rano. Autko zostawiamy na opustoszałym parkingu. W dobrych humorach wyruszamy w Dolinę Białej Wody. Wg drogowskazu na Polski Grzebień mamy 5.15 da się zrobić…Pogoda bardzo dobra a to najważniejsze.
Cz I
1.
Szybko docieramy na Polanę Białej Wody… mgiełki i widok Młynarza towarzyszą nam przy śniadanku w szałasie…
2.
Następnie maszerujemy lasem najpierw ubitą drogą później węższą ścieżką…
Dwukrotnie mostkami przechodzimy nad potokiem Biała Woda, który niżej łączy się z naszym Rybim Potokiem i tworzy Białkę. Tematów fotograficznych sporo…ale czas nagli więc kadry dość pospieszne. W lesie po prawej, w górze doliny usytuowane jest Taternickie Taborisko czyli jedno chyba z trzech pól namiotowych w Tatrach. Niestety tylko dla wybrańców, legitymacja PZA i opłacone składki to podstawa.
Wychodzimy z lasu nad okolicą góruje Ganek-wspinaczkowo jedno z ciekawszych miejsc.
3.
Wolno wspinamy się na próg Litworowej Doliny
4.
Ganek w całej okazałości
5.
Maleńki Zielony Staw na wysokości 1576m npm
6.
Przekraczamy próg doliny, dalej ścieżka zamieniła się w strumień, którym wspinamy się dalej, aż do wypłaszczenia dolinki gdzie wita nas para Świstaków. Niestety odległość dość duża natomiast ich odgłosy słyszalne jakby metr obok![]()
7.
Zostawiamy śpiący po zimie Litworowy Staw, ścieżka pnie się stromiej, odpoczynki dłuższe… tzn przerwy na zdjęcia i podziwianie otaczających nas szczytów.
8.
Dochodzimy do posępnego otoczenia Zmarzłego Stawu, który w całości pokryty jest śniegiem. Zmarzły Kocioł wita nas mgłą, pierwsze kroki w śniegu i chwila konsternacji nie ma szlaku…dopiero po chwili mgła rzednie i ukazują nam się tablice na ścianie, które informują o rozgałęzieniu szlaku: w lewo Rohatka w prawo Polski Grzebień.
9.
Mija 40 min mozolnej wspinaczki, ścieżką skalną lub śniegiem a na końcu sypkim piargiem…docieramy na przełęcz … Polski Grzebień 2200m npm – Zdobyty!
Spotykamy w końcu ludzi…do tego momentu minęliśmy się tylko z dwójką…
Jest mglisto, wietrznie i zimno…wyciągamy kurtki. Kilka pamiątkowych szarych zdjęć…
Jest koło południa decydujemy, że idziemy dalej kierunek Mała Wysoka, z przełęczy to godzina drogi…
10.
Dwa, trzy zakosy powyżej przełęczy dostajemy premię…mgły się rozwiewają i widzimy cel drogi, który z tej perspektywy wygląda łagodnie i niepozornie… nic bardziej mylnego…
11.
Prawdziwa perspektywa to jednak w drugą stronę…odsłania się nam widok na najwyższy szczyt Tatr – Gerlach!
12.
Robi wrażenie …to prawdziwa potęga…pospiesznie robimy foteczki…z dołu nadciągają mgły i chmury…
cdn.
Szukaj




Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami