Dziękuję wszystkim za uwagę i opinie.
Tryptyk przedstawia scysję zakończoną agresją fizyczną pomiędzy matką i dzieckiem. W trakcie trwania szarpaniny znalazła się obok kolejna przedstawicielka mniejszości i załamała ręce nad tym wszystkim. Dokładnie to, ni mniej ni więcej, chciałem pokazać. Przesłanie, skoro nie płynie dla ciebie z obrazków, wyłuszczam: ludzie, którzy spędzają całe dnie, praktycznie całe życie na ulicy są zmuszeni do rozwiązywania wszystkich swoich problemów - przeżywanie kłótni, zmartwień i wszelkich innych emocji - właśnie na ulicy. Ta krótka obserwacja wywołała u mnie takie pytania: Jak wygląda system wartości, zasady, które przekazuje w tej społeczności matka dzieciom? Jak wygląda kwestia autorytetu? Co sprawia, że kilkuletni dzieciak ma czelność rzucić się na matkę z pięściami? A może to nie jego matka, tylko kuzynka i odgrywają rolę matka-dziecko, żeby grać na emocjach i skuteczniej zarabiać?
Wyrwany z kontekstu? Czy fotografując awanturę mam obowiązek zacząć pół godziny wcześniej i podać na 100 fotkach, jak do niej doszło? W jakim kontekście chciałbyś zobaczyć ten moment?
Po raz kolejny wypływa na forum kwestia zgody osób na rozpowszechnianie wizerunku. Interesuję się taką formą fotografii, oglądam mnóstwo zdjęć z ulic całego świata i nie mam najmniejszych wyrzutów sumienia z powodu opublikowania tych. Fotografia uliczna z definicji nie służy pokazywaniu cukierkowego życia, tylko rzeczywistego, ze wszystkimi jego smakami.
pzdr
PS.
żeby nie było - nie bawię się w panią Arbus, nie jestem łowcą niedoskonałości i nie tylko na tym koncentruję się na ulicy. Chyba udaje mi się jak do tej pory zachować proporcje:
4.
5.
6.
7.
Szukaj





Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami