aha, czyli FM mam sobie odpuścić. Czy jednak jest aż tak źle z tym body? Inni chwalą bardzo. Niestety na chwile obecną nie stać mnie na FM2 (być może ze stanów coś ściągne jak dolar troche spadnie).
Szukaj
aha, czyli FM mam sobie odpuścić. Czy jednak jest aż tak źle z tym body? Inni chwalą bardzo. Niestety na chwile obecną nie stać mnie na FM2 (być może ze stanów coś ściągne jak dolar troche spadnie).
i co ja mam tu napisać?
Źle nie jest, mój 32-letni FM wciąż daje sobie radę, choć co prawda zdarza mu się nałożyć klatki... Zatem jeśli znajdziesz egzemplarz w dobrym stanie, to też będzie to świetny wybór.
jeszcze jedna różnica - fm2n ma najkrótszy czas 1/4000, fm 1/1000
Jeśli chcesz pancerny aparat to wg mnie najlepiej się sprawdzi F2.
Warto też się zastanowić nad FE2 na przykład takim >>> http://allegro.pl/item499567494_nikon_fe_2.html
Jak dla mnie jeden z najlepszych nikonów ever.
FM to świetne body, ale dlaczegoś otaczane jest idiotycznym kultem i często ludzie nieświadomi pewnych jego cech rzucają się na niego jak szczerbaci na suchary.
Wielką zaletą tego aparatu jest to, że jest całkowicie manualny - działa całkowicie bez baterii, jedynie światłomierz porzebuje pastylki od zegarka, która wystarcza na baaardzo długo. Z uwagi na ten fakt aparat był chętnie wykorzystywany do fotografii podczas długich wypraw w trudno dostępne lub mroźne rejony.
Wielką wadą tego aparatu jest to, że jest całkowicie manualny - w aparacie z automatyką ekspozycji wybiera się przysłonę, a do tego czas dobierany jest automatycznie. Tu musisz sobie poustawiać wszystko ręcznie, więc tracisz więcej czasu na użeranie się z pokrętłami, co może dekoncentrować - dla kogoś, kto wytłukł w życiu kilka kilometrów filmu, rąbał wielkoformatowcami na szynach i potrafi niczym Anselm Adams ocenić ekspozycję na oko, bo np. przypomni sobie wartość luminancji księżyca jest to pestka. Dla dziecka cyfrowej rewolucji przyzwyczajonego do aparatów, które same robią zdjęcia może to być nieludzkie. Ale obiektywnie rzecz biorąc - wygodniej się pracuje aparatem z AE.
Jak to mówią, złej baletnicy... Ten żart to tak a propos braku jakiejkolwiek automatyki. Można się szybko przyzwyczaić. A czemu seria FM jest kultowa? Hmmm... Trzeba mieć ten aparat żeby to zrozumieć. Ja to rozumiem.
Pozdr.
W moim przypadku gdyby zależało mi na automatycznym dobieraniu czasu do przysłony to bym sobie głowy nie zawracał. Do tego mam F90x i F80. Zależy mi na totalnym manualu i przygodzie z tym związanej. Powiem szczerze że chciałbym mieć do dyspozycji body które (jak wspomniał Czornyj) sprawdzi się w iście syberyjskich warunkach (choć i takiej wyprawy nie wykluczam). Reasumując, FM2 to dla mnie kwestia kilku miesięcy obserwowania rynku żeby dorwać coś naprawdę fajnego. FM jakby nie patrzeć jest jednym z flagowych modeli, kultowym może troche też. Jedni pomyślą że po co pchać się w takie klamoty inni przyznają rację, a ja poprostu tesknie do pseudo zenitowskiej prostoty z przed lat.
i co ja mam tu napisać?
Też miałem, ale otaczanie aparatów kultem po pewnym czasie mi się znudziło i zacząłem prozaicznie przykładać większą wagę do ich walorów użytkowych.
Nb. przypomina mi się opowieść mojej wykładowczyni - swego czasu odwiedziła ich jakaś amerykańska ahtystka celem pofotografowania w Krakowie i poprosiła o asystę i przewodnictwo podczas robienia zdjęć. Metodę pracy miała nieskomplikowaną - brała od asystentów naładowany i ustawiony korpus Nikon FM i - nie ustawiając w nim niczego (taki miała stajl) - rąbała na prawo i lewo do wyczerpania filmu, na co asystent podawał jej kolejny, zawczasu zaopatrzony w film i ustawiony korpus.
Drogę swą oznaczała rozsiewając po murkach i ławkach baterię stałoogniskowych obiektywów (oczywiście najjaśniejsze, najlepsze Ai-Sy), które co raz wymieniała i odkładała gdzie bądź, nie troszcząc się o dalszy ich los (w panice zbierali je za nią moi wykładowcy, przerażeni, że zaraz ktoś je niezawodnie zapieprzy).
Podczas owej wesołej eskapady jedna z FM-ek się popsuła - moi wykładowcy ze przerażeniem, smutkiem i nabożną czcią podali asystentowi kultowe zwłoki owego kultowego aparatu (naonczas wartego w naszym zniewolonym kraju fortunę), na co ten - wykazując się elementarnym brakiem szacunku - skwitował fakt awarii beztroskim: "So what? It's only a Nikon" i wypieprzył go do śmieci![]()
I może właśnie dzięki tym walorom użytkowym FM2 jest kultowy... Ma wszystko co potrzeba do robienia zdjęć i nic więcej. To co widzisz w wizjerze nie można porównać, do żadnego małoobrazkowego aparatu cyfrowego, który jest produkowany obecnie. Ergonomia, prostota, niezawodność, wspaniały wizjer itp czynią ten aparat kultowym. Nie moda, szpan czy ograniczona liczba sztuk.Też miałem, ale otaczanie aparatów kultem po pewnym czasie mi się znudziło i zacząłem prozaicznie przykładać większą wagę do ich walorów użytkowych.
Aha. Trzeba chcieć mieć taki aparat. Jeśli ktoś woli mieć AF, trzy tryby pomiaru światła czy automatykę- to nie jest aparat dla niego.
Skontaktuj się z nami