Zobacz pełną wersję : Kulinarnie
Jeśli to brown sugar z limonką, rumem i miętą, to doceniam.;-)
Tylko dlaczego tłuczek obcięty i tak przebity? Z prawej za mocno, z lewej za słabo.
Nie jestem żadnym fachowcem, tylko zwykłym odbiorcą zdjęcia, ale jednak to mi przeszkadza.
No dobra... :)
166. Bez żadnego ucinania :)
64519
167.
64520
Dlaczego? Czy każda kompozycja musi być bez ucinania? :)
nie musi, ale to kwestia mojego gustu i tyle :D
#165 - znów ucięte ale co gorsze przepalenie na tym madlerze (to fachowa nazwa na "tłuczek") i szklanka powinna być w pionie a nie przechylać się, może pijana ;)
#166 - już lepiej
Zerkam od czasu do czasu i nieźle Ci to wychodzi. Jako amatorowi w tej dziedzinie zdjęcia mi się podobają :)
Jedno co można by zauważyć to fakt, że wyrobiłeś swój styl i widząc miniaturkę można zgadnąć, że to Twoje zdjęcie. Schematyczność po pewnym czasie może się opatrzyć (ale to tak bardziej uwaga niż wada).
Żeby nie było samego słodzenia :) 167 mi się nie podoba. I nie chodzi tu absolutnie o technikalia, układ ale coś to ciasto wyszło niekorzystnie na fotografii. Wygląda jak spleśniałe :/ Pewnie to urok takiego pancakeka ale trzeba by to jakoś inaczej zrobić.
Dzięki RMC :) No takie już to ciasto było, może w innym oświetleniu wyglądałoby korzystniej.
170.
64630
171.
64653
172.
64654
173.
64655
Carlos_lo
15-07-2022, 12:23
widzicie? pogratulowac zaparcia;)
Dzięki @RMC (https://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=71595) :) No takie już to ciasto było, może w innym oświetleniu wyglądałoby korzystniej.
170.
64630
Za dużo drewna w drewnie. Co jest tematem zdjęcia, kanapka czy deski ?
rlat masz rację, trochę ta kanapka ginie w tych deskach. Dzięki za komentarz.
Ładne te śledzie. Miałem ostatnio problem by jakoś sensownie śledzie przedstawić. Tu jest fajnie.
Ładne te śledzie. Miałem ostatnio problem by jakoś sensownie śledzie przedstawić. Tu jest fajnie.
Dzięki, no łatwo nie jest, zwłaszcza przy oświetlaniu :)
177.
64781
178.
64782
#177 - większa ostrość na tym głównym ciachu i było by bardzo dobrze, może nawet większa GO żeby mniej rozmyć mufiny a tylko tło
Następnym razem przymknę bardziej i dam większą GO :)
Krojsant w dwóch wersjach, czekoladowa i porzeczkowa.
179.
64814
180.
64815
182.
64885
183.
64886
184.
64887
185.
64888
186.
64889
Z ostatniej rureczkowej wrzutki pierwsze bardzo fajne jak dla mnie. Kolejne to chyba krótka fotohistoria, że są smaczne bo rurek coraz mniej, a i zdjęcia coraz mniej ciekawe. Natomiast na 2 ostatnich chyba postanowiłeś wziąć sobie do serca uwagę sprzed kilku postów kolegi rlat i ja kompletnie odwrócić... mogłeś je zatytułować wood with tubes ;)
Z ostatniej rureczkowej wrzutki pierwsze bardzo fajne jak dla mnie. Kolejne to chyba krótka fotohistoria, że są smaczne bo rurek coraz mniej, a i zdjęcia coraz mniej ciekawe. Natomiast na 2 ostatnich chyba postanowiłeś wziąć sobie do serca uwagę sprzed kilku postów kolegi rlat i ja kompletnie odwrócić... mogłeś je zatytułować wood with tubes ;)
Dzięki za komentarz. Chciałem zobaczyć jak będzie funkcjonować to jak zrobię więcej ujęć tej samej sceny. No ale jak widać chyba lepiej jak będę wrzucał pojedyncze kadry :)
183. Agrest.
65174
184.
65175
185.
65176
Fajnie jest obejrzeć przemianę sposobu robienia zdjęć.
Te 3 ostatnie według mnie są naprawdę dobre
Kojocisko
02-08-2022, 09:31
Agreścik jest primasort.
Dzięki Panowie za komentarze :)
186.
65410
187.
65411
188.
65412
O kurde, fajne! Może opiszesz jak robisz takie zdjęcie? Rozumiem że to sklejka z kilku ujęć?
O kurde, fajne! Może opiszesz jak robisz takie zdjęcie? Rozumiem że to sklejka z kilku ujęć?
Dzięki :) Tak, to sklejka, najpierw zrobiłem splash z mlekiem i ujęcie samego tła, a potem dorabiałem ciasteczka, prawie każde z innego ujęcia.
193.
66023
#193 - dlaczego z dzbanka nalewasz herbatę skoro masz zaparzaczkę wyglądającą jak wyjęta z kubka :D:D:D
co do #192 - trochę mi wzrok odciąga to pierwsze rozmyte ciastko
ale tak poza tym całkiem fajnie to wszystko wygląda
Dzięki :)
194.
66337
195. Gotowana kapusta.
66338
196.Danie chińskie.
66339
Lepiej z przeszkadzajkami czy bez?
197.
66497
198.
66498
Kojocisko
23-09-2022, 12:15
Ja wolę bez :-)
Dzięki za odpowiedź, ja w sumie też :)
199.
67113
200.
67114
201.
67115
ciacho23
05-11-2022, 12:28
Moim zdaniem amatora kostki lodu powinny mieć jakiś błysk/blask. Tymczasem twoje wyglądają jakby były plastikowe.
Moim zdaniem amatora kostki lodu powinny mieć jakiś błysk/blask. Tymczasem twoje wyglądają jakby były plastikowe.Przecież są plastikowe
ciacho23
08-11-2022, 23:29
Aha. No to OK.
Tak, to sztuczny lód.
Tym razem miałem przyjemność fotografować dla Steakowni (czyli "Zakłady Mięsne Warmia"). Zdjęcia zaakceptowane.
205.
67754
206.
67755
207.
67756
208.
67758
209.
67759
Tym razem miałem przyjemność fotografować dla Steakowni (czyli "Zakłady Mięsne Warmia"). Zdjęcia zaakceptowane.
serio to zaakceptowali? tylko pogratulowac niewymagajacego klienta. Mieso wyglada bardzo zle, ale swieze mieso fotografuje sie dosc ciezko. Dziwie sie ze ktokolwiek to klepnal ale widocznie dzial marketingu jest z lapanki jak to sie czesto zdarza albo przywykli do zdjec z marketow.
kawalek przeciagnietej wolowiny na widelcu wyglada tak zle ze az chce sie ja przytulic i powiedziec ze kiedys wszystko bedzie dobrze.
od dlzuszego czasu swiecisz wszystko na jedno kopyto. czasem to dziala ale w przypadku miesa takie oswietlenie jest wyjatkowo kiepskie.
sorry za szczerosc.
serio to zaakceptowali? tylko pogratulowac niewymagajacego klienta. Mieso wyglada bardzo zle, ale swieze mieso fotografuje sie dosc ciezko. Dziwie sie ze ktokolwiek to klepnal ale widocznie dzial marketingu jest z lapanki jak to sie czesto zdarza albo przywykli do zdjec z marketow.
kawalek przeciagnietej wolowiny na widelcu wyglada tak zle ze az chce sie ja przytulic i powiedziec ze kiedys wszystko bedzie dobrze.
od dlzuszego czasu swiecisz wszystko na jedno kopyto. czasem to dziala ale w przypadku miesa takie oswietlenie jest wyjatkowo kiepskie.
sorry za szczerosc.
I tak dość delikatnie to napisałeś. Te zdjęcia są straszne.
No chyba, że mają powiększyć pulę wegetarian. To wtedy OK.
No chyba, że mają powiększyć pulę wegetarian. To wtedy OK.
:D :D :D
serio to zaakceptowali? tylko pogratulowac niewymagajacego klienta. Mieso wyglada bardzo zle, ale swieze mieso fotografuje sie dosc ciezko. Dziwie sie ze ktokolwiek to klepnal ale widocznie dzial marketingu jest z lapanki jak to sie czesto zdarza albo przywykli do zdjec z marketow.
kawalek przeciagnietej wolowiny na widelcu wyglada tak zle ze az chce sie ja przytulic i powiedziec ze kiedys wszystko bedzie dobrze.
od dlzuszego czasu swiecisz wszystko na jedno kopyto. czasem to dziala ale w przypadku miesa takie oswietlenie jest wyjatkowo kiepskie.
sorry za szczerosc.
No właśnie to moja pierwsza styczność z surowym mięsem, co się okazało niełatwe... Nie wiedziałem jak do tego podejść oświetleniowo, więc zastosowałem "najbezpieczniejszy" dla mnie setup. Zwłaszcza, że sesja była w knajpie, a na wyjazdach nie czuję się jeszcze pewnie.
Mógłbyś powiedzieć coś więcej, jak byś to oświetlił? I oprócz światła co jeszcze wpływa na ten negatywny wygląd mięsa? Albo chociaż przykłady porządnie sfotografowanego surowego mięsa? Żebym wiedział na przyszłość.
A i dodam jeszcze, że zdjęcia to była "masówka" pod sklep internetowy, może dlatego zaakceptowali.
Mógłbyś powiedzieć coś więcej, jak byś to oświetlił? I oprócz światła co jeszcze wpływa na ten negatywny wygląd mięsa? Żebym wiedział na przyszłość.
w sumie moglbym. 20k$ i dostaniesz pelne spektrum foto kulinarnej :D
a tak serio to dostales w tym watku tyle rad ze Wujot powinien do konca zycia pic na twoj koszt :D teraz jestes zawodowcem, bierzesz za to kase, musisz sam walczyc i wyciagac wnioski z uwag
Pilej
Twoim problemem jest jednostronność, którą należałoby nazwać ćwierćstronnością. A nawet mniej. Bo maniera, którą odkryłeś załatwia może 15% tematów. Piotr słusznie zakwalifikował Cię do zawodowców (bo z tego żyjesz). Od profesjonalisty oczekuje się umiejętności analizy tematu na różnych poziomach i poradzenia sobie z różnymi motywami. Z efektem przyzwoitym. I teraz nie szukasz rozpaczliwie setupu, tylko budujesz w głowie sobie wizję zdjęcia (a szerzej projektu). I w oparciu o tę wizję realizujesz plan. Jeden przedmiot - 100 różnych realizacji.
Są różne metody nauki. Można na przykład poczytać i pooglądać co robią inni i starać się to powtórzyć. Jeśli kolejne stopnie wtajemniczenia są odpowiednio dobrane to po pewnym czasie ma się jakieś podstawy. Tak wygląda na przykład metodologia na studiach wyższych. To budowanie bazy. Twoja strategia jest zupełnie inna, uznałeś, że ilość przekształci się w jakość. To się może udać w niektórych sportach. W fotografii pewnie też, ale pod warunkiem ostrej pracy własnej nad teorią i nad nowymi polami. Czyli poszerzaniu bazy. Tymczasem kręcisz się wokół ogona, postęp jest wolny lub już go prawie nie ma. Bo dalej masz jedno udane zdjęcie i dwa gnioty.
Proponuję zabrać się solidnie do nauki, przygotowałem Ci listę pozycji pod kątem techniki oświetleniowej. Światło nie jest jedynym istotnym zagadnieniem ale, na tym etapie co jesteś, chyba najważniejszym.
Pozycja wprowadzająca: Arnheim, Sztuka i percepcja wzrokowa. Rozdział światło. Największy żal mam o to, że trafiłem na tę pozycję z 10 lat za późno, kiedy w zasadzie miałem to wszystko poukładane. Najlepsze 8 stron o świetle jakie czytałem. Napisane dla malarzy ale fotografom też polecam. Można rozpędem przeczytać kolejny o kolorze. A tak naprawdę całość. Otworzą Ci się oczy. Ta pozycja to baza pod bazę.
Podstawa na poziomie technicznym:
Światło w fotografii. Magia i nauka. Ta pozycja jest dobra choć niestety niekompletna, nawet na poziomie technicznym. Zastrzeżenia mam też na poziomie "filozoficznym" i psychologicznym bo ich nie ma. Po prostu zbyt techniczna i bez wizji i zrozumienia o co gramy. Ale w porównaniu do reszty dostępnej literatury - znakomita.
Uzupełnienia
Dałbym Dederko "światło i cień w fotografii". Mam bardzo mieszane uczucia bo tam jest dużo uczucia... ale też jest to bardzo nieprecyzyjnie wyłożone. Ale u Dederki jest klasyfikacja właściwości odbić powierzchni a to jest absolutna podstawa fotografii zawodowej. I jest ona podana inaczej jak w pozycji wyżej. Warto znać oba podejścia.
Jest jeszcze jeden problem, który słabo jest zarysowany w nowej literaturze (przynajmniej tej co ją znam). A mianowicie powiązania kontrastu sceny fotograficznej z kontrastem własnym obiektu i kontrastem oświetlenia. Najlepiej gdyby o tym napisać w ujęciu lokalnym i w powiązaniu z techniką prezentacji (reprodukcji) zdjęcia. Dlatego poleciłbym Ci archaiczną pozycję Konrada - światło w filmie, bo tam nie tylko jest to wyłożone (co prawda łopatologicznie i uproszczone do potrzeb filmu) ale autor bardzo dużo miejsca poświęca na omówienie charakterystyk emisyjnych różnych reflektorów. Są liczne wykresy z liniami izoluxów. Nie chodzi tutaj aby przyglądać się historycznym żarnikom tylko mieć świadomość jak zmienia się charakter światła z odległością i kątem. Tak aby wykształcić w sobie intuicję. Aby na przykład wiedzieć kiedy softbox "przestaje być" softboxem albo "zanika" jego prostokątny kształt (bardzo szybko).
--------------------
Ogólnie to jestem bardzo rozczarowany, a nawet sfrustrowany, pisaniem dla Ciebie. Bo, na razie, to jest kompletna strata czasu. Nic nie przyswajasz.
Proponuję zabrać się solidnie do nauki, przygotowałem Ci listę pozycji pod kątem techniki oświetleniowej. Światło nie jest jedynym istotnym zagadnieniem ale, na tym etapie co jesteś, chyba najważniejszym.
przy kulinariach trzeba jeszcze znac sie na kuchni. I lepiej tym lepiej. w foto kulinarnej jest to duzo wazniejsze niz w pozostalych. Chocby po to zeby noz do sera nie ladowal przy ostrygach, salata nei byla zwiednieta itp itd.
ale swiatlo to podstawa i to ono kreuje rzeczywistosc i robi ze zdjecie ktore powoduje slinotok lub zostaje gniotem.
Pozycja wprowadzająca: Arnheim, Sztuka i percepcja wzrokowa. Rozdział światło. Największy żal mam o to, że trafiłem na tę pozycję z 10 lat za późno, kiedy w zasadzie miałem to wszystko poukładane. Najlepsze 8 stron o świetle jakie czytałem. Napisane dla malarzy ale fotografom też polecam. Można rozpędem przeczytać kolejny o kolorze. A tak naprawdę całość. Otworzą Ci się oczy. Ta pozycja to baza pod bazę.
imho chyba najlepsza pozycja z podstaw swiatla.
pozyczylem te publikacje lata temu komus na forum. wiem ze szansa na oddanie jest zadna ale jesli ta osoba to czyta to prosze o przelanie stowki na WOSP w ramach rekompensaty :)
Podstawa na poziomie technicznym:
Światło w fotografii. Magia i nauka. Ta pozycja jest dobra choć niestety niekompletna, nawet na poziomie technicznym. Zastrzeżenia mam też na poziomie "filozoficznym" i psychologicznym bo ich nie ma. Po prostu zbyt techniczna i bez wizji i zrozumienia o co gramy. Ale w porównaniu do reszty dostępnej literatury - znakomita.
lata temu wydano polskie wersje ksiazek "A Guide to Professional Lighting Techniques (Pro Lighting Series)" Hicksa i Schultza podzielone tematycznie. Tematy sa z przelomu wiekow ale pieknie sa rozrysowane plany zdjeciowe, omowione zalozenia danej fotografii i poszczegolne etapy realizacji. czesc zagadnien szczegolnie dotyczacych efektow specjalnych traci myszka ale mozna z nich wyciagniac mnostwo wiedzy.
Dałbym Dederko "światło i cień w fotografii". Mam bardzo mieszane uczucia bo tam jest dużo uczucia... ale też jest to bardzo nieprecyzyjnie wyłożone. Ale u Dederki jest klasyfikacja właściwości odbić powierzchni a to jest absolutna podstawa fotografii zawodowej. I jest ona podana inaczej jak w pozycji wyżej. Warto znać oba podejścia.
mam duzy problem z ta pozycja, w sumie z podobnymi wnioskami do Twoich.
Dolozylbym tu jeszcze (aczkolwiek to na pozniej) doskonalo pozycje Tomaszczuka "swiadomosc kadru - szkice z estetyki fotografii", duzo wartosciowych i filozoficznych przemyslen w temacie foto.
--------------------
Ogólnie to jestem bardzo rozczarowany, a nawet sfrustrowany, pisaniem dla Ciebie. Bo, na razie, to jest kompletna strata czasu. Nic nie przyswajasz.
nie dziwie Ci sie. Pilej jest jedna z niewielu osob na forum, ktore w swoim watku dostaly pakiet wiedzy godny spokojnie 2 letniego studiom foto, w dodatku ukierunkowany typowo pod jego prace. Nie wykorzystac tego to niesamowite marnotrastwo.
Podziwiam ze nadal Ci sie chce :) Aczkolwiek przyznam ze przyjemnoscia wracam do dyskusji w tym watku jak mi sie juz zdarzy zajrzec na forum, wiec jest jakas wartosc dodana :D
Aczkolwiek przyznam ze przyjemnoscia wracam do dyskusji w tym watku jak mi sie juz zdarzy zajrzec na forum, wiec jest jakas wartosc dodana :D
Dokładnie
Dokładnie
Wujot, Sailor. Weźcie się w końcu zbierzcie i napiszcie książkę.
Czytać ten wątek to sama przyjemność.
Przypominają się czasy, gdy człowiek z popcornem siadał i czytał Sailora na forum ;-)
Wujot, Sailor. Weźcie się w końcu zbierzcie i napiszcie książkę.
Czytać ten wątek to sama przyjemność.
Przypominają się czasy, gdy człowiek z popcornem siadał i czytał Sailora na forum ;-)
potwierdzam i również zachęcam do opracowania książki, poradnika, wątek Wujota czytało się świetnie, więc wierzę że książka też byłaby bardzo wartościowa
pozyczylem te publikacje lata temu komus na forum. wiem ze szansa na oddanie jest zadna ale jesli ta osoba to czyta to prosze o przelanie stowki na WOSP w ramach rekompensaty :)
lata temu wydano polskie wersje ksiazek "A Guide to Professional Lighting Techniques (Pro Lighting Series)" Hicksa i Schultza podzielone tematycznie. Tematy sa z przelomu wiekow ale pieknie sa rozrysowane plany zdjeciowe, omowione zalozenia danej fotografii i poszczegolne etapy realizacji. czesc zagadnien szczegolnie dotyczacych efektow specjalnych traci myszka ale mozna z nich wyciagniac mnostwo wiedzy.
:) :) :)
Mamy podobne doświadczenia, w latach 90-tych miałem coś takiego
67887
Trzy (może cztery) tomy. Miałem, bo pożyczyłem i już nie odzyskałem. Ostał mi się na pamiątkę tylko ten. Pomijając opisane tam efekty specjalne i koncepcje to analiza jak było tam używane światło dały mi bardzo dużo. To były czasy (nad)używania softboxów a na tych realizacjach było stado paraboli (lub PC). Bardzo precyzyjnie użytych. Utwierdziło mnie to w przekonaniu własnej drogi.
Od oglądania świetnych realizacji z podpowiedziami, do odszyfrowania światła wyłącznie na podstawie gotowej foty jest krok. Kolejny to jest budowanie własnego obrazka mając świadomość, że każdy jego kawałek podlega naszej woli. Może być jasny lub ciemny, zanikający lub wyrazisty, może emitować światło (na zasadzie blasku czy lśnienia - Arnheim się kłania). Może być radosny czy smutny, poranny albo wieczorny. Może być subtelny jak malarstwo flamandzkie (jak obrazki Piotra) a może być brutalnie graficzny, powiedzmy jak Rodczenko (czyli & Wujot).
Taka fotka z mojego właśnie aranżowanego powoli pokoju
67888
Strasznie sie koledze pilej oberwalo. Widac, ze sie stara. Widac, ze robi postepy. Widac, ze pisze to tak, jakbym to ja sie znal. Nie znam sie. Ksiazek, tutoriali (darmowych i za pieniadze) zatrzesienie. Youtube, Insta z linkami do presetow. Zalozyc konto na Paypal i po paru godzinach zdjecia jak marzenie. Prawie. Moim zdaniem problemem kolegi pilej jest to, ze ma dziwna estetyke- zdjecia sa nudne, bez pomyslu, nielogiczne i, dla kogos, kto na codzien, wloska kuchnie przez wloska zone przygotowana jesc musi, kulinarnie absurdalne i nie do zjedzenia. Gdy patrze na salceson, poskrecane sledzie, kanapki z weglina to az mie sie jesc odechciewa, prosze pana. Wspomniane przez kolege sailor zdjecie nadzianego na widelec steaku mozna jedynie jako straszny zart rozumiec- straszny, bo ja strasznie steaki lubie. Zdjecie pasty z sosem na nia nalozonym mozna ze zbrodniczym zamiarem pokazac np. mojej zonie w celu pozbawienia jej przytomnosci. Ok, wystarczy zlych wiadomosci- teraz bedzie dobra: kolego pilej, wszystko a przynajmniej wiele jest mozliwe.
Oberwało się :) Prosiłbym też o odrobinę wyrozumiałości w krytyce. Fotografuję od 2 lat, nie od 30-tu. Choćbym chciał (a chcę) to procesu nauki nie przyspieszę... :) Doświadczenie chyba musi przyjść z czasem.
Dzięki Wujot za te pozycje, na pewno kupię. "Światło w fotografii - magia i nauka" już mam i od jakiegoś czasu studiuję. Jestem na etapie zabawy odbiciem bezpośrednim (direct reflectiorns).
Oberwało się :) Prosiłbym też o odrobinę wyrozumiałości w krytyce. Fotografuję od 2 lat, nie od 30-tu. Choćbym chciał (a chcę) to procesu nauki nie przyspieszę... :) Doświadczenie chyba musi przyjść z czasem.
Dzięki Wujot za te pozycje, na pewno kupię. "Światło w fotografii - magia i nauka" już mam i od jakiegoś czasu studiuję. Jestem na etapie zabawy odbiciem bezpośrednim (direct reflectiorns).
Od momentu gdy zostajesz zawodowcem to nie ma taryfy ulgowej. Czy młody lekarz usprawiedliwia się krótkim stażem? Dwa lata to jest i mało i dużo. Moi asystenci dostawali trzy miesiące przystosowawcze, a po tym czasie samodzielne, prostsze, roboty do wykonania. Oczywiście mogli liczyć na wsparcie ale zasadniczo to po to ich zatrudnialiśmy aby radzili sobie sami.
Twoja sytuacja nie jest zła, bo z jednej strony dużo dostępnych przykładów łącznie z rozpisanymi setupami (które na początku mogą być przydatne), a z drugiej chyba bardzo mało wymagający rynek. Bo to co sprzedajesz jest na poziomie raczkującej fotografii reklamowej z początku lat 90-tych. Czyli niewiele się zmieniło.
Ograniczenia z którymi się borykasz to nie jest kwestia techniki tylko deficytów estetycznych.
Wujot, Sailor. Weźcie się w końcu zbierzcie i napiszcie książkę.
byl kiedys taki pomysl.. nawet powstal jakis poczatek. Z Wujot mogloby to byc ciekawe ze wzgledu na rozne spojrzenia czesto prowadzace to takich samych wnioskow :D Pewnie sie to nigdy nie wydarzy ale nigdy nie mow nigdy :D
Czytać ten wątek to sama przyjemność.
Przypominają się czasy, gdy człowiek z popcornem siadał i czytał Sailora na forum ;-)
a pamietasz rowniez ze gdy wy wcinaliscie popcorn to na Sailora wylewalo sie wiadro pomyj a koniec koncow jakies ostrzezenie od modow jak puscily nerwy? :D
na szczescie z czasem czlowiekowi przechodzi podejscie ze z kazdym da sie merytorycznie dyskutowac, a coraz bardziej ceni sobie spokoj, szklanke dobrego rumu i widok na palmy.
- - - - kolejny post - - - - - -
odrobinę wyrozumiałości w krytyce. Fotografuję od 2 lat, nie od 30-tu. Choćbym chciał (a chcę) to procesu nauki nie przyspieszę... :) Doświadczenie chyba musi przyjść z czasem.
nie pamietam nikogo na forum (a jestem na forum od pierwszych dni jego istnienia), kto dostalby dwa lata ciaglej merytorycznej edukacji dobranej pod jego zdjecia. 2 lata w fotografii to czas pozwalajacy przy obecnej technice na wyksztalcenie doskonalego rzemieslnika. Szczegolnie przy tak dobranych i dopracowanych wskazowkach. Przeciez ty tu wszystko dostales na tacy. Oddalbym polowe zarobkow zeby nad wieloma z tych rzeczy nie musiec siedziec kiedys samemu i tygodniami rozkladac na czynniki pierwsze czemu jest tak a nie inaczej.
Ponadto jak juz napisallismy razem z Wujot - z drogi amatora wszedles w zawodostwo. to co amatorowi uchodzi, u zawodowca jest niewybaczalne. Zmienia sie tez podejscie - skoro jestes zawodowcem to musisz sobie radzic - bo jestes zawodowcem :)
Czyli niewiele się zmieniło.
zmienilo sie. percepcja ludzi zeszla tak nisko ze zaakceptuja prawie wszystko. dlatego latwiej jest sprzedac cokolwiek przyzwoitego bo w zalewie tandety to i tak bedzie dobre. No ale to jest cena placona za popularyzajce fotografii i dostep do taniego sprzetu
Ograniczenia z którymi się borykasz to nie jest kwestia techniki tylko deficytów estetycznych.
no i tu niestety jest bardzo dluga droga ktora niekoniecznie zakonczy sie sukcesem. W obecnych czasach nawet mowienie o poczuciu estetyki moze byc portaktowane jako zamach na jakies wartosci :D
i co prawda z estetyka jest jak z dvpa, kazdy ma swoja, to jednak ponadczasowe standardy zawsze beda klasyka, niestety nie kazdy bedzie w stanie je przyjac, zauwazac i stosowac.
Kolejna sesja dla Steakownia, zdjęcia również zaakceptowane :) Starałem się usprawnić oświetlenie...
210.
68591
211.
68592
212.
68593
213.
68594
kiełbasy to bym nie pokazywał, bo ma się nijak do całej reszty a też jest źle oświetlona, a wręcz prześwietlona
do tego #210 - masz lampę po lewej a i tak przez środek butelki przebiega ciemny pas, czemu nie przestawisz lampy tak by zrobić tylko świetliste odcięcie butelki od tła, po samej jej grzbiecie? a butelkę od przodu oświetlić osobno, tak żeby etykieta też była czytelna i dobrze oświetlona (popatrz na nierówność w jasności białych liter), poza tym po co pod etykietą piwa jakieś papryczki, piwo marcowe jest jakieś super ostre? doprawione papryką? nie? to po co ci te przeszkadzajki odciągające wzrok od butelki, butelka jest zamknięta, więc jak nalałeś piwa? połóż kapsel obok butelki i będzie 100 razy lepiej niż ta papryka
na #213 już jest odrobinę lepiej jeśli chodzi o przeszkadajki, przynajmniej mają coś z winem wspólnego ;) ale znów z oświetleniem musisz powalczyć, co to za czerwień na kieliszku? po co tam czerwone światło? masz białe wino w kieliszku i chciałeś je zabarwić? etykieta na butelce jeszcze gorzej oświetlona niż ta z piwem, ściereczka jest jaśniejsza niż połowa etykiety, czyli rozumiem, że jest to główny przedmiot na twoim zdjęciu? bo tam wędruje mój wzrok, więc chciałeś klientowi pokazać "patrzcie jakie fajne ściereczki produkujemy" ... a nie czekaj, czekaj, to jest steakownia, więc nie pokażemy wam steaka i wina, za to pokażemy wam wino i ścierkę :D korkociąg lewituje jakby chciał stamtąd spadać, bo mu się scena nie podoba to ucieka, za mało ma miejsca, do tego na kieliszku jakieś odbicia czy plamy (tuż nad winem)
o #211 nawet nie ma co pisać bo i tak KIEŁBASA na #212 wygrywa !!! :D:D
chociaż tak na siłę, to te pomidory też mi nie pasują do wędliny i chyba sosu żurawinowego? wyglądają na plastikowe, słabo oświetlone, podkład czarny kamień? jakiś brudny i zdrapana z niego czarna farba, którą też widać na #210, przy powiększeniu obrazka, widać te białe zadrapania, brak dbałości o szczegóły
Dzięki notdot za komentarz. Rzeczywiście muszę odmalować to tło bo przebijają białe odpryski.
Dorzucę jeszcze 2 zdjęcia
214.
68611
215.
68612
Dzięki notdot za komentarz. Rzeczywiście muszę odmalować to tło bo przebijają białe odpryski.
Dorzucę jeszcze 2 zdjęcia
ehhh, chłopaku, ludzie ci tu piszą konkretne porady a ty się skupiasz najmniej ważnej rzeczy. weź popracuj nad OŚWIETLENIEM, wtedy tło będzie najmniejszym problemem.
A dwa powyższe też dałeś w sumie nie wiem po co? kawał szynki położony na desce czy talerzu, rozrzucone jakieś dodatki, bez ładu i składu
gdzie tu kadr, gdzie oświetlenie, gdzie dbałość o szczegóły?
ja rozumiem, że się chcesz pochwalić, że klientowi się podobało, że dostałeś za to kasę, wiem, to cieszy
ale klient może się nie zna, może wcześniej miał zdjęcia dużo dużo gorsze, ale wiesz co znaczy jego opinia (bez obrażania kogokolwiek)? to jest tyle warte co 5 lajków na insta/fejsie od nieznanych mi osób
dostałeś pozytywny feedback od jednego klienta, więc ego połechtane, ale to jest zgubne, bo zatrzymałeś się w swojej bańce, nie rozwijasz się, a musisz być dobry dla wszystkich (potencjalnych) klientów a nie dla tego jednego
ocena obiektywna, bezwzględna twojej pracy musi być wysoka, bo na razie masz ocenę od tylko jednego klienta, nie obraź się ale to jest coś jak mama mówi dziecku że ładnie rysuje ;)
postaraj się, popatrz na tutki w necie, przeczytaj co ci pisali Wujot i Sailor, bo na razie to wyciągnąłeś kawał szynki na deskę i zrobiłeś zdjęcie, tyle, gazetka osiedlowego sklepu też ma takie zdjęcia
notdot Ale może klientowi właśnie chodziło o kawał szynki położony na talerzu... Mieliśmy na prawdę dużo zdjęć do zrobienia, trudno w każdym zadbać o najmniejszy szczegół... Kiedy robię dla siebie fotki, to inaczej się staram, inaczej podchodzę.
Poniżej wrzucam kilka zdjęć z ostatniego czasu zrobionych dla siebie, nie dla klienta, może to mnie choć trochę uratuje... :)
216.
68637
217.
68638
218.
68639
219.
68640
220.
68641
221.
68642
notdot Ale może klientowi właśnie chodziło o kawał szynki położony na talerzu... Mieliśmy na prawdę dużo zdjęć do zrobienia, trudno w każdym zadbać o najmniejszy szczegół... Kiedy robię dla siebie fotki, to inaczej się staram, inaczej podchodzę.
Tym to trzeba było się nie chwalić, zjedzą Cię tu krytycy ;)
Mi jako laikowi zdjęcia się podobają. Przeciętnemu odbiorcy pewnie też więc, więc nic dziwnego, że i dlatego i klientowi pasowały. Trzymają solidny, wyższy poziom spokojnie można je użyć na stronach www, jakichś wydrukach reklamowych pewnie.
Rozumiem potrzebę ciągłej poprawy, dbania o najdrobniejsze szczegóły ale też chyba nie można popadać w skrajności. że wszystko ciągle źle itp.
Tym to trzeba było się nie chwalić, zjedzą Cię tu krytycy ;)
Mi jako laikowi zdjęcia się podobają. Przeciętnemu odbiorcy pewnie też więc, więc nic dziwnego, że i dlatego i klientowi pasowały. Trzymają solidny, wyższy poziom spokojnie można je użyć na stronach www, jakichś wydrukach reklamowych pewnie.
Rozumiem potrzebę ciągłej poprawy, dbania o najdrobniejsze szczegóły ale też chyba nie można popadać w skrajności. że wszystko ciągle źle itp.
To jest forum fotograficzne a nie TWA. Krytyka, którą tutaj uskuteczniają odwiedzający, moim zdaniem, jest konstruktywna i jak na poziom tych zdjęć dość łagodna. Autor mógłby z tego wynieść więcej dla polepszenia swojego warsztatu. Szczególnie, że pochodzi ona od ludzi mających i pojęcie i częstokroć dogłębną znajomość tematu.
Mnie interesują tutaj jednak dwie kwestie: czy z faktu, że laikowi (a także klientowi) podobają się fotografię wynika, że są to dobre fotografie i dobra robota? Czy przypadkiem fotografowie obecni na rynku nie powinni w "interesie branżowym" dążyć do dobrego poziomu? Pytam bo szczerze mnie to ciekawi jako byłego już fotografa zawodowego.
Jak "były" też nijak nie mogę pojąć takiej filozofii
notdot Mieliśmy na prawdę dużo zdjęć do zrobienia, trudno w każdym zadbać o najmniejszy szczegół... Kiedy robię dla siebie fotki, to inaczej się staram, inaczej podchodzę.
Taką postawę prezentowali kiedyś (lata 90-te) członkowie ZPAF-u (celowo napisałem członkowie a nie artyści).
- to taka chałturka
Życie zweryfikowało ich dość szybko, bo tacy jak ja, wchodzący na rynek, bardzo pracowali nad etosem zawodowca.
- nie jestem artystą ale profesjonalistą
Zawsze to podkreślałem (mimo debiutu w czołowej galerii w Polsce i studiów pod egidą ZPAF). Zresztą "dla siebie" robiłem kompletnie inną fotografię.
Tempo roboty oczywiście jest jakimś usprawiedliwieniem, ale wtedy byłbym ostrożny z wrzucaniem tego na specjalistyczne forum.
Wujot
Poważniej mówiąc ja się z Tobą zgadzam. Stwierdzenie autora, że mało czasu było i "odwalił" to strzał w kolano. Takich rzeczy (mimo, że często zachodzą w życiu) nie powinno się mówić, a tym bardziej gdy dotyczą pieniędzy, pracy :)
Co do reszty. A czy nie można odwrócić sprawy - "w teorii" jeśli zdjęcia się podobają ogółowi, klienci za nie płacą to czy nie są dobre? A krytyka branżowa dotyczy szczególików nieważnych dla odbioru, może zazdrości że to tamten fotograf ma kasę i zlecenia itp. W wielu sytuacjach ludzie nie potrafią być bezstronni i obiektywni i do różnych internetowych rad trzeba podchodzić ostrożnie.
W każdym razie, żeby nie było - nie uważam, że osoby dające rady w tym wątku dają złe rady, sugestie. Wręcz odwrotnie, sam nieraz je z uwagą czytam. Może nie wykorzystam tego nigdy ale zawsze dobrze wiedzieć. I uczyć się od lepszych :)
Zdjęcia nie moje. Ich autor niech robi jak uważa.
RMC Przecież nie napisałem, że "odwaliłem". Miałem na myśli, że zrobiłem wszystko co w mojej mocy adekwatnie do czasu, jaki miałem na zdjęcia.
notdot Ale może klientowi właśnie chodziło o kawał szynki położony na talerzu... Mieliśmy na prawdę dużo zdjęć do zrobienia, trudno w każdym zadbać o najmniejszy szczegół... Kiedy robię dla siebie fotki, to inaczej się staram, inaczej podchodzę.
no to teraz pomyśl inaczej
klient chce kawał szynki na talerzu, a ty dzięki swoim umiejętnościom i nauce pokazujesz to tak, że na forum fotograficznym cię chwalą i mówią "sztos"
a zarazem ty się nie męczysz dbaniem o szczegóły, bo się nauczyłeś jak to wszystko najpierw zauważać i wychwytujesz każdy szczegół oraz potrafisz rozwiązywać problemy albo robisz takie zdjęcie że tych błędów nie widać i wszystko bez zbytniego wysiłku, bo się wcześniej nauczyłeś tego
więc to jest to co pisałem wcześniej, masz poziom dobry nie dla jednego klienta ale dla każdego, każdy może ci dać różne zadanie do sfotografowania a ty mówisz "łatwizna, dam radę" a nie tłumaczysz się, że było dużo roboty i trudno było zadbać o każdy szczegół
to taka drobna acz znacząca różnica
RMC Przecież nie napisałem, że "odwaliłem". Miałem na myśli, że zrobiłem wszystko co w mojej mocy adekwatnie do czasu, jaki miałem na zdjęcia.
no i właśnie, nie musiałbyś się tłumaczyć, że było mało czasu, że klient chciał dużo, różnych zdjęć, bo miałbyś to opanowane,
Wujot pisał w swoim wątku jak podchodzi do sprawy, żeby to wymagało jak najmniej pracy, żeby wychwytywać błędy od razu i je eliminować, żeby ustawienie sceny i oświetlenia zajmowało jak najmniej czasu, bo już ma w głowie różne schematy rozpracowane, bo operuje znanymi sobie motywami, lekko je modyfikując pod konkretne zadanie, stąd nie ma problemu z żadnym tematem
a ty musisz się męczyć, a i tak wychodzi "kawał szynki rzucony na stół", przy czym to że klient tak chciał nie znaczy że nie da się tego pokazać w dużo lepszy sposób
a chyba też po to wrzucasz tu te zdjęcia, żeby się uczyć, poznać opinię innych?
Ja trochę podziwiam za samozaparcie. Jak się porówna z początkowymi pracami, to jednak jest lepiej. Klienci są - może to wystarcza. Mnie brakuje jakiejś duszy w tym wszystkim, przekazu... Może źle na to patrzę, bo szukam jak u Edwarda Westona a widzę szynkę na desce. Niektórzy dobrze radzą, bo widzą szczegóły, które rozpraszają i w profesjonalnych zdjęciach ich być nie powinno, nawet jak większość ich nie dostrzega.
A mnie zastanawia, ta usychająca i ucięta borówka na 216. Czy też to alegoria...
Problem leży we wrażliwości estetycznej autora, co o ile pamiętam Wujot napisał setki postów wcześniej. niewiele się zmieniło od tamtej pory. Światło, warsztat itd ewentualnie może to trochę przykryć.
W tym wątku się nie wypowiadałem, nie sprawia mi radości krytyka, ponadto skoro kolega robi te zdjęcia profesjonalnie to uwag od amatora raczej nie oczekuje ;) Natomiast ten sam problem był w wątku krajobrazowym kolegi, gdzie próbowałem dać jakieś uwagi... ale skoro oglądającym podobały się koleiny od traktora w zbożu, to może jednak ja się nie znam :confused:
RMC Przecież nie napisałem, że "odwaliłem". Miałem na myśli, że zrobiłem wszystko co w mojej mocy adekwatnie do czasu, jaki miałem na zdjęcia.
Pytanie czy na pewno.
Sesje wyjazdowe to jest poważniejszy problem, bo zaangażowany jest klient i nie można jej przerwać. Nie raz wspominałem, że każda godzina poświęcona na zaplanowanie sesji to dwie godziny oszczędności na realizacji. Najlepiej pojechać na miejsce (choć nie jest to absolutnie niezbędne) i uzgodnić dokładnie kształt i przebieg sesji. Obejmowałoby to:
- dokładne omówienie oczekiwanych zdjęć i ich selekcję. Czyli na przykład podział na ujęcia horyzontalne i wertykalne tak aby z jednego ustawienia aparatu i światła zrobić wszystko co się da. Najlepiej to spisać.
- wyznaczyć miejsce na sesję (więcej jak się wydaje) i składowisko (obieg przedmiotów na planie)
- wyznaczyć po stronie klienta osobę odpowiedzialną za produkcję kolejnych zdjęć i pilnowanie harmonogramu (czas na zdjęcie).
- ustalić kto odpowiada za stylizację i zatwierdzenie aranżacji. Często można w to wpuścić jakiegoś zdolnego pomocnika po stronie klienta. Ta osoba powinna wcześniej przygotować stolik z rekwizytami i mieć pomysły do kolejnych zdjęć. To trzeba dokładnie omówić i, co ważniejsze, spisać. Zdjęcia muszą być na bieżąco zatwierdzane przez osobę od klienta. Każdy zanim powie "tak" dokładnie się przyjrzy focie. Dygresja, w dawniejszych czasach (trochę po okresie plejstocenu) byłem na tyle wredny, że kazałem klientom podpisywać polaroidy. To naprawdę bardzo pomagało.
Po stronie fotografa zaś warto przemyśleć organizację planu. Czyli stolik (stoliki), wygodny stołek czy tam krzesełko. Teraz wizję świateł i dokładnie przemyśleć jak zrealizować światło nad planem (to zawsze jest najtrudniejsze). Często warto zabrać więcej swiateł aby móc coś dostawić (nawet jak coś się wyłączy). Przewidzieć miejsce na odkładanie końcówek. Pomyśleć jak poprowadzić kable elektryczne aby nie przeszkadzały. Gdzie trzeba to je przykleić.
Personalnie:
Zastanowić się skąd uzyskać pomoc (na przykład przekładanie i czyszczenie planu). Najlepiej uzyskać to od klienta. Jak płaci słabo to niech oddeleguje ludzi do pracy. Tym ludziom trzeba dokładnie powiedzieć czego od nich oczekujemy.
Ta ergonomia jest bardzo ważna bo mając głowę wolną i nie tracąc sił fizycznych (na stanie i ganianie) można skoncentrować się na pilnowaniu poziomu. Obrazowo mówiąc fotograf siedzi wygodnie jak Pan a reszta gania dookoła. Przynosi i odnosi, proponuje aranżacje. Ale nie ma w tym żadnej patologii bo to koniec końców fotograf odpowiada za efekt. Dlatego trzeba zachować siły i wolną głowę. A wtedy można zdumiewająco dużo i dobrze zrobić.
To tak na szybko, bo pewnie parę spraw pominąłem.
A w kwestii wywierania presji na klienta opowiem anegdotkę. Otóż robiłem kiedyś "Smaki Dolnego Śląska" - dzieło wiekopołomne :) :) :) Bardzo mi zależało aby wyszło to epicko.
Pokazywałem tam kuchnie najlepszych naszych kucharzy. Aby zmobilizować towarzystwo zrobiłem stronkę (z kluczem) gdzie opisałem dokładnie czego oczekuję w kwestiach organizacyjnych, do tego dodałem przygotowane z Zbyszkiem Kożlikiem (bardzo uznany kucharz) naprawdę dobre zdjęcia i nadmieniłem, że oczekuję jakości dużo wyższej jak na konkursach kulinarnych. I, że jak się nie postarają to wypadną gorzej jak ich renomowani koledzy. W miarę kolejnych sesji dodawałem kolejne foty. Gdzieś pod koniec wyglądało to imponująco i jak pojechałem na jedną z ostatnich robót to szef kuchni mi powiedział:
- jak zajrzałem na tę stronę to się załamałem i zapytałem co ja tutaj robię? Trzy dni myślałem co przygotować i proponuję coś takiego (...).
Warto więc wywrzeć presję na kliencie, pokazać, że możemy razem mieć dobry efekt. Fotograf powinien stworzyć atmosferę mobilizacji jednocześnie dać pole do popisu wszystkim uczestnikom sesji, podkreślić, że to wspólna praca i podziekować za efekt i zaangażowanie.
Nic to, że na końcu i tak spije śmietankę z pracy innych ;)
Dzięki Wujot za garść rad, okazuje się, że wiele rzeczy robiłem odwrotnie, krępowałem się nawet, by poprosić o sprzątnięcie stołu z soli, której się za dużo nasypało :)
Przysiadłem jeszcze raz do obróbki tego wina, mam nadzieję, że jest lepiej. Planuję w ogóle też zrobić to od nowa.
222.
68662
Ad vocem tego co pisałem, światło, obróbka, może się podobać, może nie podobać... a ściereczka podoba się? Bo mnie szmata wyglądająca na brudną zniechęca.
No i korkociąg do zakręcanej butelki:roll:
Dobra, już nic nie piszę.
Nowe chciałem zrobić bez szmaty :P
Nowe chciałem zrobić bez szmaty :P
Twój proces produkcji zdjęć, mam takie nieprzeparte wrażenie, jest stochastyczny. Czyli COŚ wrzucę losowo może przypasi. Mam ścierkę to ją dam, (jakbyś miał szczotkę do toalet to też byś ją wrzucił?). Czasem Ci coś zapasuje. A często nie.
Wybór tła, elementów aranżacji i zdjęcia to tak naprawdę jest opowieść. Niby wykorzystujesz tonację low key... a tak naprawdę opowiadasz, że to jakaś pokątna piwnica gdzie ktoś w skąpym świetle coś rzeźbi. Możesz też powiedzieć, że ta tonacja to szlachetna wysokopółkowa restauracja z wygangowanymi tłustymi kotami którzy przy skąpym świetle omawiają grube biznesy. I teraz co będzie różniło interpretację 1 od 2??? Otóż tylko staranność podania i doboru rekwizytów. To, że szynka będzie finezyjnie (lub nie) pokrojona i zwinięta. To, że będzie jakaś sztuczka aranżacyjna. Że wino będzie w eleganckim koszyku (czy jak to się tam zwie). W kulinariach to naprawdę sporo trzeba wiedzieć. A na początek - to, że poziom czołowki branży jest naprawdę wysoki i, że albo się tym solidnie zajmujesz albo masz stylizacyjne wsparcie.
Tymczasem kroisz grubym, tępym nożem nieapetyczne kęsy, dodajesz do tego wymięte warzywa. Towarzyszą temu podrzędne i przypadkowe przedmioty. A całość jest grobowa - bo tylko fotografom się takie smuty podobają. Problem jest w tym, ze mimo nieustających feedbacków wskazujących na tę fundamentalną słabość Twojej pracy nie umiesz/nie chcesz likwidować deficytów estetycznych.
Przechodząc na chwilę do pracy dla steakowni. Otóż gdybym zobaczył taką reklamę restauracji to pomyślałbym, że skoro mają tak okropne, tak niechlujne, i nieapetyczne, zdjęcia to pewnie takąż kuchnie też mają. I wystarczy, że tak pomyśli 10% potencjalnych klientów (być może tych zasobniejszych, wymagających, smakoszy albo bywałych) aby lokal poniósł klęskę a pieniądze zaoszczędzone na sesji okazały się najgorszą inwestycją. Nie mówię, że tak będzie bo o sukcesie decyduje wiele czynników (w tym lokalizacja, lokalizacja i lokalizacja).
Tylko powiedz mi czy warto ryzykować słabym materiałem ilustracyjnym na tym, w tej chwili tak trudnym, rynku? I czy Ty jak fotograf, chcesz ryzykować, że klientowi jakiś złośliwy i malkontentny konsument objaśni słabości zdjęć jakimi się posługuje? Dostałeś szansę to ją wykorzystaj!
Warto więc wywrzeć presję na kliencie, pokazać, że możemy razem mieć dobry efekt.
niestety u wielu klientow mozna zaobserwowac podejscie - i tak cos z tego wyciagniesz. Pamietam sesje cukiernicze gdzie naprawde najwyzszej klasy cukiernicy do sesji katalogowej przychodzili z odwalonym byle jak produktem i pytaniem "ale zrobisz cos z tego prawda?" Bo wystarczylo ze na kilku wczesniejszych sesjach stwierdzilismy ze uratujemy temat. Fajnie jak caly zespol pracuje na 110%. Wtedy powstaja naprawde swietne foty. Niestety ludzie sa leniwi i trzeba im to czesto uswiadamiac ze wszyscy musza dac z siebie wszystko by bylo dobrze
No i korkociąg do zakręcanej butelki:roll:
:D :D :D :D
uwielbiam to zdjecie. UWIELBIAM!!!!
Troche jak pamietna reklama toreb podroznych gdzie facet stojac z tylu porsche 911 wklada torbe do bagaznika :D albo noz do sera przy desce z ostrygami. Kocham takie przyklady pokazujace bezmyslnosc fotografa/stylisty
edit: znalazlem :D
https://911supercars.com/wp-content/uploads/2019/12/01.jpg
Problem jest w tym, ze mimo nieustających feedbacków wskazujących na tę fundamentalną słabość Twojej pracy nie umiesz/nie chcesz likwidować deficytów estetycznych.
podziwiam ze jeszcze Ci sie chce. Naprawde. Bo mi juz przeszlo ... a mial chlopak zaplecze techniczno-edukacyjne jakiego wielu zawodowcow mogloby pozazdroscic
ja tylko w pas się koledze sailor ukłonić chciałem. Ad rem nie mam nic do powiedzenia. W innych fotograficznych "ad remach" tez niewiele...
lukasz_kk
12-01-2023, 15:05
Nad technikaliami się nie wypowiem, bo się na tym nie znam i na pewno lepiej bym nie zrobił. Ale tak od kulinarnej strony (w sumie tu też się nie znam ;)), to banan z wodą mi się nie "dodają". Ani się ich nie myje, a przynajmniej nie znam żadnej osoby, która by to robiła (choć usłyszałem kiedyś zalecenie od lekarza dotyczące mycia bananów w kontekście tego, ile jest na nich chemii z uwagi na długi transport z drugiego końca i świata, i jak ona potrafi uczulać), ani nie spożywa z wodą (prędzej z mlekiem w formie koktajlu). Taka moja luźna uwaga :)
Ależ myje się banany przed transportem. Cejrowski o tym opowiadał w odcinku o bananerze. Myje się, żeby opóźnić dojrzewanie banana zmywając lateks. Mówił też, że jeżeli chcemy mieć dojrzałego banana to trzeba go ubrać w ... coś z lateksu :)
Tu jest wygrzebany fragment w czeluściach internetu:
https://www.sadistic.pl/wojciech-cejrowski-w-swietnej-formie-vt120945.htm
- - - - kolejny post - - - - - -
uwielbiam to zdjecie. UWIELBIAM!!!!
Troche jak pamietna reklama toreb podroznych gdzie facet stojac z tylu porsche 911 wklada torbe do bagaznika :D albo noz do sera przy desce z ostrygami. Kocham takie przyklady pokazujace bezmyslnosc fotografa/stylisty
Świetne, jak sami piszą "piękno tkwi w szczegółach".
Ależ myje się banany przed transportem. ...
Transportuje się zielone banany, nie żółte.
Po zerwaniu banany są poddawane płukaniu w odpowiednich środkach chemicznych, np. grzybobójczych. W tej postaci są niejadalne. Po dotarciu do Europy owoce są traktowane w specjalnych komorach w dojrzewalniach etylenem w podwyższonej temperaturze, co rozpoczyna proces ich dojrzewania. To jest ogromny i skomplikowany przemysł, bo klient np. w Polsce nie kupi banana z jakąś plamką czy skazą. Jeśli ktoś kupował banany "prosto z krzaka" to wie, jak trudne do osiągnięcia są takie idealne parametry.
Nie spotkałem się z myciem dojrzałych bananów, ale nie wszystko wiem. Może myje się np. w zoo, żeby małpki się nie rozchorowały?
prędzej z mlekiem w formie koktajlu). Taka moja luźna uwaga :)
racja, przy czym wtedy to banan raczej bez skórki :D
a w dodatku ta woda jakaś taka nienaturalnie urwana na początku (góra zdjęcia), pojawia się ta woda znikąd
Ok, ale o co w tym chodzi? Dlaczego te śledzie latają i ktoś je wodą leje na krzywy talerz?
Olejem, nie wodą... :) Chciałem, by było dynamicznie...
Dynamika do martwego śledzia jakoś mi nie pasuje.
Możesz mieć rację, ale śledzie leżące na talerzu też niezbyt apetycznie mi wyglądały. No chyba, że ktoś je umie dobrze zrobić ;)
Wygląda jakby komuś wypadł z ręki talerzyk ze śledziami, pal diabli. Dynamika jest? Jest.
Zwróciłem uwagę na co innego. Ta karafka w tle wygląda, jakby była w niej oliwa, oczywiście z oliwek. Odcień ewidentnie zielonkawy. To ja się pytam, co ma oliwa z oliwek do śledzi? Jak to było w słynnym cytacie? Nie mieszajmy dwóch systemów walutowych, nie jesteśmy Pewexem ;)
Nie ma solonych śledzi w kuchni śródziemnomorskiej, nie uprawia się oliwek nad Bałtykiem.
To jest zwykły olej rzepakowy.
Widzę złośliwość Was nie opuszcza.
Zielony kolor tego oleju jest mylący. Jak widać wywołuje niepotrzebne skojarzenia.
To jest zwykły olej rzepakowy.
Widzę złośliwość Was nie opuszcza.
Tu nie chodzi o złośliwość. Warsztat już masz mniej więcej opanowany, ale problem jest w wiedzy kulinarnej. Było pisane wiele razy, dodajesz losowe rekwizyty i później są pytania "co autor miał na myśli".
Tu nie chodzi o złośliwość. Warsztat już masz mniej więcej opanowany, ale problem jest w wiedzy kulinarnej. Było pisane wiele razy, dodajesz losowe rekwizyty i później są pytania "co autor miał na myśli".
Pracuję nad tym, choć może jeszcze tego nie widać. No i mam tendencję do przekombinowania... poste kolorów nie ruszałem, nie wiem skąd zielonkawy zafarb.
August68
25-02-2023, 20:49
Pewnie się nałożyły kolor szkła karafki i oleju i wyszło co wyszło.
Mnie bardziej razi ten olej na śledziach - a własciwie ten z łyżki spływający.
Kiepski moment trafiłeś, dla mnie to wygląda jak rozciągnięta kropla gęstego kleju, jednym końcem przyklejona do łyżki.
Pewnie się nałożyły kolor szkła karafki i oleju i wyszło co wyszło.
Mnie bardziej razi ten olej na śledziach - a własciwie ten z łyżki spływający.
Kiepski moment trafiłeś, dla mnie to wygląda jak rozciągnięta kropla gęstego kleju, jednym końcem przyklejona do łyżki.
Ciężko utrafić, i tak wybierałem z wielu kadrów i prób.
Możesz mieć rację, ale śledzie leżące na talerzu też niezbyt apetycznie mi wyglądały.
:D:D:D
ale to chyba kwestia fotografa i stylisty żeby właśnie ułożyć to tak by wyglądało apetycznie, a ty robisz pstryk pstryk, ważne, że jest zdjęcie, jakieś
ale i tak najlepszy, best of the best, jest ten olej wylewający się z talerza :D:D:D
Widzę złośliwość Was nie opuszcza.
Ja jestem miło zaskoczony jej niesamowicie małym natężeniem, bo akurat to zdjęcie (z całym szacunkiem dla Twojej pracy) daje tu niesamowite pole do poużywania sobie... Raczej doceń krytykę zamiast szukania złośliwości.
ale i tak najlepszy, best of the best, jest ten olej wylewający się z talerza :D:D:D
Ja akurat tutaj - zupełnie bez śmiechu piszę - pomyślałem o tym, że to zdjęcie dałoby się uratować, gdyby ten wylewający się olej rzeczywiście utworzył plamę na stole. Do tego popękany talerz i byłoby bardzo fajne zdjęcie kuchennej katastrofy, którą ktoś już powyżej sugerował (takie samo było moje pierwsze skojarzenie). Wtedy całość nabrałaby całkiem ciekawego sensu, tak przynajmniej mi podpowiada wyobraźnia :)
Ja akurat tutaj - zupełnie bez śmiechu piszę - pomyślałem o tym, że to zdjęcie dałoby się uratować, gdyby ten wylewający się olej rzeczywiście utworzył plamę na stole. Do tego popękany talerz i byłoby bardzo fajne zdjęcie kuchennej katastrofy, którą ktoś już powyżej sugerował (takie samo było moje pierwsze skojarzenie). Wtedy całość nabrałaby całkiem ciekawego sensu, tak przynajmniej mi podpowiada wyobraźnia :)
no tak, to byłaby piękna katastrofa :D
bo na razie mamy tragedię
Kolejna sesja dla Steakownia, klient zadowolony :) Tylko szefowa kuchni strasznie podkręcała tempo...
225.
70805
226.
70806
227.
70807
228.
70808
229.
70809
230.
70810
lukasz_kk
26-03-2023, 22:57
W sumie to się nie znam, ale takim zupełnie nie znającym się okiem klienta restauracji, to wygląda w miarę dobrze, chyba. :) Tylko te sztućce na 226 powinny być według mnie odwrotnie położone (rękojeścią w stronę dołu kadru).
Kolejna sesja dla Steakownia, klient zadowolony :)
troche nie moj biznes... ale jesli nie robisz im tych zdjec za darmo to maja strasznie male wymagania. A ostatni post to juz w ogole niesamowite osiagniecie w biegnieciu w dol po rowno pochylej
228.
70808
tak tylko dla zobrazowania dlaczego uwazam ze jakosciowo ta robota lezy i kwiczy. Ponizej zdjecie z podobnych warunkow jakie miales. Identyczna szklanka, podobny drink, takie samo oswietlenie. Robione w knajpie z 6-8 lat temu, z duzym cisnieniem na czas i ograniczonymi mozliwosciami. Znajdz roznice.
70926
Różnica jest kolosalna, ale ja przecież nawet nie usiłuję się porównywać do Twoich prac... Nie ta liga :)
A w knajpie jakoś całkiem tracę rozum, póki co.
ale ja przecież nawet nie usiłuję się porównywać do Twoich prac... Nie ta liga :)
A w knajpie jakoś całkiem tracę rozum, póki co.
nie chodzi o to zeby sie porownywac tylko zeby zrobic tak samo lub lepiej.
a knajpa niczym sie nie rozni od studio - trzeba ustawic swiatlo i robic swoje. to nie reportaz gdzie masz zmienne pogodowe i sytuacyjne :)
Ja mam w knajpie jakąś blokadę i kończy się na pójściu po najmniejszej linii oporu jeśli chodzi o światło.
231.
70932
Wind Mill
01-04-2023, 13:21
Z jednej strony to koczeladki są głównym tematem, z drugiej jakoś mnie razi ucięta deska (mały talerzyk zamiast niej?) a przede wszystkim ucięta flaszka. ;)
No i jakoś za nisko mi leżą praliny. W sumie, jak otworzyłem se cały fot w kolejnej zakładce, to najbardziej napis przyciąga wzrok - nie jestem pewien, czy o to najbardziej chodziło. ;)
To już wolę te ze "Stekowni". Zdjęcie 231 ma jeden temat - niechlujność. I te same pytania - dlaczego najbardziej podkreślona jest decha, dlaczego te czekoladki są tak postrzępione te brzegi, dlaczego te czekolady wokół są tak porozrzucane? Poza tym chyba stół nie jest wypoziomowana, bo adwokat w kieliszku leci w prawo.
Ok, dzięki Panowie za komentarze.
biały przyciągający wzrok napis advocat czyli napój no to dlaczego rozmyty w tle
a dopiero później widzę napis in chocolate, wtedy patrzę na dół obrazka (który jest poza mocnym punktem) i widzę jakieś takie pokruszone czekoladki na nieciekawej desce, uciętej w kadrze
Co mogłem, poprawiłem.
232.
70934
Co mogłem, poprawiłem.
232.
nie poprawiles. zepsules. wyglada duzo gorzej, brudno i niesmacznie
jurkarol
06-04-2023, 20:04
Czekoladki mogą przecież leżeć ładnie, któraś być równo przekrojona. Rozumiem że chyba miało być smacznie i przasnie, ale to nie taka czekolada. Dla odmiany można by tu ułożyć równiutko
któraś być równo przekrojona.
broniac troche autora - kroiles kiedys czekolade do zdjec? :) udalo sie rowno?
Wind Mill
06-04-2023, 21:18
Może jakby nóż zanurzył we wrzątku, to by równo ukroił? ;)
Chociaż mnie akurat nierówność cięcia nie drażni.
jurkarol
06-04-2023, 21:30
Równe idealnie cięcie nie jest konieczne, tylko tak żeby nie było bałaganu, ewentualnie może być tak ułamane i celowo wyszczerbione. Natomiast ułożenie w stos tutaj jakby nie służy.
Balanga przy advokacie i zagrycha z pralinek się wala ;)
Co niektórzy czepiający, sami mogliby pokazać swoje wizje i stylizacje, Ciekawe czy wszystkim wyszłoby tak idealnie.
Co niektórzy czepiający, sami mogliby pokazać swoje wizje i stylizacje, Ciekawe czy wszystkim wyszłoby tak idealnie.
Pomijając fakt, że co niektórzy obecni w tym wątku pokazują swoje prace to nie masz racji. Czy musisz nakręcić film aby mieć prawo do krytyki? Pokazując coś w przestrzeni publiczne, a szczególnie na takim forum trzeba się liczyć z oceną swoich prac. Moim zdaniem konstruktywna krytyka to najlepsze co można otrzymać. Może cierpi trochę ego ale przecież najwięcej zyskuje autor. Darmowa nauka jest bezcenna.
W tym wątku, moim zdaniem, krytyka jest, praktycznie wyłącznie, konstruktywna. Autorzy podają konkretne zarzuty i uwagi. Są zresztą też wyrazy uznania.
- - - - kolejny post - - - - - -
Równe idealnie cięcie nie jest konieczne, tylko tak żeby nie było bałaganu, ewentualnie może być tak ułamane i celowo wyszczerbione. Natomiast ułożenie w stos tutaj jakby nie służy.
Balanga przy advokacie i zagrycha z pralinek się wala ;)
A ja wymiękam, jak można zestawić pralinki z ordynarną dechą do mięsa? Spróbuj sobie to wyobrazić: otwierasz pudełko i wykładasz to na dechę. Dla mnie abstrakcja.
Teraz krojenie - otóż czekolady z zawartością się nie kroi (co do zasady, czy tam praktyki). Jeśli byśmy chcieli pokazać to na zdjęciu to prędzej należałoby to przegryźć i jakoś artystycznie uformować wypływającą zawartość. Bo to jest możliwe skojarzenie. Gryzę i pokazuję jakie to dobre.
Przyrzekłem sobie, że nie będę się już odzywał w tym wątku bo to jest bez sensu. Ale przeczytałem rlat i jakoś to złamałem. Autor dostaje multum informacji zwrotnych i niczego się nie uczy. Kultura wykonawcza i wyczucie leży, logika kwiczy, stylizacja jest ponurym żartem. Warsztat słaby i jednostronny. Autorze obudź się!!!
jurkarol
07-04-2023, 15:27
Wujot To jest deska do krojenia czekolady. ;) Trochę miało być jak z manufaktury np. w Belgii gdzie przez okno widać cały pyszny urobek czekoladowy, a trochę elegancko. No i te 'slowa' nie zeszły się w wiersz...
Właśnie tak jak piszesz, praliny powinny być potraktowane. rlat to nie jest czepianie się ani 'hejt' ale krytyka i rozgryzanie obrazu, jak analiza wiersza.
Może jakby nóż zanurzył we wrzątku, to by równo ukroił? ;)
Chociaż mnie akurat nierówność cięcia nie drażni.
cieply noz rozpusci czekolade i bedziesz mial pieknego czarnego maza na kremie :)
Tego adwokata to bym się tak bardzo nie czepiał, bywało gorzej, choć to oczywiście nie jest powód, żeby się zachwycać. Jest jakiś prosty przekaz, czekoladki z nadzieniem, w tle alkohol, przynajmniej nie wybuchł żaden granat i nic nie fruwa w powietrzu. Decha siermiężna, ale kolega ma ciągoty do takich przaśno-rustykalnych klimatów i nic się na to chyba nie poradzi. Mnie akurat od takich widoków bolą zęby, ale staram się patrzeć nie tylko przez pryzmat swojego gustu.
Moja rada, nie wiem czy już to pisałem. Pilej poproś o pomoc jakąś koleżankę, siostrę, kuzynkę, czy kogo znasz z uzdolnieniami plastycznymi, jakimiś ciągotami do dekorowania czy zwyczajnie z dobrym gustem. Niech pomoże w stylizacji, dobierze dodatki, itd. może taka współpraca coś da, szczególnie w przypadku bardziej wymagającego klienta, który widział coś więcej niż zdjęcia z telefonu. Dopóki nie znajdziesz takiej osoby, to moim zdaniem im mniej dasz elementów na zdjęciu, tej "stylizacji", tym lepiej dla tego zdjęcia.
Teraz krojenie - otóż czekolady z zawartością się nie kroi (co do zasady, czy tam praktyki). Jeśli byśmy chcieli pokazać to na zdjęciu to prędzej należałoby to przegryźć i jakoś artystycznie uformować wypływającą zawartość. Bo to jest możliwe skojarzenie. Gryzę i pokazuję jakie to dobre.
jak rzadko sie nie zgodze :) Raz ze ugryzione cokolwiek rzadko kiedy wyglada dobrze. A dwa (wazniejsze) ze kroi sie, jest to bardzo dobrze widziane i pozadane. problemem jest to ze zrobienie ladnego przekroju czekolady czy ciasta jest trudne technicznie. A sama czekolada jesli chodzi o retusz jest bardziej paskudna niz bizuteria :D
Przyrzekłem sobie, że nie będę się już odzywał w tym wątku bo to jest bez sensu. Ale przeczytałem rlat i jakoś to złamałem. Autor dostaje multum informacji zwrotnych i niczego się nie uczy. Kultura wykonawcza i wyczucie leży, logika kwiczy, stylizacja jest ponurym żartem. Warsztat słaby i jednostronny. Autorze obudź się!!!
hehehehe mamy podobnie ... jedyne co cieszy to ze ta dyskusja zostaje i inni czytajacy moga wyciagac wnioski.
a mysle ze rlat nie mial nic zlego na mysli i chodzilo mu o zbedne czepialstwo :)
jak rzadko sie nie zgodze :) Raz ze ugryzione cokolwiek rzadko kiedy wyglada dobrze. A dwa (wazniejsze) ze kroi sie, jest to bardzo dobrze widziane i pozadane. problemem jest to ze zrobienie ladnego przekroju czekolady czy ciasta jest trudne technicznie. A sama czekolada jesli chodzi o retusz jest bardziej paskudna niz bizuteria :D
hehehehe mamy podobnie ... jedyne co cieszy to ze ta dyskusja zostaje i inni czytajacy moga wyciagac wnioski.
a mysle ze @rlat (https://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=5143) nie mial nic zlego na mysli i chodzilo mu o zbedne czepialstwo :)
Sailor zobacz, napisałem jedno zdanie i jakie ożywienie w wątku.
To jeden z nielicznych wątków, na forum, gdzie czytając można się wiele nauczyć.
Przy okazji - spokojnych Świąt dla Wszystkich ;-)
A dwa (wazniejsze) ze kroi sie, jest to bardzo dobrze widziane i pozadane. problemem jest to ze zrobienie ladnego przekroju czekolady czy ciasta jest trudne technicznie. A sama czekolada jesli chodzi o retusz jest bardziej paskudna niz bizuteria :D
Piotrze, nie, nie kroi się. Nie wyciąga się z foremek. Przeważnie są podawane w bardzo wyszukanych opakowaniach prosto na stół. Jeśli są zawijane w sreberka lub papierki to można je przełożyć do szykownej miseczki z cienkiej gustownej porcelany. Bo pralinki to coś specjalnego i osobistego. Podawanego podczas okazji jako namiastka wyszukanego deseru. Zaryzykowałbym twierdzenie, że raczej po południu. I podkreśliłbym wyjątkowy charakter chwili.
To, że w praktyce fotograficznej są krojone wynika z chęci pokazania zawartości. Choć jeśli obok pokażesz likier i orzechy to przecież nie trzeba kroić.
Ale wrócę do myśli. Otóż w całej mojej fotografii punktem wyjścia było myślenie sytuacyjne, czy, jak wolisz, filmowe. Otóż wyobrażałem sobie opisaną na początku scenę i konstruowałem niesprzeczny z tym obraz. Uznałbym, że biały obrus, popołudniowa pora, szlachetna miseczka (w przypadku pralin zawijanych), teraz być może likier dopowiadający zawartość to byłyby główne składowe opowieści. Jak wiesz, na jasnym tle, z długimi cieniami i w lekko żółtawym światle (a cienie niebieskawe ) oraz rozświetloną, nieinwazyjną butelką dałoby się skonstruować mocny obraz, z dominantą pralin. Wielką wadą naszej branży jest to, że ludzie skupiają się na budowie obrazu, światłocienia kompozycji i tym podobnych drugoplanowych spraw, zapominając, że chcą coś opowiedzieć o świecie. Ładny obrazek to cel fotografa a, że bez sensu to nie jego problem. Pokaże na forum i tu wszyscy docenią kompozycję, przejścia tonalne, bokeh. I nawet fajnie by to działało, tyle tylko, że czasem oglądają to "zwykli" ludzie. A ich odbiór jest diametralnie inny.
Wracając do foty Pilej i puszczając filmowe myślenie Wujota. Otóż tam ktoś wyciągnął praliny ordynarnie łapskami (pewnie jeszcze niemytymi) i zostawiając odciski palców wyłożył je w nieokreśloną kupkę na desce, która jest dedykowana do krojenia ogórków kiszonych. Później w tajemnym celu przekroił jedną z czekoladek. Porzygać się można. Wszystko to w jakiejś brudnej piwnicy. Może Wy tak nie myślicie (ale Wasza podświadomość kombinuje). Ja zresztą w ogóle nie myślę - tylko się zastanawiam jak odczytać zbiór wskazówek dostarczonych przez autora. Zaś scenka, którą nakreśliłem, zgadza się z tymi wskazówkami. Jak macie inne wytłumaczenie osadzone w ludzkich zachowaniach to proszę.
Ale gdyby zamiast ordynarnej dechy był jakiś drewniany finezyjny i szlachetny drewniany talerzyk, a pralinki były dekoracyjnie ułożone to mniej bym się czepiał. Może bym już nie myślał jak to było wykładane. Ale w każdym razie pralinki to intymna sprawa ;)
Mnie natomiast kusi postawienie pytania. Czy praliny za 40-50 złotych za kilogram (tak, to nie pomyłka, za kilogram, tyle mniej więcej kosztuje Mieszko) mają być reklamowane jak ekskluzywne praliny z butiku z czekoladą? Prowokacyjnie, podkreślam, czy wystylizowana, ekskluzywna reklama trafi do potencjalnego nabywcy tych pralin? Chciałbym uniknąć jakiegoś szufladkowania czy patrzenia z góry na klientów kupujących w Biedronce praliny Mieszko "na promocji", ale przecież to też jest odbiorca i można i trzeba jakoś do niego dotrzeć. Podkreślenie, przynajmniej zbytnie, ekskluzywności może marketingowo być wręcz samobójcze dla firmy. Oczywiście w kwestii jakości zdjęcia, przekazu na poziomie ogólnym i co do zasad zgadzam się z przedmówcami. Biorąc czysto użytkowy charakter przekazu po prostu zastanawiam się nad tym, jak to zrobić bez siermiężności, ale i bez podkreślania ekskluzywności, która jest poza zasięgiem finansowym nabywcy. Jednocześnie tak, żeby nabywca miał poczucie, że kupuje coś lepszego, dla niego ekskluzywnego. Sądzę, że to ciekawe pytania a odpowiedzi nie są oczywiste.
Korekta, widzę że jeszcze niedawno te pralinki można było nabyć w biedrze za 19.90/kg:shock:
Mnie natomiast kusi postawienie pytania. Czy praliny za 40-50 złotych za kilogram (tak, to nie pomyłka, za kilogram, tyle mniej więcej kosztuje Mieszko) mają być reklamowane jak ekskluzywne praliny z butiku z czekoladą? Prowokacyjnie, podkreślam, czy wystylizowana, ekskluzywna reklama trafi do potencjalnego nabywcy tych pralin? Chciałbym uniknąć jakiegoś szufladkowania czy patrzenia z góry na klientów kupujących w Biedronce praliny Mieszko "na promocji", ale przecież to też jest odbiorca i można i trzeba jakoś do niego dotrzeć. Podkreślenie, przynajmniej zbytnie, ekskluzywności może marketingowo być wręcz samobójcze dla firmy. Oczywiście w kwestii jakości zdjęcia, przekazu na poziomie ogólnym i co do zasad zgadzam się z przedmówcami. Biorąc czysto użytkowy charakter przekazu po prostu zastanawiam się nad tym, jak to zrobić bez siermiężności, ale i bez podkreślania ekskluzywności, która jest poza zasięgiem finansowym nabywcy. Jednocześnie tak, żeby nabywca miał poczucie, że kupuje coś lepszego, dla niego ekskluzywnego. Sądzę, że to ciekawe pytania a odpowiedzi nie są oczywiste.
Korekta, widzę że jeszcze niedawno te pralinki można było nabyć w biedrze za 19.90/kg:shock:
Prawdę powiedziawszy wszedłeś tutaj w obszar strategii. To główne wytyczne przy konstruowaniu przekazu, w tym zaś kto jest naszym celem. Natomiast z mojego doświadczenie dyrektora strategicznego i kreatywnego mogę powiedzieć, że nie znam klienta, który nie miałby aspiracji. Co z tego, że praliny są tanie ale przecież też oferują najwyższą jakość i lepsze chwile (to rozumowanie klienta). I jest w tym sporo racji - bo ten uboższy konsument wydający swoje nadprogramowe złotówki też chciałby się poczuć wyjątkowo. Praliny nie są towarem pierwszej potrzeby, trzeba się postarać aby je sprzedawać. Ale to postaranie się to może być taka a nie inna polityka dystrybucji i cenowa. Wizerunek to nie jest jedyny ani najważniejszy element 5P. Można sobie dobrze poradzić bez niego.
Wracając jednak do reklamy. Kluczowe jest to, że fotografia w niej używana jest wizualną reprezentacją długiego procesu. Od wyobrażeń klienta na temat jego produktu w chwili obecnej i tej przyszłej, jego kupujących (obecnych i przyszłych), dalej miejsca na rynku, strategii konkurencji (czyli miejsca w przestrzeni komunikacyjnej). Dalej są dyskutowane (czy tam wybierane) konkretne pomysły. Realizacja to końcowy etap. Można powiedzieć, ze czasowo rzecz biorąc praca na planie to jest 5% całego procesu. Fotograf może być wyrobnikiem, który realizuje wypociny (czasem wybroczyny, przeżute odpady) jakie dostaje od innych, ale jeśli jest ambitny, to może wejść czasem na bardziej partnerskie zasady. Wtedy trzeba dokładnie rozumieć cały proces sprzedaży i budowy wizerunku.
W tym wątku mamy sytuację gdy fotograf jest właśnie na tych "bardziej partnerskich zasadach". Czyli jest alfą i omegą. Bogiem. Nie musi wysłuchiwać durnot klientów czy robić fot w oparciu o szkice i opisy realizacyjne. To bardzo wygodna sytuacja. Wystarczy, że zrobi po swojemu coś dobrego. Ta swoboda jest wielką szansą ale też zagrożeniem. Bo nagle trzeba się zmierzyć z wizją. Odpowiedzieć sobie na te wszystkie pytania na które normalnie odpowiada klient, agencja reklamowa, dyrektor artystyczny czy redaktor (to zależy od konfiguracji w której pracujecie). Może przygotować wizję ekskluzywną albo ludyczną. Jakąkolwiek... ale oczywiście profesjonalną.
Piotrze, nie, nie kroi się. Nie wyciąga się z foremek.
kroi sie kroi. i wyciaga z foremek. ogolnie pralina w foremce to kwestia ochrony pralin przy transporcie (kazdym, nawet najmniejszym) by sie nie poobijaly. Natomiast nie znam cukiernika, ktory nie chcialby pokazac przekroju. Owszem znam opinie ze nie kroi sie pralin, tortow dacquoise oraz kruchego ciasta :D ale wynika to z reguly z techniki - wyroby cukiernicze jesli nie jest to biszkopt z galaretka, ciezko pokazac w przekroju - rozna konsystencja warstw sprawia ze uzyskanie ladnego przekroju a co za tym idzie dobrego obrazka wymaga wiedzy, techniki i troche doswiadczenia, no i odpowiednich narzedzi, ktore czasem niekoniecznie sie z cukiernictwem kojarza :D
Przeważnie są podawane w bardzo wyszukanych opakowaniach prosto na stół. Jeśli są zawijane w sreberka lub papierki to można je przełożyć do szykownej miseczki z cienkiej gustownej porcelany. Bo pralinki to coś specjalnego i osobistego. Podawanego podczas okazji jako namiastka wyszukanego deseru. Zaryzykowałbym twierdzenie, że raczej po południu. I podkreśliłbym wyjątkowy charakter chwili.
praliny w sreberkach to juz maszynowa robota. te prawdziwe wylewane recznie, to czesto sztuka sama w sobie i nie wymagaja wg mnie dodatkowej otoczki. I owszem jest to cos specjalnego bo cena i jakosc robi swoje ale czemu akurat jesc je tylko po poludniu? :D (zart of koz)
Co do podania to du dochodzimy do bardzo trudnej kwestii - dla kogo jest zdjecie. Dla klienta koncowego ktory uwaza ze w Szwajcarii fioletowe krowy daja czekolade zamiast mleka, dla cukiernikow ktorzy np z produkowanej przez naszego kleinta czekolady beda produkowac praliny, czy technicznie dla pokazania kunsztu cukiernika. Plus oczywiscie wszystko co pomiedzy tym.
To, że w praktyce fotograficznej są krojone wynika z chęci pokazania zawartości. Choć jeśli obok pokażesz likier i orzechy to przecież nie trzeba kroić.
no ale jesli polozysz likier i orzechy to to zdjecie ma juz niewiele wspolnego z specjalnym osobistym popoludniem bo food pairing w tym wypadku zdecydowanie nie szedlby w kierunku identycznych skladnikow :) i znowu pytanie o odbiorce, filetowa krowa czy pasjonat czekolady?
co do pokazania zawartosci - tak jak mowilem - dobrze ja pokazac bo czesto we wnetrzu pod delikatna otoczka czekolady kryje sie prawdziwy artyzm. Oczywiscie pytanie co jest w srodku, bowiem bardzo czesto pralina przekroj ma po prostu jednolity i malo ciekawy. Jesli jednak cos sie dzieje to warto to pokazac.
Ale wrócę do myśli. Otóż w całej mojej fotografii punktem wyjścia było myślenie sytuacyjne, czy, jak wolisz, filmowe. Otóż wyobrażałem sobie opisaną na początku scenę i konstruowałem niesprzeczny z tym obraz. Uznałbym, że biały obrus, popołudniowa pora, szlachetna miseczka (w przypadku pralin zawijanych), teraz być może likier dopowiadający zawartość to byłyby główne składowe opowieści. Jak wiesz, na jasnym tle, z długimi cieniami i w lekko żółtawym światle (a cienie niebieskawe ) oraz rozświetloną, nieinwazyjną butelką dałoby się skonstruować mocny obraz, z dominantą pralin. Wielką wadą naszej branży jest to, że ludzie skupiają się na budowie obrazu, światłocienia kompozycji i tym podobnych drugoplanowych spraw, zapominając, że chcą coś opowiedzieć o świecie. Ładny obrazek to cel fotografa a, że bez sensu to nie jego problem. Pokaże na forum i tu wszyscy docenią kompozycję, przejścia tonalne, bokeh. I nawet fajnie by to działało, tyle tylko, że czasem oglądają to "zwykli" ludzie. A ich odbiór jest diametralnie inny.
i tak i nie. obraz o ktorym piszesz to taki wytrych (swoja droga doskonaly), ktory zawsze zadziala. Ja przyznam, ze mnie trafialo gdy artdajrektor mial wizje chatki z kominkiem, herbatki i pralin na stoliku. Od razu mialem przed oczami jednorozca rzygajacego tecza, bowiem w takich przypadkach zawsze znajdzie sie wozny albo jakis account ktory nadoklada wiadro niepotrzebnych rzeczy zeby bylo bardziej firmowo :D
w przypadku cukiernictwa zawsze cenilem i cenie sobie minimalizm.
Wracając do foty Pilej i puszczając filmowe myślenie Wujota. Otóż tam ktoś wyciągnął praliny ordynarnie łapskami (pewnie jeszcze niemytymi) i zostawiając odciski palców wyłożył je w nieokreśloną kupkę na desce, która jest dedykowana do krojenia ogórków kiszonych. Później w tajemnym celu przekroił jedną z czekoladek. Porzygać się można. Wszystko to w jakiejś brudnej piwnicy. Może Wy tak nie myślicie (ale Wasza podświadomość kombinuje). Ja zresztą w ogóle nie myślę - tylko się zastanawiam jak odczytać zbiór wskazówek dostarczonych przez autora. Zaś scenka, którą nakreśliłem, zgadza się z tymi wskazówkami. Jak macie inne wytłumaczenie osadzone w ludzkich zachowaniach to proszę.
Ale gdyby zamiast ordynarnej dechy był jakiś drewniany finezyjny i szlachetny drewniany talerzyk, a pralinki były dekoracyjnie ułożone to mniej bym się czepiał. Może bym już nie myślał jak to było wykładane. Ale w każdym razie pralinki to intymna sprawa ;)
Jak juz jestesmy przy zdjeciu i znecamy sie nad Pilej to poza deska od kielbasy i kiszonych ogorkow, razi kieliszek. Chcac sie skupic na pozal sie boze ulozonej kupce czekoladek nalezaloby przykadrowac zdjecie, co sprawia obciecie czaszy kieliszka i zostawia tylko nozke. Niski kieliszek likierowy i robiaca za tlo butelka uratowalyby drugi plan. zmiana deski na serwetke i jakas dellikatna miske zrobilaby zdjecie. Nadal kiepsko bowiem czekolada wyglada bardzo slabo, ale od maszynowych czekoladek ciezko wymagac perfekcji, choc i taka da sie dobrze zaswiecic. Natomiast z tymi niemytymi lapami poplynales ale przekaz wlasciwy :D
Czekolade sie bardzo trudno fotografuje. Rzadko kiedy wyglada dobrze. Ale sie da.
Dziękuję wszystkim za komentarze, dyskusja się rozkręciła... :)
Te zdjęcia mogły trafić do martwej natury, ale już wstawiam tutaj...
233.
72308
234.
72310
235.
72311
Nieźle, za wyjątkiem angielskich napisów.
- - - - kolejny post - - - - - -
Rzuciłem okiem na początek wątku i przyznaje, że te prace sprzed 3 lat dużo bardziej mi się podobają.
NimnuL Hmm, poważnie? Może teraz za bardzo kombinuję ze światłem?
237.
72512
Te ostatnie nie są złe, surrealistyczne mocno, jeszcze ten napis podkreśla absurdalność sceny. Nie wiem czemu cebula nie dostała napisu, ale razem by to dało całkiem zgrabny pastisz.
Parr mi się skojarzył, z jego "fotografią kulinarną"
https://www.martinparr.com/food-and-other-series/
- - - - kolejny post - - - - - -
Rzuciłem okiem na początek wątku i przyznaje, że te prace sprzed 3 lat dużo bardziej mi się podobają.
NimnuL, te banany idą w kierunku słynnego ZIEMNIAKA :)
- - - - kolejny post - - - - - -
234, 235 i 236 całkiem zgrabny zestaw tworzy.
234 - Mamy metaforę mordu z zimną krwią,
235 - Jawna metafora przemijania,
236 - A tutaj można doszukać się rzekłbym wyuzdania.
Razem można się zastanowić nad marnością tego świata.
- - - - kolejny post - - - - - -
Żeby nie było, że zmyślam, to zapytałem żonę, która nie ma nic wspólnego z fotografią, z czym się kojarzą zdjęcia i o 234 powiedziała sama, że z mordem i ociekaniem krwią.
NimnuL Hmm, poważnie? Może teraz za bardzo kombinuję ze światłem?
Nie. Po prostu nie wyciagasz wnioskow. ZADNYCH. Nie uczysz sie. 236 i 237 sa fatalne na poziomie wprawki i testu ustawien swiatla. Korzystasz z jednego setu i nie portafisz wyjsc poza schemat. I jedno na 50 wyjdzie dobre. 2% to za malo zeby powiedziec ze jest progres.
Jestem zdegustowany i przerazony brakiem rozwoju bowiem przez 3 lata stoisz w miejscu. Owszem zaczales robic jakies zlecenia, ale jakies zlecenia w obecnych czasach moze robic kazdy kto ma aparat i troche znajomych ktorzy potrzebuja zdjec.
Jestes jednym z bardzo nielicznych uzytkownikow ktorzy dostali bezposrednia wiedze ukierunkowana wylacznie pod ciebie, w ilosci wiekszej niz na wiekszosci studiow foto. Przez pare lat nie wyciagnales z tego ani wnioskow ani korzysci. W sumie jedynym twoim progresem jest dodawanie napisow na zdjeciach. Slabo jak na pare lat nauki
Wiem ze mialem sie juz w tym watku nie odzywac ale strasznie mi szkoda tego watku. Moze ktos inny na nim skorzysta.
Generalnie, to wszystko to są wprawki, jak rozumiem. Kolega Pilej faktycznie robi od... nie pamiętam kiedy... ciągle to samo. Problem w tym, że chyba nie ogląda tego, co wyszło, to raz. A dwa, ja mam większy problem niż z tym oświetleniem (studio mnie nigdy nie pociągało), to z treścią. Co chce pokazać?
jurkarol
26-05-2023, 00:14
Banany są... erotyczne. Napisy zbędne. Warto dodać do sceny coś bardziej kojarzącego się z sypialnią, żeby naprowadzić widza i pokazać celowość skojarzenia.
Banany są... erotyczne. Napisy zbędne. Warto dodać do sceny coś bardziej kojarzącego się z sypialnią, żeby naprowadzić widza i pokazać celowość skojarzenia.
Przecież dodał... morele :) Tylko nie przekrojone, nie wiem czemu.
Odnoszę się do kategorii zdjęć - produktowych do materiałów promocyjnych, karty dań its. Bardziej pasuje mi świecenie z początkowych prac. Te ostatnie by mi bardziej pasowały przy zabawie że sceną, na przykład wśród tych doskonałych bananów jeden zgniły dla kontrastu lub tylko skórka po bananie. Albo wśród dorodnych pomidorów jedna cytryna i napis Sweet jeśli musi być angielski... Ale to tylko ja.
- - - - kolejny post - - - - - -
Według tej piosenki to ogórek jest erotyczny ;)
https://www.google.com/url?sa=t&source=web&rct=j&url=https://m.youtube.com/watch%3Fv%3DxYlvGQWTqE4&ved=2ahUKEwiRytvhkpL_AhWjh_0HHdPEBgYQo7QBegQIBRAB&usg=AOvVaw0493igrKZKkREzEGt-MH0q
- - - - kolejny post - - - - - -
cieply noz rozpusci czekolade i bedziesz mial pieknego czarnego maza na kremie :)
Cienka piłka włosowa i zamrożona pralina = idealne cięcie.
Nie wypowiadam się o wykonaniu bo się nie znam i lepszych zdjęć bym nie zrobił(co już pewnie wcześniej gdzieś pisałem :)) ale o ile dla mnie technicznie ostatnie prace są ok to mam problem z ich odbiorem wizualnym. Jak to tylko takie wprawki do ćwiczeń technicznych - ok. Jeśli jednak miałyby być użyteczne do czegoś to gryzie mi się obiekt fotografowany z doborem tła/sceny.
Banalne rzeczy (jabłko, cebula) umieszczasz w scenerii "ekskluzywnej". Ciemne tła itp. Nie pasuje mi to do nich. Jako prosty człowiek :) wolałbym coś w swojskiej scenerii - jasno, świeżo, wiejskie klimaty itp. itd.
Wydaje mi się, że pisali Ci parę razy by mocniej popracować nad koncepcją całości sceny. To by mogło dać lepsze efekty niż przestawianie, poprawianie lamp.
Kolega trzyma się swojej estetyki, jak się komuś nie podoba, to jego problem ;)
Podgniła cebula z wyrośniętym szczypiorem? OK. Nóż do warzyw przy jabłkach? Fajnie. Jabłko polane płynną czekoladą? To tak jabłek nie konsumujecie?
Może faktycznie zrób kompozycję z samych warzyw czy owoców, byle świeżych i daj do martwej natury? W zasadzie każdy dodatek do głównego tematu to skucha.
Wind Mill
27-05-2023, 12:53
...Jabłko polane płynną czekoladą? To tak jabłek nie konsumujecie?...
Fondue czekoladowe; ale jabłka w kawałkach (obrane). ;)
Czy to jabłko jest obrane? Jakieś nawiązanie do fondue przegapiłem? Wygląda jakby coś z jabłka wypływało, dobrze że jest opis? ;)
Wind Mill
27-05-2023, 13:22
Bo to dopiero obietnica fondue. Trza sobie jabłko obrać i pokroić. :mrgreen:
poste Nóż do warzyw? Nigdy nie obierałeś takim jabłek? A co nie tak z cebulą? Wyrósł szczypior i taką wziąłem... Już wydaje mi się czepiasz się na siłę. Chętnie zobaczę jakieś Twoje zdjęcia z poprawnym doborem rekwizytów.
238.
72560
Masz rację, to jest właściwie obierak (lub obieraczka) do warzyw nie nóż. Jabłka tym nie pokroisz. Tak, czasem tak obieram. Nie zawsze też jem steka nożem do steków, sałatki nie nakładam z misy do sałat odpowiednimi łychami. Ale tu chodzi o zdjęcie, pewną symbolikę, każdy rekwizyt jest ważny. Nie pokazujesz bałaganu w kuchni, niewłaściwego użycia przyborów kuchennych, itd. Bo jaki to ma mieć cel?
Tego typu sesje mnie nie interesują, nie robię takowych. Nie wypowiadam się o technikaliach, świetle, itp. Zresztą to dla mnie jest mniej istotne, jeśli rażą mnie podstawowe braki w ogólnej kulturze zdjęcia, niechlujnie dobrane rekwizyty i sprzeczności. Ale pewnie to nie jest przekaz dla mnie.
Cienka piłka włosowa i zamrożona pralina = idealne cięcie.
zmrozona pralina po wyciagnieciu na plan natychmiast ci sie spoci o bedziesz mial wode na czekoladzie chyba ze fotografujesz w zamrazarce :)
pocenie sie czekolady i kremow to jeden z wiekszych problemow ktore trzeba sobie rozwiazac robiac fotografie cukiernicze, z kolei trzymanie ich w temperaturze pokojowej spowoduje plyniecie kremow i czekolady o ile nie sa naszprycowane stabilizatorami
zmrozona pralina po wyciagnieciu na plan natychmiast ci sie spoci o bedziesz mial wode na czekoladzie chyba ze fotografujesz w zamrazarce :)
pocenie sie czekolady i kremow to jeden z wiekszych problemow ktore trzeba sobie rozwiazac robiac fotografie cukiernicze, z kolei trzymanie ich w temperaturze pokojowej spowoduje plyniecie kremow i czekolady o ile nie sa naszprycowane stabilizatorami
Zamrożoną tniesz, po czym czekasz do ogrzewania aż wilgoć zniknie. Zresztą kondensacja nie zawsze nastąpi, zależy od temperatury pomieszczenia i wilgotności. Praliny dobrze się też tnie gdy są schłodzone, nie muszą być zamrożone. Trzeba próbować. Tak jak piszesz, różne wypełnienie różnie będzie reagowało.
Zamrożoną tniesz, po czym czekasz do ogrzewania aż wilgoć zniknie.
jak wilgoc zniknie zostana plamy. duzo roboty w postprocessingu albo trzeba na nowo :)
wiadomo teoretyzujemy tu sobie bo w zaleznosci od pomieszczenia i warunkow roznie bywa ale ja np mialem inny noz do ciecia ciast z kremem, inny do bezowych i francuskich a jeszcze inny do czekolady. Smiali sie ze mnie cukiernicy na pocztku do momentu jak przekrojow nie zobaczyli :D musialem potem nozy pilnowac :D :D :D
239.
73671
240.
73672
241.
73673
242.
73674
241
Po co do sezonowanej podsuszanej kielbasy widelec do miesa?
239
szczegoly szczegoly szczegoly
nikt nie podaje mojito w kieliszku do bialego wina.
w tym kieliszku nie ma mojito tylko woda z mieta, w dodatku nietknieta muddlerem. Mojito powstaje poprzez wycisniecie limonek z cukrem trzcinowym oraz mieta, co sprawia ze kolor plynu bedzie lekko zielonkawy.
pisalem Ci wielokrotnie - albo zatrudniasz stylistke albo uczysz sie jak to powinno wygladac inaczej wychodza takie kwiatki.
242
to jest kompletna porazka oswietleniowa i jakosciowa. Nawet nie chce mi sie strzepic klawiatury. to zdjecie nie powinno wyjsc nigdzie poza test czy lampa dziala
sailor Dzięki za komentarz. Widelec do mięsa, szczerze, dla uzupełnienia kadru, nie miałem pomysłu co tam dać.
Na stylistkę mnie nie stać, więc pozostaje nauka sztuki kulinarnej, tak, wspominałeś o tym wiele razy.
Co do podania mojito w takim kieliszku, to trzeba się aż tak mocno trzymać zasad?
Co do podania mojito w takim kieliszku, to trzeba się aż tak mocno trzymać zasad?
nie trzeba. ale nei podajesz makaronu na desce do sera ani steka w szklance (wiem byl kiedys trend serwowania im dziwniej tym lepiej ale na szczescie szybko umarl). nikt nie kupi takiego zdjecia komercyjnie chyba ze knajpa wujka staszka, tyle ze oni raczej wino proste serwuja a nie mojito. Ponadto tradycyjnie limonki cukier i miete gniecie sie w szklance a nie w shakerze - w kieliszku ciezko uzyc muddlera. Jakakolwiek szklanka by sie obronila znacznie lepiej. A jesli juz kieliszek to duzy do wody albo czerwonego wina.
no i kwestia koloru. od razu widac ze to woda. mozna spokojnie ominac alkohol w drinku ale trzeba zrobic virgin mojito a nie nalac wody do kieliszka z mieta :)
Pilej wez mi prosze wytlumacz czemu ma sluzyc ciemna zawartosc sloika? Dlaczego takie swiatlo?
Pilej wez mi prosze wytlumacz czemu ma sluzyc ciemna zawartosc sloika? Dlaczego takie swiatlo?
Piotrze, czy nie za dużo wymagasz? Po prostu tak wyszło. Autor wrzucił garść porzeczek do słoika. Ładnie obwinął sznurkiem - bo zobaczył, że tak robią (za słoikami).
Ale dlaczego słoik i dlaczego ze sznurkiem tego nie zgadniesz. Więc nie wymagaj aby jeszcze nad światłem pracować.
Mnie po iluś latach tego wątku nawet nie rażą (choć rażą) te nielogiczności, niechlujstwo (czego akurat w tej focie nie ma) tylko ta ciągle powtarzająca się atmosfera piwnicy... Zero luzu, zero przestrzeni, wszystko takie duszne.
Sailor, próbuję po prostu różnego oświetlenia, w tym przypadku od góry. Chciałem uniknąć odbić w słoiku, a inaczej nie umiałem.
Tym razem znów "z piwnicy"...
245.
74453
Sailor, próbuję po prostu różnego oświetlenia, w tym przypadku od góry. Chciałem uniknąć odbić w słoiku, a inaczej nie umiałem.
Tym razem znów "z piwnicy"...
no to po co znów robisz to samo zdjęcie z tymi samymi wadami i błędami? skoro piszesz, że próbujesz różnego oświetlenia to po co znów robisz zdjęcie z piwnicy jak sam piszesz
zrób coś innego, bo tak to się nie rozwijasz, a wręcz cofasz, wiele osób ci tutaj pisało o tym a ty robisz w kółko to samo i to samo
Kolejna sesja dla Steakowni. Po kliknięciu lepsza jakość.
246.
74841
247.
74842
248.
74844
249. Poprawka bułki...
74896
250.
74895
lukasz_kk
16-08-2023, 15:22
Ten ucięty dym/para po prawo na 250 strasznie kłuje w oczy.
lukasz_kk
16-08-2023, 21:19
Może troszkę, ale nadal razi mnie w oczy ten ucięty fragment "elipsy" w połowie wysokości pomiędzy cytryną a słomką. Nie wiem czy poprawnie odczytuję zamysł, w którym chodziło Ci o to, że para ginie w mroku - im dalej od szklanki, która jest wyeksponowana światłem, tym mniej ową parę widać. Tylko, że dominujące światło pada akurat od tej strony, gdzie para w teorii zanika.
Masz wersję bez tego efektu?
Jeszcze raz obrobiłem, ale nie wiem, czy nie przesadziłem i nie jest jeszcze gorzej :) Jutro może jeszcze do tego przysiądę.
252.
74923
oesuuuuu :( Pilej czlowieku czemu ty nie sluchasz tego co ci ludzie pisza i nie wyciagasz wnioskow?????
246.
W tej Steakowni widze ze podanie maja gorsze niz w PRLu ... zakladam ze ten klocek na talerzy pociety zyletka to jest tatar? Masakra. Naprawde masakra jesli chodzi o sposob podania i sam wyglad miesa, zmielone na gladko i uklepane jak na kotleta. jakbym dostal cos takiego w knajpie wrocilo by na kuchnie szybciej niz sie pojawilo. Jak juz kupuja bulke czosnkowa z lidla lub biedry to niech ja posmaruja albo niech podadza zwykla bo ta plama "masla czosnkowo pietruszkowego" wyglada jakby komus cos przypadkiem skapnelo. Jak robia to sami to nawet szkoda komentarza.
247.
To nie jest gulaszowa. To cos w rodzaju rosolu z obeschietymi kawalkami miesa, zwiednieta pietruszka i kawalkami chyba selera. calosc podana w obrzydliwej misce z arcorocu wyglada jakby czekalo na podanie ze 3 dni. Bar na dworcu w Koluszkach bylby dumny z prezentacji. Z racji tego ze swiecenie bialego z ciemnym ci wyjatkowo nie wychodzi wyszlo z tego cos co powinines wyrzucic do kosza. tak po prostu.
250/1/2 skupiasz sie na czyms co nie ma znaczenia a skopales najwazniejsze rzeczy. Co to jest w tej szklance? bo ja widze zdjecie porzeczek - jedyne chyba co jest ostre na tym zdjeciu. W szklance jakas nieostra breja, choc zakladam ze mial tam byc kruszony lod? A dym... mozesz jakos uzasadnic??? rozumiem jakbys tego drina otoczyl cieklym azotem robiac do tego aranzacje ale ten sztuczny dymek jest masakryczny.
ze 20 stron temu robiles naprawde fajne foty a jest tylko gorzej. to juz rownia pochyla, zastanow sie dlaczego. czasem nalezy sie cofnac i zaczac od nowa zeby bylo lepiej.
Dla mnie te foty ze steakami są okey, ale przy nastepnych nie podoba mi się zmniejszony kontrast.
sailor Problem w tym, że nikt wtedy nie napisał, że foty są fajne, więc kombinuję i błądzę dalej... Jakbyś numerami podał które foty są "zjadliwe" to może bym wyciągnął wnioski... :)
Jeśli chodzi o stylizacje potraw ze Steakowni, to niestety wiele do powiedzenia nie miałem.
Póki co dorzucę takie:
253.
75012
Reklama dla kolumbijskiego dealera gotowa:mrgreen:
madnessmilo
21-08-2023, 09:19
Przejrzałem cały wątek, najbardziej podobały mi się zdjęcia około 20-30 strony :). Nie znam się na tym rodzaju fotografii, ale wiele dla zwykłego Kowalskiego jest apetyczna. Te ostatnie słabsze, jakby na siłę.
Mały offtop odnośnie zdjęcia mąki:
https://www.youtube.com/watch?v=Ysv4ue8sCC0
sailor Problem w tym, że nikt wtedy nie napisał, że foty są fajne, więc kombinuję i błądzę dalej...
nie bluznij prosze.... przez jakies 2 lata Wujot rozbieral twoje foty na czynniki pierwsze mowiac co fajne a a co nie. Ja dolozylem do tego mnostwo swoich groszakow, dostales taki feedback i baze wiedzy ze powinines tu wymiatac niczym Beyonce na scenie. A ty zamiast wyciagac wnioski i brac pod uwage robisz to samo tylko gorzej :D
Jakbyś numerami podał które foty są "zjadliwe" to może bym wyciągnął wnioski... :)
najwyzszy czas chyba zebys przeczytal watek od poczatku.
Jeśli chodzi o stylizacje potraw ze Steakowni, to niestety wiele do powiedzenia nie miałem.
fotograf zawsze ma duzo do powiedzenia jesli chodzi o stylizacje. Zaden klient nie chce by na zdjeciach jego produkt wygladal zle. Nie spotkalem sie jeszcze z klientem ktory powiedzial - niewazne ze wyglada jak juz raz zjedzone, tak podajemy bo mam taki kaprys i ja place. Jesli by sie taki zdarzyl, nalezy poszukac innego :)
dostales taki feedback i baze wiedzy ze powinines tu wymiatac niczym Beyonce na scenie.
Oj tam, przecież wymiata jak Beyonce!
75055
sailor Problem w tym, że nikt wtedy nie napisał, że foty są fajne, więc kombinuję i błądzę dalej... Jakbyś numerami podał które foty są "zjadliwe" to może bym wyciągnął wnioski... :)
sailor
Piotrze. Nie wiem jak było u Ciebie ale nikt, nigdy mnie nie prowadził za rączkę. Na poziomie technicznym (rozumiem go bardzo szeroko czyli jako skuteczne zdjęcie) musiałem sobie radzić sam. Z trudem były dostępne do obejrzenia różne materiały z "zachodu". I to one wyznaczały referencyjny poziom. Chodziło o to aby robić nie gorzej. Więc gapiłem się minutami w fotę - odtwarzałem zastosowane oświetlenie określając kierunki i rodzaje końcówek, przyglądałem się aranżacji. Taka detektywistyczna robota. A na końcu porównywałem moją pracę z tymi dostępnymi wzorcami. Jedyny feedback miałem od klientów - podoba się , nie podoba itd. Czyli fotografii, na poziomie zawodowym, można nauczy się na zasadzie mimetyzmu. Oczywiście to poziom wyjściowy bo teraz można do tego dodać coś więcej. To więcej to jest już droga ścieżka a później z maczetą. To a'props cytatu który kiedyś zapamiętałem, że zaczynamy podróż (naukę) wygodną drogą gdzie można szybko się poruszać a kończymy na wyboistej ścieżce. Aby tak się doskonalić trzeba być krytycznym, dociekliwym, uważnym. Po prostu widzieć różnice. Rozumować wielopoziomowo i mieć wrażliwość . Ty ją masz, ja ją mam, i tysiące fotografów ją ma. Ale, na pocieszenie dla Pilej można powiedzieć, ze nie wszyscy ją mają.
Te parę uwag co napisałeś o tej Steakowni to jest 100% w punkt - mnie aż autentycznie niedobrze się zrobiło jak foty zobaczyłem... ale to jest poziom restauracji i być może, a nawet na pewno, ich klientów. Pewnie wszyscy są tutaj dopasowani - restauracja, kuchnia, fotograf, klienci. Czyli są różne półki, ważne, aby być na tej właściwej dla siebie. Bo tak, odpowiedz uczciwie, chciałbyś kucharkę z Steakowni podczas sesji uczyć jak podawać danie? Bo ja nigdy w życiu! Zbyt kocham fotografię i takiej roboty wolałbym nie robić.
Podjąłem się tutaj nauki Pilej (fakt, że przy okazji może ktoś inny też to przeczytał i może skorzystał) i to była porażka. Na pocieszenie mam świadomość, że sruba i 90s okazali się bardzo wdzięcznymi "uczniami". Czyli 66% skuteczności ;)
cz4rnuch
22-08-2023, 16:07
Ja chyba nie jestem odbiorcą zdjęć jedzeniowych, choć z podróży przywożę już chyba tylko fotki talerzy, ale temat, szczególnie przez ten mały lincz, trochę mnie zainteresował :) Na tyle, że zerknąłem sobie na opinie o tej steakowni. Cóż, chyba nie jest jednak tak źle. Co do tatara to każdy purysta powie, że nie tknie innego niż siekany, ale w dobrym i zmielonym mięsie również pozostanie smak, ubędzie jedynie trochę struktury. Zjem taki i taki, o ile mięso będzie smaczne. Gorzej wygląda ta zupa, bo tu chyba faktycznie mięso troszkę za bardzo "sezonowane" :) wyszło. Nie jest wykluczone, że na świeżo jednak wyglądało trochę zdrowiej. Powstrzymałbym się jednak przed tym ferowaniem wyroków o knajpie tylko na podstawie propozycji podania. Szczególnie, że to pod zdjęcia więc może przekombinowane. Steki to akurat jadam wszędzie gdzie się tylko da. Spotykałem się z pięknie przygotowanymi talerzami (o dziwo np. w Birmie :)), ale również takimi gdzie wino się leje do szklanek, sztućce każdy z innej parafii, stoły wyścieła się plastikowymi obrusami a mięso przed przygotowaniem kelner przynosi ci pokazać na plecach (przez jakąś szmatę co prawda). I są to cenione przez miejscowych knajpy toskańskie czy argentyńskie a tam, w przeciwieństwie do naszego pięknego kraju, ściemy się nie sprzeda.
Ale jedno mnie boli na tych zdjęciach. Pieczywo na wielu tych zdjęciach wygląda bardzo nieapetycznie. Jak z dyskonta. Pozbyłbym się tego o ile faktycznie tak się tego nie podaje klientom.
PS odzio Ja bym się powstrzymał przed memami konkretnie w wątku zdjęciowym. Niech to pozostanie wątek autora. Świeci to teraz na forum i odwraca uwagę od meritum a chyba nie o to chodzi?
Powstrzymałbym się jednak przed tym ferowaniem wyroków o knajpie tylko na podstawie propozycji podania. Szczególnie, że to pod zdjęcia więc może przekombinowane. Steki to akurat jadam wszędzie gdzie się tylko da. Spotykałem się z pięknie przygotowanymi talerzami (o dziwo np. w Birmie :)), ale również takimi gdzie wino się leje do szklanek, sztućce każdy z innej parafii, stoły wyścieła się plastikowymi obrusami a mięso przed przygotowaniem kelner przynosi ci pokazać na plecach (przez jakąś szmatę co prawda). I są to cenione przez miejscowych knajpy toskańskie czy argentyńskie a tam, w przeciwieństwie do naszego pięknego kraju, ściemy się nie sprzeda.
Bardzo możliwe, że masz rację. Zadziałało u mnie takie uproszczone rozumowanie, ze skoro nie dbają o foty to pewnie też o resztę. Taka intuicja bywa często prawidłowa ale nie zawsze. W kwestiach opinii to nauczyłem się je uważnie sortować. I jeśli użytkownik napisze - wszystko super (to 100x) a ktoś inny dopowie: rozebrałem i łożyska są plastikowe i długo nie wytrzymają albo dokładnie poda zakres stosowalności to ta druga opinia jest więcej warta jak tych sto. W recenzjach restauracja, może mieć opinie tych co nie mają pojęcia o czym piszą. A co do zasady to 95% nie ma pojęcia. Można zresztą akurat w przypadku restauracji bardzo łatwo pompować "plusy" bo nie jest to drogi produkt potwierdzony zakupem (jak na allegro).
Ale jest jak najbardziej możliwe, że ich dania są smaczne i mają krąg nabywców. Bez dobrej fotografii lokal na luzie może funkcjonować, ale bez dopasowanej oferty do klienta nie ma szans. Czyli jak funkcjonują to znaczy, że z jedzeniem raczej nie jest źle. Raczej bo może być drugie czy trzecie dno. :)
... Bez dobrej fotografii lokal na luzie może funkcjonować, ale bez dopasowanej oferty do klienta nie ma szans. ...)
Myślę, że w kwestii lokalu to jest kluczowe zdanie. Szefostwo czy decydenci z tej restauracji mają pewną estetykę, wizję biznesu dla pewnego klienta. Widząc profesjonalne, wypieszczone zdjęcia mogliby uciec z krzykiem, że nikt tego nie kupi. Może przesadzam, ale myślę, że wiadomo o co chodzi. Kolega znalazł klienta z podobną wrażliwością, niech robi zdjęcia.
Natomiast cały czas jest ten sam problem z wszelkimi dodatkami i aranżacją.
251. Kto trzyma mąkę i po co w takim małym słoiczku? Poważnie, nie domyśliłem się od razu, że to mąka, tak absurdalne jest to naczynie.
250 i klony. Co tam robi porzeczka (może czegoś nie wiem) i po co ten dym czy opary?
249. Pomijając zupę czy inną kupkę (nomen omen) mięcha w rosole i jej apetyczność, co robi ta czerwona serwetka?
245. Pikantny sok pomidorowy, na etykiecie chili a na zdjęciu bazylia!? Na plus ładne pomidory, więc jakiś postęp jest bo wcześniej to chyba różnie bywało.
Nie chcę ciągnąć dalej, może trzeba mieć pewną wiedzę o gotowaniu, ogólnie kuchni czy częściej bywać w restauracjach.
cz4rnuch
22-08-2023, 21:09
Bardzo możliwe, że masz rację. Zadziałało u mnie takie uproszczone rozumowanie, ze skoro nie dbają o foty to pewnie też o resztę...Chyba nigdy nie wybrałem restauracji kierując się fotami ze stronki czy z jakiegoś folderu :) Wybieram rekomendacjami a na miejscu także własnym przeczuciem. O zdjęciach za dużo nie powiem, bo wiem doskonale, że ty i żeglarz zęby na tym zjedliście i znacie się na rzeczy jak mało kto. Ale też znam (z forum) sailora i wiem, że lubi mocno dramatyzować. W kwestii kuchni z tego co kojarzę też jest znawcą, ale chyba zbyt poważnie do tematu podszedł. Na rynku jest miejsce nie tylko dla gwiazdkowych restauracji. Można robić uczciwą (w sensie smaczną) kuchnię nawet z pominięciem kilku detali, które na pewnym poziomie uchodzą za błąd w sztuce, ale z których w fajnych knajpach, z duszą, można zrobić nawet manifest. Np. olewając klienta (kucharz zawsze ma rację i lepiej od ciebie wie jaki jest jedynie słuszny stopień wysmażenia). W niektórych kultowych knajpach nawet nie ma się wpływu na to co się znajdzie na stole. Kuchnią można się też bawić, przynajmniej ja mam takie podejście, i czasami oznacza to odejście od zasad lub po prostu odpuszczenie. To tak OT, bo akurat zajrzałem też do menu knajpy (a właściwie knajp) z fotek pileja i mnie oświeciło (czcionka pomogła), że kiedyś w niej byłem. Tyle, że nie w tej w Olsztynie, ale w Gdańsku na Starym Mieście, bo tam też mają swój lokal. Czyli to sieciówka/franczyza lub jakiś inny twór. Jadłem tam steka przy okazji jakiegoś święta restauracji. Zły nie był, to na pewno, ale jakoś mocno mi w pamięć nie zapadł. Hamburger też był ok z plusem.
Zły nie był, to na pewno, ale jakoś mocno mi w pamięć nie zapadł. Hamburger też był ok z plusem.
no tak, tylko że teraz to oceniasz jedzenie, a na forum fotograficznym jednak oceniamy zdjęcia, co z tego że jedzenie było pyszne, jak zdjęcia na forum fotograficznym nie pokazują tego, że to jest fajne jedzenie, już pomijam, że ludzie są wzrokowcami i najpierw się widzi jedzenie a potem dopiero wyczuwa jego aromat i smak, niemniej na tym forum jak ktoś pokazuje zdjęcie jedzenia to będziemy oceniać tylko wygląd, a tutaj te zdjęcia są jakie są, czy są złe? czy są w porządku? sam piszesz, że steka zjadłeś ale nie zapadł ci w pamięć, no to tak samo ze zdjęciami, są ale nie zapadają w pamięć
a już inna sprawa, że koledze próbowano pomóc a brnie w dalszym ciągu w jakieś przekombinowania, albo zbytnie uproszczenia i na tym się w sumie skupiamy, jako że oglądamy zdjęcia to te zdjęcia chcielibyśmy widzieć lepsze a nie że na zdjęciu masz ostry sok pomidorowy i nie widzisz tam papryczki tylko bazylię, albo jasny, żółtawy drink z porzeczkami, które by zabarwiły napój na różowo, więc tutaj też nie pasują, już nie mówiąc o innych błędach tych ważniejszych jak właśnie światło, itp
cz4rnuch
23-08-2023, 16:05
no tak, tylko że teraz to oceniasz jedzenie, a na forum fotograficznym jednak oceniamy zdjęcia, co z tego że jedzenie było pyszne...Ale ja nie napisałem, że jedzenie było pyszne. Oceną bym tego też nie nazwał, ot przypomniał mi się epizod związany ze zleceniodawcą więc coś wtrąciłem. Nie rozumiem jednak twojej uwagi, bo ja odniosłem się właśnie do fragmentu wypowiedzi, w którym dokonano próby oceny jakości jedzenia. Niczego jednak nie przekreślam, może karmią tam podle, jedynie zwróciłem uwagę na to, że to wcale nie jest przesądzone.
...a już inna sprawa, że koledze próbowano pomóc a brnie w dalszym ciągu w jakieś przekombinowania, albo zbytnie uproszczenia i na tym się w sumie skupiamy, jako że oglądamy zdjęcia to te zdjęcia chcielibyśmy widzieć lepsze a nie że na zdjęciu masz ostry sok pomidorowy i nie widzisz tam papryczki tylko bazylię, albo jasny, żółtawy drink z porzeczkami, które by zabarwiły napój na różowo, więc tutaj też nie pasują, już nie mówiąc o innych błędach tych ważniejszych jak właśnie światło, itpNie rozumiem za bardzo czemu te słowa kierujesz do mnie? Ja tu nie bronię twórczości kolegi. I tak, widzę w tym wątku dwie osoby pomagające koledze. Jeśli kogoś pominąłem to serdecznie przepraszam. Nawet jeśli są ostre w swoich ocenach to także do bólu precyzyjne w swoich wskazówkach. Ale widzę też (bez nazwisk, uogólniam) całą masę klakierów, którzy się pod te opinie podczepiają i jak mi się zdaje czerpią niezdrową przyjemność z grillowania. Takie podejście raczej nikomu nie pomaga.
PS Co do wzrokowców to ja chyba jestem wyjątkiem, bo skupiam się bardziej na smaku. A nawet poczułbym się oszukany gdybym po obiecującej prezentacji otrzymał danie, które nie sprostało moim oczekiwaniom. Nie lubię też uogólnień. Są na świecie setki potraw od patrzenia na które oczy więdną, ale wszystko wynagradzają smakiem (oczywiście wśród amatorów takich smaków). Pomijam już hadkory typu balut, casu marzu czy nadziewana ptakami foka. Życzę powodzenia w fotografowaniu tych specjałów :) Setki dań z podrobów, wiele dań kapustnych czy nawet uchodzące za rarytasy niektóre owoce morza. Wyglądają średnio apetycznie, jeśli już to raczej tylko w oczach smakoszy. Zwykły krwisty stek to żadna uczta dla oczu. Wielu ludzi obrzydza już sama myśl o sokach wypływających z poćwiartowanego ciała. Ja na przykład lubię kuchnię azjatycką, ale wiele ich dań podawanych w zwykłych restauracjach czy z wózków wygląda po prostu jak jakaś breja.
I ogólnie przepraszam, że zabrałem głos w tym wątku. Rzuciłem tylko jedną uwagę, nawet nie o samych zdjęciach. Nie sądziłem, że przerodzi się to w taki OT. Choć lubię :)
sailor
Piotrze. Nie wiem jak było u Ciebie ale nikt, nigdy mnie nie prowadził za rączkę
dokladnie tak jak napisales, ja ajkurat jestem samouk, glownie dlatego ze wiele rzeczy trzeba bylo wyrpacowac samemu bo w internecie jak juz sie pojawil niewiele poza ircowymi rozmowami i filmami sciaganymi w akademiku bylo :D
. Na poziomie technicznym (rozumiem go bardzo szeroko czyli jako skuteczne zdjęcie) musiałem sobie radzić sam. Z trudem były dostępne do obejrzenia różne materiały z "zachodu". I to one wyznaczały referencyjny poziom. Chodziło o to aby robić nie gorzej. Więc gapiłem się minutami w fotę - odtwarzałem zastosowane oświetlenie określając kierunki i rodzaje końcówek, przyglądałem się aranżacji. Taka detektywistyczna robota. A na końcu porównywałem moją pracę z tymi dostępnymi wzorcami. Jedyny feedback miałem od klientów - podoba się , nie podoba itd. Czyli fotografii, na poziomie zawodowym, można nauczy się na zasadzie mimetyzmu. Oczywiście to poziom wyjściowy bo teraz można do tego dodać coś więcej. To więcej to jest już droga ścieżka a później z maczetą. To a'props cytatu który kiedyś zapamiętałem, że zaczynamy podróż (naukę) wygodną drogą gdzie można szybko się poruszać a kończymy na wyboistej ścieżce. Aby tak się doskonalić trzeba być krytycznym, dociekliwym, uważnym. Po prostu widzieć różnice. Rozumować wielopoziomowo i mieć wrażliwość . Ty ją masz, ja ją mam, i tysiące fotografów ją ma. Ale, na pocieszenie dla Pilej można powiedzieć, ze nie wszyscy ją mają.
sailor
Bo tak, odpowiedz uczciwie, chciałbyś kucharkę z Steakowni podczas sesji uczyć jak podawać danie? Bo ja nigdy w życiu! Zbyt kocham fotografię i takiej roboty wolałbym nie robić.
niestety jestem masakrycznie zboczony pod katem kulinarnym, podanie jest dla mnie bardzo wazne, do tego stopnia ze wsciekam sie w domu jak cos nie wyjdzie a co dopiero na sesji :D Przyznam ze pracujac w PL albo mocno wspolpracowalem z kucharzem albo w porozumieniu z klientem przejmowalismy stylizacje, a w stylizacjach cukierniczych cukiernicy juz w ogole odpuscili stylizacje zostawiajac to nam :D No i tak zawsze wychodzilo ze ta wiedza sie jakos dzielilismy :)
oczywiscie nie mam uwag do podania jak jestem w lokalnej knajpie i na gazete ktos mi wyrzuca smazone chicharon, bo tak sie przyjelo i taki jest folklor. Jednakze miejsce w ktorym serwuje sie steki i podaje dobre wino jest z reguly miejscem pozycjonujacym sie wyzej. dlatego oczekiwalbym zarowno talerza jak i podania na wysokim poziomie.
sailor
Podjąłem się tutaj nauki Pilej (fakt, że przy okazji może ktoś inny też to przeczytał i może skorzystał) i to była porażka. Na pocieszenie mam świadomość, że sruba i 90s okazali się bardzo wdzięcznymi "uczniami". Czyli 66% skuteczności ;)
66% to bardzo duzo :)
- - - - kolejny post - - - - - -
Nie chcę ciągnąć dalej, może trzeba mieć pewną wiedzę o gotowaniu, ogólnie kuchni czy częściej bywać w restauracjach.
od samego poczatku tego watku powtarzam ze zeby robic dobre foty kulinarne (nie tylko na zasadzie przyszedlem do knajpy i sfotografowalem, ale takze biorac pod uwage stylizacje) nalezy poznac techniki i zasady kulinarne. Tak jest w kazdej dziedzinie. Nie sfotografujesz dobrze tanca towarzyskiego nie majac o nim pojecia, tak samo z kazdym sportem, architektura, jedzeniem itp itd.. znajomosc branzy dla ktorej wykonuje sie zdjecia jest rownie wazna jak znajomosc warsztatu foto
- - - - kolejny post - - - - - -
Chyba nigdy nie wybrałem restauracji kierując się fotami ze stronki czy z jakiegoś folderu :) Wybieram rekomendacjami a na miejscu także własnym przeczuciem.
ja rowniez w wiekszosci przypadkow wybieram przeczuciem ale czesto to zdjecia zachecaja do pomyslenia o danym lokalu. Nie moge sie z Toba rownac pod wzgledem odwiedoznymch na swiecie miejsc i loklanych miejscowek ale zupelnie inaczej je sie w ulicznym fastfoodzie a inaczej w knajpie pozycjonujacej sie na dobra stekownie.
Ale też znam (z forum) sailora i wiem, że lubi mocno dramatyzować.
chyba powinienem sie poczuc urazony? :D
W kwestii kuchni z tego co kojarzę też jest znawcą, ale chyba zbyt poważnie do tematu podszedł. Na rynku jest miejsce nie tylko dla gwiazdkowych restauracji. Można robić uczciwą (w sensie smaczną) kuchnię nawet z pominięciem kilku detali, które na pewnym poziomie uchodzą za błąd w sztuce, ale z których w fajnych knajpach, z duszą, można zrobić nawet manifest.
w pelni sie zgadzam - tu jednak nadal rozmawiamy o zdjeciach i prezentacji menu klienta. I owszem mozna pominac detale i nie zwracac uwagi na podanie. Ale jesli cena twojego dania nie schodzi ponizej stowki to moznaby sie postarac by sie dobrze prezentowalo. Bo przyznam ze ta zupa gulaszowa zalamala mnie jak chyba nic w tym watku. Na kazdym poziomie - od przygotowania wody z przesuszonym miesem przez fatalna stylizacje w miseczkach z taniego arcorocu po tragiczne foto. To chyba przelalo szale goryczy.
W miejscu w ktorym mieszkam jest meksykanska knajpa ktora ma w glebokim powazaniu zdjecia i internet. No ale oni nie musza. Tak po prostu :)
- - - - kolejny post - - - - - -
PS Co do wzrokowców to ja chyba jestem wyjątkiem, bo skupiam się bardziej na smaku. A nawet poczułbym się oszukany gdybym po obiecującej prezentacji otrzymał danie, które nie sprostało moim oczekiwaniom.
ale wlasnie caly sens jest w tym zebys dostal danie dokladnie takie jak na zdjeciu. To cos z czym walczylem np z taka sieciowka serwujaca salatki, gdzie do salatki dawali mielonego lazura a na zdjeciu mialy byc piekne kawalki gorgonzoli, czy tez zaamiast siekanego kurczaka pieknie usmazone kawalki piersi :D Swietnym przykladem jest tutaj McDonalds gdzie na zdjeciu masz dokaldnie to co dostaniesz jak zamowisz - oczywiscie sfotografowane najpiekniej jak sie da, wyswiecone ale nadal w takiej samej ilosci.
Nie lubię też uogólnień. Są na świecie setki potraw od patrzenia na które oczy więdną, ale wszystko wynagradzają smakiem (oczywiście wśród amatorów takich smaków). Pomijam już hadkory typu balut, casu marzu czy nadziewana ptakami foka. Życzę powodzenia w fotografowaniu tych specjałów :)
no to poplynales :D chcialbym zobaczyc forum testujace balut czy casu marzu.. albo z blizszych rejonow chocby kiszonego sledzia... ale o wynagradzaniu smakiem bym tu nie pisal :D :D nie wiem czy balut by mnie nie pokonal. Casu marzu na mnie nie zrobilo wrazenia, kiszony sledz owszem byl okrutny.
Setki dań z podrobów, wiele dań kapustnych czy nawet uchodzące za rarytasy niektóre owoce morza. Wyglądają średnio apetycznie, jeśli już to raczej tylko w oczach smakoszy. Zwykły krwisty stek to żadna uczta dla oczu. Wielu ludzi obrzydza już sama myśl o sokach wypływających z poćwiartowanego ciała. Ja na przykład lubię kuchnię azjatycką, ale wiele ich dań podawanych w zwykłych restauracjach czy z wózków wygląda po prostu jak jakaś breja.
mnie bardziej obrzydza soczewica, krwisty stek wywoluje u mnie slinotok :D A tak na powaznie - jestem zdania ze kazdy ale to kazdy nawet najbardziej nieciekawy produkt da sie dobrze podac i zaprezentowac. Oczywiscie pytanie o sens i zasadnosc robienia czegos takiego. dla przykladu ponizej zdjecie z podania "nieapetycznie wygladajacej" kaszanki. jak widac da sie :)
75104
I ogólnie przepraszam, że zabrałem głos w tym wątku. Rzuciłem tylko jedną uwagę, nawet nie o samych zdjęciach. Nie sądziłem, że przerodzi się to w taki OT. Choć lubię :)
ja tam bardzo Ci dziekuje za jakze sympatyczny offtop. Z checia bym usiadl przy stole zastawionym jakimis przeszkadzajkami i pogadal nie tylko o kulinariach. Jakbys kiedys byl w okolicach Dominikany - serdecznie zapraszam
- - - - kolejny post - - - - - -
to tak samo ze zdjęciami, są ale nie zapadają w pamięć
oj zapadaja. zdjecie gulaszowej na dlugo zostanie u mnie w pamieci jako przyklad jak nie robic zdjecia zupy. Nadaje sie do prezentacji pod tytulem - jesli myslales ze w fotografii kulinarnej nic juz nie mozna spi...c to patrz to.
254. Gotowana kapusta
75658
255. Lody
75659
Nikt, nic nie napisze o kapustce? To ja napiszę. Fajnie dobrana miska (talerz) do tła. Podoba mi się. No ale znowu piwnica powiedzą niektórzy ;-)
Nikt, nic nie napisze o kapustce? To ja napiszę. Fajnie dobrana miska (talerz) do tła. Podoba mi się. No ale znowu piwnica powiedzą niektórzy ;-)
plus za dobrze dobrana miske.
August68
15-09-2023, 08:28
Mi się "kapusta" podoba w całości - chociaż osobiście gotowana kapustę wolę z koperkiem, a nie z pietruszką ;-)
A "Lody" - zupełnie nie wiem po co dwie łyżeczki? No i to co się dzieje w tle - chciałbym te rurki w słoiczku widzieć w całości, a nie tak ucięte.
Dzięki za komentarze, dorzucę jeszcze ciasteczka ;)
256.
75714
zdjecia kolegi Pilej są nudn, bez pomysłu i często nielogiczne, ALE wątek przez prawie 3 lata miał ponad 75 tysięcy odsłon i prawie 500 comments. Kolega, mimo ciosów w szczękę, brzuch i kopniaków siarczystych od kolegów, którzy "chyba" się znają, pisze dalej i się nie obraza. Congrats!
Kojocisko
16-09-2023, 22:47
Także przez te trzy lata IMO zdjęcia są coraz lepsze.
zdjecia kolegi Pilej są nudn, bez pomysłu i często nielogiczne, ALE wątek przez prawie 3 lata miał ponad 75 tysięcy odsłon i prawie 500 comments. Kolega, mimo ciosów w szczękę, brzuch i kopniaków siarczystych od kolegów, którzy "chyba" się znają, pisze dalej i się nie obraza. Congrats!
To się nazywa „ iść w zaparte” ;-) i chwała mu za to.
Wysłane z iPad za pomocą Tapatalk
To się nazywa „ iść w zaparte” ;-) i chwała mu za to.
szkoda tylko ze to "w zaparte" jest waleniem glowa w mur zamiast przejsciem przez otwarte drzwi zaraz obok. Przez 3 lata autor dostal taka dawke wiedzy ze powinien byc ekspertem i robic zdjecia takie ze czlowiek oblizuje monitor. A tu po 3 latach nie nauczyl sie ze nawet przy ladnym wyborze miski do zaserwowania kapusty, fajnie by bylo moc sie zorientowac co jest w srodku. Bo dla mnie to zdjecie miski i sztucznego dymu. Nie rozumiem tez fetyszu wiechcia pietruszki ktora autor wsadza wszedzie gdzie tylko sie da, robiac z niej glowny motyw zdjecia.
zdjecia kolegi Pilej są nudn, bez pomysłu i często nielogiczne, ALE wątek przez prawie 3 lata miał ponad 75 tysięcy odsłon i prawie 500 comments. Kolega, mimo ciosów w szczękę, brzuch i kopniaków siarczystych od kolegów, którzy "chyba" się znają, pisze dalej i się nie obraza. Congrats!
Naucz się po polsku kobito pisać, albo po prostu po germańsku.
Obserwuję wątek od dawna i myślę, że autor pokazuje coraz lepsze foty.
Dwóch panów jedzie po nim ostro od kilku lat. Podsuwają pomysły piszą eleboraty i płaczą, że nic z tego nie wychodzi. Po co to?
Moim zdaniem walczycie sami z sobą.
Nie chce się czytać tego wątku, bo cały czas jest to samo, nic nowego. Jechanie, jechanie, jechanie... Tak jakby ktoś komuś dał prawo do tylko jedynego słusznego poglądu.
Naucz się po Polsku kobito pisać, albo po prostu po germańsku.Nie po Polsku, tylko po polsku.
Nie po Polsku, tylko po polsku.
Zadowolony?
Dwóch panów jedzie po nim ostro od kilku lat. Podsuwają pomysły piszą eleboraty i płaczą, że nic z tego nie wychodzi. Po co to?
Moim zdaniem walczycie sami z sobą.
Nie chce się czytać tego wątku, bo cały czas jest to samo, nic nowego. Jechanie, jechanie, jechanie... Tak jakby ktoś komuś dał prawo do tylko jedynego słusznego poglądu.
Wzruszylem sie tak bardzo ze ledwo widze monitor. Kiepsko ci idzie liczenie (co mnie w sumie nie dziwi skoro nie jestes w stanie zrozumiec sensu zamieszczanych tu komentarzy) bo poza mna i Wujot pare osob wypowiada sie podobnie tylko mniej im sie chce angazowac. Skoro nie bardzo roumiesz podstawowe zasady kompozycji, oswietlenia czy obrobki a takze sens podawania nowych pomyslow na kompozycje i zdjecia - to moze zamiast zalamywac rece, ze nei chce ci sie czytac - zacznij od podstaw? .. dasz rade jesli sie postarasz.
z jednym sie zgodze - ciagle to samo i ciagle pozostaje pytanie po co to w przypadku takiej odpornosci na wiedze? najwidoczniej nauczycielski pierwiastek kilku osob tu sie wypowiadajacych wciaz trzyma tych ludzi w przekonaniu ze krzywa uczenia autora nie jest plaska. Ot taka forma fotograficznego masochizmu. Nie chcesz - nie czytaj. Pozwol innym wyciagac wnioski z komentarzy i robic lepsze zdjecia, bowiem wiele osob na tym watku zyskalo kawal dobrej edukacji foto.
PS. wbrew temu co twierdza zwolennicy bezstresowego wychowania i nauki bez ocen nikt jeszcze nie zaczal robic lepszych zdjec po klepaniu po pleckach i nazywaniu jego gniotkow slitasnymi foteczkami.
Ja przyznaję się do tego, że od pewnego czasu dałem nadmierny wyraz mojej irytacji, spowodowanej brakiem postępów. Wbrew temu co sądzi basket jest pewien podstawowy kanon umiejętności fotograficznych w branży kulinarnej, który zawodowiec musi znać. W tym szczególnie operowanie oświetleniem na wiele sposobów, no i oczywiście elementarna znajomość zasad podawania potraw i ich stylizacji.
Ponieważ skutki moich enuncjacji wynoszą dokładnie "0" to obecność w tym wątku jest bezprzedmiotowa.
Nie należy wykluczać że estetyka proponowana przez autora zdjęć trafia do całkiem szerokiego kręgu odbiorców. Może ci "czepiający się" są dziwni? Przecież to fajne foty są ;)
lukasz_kk
24-09-2023, 23:29
Mnie się podoba :) Od strony kulinarnej nie wiem, czy te sztućce to na pewno do sera, i czy winogrona z serem chodzą w parze, ale tak ogólnie dla zwykłego oka to zdjęcie jest w porządku. Trochę może ten kawałek materiału zbyt mocno dociążą kadr, ale tragedii wg mnie nie ma.
Profesjonalne zdjecia! Czym świecisz?
jurkarol
25-09-2023, 13:59
Oczywiście że to sztućce do serwowania sera. I oczywiście winogrona.
Zastanawiam się czy te dwie miski w dodatku ucięte, na dole są potrzebne - bez nich byłoby czyściej i wyraźniej; również korek od wina trochę bałagani - jakby na dole się zrobił chlewik i go przypadkiem kadr ujął a na górze ładnie podane ;)
Dziękuję za komentarze.
Zdebik Dzięki, świecę trzema lampami błyskowymi Quadralite Move X300 :)
258.
75926
259.
75927
261.
76080
262.
76082
I jeszcze kilka ze Steakowni...
263. Deska steaków
76084
264. Fondant z gałką lodów kokosowych
76085
265. Drink Aperol
76086
266. Kawa mrożona
76087
zdjecia kolegi Pilej są nudn, bez pomysłu i często nielogiczne, ALE wątek przez prawie 3 lata miał ponad 75 tysięcy odsłon i prawie 500 comments. Kolega, mimo ciosów w szczękę, brzuch i kopniaków siarczystych od kolegów, którzy "chyba" się znają, pisze dalej i się nie obraza. Congrats!
Ten wątek chyba jest jednym z najbardziej edukacyjnych na forum. I to właśnie dzięki autorowi, bo się do tej pory nie poddał i tym "krytykującym", którym cały czas się chce dawać porady.
Ja uwielbiam czytać ten wątek.
Panowie, nie przestawajcie bo wszyscy dajecie innym niesamowitą wartość ;-)
Dlaczego to piszę (bo prawde mówiąc nie znam się na tym)?
Szukałem dzisiaj restauracji na obiad z rodziną z okazji rocznicy ślubu...
Przeglądając z żoną zdjęcia dań w jednej z nich, pomyślałem o komentarzach jakie mogłyby uzyskać tutaj zdjęcia z tamtej restauracji :-).
Z oczywistych względów nie podam nazwy resturacji, ale zdjęcia prezentowane w tym wątku są według mnie o niebo lepsze niż tam.
Także rynek na to jest a wytrwałość autora wątku chyba jest tego najlepszym dowodem.
Zdjecie nr 262: nigdy sosu na paste. Nigdy!
jurkarol
13-10-2023, 16:59
Zdjecie nr 262: nigdy sosu na paste. Nigdy!
Czyli na makaron ;) a tutaj spagetti
Raczej spaghetti, skoro już poprawiasz ;)
To h jest istotne, bo we włoskim "ge" czyta się jak "dże", "ghe" brzmi jak polskie "ge". Sorry za mini wykład, ale sam zacząłeś ;)
To ja sie popisze, bo po wlosku jak po niemiecku przez zone z Sardynii: pasta to wszystkie "makarony" a to tutaj to spaghetti- po polsku "sznurki", ktore tez sa pasta. Na paste, spaghetti, makarony, ktore za paste robic maja- nigdy sosu (salsa). P.S. Maccaroni to takie krotkie rurki.
W Polsce jednak pierwsze określenie na wszelkie kluchy to makaron. Broniłbym tego słowa, bo jest w polskim oczywiste i ma długą historię. Słowo pasta jest u nas oczywiście znane i czasem używane, ale to dość świeże zapożyczenie, jak sądzę przez angielski. Poprawianie makaron na pasta w polszczyźnie raczej nie ma sensu. W drugą stronę też komunikacyjnego sensu chyba nie ma, ale coś tam można podkreślić.
Do tych włoskich kształtów kluch nie przywiązywałbym się. Tam jest mnóstwo regionalizmów i można się zdziwić. Jeszcze niecałe 100 lat temu pierwszy autor dzieła Kuchnia Włoska narzekał, że spaghetti nie jest tym samym daniem (makaronem, jak byśmy powiedzieli po polsku) w całej Italii. Dziś powiedzmy że pewien kanon został określony i nazwany, ale i tak można się zdziwić.
jurkarol
13-10-2023, 21:00
Raczej spaghetti, skoro już poprawiasz ;)
To h jest istotne, bo we włoskim "ge" czyta się jak "dże", "ghe" brzmi jak polskie "ge". Sorry za mini wykład, ale sam zacząłeś ;)
Wiem, ale spolszczyłem celowo:)
Zabawnie też słyszeć jak ktoś mówi dżija na samochód w wersji"ghia"... Lub zamawia "modżajto"
Błąd ortograficzny to nie spolszczenie ;) Dobra, nie chcę się czepiać.
Natomiast taka wymowa jak piszesz też coś mówi.
Także rynek na to jest a wytrwałość autora wątku chyba jest tego najlepszym dowodem.
obecny rynek w ogromnej wiekszosci bazuje na tym by bylo jak najtaniej, jakosc przestala sie liczyc. czego prace autora sa najlepszym przykladem.
- - - - kolejny post - - - - - -
Zdjecie nr 262: nigdy sosu na paste. Nigdy!
dosc czesto zdjeciowo sie tak robi niestety. kazdy kto liznal kuchni wloskiej wie ze paste wrzuca sie do sosu a nie odwrotnie i dopiero naklada na talerz, ale czasem to wyglada tak zle ze ta zasada jest lamana. Wg mnie nieslusznie bo powinno byc tak jak sie serwuje, ale sam w przeszlosci popelnialem ten blad wiec nie bede rzucal kamieniem :D choc od lat juz tak nie robie i trzymam sie zasad :)
Duzo bardziej na #262 denerwuje mnie swiezy pomidor koktajlowy przy ragu bolognese.
A przy aperolu na #265 zupelnie nie rozumiem niebieskiego zafarbu oraz kostek lody dymiacych niczym dobra wedzarnia. Sam zas aperol spritzer (bo zakladam ze to mialo byc w kieliszku) wyglada niczym stare korkowe biale wino.
ale obiecalem sobie ze technicznie nie bede komentowal juz zdjec w tym watku bo to nie ma sensu. moge czasem odniesc sie do samych kwestii kulinarnych
- - - - kolejny post - - - - - -
W Polsce jednak pierwsze określenie na wszelkie kluchy to makaron.
czekaj czekaj .. to na slaskie czy pyzy tez mowisz makaron? :D :D :D bo to tez kluchy
Broniłbym tego słowa, bo jest w polskim oczywiste i ma długą historię. Słowo pasta jest u nas oczywiście znane i czasem używane, ale to dość świeże zapożyczenie, jak sądzę przez angielski. Poprawianie makaron na pasta w polszczyźnie raczej nie ma sensu. W drugą stronę też komunikacyjnego sensu chyba nie ma, ale coś tam można podkreślić.
problem z "pasta" jest w jezyku polskim taki ze ma ona bardoz wiele znaczej aczkolwiek dzieki wszlekim influ i innym celebrytom okreslenie makaron raczej bedzie wypierane.
[/quote]
Do tych włoskich kształtów kluch nie przywiązywałbym się. Tam jest mnóstwo regionalizmów i można się zdziwić. Jeszcze niecałe 100 lat temu pierwszy autor dzieła Kuchnia Włoska narzekał, że spaghetti nie jest tym samym daniem (makaronem, jak byśmy powiedzieli po polsku) w całej Italii. Dziś powiedzmy że pewien kanon został określony i nazwany, ale i tak można się zdziwić.[/QUOTE]
ksztalty wloskich makaronow sa bardzo wazne bo czesto to one determinuja dania. Zreszta nie tylko we Wloszech. Pho ma swa nazwe nie od wywaru tylko makaronu z jakim jest podane. dzieki wywarowi sa jego rozne odmiany. Podobnie ramen - to makaron a nie bulion :)
obecny rynek w ogromnej wiekszosci bazuje na tym by bylo jak najtaniej, jakosc przestala sie liczyc. czego prace autora sa najlepszym przykladem.
Moim zdaniem zdjecia b.dobre. W niejednej restauracji maja gorsze...
cz4rnuch
21-10-2023, 11:48
..Pho ma swa nazwe nie od wywaru...Zdaje mi się, że również. W zupie zawsze pływa makaron, ale ten makaron zawsze w czymś pływa dlatego konkretne danie w zależności od użytego mięsa (pomijam wersję z tofu), ale nawet i cięcia oraz rodzaju wstępnej obróbki zazwyczaj (choć może mi się zdaje) ma różną, wieloczłonową nazwę. Na stoiskach często podaje się tylko jeden rodzaj, ale już w knajpach często jest kilka wersji więc nie wystarczy zagadać "fo perfawor", bo to trochę tak jakby w kfc poprosić o kurczaka.
A francuzi i tak twierdzą, że nazwa pho pochodzi od ich jednogarnkowca.
Zdaje mi się, że również. W zupie zawsze pływa makaron, ale ten makaron zawsze w czymś pływa.
dlatego tak jak napisalem PHO to jest nazwa makaronu a nie zupy. Zupa ma nazwe od wywaru, bowiem w wietnamskiej kuchni nazwy dan z reguly skladaja sie z nazw skladnikow.
Najpopularneijsze sa pho bo - czyli pho z wolowina oraz pho ga z bulionem z kury. Wersja wege ma nazwe pho chay, ze swinki pho heo, z krewetek pho tom. Jednakze przez purystow jedynie dwie pierwsze (albo tylko pho bo)uznawane sa za wlasciwe dla serwowania z makaronem pho.
A francuzi i tak twierdzą, że nazwa pho pochodzi od ich jednogarnkowca.
troche racji maja :)
267.
77088
268.
77089
269.
77090
madnessmilo
10-11-2023, 07:46
Hej.
Śledzę wątek. Nie wypowiem się jako specjalista, nie moja bajka. Ogólnie bardzo mi się podobają Twoje zdjęcia.
Z tych ostatnich na siłę można się przyczepić do:
muffin nie jest w całości w głębi ostrości(267),
miseczka jest trochę zabrudzona w środku(268 ),
kostki lodu mogłyby być ładne sześcienne(269).
Ale to tylko moja opinia laika.
Hej madnessmilo ;) Dziękuję za komentarz, co do miseczki, to ona jest w takie kropki jakby, może stąd wrażenie brudu.
Ktoś się nieźle skuje po takim kubeczku:shock: ;)
No a grzane bardziej kopie... :)
271.
77279
barracuda
08-12-2023, 13:39
Co do ostatniego zdjęcia to myślę, że jako część np. jakiegoś artykułu czy strony internetowej będzie wyglądało fajnie, ale ogólnie, w samym zdjęciu kolorystyka mi nie pasuje. Zakładam, że balans bieli ustawiłeś poprawnie, ale wydaje mi się, że trochę wpada w niebieski, dla mnie trochę za zimne w odbiorze.
Dzięki barracuda za komentarz, zafarb dodany w postprodukcji żeby podkreślić klimat zimy ;)
273.
78335
ciacho23
16-01-2024, 21:00
Spaghetti bez spaghetti.
Przepraszam, że się czepiam ale składniki Spaghetti to mąka typu semolina i woda :D
A to co pokazałeś to składniki jakiegoś sosu do tegoż makaronu :D
I mikrofalówka na zdjeciu z laską stoi krzywo...
Mniejsza z tymi napisami, bo wybieram je bez dłuższego zastanowienia, więc mogą być często nie trafione... ;)
275.
80000
276.
80001
277.
80002
278.
80005
279.
80004
jakiś czas temu odpuściłem sobie komentarze Twoich prac, bo uważam, że osiągnąłeś coś sporo więcej, niż poziom typowego pstrykacza (ja bym za cholerę nie zrobił takich fot), ale później zacząłeś się kręcić wokół własnego ogna i nie rozumiem czemu nie chcesz zrobić kroku dalej, żeby wejść na poziom pro (przykładowo bardzo fajne i nietuzinkowe moim zdaniem prace produktowe wrzucał tu śruba), no ale kakao mi się spodobało, oczywiście okiem amatora, pewnie ludzie od porad, które konsekwentnie ignorujesz są innego zdania :) Ale podoba mi się zachowanie tonacji, sensowność dekoracji (czekolada i kakao, a nie jakieś dziwne spinaczyki), pozostałe "artefakty" są na tyle wybohekowane, że nie widać, czym są (choć z drugiej strony, rodzi się pytanie: czy powinny się znaleźć w kadrze? zwłaszcza ten ciemny słupek przed... zgaduję, że jakimś pojemniczkiem z wieczkiem).
Z drobnych uwag - podkreślam zupełnego laika jeśli chodzi o odbiór i interpretację obrazu: czy nie byłoby ciekawiej zachować oświetlenie szklanki? W sensie, prawa strona strony (od moja) jest błyśnięta, później gradient przechodzi do ciemnego i nagle znowu, niepotrzebny moim zdaniem, rozbłysk. Sam błysk też ma na sobie krawędź dyfozora, niepotrzebną zupełnie (chyyba, że to jakaś futryna, czy winkiel. Z kolei w czekoladzie statycznej brakuje mi trochę wyciągnięcia z cienia. Ten rządek bliżej swoim kształtem jasno mówi czym jest, ale ten stosik koło szklanki? No i ostatnia sugestia, którą bym rozważył, gdyby to było moje zdjęcie: zrobiłbym zdjęcie "przed" albo umył szklankę "po" i przekleił prawą krawędź szklanki, nie wygląda ona obecnie zbyt estetycznie.
jakiś czas temu odpuściłem sobie komentarze Twoich prac, bo uważam, że osiągnąłeś coś sporo więcej, niż poziom typowego pstrykacza (ja bym za cholerę nie zrobił takich fot), ale później zacząłeś się kręcić wokół własnego ogna i nie rozumiem czemu nie chcesz zrobić kroku dalej, żeby wejść na poziom pro (przykładowo bardzo fajne i nietuzinkowe moim zdaniem prace produktowe wrzucał tu śruba), no ale kakao mi się spodobało, oczywiście okiem amatora, pewnie ludzie od porad, które konsekwentnie ignorujesz są innego zdania :).
Byłem tym, który tutaj czasem wrzucał trzy grosze. Uważam, że spora część tych uwag dalej nie straciła na aktualności. Ale należy też zauważyć, że autor konsekwentnie i w swoim stylu odbył długą podróż w dobrym kierunku. Na pewno dużej części populacji te zdjęcia mogą się "bezwarunkowo" podobać. A to w sumie kwestia podstawowa. Być może za parę lat znajdzie się w jeszcze lepszym punkcie.
Trzeba też zauważyć, ze na tym prawie martwym (fotograficznie) forum autor jest jasnym punktem podtrzymującym życie i za to ma wielki plus.
Dzięki Panowie za komentarze :) odzio faktycznie trochę błądzę ostatnio, ale mam nadzieję, że się to unormuje.
To wrzucę jeszcze zdjęcia ze Steakowni, z którą ciągle współpracuję. Pracowałem też ostatnio dla japońskiej knajpy i też te zdjęcia pokażę :)
280.
80024
281.
80027
282.
80026
Dzięki Jurek, cieszy mnie to :)
283.
80074
Nikt prawie nie pisze o burgerach, to wstawię kilka zdjęć dla Kateringu Japońskiego Katana :) Klient bardzo zadowolony, zdjęcia miały być z przewagą czerni/ciemnej szarości. Generalnie małe porcje kateringowe (mono porcje). Wykonałem dla tego klienta zdjęcia oraz logo :) Katana - w języku japońskim to nóż, ostrze (jakby kto pytał skąd ostatnie zdjęcie).
A do burgerów i Steakowni jeszcze wrócę :)
284.
80144
285.
80145
286.
80146
287.
80150
288.
80148
Ładna ta ostatnia sesja. W pierwszej chwili nie bardzo miałem się do czego przyczepić, ale skoro autor nalegał by coś napisać to popastwię się chwile nad zdjęciem 287.
Co zwróciło moją uwagę:
- sałata w sushi ??? nie znam się na kuchni japońskiej, ale chyba ciut dziwne,
- niedokładny retusz (w miseczce z sosem widać jakieś pyłki),
- pod sałatą przy miseczce jakaś nitka,
- kreska nad napisem - wygląda jak rysa na kamiennym talerzu.
P.S. Fajnie, że chociaż ktoś wrzuca na to forum. Brawo Pilej za wytrwałość.
Dzięki rlat za komentarz. Co do retuszu to pewnie mogłem to zrobić dokładniej, choć ta kreska nad napisem dodana celowo, by oddzielić napis ;) Co do sałaty, to już uwagi do szefa kuchni... :)
krzysztofz24
25-05-2024, 01:51
Ach 276...
Teraz to nie, ale zaa tydzien u mnei na weekend bedzie bigos:-)
Jedno z najbardziej apetycznych zdjec, jakie w zyciu widzialem.
krzysztofz24 Dzięki bardzo :)
290. Kozak Burger ze Steakowni
80450
291. Zestaw burgerowy
80473
292. Deska steaków dla dwojga
80474
293.
80713
294.
80714
295.
80715
Lubie zaglądać do tego wątku bo jak dla mnie to są dobre zdjęcia, które przewyższają jakością wiele zdjęć kulinarnych widywanych w restauracjach.
Specjaliści na pewno zwrócą uwagę na wiele rzeczy na które laicy uwagi nie zwrócą wogóle.
Mi się podobają.
Jako moją osobistą uwagę mogę Ci tylko dorzucić, że nie wiem dlaczego w kilku zdjęciach wstecz widzimy ten sam metalowy kubek, stosowany do różnych ciepłych i zimnych potraw. Jeśli to tylko dla prób i testów to pewnie OK.
Być może jestem dziwny że zwracam na niego uwagę, ale rzuca mi sie on w oczy, bo gdy byłem dzieckiem miałem taki sam. Nawet ten sam kolor.
Zawsze gdy babcia doiła krowy leciałem z tym kubkiem do niej żeby mi wlała/nadoiła do niego ciepłego mleka "prosto od krowy". To był mój wieczorny rytuał w czasie pobytów u babci. :-)
Natomiast nigdy w życiu nie przyszło by mi do głowy żeby podawać w nim lody.
Ale to może wynikać z tego że mi ten kubek do czego innego służył ;-)
Myśle że jesteś jednym z takich foumowiczów którzy pokazują tu że dzięki determinacji i publikacji swoich zdjęć na forum można się dużo nauczyć. Ostre komentarze trzeba przemyśleć, przefiltrować i iść dalej.
I dlatego warto tu zaglądać.
Pozdrawiam
Dzięki pki1234 miło to słyszeć :) Co do kubka, troszkę nie rozumiem Twojej wypowiedzi... ;)
296.
80888
Ostatnio wykonałem kolejną sesję dla Steakowni :) Klient zadowolony :)
297.
81361
298.
81362
299.
81363
Ostatnio miałem przyjemność zaprojektować szatę graficzną i wykonać wszystkie zdjęcia do ponad 30-stron menu dla Japońskiej Restauracji Kingyo :) Dużo pracy mnie to kosztowało, ale klient zadowolony, ja też :)
300.
81613
Kojocisko
27-07-2024, 21:19
Ten wątek na tyle się rozwinął, że nie należy go oglądać na głodniaka. Gratulacje.
Potwierdzam. Dobre zdjęcia steków. Na głodnego nie oglądać!;-)
Czepnę się brudnego widelca na #298 i starego noża. To są zdjęcia reklamowe i wszystko powinno lśnić. Nie masz swoich sztućów do zdjęć?
Dzięki za komentarze :) Nóż użyliśmy właśnie mój, stary, bo klient chciał styl rustykalny, stary. Całkiem nowe sztućce by tutaj chyba nie pasowały :)
W mojej opinii całkiem nowy nóż do całkiem świeżego steka pasowałby bardzo.
Co nie przeszkadza w użyciu rustykalnych sztućców, ale zupełnie nowych i czystych.
Tak czy inaczej, narobiłeś mi smaka...;-)
Hmm no może i masz rację, a do starej deski z automatu dopasowałem stary nóż ;)
Cieszę się, że robi smaka :)
To jeszcze jeden steak ;) (klik-lepsza jakość).
301.
81643
Sesja dla Japońskiej Restauracji Kingyo :)
302. Zupy Ramen
81660
303. Plastry tofu w sosie Teriyaki
81661
304. Zupa Miso
81663
Kojocisko
30-07-2024, 14:55
Moim zdaniem naprawdę dobre. I zupełnie nie ma wstydu z japońskością, jajka dobrze ugotowane, chyba nawet tofu porządne.
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.