Zobacz pełną wersję : Wyprawa w góry - w co się zaopatrzyć
grissley
24-09-2018, 09:16
Ja bym się raczej zastawił czy wszystko co kryje się pod hasłem: jest naprawdę potrzebne... Zwłaszcza jeśli pakowała to kobieta, która sama w góry nie chodzi i tego plecaka nie nosi...
Następnym razem już się nie dam tak wrobić, ale tez następnym razem będa ze mną 2 latorośle a nie jedna, więc pewnie w sumie wagowo wyjdzie podobnie... :(
Popatrzyłam na plecaki Mystery... i nie znalazłem nic, co by miało sprawić, że są jakoś wyraźnie wygodniejsze niż np. Deuter. Wagi gratów też pewnie w jakiś magiczny sposób nie obniżają. Ale ekspertem nie jestem w tej dziedzinie.
Z tego co piszą o Mystery, to - 1. Niezniszczalność (w sensie, ojciec przekazuje synowi, ten swojemu, a plecak ciągle jak nowy). 2. System nośny - rzekomo 8 cud świata
Mi się też bardzo podoba opcja overload, chociaż raczej jako bajer.
Przy czym cena tych plecaków zabija, więc traktuję je bardziej jako ciekawostkę.
Chociaż gdyby ktoś używał zarówno Deutera jak i Mystery Rancza i sprawdził, że system nośny jest faktycznie (jeszcze) dużo lepszy, to mógłbym pomyśleć...
skarcity
24-09-2018, 09:29
Może trzeba przerzucić część bagażu na latorośle? :-)
W ten ósmy cud to bym za bardzo nie wierzył. Fizyka mówi, że waga plecaka plus szerokość pasków daje określony nacisk na ramiona i niewiele da się z tym zrobić...
pozdrawiam
Może trzeba przerzucić część bagażu na latorośle? :-)
W ten ósmy cud to bym za bardzo nie wierzył. Fizyka mówi, że waga plecaka plus szerokość pasków daje określony nacisk na ramiona i niewiele da się z tym zrobić...
pozdrawiamFizyka niestety nie wspomina, że dobrze dobrany system nośny odciąża nacisk na ramiona ponieważ ciężar spoczywa na pasie biodrowym. Tak więc, mogę sobie wsadzić luźno palec pod szelkę naramienną swojego Ospreya (załadowanego na tygodniowy trekking) Pasy naramienne służą raczej do stabilizacji plecaka.
skarcity
24-09-2018, 10:32
Fizyka niestety nie wspomina, że dobrze dobrany system nośny odciąża nacisk na ramiona ponieważ ciężar spoczywa na pasie biodrowym. Tak więc, mogę sobie wsadzić luźno palec pod szelkę naramienną swojego Ospreya (załadowanego na tygodniowy trekking) Pasy naramienne służą raczej do stabilizacji plecaka.
Ło jejku! Zaczyna się... Własnie ta fizyka "wspomina" też o pasie biodrowym. Takie same prawa go się tyczą... Prościej: jak ciężki plecak to i pas biodrowy bardziej obciąża organizm...
Omawiamy tu różnice między plecakami różnych firm, a nie sposób w jaki nosisz plecak. Jeśli 30kg w Twoim ospreju jest "lżejsze" od tych 30 kg w Deuterze, to napisz to, bo autor pytania poszukuje właśnie takich podpowiedzi...
Nie prawdą jest również, że "Pasy naramienne służą raczej do stabilizacji plecaka", bo służą również do przenoszenie obciążenia. A w niektórych plecakach tylko/głównie do tego bo np. pas biodrowy nie został do nie go doszyty :-)
Pozdrawiam
nikoniarz
24-09-2018, 11:28
Jeśli 30kg w Twoim ospreju jest "lżejsze" od tych 30 kg w Deuterze, to napisz to, bo autor pytania poszukuje właśnie takich podpowiedzi...
Dokładnie o tym wspominałem wyżej- dobieramy pod siebie. To co sprawdzi się u kogoś, niekoniecznie będzie dobre u nas. Tak jak z odzieżą, obuwiem- każda firma ma swój przepis, każda tworzy różne produkty (wąskie ramiona/długie rękawy/krótkie nogawki/szerokie lub wąskie stopy). Trzeba przymierzać niestety. A jeśli już polecać to podawać więcej szczegółów.
Co się zaczyna skarcity?
Jeśli nie widzisz różnicy w tym czy to 30kg spoczywa na pasie biodrowym czy też głównie na szelkach to gratuluję. Doradzaj kolegom dalej według złotej zasady- kup plecak z szerokimi szelkami, bedziesz pan zadowolony:)
mackaron
24-09-2018, 11:52
A doloze 3 grosze i polece plecaki Vaude.... ultralekkie, techniczne i mega wygodne;)
Cale zycie lazilem z 70 litrowym campusem (niech mu ziemia lekka bedzie) w ubieglym roku kupilem Vaude ASYMMETRIC 42+8... bardzo sobie chwale...glownie trekkingowo (nie wspinam sie)
nikoniarz
24-09-2018, 11:56
ultralekkie
Cale zycie lazilem
Myślę, że to teraz może nie pójść w parze :D
Ja natomiast zakupiłem Mammut Trion Guide 45+7. Można odłączyć pas biodrowy i wsadzić duzo lżejszy kosztem wygody. Oczywiście stosuję to jak wiem że nie ma dużego obciążenia. Dodatkowo można odłączyć klapę plecaka co też daje mu mniejszą wagę. Ma rolowane zapięcie . Dodatkowo jest mega odporny na wodę. I tu niestety trzeba zastosować kompromis odnośnie przemakalności. Albo mega lekki ale może puścić wodę do środka przez co wszystkie rzeczy bedą mokre. Albo grubszy materiał ale pewność spania w suchym śpiworze. Ma oczywiście wady jak brak kieszonek przez co wszystko trzeba pakować do jednej komory.
Pytanie plecakowe:
Tego lata byłem z latoroślą na 10cio dniowej wyprawie, pierwsza połowa od schroniska do schroniska. Na plecach Natalex Solothurn 70+10.
Zawsze wydawało mi się, że to dobry plecak, ale jak mi kobieta zapakowała "same najniezbędniejsze rzeczy" dla dziecka, to razem z moim szpejem, plecak mało mi barków nie wyrwał.
I zaczęła mi chodzić po głowie wymiana na coś lepszego, o ile to "coś" zapewniłoby zauważalnie lepsze rozprowadzenie ciężaru.
Po szybkim rozeznaniu widzę, że wszyscy w Polsce zachwycają się Deuterem, natomiast wszyscy za granicą Osprejem (Aether i Atmos) oraz Gregorym (Baltoro). O Deuterze rzadko w ogóle na anglojęzycznych forach widzę cokolwiek.
Skąd taki rozjazd? Cenowo wszystkie te 3 plecaki są porównywalne.
No i co jakiś czas wspomina się o "graalu" plecaków (podobno), czyli Mystery Ranch - 2x droższy od poprzednich trzech.
Czy ktoś coś może podpowiedzieć w kontekście Natalexa i powyższych modeli?
Warto w ogóle myśleć nad zmianą, czy różnica nie będzie jakaś mocno istotna? A jak już zmieniać, to na który i dlaczego?
Pierwszy plecak Deutera kupiłem w Anglii ok. 10 lat temu i miałem bardzo bogaty wybór pomiędzy firmami i modelami. Deutera mam plecaki na miasto i rower seria Futura oraz trekking Futura 36 litrowy, na nieco większe wyjazdy Deutera Aircontact 45+10. Najbardziej odpowiadają mi modele Futura ze względu na system nośny, ale są to mniejsze plecaki a nie wory transportowe. Mi osobiście Osprey nie podszedł, Deutera mam już 10 lat i nic się nie dzieje, wykonanie bardzo dobre. Najważniejsze to nie kupować dla firmy tylko pod siebie czyli przymierzyć nawpychać ile się da do plecaka w sklepie i pochodzić. Dla jednego Osprey będzie najlepszy dla drugiego nieodpowiedni to zależy od osoby, postury i wagi wiec jedynie samemu trzeba przymierzyć kilka modeli i wybrać ten co najlepiej leży. Jak kiedyś szukałem to Deuter miał nie tylko dobre opinie w Niemczech bo w Polsce było tego bardzo niewiele ale i na stronach w UK. Tylko jak pisałem każdy kupuje dla siebie, może plecak mieć bardzo dobre opinie, ale pod jednego będzie ideałem dla drugiego męką. Może tylko unikać tanich plecaków wykonanych tandetnie i ze słabymi zamkami, z dziwnym systemem nośnym.
skarcity
24-09-2018, 14:42
Co się zaczyna skarcity?
Jeśli nie widzisz różnicy w tym czy to 30kg spoczywa na pasie biodrowym czy też głównie na szelkach to gratuluję. Doradzaj kolegom dalej według złotej zasady- kup plecak z szerokimi szelkami, bedziesz pan zadowolony:)
Stary, wróć się do podstawówki. Tam uczą czytania ze zrozumieniem...
Pozdrawiam
Myślę, że to teraz może nie pójść w parze :D
W moim przypadku maksymalna waga jaką jestem w stanie zaakceptować to 14 kg. Po prostu na nartach przekroczenie 20% wagi ciała zabiera możliwość dobrej jazdy. Niska waga to absolutny priorytet - mam na tym tle korbę. Siłą rzeczy dotyczy to też plecaków - używałem Vaude (ski pro) ale też jest zbyt ciężki. Przerzuciłem się na "jednorazowe" ultralekkie plecaki Dynastara (z bardzo dobrym pasem biodrowym) i okazało się, że to >>600 g mniej. Droga jest poprzez minimalizacją sprzętu i rezygnację z czego się da - mniejsza objętość to mniejszy, lżejszy plecak. Kiedyś tygodniowy wyjazd w Alpy to było 42 litry, teraz 26. Zakładam, że taki plecak i sprzęt (mam na myśli ultralekkie ciuchy) wytrzymają 3 sezony. Na razie najgorzej jest ze spodniami - zastanawiam się czy nie wrócić do grubszych.
Nie noszę sprzętu biwakowego ale pełne 4 warstwy są (w tym awaryjna, puchowa), szpej, 30 m liny, ABC, raki, harszle i multum drobiazgów (czołówka, mini apteczka, higiena, ogrzewacze, gogle, tool), czasem zabieram nawet skarpety schroniskowe :)
Zastanawiam się co ludzie noszą w tych wielkich trekkingowych (jak wspomniał mackaron) plecorach. Pewnie teleobiektywy!
Pozdro
Wiesiek
grissley
24-09-2018, 15:42
Wujot - może zrobiłbyś listę wszystkiego, co zabierasz ze sobą na tygodniowy wypad w Alpy.
Ale nie tak mniej-więcej, tylko dokładnie.
Przyda się jako inspiracja...
Chcesz inspirację wpisz sobie w google Łukasz Supergan.
Wujot - może zrobiłbyś listę wszystkiego, co zabierasz ze sobą na tygodniowy wypad w Alpy.
Ale nie tak mniej-więcej, tylko dokładnie.
Przyda się jako inspiracja...
Na początek polecę Ci "mój" wątek poświęcony minimalizmowi narciarskiemu https://www.skionline.pl/forum/topic/20750-w-oparach-minimalizmu-skitury-na-lekko/ Myślę, że jeśli zdołasz przez niego przebrnąć to sporo ciekawego tam znajdziesz. Co prawda dynamika zmian w sprzęcie jest niesamowita ale wątek ma tylko trzy lata...
Miałem wrażenie, że tam zlinkowaliśmy też listę, którą przygotował kumpel. Ale coś jej nie mogę znaleźć - postaram się odszukać później.
Pozdro
Wiesiek
edit https://www.dropbox.com/s/5zfazf78uobbiqe/Lista_sprz_skiturowy_8dniAlpy.ods?dl=0
14 kilo waży mój plecak na tygodniowy wypad w okresie od wiosny do jesieni. To waga z jedzeniem:wink:
Poza tym w plecaku:
-ultralekki 3 osobowy MSR Mutha Hubba z wagą poniżej 2 kilo (na zimę jednoosobowy, pancerny Hilleberg Soulo, jego waga jest zbliżona do trzyosobowego MSR, ale coś za coś)
-customowy psiwór Cumulus Lite Line z dosypką w plecy
-nicnieważący dmuchany Therm A Rest Neo Air R-Value 3.2 to wystarcza na te pory roku (na zimę samopompa TaR z R-Value 5.7 więc można spać bezpiecznie)
-ciuchy wiadomo też muszą być lekkie. U mnie akurat padło na merino Icebreakera, nicnieważące HS, SS Norrony czy tam Arcteryxa, sweterek puchowy Cumulus Incredilite (możliwości i waga tego swetra to jest czyste porno, puch 850cuin) spodnie szwedzki Lundhags lub Fjellreven
-palnik Optimus Crux, dwa kartusze 230g, gary Optimus
-czołówka Zebralight, gps, nożyk i inne pierdoły.
Jeśli chodzi o żarcie to tu można dużo zejść z wagi. Przed każdym wyjazdem przygotowuję paczki na każdy dzień zawierające liofizaty, wysokokaloryczne kaszki, mleko w proszku, wszelkiego rodzaju wysokokaloryczne orzechy np. nerkowca, musli itd tworzę swoje własne mieszanki gotowe do zalania wodą. Wodę pozyskuję na bieżąco.
Zaletą takiego zestawu jest niewątpliwie oszczędność kręgosłupa, wadą dość duże pieniądze jakie trzeba wydać na skompletowanie. Trzeba też być świadomym pewnych ograniczeń.
Jeśli chodzi o żarcie to tu można dużo zejść z wagi. Przed każdym wyjazdem przygotowuję paczki na każdy dzień zawierające liofizaty, wysokokaloryczne kaszki, mleko w proszku, wszelkiego rodzaju wysokokaloryczne orzechy np. nerkowca, musli itd tworzę swoje własne mieszanki gotowe do zalania wodą. Wodę pozyskuję na bieżąco.
Zaletą takiego zestawu jest niewątpliwie oszczędność kręgosłupa, wadą dość duże pieniądze jakie trzeba wydać na skompletowanie. Trzeba też być świadomym pewnych ograniczeń.
Ile Kcal liczysz na dzień?
Zajrzałem na ten materac i... trochę mi szczęka opadła.
Pozdro
Wiesiek
Ile Kcal liczysz na dzień?
Zajrzałem na ten materac i... trochę mi szczęka opadła.
Pozdro
WiesiekZ samych dwóch liofili dziennie masz ok 1500Kcal, 100g pełnego mleka w proszku to będzie z 500Kcal, mlekiem zalewam np. mix musli gdzie 100g daje również około 500Kcal. Tutaj już masz 2500Kcal z tych trzech posiłków. Te główne uzupełniam np. chałwą w batonie gdzie w 50g jest ok 300Kcal, jakimiś batonami energetycznymi i suszonymi owocami. Mam maszynkę do suszenia owoców, niestety nie wiem jaka jest ich wartość kaloryczna, ale czuję, że są syte, polecam. Przez dzień zbiera się z 3500Kcal.
Materacyk ma fajną wagę, wiem:wink:
Jest jeszcze dostępna wersja zimowa z R-Value w okolicach 5.7 ale nie jestem desperatem. Jak mi padnie samopompa w zimie to mimo wszystko zostanie jeszcze trochę gąbki izolującej. Natomiast znam jednego gościa, który używa tej dmuchanej wersji zimowej w dość specyficzny sposób a mianowicie ma zawsze przy sobie drugi identyczny model zimowy, ale w rozmiarze 3/4. W razie uszkodzenia głównego materaca dupę uratuje mu mniejszy brat. Waga jest tak mała, że opłaca się mu brać dodatkowy materac a wagowo i tak jest to lżejsze niż ultralekkie materace zimowe. Jak na razie jednak koleś od kilku lat nie miał potrzeby dmuchania zapasu. F&L nie zawsze znaczy, że coś jest delikatne. Ja mam akurat trzy materace Neo Air i jak dotąd, odpukać nic się nie stało.
Materacyk ma fajną wagę, wiem:wink:
Jest jeszcze dostępna wersja zimowa z R-Value w okolicach 5.7 ale nie jestem desperatem. Jak mi padnie samopompa w zimie to mimo wszystko zostanie jeszcze trochę gąbki izolującej. Natomiast znam jednego gościa, który używa tej dmuchanej wersji zimowej w dość specyficzny sposób a mianowicie ma zawsze przy sobie drugi identyczny model zimowy, ale w rozmiarze 3/4. W razie uszkodzenia głównego materaca dupę uratuje mu mniejszy brat. Waga jest tak mała, że opłaca się mu brać dodatkowy materac a wagowo i tak jest to lżejsze niż ultralekkie materace zimowe. Jak na razie jednak koleś od kilku lat nie miał potrzeby dmuchania zapasu. F&L nie zawsze znaczy, że coś jest delikatne. Ja mam akurat trzy materace Neo Air i jak dotąd, odpukać nic się nie stało.
Nie miałem pojęcia, że są teraz aż takie lekkie (i małe objętościowo) rozwiązania. Dotąd unikałem łączenia biwaku z nartami - w Alpach są schroniska czy winterraumy (z kocami) więc nie trzeba nic nosić. Ale już w takiej Czarnohorze (którą w tym sezonie zrobię) to nawet przymierzaliśmy się do jakiejś własnej bazy. Będzie jednak opcja mechaniczna. Ratraki są na Ukrainie tanie (wiem, że to mało romantyczne) ale można ujeździć się po pachy - jak cię parę razy dziennie wywiozą na kilka szczytów. Będzie jazda plus trochę łażenia.
Wracając do tematu - widać, że sprzęt biwakowy też idzie do przodu. Te 14 kilo na tydzień na biwaku to świetny wynik, w zasadzie luz. No chyba, ze dopakujesz lustro z Art-ami :) :) :)
F&L o którym wspomniałeś to czasem sprzęt z pewnymi ograniczeniami (np raki alu) ale to co zyskujesz na manewrze z pewnością to wynagradza. Przenosząc to na grunt foto - zamiast kilogramów szklarni i grzmotów fotograficznych odbierających możliwość szybkiego przemieszczania się można zabrać bezlustro z jednym obiektywem i zrobić dwa razy większą trasę (i dwa razy więcej możliwości).
pozdro
Wiesiek
Te 14 kilo na tydzień na biwaku to świetny wynik, :) :) :)
pozdro
Wiesiek
W czwartek pakuję się na 5 dni turystyki pieszej . Bez jakiegokolwiek wsparcia schroniskowego. Wyjście z Kaprun i mały treking ok 70 km. Będe ważył wszystko i postaram się notować na czym by jeszcze wage ciąć. Ale te 14 kg to chyba nie ma bata abym uzyskał z jedzeniem .
W czwartek pakuję się na 5 dni turystyki pieszej . Bez jakiegokolwiek wsparcia schroniskowego. Wyjście z Kaprun i mały treking ok 70 km. Będe ważył wszystko i postaram się notować na czym by jeszcze wage ciąć. Ale te 14 kg to chyba nie ma bata abym uzyskał z jedzeniem .
Na Kicusiu właśnie spadło sporo śniegu - na jakiej rzędnej masz trasę?
Pozdro
Wiesiek
Nie bardzo rozumiem o co mnie pytasz. Nie wiem co to Kiciuś a rzędna to wysokość?
Nie bardzo rozumiem o co mnie pytasz. Nie wiem co to Kiciuś a rzędna to wysokość?
Kicuś to Kitzsteinhorn (obok Kaprun). Tak - chodzi mi do jakiej wysokości masz trekking.
To fota sprzed 20 godzin
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2018/09/42351633_10161360256660393_5193004267073-2.jpg
źródło (https://scontent-frx5-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/42351633_10161360256660393_5193004267073437696_o.j pg?_nc_cat=100&oh=eb00ee516d28bc5a20596c75b059b167&oe=5C2AA738)
Pozdro
Wiesiek
Idę na Großes Wiesbachhorn a to pogoda na ten tydzień. Na szczyt pewnie bede próbował wejść w piątek lub sobotę tak więc mam nadzieje że po śniegu zostanie wspomnienie.
14530
Idę na Großes Wiesbachhorn a to pogoda na ten tydzień. Na szczyt pewnie bede próbował wejść w piątek lub sobotę tak więc mam nadzieje że po śniegu zostanie wspomnienie.
Chyba jednak nie - tu masz prognozę dla szczytu.
https://www.yr.no/place/Austria/Salzburg/Gro%C3%9Fes_Wiesbachhorn/
Fajny szczyt! Powodzenia i wrzuć jakąś relację.
Pozdro
Wiesiek
Relacje tylko na facebuku :-) Łatwo znaleźć . Ale dobra nie smiecimy.
Jedzenie całkowity lajt . Czyli płatki plus daktyle plus mleko i brązowy cukier. Do tego dwie brytfany ciastek owsianych z własnego wypieku.
grissley
28-09-2018, 09:21
Na początek polecę Ci "mój" wątek poświęcony minimalizmowi narciarskiemu https://www.skionline.pl/forum/topic/20750-w-oparach-minimalizmu-skitury-na-lekko/ Myślę, że jeśli zdołasz przez niego przebrnąć to sporo ciekawego tam znajdziesz. Co prawda dynamika zmian w sprzęcie jest niesamowita ale wątek ma tylko trzy lata...
Dzięki - fajny wątek, chociaż ewidentnie pod narciarzy i wspinaczy... ;)
Pytanie laika - jaką ma przewagę SS nad HS (poza ceną)?
Nazwy są dla mnie zupełnie nowe, ale z tego co patrzę, to SS to po prostu relatywnie tania wiatrówka, a HS to relatywnie droga wiatrówka z GoreTexem...?
nikoniarz
29-09-2018, 17:38
Jest może tutaj jakiś użytkownik tego obuwia? https://8a.pl/buty-salewa-raven-2-gtx-mayan-blue-papavero
Jest może tutaj jakiś użytkownik tego obuwia? https://8a.pl/buty-salewa-raven-2-gtx-mayan-blue-papavero
W jakie góry i na jaka porę szukasz?
nikoniarz
29-09-2018, 17:55
W jakie góry i na jaka porę szukasz?
Nie wiem czy zrozumiałeś pytanie...
Chciałbym wiedziec pod jakim kątem szukasz, bo te buty też mi na mojej liście mignęły, wiec ewentualne odpowiedzi na Twoje pytanie moglyby byc mi przydatne.
nikoniarz
29-09-2018, 18:14
Chciałbym wiedziec pod jakim kątem szukasz, bo te buty też mi na mojej liście mignęły, wiec ewentualne odpowiedzi na Twoje pytanie moglyby byc mi przydatne.
Powtórzę- nie wiem czy zrozumiałeś pytanie... Nie wiem, czemu zakładasz, ze szukam... Także dziękuję za odp.
Dzięki - fajny wątek, chociaż ewidentnie pod narciarzy i wspinaczy... ;)
Pytanie laika - jaką ma przewagę SS nad HS (poza ceną)?
Nazwy są dla mnie zupełnie nowe, ale z tego co patrzę, to SS to po prostu relatywnie tania wiatrówka, a HS to relatywnie droga wiatrówka z GoreTexem...?
HS to kurtka wodoodporna (wcale nie musi być z membraną)
SS kurtka wiatroszczelna z ograniczoną odpornością na deszcz.
Co do przewag - dla mnie (i kolegów) SS to podstawowy ciuch (bo ma dobrą oddychalność). HS doubieramy gdy jest bardzo zimno lub pada. Co do HS to uważam, że jedynie w wersji paclite mają sens.
Pozdro
Wiesiek
nikoniarz
29-09-2018, 18:42
W skrajnych przypadkach softshell może być bardziej wodoodporny od hardshella...
W skrajnych przypadkach softshell może być bardziej wodoodporny od hardshella...
No niezbyt - producenci skomplikowali sprawę i pod pojęciem oznaczeniem SS można znaleźć cztery typy kompletnie różnych produktów - w tym też takie gdzie dodano membranę. Dla mnie to oczywiście już HS. Ideą SS jest wyważenie odporności na wiatr z paroprzepuszczalnością. To ciuch do wysiłku w nieekstremalnych warunkach, jeśli ma do tego dobrą konstrukcję (wywietrzniki, dobry kaptur, dłuższy stan) to wystarcza razem z bielizną na turystykę zimową powiedzmy do -20 C .
Pozdro
Wiesiek
nikoniarz
29-09-2018, 19:07
No niezbyt
Dla mnie właśnie zbyt... Wszystko zależy od porównania konkretnych produktów.
grissley
29-09-2018, 22:26
Ideą SS jest wyważenie odporności na wiatr z paroprzepuszczalnością. To ciuch do wysiłku w nieekstremalnych warunkach, jeśli ma do tego dobrą konstrukcję (wywietrzniki, dobry kaptur, dłuższy stan) to wystarcza razem z bielizną na turystykę zimową powiedzmy do -20 C .
Ok, czyli HS daje większą wodoodporność kosztem oddychalności?
Pytam m.in. pod kątem takich wynalazków (cenę pomijam):
https://arcteryx.pl/kurtka-wspinaczkowa-z-membrana-meska-alpha-sl-jacket.html
Myślałem, że takie rzeczy to już szczyt marzeń cywilnego górołaza - ale jeśli kiepsko toto oddycha, to bez sensu (chociaż w opisie twierdzą, że oddychalność "bardzo dobra")
Ok, czyli HS daje większą wodoodporność kosztem oddychalności?
Pytam m.in. pod kątem takich wynalazków (cenę pomijam):
https://arcteryx.pl/kurtka-wspinaczkowa-z-membrana-meska-alpha-sl-jacket.html
Myślałem, że takie rzeczy to już szczyt marzeń cywilnego górołaza - ale jeśli kiepsko toto oddycha, to bez sensu (chociaż w opisie twierdzą, że oddychalność "bardzo dobra")
To wysokiej klasy paclite (jedynie, że brakuje suwaków pod pachami ale we wspinaczkowych się ich nie daje) - waga tylko 305 (dla m). To kurtka awaryjna - zakładasz gdy się pogoda zmienia. Przy tej wadze to jest delikatne - nie ma cudów.
Moim zdaniem jedyny sensowny układ jest taki: bielizna i SS jako podstawa, HS i puchówka na załamanie pogody i kibel. Wagowo to wychodzi 500 g SS, 300 g HS, 300 g puchówka.
Oddzielną kwestią jest ile warto dać za HS - 1200 zł za tak delikatny sprzęt to sporo. Ja po paru latach użytkowania paclite z goretex XCR i e-Vent przyjąłem inne rozwiązanie. Mam teraz Marmot PreCip Jacket - dość tanią (można dostać poniżej 300 zł) kurtkę z specjalnie spreparowanego PU (membrana Marmot NanoPro). To bardzo przyzwoicie oddycha (17 000) - w zasadzie ani gorzej ani lepiej jak te wcześniej wymienione, przed deszczem też chroni skutecznie. Jest bardzo lekkie a wszystko to kosztem trwałości - te kurtki wytrzymują maks 4 lata. I moim zdaniem to jest sensowne, bo przecież oprócz zużycia normalnego zawsze można to po prostu podrzeć. Jak by mi to trafiło na kurtkę za 1200 zł to bym się wkurzył a za 300 zł przyjmę to spokojnie.
Pozdro
Wiesiek
grissley
30-09-2018, 00:12
Cenowo na pewno wygląda ciekawiej, choć podobno arcteryxa nie da się zajechać, a jak się jednak uda, to jest lajftajm gwarancja którą rzekomo honorują nie patrząc na przyczyny problemu...
a'propo tego:
To ciuch do wysiłku w nieekstremalnych warunkach, jeśli ma do tego dobrą konstrukcję (wywietrzniki, dobry kaptur, dłuższy stan) to wystarcza razem z bielizną na turystykę zimową powiedzmy do -20 C .
Jaką konkretnie bieliznę masz na myśli przy takich temperaturach? Ja w okolicach 0st chodziłem już w koszulce termo + obcisłym polarze + lekko ocieplanej kurtce. Co dopiero -20...
Jaką konkretnie bieliznę masz na myśli przy takich temperaturach? Ja w okolicach 0st chodziłem już w koszulce termo + obcisłym polarze + lekko ocieplanej kurtce. Co dopiero -20...
Mam bieliznę "sprzed wieków" m.in koszulkę z 2004 r jakiejś francuskiej firmy, reszta to budżetowy brubeck. Mnie to z lekkim SS wystarcza ale nie da się ukryć, że ostro czasem zasuwamy. Na górze bywa, że bieliznę trzeba zmieniać bo mokra. Ale na przerwach doubieram sweter puchowy. Koledzy bardzo chwalą x-bionic (też w tej wersji z Merino) i pewnie jak mi się trafi okazja (komplet poniżej 500 zł) to wreszcie zakupię...
Pozdro
Wiesiek
Ale rozrzut opinii i doświadczeń. Ja kupiłem kiedyś softshell Helikona i dla mnie bezużyteczna rzecz. :P Ani to ciepłe, ani przed deszczem nie chroni. Przed wiatrem też średnio. Może to słaby produkt (choć ich polar uwielbiam).
Ale rozrzut opinii i doświadczeń. Ja kupiłem kiedyś softshell Helikona i dla mnie bezużyteczna rzecz. :P Ani to ciepłe, ani przed deszczem nie chroni. Przed wiatrem też średnio. Może to słaby produkt (choć ich polar uwielbiam).
Nie ma rozrzutu - wystarczy popatrzyć w czym chodzą inni (w danej działalności) i wysnuć wnioski.
Ja bardzo dokładnie przyglądam się konfiguracjom jakie stosują inni, widzę dynamikę zmian z sezonu na sezon. A co do tego co tutaj piszę - robię to z punktu widzenia skiturowca/skialpinisty działającego w górach wysokich, w warunkach zimowych i wiosennych przy uwzględnieniu różnych zagrożeń (lawiny, szczeliny, wychłodzenie). Przy intensywnym wysiłku. Jeśli ktoś działa w innych warunkach to priorytety będzie miał inne. To co proponuję to takie absolutne minimum (które dla nas jest optimum). Jak chodzę trekkingi latem z rodziną to przede wszystkim dbam o paszę i wodę i kurtki HS w plecaku.
Pozdro
Wiesiek
Ale rozrzut opinii i doświadczeń.
Jest tyle zmiennych, że i opinii kilka razy więcej. Rodzaj aktywności, pora roku, wysokość, rodzaj gór - to dopiero początek. Bo potem to i nawet kształt sylwetki czy stopy, wydolność i związane z nią pocenie no i oczywiście ilość środków jakie jest się w stanie/chce się przeznaczyć na zabawę. Przyznaję, że marketingowcy potrafią namieszać w głowie, nawet w miarę doświadczonym turystom.
Moje ostatnie spostrzeżenia:
- śpiwór Małachowski Ultralilte - bardzo na tak. Niezbyt tani, ale polecam bardzo. Łatwo dostać 20% rabatu - trzeba się powołać na NGT. Używamy w domu wersji 500 i 700. Planuję kupić jeszcze 200 albo 300 na cieplejsze dni. W połączeniu z moją 500 będzie na zimę idealnie. Bo zimowego zamówionego na wymiar w EKSPLO w Krakowie bardzo rzadko używam (fakt, niezły z niego potwór).
- zachwycony plecakiem Osprey, chyba Sirrus, poj. 36-38 l. (sprawdzę w domu). Leży świetnie zarówno na moich plecach jak i żony, a wagowo różnica jest jakoś ponad 120 do 54 kg :). Jakościowo majstersztyk. Jak potrzebuję czegoś większego to mam Deutera ACT Lite 50+10 - ok., ale kiepsko znosi nawet lekkie przeładowanie. Nieużywane stoją dwa plecaki Treksport (słowackie chyba), jeden dwudziestoletni wyciuchany, drugi kupiony jako nówka z szafy na OLX, idealny duży - chyba 80 l plus komin.
cdn
Ciąg dalszy spostrzeżeń:
- bielizna merino, świetnie sprawdza się na dłuższych wyprawach. Najbardziej sobie cenię bluzę z długim rękawem. Icebreaker, jak większość moich rzeczy z wełny. W tym roku na Ukrainie używałem jej przez 9 dni bez prania, w tym 6 dni czystego łażenia w różnej pogodzie, dwa na dojazd i jeden luzik we Lwowie na początku. Bywała mokrutka 2 razy dziennie. Schła na mnie i dalej ogień. Długi rękaw musowo - bo słońce potrafi nieźle sparzyć.
- prysznic Sea To Summit, koszt ok. 100 zł, waga 120g. - wielce przydatny i wygodny gadżet. Woda z potoku plus nieco zagrzany litr z menażki i pełny wypas - dwie osoby się tym umyją
- łopatka Sea To Summit - pocket trowel nylon - mała saperka (87g.), niecałe 40 zł, do zagrzebywania po sobie pozostałości - niech jest porządek w górach a nie wszechobecne kupy na środku ścieżki i latający papier toaletowy.
Ogólnie Sea To Summit robi świetne rzeczy.
Wlazlem sobie dzisiaj na morskie oko. Podkoszulka syntetyk, softshell salewy i polar z 4f i mi było strasznie zimno. Równym tempem nie, szedłem, tylko stawalem co jakiś czas by złapać oddech, a poce się jak świnia w saunie. niech mi mądre głowy powiedzą, czy rzeczy mi nie wyrabiają z odprowadzeniem potu, czy muszę trzymać tempo by to działało?
Wysłane z mojego HTC Desire 626 przy użyciu Tapatalka
Jak masz skłonność do mocnego pocenie się to żadne cuda nie pomogą.
Liczy sir też różnica temperatur, wiatr.
otwieracz
14-10-2018, 16:01
Wlazlem sobie dzisiaj na morskie oko. Podkoszulka syntetyk, softshell salewy i polar z 4f i mi było strasznie zimno. Równym tempem nie, szedłem, tylko stawalem co jakiś czas by złapać oddech, a poce się jak świnia w saunie. niech mi mądre głowy powiedzą, czy rzeczy mi nie wyrabiają z odprowadzeniem potu, czy muszę trzymać tempo by to działało?
Wysłane z mojego HTC Desire 626 przy użyciu Tapatalka
Skoro się pocisz to normalne że tracisz ciepło. Za grubo się ubrałeś, nie wolno dopuścić do nadmiernego pocenia. O jedną warstwę za dużo. Normalna sprawa że np. bez softshella czy polara byłoby ci zimo jakbyś stał w miejscu, ale gdy intensywnie się ruszysz szybko się rozgrzejesz. Ewentualnie na miejscu czy na dłuższych postojach zakładasz coś jeszcze na siebie.
Na początku był tylko podkoszulek i softshell, ale było zimno więc założyłem polar. No nic czyli muszę popracować nad kondycji i trzymać równe tempo :)
Wysłane z mojego HTC Desire 626 przy użyciu Tapatalka
jurkarol
14-10-2018, 18:23
wełniana bielizna dla pocacych się. swetry wełniane. ze mnie się zwykle szybko leje, więc dobrze muszę kombinować.
ta sztuczna bielizna termiczna na mnie nie działa, tzn. ona ma wchłaniac wilgoć ale mimo że byłem w miarę suchy, to skórę miałem zimna. straszne uczucie.
AtoBorys
15-10-2018, 15:17
Może ten polar był problemem? Ogólnie dla pocących się, to moim zdaniem syntetyczne tkaniny, to nie jest najlepszy wybór, bo nie oddychają tak spoko, jak wełna np. I zgadzam się ze spostrzeżeniem, które tutaj padło przed chwilą, że chyba o którąś z warst za dużo. Jak stoisz w miejscu, to faktycznie będzie Ci chłodno, ale zaczniesz marsz i od razu przepocenie... O i jeszcze warto pamiętac o dobrze dobranym plecaku, pod którym nie cieknie nam struga potu, tylko ma system przepływu powietrza.
Koszulka i cienki polar. I trzeba iść w miarę równo.
Softshell z membraną czy bez dla pocącego się na podejściach jest bez sensu. Leje się o plecach i tyłku.
Braki kondycyjne podpieramy kijkami trekingowymi. Tempo wychodzi lepsze.
Może ten polar był problemem? Ogólnie dla pocących się, to moim zdaniem syntetyczne tkaniny, to nie jest najlepszy wybór, bo nie oddychają tak spoko, jak wełna np. I zgadzam się ze spostrzeżeniem, które tutaj padło przed chwilą, że chyba o którąś z warst za dużo. Jak stoisz w miejscu, to faktycznie będzie Ci chłodno, ale zaczniesz marsz i od razu przepocenie... O i jeszcze warto pamiętac o dobrze dobranym plecaku, pod którym nie cieknie nam struga potu, tylko ma system przepływu powietrza.Powiem tak. Na początku miałem softshell i podkoszulke. Tempo miałem nie równe i po dwóch godzinach wszystko mokre. Plecy, klatka, rękawy, założyłem Polar i trochę pomógł, ale tylko trochę. najbardziej mi było zimno w podbrzusze i kulszowy odcinek kręgosłupa.
Wysłane z mojego HTC Desire 626 przy użyciu Tapatalka
Powiem tak. Na początku miałem softshell i podkoszulke. Tempo miałem nie równe i po dwóch godzinach wszystko mokre. Plecy, klatka, rękawy, założyłem Polar i trochę pomógł, ale tylko trochę. najbardziej mi było zimno w podbrzusze i kulszowy odcinek kręgosłupa.
Jeśli podbrzusze i odcinek kulszowy to już odpowiadają za to spodnie.
Ja zaczynam marsz od rozebrania się do takiego stanu, że jest mi troszkę zimno. Po 300 merach już się wszystko normuje. Potliwym polecam różne odmiany polara. Nic tak nie odprowadza wody jak ten materiał. Zakładnie membran jest dobre na super ciężkie warunki, albo dla chudzinek nie lubiących zimna.
(...) Zakładnie membran jest dobre na super ciężkie warunki, albo dla chudzinek nie lubiących zimna.
Plus, z mojego doświadczenia, a 10 lat przeżyłem w górach bywając praktycznie 4-6 dni w miesiącu, turystyka piesza + MTB, D O B R E membrany i SoftShelle zaczynaja sie od 1500 PLN.
I to nie tak, ze kicham pieniędzmi, ale po prostu SoftShell, używka Hellyego Hansena, za może $20 z eBaya przetrwała 7 lat używania, upadania, błocenia, rowerów, pociągów, smarków, kichania i rozwolnień w lesie. I nie pociła, nawet na podjazdach na rowerze.
Najgorsze kłamstwo marketingowe, to oddychający S-Sh za 199 zł. Równie dobrze działa pianka z siedzenia od Małego Fiata.
Lepiej po prostu mieć zwykły polar za 99 PLN z Decathlona :)
Dawno po górach nie chodziłam, ale zdrowie też już nie te, ale dobry ubiór, coś nieprzemakalnego, porządne buty, plecak na plecy i sio! Chodziło się kilometrami, może kiedyś do tego wrócę, albo zrobię się już za stara.
Zapytam tutaj, bo sporo tu ekspertów od ruchu i pocenia się.
Używał ktoś może "bluz" treningowych nike, addidas itd? Czy może lepszym pomysłem będzie kupno podkoszulki termoaktywnej z wełny merino? Zima idzie a na siłowni cieplej się przez to nie robi, a trza nabrać kondycji przed górami w cieplejsze dni.
Zapytam tutaj, bo sporo tu ekspertów od ruchu i pocenia się.
Używał ktoś może "bluz" treningowych nike, addidas itd? Czy może lepszym pomysłem będzie kupno podkoszulki termoaktywnej z wełny merino? Zima idzie a na siłowni cieplej się przez to nie robi, a trza nabrać kondycji przed górami w cieplejsze dni.
Ekspertem od pocenia się to jestem :)
Na siłownię ta bluza?
Z ciuszków "mainstreamowych" to tyko Under Armour. Bardzo dobre jakościowo rzeczy robią. Mam koszulki, bluzę, wiatrówkę. Nie widzę potrzeby stosowania na siłowni koszulki z merino, chyba nie są do końca do tego najlepsze. Lepiej jakiegoś dobrego syntetyka mieć bo merino mało odporne na pranie jest.
Ekspertem od pocenia się to jestem :)
Na siłownię ta bluza?
Z ciuszków "mainstreamowych" to tyko Under Armour. Bardzo dobre jakościowo rzeczy robią. Mam koszulki, bluzę, wiatrówkę. Nie widzę potrzeby stosowania na siłowni koszulki z merino, chyba nie są do końca do tego najlepsze. Lepiej jakiegoś dobrego syntetyka mieć bo merino mało odporne na pranie jest.
Syntetyk to ja mam. Przetestowałem z miesiąć temu w górach i stwierdziłem, że mi się nie sprawdza, bo pocę się jak panna lekkich obyczajów u spowiedzi, wiec stwierdziłem, że merino będzie lepsiejsze. Ale może na siłkę da radę.
Masz przeciągi na tej siłowni?
Żadna koszulka Ci nie zlikwiduje pocenia. Jak Ci przeszkadza to może pięciopak zwykłych t-shirtów będzie lepszym rozwiązaniem
A gdzie ja napisałem, że koszulka ma mi zlikwidować pocenie? Zadałem pytanie, czy jes coś lepszego od bawełnianej podkoszulki za 15 zł na przecenie z Gosportu.
Może lepiej zapytać na jakimś forum dla kulturystów
bawełnianej podkoszulki .
Tego rodzaju akcesorium nie używa się w żadnym sporcie
Może lepiej zapytać na jakimś forum dla kulturystów
I w górach i na siłowni masz wysiłek fizyczny :) gdyby chodziło o buty do podnoszenia ciężarów to wtedy pytałbym się na forum kulturystów :)
A co do bawełnianych podkoszulek to jak widzisz cenę 15 zł to się nie zastanawiasz, czy będzie dobra na siłownie, czy nie, tylko bierzesz, bo w porównaniu z technicznymi portfel zwycięża. Poza tym trochę poczytałem i na tej samej zasadzie działają co te na wyprawy górskie tzn muszą odprowadzać pot i niwelować brzydki zapach :)
Anyway założyłem dzisiaj na próbę syntetyk który kupiłem z myślą o górskich wyprawach i jest lepiej o wiele, ale nie jakoś idealnie. I tutaj się zastanawiam, czy mam za wysokie wymagania względem podkoszulki, czy po prostu kupiłem średniej jakości, bo nie miałem nigdy styczności z innymi markami.
Co to znaczy "idealnie" Możesz napisać jak sobie wyobrażasz taką koszule co niby ona ma zrobić?
Co to znaczy "idealnie" Możesz napisać jak sobie wyobrażasz taką koszule co niby ona ma zrobić?
Piwo przynosić, szukać pilota od telewizora i jak potrzeba to nakarmić kota.
Że powinna szybciej schnąć, ale pewnie się mylę i oczekuje cudów, więc pewnie powinienem zrewidować swoje wymagania.
Raczej wiedzę bo nie masz zielonego pojęcia jak takie coś używać. Przynajmniej zabawny jesteś. EOT
Jakie szybciej schnąć?
Nie ma szans. Chyba, że siłownia jest rozumiana jako lekkie cardio.
Raczej wiedzę bo nie masz zielonego pojęcia jak takie coś używać. Przynajmniej zabawny jesteś. EOT
Ok dziękuje, za wyjaśnienie, bardzo mi pomogłeś :) Stawiam piwo. Bedę musiał więcej o tym poczytać
"Jakie szybciej schnąć?
Nie ma szans. Chyba, że siłownia jest rozumiana jako lekkie cardio."
No w sumie mniej więcej to robię na siłowni.
Jeszcze raz dziękuje za wyjaśnienia.
Panowie, poszukuje kurtki najlepiej 3 w 1. Nie piszcie tylko po co, przetestowałem ponad 10 lat The North Face i byłem, jestem zadowolony z takiego produktu. Niestety moim zdaniem The North Face troszkę pogorszył jakość w nowych modelach i wybrałem Berghausa no i pojawił się problem. The North Face mam może nietypowy jak dla niektórych rozmiar S, w końcu trafiłem na model Berghausa 3 w 1 i rozmiar okazał się ciut za duży, kurtkę odesłałem. Inną kurtkę tej firmy mam w rozmiarze XS i jest idealna tyle że upatrzonego modelu w tym rozmiarze nie dostane nawet w UK. Jakość kurtek Berghausa oceniam bardzo wysoko i moim zdaniem są lepiej wykonane jak The North Face. Co możecie polecić z kurtek 3 w 1 dobrze wykonanych, po za tymi dwoma firmami ? Przeglądałem Mammuta ale raz że ceny wysokie to jeszcze nie wiem jak jest tam z rozmiarówką, czy coś innego może ktoś miał i poleca ? Kurta głownie na wiosnę,jesień zimę, najlepiej bez Gore Texu, przeznaczenie to nie tylko góry, ale i plenery fotograficzne w różnych warunkach. Kurtkę cienką z Gore Tex już mam, podobnie jak ciepłą kurtkę puchową, wiec zależy mi tylko na kurtce 3 w 1.
Ok dziękuje, za wyjaśnienie, bardzo mi pomogłeś :) Stawiam piwo. .
Zadałem Ci proste pytanie czego oczekujesz od takiej koszulki żeby odprowadzała pot na zewnątrz żeby Ci było ciepło sam nie wiem. Na siłowni ubieram zwykły poliester z decathlonu i nie mam z tym problemu. Co innego bieganie po górach lub długi treking w Alpach. Ty natomiast zamiast rzeczowo odpowiedzieć jakieś durne odzywki napisałeś i jeszcze masz problem że Ci nie pomogłem.
ManiakPL
14-11-2018, 09:35
Mogę polecić koszulki Nike Park V, nie są drogie 50-60zł ale bardzo dobrze odparowują pot, pierwszą sztukę kupiłem półtora roku temu do dziś mam ich 7, chodzę w nich codziennie i byłem w nich też w Bieszczadach - oprócz jednej reszta wygląda jak w dniu zakupu, w tej jednej zrobiły się kuleczki pod pachami chyba od plecaka ale dlaczego tylko w niej tego nie wiem. Ogólnie to potrafię się spocić nawet przy -20' więc bardzo sobie cenie te koszulki. W kraksport jest aktualnie chyba promocja na takie koszulki bo są po 30zł, zamówiłem kolejne dwie. Śmigam też na jednośladzie i ostatnio jadąc przy ~8' miałem zwykłą bawełnianą koszulkę pumy i mnie przewiewało a w tych koszulkach Nike tego nie zauważyłem.
Nie wiem czy jestem odosobniony i dziwny ale jak tylko mogę to używam ciuchów bawełnianych. Po prostu lepiej się w tym czuję. I nie jestem chyba aż tak tutaj jedyny bo jakimś cudem produkowane są np bawełniane spodnie wspinaczkowe (fantastycznie się w nich chodzi). Zasadniczo bawełnę wybieram "na co dzień" i do wysiłku w ciepłe dni - kiedy łatwo wysychają.
Niektóre poliestry też dają przyjemne wrażenie w kontakcie ze skórą (i tych używam) a te koszulki o których wspominacie przeważnie jednak nie. Mnie to przeszkadza.
Oczywiście w wielodniowych, szczególnie zimowych, wyprawach nie ma chyba dobrej alternatywy dla plastików. Mówię chyba, bo jednak spotykam ludzi którzy daliby się pociąć dla bielizny wełnianej (na różnych mieszankach). Jakoś nie miałem tutaj pozytywnych większych doświadczeń. Ale być może nie kupiłem dostatecznie dobrej bielizny. Mam zamiar jeszcze raz spróbować. Skarpety mam na mieszankach wełnianych i są ok.
Ciekaw jestem jakie są Wasze doświadczenia w temacie bawełna, wełna, poliester (jeśli chodzi o pierwszą warstwę). I jak to ma się do rodzaju aktywności i pory roku.
Pozdro
Wiesiek
grissley
14-11-2018, 10:30
Temat trochę zboczył z gór...
Odnośnie koszulek - ja mam jakąś termiczną 4F i jestem dość mocno niezadowolony.
Konkretnie, zakres użytecznych temperatur jest dość wąski. Wystarczy chwila w nieco cieplejszym miejscu i już działa jak piekarnik - strasznie to denerwujące. Nie wiem, czy wszystkie tak mają, ale ta nie była jakaś najtańsza :(
Generalnie, ciągle nie odkryłem idealnego stroju górskiego na jesień. Teraz wybrałem się w koszulce termicznej i polarze (takim cienkim i mocno obcisłym, niby druga warstwa) pod kurtką i było średnio. Przed rozgrzaniem się za zimno, po rozgrzaniu się za ciepło.
Zamieniłem polar na cienki sweterek bawełniany i zrobiło się lepiej - przed rozgrzaniem wprawdzie zimniej, ale mniejsza huśtawka temperatur po rozgrzaniu. Przy czym koszulka termiczna nadal denerwowała.
To chyba przeczy wszelkim zasadom - albo ja źle reaguję na wszelkie takie obcisłe ciuchy, albo jakoś nie trafiam z wyborami...
Idealnie chodzi mi się w koszulkach z grubej bawełny - tyle tylko, że jak już się zapocą to jest średnio.
Mam zgoła odmienne doznania. Jak dla mnie wszystkie ... no może nie wszystkie bo raptem używam kilku firm z racji wysokich cen. Radical, i chyba moja ulubiona Spaio. Pierwsza to mieszanka materiał: 92% poliester, 8% elastan ale jest lekko krótka a firma za cholere nie chce się przekonać do produkcji dłuższe o 5 cm. Natomiast druga to mieszanka 59% Poliamid; 34% polipropylen; 5% Elastan; 2% Włókna srebra. Jej długość jest idealna bo zakrywa pośladki co w przypadku wspinaczki wysoko dźwigania nóg nie odkrywa pleców. Generalnie mogę tylko i wyłącznie ją używać. Natomiast koszulki bawełniane tak w pracy przy biurku są fajne ale nie podczas aktywności.
Zadałem Ci proste pytanie czego oczekujesz od takiej koszulki żeby odprowadzała pot na zewnątrz żeby Ci było ciepło sam nie wiem. Na siłowni ubieram zwykły poliester z decathlonu i nie mam z tym problemu. Co innego bieganie po górach lub długi treking w Alpach. Ty natomiast zamiast rzeczowo odpowiedzieć jakieś durne odzywki napisałeś i jeszcze masz problem że Ci nie pomogłem.Źle interpretujesz :) podziękowałem, bo mi pomogłes. Serio, zero sarkazmu. Uświadomiłes mi, że muszę więcej poczytać.
Wysłane z mojego POCOPHONE F1 przy użyciu Tapatalka
krzysztofz24
18-11-2018, 22:40
Źle interpretujesz :) podziękowałem, bo mi pomogłes. Serio, zero sarkazmu. Uświadomiłes mi, że muszę więcej poczytać.
Wysłane z mojego POCOPHONE F1 przy użyciu Tapatalka
Ale co tu czytac, zeby sobie metlik w glowie tylko robic;-).
Nie chce mi sie szukac ale cos wspomnales ze masz koszulke z Decathlona za 15 badz 25 zl i nie jestes zadowolony.
To kup taka za 40-50zl a nie najtansza.
Ja mam kilka koszulek z Decathlona na wyjazd w gory.
I chyba najdrozsza za 40zl wlasnie byla.
Nie ma opcji jej zapocic, jest z takiej siateczki, ze pod swiatlo widac niemal dziurki. widoczne golym okiem dziurkowane wstawki pod pachami.
Jedynym miejscem gdzie ta koszulka jest mokra od potu, to tam gdzie pas biodrowy od plecaka styka sie z plecami.
Po zdjeciu plecak 10 min plus lekki wiaterek i jest sucha.
W doborze "koszulki oddychajacej" w gory nie ma zadnej filozofi. Ma po prostu byc maksymalnie przepuszczalna.
Oj tam nie chodzi tylko o przepuszczalność.
Czasami o grzanie.
Żeby smrodu nie łapała
Żeby schła szybko
Żeby nie zniszczyła się po 3 praniach.
Żeby szwy nie obcierały
Żeby się dała wyprasować
grissley
19-11-2018, 11:58
Oj tam nie chodzi tylko o przepuszczalność.
Czasami o grzanie.
Żeby smrodu nie łapała
Żeby schła szybko
Żeby nie zniszczyła się po 3 praniach.
Żeby szwy nie obcierały
Żeby się dała wyprasować
Daj linka, gdzie sprzedają! :)
Proszę bardzo Radical Rough lub moja ulubiona spayo. :-)
Ekspertem od pocenia się to jestem :)
niestety, to miejsce jest już zajęte :)
Syntetyk to ja mam. Przetestowałem z miesiąć temu w górach i stwierdziłem, że mi się nie sprawdza, bo pocę się jak panna lekkich obyczajów u spowiedzi, wiec stwierdziłem, że merino będzie lepsiejsze. Ale może na siłkę da radę.
pocenia nie zablokuje Ci żaden ciuch, pod pachy jedynie blokery.
na siłkę cokolwiek, przecież po treningu i tak pierzesz
na wyprawy - tylko merino - mogę chodzić tydzień i nie śmierdzę jak w dowolnym syntetyku, kiedy tylko przepocona wyschnie, czyli nawet po godzinie. i nie pomagają tu żadne under armory, xbioniki i inne cuda na kiju za pinćstówek. Jedyne co U MNIE się sprawdziło to ciuchy nie z nanoszoną chemicznie warstwą srebra (spiera się błyskawicznie) tylko z fabrycznie wplecionym srebrnym włóknem dlatego lubię "potówki" (takie cieniutkie koszulki, mocne jak cholera, doskonałe na upały i nie tak drogie jak merino) z firmy bcm novatex w puszczykowie obok Poznania http://sklep.bcmnowatex.com.pl/category/bielizna-meryl-skinlife-q-skin-cienka-letnia-bielizna-potowka-meska
Oj tam nie chodzi tylko o przepuszczalność.
Czasami o grzanie.
Żeby smrodu nie łapała
Żeby schła szybko
Żeby nie zniszczyła się po 3 praniach.
Żeby szwy nie obcierały
Żeby się dała wyprasować
Oprócz prasowania (przynajmniej ja nie mam takiej potrzeby, nawet nie wiem czy można) tylko merino. kilka ich miałem i dla mnie tylko Iceabreaker ale brońciępanieboże 100% wełny, tylko te serie z domieszką lycry i elastanów. Znacznie trwalsza, nie odkształcają się, ładnie opina ciało odbierając pot ze skóry. Bardzo polecam choć tanie nie są i chętnie znalazłbym jakąś tańszą alternatywę...
Proszę bardzo Radical Rough lub moja ulubiona spayo. :-)
rzuć linka do tej ze srebrem? jak się sprawują pod wzg. łapania zapachów?
Ale co tu czytac, zeby sobie metlik w glowie tylko robic;-).
Nie chce mi sie szukac ale cos wspomnales ze masz koszulke z Decathlona za 15 badz 25 zl i nie jestes zadowolony.
To kup taka za 40-50zl a nie najtansza.
Ja mam kilka koszulek z Decathlona na wyjazd w gory.
I chyba najdrozsza za 40zl wlasnie byla.
Nie ma opcji jej zapocic, jest z takiej siateczki, ze pod swiatlo widac niemal dziurki. widoczne golym okiem dziurkowane wstawki pod pachami.
Jedynym miejscem gdzie ta koszulka jest mokra od potu, to tam gdzie pas biodrowy od plecaka styka sie z plecami.
Po zdjeciu plecak 10 min plus lekki wiaterek i jest sucha.
W doborze "koszulki oddychajacej" w gory nie ma zadnej filozofi. Ma po prostu byc maksymalnie przepuszczalna.
noo były przecenione z 30-40 na te 15 zł czyli to sie liczy, że to dobra koszulka na siłownie? :D
Aa i powtarzam poraz 10ty, ze nie miałem na myśli, żeby zablokować pocenie się, tylko że koszulka zbyt długo jest mokra jak zmniejszam intensywność treningu.
Oprócz prasowania (przynajmniej ja nie mam takiej potrzeby, nawet nie wiem czy można) tylko merino. kilka ich miałem i dla mnie tylko Iceabreaker ale brońciępanieboże 100% wełny, tylko te serie z domieszką lycry i elastanów. Znacznie trwalsza, nie odkształcają się, ładnie opina ciało odbierając pot ze skóry. Bardzo polecam choć tanie nie są i chętnie znalazłbym jakąś tańszą alternatywę...
Sporo ludzi sobie bardzo chwali wełnę a szczególnie wełniane x-bionic. Tyle tylko, że Iceabreker przy tym to tanizna. Chłopaki twierdzą, że xbionice absolutnie warte są tej kasy ale >> 500 zł jakoś mnie odtrąca. Patrząc na przemyślenie i strefową budowę ciucha to rzeczywiście widać, że to inna liga. Ciągle czekam na jakąś grubą wyprzedaż i... nic
:(
Pozdro
Wiesiek
Na siłowni używam już od 24 lat zwykłe koszulki bawełniane, najlepiej takie ze sklepu BHP. Jeszcze jedynie tam można dostać klasyczny krój z szerokimi rękawami, bo współczesny wytwór jest jak dla mnie tragiczny. Ramiona są dosłownie oplecione materiałem i wyglądam jak paker z wiejskiej remizy.
Jeśli chodzi o koszulki na wypady, tam gdzie może być faktycznie problem z zapachem to merino. Icebreaker ewentualnie Smartwool. Trzy razy podchodziłem do koszulek termoaktywnych, w tym raz do jakiegoś topowego produktu Adidasa i niestety na mnie, na dłuższych wypadach te ciuchy się nie sprawdzają. Merino potrafi nie śmierdzieć po tygodniu marszu w upale. Wspomniana koszulka adidasa puściła już na drugi dzień. Z x-bionic używam bokserki i mogę śmiało polecić. Dość specyficzne uczucie mieć to na sobie.
niestety, to miejsce jest już zajęte :)
Polemizował bym.
na wyprawy - tylko merino - mogę chodzić tydzień i nie śmierdzę jak w dowolnym syntetyku, kiedy tylko przepocona wyschnie, czyli nawet po godzinie.
Tak zdecydowanie, tylko merino. W maju opierdzieliłem 9 dniowy wyjazd w Karpaty Ukraińskie (6 pełnych dni chodzenia) w jednej bluzie Icebreakera. Po tym, że była poplamiona to po prostu nie śmierdziała. Pot na całym ciele, wycieranie czoła rękawem, deszcz. Potęga.
W piątek schodziłem ze Śnieżki, wejście z rana i zejście od razu, w mocnym dosyć tempie, na dole mokry. Wziąłem turystów na stopa do Wrocka i tam na stacji się przebierałem. Byłem już suchuteńki (koszulka merino, bluza merino i stary, przewiewny softshell. Super połączenie.
Syntetyków niespecjalnie wiele używam, ale mój kolega dekarz ma fantastyczne ciuszki firmy roboczej Snickers. Jest zachwycony. Tanio nie jest. Na rowery zabiera opiętą bluzę z długim rękawem i ta odprowadza pot idealnie. Tu chodzi nie o tyle o materiał co o jego konstrukcję, rodzaje włókien, ułożenie. No i taki ciuszek ładujesz do pralki na tryb fitness i po 15-20 min. wyciągasz z niej prawie suchy.
Dzięki za opinie. Na wiosenny wypad w góry chyba się będę zbroił w wełnę merino, bo skarpetki mi się świetnie sprawdzają :)
Jeszcze mam kilka pytań technicznych:
od ilu zaczynają się dobre softshelle, bo to co mam to wydaje mi się, że się sprawdzi co najwyżej na grani jak wiatr za mocno będzie wiał :) I jak z bielizną na zimowe wypady? Długo, krótka, średniej grubości, czy gruba, a może cienka? Bo ja się zastawiam nad kalesonami nawet na miasto - mam taką przypadłość, ze jak uda wystawie na zimno na jakaś godzinkę, półtorej to mnie cholernie swędzą i nie da się iść.
Wczoraj zdopingowany naszą dyskusja po raz któryś przymierzyłem się do merino i xbionic. Do wyboru zostawiłem sobie koszulki model Apani (drobne 650 zł) i Energizer EVO (tylko 450). Ten drugi to podstawowy najtańszy pełny produkt xBionic. Po próbach ostatecznie skreśliłem to merino, po pierwsze jak zawsze czuję dyskomfort, nie powiem, że drapie ale pełnego komfortu jednak nie ma. Może bym się przyzwyczaił... Po drugie widzę, że patrząc od strony technicznej to ta podstawowa koszulka lepiej się sprawuje a też wygląda na bardziej trwałą. Mam wrażenie, że Merino było kapkę cieplejsze ale to mogła być też autosugestia.
Mój wniosek jest taki, że należy wziąć podstawowy, pełny (nie okrojony z funkcji) model czyli Energizer i nie ma konieczności dopłacania za moim zdaniem już niewiele wnoszące usprawnienia kolejnych generacji. Podstawowa koszulka kosztuje w Polsce 340 zł, w trekinn czy snowinn jest sporo taniej.
Trzeba powiedzieć, że za xbionic przemawiają opinie. Z kim nie porozmawiam z użytkowników to wszyscy mówią, że absolutnie warto było kupić i, że nie założę już nic innego. Zobaczymy...
pozdro
Wiesiek
Wczoraj zdopingowany naszą dyskusja po raz któryś przymierzyłem się do merino i xbionic. Do wyboru zostawiłem sobie koszulki model Apani (drobne 650 zł) i Energizer EVO (tylko 450). Ten drugi to podstawowy najtańszy pełny produkt xBionic. Po próbach ostatecznie skreśliłem to merino, po pierwsze jak zawsze czuję dyskomfort, nie powiem, że drapie ale pełnego komfortu jednak nie ma. Może bym się przyzwyczaił... Po drugie widzę, że patrząc od strony technicznej to ta podstawowa koszulka lepiej się sprawuje a też wygląda na bardziej trwałą. Mam wrażenie, że Merino było kapkę cieplejsze ale to mogła być też autosugestia.
Mój wniosek jest taki, że należy wziąć podstawowy, pełny (nie okrojony z funkcji) model czyli Energizer i nie ma konieczności dopłacania za moim zdaniem już niewiele wnoszące usprawnienia kolejnych generacji. Podstawowa koszulka kosztuje w Polsce 340 zł, w trekinn czy snowinn jest sporo taniej.
Trzeba powiedzieć, że za xbionic przemawiają opinie. Z kim nie porozmawiam z użytkowników to wszyscy mówią, że absolutnie warto było kupić i, że nie założę już nic innego. Zobaczymy...
pozdro
Wiesiek
widać albo nie potrzebujesz merino, albo jednak nie przeczytałeś uważnie tego dopingującego Cię wątku, gdzie każdy jak jeden mąż poleca właśnie wełnę. a xbionic, ile by nie kosztował, jakich marketingowych pierdół na opakowaniu by nie zaserwował to po paru godzinach śmierdzi tak samo jak każda sztuczna koszulka. gdybym wydał na nie 400-500zł to też głupio byłoby mi się przyznać przed sobą, a już zwłaszcza przed innymi, że wywaliłem pieniądze w błoto, ot taki efekt placebo :)
z jednym się zgodzę, też nie do końca toleruję wełnę, zawsze mnie skóra w niej swędzi i trzeba się przyzwyczaić, po czasie człowiek o tym zapomina, zwłaszcza w terenie. poliestry/poliamidy są znacznie przyjemniejsze w kontakcie z ciałem.
nikoniarz
28-01-2019, 10:22
Takie pytanie- miał ktoś bezpośrednie porównanie w sztywności podeszwy pomiędzy butami Salewa Raven GTX a Salewa Rapace GTX?
nikoniarz
31-01-2019, 19:04
Takie pytanie- miał ktoś bezpośrednie porównanie w sztywności podeszwy pomiędzy butami Salewa Raven GTX a Salewa Rapace GTX?
Znam już odpowiedź. Gdyby kogoś interesowała- różnica w sztywności podeszwy między Raven 2 a Rapace jest niewielka, ale odczuwalna. Chyba jedna rozważę te Trainery na cieplejszą część roku.
Chciałbym wiedziec pod jakim kątem szukasz, bo te buty też mi na mojej liście mignęły, wiec ewentualne odpowiedzi na Twoje pytanie moglyby byc mi przydatne.
I jak tam, adming- zakupiłeś obuwie? Czy masz może jeszcze jakieś wątpliwości?
Ładne są Salewy, ale jakość wykonania nie za cudowna i poziom wykonania też nie robi szału. Wiadomości od "mojego człowieka" z jednego z największych internetowych sklepów. Zamberlan też nie urywa dy. Mam Rapace GTX.
Znam już odpowiedź. Gdyby kogoś interesowała- różnica w sztywności podeszwy między Raven 2 a Rapace jest niewielka, ale odczuwalna. Chyba jedna rozważę te Trainery na cieplejszą część roku.
I jak tam, adming- zakupiłeś obuwie? Czy masz może jeszcze jakieś wątpliwości?
Nie mam czasu :(
Ale muszę przed sezonem Ech.
Asolo tps rip :( 20667
nikoniarz
02-02-2019, 16:55
Nie mam czasu :(
Ale muszę przed sezonem Ech.
Asolo tps rip :( 20667
Raven to chyba nie będzie dobry pomysł biorąc pod uwagę obecne obuwie...
Oj tps Przeszły dolomity, tatry, atakowały MountBlanc, +beskidy, GSB ładnie się spiusywały.
Obecnie chcę coś solidniejszego na jesień-wiosnę/wyższe partie, a na lżejsze sprawy przeżucić się na coś zupełnie lekkiego (co w sumie już usukuteczniam mam fajne niskie columbie)
Oj GSB
Przeszedłeś cały za jednym zamachem.
Dla Zucha tylko Hanwag lub Meindl ;-)
nikoniarz
02-02-2019, 21:58
Dla Zucha tylko Hanwag lub Meindl ;-)
Serio? :) To coś jak "Tylko BMW"? :mrgreen:
Niekoniecznie, ale najbardziej prawdopodobne ;-) Są lepsze serio, jakie .... ?
nikoniarz
03-02-2019, 19:50
Są lepsze serio, jakie .... ?
Pewnie, że są lepsze... Kwestia tego kto co lubi, i co komu lepiej na stopie siedzi. Także nie ma co generalizować. Każde obuwie odpowiedniej klasy jest dobre, lepsze, najlepsze, jeśli spełnia swoje zadanie. Dlatego nie warto generalizować...
Miałem Hanwag bardzo dobra marka. Potem przeszedłem na Asolo mocarny Granit. Mam do dziś ale ciężki. Teraz wybrałem kompromis pomiędzy sztywnością a wagą i padło na BUTY MĘSKIE STEINBOCK APPROACH HP GTX i raki paskowe. Jest to idealne połaczenie sprawdzone w Alach na trasach PD+. I jeszcze jedno buty te są dla ludzi co mają szerokie racie :-)
nikoniarz
03-02-2019, 20:44
Wybór jest ogromny. Jest w czym przebierać.
Serio? :) To coś jak "Tylko BMW"? :mrgreen:
Ceny podobne już w zasadzie.
nikoniarz
03-03-2019, 13:38
Pytanie dla "znawców tematu"- przyzwoita kurtka membranowa, najlepiej 2.5-warstwowa, ostatecznie trójwarstwowa, obowiązkowo mały kaptur (nie wspinaczkowy) oraz otwory wentylacyjne pod pachami, cena max 1.000 zł- polecacie coś sprawdzonego?
Poogladaj Marmot, nie pamiętam modelu ale mieli ciekawe w akceptowalnej cenie w jakiej szukasz.
nikoniarz
08-03-2019, 20:24
Poogladaj Marmot, nie pamiętam modelu ale mieli ciekawe w akceptowalnej cenie w jakiej szukasz.
moshica, dzięki za namiary, ale takie ogólne info to ja znam. Każda "mountajnowa" marka ma coś ciekawego w tej cenie. Aczkolwiek moje pytanie dotyczyło czegoś sprawdzonego. Gdy będę musiał brać w ciemno to pójdę Salewę której produktów mam mnóstwo, ale liczę póki co na konkretne, sprawdzone propozycje.
Poleca ktoś jakieś łapawice/rękawice ciepłe?
W jakie góry i na ile dni?
Raczej jednodniowe wędrówki. Myślałem o lajtowej Śnieżce zimą.
Wg mnie łapawice to fajna sprawa gdy sie tylko maszeruje. Ale gdy już np masz zamiar fotografować to jednak lepiej sprawdzają się rękawiczki palczaki ale z odchylanym dodatkowy ociepleniem na palce ot choćby takie
https://www.decathlon.pl/rkawiczki-myliwskie-sibir-100-weniane-id_2675462.html
Wg mnie łapawice to fajna sprawa gdy sie tylko maszeruje. Ale gdy już np masz zamiar fotografować to jednak lepiej sprawdzają się rękawiczki palczaki ale z odchylanym dodatkowy ociepleniem na palce ot choćby takie
1. Zdecydowanie lepsze - bo nieprzewiewne i zabezpieczające przed deszczem są takie BD.
https://sklepdlaturysty.pl/rekawiczki-black-diamond-wind-hood-softshell.html
Na niezbyt mroźne dni nadają się dobrze bo wbrew pozorom (producent podaje, że są wiosenno-jesienne) ta dodatkowa warstwa sporo daje. Obsługa aparatu powinna być bezproblemowa. Używam ich na rowerze w mroźniejsze dni i skiturach.
2. Koncepcja otwieranych łapawic - jest parę takich rozwiązań np salewy
https://www.skalnik.pl/catalog/product/view/id/606566/s/rekawice-sesvenna-fold-back-ws-black-out-salewa-606566/category/1125/
i chyba ciut lepsza
https://www.skalnik.pl/lapawice-windweight-mitt-black-black-diamond-600204
Mnie te rozwiązania raczej nie przekonują chyba, że gołe palce to konieczność.
3. Możesz rozważyć zestaw - pod spód lekkie rękawice rowerowe (z obsługą ekranu) a na wierzch lekką łapawicę HS ściąganą na czas zdjęć. Wbrew pozorom czasem na Śnieżce jest zdumiewająco zimno (i wieje)
Pozdro
Wiesiek
No i cena z kosmosu. Ale kto zabroni bogatemu
No i cena z kosmosu. Ale kto zabroni bogatemu
Jakoś się przyzwyczaiłem i pogodziłem, że dobre rękawice robione przez firmy outdoorowe kosztują. Te które podałem relatywnie do jakości i funkcjonalności (i wagi) są bardzo tanie. Dlatego są dość popularne.
Pozdro
Wiesiek
Takie zwykłe wełniane na pewno będą za zimne. Mam teraz jakieś rękawice 4f i nie wiem, czy z czasem nie straciły właściwości, ale dla mnie są za zimne nawet na zimę w mieście w niektóre dni. Myślałem o BD Mercury czy jakoś tak, ale bardziej mi się podobają te (tylko zakres temperatur już nie taki kozacki):
https://8a.pl/rekawice-narciarskie-black-diamond-spark-johnny-mitts-burnt-olive
Na Śnieżce zimą może dobrze wiać, więc odczuwalna temperatura może być niska.
Co się jeszcze przyda? Jakaś osłona twarzy i oczu?
Na dół wystarczą spodnie przeciwdeszczowe (lepiej chronią od wiatru od zwykłych) i wełniane getry?
[QUOTE=manfred;4091900]No i cena z kosmosu. Ale kto zabroni bogatemu
Drogie i niedrogie. Ja nawet T-shirtów nie zmieniam co sezon, a co dopiero porządniejszego ciucha. Za jakość się płaci niestety. Dobry aparat, obiektyw kosztują i z ciuchami też tak jest.
Co się jeszcze przyda? Jakaś osłona twarzy i oczu?
Najlepsza jest kominiarka. Na Śnieżkę wystarczy jakakolwiek (i kaptur). Ale jeśli chciałbyś mieć coś naprawdę dobrego to weź X-Bionic Stormcape w wersji face. W ogóle bielizna x-bionic to jest kosmos.
Co do oczu to kwestia gustu - na pewno na ekstremalne sytuacje warto mieć bezbarwne gogle w plecaku.
Rękawiczki które zlinkowałeś to już jest seria PRO - górna półka przeznaczona dla zawodowców (chodzi o trwałość). Dla moich zastosowań i upodobań zbyt ciężka i duża.
Pozdro
Wiesiek
- - - - kolejny post - - - - - -
Na dół wystarczą spodnie przeciwdeszczowe (lepiej chronią od wiatru od zwykłych) i wełniane getry?
O ile ubieranie góry jest łatwe (bo można szybko się doubrać) to z dołem są różne szkoły.
Ja zakładam bieliznę (x-bionic skitur pro i x-socks radiactor) i ultralekkiego HS Rab rozpinanego 3/4, na gumce. Ponieważ są tam trzy suwaki na zamek to można dowolnie regulować sobie strefy wentylacji. Jak jest bardzo zimno wszystko zamykam a jak gorąco to rozpinam całkowicie i nogawki przerzucam przez pas biodrowy (czyli idę tylko w bieliźnie). Ten zestaw daje radę od -20 do +10. Ale na dłuższych przerwach (o ile są) zakładam zewnętrzne spodnie puchowe (mam rozpinane całkowicie).
Część kumpli używa jednak SS a jak jest zimno zakładają rozpinane całkowicie HS. Wadą tego rozwiązania jest jednak dużo mniejsza rozpiętość temperaturowa (mam na myśli temperatury dodatnie).
Pozdro
Wiesiek
Śnieg nie będzie raził w oczy?
Śnieg nie będzie raził w oczy?
Zakładam, że w słońcu założysz okulary przeciwsłoneczne. Natomiast w kiepskich warunkach np podczas śnieżycy zdecydowanie lepiej sprawdzają się bezbarwne gogle. Taki zestaw mam zawsze w Alpach na turach. Na wyjazdach freeride mam gogle bezbarwne i ciemniejsze (pomarańczowe).
Pozdro
Wiesiek
nikoniarz
03-12-2019, 19:42
Wujot dobrze radzi w sprawie spodni. Ogólnie to zwykle każdy ma swój sprawdzony sposób, bo każdy reaguje inaczej na temperaturę. I o ile przy pewnym wysiłku wcale zbyt wiele nie trzeba mieć na sobie, o tyle problem robi się w przypadku przerwy. Wtedy sama bielizna i cienka membrana to za mało jak na zimę.
Ale ogólnie troszkę dziwne podejście decydując się na tego typu wyprawę nie mając podstawowego doświadczenia z własnej strony. Głupio by było wzywać GOPR'owców bo coś nie pykło właśnie z braku własnego doświadczenia. Po prostu pewne kwestie ubioru wypada przetestować indywidualnie w bezpieczniejszych warunkach. Zresztą- Śnieżka jest na tyle mało wymagająca kondycyjnie, że lepiej zabrać ze sobą więcej niż mniej. A i ewentualna ewakuacja do Domu Śląskiego czy Strzechy nie trwa zbyt długo. To całkiem cywilizowana okolica.
Dlatego się tutaj pytam. :) Łaziłem trochę po górach, ale nie zimą.
nikoniarz
03-12-2019, 21:41
Dlatego się tutaj pytam. :) Łaziłem trochę po górach, ale nie zimą.
Dlatego warto sprawdzić najpierw w okolicy. Po prostu zapytałeś na tyle ogólnie, że dosłownie nic może się nie sprawdzić. Może być odczuwalne -2, słonecznie, i zrobisz to w zupełnie lekkim stroju, a może być -20, zamieć, i w dodatku jakaś przymusowa pauza. To jest coś, co sprawdza się samemu, w "komfortowych" warunkach. I nie mam na myśli sprawdzania tego w "komforcie" termicznym, a psychiczny, aby w razie WU wrócić bezpiecznie do domu/samochodu/gdziekolwiek. Trzeba wziąć pod uwagę raki (aczkolwiek nic nie stoi na przeszkodzie by "wciągać" się po łańcuchu bez nich). Nikt nie wie też w jakim tempie chcesz to zrobić, jaką trasą, a to wszystko ma znaczenie.
Dołożę 2 grosze do rozważań o rękawiczkach :
1. dla austriacki snajperów (https://www.theheatcompany.com/en-gb/gloves/heat-3-smart)
2. dla angielskich myśliwych (https://www.sealskinz.com/shooting-gloves.htm)
grissley
08-12-2019, 23:32
a zna ktoś taką firmę jak "mountainwarehouse"? Warte to coś?
https://www.mountainwarehouse.com/pl/wyprzedaz/meskie/
Mam kilka lat kurtkę niby narciarską, ale używam na co dzień - bardzo fajnie przemyślana, dobre patenty na kieszenie, zamki itp. Cena do jakości bardzo ok, przy czym mówię o cenach po przecenie.
nikoniarz
09-12-2019, 11:18
Mam kilka lat kurtkę niby narciarską, ale używam na co dzień - bardzo fajnie przemyślana, dobre patenty na kieszenie, zamki itp. Cena do jakości bardzo ok, przy czym mówię o cenach po przecenie.
Z tymi cenami to chyba podobnie jak w martesie- wszystko max przecenione z ceny która nigdy nie miała miejsca.
po wielu latach prób (przemarzania) opracowałem, ekonomicznie i ciepło (udało się pogodzić), więc -
- bielizna termiczna polarowa (Jula)
- spodnie ocieplane i kurtka ocieplana (decathlon - myśliwskie)
- extremalnie dodatkowo spodnie (chyba budowlane Jula) zakładane na zewnątrz jako trzecia warstwa (nieprzemakalne i nieprzewiewne), pod kurtkę dodatkowo lekki polar i cienka puchówka
- na głowę cienka czapka (kurtki mają kaptury) i kołnierz polarowy
- rękawice cienkie (aliexpres) nieprzewiewne plus grube narciarskie
i to zdaje egzamin, choć wygląda się jak lekko napompowany
ps: i zawsze pod ręką ogrzewacz do rąk (w tym roku będzie testowany węglowy) w zeszłym roku nie było takiej potrzeby
nikoniarz
09-12-2019, 11:37
No to faktycznie trochę na sobie targasz :D
No to faktycznie trochę na sobie targasz :D
taka praca, nie licząc oczywiście sprzętu foto, ale na razie to działa ;)
nikoniarz
09-12-2019, 13:26
taka praca, nie licząc oczywiście sprzętu foto, ale na razie to działa ;)
Jak najbardziej zrozumiałe. Niestety tutaj często wszystko rozbija się o kompromis cenowo-jakościowy. Można mieć lżej czy skuteczniej, ale niestety drożej. Postęp w odzieży jest ogromny. Aczkolwiek jak wszędzie zdarzają się wyjątki, i za grubą kasę można kupić badziewie, bądź za przysłowiowe "grosze" kupić coś na prawdę świetnego. Ale to są wyjątki, w dodatku trzeba sporo eksperymentować, a to znów kasa...
musi byś "stosunkowo" tanio, niestety w pracy ciuchy "zarzynam", muszą być w cenie, że "nie szkoda", lub "mniej szkoda", przecież kadr ważniejszy ;) - dla opisu kawał ...
"czym się różni lump od członka ekipy filmowej ? - członek ekipy filmowej ma iphona ;) "
a ze mną już musi być bardzo źle bo ma MI
nikoniarz
10-12-2019, 12:35
Pytanie do użytkowników owej kurtki https://www.outdoorzy.pl/21751-salewa-kurtka-meska-ortles-2-gtx-pro.html- jak sprawuje się ona z upływem czasu? Jest to model bodajże 2017, więc może jest ktoś wśród Was użytkujący ją od "nowości"? Obecnie można ją dostać na wyprzedażach w okolicach 1000-1500 zł...
W skautach plecak może mieć max 20 kg i nic więcej. Warto się trzymać tej zasady.
O ile noclegi nie są w namiocie to wcale nie trzeba brać tak wiele. Byliście w Poznaniu na Śladami marzeń? oni często mają plecaki na parę miesięcy wyjazdu do 15 kg.
W skautach plecak może mieć max 20 kg i nic więcej. Warto się trzymać tej zasady.
O ile noclegi nie są w namiocie to wcale nie trzeba brać tak wiele. Byliście w Poznaniu na Śladami marzeń? oni często mają plecaki na parę miesięcy wyjazdu do 15 kg.
No 20 kg to już dużo. Jeśli ten ciężar ma być noszony w stromych górach (Gorgany, Fagarasze itp) to może być problem.
Nie do końca się da lekko i tanio, ale jak się jest w temacie, śledzi obniżki np. NGT, czasem zakupy grupowe z for tematycznych to można się systematycznie w sprzęt obkupić.
Lekko to też wygodnie, tym bardziej się chce w góry wrócić, szybciej niż przeczeka się traumę związaną z ciężkim i niewygodnym sprzętem.
Te 15 kg to moim zdaniem max, z jedzeniem na 3-4 dni.
Widzę że wszędzie spamujesz nie ładnie
Nie wiem jak zrobić aby zmieścić się w 15kg na kilka dni ?
Ja na 1 dzień zimą to mi schodzi 10kg z plecakiem jak nic.
Wchodzi 3kg picia, raki, czekan, dodatkowy ubiór + jedzenie i robi się 10kg. To gdyby wrzucić więcej żarcia, no nie wiem...ciężko.
Nie wiem jak zrobić aby zmieścić się w 15kg na kilka dni ?
Ja na 1 dzień zimą to mi schodzi 10kg z plecakiem jak nic.
Wchodzi 3kg picia, raki, czekan, dodatkowy ubiór + jedzenie i robi się 10kg. To gdyby wrzucić więcej żarcia, no nie wiem...ciężko.
W domyśle wszyscy chyba piszą o lecie. Mało kto chodzi w zimie z noclegiem w naturze. Raki, czekan i dodatkowe ciuszki robią różnicę zima-reszta roku. Na zimę śpiwór cięższy, namiot cięższy, więcej ciuchów, więcej żarcia.
Wyżej w górach brak wody. Pisałem o tych 15 kg jako plecaku na wędrówki bardziej, typu Bieszczady, Gorce, Żywiecki, Karpaty Ukraińskie, Rumuńskie itp. Czyli całodniowe marsze i spanie w namiotach blisko wody.
tak tu tylko zostawie tym co to nie znają (bloga i człowieka). Duzo przydatnych informacji od praktyka który niejedne buty w górach schodził.
http://lukaszsupergan.com/blog/
Znamy znamy idea sprzętu light bardzo przypadła mi do gustu co zresztą wykorzystałem w przejściu GSB
Fajne rady daje Supergan, jest bardzo etyczny w korzystaniu z natury.
Ma dostęp do wszelakiego sprzętu, również amerykańskiego, w wersjach hiperturbo light.
Czuć tu oczywiście niewidzialną rękę sponsorów :)
No raczej zwłaszcza że ceny wszystko co w nazwie light są z kosmosu
no oczywiście że czuć rękę sponsorów - ale by pojawili się sponsorzy to człowiek cos musiał jednak wcześniej bez nich zrobić. :)
Nie wiem jak zrobić aby zmieścić się w 15kg na kilka dni ?
Ja na 1 dzień zimą to mi schodzi 10kg z plecakiem jak nic.
Wchodzi 3kg picia, raki, czekan, dodatkowy ubiór + jedzenie i robi się 10kg. To gdyby wrzucić więcej żarcia, no nie wiem...ciężko.
Bardzo zastanawiające jest to zużycie w zimie takiej ilości wody. Nie przegrzewasz się? O ile w upalne dni na rowerze może mi pójść 6-7 litrów to w zimie wystarcza 1 litr, moi kumple biorą maks 1,5 l. Teraz dodatkowy ubiór to HS - 300 g, spodnie i sweter puchowy (warstwa awaryjna) - razem 700 g. czekan 300 g, raki (bardzo różnie 300-700g), żarcie (nie wiem czy tylko szturmżarcie 150-200 g czy też dzienna porcja). Plecak powinien wyjść maks 20 l czyli 800 g. Jeszcze zapasowe rękawice, gogle, apteczka. Razem do 5 kg.
Nigdy nie mam więcej bo jeszcze muszę wziąć sprzęt narciarski i wspinaczkowy tak aby na plecach mieć najlepiej do 10 kg. Przy wielodniowych trawersach ze spaniem w schroniskach - 12 kg. Ani grama więcej. Podstawa to bardzo lekki plecak. Jeśli coś nie jest niezbędne to jest zbędne (zupełnie jak światło w fotograficznym studio).
Naprawdę w dziedzinie odlekcania plecaka można osiągnąć zdumiewająco dużo. Zaczynałem kiedyś z plecakami 15 kg, teraz to samo mam często w 10 kg i zestaw jest lepszy. A na bezpieczeństwie nie oszczędzam (ABC). Zacznij od krytycznej analizy samego plecaka.
Pozdro
Wiesiek
Najwięcej można oszczędzić na dwóch/trzech rzeczach. Wadze samego plecaka, wadze systemu do spania czyli mata/materac, śpiwór i na gar kuchni. Wg mnie na wymienionych rzeczach można spokojnie zaoszczędzić 3-4kg w przypadku długich trekingów.
Najwięcej można oszczędzić na dwóch/trzech rzeczach. Wadze samego plecaka, wadze systemu do spania czyli mata/materac, śpiwór i na gar kuchni. Wg mnie na wymienionych rzeczach można spokojnie zaoszczędzić 3-4kg w przypadku długich trekingów.
Co do materacy to mam trzysezonowy therm-a-rest i to jest szok jak to działa (350 g, bardzo mało miejsca i 6 cm). Spałem na tym w zimie w płachcie na śniegu i było OK. Kuchnia ograniczała się do kubka z radiatorem Jetboila (i liofy) czyli też prawie nic. Oczywiście to taka opcja na jeden nocleg. Ale często nie opłaca się dźwigać, szczególnie jeśli np trzeba (czego nigdy nie robię) targać aparat foto :)
Pozdro
Wiesiek
Co do materacy to mam trzysezonowy therm-a-rest i to jest szok jak to działa (350 g, bardzo mało miejsca i 6 cm). Spałem na tym w zimie w płachcie na śniegu i było OK. Kuchnia ograniczała się do kubka z radiatorem Jetboila (i liofy) czyli też prawie nic. Oczywiście to taka opcja na jeden nocleg. Ale często nie opłaca się dźwigać, szczególnie jeśli np trzeba (czego nigdy nie robię) targać aparat foto :)
Pozdro
Wiesiek
Można pójść dalej i jeżeli jedziemy w góry ciepłe, nawet w Aply czy Gruzję latem to zamiast Jetboila można wziąć palnik np. MSR PackerRocket lub inny bardzo mały i będzie jeszcze lżej. Wiadomo, Jetboil jest bardzo szybki i niezrównany w zimie na dużej wysokości, ale w innych warunkach jego zalety mogą być na wyrost.
Można pójść dalej i jeżeli jedziemy w góry ciepłe, nawet w Aply czy Gruzję latem to zamiast Jetboila można wziąć palnik np. MSR PackerRocket lub inny bardzo mały
Z ciekawości zważyłem swój palnik i wychodzi, że jest 10 g lżejszy od tego MSR... całe szczęście... bo jeszcze musiałbym go wymieniać!!!
:) :) :)
Z lżejszym naczyniem to masz 100% racji bo to jest pewnie 150 g różnicy. To się robi ważne gdy albo masz więcej dni/ludzi do obsłużenia i można zabrać mniej gazu a nawet kuchenek. No i bardzo zyskuje się na szybkości grzania. Szczególnie jak wieje. Ogólnie to jestem funem Jetboila ale jak zauważyłeś nie zawsze ma to sens.
pozdro
Wiesiek
A jakiego masz Jetboila? Myślałem, że tutaj będzie większa różnica... radiator itp. itd.A co do garnków to mam takie składane od SeaToSummit...poręczne, mało miejsca zajmują w plecaku.
A jakiego masz Jetboila? Myślałem, że tutaj będzie większa różnica... radiator itp. itd.A co do garnków to mam takie składane od SeaToSummit...poręczne, mało miejsca zajmują w plecaku.
Mamy (czyli kumpel ma :) ) budżetowego "jetboila". I to jest wyraźnie cięższe (600 g), wprost się nie porówna bo jest rozdzielny palnik (z czego nie korzystamy) i zapalnik (co na wysokości i tak nie działa)
https://www.skalnik.pl/media/catalog/product/cache/image/e9c3970ab036de70892d86c6d221abfe/k/u/kuchenka_fms-x2_-_green_1_.jpg
Ale jest taki model
https://www.skalnik.pl/media/catalog/product/cache/image/e9c3970ab036de70892d86c6d221abfe/z/i/zip_carbo.jpg
I tutaj jest 345 g. A ponieważ sam oddzielny lekki palnik to 80 g, kubek tytanowy o pojemności 0,8 l też 100 g, podstawka też ważyłaby 25 g więc za te 150 g masz wielką oszczędność na gazie (twierdzą, że 2x). Finansowo w tej chwili to też wychodzi nieźle bo 300 zł. A gdyby dodać palnik, kubek 0,8 i podstawka (no nie musi być) to jest 200 zł.
Pozdro
Wiesiek
Jeżeli chodzi o kuchnię, to Dobas polecał kiedyś Optimusa Cruxa.
http://dobas.art.pl/blog/optimus-crux/
A tymczasem byłem na Śnieżniku przed Śnieżką i było całkiem ok. Poza tym może, że planowałem wejść na samą górę, a koleżanka tylko do schroniska. :P
Samochód nie do końca się sprawdził na wielosezonówkach, a i mocy trochę gdzieniegdzie brakowało.
Z ciuchów sprawdziły się spodnie przeciwdeszczowe + wełna merino, koszula merino + kurtka narciarska 4f, łapawice. Miałem jeszcze polar, kominiarkę, gogle, ale nie były potrzebne. Raczków nie miałem, bo akurat nie były dostępne i nie były za bardzo potrzebne. Bardziej przydałyby się rakiety.
W mojej kurtce przeciwdeszczowej zaczęła wykruszać się wewnętrzna warstwa na kapturze. Tak jest ze wszystkimi przeciwdeszczowymi po jakimś czasie (5 lat), czy tylko The North Face?
Ze wszystkimi, u mnie najczęściej na ramionach od noszenia plecaków lub toreb.
nikoniarz
07-06-2020, 09:38
W dwuwarstwowych się nie wykrusza bo nie ma co...
Najbardziej budżetowy zestaw do pichcenia w stylu super light to mieszanka chińszczyzny i marketu budowlanego:
1. Palnik - z Aliexpress tytanowy, tylko 25 gr(!), sprawdza się już u mnie od jakiegoś czasu: https://pl.aliexpress.com/item/32950356140.html?spm=a2g0s.9042311.0.0.27425c0fwRU ZVy . Są tańsze o waedze 45 gr za dwie dyszki.
2. Przejściówka do kartuszy z marketu budowlanego: https://pl.aliexpress.com/item/33028948828.html?spm=a2g0s.9042311.0.0.27425c0fhvw uNs
3. Kartusz z marketu: https://allegro.pl/oferta/gaz-naboj-kartusz-400-ml-kuchenka-gazowa-palnika-6541986070?reco_id=af3b66f1-aaf0-11ea-9269-ecf4bbd61b40&sid=041047f9c36843e364ecb91b45c568a2755aa386fe7e14 ee7421a14291fbf951
Zestaw nie jest specjalnie stabilny, ale lekki i dobrze się go nosi w plecaku.
Można też używać palnika z punktu 1 + kartusz ze sklepu turystycznego. Jednak ceny kartuszy potrafią niemile zaskoczyć, w związku z tym dla zasady, nawet nie z oszczędności, zakupiłem zestaw do napełniania pustych kartuszy z butli propan-butan na Aliexpress: https://pl.aliexpress.com/item/32982490412.html?spm=a2g0s.9042311.0.0.27425c0fhvw uNs . Oczywiście trzeba spędzić parę minut na Youtube i zobaczyć jak to się robi bo to ważne dla bezpieczeństwa. Przepełnienie kartuszy może się źle skończyć, zwłaszcza w namiocie. Nie ma co demonizować i bać się własnego cienia. Stosując zasady bezpieczeństwa jest wszystko ok. Myślę, że pusty kartusz gazowy można napełnić kilka razy bezpiecznie. Robiłem to w kuchni w domu i jeszcze żyję. Upuszczanie nadmiernej ilości powietrza robiłem na polu (jestem z Małopolski), można robić to na dworze czy na zewnątrz.
Można też napełniać kartusze turystyczne z kartuszy budowlanych - są przejściówki na Aliexpress, jednak mi się nie chciało, bo z butli leci lepiej.
40302
Jeśli chodzi o naczynia to w przypadku większego trudno p taniości zrobić wersję light. O ile kubek blaszany za 5 zł z marketu waży niewiele więcej niż tytanowy z Aliexpress za 80, to przy garnku albo idziemy w wagę i kupujemy coś aluminiowego z radiatorem najlepiej, albo coś tytanowego z Chin za jakieś 160. Nie znam lepszego rozwiązania, może ktoś coś wymyślił.
Wiadomo, że Jetboil to rozwiązanie najskuteczniejsze i najszybsze. Jednak wiąże się z tym konieczność zakupu liofilizatów, które nie są tanie, nie zawsze ma się to, co się chce, trzeba zamawiać z wyprzedzeniem, planować, pogodzić się z nie najzdrowszym składem, nosić żywność na cały wyjazd. Jadąc na dwa tygodnie, powiedzmy na Ukrainę, co 2-3 dni schodzi się do wiosek, gdzie w sklepach jest spory wybór. Więc jest szansa na nie noszenie w plecaku żarcia na całe dwa tygodnie i oszczędności związane z leczeniem kręgosłupa po powrocie.
Można popróbować robić żarcie w domu (suszenie, próżniowe pakowanie, itp).
grissley
20-07-2020, 10:31
Czy macie jakieś sprawdzone i działające sposoby na komary i końskie muchy (też osy)?
W zeszłym roku obrzydziło mi to świństwo cały wyjazd, jakąś plagę trafiłem w Gorcach.
Żadne DEET 50% (Mugga z Decathlona) nie działały, o specyfikach typu OFF nie wspomnę. Bardziej mnie to podtruło niż te bestie - one chyba nawet nie poczuły, że mam na sobie jakiś odstraszacz. Co robić, jak żyć...?
I drugie - przewinęło się już pewnie po trochu tu i tam, ale mi ciągle jakoś umyka. Przeanalizowałem ostatnio zawartość swojego masakrycznie ciężkiego plecaka wyprawowego i wychodzi mi na to, że większość wagi to papier i ciuchy. Papier to wybór, ale jak ograniczać ciuchy?
Zazwyczaj biorę jakieś 8 zestawów bielizny (skarpety frotte + obcisłe bawełniane bokserki) i przy wyjeździe 2 tygodniowym raz-dwa razy na trasie robię pranie. Potem to pranie suszy się powiewając na plecaku następnego dnia...
Do tego kilka koszulek (w jeden gorący dzień używam 2, na każdym postoju zakładając nową, a poprzednią narzucając na plecak do schnięcia). Do tego 2 pary spodni - jedne rowerowe (bo mam...) z odpinanymi nogawkami "na co dzień" oraz jedne normalne do pociągu oraz na jakieś wyjście, jak po drodze mam postój/przestój wśród cywilizacji. Do tego koszulka termiczna i cienki polar na ziąb, koszulka do spania, pałatka, mini ręcznik, klapki, coś bluzopodobnego.
Wychodzi całkiem spora waga, którą nie bardzo wiem jak ograniczyć - chyba, żeby ściąć ilość bielizny i prać co drugi dzień...
Teraz mam się wybrać w góry z dwoma bąblami i jeśli wezmę taki zestaw na 3 osoby, to po powrocie kręgosłup będzie do wymiany...
Odzieży za 5 stów sztuka chyba nie ma sensu kupować robiąc 2 wyjazdy w roku - ale jeśli to jedyna opcja to może trzeba rozpatrzyć, żeby na wózku nie skończyć.
Ale pewnie są jakieś "patenty"?
zdecydowanie ograniczyc ilośc ciuchów i zastapic czymś lżejszym ? Koszulki oddychające - nie będziesz musiał ich na postoju zmieniac bo schną szybko. Zamiast polarów postawić na coś cienkiego oddychalnego z windstoperem. Koszulka do spania ? Bielizny tez od groma zabierasz - ja miesieczne wyjazdy obganiam 2szt gaci i 3xkoszulka w tym jedna długi rękaw :D Wszystko cienkie, szybkoschnące. Normalne spodnie az tak bardzo potrzebne ? To dodatkowa waga która trzeba nosić. No chyba że w restauracjach bywasz to wtedy do plecaka krawat doczepiłbym :D Moim skromnym zdaniem za duzo ciuchów :)
grissley
20-07-2020, 13:20
Ja się domyślam, że za dużo ciuchów, ale nie wiem, na co je zamienić ;)
Tzn, np - 8 par skarpet frotte. Zamienić je na 2pary "jakichś innych"? Jakich? I potem prać toto co dzień, czy po prostu na szlaku robimy sobie "dzień dziecka"...?
Gacie - te same wątpliwości. Przy czym tutaj jednak "dnia dziecka" to jednak nie chciałbym robić, ergo, codzienne pranie zostaje :|
Koszulka oddychająca - rzuć proszę jakąś sugestię. Mnie np strasznie drażnią cienkie koszulki, które po przepoceniu (czyli jakieś 5 minut po wyruszeniu) przestają oddychać (bo woda przecież powietrza nie przepuszcza) i na postoju mam już całe plecy mokre. Skutecznie odstraszam zapachem wilki i niedźwiedzie, za to komary wyczuwają mnie chyba nawet po czeskiej stronie :o Zabieram na szlak takie bawełniane wprawdzie, ale z grubego splotu bawełny - wszystkie są jakimiś reklamówkami z jakichś targów ;)
no jesli to bawełniane reklamówki z targów to jestem w szoku że je tylko raz przebierasz a nie co najmniej 10. Temat koszulek termicznych to temat rzeka. Od cienkich średnio działających i śmierdzących za kilkadziesiąt zł po normalnie działające za np 150zł. Ze skarpetkami podobnie czy gaciami. To nie wełniany koc by musiał się suszyć cały dzień. Gacie sie pierze i rano suche. Skarpetki też. Na upartego 2 pary wystarczą :D
Internet pełen porad w tej materii. Sa listy sprzetu jaki ludzie zabierają - poczytaj i zobacz co z tego Ci potrzebne
Przykłądowo:
http://lukaszsupergan.com/co-zabrac-ze-soba-na-przejscie-karpat-lista-sprzetu/
http://lukaszsupergan.com/turystyka-wedrowka-na-lekko-light-and-fast/'
http://lukaszsupergan.com/500-kilometrow-35-kg-sprzetu-moj-bagaz-glowny-szlak-beskidzki/
Listy sprzętu obczaj. Nie bierze nikt gaci na 1.5 tygodnia :D
grissley
20-07-2020, 14:22
Dobra, poczytam - dzięki za namiary.
Zostaje temat komarów i końskich much... :|
no jesli to bawełniane reklamówki z targów to jestem w szoku że je tylko raz przebierasz a nie co najmniej 10. Temat koszulek termicznych to temat rzeka. Od cienkich średnio działających i śmierdzących za kilkadziesiąt zł po normalnie działające za np 150zł. Ze skarpetkami podobnie czy gaciami. To nie wełniany koc by musiał się suszyć cały dzień. Gacie sie pierze i rano suche. Skarpetki też. Na upartego 2 pary wystarczą :D
Internet pełen porad w tej materii. Sa listy sprzetu jaki ludzie zabierają - poczytaj i zobacz co z tego Ci potrzebne
Przykłądowo:
http://lukaszsupergan.com/co-zabrac-ze-soba-na-przejscie-karpat-lista-sprzetu/
http://lukaszsupergan.com/turystyka-wedrowka-na-lekko-light-and-fast/'
http://lukaszsupergan.com/500-kilometrow-35-kg-sprzetu-moj-bagaz-glowny-szlak-beskidzki/
Listy sprzętu obczaj. Nie bierze nikt gaci na 1.5 tygodnia :D
Wróciłem właśnie z 8 dniowej wyprawy w Beskid Niski. Trasy od 13 do 30 km. Spanie w namiotach. Omijanie oficjalnych miejsc do spania (papierologia covidova), są fajne pola biwakowe, które należą do nadleśnictw.
Jeśli chodzi o pakowanie:
- min. 2 koszulki merino, wziąłem 3 szt. w tym jedną z długim rękawem (Icebreakery)
- min. 3 pary skarpet merino, w tym jedne do spiwora, wziąłem 4 pary (Bridgedale)
- krótkie spodenki szybkoschnące - 1 szt., długie szybkoschnące 1 szt. (Peak Performance)
- 3 pary bokserek, w tym jedne do śpiwora (Icebreaker)
- nie zabrałem sandałów (błąd), najlepsze by były Crocsy
- 1 szt. softshela bez membrany
- pałatka przeciwdeszczowa
- namiot chinol - podróbka MSR Hubba Hubba za 6 stówek z aliexpress - od kilku lat świetny
- śpiwór Małachowski Ultralite 500 - za ciepły nieco
- materacyk dmuchany Therm-a-rest
- powerbank Xiaomi 20000
- plecak, kijki, butla + palnik, menażka tytanowa z Chin
- filtr do wody Sawyer - przydał się w te deszcze
Rzeczy niepotrzebne:
- D850 + szkło (żona miała dobrego kompakta, ja komórkę)
- ładowarka Goal Zero - powerbanka starczyło
- druga czołówka
Należy pakować się z wagą pod ręką - wtedy dziwne rzeczy wychodzą zazwyczaj. Szkoda się męczyć z ciężarami. Zdrowie ma się tylko jedno.
Prysznic - 120 gr: https://www.polarsport.pl/prysznic-sea-pocket-black.html?gclid=CjwKCAjw0_T4BRBlEiwAwoEiAQlC-YDSPyvZVFPR_wU0SIllq4BBm6lH9eaFmW493bCItO8l6bXeyho CPEAQAvD_BwE
Tak na szybko nie crocsy a lekkie klapki japonki. Tu waga jest najmniejsza i spokojnie mogą być przytroczone na zewnątrz do plecaka. To pozwoli szybko je ubrać i wskoczyć w napotkany strumień by nogi ochłodzić. Prysznic nie taki tylko nakręcany na butelkę . A gdy nie chcesz butelki można na ali zakupić litrową butelkę do rolowania. https://allegro.pl/oferta/prysznic-z-butelki-lifeventure-travel-shower-9249874799?utm_feed=aa34192d-eee2-4419-9a9a-de66b9dfae24&utm_source=google&utm_medium=cpc&utm_campaign=_UZSD_pla_sport_turystyka_turystyka_s port_turism&ev_adgr=Turystyka&gclid=CjwKCAjw0_T4BRBlEiwAwoEiAbs2OYHSCN_icGvuPBZy fvCymbBMrlqxDB_2ENNUhVP1Z1qA1o4lJxoCKy8QAvD_BwE
Tak na szybko nie crocsy a lekkie klapki japonki. Tu waga jest najmniejsza i spokojnie mogą być przytroczone na zewnątrz do plecaka. To pozwoli szybko je ubrać i wskoczyć w napotkany strumień by nogi ochłodzić. Prysznic nie taki tylko nakręcany na butelkę . A gdy nie chcesz butelki można na ali zakupić litrową butelkę do rolowania. https://allegro.pl/oferta/prysznic-z-butelki-lifeventure-travel-shower-9249874799?utm_feed=aa34192d-eee2-4419-9a9a-de66b9dfae24&utm_source=google&utm_medium=cpc&utm_campaign=_UZSD_pla_sport_turystyka_turystyka_s port_turism&ev_adgr=Turystyka&gclid=CjwKCAjw0_T4BRBlEiwAwoEiAbs2OYHSCN_icGvuPBZy fvCymbBMrlqxDB_2ENNUhVP1Z1qA1o4lJxoCKy8QAvD_BwE
Japonki są lekkie, ale przechodzenie przez strumień po kolana jest w nich mało wygodne. Jak i łażenie po polach biwakowych, czasem lekko błotnistych. Crocsy bądź ich podróbki są lekkie.
Prysznic ok, może kupię. Jednak 120 gram to stosunkowo mało w porównaniu do wygody, jaką daje.
Przypadkowo trafiłem dzisiaj na recenzję plecaków fotograficznych od Kanadyjczyków. Całkiem fajny wydaje się CosySpeed Photohiker 44. Ja mam Whistlera 450 Mk I, ale trochę jest ciężki - ze 3 kg.
https://www.youtube.com/watch?v=Uy3wJ8xmkCI
Przypomniało mi to, że w sumie potrzebuję plecaka miejskiego. Kilka lat temu kupiłem jakiegoś szrota za 80 zł z dwiema komorami. Od początku był mało pakowny i niewygodny, ale że nie wyrzucam takich rzeczy, tylko tyram, aż się nie rozlecą, to został. Powoli nadchodzi jego czas, bo jest już nieco rozdarty. Polecacie coś? Widziałem jakiś model Osprey, ale ja w ogóle nie potrzebuję komory na laptop - nie mam i nie chcę go mieć, a taka komora zajmuje niepotrzebnie przestrzeń. Plecaka używam głównie na zakupy i na rower do pracy.
https://8a.pl/plecak-osprey-apogee-30-black?gclid=Cj0KCQjwhIP6BRCMARIsALu9Lfnef0Sx9R6hDP 7qt0U8r40ql9GlMzAnSea4yvJ6T-ytzyeJHJMfhnwaArYJEALw_wcB
nikoniarz
27-08-2020, 09:36
Prosty, fajny plecak do codziennego użytku https://salewa24.pl/product-pol-15463-Plecak-Salewa-FIREPAD-16-BP-0745-FLINTSTONE.html
Zwykły plecak jakich dziesiątki na rynku. Ja ostatnio jak już coś zafascynowany jestem tym plecakiem
https://www.weld.pl/ferrino-radical-30/ ale cena póki co powala.
Zwykły plecak jakich dziesiątki na rynku. Ja ostatnio jak już coś zafascynowany jestem tym plecakiem ale cena póki co powala.
No, niezły kozak. System nośny wygląda od jak na taką pojemność.
Przypadkowo trafiłem dzisiaj na recenzję plecaków fotograficznych od Kanadyjczyków. Całkiem fajny wydaje się CosySpeed Photohiker 44. Ja mam Whistlera 450 Mk I, ale trochę jest ciężki - ze 3 kg.
https://www.youtube.com/watch?v=Uy3wJ8xmkCI
Przypomniało mi to, że w sumie potrzebuję plecaka miejskiego. Kilka lat temu kupiłem jakiegoś szrota za 80 zł z dwiema komorami. Od początku był mało pakowny i niewygodny, ale że nie wyrzucam takich rzeczy, tylko tyram, aż się nie rozlecą, to został. Powoli nadchodzi jego czas, bo jest już nieco rozdarty. Polecacie coś? Widziałem jakiś model Osprey, ale ja w ogóle nie potrzebuję komory na laptop - nie mam i nie chcę go mieć, a taka komora zajmuje niepotrzebnie przestrzeń. Plecaka używam głównie na zakupy i na rower do pracy.
https://8a.pl/plecak-osprey-apogee-30-black?gclid=Cj0KCQjwhIP6BRCMARIsALu9Lfnef0Sx9R6hDP 7qt0U8r40ql9GlMzAnSea4yvJ6T-ytzyeJHJMfhnwaArYJEALw_wcB
osprey escapist. Nie ma komory na lapka, mozna zrobić w środku dwie komory. Ma uchwyt na kask rowerowy. Mam, polecam. ja mam 32l - sa też mniejsze.
Kupiłem ostatecznie Osprey Transporter Zip.
https://8a.pl/plecak-miejski-osprey-transporter-zip-ruffian-red
System nośny jest słaby. Trochę więcej się spodziewałem po firmie znanej z plecaków turystycznych. Z drugiej strony jest lepszy od tego, który miałem. Ot, plecak. Ma niestety przegrodę na laptop, ale i tak jest bardziej pakowny od poprzedniego.
W dobie lightpackingu niestety systemy nośne też są zmniejszane, co jest błędem. Mam m.in. dwa Ospreye (38 i 48 l), Deutera (50+10), Salewę 28l i jeśli masz super lekkie rzeczy to od biedy wystarczają. Jeśli się chcesz spakować ciut ciężej, to powiem tak - szału nie ma. Żona sprowadziła sobie z USA Deutera niedostępnego w Europie z serii Act Zero w celu przejścia Łuku Karpat, to z przyjemnością go oddała koleżance. Z większych najwygodniejsze plecaki to są chyba stare słowackie Treksport czy teraz w Decathlonie. Żeby nie było, mam lekkie rzeczy, ale na parę dni trochę tych kg potrzeba.
Miejskie plecaki z założenia nie będą miały pasa biodrowego, lub jakiś symboliczny. Mam Salewę Metric 20 (https://www.polarsport.pl/plecak-salewa-metric-20-bp.html) i jest całkiem w porządku.
Kupiłem ostatecznie Osprey Transporter Zip.
https://8a.pl/plecak-miejski-osprey-transporter-zip-ruffian-red
System nośny jest słaby. Trochę więcej się spodziewałem po firmie znanej z plecaków turystycznych. Z drugiej strony jest lepszy od tego, który miałem. Ot, plecak. Ma niestety przegrodę na laptop, ale i tak jest bardziej pakowny od poprzedniego.
mam z takim systemem i podobnej konstrukcji north face`a. Strasznie niewygodnie się to nosi i go nie lubie. Ma przegrodę na kompa więc to jego jedyny plus :)
Jakie buty najlepiej wybrać do chodzenia po górach?
Ja mam Meindl od kilku lat i są genialne. :)
leighadams
31-08-2020, 20:28
Jakie buty najlepiej wybrać do chodzenia po górach?
Wygodne8)
August68
01-09-2020, 07:00
I dobrze rozchodzone...
Kolejna miła sytuacja z firmą Marabut.
Zamówiłem ze dwie godziny temu Marabut Arco z fartuchami (zima już idzie :)). Przed chwilką zadzwonił jakiś pan, podziękował za zakup i zapytał czy pasuje mi kurier na jutro. Bardzo miłe. Niby niewiele.
To już trzeci namiot od Marabuta, w domu został jeszcze Gwinea. W zasadzie Marabut to jedyne sensowne rozwiązanie na zimę jak dla mnie. Szwajcarzy, Norwegowie czy Nowozelandczycy mogą sobie kupować namioty marki Hilleberg czy Helsport. Wiadomo, ciężkie toto jest, ale bardzo stabilne. Na lato można sobie kupować lekkie Big Agnesy, MSRy czy jakieś chińskie odpowiedniki (bardzo dobre namioty robią Chińczyki).
3 lata gwarancji, rewelacyjny i tani serwis pogwarancyjny. Jak koledze w Kirgistanie pasterski pies wygryzł dziurę w namiocie Big Agnes i dobrał się do żarcia to bardzo ładnie i tanio naprawili mu w Marabucie.
Ot, taka laurka dla fajnej firmy.
A gdzieś można biwakować w polskich parkach czy tylko na nielegalu?
A gdzieś można biwakować w polskich parkach czy tylko na nielegalu?
W tym antyludzkim kraju przepisy są tak powalone, że szkoda nawet gadać. Lasy państwowe udostępniają sporo miejsc, jednak najczęściej blisko dróg asfaltowych. Przy schroniskach mają pola namiotowe. Natomiast większość łąk w górach jest własnością prywatną i właściciele mają w nosie, kto gdzie namiot rozbija.Rozumiem, że w parkach narodowych nie wolno, dużo ludzi, mało przestrzeni. To nie Norwegia.
Słowacy mają w parkach utulnie - miejsca z darmowym polem namiotowym lub chatką za 5 euro za noc. Na Ukrainie (polecam ten kierunek) jest w zasadzie wolna amerykanka.
Najfajniejsze miejsca to studenckie bazy namiotowe i chatki. Wspaniały temat. https://www.chatki.com.pl/index.html
Zwykły plecak jakich dziesiątki na rynku. Ja ostatnio jak już coś zafascynowany jestem tym plecakiem ale cena póki co powala.
Ale przecież to jest plecak wspinaczkowy, a umbra szuka czegoś do miasta.
Umbra - ja ospreya bardzo polecam. Zarówno moja pani jak i ja używamy na co dzień plecaków osprey do dokładnie takich zastosowań jak piszesz (rower do pracy, zakupy + wycieczki). Ja akurat mam ten model: https://www.explore.pl/miejski-plecak-na-laptopa-osprey-nebula-cypress-green . Po ponad roku hetania (w jedną stronę mam do pracy 25 km, jeżdżę cały rok, czasem biorę sakwy - wtedy plecak do środka) wygląda jak nowy. Z tym, że ja potrzebowałem czegoś w miarę pakownego z możliwością "zorganizowania" w środku (jak nie potrzebujesz tego, to trzy komory mogą denerwować). Poza tym używałem kilka lat temu ospreya bacpackingowego (nie pamiętam, jaki model) i był genialny.
EDIT: ups, Umbra, widzę dopiero, że już kupiłeś :)
- - - - kolejny post - - - - - -
W zasadzie Marabut to jedyne sensowne rozwiązanie na zimę jak dla mnie. Szwajcarzy, Norwegowie czy Nowozelandczycy mogą sobie kupować namioty marki Hilleberg czy Helsport. Wiadomo, ciężkie toto jest, ale bardzo stabilne. Na lato można sobie kupować lekkie Big Agnesy, MSRy czy jakieś chińskie odpowiedniki (bardzo dobre namioty robią Chińczyki) .
Ale dlaczego Nowozelandczycy? :) Tam nie ma zimy w naszym rozumieniu. A poza tym goście są tam twardzi.
PS. Dzięki za przydatne info o Marabucie.
Kojocisko
03-09-2020, 10:35
Skoro o namiotach - ale nie zimowych.
Jestem pod wrażeniem namiotów z .. Decathlonu. Zastosowania nie ekstremalne oczywiście...
Do turystyki motocyklowej - rozsądne konstrukcje z zewnętrznym stelażem aluminiowym pakowane w paczkę 39x17 lub mniejszą..
Niezłe (choć nie na poziomie wyprawowym) wykonanie i bardzo dobra konstrukcja.
Patent z powłoką black@fresh fantastyczny - można się wyspać mimo słońca walącego od świtu.
Do zastosowań nie wyczynowych - jestem pod wrażeniem, także jak porównuję z konstrukcjami dwa razy droższymi bardziej renomowanych producentów.
Moje dotychczasowe namioty powoli dożywają swoich dni i jestem zaskoczony skutecznością konstrukcji Deacthlonowych.
Na wyprawy wybrałbym Marabuta (Arco jest piękny), ale na tydzień motocyklem w lecie - Decathlon rządzi.
Ale dlaczego Nowozelandczycy? :) Tam nie ma zimy w naszym rozumieniu. A poza tym goście są tam twardzi.
To Nowozelandczycy nie mogą pojechać na Grenlandię albo tam gdzie jest zima? Poza tym tam są Alpy Południowe.
Ale dlaczego Nowozelandczycy? :) Tam nie ma zimy w naszym rozumieniu. A poza tym goście są tam twardzi.
Miałem na myśli kryterium dochodowe bo Hilleberg czy Helsport to drogie rzeczy, wymieniłem Norwegów, Szwajcarów i jakoś mi jeszcze wpadli Nowozelandczycy. Norwegowie są również twardzi. Jest tam taki popularny mem z Bear Grylls'em - podpisany jest: "W Norwegii nazywamy to camping".
PS. Dzięki za przydatne info o Marabucie.
Miła atmosfera, porządne produkty, ze dwa razy tańsze od konkurencji, a przynajmniej taj samo dobre, tani serwis.
Polska rodzinna firma, trzeba wspierać. Mamy kilka takich fajnych, jak choćby Małachowski.
Skoro o namiotach - ale nie zimowych.
Jestem pod wrażeniem namiotów z .. Decathlonu. Zastosowania nie ekstremalne oczywiście...
Do turystyki motocyklowej - rozsądne konstrukcje z zewnętrznym stelażem aluminiowym pakowane w paczkę 39x17 lub mniejszą..
Niezłe (choć nie na poziomie wyprawowym) wykonanie i bardzo dobra konstrukcja.
Patent z powłoką black@fresh fantastyczny - można się wyspać mimo słońca walącego od świtu.
Do zastosowań nie wyczynowych - jestem pod wrażeniem, także jak porównuję z konstrukcjami dwa razy droższymi bardziej renomowanych producentów.
Moje dotychczasowe namioty powoli dożywają swoich dni i jestem zaskoczony skutecznością konstrukcji Deacthlonowych.
Na wyprawy wybrałbym Marabuta (Arco jest piękny), ale na tydzień motocyklem w lecie - Decathlon rządzi.
Decathlon poszedł mocno do przodu, od kilku lat produkty są naprawdę dobre jakościowo.
sruba
Pewnie, że mogą :) Podobnie jak goście z Panamy albo Nigerii. Mniejsza zresztą o to. Oczywiście, że są Alpy Południowe, ale nie mówimy tu chyba o wspinaczce, ale raczej trekingu (Great Walks)? Chyba, że mówimy... Fakt jednak, że w NZ wieje jak diabli, więc fajnie jest mieć przyzwoite schronienie.
elanek
Jasne, jasne. To bardzo słusznie (w sensie kryterium dochodowe przy NZ).
Kojocisko
03-09-2020, 12:23
Zgadzam się z tym dbaniem o nasze firmy. Moim ukochanym elementem ekwipunku są szyte na zamówienie puchowe śpiwory Pajaka.
Jedne z najlepiej wydanych pieniędzy w życiu. Dzięki nim ciągle mogę namówić żonę na spanie w namiocie :-). A jak gdzieś jadę, to jest mi wszystko jedno jaka będzie temperatura.
Tak, to jest super, kiedy nasze produkty można spokojnie rekomendować i kupować.
Zgadzam się z tym dbaniem o nasze firmy. Moim ukochanym elementem ekwipunku są szyte na zamówienie puchowe śpiwory Pajaka.
Jedne z najlepiej wydanych pieniędzy w życiu. Dzięki nim ciągle mogę namówić żonę na spanie w namiocie :-). A jak gdzieś jadę, to jest mi wszystko jedno jaka będzie temperatura.
Tak, mamy kilku naprawdę świetnych producentów - myślę, że jeśli chodzi o puch to jesteśmy na bardzo wysokim poziomie. Natomiast z trochę innej beczki - niestety, ale nasze firmy (choć są wyjątki) muszą się naprawdę sporo nauczyć jeśli chodzi o marketing i współpracę, bardzo smutną normą jest kompletne nieodpowiadanie na maile, ignorowanie zapytań... dla mnie sprawia to bardzo złe wrażenie i jest po prostu niekulturalne... chyba od tego są tam ludzie od marketingu, żeby na maila odpowiedzieć, nawet w jednym zdaniu.
Jeśli chodzi o polskie firmy, to jestem bardzo zadowolony z termosów Termite (Warhead).
W tego typu wyprawach to przede wszystkim dobrze, wytrzymałe i nieprzemakalne obuwie oraz generalnie ubiór który będzie odporny na deszcz czy inne tego typu sytuacje pogodowe, które mogą przydarzyć się w górach.
Odnośnie polskich firm i puchu to ostatnio była ( może jeszcze jest ) oferta -40% na śpiwory Aura dawne Yeti. Używam ich łapawic a teraz kupiłem śpiwór, jeszcze nie testowany bo komfort ma -21 C, ale uszycie, materiały, wypełnienie na bardzo wysokim poziomie. Również dość szybka realizacja.
Byłem w tamtym tygodniu w Wielkie Fatrze i Niżnych Tatrach na Słowacji, sympatyczne wędrowanie graniami z namiotem i spanie przy utulniach zakończone w ostatni dzień gorącymi, no, może ciepłymi źródłami., osiem dni. W ramach podglądania patentów i lekkiego wyposażenia wpadł mi do oka nóż koleżanki, marki Deejo. Superlekki, bardzo ostry. Zamówię sobie jakiś, ale jeszcze nie wiem dokładnie bo jak zobaczyłem jakie są do wyboru to się nie mogę zdecydować. Nóż należy do jej męża, który jest wytrawnym gadżeciarzem i pracownikiem jednego z czołowych internetowych sklepów górskich w naszym kraju.
W każdym razie po kontakcie w tym sprzętem dłuższym niż obejrzenie - polecam.
Ładne są, ale te rączki nie wyglądają za solidnie i wygodnie. :P
Ładne są, ale te rączki nie wyglądają za solidnie i wygodnie. :P
Są piękne, świetne jakościowo, dobrze leżą w dłoni. No i najważniejsze - są piekielnie lekkie, co przy pakowaniu plecaka na dłuższe łażenie jest kluczowe. Można kupić w miarę lekki plecak, śpiwór ultralight za ponad 1000 zł czy nawet 2000, materacyk Therm-a-Rest czy Sea to Summit, namiocik Big Agnes czy MSR. Można to zrobić i polec przy pakowaniu w drobnych szczegółach, czyli spieprzyć sobie wyjazd :)
Prawdą natomiast jest, że do rozbioru tusz w rzeźni użyłbym czegoś innego :)
Polecacie jakieś kurtki przeciwdeszczowe? Miałem The North Face od 2015 roku, ale kilka lat temu warstwa wewnątrz kurtki zaczęła się kruszyć i czas już ją wymienić. Na pewno chciałbym mieć wywietrzniki pod pachami, dopasowywany kaptur (z taką gumką z tyłu głowy), najlepiej z małym daszkiem i może gardą.
Rafaello666
17-05-2023, 08:37
Polecacie jakieś kurtki przeciwdeszczowe? Miałem The North Face od 2015 roku, ale kilka lat temu warstwa wewnątrz kurtki zaczęła się kruszyć i czas już ją wymienić. Na pewno chciałbym mieć wywietrzniki pod pachami, dopasowywany kaptur (z taką gumką z tyłu głowy), najlepiej z małym daszkiem i może gardą.
Firm jest sporo, ale ostatnio ceny też powariowały. Ja użytkuję North Face od 2017 i jeszcze się nie kruszy. Wcześniej miałem Alpinusa, który wyzionął ducha po 5 latach. Rozpadła się membrana właśnie. Widać, tyle to ma wytrzymać. Jeśli TNF dobrze Ci się sprawowała, to bierz następną. Chyba, że masz większy budżet żeby wziąć coś z Gore Tex. Nie miałem okazji użytkować kurtki z GTX, ale niektórzy mówią, że lepiej oddycha niż z membraną firmowaną przez TNF. Natomiast, co do wodoodporności, to ja nie mam zastrzeżeń. Mam, bodajże model Stratos (ma wentylację pod pachami), który kupiłem kiedyś za 400 zł na Zalando i jeszcze mi nie przemokła. Dodam, że jeśli spodziewam się większego deszczu, to i tak zabieram do plecaka poncho przeciwdeszczowe. Nie oddycha, ale i nie przemaka. Narzucam na siebie i plecak. Do tego stuptuty i można maszerować w najgorszą ulewę. Nie sprawdza się to tylko w trudnym terenie i przy bardzo silnym wietrze.
https://olimpiasport.pl/produkt/601.53836.339.htm?gad=1&gclid=CjwKCAjw04yjBhApEiwAJcvNoWJehDBbpIugQGiyEs83 fKxW5jckvEegowKhIxFeOmNPUD56hT57cBoCOQMQAvD_BwE
Właśnie ten Stratos jest bardzo podobny do tej, którą miałem, tylko teraz już chyba nie używają takiej membrany, a dali siateczkę.
Zamówiłem jednak coś od polskiego producenta. W necie chwalone są ich kurtki rowerowe.
https://sklep.jmpsport.pl/sporty/79-geko-kurtka-turystyczna-meska.html
Rafaello666
17-05-2023, 08:57
https://olimpiasport.pl/produkt/601.53836.339.htm?gad=1&gclid=CjwKCAjw04yjBhApEiwAJcvNoWJehDBbpIugQGiyEs83 fKxW5jckvEegowKhIxFeOmNPUD56hT57cBoCOQMQAvD_BwE
Właśnie ten Stratos jest bardzo podobny do tej, którą miałem, tylko teraz już chyba nie używają takiej membrany, a dali siateczkę.
Zamówiłem jednak coś od polskiego producenta. W necie chwalone są ich kurtki rowerowe.
https://sklep.jmpsport.pl/sporty/79-geko-kurtka-turystyczna-meska.html
Siateczka była już wcześniej. Pełni funkcję podszewki i przyjemniej się kurtkę nosi. Mi to pasuje, bo niektórzy zaczęli już nawet na siateczce oszczędzać :) Tego producenta nie znam. Podejrzewam, że głównym czynnikiem, który kurtkę zweryfikuje, będzie jakość membrany. Czyli stosunek nieprzemakalności do oddychalności. Oby było sensownie.
Poprzednia w ogóle nie oddychała, ale miała wywietrzniki. Nie miała też siateczki. Ciekawe tylko, czy ta będzie tak lekka i łatwa do skompresowania jak poprzednia.
Ostatnio rozkleiły mi się też Meindle. Nie wiem, czy je naprawiać, czy kupić coś nowego. To mi wpadło w oko:
https://allegro.pl/oferta/buty-vivobarefoot-tracker-ii-fg-m-bracken-11924955864?context=f43f5b1cf22c5281ca1362f9c390aa 69532f1242e8dc77e8130ae7e1c8eec4148d9fed1a631189e1 7d51408e8e38b9c07df6c0807198b548a1bb7ad7ec2c4d02f9 c2483ac419c8ae6d2556dfacc45de729cd5b376e028a793d99 26ac79e48f9cde6f692e1a7dcd702ee723754a903fc8b81779 aabac3e0bba1eaa33e553ab57b46514ea64a7f9e9115a1e146 350a401a&sellerHasChanged=false&fromVariant=11924956024
Są jeszcze Hanwagi dla ludzi z haluksami, ale niestety mają membranę, a nie chciałbym jej w butach.
Rafaello666
17-05-2023, 11:24
Poprzednia w ogóle nie oddychała, ale miała wywietrzniki. Nie miała też siateczki. Ciekawe tylko, czy ta będzie tak lekka i łatwa do skompresowania jak poprzednia.
Ostatnio rozkleiły mi się też Meindle. Nie wiem, czy je naprawiać, czy kupić coś nowego. To mi wpadło w oko:
https://allegro.pl/oferta/buty-vivobarefoot-tracker-ii-fg-m-bracken-11924955864?context=f43f5b1cf22c5281ca1362f9c390aa 69532f1242e8dc77e8130ae7e1c8eec4148d9fed1a631189e1 7d51408e8e38b9c07df6c0807198b548a1bb7ad7ec2c4d02f9 c2483ac419c8ae6d2556dfacc45de729cd5b376e028a793d99 26ac79e48f9cde6f692e1a7dcd702ee723754a903fc8b81779 aabac3e0bba1eaa33e553ab57b46514ea64a7f9e9115a1e146 350a401a&sellerHasChanged=false&fromVariant=11924956024
Są jeszcze Hanwagi dla ludzi z haluksami, ale niestety mają membranę, a nie chciałbym jej w butach.
Mam Hanwagi Tatra II, bez membrany. Buty bardzo wygodne i solidne, ale ciężkie. Wcześniej użytkowałem Salewa Mtn Trainer GTX. Tez wygodne i lekkie, ale bardzo szybko szlag trafił podeszwę. Dokupiłem, tak do chodzenia po mieście Meindl Mondello GTX comfort fit (czyli poszerzone) i łapię się na tym, że coraz częściej zakładam je zamiast ciężkich Hanwagów, bo są nieziemsko wygodne. Może nie są przeznaczone na alpejską skałę, ale zobaczę w tym roku, w Dolomitach jak się sprawdzą. Następne buty, które kupię na poważne góry, to będzie raczej model techniczny, czyli niska waga i membrana. To do mnie przemawia bardziej, niż skóra i duża waga. Membrana dlatego, że buty z membraną, nawet nieocieplone, po zastosowaniu odpowiedniej skarpety merino, dają mi komfort termiczny jesienią czy zimą. Pocenie się stopy latem przeżyję. Co do trwałości - mojej żonie się tez Meindle rozkleiły, a co gorsza, zaczął jej odpadać bieżnik z podeszwy. Co prawda, miała dość tani model (Jersey Pro), ale mimo wszystko... pewne rozczarowanie. Te z allegro, które wrzuciłeś, to nie znam w ogóle. Jakieś, mało pancerne mi się wydają.
Właśnie też mam Jersey Pro. Koleżance też się rozkleiły, ale ona ma jakiś inny model już z 18 lat. Tatry coś nie mogę znaleźć bez membrany. No i cena trochę wysoka, ale te vivo barefoot też są drogawe. Sporo dobrych opinii jest o nich na youtubie. Mocno inne podejście do butów w góry. Nie wiem czy one w sumie są w góry. Może bardziej do lasu. Ciekawe czy nie robią się odciski i pęcherze od chodzenia po kamieniach.
Rafaello666
17-05-2023, 14:13
Właśnie też mam Jersey Pro. Koleżance też się rozkleiły, ale ona ma jakiś inny model już z 18 lat. Tatry coś nie mogę znaleźć bez membrany. No i cena trochę wysoka, ale te vivo barefoot też są drogawe. Sporo dobrych opinii jest o nich na youtubie. Mocno inne podejście do butów w góry. Nie wiem czy one w sumie są w góry. Może bardziej do lasu. Ciekawe czy nie robią się odciski i pęcherze od chodzenia po kamieniach.
Aktualnie, przy odpowiednim dobraniu rozmiaru, żadne buty mnie nie obcierają, ale po zrobieniu dwudziestu, czy więcej kilometrów, każde z ulgą ściągam z nóg i zamieniam na cos miękkiego i niskiego :D
Mnie Jersey potrafią obetrzeć pięty do krwi. Natomiast przy tych barefootach zastanawia mnie czy na spodzie stopy nic się nie dzieje. Poszedłem kiedyś w adidasach w Tatry i na pięcie zrobił mi się gigantyczny pęcherz (wielkości pięty). Myślałem, że spory kamień wpadł mi do buta. No i tu też mamy miękką, elastyczną podeszwę, więc na logikę rzecz biorąc wydaje się, że może wystąpić ten sam problem. W internetach nic jednak o tym nie mówią.
Rafaello666
17-05-2023, 16:07
Z górskimi butami najgorsze jest to, że da się zweryfikować dopiero w terenie. Ja mogę, z praktyki doradzić tylko żeby przymierzać stopę do wyjętej wkładki. Wkładka musi być dłuższa. Moim zdaniem, tak 6-8 mm to spokojnie. Przynajmniej ja tak kupuję. Czasem wymieniam wkładkę na grubszą i miększą. Reszta, to kwestia wiązania. A jak but obetrze, to trzeba sprzedać póki nowy i szukać dalej.
Rafaello666
17-05-2023, 16:47
Tak jeszcze pomyślałem, że w kwestii otartej pięty, może coś nie tak z wiązaniem. Jak czuję, że mi pięta zaczyna latać, to dociągam sznurówki solidnie, tak do wysokości stawu skokowego, co najmniej. No i zawsze solidna skarpeta, z amortyzacją. Na przykład, moja żona ma zdecydowanie większy komfort w skarpetach Meindl, niż Bridgedale, pomimo, że wydają się bardzo podobne.
Ja mam jeszcze problem z haluksami. Przy dłuższym marszu czuć ucisk w Jerseyach. Dlatego myślałem o Hanwagu, ale coś nie widzę takich bez membrany.
Rafaello666
17-05-2023, 20:16
Ja mam jeszcze problem z haluksami. Przy dłuższym marszu czuć ucisk w Jerseyach. Dlatego myślałem o Hanwagu, ale coś nie widzę takich bez membrany.
Są w 8a, aczkolwiek podrożały sporo... Mam dokładnie takie. Kawał solidnego buta.
https://8a.pl/buty-trekkingowe-hanwag-tatra-ii-brown?gclid=CjwKCAjw9pGjBhB-EiwAa5jl3D3idqBUUgZyLkTeW9Gz7AE9FWTeyTAYAGdBDmoNYZ mgnRWsrmLrABoCtOsQAvD_BwE
- - - - kolejny post - - - - - -
Na haluksy też są, ale już z membraną. Przynajmniej w tym sklepie.
https://8a.pl/buty-trekkingowe-hanwag-tatra-ii-bunion-gtx-brown
robcio.m
17-05-2023, 21:05
Polecacie jakieś kurtki przeciwdeszczowe? Miałem The North Face od 2015 roku, ale kilka lat temu warstwa wewnątrz kurtki zaczęła się kruszyć i czas już ją wymienić. Na pewno chciałbym mieć wywietrzniki pod pachami, dopasowywany kaptur (z taką gumką z tyłu głowy), najlepiej z małym daszkiem i może gardą.
Kurtki możesz zobaczyć brytyjskiej marki Rab ( do dostania w wielu miejscach online i stacjonarnie tez w większych miastach się znajdą sklepy mające na stanie) Mają sporo modeli opartych na swoich membranach o dobrych parametrach w porównaniu z TNF albo w wersjach droższych goretex. Z wywietrznikami użytkuje Rab down pur eco jacket i daje radę :)
Fajna kurtka. Nie widać tylko czy ma daszek. Jutro/pojutrze powinienem mieć tę z JMP.
Rafaello666
18-05-2023, 08:48
Fajna kurtka. Nie widać tylko czy ma daszek. Jutro/pojutrze powinienem mieć tę z JMP.
Ciekaw jestem opinii o wykonaniu i odczuciach z oddychalności, czy nieprzemakalności. Za firmowe kurtki z GTX trzeba wybulić lekko od tysiąca (jak jest wyprzedażowo) do dwóch-trzech tysięcy jakby się chciało kupić, to co akurat się podoba, a nie to, co akurat jest przecenione. Pewnie opinię sobie wyrobisz po kilku użyciach. Fajnie jakbyś się podzielił :)
Aktualnie, przy odpowiednim dobraniu rozmiaru, żadne buty mnie nie obcierają, ale po zrobieniu dwudziestu, czy więcej kilometrów, każde z ulgą ściągam z nóg i zamieniam na cos miękkiego i niskiego :D
Korzyści z wysokich butów są tylko wtedy gdy chodzi się w warunkach mokrych czy trawiastych (rosa). Na szlakach suchych i twardych zdecydowanie lepsze są buty podejściowe - niższe i z dobrą amortyzacją. W takich butach też dużo szybciej i bezpieczniej chodzi się po skale. Najlepiej dobrać sobie buty do tematu i mieć dwie pary.
CDN
W internecie można znaleźć sporo informacji o konkretnych modelach, niektóre z nich wypadają zdecydowanie lepiej od innych mając dużo bardzo pozytywnych recenzji i opinii. Warto to dokładnie przestudiować. Ostatnio mój syn szukał butów na trekking i wybór padł na
https://www.skalnik.pl/buty-tx4-gtx-opal-jasmine-green-1010331
Akurat La Sportivę znam, moim zdaniem to firma z górnej półki (jak też np. Arcteryx, Dynafit, Rab) i mają bardzo przemyślane wyroby.
Góra
-----------------------------------------
Warto zacząć od zrobienia sobie dokładnej specyfikacji oczekiwań. Dotyczy to także dyskusji "kurtkowej" gdzie podstawowe jest odpowiedzenie sobie czy kurtka wodoszczelna w ogóle ma sens. Bo zasadniczo to ona sensu nie ma w warunkach gdy nie występuje duża różnica temperatur. Czyli w zimie, przy małym wysiłku ma sens, a w lecie przy szybkim marszu nie ma sensu. Dlatego lepszym rozwiązaniem przeważnie jest kurtka SS (wiatroszczelna z DWR, o RET<3) a plecaku minimalistyczne wodoszczelne paclite o wadze 200 g. Ja takie zestawy używam zresztą do -20 stopni przy umiarkowanym wietrze.
Jeśli chodzi o paclite (czyli kurtka bez bajerów, bez podszewki, z lekkiego cienkiego laminatu) to można wybrać laminaty teflonowe typu Gore Paclite ale są też znacznie tańsze oparte na PU (na przykład Entrance Toray). Te drugie są mniej trwałe, kurtki gorzej wyglądają (takie szeleszczące i "pogniecione") ale funkcję spełniają znakomicie. Pomijając ich krótszą trwałość.
Można też używać peleryn - takich bliżej ciała. To nie jest głupie bo chroni plecak. A przewiew od dołu coś tam daje. Ale w wietrze jest lekka kicha. Nie ma uniwersalnych rozwiązań. Trzeba coś wybrać.
Po wielu latach i setkach dni spędzonych w górach (rower i narty głównie) jestem za SS wysokiej klasy, szytym strefowo i z wywietrznikami (dosłownie są dwa modele do wyboru). Przód wiatrodporny, tył dobrze oddychający. Do tego w plecaku kurtka na Goretex Paclite (300 g) lub 150 g na Goretex Shakedry o najwyższej paroprzepuszczalności i z teflonem na wierzchu. Ten ciuch rzeczywiście nawet w deszczu w lecie coś tam oddycha i oczywiście jest 100% nieprzemakalny.
Temat jest mocno skomplikowany a w przestrzeni funkcjonuje multum ściemy (w tym i ta, że producenci odzieży mają "własne" membrany, a jest tylko paru producentów laminatów i wszyscy się u nich zaopatrują). Kurtki membranowe są bardzo przereklamowane.
Korzyści z wysokich butów są tylko wtedy gdy chodzi się w warunkach mokrych czy trawiastych (rosa). Na szlakach suchych i twardych zdecydowanie lepsze są buty podejściowe - niższe i z dobrą amortyzacją. W takich butach też dużo szybciej i bezpieczniej chodzi się po skale. Najlepiej dobrać sobie buty do tematu i mieć dwie pary.
Też zawsze się zastanawiam, czemu ludzie z uporem maniaka katują się w górach w ciężkich wysokich buciorach... w warunkach letnich zawsze chodzę w niskich podejściówkach, ciężkie wysokie buty tylko w zimie. Zdecydowanie lepiej używać butów w zależności od warunków - lekkie na lato, wyższe na jesień/wczesną wiosnę, ewentualnie techniczne na zimę. Z marek bardzo polecam Scarpa, choć z butami to najważniejsze przymierzyć i wybrać takie, które dobrze leżą i pasują.
Rafaello666
18-05-2023, 10:13
Też zawsze się zastanawiam, czemu ludzie z uporem maniaka katują się w górach w ciężkich wysokich buciorach... w warunkach letnich zawsze chodzę w niskich podejściówkach, ciężkie wysokie buty tylko w zimie. Zdecydowanie lepiej używać butów w zależności od warunków - lekkie na lato, wyższe na jesień/wczesną wiosnę, ewentualnie techniczne na zimę. Z marek bardzo polecam Scarpa, choć z butami to najważniejsze przymierzyć i wybrać takie, które dobrze leżą i pasują.
Ja się lepiej czuję na szlaku w bucie wysokim, mimo pewnych niekorzyści, jak waga, czy mniejszy komfort termiczny. Teraz kombinuję z wysokością pomiędzy. Może to jest jakieś rozwiązanie.
Ja przeważnie jeździłem na wiosnę, jesień. Czasami zimą. Latem raczej się nie wybieram w góry. Chociaż myslałem też o niższych butach.
Co do kurtki i softshella - mam jeden softshell Helikona i dla mnie nie ma on sensu. Ani to grzeje, ani chroni przed wodą. Jedyne co, to przed wiatrem. Zrezygnowałem z niego na rzecz polara (jak zimno) i deszczówki (żeby chronić się od wody).
Ja przeważnie jeździłem na wiosnę, jesień. Czasami zimą. Latem raczej się nie wybieram w góry. Chociaż myslałem też o niższych butach.
Co do kurtki i softshella - mam jeden softshell Helikona i dla mnie nie ma on sensu. Ani to grzeje, ani chroni przed wodą. Jedyne co, to przed wiatrem. Zrezygnowałem z niego na rzecz polara (jak zimno) i deszczówki (żeby chronić się od wody).
Myślę, że to wszystko zależy od sprecyzowanych oczekiwań, tak jak napisał Wujot. Czyli musisz sobie określić dokładnie, co robisz i czego od ciuchów oczekujesz. I wtedy szukać pod tym kątem. Ja już od dłuższego czasu stawiam na wagę przede wszystkim, aczkolwiek nie idę w tak extra-super-techniczne rzeczy jak wymienia Wujot, bo w moim przypadku nie ma to sensu, choć spędzam w górach chyba nie mniej czasu. Z jednego powodu - szkoda mi pieniędzy na super ekstra markowe ciuchy, bo szybko je niszczę. W mojej działalności ubrania są wystawione na tarcie, szarpanie o skałę, cioranie itd., więc kupowanie Mammuta, Raba czy innego XBionica to dla mnie kompletna strata pieniędzy. Dlatego też paradoksalnie bardzo interesującą opcją jest... Decathlon. Tak, w chwili obecnej oni naprawdę robią bardzo dużo bardzo sensownych ciuchów, dobrze uszytych, przemyślanych, z dobrych materiałów, a jednocześnie za duuużo mniej niż za markowe rzeczy. Dlatego nie żal mi ich szarpać i ciorać. I zdziwilibyście się, jak wiele osób z wysokiej półki polskiego (i nie tylko) alpinizmu tych ciuchów używa :-D mam, owszem, kilka markowych ciuchów - goretex trójwarstwowy Milleta z topowej linii Trilogy (moim zdaniem doskonały kompromis pomiędzy wagą a wytrzymałością - paclite we wspinaniu kompletnie się nie sprawdzi, ze względu na delikatność) i softshell, ale bardziej dlatego, że dostałem je od sponsora. Gdybym miał te ciuchy kupić to raczej poszedłbym do Decathlonu ;-) Przy czym, podobnie jak Wujot, najczęściej używam softhella, gore jest w użytku raczej incydentalnie.
Co do kurtki i softshella - mam jeden softshell Helikona i dla mnie nie ma on sensu. Ani to grzeje, ani chroni przed wodą. Jedyne co, to przed wiatrem. Zrezygnowałem z niego na rzecz polara (jak zimno) i deszczówki (żeby chronić się od wody).
Ale polar nie chroni przed wiatrem.
Podstawowe jest to, żeby patrzeć na ubieranie całościowo. Najlepiej dysponować lekkimi warstwami i dobierać je właściwie do warunków. Pod SS wkłada się bieliznę i tutaj jest pole na dokładną regulację. Może to być coś zupełnie lekkiego a może np. dobre merino. Z tego powodu uważam, ze SS powinien być dość cienki (350-450 g). Jeśli ma wywietrzniki (co niestety od pewnego czasu nie jest standardem bo producenci tną koszty) to jest jeszcze dodatkowa możliwość dopasowania. No i koniecznie kaptur i dłuższy stan. W każdym razie dopiero zestaw:
- bielizna (250-300 g)
- SS (350-450 g)
- coś przeciwdeszczowego (250-350 g)
Pozwala na pełne dopasowanie do każdych warunków w przedziale -25 - +15 stopni i przy dość silnym wietrze.
U mnie (na górze) wygląda to dokładnie tak:
- Radiactor x-Bionic (te ciuchy są naprawdę kapitalne). Jak zrobi się upalnie idę, jadę, tylko w tym
- SS - Dynafit Radical Infinium Hybrid, zrobiona z Goretex Infinium i Dynastretch. Kurtka razem z bielizną jest dobra powiedzmy od -15 do + 10 stopni
- Paclite - Marmot Knife Edge z Goretex Paclite
Do tego koniecznie (!) na szyi lekka, lub grubsza, kominiarka (druga wtedy w plecaku) oraz rękawice (tu mam BD - dwufunkcyjne, z naciąganą podczas zimna łapawicą, a do tego leciutkie drugie jedwabne pod spód). Jak widać jestem ubrany lekko, jak na zakres temperatur (i wiatrów na poziomie do 20 m/s). Te dodatkowe elementy pozwalają dogrzać się jak trzeba, lub po ściągnięciu, chłodzić się. To pozwala opędzić wszystkie warunki nadające się do normalnej turystycznej eksploracji w górach.
- - - - kolejny post - - - - - -
Myślę, że to wszystko zależy od sprecyzowanych oczekiwań, tak jak napisał Wujot. Czyli musisz sobie określić dokładnie, co robisz i czego od ciuchów oczekujesz. I wtedy szukać pod tym kątem. Ja już od dłuższego czasu stawiam na wagę przede wszystkim, aczkolwiek nie idę w tak extra-super-techniczne rzeczy jak wymienia Wujot, bo w moim przypadku nie ma to sensu, choć spędzam w górach chyba nie mniej czasu. Z jednego powodu - szkoda mi pieniędzy na super ekstra markowe ciuchy, bo szybko je niszczę. W mojej działalności ubrania są wystawione na tarcie, szarpanie o skałę, cioranie itd., więc kupowanie Mammuta, Raba czy innego XBionica to dla mnie kompletna strata pieniędzy. Dlatego też paradoksalnie bardzo interesującą opcją jest... Decathlon. Tak, w chwili obecnej oni naprawdę robią bardzo dużo bardzo sensownych ciuchów, dobrze uszytych, przemyślanych, z dobrych materiałów, a jednocześnie za duuużo mniej niż za markowe rzeczy. Dlatego nie żal mi ich szarpać i ciorać. I zdziwilibyście się, jak wiele osób z wysokiej półki polskiego (i nie tylko) alpinizmu tych ciuchów używa :-D mam, owszem, kilka markowych ciuchów - goretex trójwarstwowy Milleta z topowej linii Trilogy (moim zdaniem doskonały kompromis pomiędzy wagą a wytrzymałością - paclite we wspinaniu kompletnie się nie sprawdzi, ze względu na delikatność) i softshell, ale bardziej dlatego, że dostałem je od sponsora. Gdybym miał te ciuchy kupić to raczej poszedłbym do Decathlonu ;-) Przy czym, podobnie jak Wujot, najczęściej używam softhella, gore jest w użytku raczej incydentalnie.
Doskonale rozumiem Twoją ekonomię. Do freeride, który jeżdżę na niższych wysokościach i bardzo często przez las, kupuję ciuchy z membran 3 warstwowych, grubych i solidnych - na wyprzedażach z TKKmax, kierując się głównie ceną (tzn czym mniej, tym lepiej). Każde zaczepienie o jakąś gałąź może być końcem ciucha. Mam tam więc ciuchy toporne, ale jak na razie służą.
Swoją drogą jak uszkodzę swoje lekkie ciuchy (głównie spodnie) to je naprawiam. Są fajne łatki wgrzewane żelazkiem, bardzo ładnie to wychodzi.
Ale polar nie chroni przed wiatrem.
Podstawowe jest to, żeby patrzeć na ubieranie całościowo. Najlepiej dysponować lekkimi warstwami i dobierać je właściwie do warunków. Pod SS wkłada się bieliznę i tutaj jest pole na dokładną regulację. Może to być coś zupełnie lekkiego a może np. dobre merino. Z tego powodu uważam, ze SS powinien być dość cienki (350-450 g). Jeśli ma wywietrzniki (co niestety od pewnego czasu nie jest standardem bo producenci tną koszty) to jest jeszcze dodatkowa możliwość dopasowania. No i koniecznie kaptur i dłuższy stan. W każdym razie dopiero zestaw:
- bielizna (250-300 g)
- SS (350-450 g)
- coś przeciwdeszczowego (250-350 g)
Pozwala na pełne dopasowanie do każdych warunków w przedziale -25 - +15 stopni i przy dość silnym wietrze.
U mnie (na górze) wygląda to dokładnie tak:
- Radiactor x-Bionic (te ciuchy są naprawdę kapitalne). Jak zrobi się upalnie idę, jadę, tylko w tym
- SS - Dynafit Radical Infinium Hybrid, zrobiona z Goretex Infinium i Dynastretch. Kurtka razem z bielizną jest dobra powiedzmy od -15 do + 10 stopni
- Paclite - Marmot Knife Edge z Goretex Paclite
Do tego koniecznie (!) na szyi lekka, lub grubsza, kominiarka (druga wtedy w plecaku) oraz rękawice (tu mam BD - dwufunkcyjne, z naciąganą podczas zimna łapawicą, a do tego leciutkie drugie jedwabne pod spód). Jak widać jestem ubrany lekko, jak na zakres temperatur (i wiatrów na poziomie do 20 m/s). Te dodatkowe elementy pozwalają dogrzać się jak trzeba, lub po ściągnięciu, chłodzić się. To pozwala opędzić wszystkie warunki nadające się do normalnej turystycznej eksploracji w górach.
- - - - kolejny post - - - - - -
Doskonale rozumiem Twoją ekonomię. Do freeride, który jeżdżę na niższych wysokościach i bardzo często przez las, kupuję ciuchy z membran 3 warstwowych, grubych i solidnych - na wyprzedażach z TKKmax, kierując się głównie ceną (tzn czym mniej, tym lepiej). Każde zaczepienie o jakąś gałąź może być końcem ciucha. Mam tam więc ciuchy toporne, ale jak na razie służą.
Swoją drogą jak uszkodzę swoje lekkie ciuchy (głównie spodnie) to je naprawiam. Są fajne łatki wgrzewane żelazkiem, bardzo ładnie to wychodzi.
Szara taśma też robi robotę :-D
Szara taśma też robi robotę :-D
Ale gruba i ciężka ;)
Moja jest 1/3 tego.
Ale na poważnie to taśma zbrojona ( naklejona na na kijku) plus trytrytki niejedne dupsko uratowały. W tym i mojemu koledze gdy rozdarł paskudnie spodnie pierwszego dnia i o dziwo naprawa wytrzymała cały tydzień.
Przyszła ta kurtka JMP. Hmm... rozmiar M jest dużo większy niż w TNF. TNF to była cerata, tu jest pełnoprawna kurtka. Jednak preferowałem ceratę ze względu na rozmiar i wagę. Z tyłu kaptura niby jest ściągacz, ale jakby nie działał.
Przyszła ta kurtka JMP. Hmm... rozmiar M jest dużo większy niż w TNF. TNF to była cerata, tu jest pełnoprawna kurtka. Jednak preferowałem ceratę ze względu na rozmiar i wagę. Z tyłu kaptura niby jest ściągacz, ale jakby nie działał.
Nie wiem konkretnie jaką kurtkę kupiłeś ale JMP to firma co robi naprawdę porządne ciuchy narciarskie. Być może kaptur jest zaprojektowany na kask.
Ona jest opisana jako kurtka turystyczna.
https://sklep.jmpsport.pl/sporty/79-geko-kurtka-turystyczna-meska.html
Ona jest opisana jako kurtka turystyczna.
https://sklep.jmpsport.pl/sporty/79-geko-kurtka-turystyczna-meska.html
Kurtka pod plecak, wygląda niezgorzej, JMP bardzo często robi rzeczy na Dermizax (Toray). Niższa cena wynika tu z membrany PU, byłem przekonany, że sprzedają to pod nazwą Entrance ale widocznie coś się zmieniło. Ja sam osobiści nie kupiłbym kurtki z siatką bo to niepotrzebnie podnosi wagę a też objętość. Mała objętość jest równie ważna jak mała waga. Bo wtedy można mieć mniejszy i wygodniejszy w użytkowaniu plecak. A kurtkę HS przecież tam najczęściej noszę. Regulacja kaptura jest 3D czyli pod kask. Jeśli Ci nie leży, to nie bierz tej kurtki bo jakość kaptura to ważna sprawa. U wielu producentów są wręcz perfekcyjne kaptury.
Odsłyłam i biorę Stratosa od TNF.
Rafaello666
19-05-2023, 18:20
Odsłyłam i biorę Stratosa od TNF.
U mnie się sprawuje szósty rok bez zarzutu. Aczkolwiek, jak kolega wspomniał, przez siateczkę i podszewkę, nie jest to mistrz kompresji :)
Przyszedł ten Stratos. Względem poprzedniego TNF fajnie, że dodali podwójny suwak pod pachami. Nie jest to jednak cerata jak poprzednia kurtka, więc waga i objętość jest większa. :/ Zostanie jednak. Podejrzewam, że za to będzie trwalsza. Szkoda, że ta z JMP nie za bardzo dała się regulować tym ściągaczem z tyłu kaptura i że nie mieli mniejszego rozmiaru już, bo tamta mi się bardziej podobała (chociaż suwak pod pachami był tam pojedynczy). :P
pioterkow
10-08-2023, 21:44
Widzę że na tapecie głównie temat butów i odzieży.
Dużo wartościowych, praktycznych wiadomości.
Dopiszę coś ode mnie o plecakach firmy Hyperlite Mountain Gear - HMG. Może się komuś przyda...
Plecaki coraz bardziej modne w Polsce z gatunku ultralight (podobnie jak Z-PACKS).
Używam tych plecaków i przeszedłem z nimi w sumie kilka tys. km w różnych warunkach m.in amerykańskie szlaki PCT i AT.
Waga przeważnie od ok. 8 do 18 kg.
Miałem przygodę z Deuterem, Ospreyem, Z-packs, Haglofs, Savotta.
Od wielu lat najchętniej używam plecaków HMG (kiedyś model Southwest i Windrider).
Obecnie plecak HMG Unbound (40L). Wersja T.
HMG to proste plecaki bez żadnej wentylacji, zamków, dzielonych komór itp.
Materiał przypomina worek po nawozach. :)
Plecak jest lekki, dla miłośników cyfr:
870 g - waga plecaka z pasem biodrowym i "stelażem"
630g - waga plecaka bez pasa biodrowego i stelaża.
Stelaż to w tym przypadku profilowany aluminiowy drut wkładany od wewnątrz do specjalnej kieszeni.
Waga 870g to największy z dostępnych rozmiarów (T).
Zalety (dla mnie):
- rolowany worek z prostym zapięciem
- plecak bardzo wytrzymały, wygodny i lekki
- system pakowania HMG Pack bardzo mi pasuje
- brak regulowanego systemu nośnego (plecak jest w kilku rozmiarach można precyzyjnie dobrać)
- stelaż można wygiąć do kształtu swoich pleców
- brak wentylacji (dla mnie zbędny element - używałem Deuter Futura z siateczkami i miałem tak samo mokre plecy)
- brak nasiąkających wodą pianek (poduszek) na pasach i plecach - nie ma syfu i grzyba
- świetnie wyprofilowane, głębokie kieszenie z boku (bardzo dobrze zaprojektowane)
- siatka z przodu i na dnie plecaka
- materiał plecaka i szelek nie chłonie wody i potu
To pokrótce. Miałem okazję testować również dość egzotyczne w Polsce namioty firm HMG i Big Agnes.
Dopiszę wkrótce w miarę wolnego czasu jeśli to kogoś interesuje w ogóle...
Pozdrawiam.
Piotr
Kolekcjoner
16-08-2023, 10:07
Obecnie jeśli chodzi o "pójście w góry" to biorąc pod uwagę np. Tatry należy się w pierwszej kolejności zaopatrzyć w anielską cierpliwość ;)....
Naprawiał ktoś może buty meindla? Podeszwa się odkleja. Koleżanka oddała swoje do szewca i niestety problem szybko wrócił.
Meindl, ma "dożywotnią gwarancję", jakoby na to nie patrzeć, poza chyba Hanwagiem, dwie firmy które tego nie olewają.
Generalnie chyba w rozsądnych pieniądzach naprawiają w swoich fabrykach "najcięższe przypadki".
Ja bym do szewca na jej miejscu nie oddawał, tylko do producenta uderzał. Wiem że wymieniają podeszwy na nowe.
Ona źle zrobiła, nawróć kumpelę na właściwą drogę ;-) !!!
Tylko, że oni proponują odesłać to do Niemiec i nie chcą powiedzieć ile to będzie kosztować. -__-' Na Hanwaga mam ochotę ze względu na haluksy, ale to już spory koszt, a za dużo nie chodzę ostatnio. No i Meindle są w dobrym stanie poza tą odklejąjącą się podeszwą. Trochę Ciekawe są też Vivo, ale nie wiem, czy dałbym radę w tym chodzić.
Nie dają dożywotniej gwarancji, tylko normalną.
https://meindl.pl/faq
Pisałem tam już do nich kilka miesięcy temu i zero odpowiedzi konkretnej, jesli chodzi o cenę wymiany podeszwy. Czy nawet podklejenia, bo w sumie ta podeszwa nie jest jakaś zużyta.
Tylko, że oni proponują odesłać to do Niemiec i nie chcą powiedzieć ile to będzie kosztować. -__-' Na Hanwaga mam ochotę ze względu na haluksy, ale to już spory koszt, a za dużo nie chodzę ostatnio. No i Meindle są w dobrym stanie poza tą odklejąjącą się podeszwą. Trochę Ciekawe są też Vivo, ale nie wiem, czy dałbym radę w tym chodzić.
Nie dają dożywotniej gwarancji, tylko normalną.
https://meindl.pl/faq
Pisałem tam już do nich kilka miesięcy temu i zero odpowiedzi konkretnej, jesli chodzi o cenę wymiany podeszwy. Czy nawet podklejenia, bo w sumie ta podeszwa nie jest jakaś zużyta.
Spróbuj tutaj, https://restart-krakow.pl/#about - to specjalistyczny zakład napraw butów dla wspinaczy, a Danek jest pasjonatem i świetnym fachowcem, napisz i zapytaj.
Kojocisko
16-01-2024, 11:39
W...Miałem okazję testować również dość egzotyczne w Polsce namioty firm HMG i Big Agnes.
Dopiszę wkrótce w miarę wolnego czasu jeśli to kogoś interesuje w ogóle...
Pozdrawiam.
Piotr
pioterkow. Nie ma jak refleks. Napisz coś o tych namiotach. Ja na namioty patrzę z ciut innej perspektywy (podróżuję motocyklem), ale ciągle małe wymiary, łatwość rozkładania i wytrzymałość są ważne. Tymczasem pogoogluję
Dwie pary butów (Hanwag), po odklejeniu się podeszwy (reszta w super stanie, dłuuuugo po skończeniu gwarancji) naprawiałem tutaj:
https://www.sklep.hanzel.pl/pl/i/Uslugi/21
Szybko i pewnie nowa podeszwa Vibram.
Polecam.
Rafaello666
17-01-2024, 12:07
Tylko, że oni proponują odesłać to do Niemiec i nie chcą powiedzieć ile to będzie kosztować. -__-' Na Hanwaga mam ochotę ze względu na haluksy, ale to już spory koszt, a za dużo nie chodzę ostatnio. No i Meindle są w dobrym stanie poza tą odklejąjącą się podeszwą. Trochę Ciekawe są też Vivo, ale nie wiem, czy dałbym radę w tym chodzić.
Nie dają dożywotniej gwarancji, tylko normalną.
https://meindl.pl/faq
Pisałem tam już do nich kilka miesięcy temu i zero odpowiedzi konkretnej, jesli chodzi o cenę wymiany podeszwy. Czy nawet podklejenia, bo w sumie ta podeszwa nie jest jakaś zużyta.
Mojej zonie też się w Meindlach zaczęła podeszwa odklejać. Dodatkowo, po jakichś pięciu latach zaczęły odpadać kawałki bieżnika. Może to dlatego, że miała dość tani model (Jersey Pro). Podeszwę skleił szewc i trzyma się dobrze, aczkolwiek przesiedliśmy się docelowo na Hanwaga. Mam model Tatra bez GTX. Buty dość cięzkie, ale pancerne i wygodne. Użytkuje w różnych górach od 2020 roku i prawie po nich nie widać. W zeszłym roku dokupiłem jeszcze model Makra GTX, na bardziej techniczne podejścia. Buty są fenomenalnie lekkie i wygodne. Nie umiem jeszcze nic powiedzieć o trwałości, bo za krótko.
Ja też mam Jerseye. Ogólnie byłem z nich dosyć zadowolony i nie widać po nich jaiegoś zużycia, poza właśnie odklejeniem się podeszwy.
Dostałem odpowiedź w końcu od polskiego dystrybutora:
Dzień dobry,
Producent oferuje pogwarancyjny serwis - naprawy są wykonywane w fabryce producenta w Niemczech, jako dystrybutor jesteśmy tylko pośrednikiem tej usługi. Możliwość wykonania naprawy jest uzależniona m.in od stanu skóry wierzchniej oraz konstrukcji butów - ocenia to technik Meindl po otrzymaniu butów.
Koszt wymiany podeszw w butach kategorii B/C to ok 500pln (w skład usługi wchodzi również wymiana otoków jeśli jest konieczna, nowe wkładki i sznurówki i podstawowa konserwacja obuwia) plus koszty przesyłki powrotnej na terenie Polski ok 20pln. Serwis zastrzega sobie prawo doboru materiałów i techniki wykonania napraw (m.in. podeszwy, wkładki czy sznurówki mogą odbiegać od stosowanych w danym modelu, tym samym różnić się od katalogowego wzoru). Szacowany czas oczekiwania na naprawę to do 12 tygodni.
Wygląda na to, że butów nie opłaca się naprawiać. A przynajmniej nie u producenta. Aż szkoda. Z drugiej strony z moimi haluksami nie było do końca wygodnie i tutaj taki Hanwag Bunion mógłby wlecieć. Tylko ta cena...
chemik74
20-01-2024, 22:27
W moich meindlach też podeszwa poszła, na szczęście wtedy gdy już schodziłem ze szlaku.
Haix obecnie daje gwarancję na podeszwy 8 lat a po 10 latach radzi obuwie zutylizować, niezależnie od stanu. Jest coś na rzeczy - równo po 10 latach w butach tej firmy podeszwa po prostu odpadła, dokładnie w ten sam sposób co w meindlach.
Moje Jerseye są uszyte na mnie, po prostu pasują idealnie. Niestety po ponad 10 latach zaczęła odchodzić podeszwa - utlenianie pianki. Wymieniłem podeszwę u iszewca - koszt 300 zł + przesyłka. Jakość pracy na duży plus, jednak nowa podeszwa vibram jest zdecydowanie twardsza i przyczepność na śliskim jest zdecydowanie gorsza.
A kupował ktoś w sklepie hunt-fish.eu? Mają Hanwagi Bunion bez goretexu jako jedyni w Polsce, ale sklep jakiś mało znany jak dla mnie.
Ja kupuję tam bardzo często, więcej jak 20 razy tam zamawiałem. Super sklep, zero problemów (kupuję od nich wyłącznie sprzęt Fjallraven).
Sklep jest znany, tylko mniej w kręgach turystycznych. Też tam kiedyś kupowałem i nie było problemu ze zwrotami czy zamianą
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.