PDA

Zobacz pełną wersję : d700 umarł



Strony : 1 2 [3]

jo44
27-01-2011, 22:05
Na takich płytach chyba są numery serii, a po numerze aparatu chyba można dojść do tego o jakim numerze serii były w nim montowane podzespoły.
Na pewno dysponujesz takimi danymi. :)

pinquin
31-01-2011, 16:07
z dobrych wieści z frontu:
- aparat jutro u mnie będzie
- Nikon zasponsorował kuriera na pocieszenie
- będzie trochę taniej niż w kosztorysie początkowym.

Najważniejsze z tego wszystkiego, że już do mnie wraca ;)

Lento Violento
31-01-2011, 16:14
Rozumiem, że od sądowej drogi nie odstępujesz ?

pinquin
31-01-2011, 16:23
Powolny Brutalny ;) - nie wiem. Napisałam do Nikona, bardzo szybko odpisali, wyrazili zrozumienie i współczucie, wyrazili swoje stanowisko (no niestety...) ale powiem ci, że i tak mnie ta odpowiedź ugłaskała :D Oczekiwałam zrozumienia i je otrzymałam. Na razie czuję się usatysfakcjonowana. No i aparat błyskawicznie mi zrobili. Naprawdę - bardzo, bardzo szybko!
Wiem, że nie ma to nic wspólnego ze sprawą, bo i tak jak cos to pozwanym byłby Fotojoker, nie Nikon. Ale ja kobietą jestem... (i nie do konca logicznie myślę - jestem raczej tym serduchem niż rozumem z reklamy TPSA)

Zolty
31-01-2011, 16:25
z dobrych wieści z frontu:
- Nikon zasponsorował kuriera na pocieszenie
- będzie trochę taniej niż w kosztorysie początkowym.



Odgięli tylko piny.... ????
;)

pinquin
31-01-2011, 16:36
no chyba tak ;)
A mogłam dać tego tysiaka zegarmistrzowi - bardziej by się ucieszył :D

Zolty
31-01-2011, 17:30
Serwis też się ucieszył - a i Ty się ucieszyłaś (bo taniej) - jednym słowem wszyscy (oprócz zegarmistrza) zadowoleni. :)
Życzę bezawaryjnego użytkowania D700 i wielu zleceń...

paparazzi89
02-02-2011, 00:11
ile taniej?

Rycerz
02-02-2011, 00:21
a coś ty taki ciekawski ? ;-) czyżby zegarmistrz ? ;-)

paparazzi89
02-02-2011, 00:22
zestresowany! wkładam karte teraz do aparatu delikatniej niż jajka do lodówki :D

t0m3k
02-02-2011, 02:19
Ja po przeczytaniu tematu się zastanawiam nad 32 GB kartą... :D
Jak do tej pory to nigdy nie miałem więcej jak 13 GB danych z jednego zlecenia (zapisuję tylko RAW)

ekonet
02-02-2011, 02:23
zestresowany! wkładam karte teraz do aparatu delikatniej niż jajka do lodówki :D
Hardcore/sado-maso. ;)

miron19j
02-02-2011, 02:25
Hardcore/sado-maso. ;)
podobno od zimna twardnieje
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://forum.nikoniarze.pl/images/icons/icon10.gif)

!AGresT
02-02-2011, 02:34
podobno od zimna twardnieje
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://forum.nikoniarze.pl/images/icons/icon10.gif)

Zależy co. Od zimna to raczej się kurczy.

Zolty
02-02-2011, 08:50
Ja po przeczytaniu tematu się zastanawiam nad 32 GB kartą... :D
Wszystko fajnie, więcej się zmieści, tylko.....
trzeba ją bedzie włożyć do aparatu ;), a czym to grozi wiadomo.
Może na wymianę karty odesłać aparat na Postępu?

rotor
02-02-2011, 10:27
czyli co?, 52 strony bicia piany o niczym? a zainteresowana taka była buńczuczna, że sąd, że nie odpuści, że to jej "niedobry Nikon" pogiął piny i takie tam dyrdymały :mrgreen:

bercik
02-02-2011, 11:33
czyli co?, 52 strony bicia piany o niczym? a zainteresowana taka była buńczuczna, że sąd, że nie odpuści, że to jej "niedobry Nikon" pogiął piny i takie tam dyrdymały :mrgreen:

Przynajmniej przez ten czas miałeś czym się ekscytować :razz:! Wszystko byłoby by ok" gdyby autorka z tym
teamatem szalała na NIKON CAFE a niw wrzucała do powaznego działu: Nikon d'SLR - D100 - D700 wartością
dodaną tego wątku było napewno objawienie się talentu literackiego. kol. Kazwity

!AGresT
02-02-2011, 12:21
czyli co?, 52 strony bicia piany o niczym? a zainteresowana taka była buńczuczna, że sąd, że nie odpuści, że to jej "niedobry Nikon" pogiął piny i takie tam dyrdymały :mrgreen:

To jest kolejny dowód na to, że jednak kobiety myślą racjonalnie i o zgrozo!, potrafią przyznać się do zmiany punktu widzenia, uzależnionego przecież od sytuacji i mijającego czasu. Pinqiun doszła do momentu, kiedy stwierdziła, że:
"Oczekiwałam zrozumienia i je otrzymałam. Na razie czuję się usatysfakcjonowana."
Dzięki temu oszczędzi sobie mnóstwo czasu i nerwów (a może i kasy) a my mamy szanse zobaczyć niebawem jeszcze piękniejsze zdjęcia dziecięcych buziek. Czekamy więc.

rotor
02-02-2011, 12:52
Przynajmniej przez ten czas miałeś czym się ekscytować :razz:!

ekscytacją bym tego nie nazwał, raczej -> niezły ubaw miałem, bo finał histori znałem od początku :-o

stig
02-02-2011, 12:56
Może by już tak zamknąć ten wątek? :)
(a najlepiej jeszcze w ostatniej wiadomości (albo po pierwszej) dopisać kilka zdań streszczenia)

!AGresT
02-02-2011, 13:00
Sądzę, że przed zamknięciem Kazwita powinien napisać podsumowanie :)

stachmuszel
02-02-2011, 13:29
Wg mnie nie ma mowy o naprawie gwarancyjnej.
Pozdr.

Ja napisałem podsumowanie na samym początku.
Pozdr.

bercik
02-02-2011, 14:19
Ja napisałem podsumowanie na samym początku.
Pozdr.

Też optowałbym jednak za podsumowaniem Kazwity co nie oznacza, że autorka ma milczeć. Po tych głosach wątek wysłałbym w kosmos z zastrzeżeniem, że twórczość Kazwity zostanie zebrana i zamieszczona w nowo otwartym przez Admina dziale Twórczość Literacka Nikonarzy.

kazwita
07-02-2011, 19:28
Odpowiedzi w wątku poruszającym podobny problem na forum elektronicznym dają pewne pojęcie o tym, co mogło paść na płycie głównej aparatu http://www.elektroda.pl/rtvforum/topic1904461.html. W przypadkach pogwarancyjnych pinowych nieszczęść innych użytkowników można kombinować. Lutowanie elementów SMD nie jest przesadnie trudne.


Też optowałbym jednak za podsumowaniem Kazwity (…)
Melduję wykonanie zadania! :mrgreen:

kazwita
07-02-2011, 19:29
Takiro Wisimuto otworzył kolejną butelkę. Bezbarwny płyn z wesołym gulgotaniem zaczął się przelewać do wyszczerbionej, niedomytej szklanki. Takiro przebywał już w kraju barbarzyńców dostatecznie długo, by się przesadnie nie przejmować higieną. Wiedział, że szklaneczka sama się zdezynfekuje. Jedyne, co tubylcy potrafili naprawdę dobrze zrobić to destylaty. Żadna sake z jego rodzinnych stron nie potrafiła go tak sponiewierać, jak ten ich diabelski wynalazek zwany potocznie „czystą”. Pewnie jej nazwa wzięła się od całkowitej czystki, którą pozostawiała po sobie w pamięci swoich wiernych koneserów. Tak, jeszcze tylko kilka łyków i wreszcie zapomni o swoim upodleniu i wszystkich niepowodzeniach minionego roku. Patrząc na swe życie przez pryzmat brudnej szklanki wypełnionej wódą, widział wyraźnie chwilę, która przypieczętowała jego smutny los. Do osiągnięcia dna wystarczyły mu zaledwie trzy lata!

Przez mgłę alkoholowych oparów przywołał obraz surowego oblicza ojca wypowiadającego znamienne słowa:
– Takiro, właśnie skończyłeś 35 lat i jesteś już wystarczająco dojrzały, by otrzymać na własność swoją pierwszą cyfrową lustrzankę. Szanuj ją, kupuj zawsze najlepsze markowe akcesoria. Niech cię nie zwiedzie pokusa podłączania tanich pozasystemowch szkieł! Jeżeli wykażesz właściwy hart ducha oraz cierpliwość, to kiedyś osiągniesz stan pełnej nirwany, właściwy posiadaczom kompletnego Systemu. Nie daj się zwieść z drogi cnoty! Nigdy nie próbuj robić zdjęć! Prawdziwy wyznawca Systemu wie, że takie traktowanie sprzętu prowadzi nieuchronnie do technicznej degradacji aparatu. W zastraszającym tempie można osiągnąć graniczną trwałość zespołu migawki, podczas wymiany obiektywów do komory lustra przedostają się zanieczyszczenia i osiadają na matówce. Fotoholicy są podobno gotowi nawet zedrzeć folię ochronną z ekranu LCD, byle tylko robić zdjęcia. Wyobraź sobie, że taki degenerat łapie korpus gołymi rękami, bez jedwabnych rękawiczek! Śmierdzący pot nałogowca wyżera delikatny klej gumowych okładzin, rujnując wygląd sprzętu.

Ach, dlaczego nie posłuchał swojego mądrego rodzica! Wszystko zaczęło się od niewinnych zdjęć planszy testowej podczas kupowania kolejnego obiektywu. Takiro tłumaczył sobie, że tak naprawdę nie robi zdjęć, tylko wybiera najlepszy obiektyw. Podczas kolejnych zakupów zapomniał zabrać ze sobą planszę testową. Chciwy sprzedawca zaproponował wykonanie „testu bateryjkowego”. W ten sposób nieświadomy Takiro wykonał swoje pierwsze fotografie obiektów trójwymiarowych i od tego czasu zaczął się pogrążać w cuchnącym bagnie fotoholizmu. W Internecie natrafił na grupkę podobnych jemu odszczepieńców, którzy pod pozorem rozmów o sprzęcie fotograficznym, zachęcali się wzajemnie do wykonywania i prezentowania zdjęć, następnie ochoczo je komentowali. W tej subkulturze występowały pewne podziały kastowe. Na najwyższym poziomie znajdowali się „modelarze”, czyli szczęśliwcy fotografujący przedziwnie wymalowane modelki, odziane jedynie w ulotny zapach perfum. Patrzyli oni z góry na portrecistów, a na twórców reportażu ulicznego z pogardą mówili „ulicznicy”. Jeszcze niżej w hierarchii stali pejzażyści, fotografowie architektury i przyrody. Na samym dnie upodlenia, w trawach i błocie pełzali „łowcy robaków”. Niżej nie da się już upaść. Człowiek ryzykujący upaćkanie błockiem lustrzanki dla zrobienia kilku zdjęć jakiemuś oślizgłemu robalowi nie zasługuje nawet na odrobinę współczucia.

Takiro był na najlepszej drodze do wślizgnięcia się w szeregi prominentnej kasty „modelarzy”. Wszystkie zarobione jeny wydawał na sesje z modelkami. Płacił krocie żerującym na jego nałogu wizażystkom i fryzjerom. Gdy nie starczało mu środków na wynajęcie studia, organizował sesje w plenerze. Podczas jednej z nich wydarzyła się prawdziwa katastrofa. Z jego ulubionego obiektywu zsunęła się guma, a pochłonięty kompozycją skomplikowanego kadru, Takiro tego nie zauważył i kontynuował fotografowanie. W następstwie jego gapowatości trzeba było modelkę poddać zabiegowi, który korygował nasilające się zniekształcenia beczkowate jej figury. W sprawę wmieszał się rozwścieczony efektami sesji ojciec modelki. Takiro miał naprawdę kosmicznego pecha, bo okazał nim się jego szef, piastujący wysokie stanowisko prezesa korporacji. W kraju kwitnącej wiśni honorowy finansista ma tylko dwa wyjścia z niekomfortowej sytuacji: popełnić rytualne seppuku przy pomocy złotej karty kredytowej, albo udać się na wygnanie, by ciężką pracą na zagranicznej placówce korporacji próbować odzyskać utraconą reputację. Takiro nie przepadał za widokiem zakrwawionych jelit, obawiał się dodatkowo, że któryś z jego ogarniętych nałogiem fotografowania kolegów umyśli sobie uwiecznić na matrycy całe zdarzenie. Wybrał więc banicję.

Trafił do kraju zamieszkiwanego przez prymitywnych barbarzyńców, którzy woleli jeść ziemniaki niż ryż. Wprawdzie cywilizowany, cyfrowy sprzęt fotograficzny był już dostępny w większości supermarketów, lecz na skutek nieumiejętnej obsługi ulegał częstym awariom. Tubylcy zaś irracjonalnie winili za zaistniałą sytuację lokalne przedstawicielstwo zatrudniającej Takirę korporacji. Jego zadaniem było poprawienie nadszarpniętego wizerunku pracodawcy. Po kilku tygodniach dotarło do niego, że porwał się z motyką na słońce. Ze względu na wrodzone sknerstwo, autochtoni byli skłonni podłączać do swoich aparatów najpodlejsze, tanie, pozasystemowe akcesoria. Zdarzali się też desperaci próbujący swych sił w fotografii otworkowej. Z przerażeniem zobaczył, że jeden z nich przerobił na „aparat” nawet pudełko po iPhon’ie. Jedyne wyjście z beznadziejnej sytuacji oferowała mu gorzała. Tej było wszędzie pod dostatkiem. Fermentacja i destylacja była bowiem nieomal sportem narodowym lokalnej społeczności.

Pod koniec zeszłego roku przyszło mu się zmagać z kolejnym kryzysem związanym z wrzawą na lokalnym, lecz wpływowym forum. Pewna użytkowniczka założyła wątek dotyczący awarii swojego nowo zakupionego sprzętu. Dla Takiry, jak i japońskich konstruktorów było wprost nie do pomyślenia, by raz zainstalowaną kartę CF wyjmować z aparatu. Do tego jeszcze aż trzy razy! Nic dziwnego, że tak brutalnie potraktowana lustrzanka odmówiła dalszego działania. Takiro znalazł się między młotem a kowadłem. Z jednej strony miał przecież poprawiać wizerunek korporacji, lecz bezzasadne uznanie reklamacji też mogło wywołać nieliche kłopoty. Zarząd nigdy by mu nie wybaczył działań nakręcających spiralę bezczelnych żądań tubylczej ludności. Jeszcze by sobie zażyczyli dostarczania sprzętu ze skalibrowanym układem autofokusa i aktualizacji firmware’u co kwartał! Wisimuto wydał więc tajne wewnętrzne zarządzenie, w myśl którego należało kapryśną klientkę nieco zmiękczyć poprzez możliwe długie odwlekanie ekspertyzy. Plan nie do końca się powiódł, gdyż w trakcie czekania na ekspertyzę kłopotliwy wątek nadal się rozwijał, przyciągając uwagę kolejnych internautów. Kilka telefonów popartych odrobiną gotówki załatwiło tydzień wytchnienia od kolejnych postów na forum. Śmiały plan bezpośredniego wyperswadowania forumowiczce niecnych knowań przeciw korporacji nigdy nie został wdrożony, gdyż pobieżnie przeprowadzony wywiad wykluczał szansę powodzenia akcji bez ponoszenia strat własnych. Nie łomocze się o świcie w drzwi człowieka posiadającego lampę SB-900, która może błyskać długimi seriami. Pampersami pozostałymi po sesjach zdjęciowych małych klientów też można zdziesiątkować nawet doborowy oddział szturmowy. Kilkanaście butelek i jedno delirium tremens później Takiro zadecydował o podjęciu działań kompromisowych. Naprawią ten sprzęt odrobinę taniej i do tego szybciutko. A nuż się powiedzie?

bercik
07-02-2011, 21:04
.......

Melduję wykonanie zadania! :mrgreen:

Spocznij, dobra robota ! :mrgreen:

siona
08-02-2011, 09:54
BOSKIE po prostu BOSKIE :)

!AGresT
08-02-2011, 10:12
Kawziwta - dzięki :)

geryon
08-02-2011, 10:17
Potwierdzam, zaiste zacne :D

wigi
08-02-2011, 21:09
Na samym dnie upodlenia, w trawach i błocie pełzali „łowcy robaków”. Niżej nie da się już upaść.
:D

AlleG
08-02-2011, 21:56
i na tym mozna by zamknąć wątek :D

kazwita
08-02-2011, 22:07
(…) Na samym dnie upodlenia, w trawach i błocie pełzali „łowcy robaków”. Niżej nie da się już upaść.


:D

Troszkę autoironii. Niestety efekty mojego pełzania są jeszcze dalekie od doskonałości. :)

Zolty
08-02-2011, 22:23
kazwita - jesteś geniuszem klawiatury/pióra/długopisu. Chylę czoła przed Talentem.

Dawidek
08-02-2011, 22:55
Dobry serial :) Trzyma poziom do ostatniego odcinka! Świetne :)

pinquin
12-02-2011, 12:10
Popieram :) Dobra robota ;)
No i nutka niepewności pozostała... bo się powiedzie, albo i nie... Zobaczymy ;)

Imago
12-02-2011, 12:56
Ja chcę następny sezon serialu! Tym bardziej, że kolejny bohater napisał o padniętym d700 (http://forum.nikoniarze.pl/showpost.php?p=2277224&postcount=31). :cool:

bercik
12-02-2011, 15:48
Ja chcę następny sezon serialu! Tym bardziej, że kolejny bohater napisał o padniętym d700 (http://forum.nikoniarze.pl/showpost.php?p=2277224&postcount=31). :cool:

Miejmy nadzieję, że będzie mniej hardy ale za to bardziej konsekwentny8-)

Agraf
12-02-2011, 16:08
Serialu raczej nie będzie, w poniedzialek dzwonie do serwisu i wysyłam sprzęt, gwarancji niestety nie mam juz, a styki nie są nigdzie pozaginane. Po prostu aparat się nie obudził. Wogóle mam taki tydzień, komp też mi się pepsi.

Imago
12-02-2011, 16:29
Agraf życzę szybkiego odzyskania sprawnego sprzętu i niezbyt kosztownej naprawy :)
Ja tylko chciałam więcej opowieści napisanych przez kazwitę, bo świetnie się to czyta :lol:

tomitom
12-02-2011, 16:44
dobre

Agraf
24-02-2011, 14:32
No i nie będzie kolejnego tasiemca - 970 zeta w plecy, idę się napić. Dopisze wam tylko, że używałem gripa Alpha, a w kosztorysie naprawy jest np - "grip rubber unit" i kilka innych, nie wiem, nie znam się ale alphy nie podepnę.

R
24-02-2011, 14:43
"grip rubber unit" i kilka innych, nie wiem, nie znam się ale alphy nie podepnę.


a co to ma do rzeczy? ;)

t0m3k
24-02-2011, 14:55
No i nie będzie kolejnego tasiemca - 970 zeta w plecy, idę się napić. Dopisze wam tylko, że używałem gripa Alpha, a w kosztorysie naprawy jest np - "grip rubber unit" i kilka innych, nie wiem, nie znam się ale alphy nie podepnę.
rubber to gumka, chodzi więc o gumę do uchwytu, ja mam problemy z D700 i zestawem PDK-1, czasem body się wiesza i wyświetla mi tęcze na ekranie, gdzieś o tym pisałem, z D90 zaś miałem alphe i żadnych problemów także trzeba dobrze trafić po prostu ;)

maki
24-02-2011, 19:27
Grip rubber unit to akurat "guma uchwytu" i raczej nie ma nic wspólnego z battery packiem

Agraf
25-02-2011, 11:11
Dzięki za info, słabo jest z moim angielskim ale zwyczajnie szukam przyczyny usterki. W D90 też miałe Alphe i szczerze sobie chwaliłem. W D700 do czasu usterki też bylem zadowolony.

photoaction
25-02-2011, 11:15
Może by już tak zamknąć ten wątek? :)
(a najlepiej jeszcze w ostatniej wiadomości (albo po pierwszej) dopisać kilka zdań streszczenia)

popieram. sledzilem watek do 15 strony, pozniej poleglem :D

Szprychu
25-02-2011, 16:17
Możesz wypunktować całość kosztorysu?

Agraf
25-02-2011, 16:25
Jak będę miał trochę czasu to postaram się coś więcej wrzucić.

Agraf
25-02-2011, 17:24
Brzmi to mniej więcej tak:

Wymiana elektroniki analogowej i komplet oklein.
Robocizna 480,00
Transport- zryczałtowany 24,99
Wymagane części
REAR RUBBER UNIT 27,01
BOTTOM COVER UNIT 13,65
GRIP RUBBER UNIT 93,70
I/F RUBBER UNIT 65,14
MAIN PCB 270,03

ragnar
25-02-2011, 19:05
Nieźle za gumy kasują.... MAIN PCB wygląda na płytę główną, choć coś cena niska.

Agraf
04-03-2011, 16:56
Dobra aparat wrócił wszystko działa z naprawą wyrobili się w niecałe 2 tygodnie (bo nie od razu wysłałem), normalnie pięknie, telefony, maile , sms, świetny kontakt ale alphy boje się podłączyć.

Przemek Paśnik
04-03-2011, 17:17
Dobra aparat wrócił wszystko działa z naprawą wyrobili się w niecałe 2 tygodnie (bo nie od razu wysłałem), normalnie pięknie, telefony, maile , sms, świetny kontakt ale alphy boje się podłączyć.

Współczuję tej płyty głównej, nam płyta ostatnio padła w Coolscanie V ED, jeśli kogoś by to interesowało to policzyli nam to na 1270 zł