Zobacz pełną wersję : Wasze ulubione przepisy kulinarne
Moi drodzy, właśnie zauważyłem wątek "Najdziwniejsze potrawy", więc przyszedł mi do głowy ten wątek.
Kuchnia i dobre jedzenie to jedna z niewielu przyjemności jakie mi jeszcze zostały. Poza fotografowaniem i świętym spokojem. Nawet seks z wiekiem odchodzi na dalszy plan :)
Dobre jedzenie to podstawa życia. Dobre jadło dobrze przyrządzone rozjaśnia najgorsze dni i wypogadza najgorsze humory. Do tego dobry napitek i natchnienie do fotografowania, i nie może być lepiej. :)
Jakie jadło jest moim ulubionym? No więc różne próbowałem. Nienawidzę kuchni chińskiej, ale uwielbiam tajską i hinduską. Curry jest moją ulubioną przyprawą.
Kocham kuchnię arabską opartą na humusie, baraninie i różnego rodzaju octach. Do tego herbata miętowa i wino koszerne.
Świetna jest kuchnia północno-amerykańska, a zwłaszcza z Northwest. Czerwony łosoś z ruszta, albo wpół upieczona wołowina z grilla, podana z ryżem i parowanymi warzywami to specjalność tej kuchni.
Jednak najlepsza dla mnie wciąż pozostaje kuchnia polska. Dobry, soczysty i treściwy bigos z ziemniakami to wciąż niedoścignione danie bijące na głowie wszelkie kuchnie światowe. Albo pierogi ruskie po zamojsku gdzie do farszu z sera i ziemniaków dodaje się także odrobinę mięty. I to ze skwareczkami.
Na koniec dam przepis na curry. Prosto od znajomego nepalczyka. Wytestowany i znakomity.
Przepis opiera się na 1 kg drobno posiekanego kurczaka.
Użyj dużej półkolistej patelni.
1. Zasmaż na oleju oliwkowym posiekany czosnek, posiekaną cebulę i odrobinę imbiru. Czosnku powinno być dwie pełne łyżki stołowe, podobnie cebuli, natomiast imbiru tylko łyżeczka.
2. Kiedy czosnek, cebula i imbir się zarumienią, dodaj posiekanego na drobną kostkę kurczaka. Nepalczyk mówi że dobre są też kawałki kurczaka z kościami, podobno kości dodają smaku. Nie wiem, nie robiłem z kościami.
Zamiast kurczaka można też użyc posiekaną chudą wieprzowinę. Inne mięsa - jak wołowina czy indyk - się nie nadają.
3. Podsmaż całość aby kurczak się z wierzchu ściął. Kiedy kurczak jest z wierzchu biały, dodaj dwie pełne łyżki stołowe ostrej curry, trochę posiekanego szczypiorku, małą puszkę pasty pomidorowej oraz wlej jeden kieliszek soku sojowego - jakieś 75ml.
4. Zasmaż, przykryj, zmniejsz ogień i podduś przez jakieś 20 minut aby kurczak był gotowy do jedzenia.
5. W międzyczasie w ryżowniku zrób biały ryż. Najlepiej jaśminowy. Najlepsza proporcja to jednostka objętości ryżu na dwie jednostki wody. Uwaga ważne - nie solić ryżu! Kurczak jest wystarczająco ostry, więc ryż powinien być całkowicie neutralny. Nie wrzucać ryżu na gorącą wodę ale na zimną i razem tak zagotować w ryżowniku.
6. Kiedy kurczak się wystarczająco poddusi i jest już gotowy, dodaj do patelni kilka drobno posiekanych pomidorów oraz całą puszkę mleczka kokosowego. Na oko to powinno być 1/3 litra. Chodzi o to aby dać kurczakowi konsystencję sosu oraz aby mleczkiem zneutralizować ostry smak curry z imbirem.
7. Zagotować całość, zmniejszyć ogień i znowu przez parę minut poddusić.
Podawać z ryżem. Najlepiej popijać zimną wodą.
Z niecierpliwością czekam na Wasze unikalne przepisy.
W weekend wypróbuję i coś napiszę. Jak przeżyję, oczywiście ;)
Nie, nie, nie - tak się bawić nie będziemy. Jak ktoś chce podać przepis, to ma pokazać zdjęcie żarcia - to forum fotograficzne, nie róbmy z niego kalendarza babci Aliny.
2 pytania:
soku sojowego? czy sosu - jezeli sosu to jasny czy ciemny? ;)
jakie curry? byle jakie? z torebki? z importu? zrobione samemu? jezeli samemu to co dokladnie bo curry jest milion roznych ;) To dosc wazne ;)
Tak w ogole to wyprzedziles mnie i sailora, bo mielismy zakladac nowy watek kulinarny (stary zaginal w czasoprzestrzeni) :D chociaz on chcial miec teraz watek ze zdjeciami ale to nie problem jakies wsadzic do watku ;)
Moze rano cos wrzuce.
EDIT: Widze, ze juz ktos cos popisal - Czornyj daj mu szanse, przeciez nie bedzie teraz gotowal tego :D
Nie, nie, nie - tak się bawić nie będziemy. Jak ktoś chce podać przepis, to ma pokazać zdjęcie żarcia - to forum fotograficzne, nie róbmy z niego kalendarza babci Aliny.
Absolutnie się zgadzam. Przy najbliższej okazji dodam zdjęcie!
EDIT: Widze, ze juz ktos cos popisal - Czornyj daj mu szanse, przeciez nie bedzie teraz gotowal tego :D
Shao, przecież światło z innej strefy czasowej jest :D
Shao, przecież światło z innej strefy czasowej jest :D
Wiem z jakiej jest strefy, ale domyslam sie, ze ma lepsze zajecia niz gotowanie tylko po to, zeby zrobic zdjecie bo nie dal na forum do swojego przepisu;)
2 pytania:
soku sojowego? czy sosu - jezeli sosu to jasny czy ciemny? ;)
jakie curry? byle jakie? z torebki? z importu? zrobione samemu? jezeli samemu to co dokladnie bo curry jest milion roznych ;) To dosc wazne ;)
Ja używam sos jasny i łagodny. Ten sos jest tylko dla wody i jest opcjonalny. Znajomy Nepalczyk nie daje soi w ogóle, ale wodę. Najlepiej jak jest najmniej słony.
Broń boże curry z ogólnego marketu. Najlepiej curry importowane. Żółte albo czerwone, spróbuj takie i takie. Każde jest dobre. Ten przepis to tylko podstawa, reszta zależy od Twojej kreatywności. Kulinaria ma takie same zasady jak fotografia - nie ma ustalonych zasad. Każda potrawa to Twoje własne dzieło :)
Wiem z jakiej jest strefy, ale domyslam sie, ze ma lepsze zajecia niz gotowanie tylko po to, zeby zrobic zdjecie bo nie dal na forum do swojego przepisu;)
Zdjęcie nie będzie atrakcyjne, bo to po prostu ryż polany brązowawo-żółtym sosem z kawałkami kurczaka. Co może być tutaj fotogenicznego?
Ja używam sos jasny i łagodny. Ten sos jest tylko dla wody i jest opcjonalny. Znajomy Nepalczyk nie daje soi w ogóle, ale wodę. Najlepiej jak jest najmniej słony.
Ok, skoro Nepalczyk nie daje to ja tez ;)
Broń boże curry z ogólnego marketu. Najlepiej curry importowane. Żółte albo czerwone, spróbuj takie i takie. Każde jest dobre. Ten przepis to tylko podstawa, reszta zależy od Twojej kreatywności.
Tos mi powiedzial ;) jak czerwone to pewno tajskie, jak zolte to pewno hinduskie. Sprawdze takie i takie i swoje. Ostatnio tyle tego nazwozilem, ze moglbym otworzyc restauracje :D
Kulinaria ma takie same zasady jak fotografia - nie ma ustalonych zasad. Każda potrawa to Twoje własne dzieło :)
Naprawde?;)
Zdjęcie nie będzie atrakcyjne, bo to po prostu ryż polany brązowawo-żółtym sosem z kawałkami kurczaka. Co może być tutaj fotogenicznego?
Ja nie licze na fotogeniczne zdjecie - tak naprawde to w ogole nie licze na nie bo to nie zdjecie bede jadl ;) ja tylko chcialem Cie obronic przed Czorniastym :D
Dobra nie robmy OT. Wrzuce troche przepisow na wigilie chunjie (za miesiac) bo wtedy bedzie duuuuuuzo chinszczyzny ;)
Mój ojciec zawsze na wigilię robił gorącą wódkę na korzeniach z miodem. Coś cudownego. Niestety odszedł zanim zdążył mnie nauczyć przepisu. Jakby ktoś znał przepis na coś takiego, to bardzo proszę! :)
Czornyj daj mu szanse, przeciez nie bedzie teraz gotowal tego :D
najpierw zrobic i sfocic a potem wrzucac na forum :D
to zeby dobrze zaczac watek
krolik z kurkami
marynata:
sos sojowy ciemny
pol szklanki porto
oliwa
pieprz
jalowiec
krolika dzielimy na czesci moczymy w zalewie minimum kilka godzin. najlepiej zostawic na noc w lodowce
potem obsmazamy i do rondla zalewamy tym co z marynaty zostalo i dusimy. jesli potrzeba dolewamy wody.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photoheaven.net/narada/food/s_PFA_6059.jpg)
obmyte kurki (jesli sa malutkie co cale a jesli duze to podzielone
na czastki) na osobnej patelni dusimy obowiazkowo na masle
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photoheaven.net/narada/food/s_PFA_6062.jpg)
do krolika dorzucamy suszone pomidory, dodajemy grzyby, dusimy, mieszamy z kwasna smietana
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photoheaven.net/narada/food/s_PFA_6072.jpg)
i podajemy z kolorowym makaronem
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photoheaven.net/narada/food/s_PFA_6079.jpg)
krolik jest miesem bardzo delikatnym. w polaczeniu z grzybowym sosem daje nam potrawe bardzo aromatyczna i pelna zrozncowanych smakow.
najelpiej do tego bedzie pasowalo wino czerwone, niezbyt ciezkie by nie stlumilo aromatu naszej potrawy, jednakze na tyle zdecydowane by dorownalo jej swoim bukietem.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photoheaven.net/wino/s_cabernet_laslomas.jpg)
piekna harmonia aromatów czarnego pieprzu i wanilii, które wykształciły się w beczkach z francuskiego dębu. Bogaty aromat i szlachetne taniny budują wino o wspaniałej podstawie i o długim wyczuwalnym finiszu. moim zdaniem butelka swietnie pasujaca do tepotrawy, dla niektorych moze miec przyciezkie taniny jak dla krolika, aczkolwiek biorac pod uwage, iz danie jest z grzybami, to mysle ze jest bardzo dobrym wyborem
Czy można zastąpić królika w tym przepisie czymś innym?
mozna, polecam na przyklad udka kaczki robione w ten sposob. kombinowac ze zmiana skladnikow mozna zawsze.. wersja super szybka (nie marynujemy rpzez noc) i tania to kurczak i pieczarki .. ale to juz zupelnie inna potrawa i znacznie mniej smaczna :)
pora jest barbarzyńsko wczesna, więc coś bardziej lekkiego na śniadanie:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://members.chello.pl/m.kaluza/sauatka.jpg)
Pomidory muszą być słodkie i dojrzałe - o tej porze roku najbezpieczniej zastąpić je koktajlowymi.
Na liściach rucoli układamy naprzemiennie plasterki pomidorów, mozzarelli i liście bazylli. Na wierzch odrobinę krojonej szalotki i strużki parmezanu.
Do tego niezbędny jest sos z oliwy, octu balsamicznego, musztardy, odrobiny miodu i świeżych ziół (tymianek, bazylia, oregano, rozmaryn, mięta) - najłatwiej ukręcić go w małym pojemniczku blendera.
Czornyj, trafiłeś w sedno!
To nasza ulubiona rodzinna przekąska - bardziej kolacyjna niż śniadaniowa, głównie z uwagi na to, że bez dobrego wina się nie obejdzie! ;)
Siedzenie przy kompie zwiększa zapotrzebowanie na kalorię, proponuję.
Risotto:
Patelnia z wysokimi ściankami, lub wook
2 piersi z kurczaka w kostkę + cebula w kosteczkę + marchewka w paseczki + zmiażdżony ząbek czosnku + łyżka oliwy - smażymy aż się podsmaży,
trzeba mieszać co jakiś czas
dodajemy ryż 200g (ten specjalny do risotto) i zalewamy gorącą wodą (500ml)
z rozpuszczoną kostką rosołową, ma się gotować,
mieszamy aż sie woda wchłonie,
próbujemy ryż - jak za twardy to dodać trochę wody (to niestety wymaga wyczucia, średnio to powinno się zamknąć w 15 minutach)
dodajemy szparagi (200g) pokrojone drobno (1 - 1,5cm) i zielony groszek (same kulki 150g) mieszamy przez jakieś 5 minut, dodajemy łyżeczkę soku z cytryny i na talerze.
Dobre,
tylko nie wolno rozgotować ryżu bo straci smak i zrobi się ciapa.
i może jeszcze chińszczyzna?
Chińczyk słodko - kwaśny, na sucho - bez sosu.
Czas przygotowania - 30 min. porcja dla 3 osób (ja zona, i córka)
2.1 Ryż po chińsku.
Jest to sposób na gotowanie ryzu na sypko, zachowujać wszystko co dobre,ryż nic nie oddaje z wylewaną woda - bo jej niema.
Zagotować 0,5 litra wody (przyjmuję zasadę że wody ma być 2 razy więcej niż ryżu). Do dotującej dodać odrobinę soli - to ważne - soli się mniej niż zazwyczaj. Wsypać 200g ryżu, doprowadzić do wrzenia, odstawić na najmniejszy palnik, na najmniejszy ogień, i niech tak sobie dochodzi przez 20 min. lub dłużej, jeśli wcześniej ryż "wypije" cała wodę to schować pod pierzynę. Ryż gotowany w ten sposób wchłania całą sól i wodę, nie trzeba go odcedzać, jest sypki i smaczniejszy, można go kupować na kilogramy - co jest tańsze (niż te śmieszne torebki) i możemy wtedy kupować szlachetne gatunki. W ten sposób można też gotować kaszę.
Kiedy ryż już jest na małym ogniu, czas na dodatki do niego.
2.2 Kurczak z warzywami
Wymaganą ilości kurczaka (tzw. filet jest najlepszy, około 350g) kroimy w kostkę, wkładamy do miski, obficie kropimy sosem sojowym i chwilę niech to tak sobie nasiąka, następnie obtaczamy mąką.
Podsmażamy to na patelni, szczęśliwcy posiadający "Wooka" smażą na wooku.
Podsmażony odkładamy na bok, a na patelni podsmażamy cebulkę pokrojoną w kostkę (ilość zależy od upodobań) do uzyskania kruchości i przyrumienienia. Po podsmażeniu odkładamy na bok. (Można też najpierw smażyć cebule a potem kurczaka.)
Patelnię (wooka) podgrzewamy na maxa, i wędrują tam warzywa - w moim przypadku mrożona mieszanka "Tajski - wook" (niestety teraz trudno o świeże) i smażymy do uzyskania kruchości - nie mogą sie rozciapać Jak warzywa są gotowe to dodajemy do nich kurczaka i cebulę, i smażymy to razem [oczywiście wszystko cały czas smażymy na dobrym oleju].
Dodajemy dwie łyżki cukru i tyle samo octu winnego, (pamiętamy że jeśli czegoś będzie więcej to będzie albo za słodkie, albo za kwaśne) dodajemy sosu sojowego, i mieszamy, (aż się cukier rozpuści) wszystko terzba dokładnie wymieszać.
Na sam koniec, - uwaga nie wszyscy to lubią i na początek jeśli ktoś nie chce się zrazić do potrawy niech tego nie dodaje, bo to specyficzne bardzo jest dodajemy imbir, - ważne żeby to było na sam koniec! chwilę mieszamy aż wszystko się przegryzie (tu widać przewagę wooka - fantastycznie się w nim miesza) i gotowe, ryż w tym czasie już doszedł.
Więc nakładamy na talerze ryz i "nato" kurczaka z warzywami.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img256.imageshack.us/img256/4755/pict04944fo.jpg)
Całe mnóstwo przepisów jest tutaj:
http://www.fotoplaneta.pl/aparaty-cyfrowe/viewtopic.php?t=5069
2.1 Ryż po chińsku.
Jest to sposób na gotowanie ryzu na sypko, zachowujać wszystko co dobre,ryż nic nie oddaje z wylewaną woda - bo jej nie ma.
Zagotować 0,5 litra wody (przyjmuję zasadę że wody ma być 2 razy więcej niż ryżu). Do gotującej dodać odrobinę soli - to ważne - soli się mniej niż zazwyczaj.
Chcialbym zauwazyc jedna rzecz - Chinczyk nie soli ryzu i nie gotuje go na sypko ;)
...a Włoch gotuje risotto stopniowo dolewając i redukując bulion, na końcu zaś dodaje masła, parmezanu, wina, czasem mleka lub śmietanki - ryż musi pozostać al dente, ale na pewno nie jest na sypko ;)
Czornyj, trafiłeś w sedno!
To nasza ulubiona rodzinna przekąska - bardziej kolacyjna niż śniadaniowa, głównie z uwagi na to, że bez dobrego wina się nie obejdzie! ;)
Szczerze mówiąc, to na śniadanie jadam zwykle kilka filiżanek Cappucino i tą sałatkę też zwykle podaję pod winko ;)
...a Włoch gotuje risotto stopniowo dolewając i redukując bulion, na końcu zaś dodaje masła, parmezanu, wina, czasem mleka lub śmietanki - ryż musi pozostać al dente, ale na pewno nie jest na sypko ;)
Sam tak robie ;) no moze bez wina ale reszta sie zgadza :D
No to mnie oszukali z tym ryżem :cry:
Rissoto jest z gazetki "somerfielda" a chińczyk od znajomej, jej ojciec swojego czasu mieszkał w chinach.
Jest jeszcze opcja, ze przez 2 lata, ktore spedzilem w Chinach to ja bylem oszukiwany ;) ;)
mmmmm.... muszę wypróbować przepis na curry. Jeśli natomiast ktoś był w posiadaniu tajemnej wiedzy na temat przygotowywania kurczaka w cieście, byłbym wdzięczny gdyby go podał tutaj. :)
do ciasta naleśnikowego dodajesz wiórki kokosowe, obtaczasz w tym kawałki kury i smażysz we fryturze
Całe mnóstwo przepisów jest tutaj:
mam wrazenie ze nie chodzi o to by linkowac przepisy z innych for internetowych tylko zrobic samemu i pokazac co.
no to cos z lasu :D
kolacja dosc wykwintna i bynajmniej nie nisko budzetowa .. pomijajac cene dzika to glownie ze wzgledu na butelke pitego wina
szyneczka z dzika miala byc na rolady ale sie rozpadala troche wiec poszla na gulasz .. zamarynowana w zalewie z whisky jalowca balsamico oliwy sosu sojowego, czosnku i pieprzu
w miedzyczasie moczymy suszone grzybki
po odlezeniu swojego w lodowce na patelnie i przesmazona, wrzucona do gara i dodana cebulka, podlana winem bo whisky juz dawno wyparowala pozostawiajac aromat
dodajemy grzybki i dusimy do miekkosci
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photoheaven.net/narada/food/s_PFA_6681.jpg)
doprawiamy duza iloscia smietany
swietne z kluskami slaskimi ale tym razem podane z duzymi swiderkami
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photoheaven.net/narada/food/s_PFA_6694.jpg)
z racji dziczyzny potrzebne jest do tego porzadne wino ....
Barolo 2002 jest swietnym uzupelnieniem i podkresleniem kolacji..
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photoheaven.net/narada/food/s_PFA_6691.jpg)
do ciasta naleśnikowego dodajesz wiórki kokosowe, obtaczasz w tym kawałki kury i smażysz we fryturze
Dzięki, na pewno spróbuję. :-D
OK - uwaga: PILNIE POTRZEBNY PRZEPIS na szybkie i smaczne przyrządzenie GOLONECZKI... :D
Ma ktoś? ;)
Karl Johansson
14-01-2010, 17:04
Dobra, bo mnie aż korci...
Bierzemy sobie piersiątko kurczacze bądź też indycze i kroimy je na kostkę, średniodrobnąalebezprzesady ;]
Kostki te obtaczamy w mące i układamy na patelni, gdzie już czeka rozgrzana oliwa z oliwek (ważne dość, spróbowałem raz, z braku oliwy, oleju zwykłego...nie smakuje tak dobrze), która służy nam do zbrązowienia kostek z piersiątek z kurczaka.
W międzyczasie robimy bulion (jak nam się chce, to kombinujemy, jak nie, to ja polecam bulion z oliwą z oliwek i ziołami knorr;]), jeden kubeczek. Przelewamy go do miseczki,gdzie już na niego czeka sok z dwóch-trzech cytryn wraz z ich skórką. Mieszamy.
Kiedy kurczaczek nam się ładnie zbrązowi, zalewamy pacjenta mieszanką bulionu i cytryny, po czym przykrywamy i niech sobie tak chwile poleży na małym ogniu.
To można podać z ryżem przyrządzonym w sposób następujący:
Bierzemy głęboką patelnię/garnek, wlewamy nieco oliwy z oliwek i dajemy się im rozgrzać wzajemnie. Na to rzucamy ryż i przykrywamy zestaw, dając chwilkę na dojście.
Kiedy stwierdzimy, że juz wystarczy tego dobrego, odkrywamy i zalewamy ryż bulionikiem, tak, żeby zalewał to to białe z ok 1cm zapasem, potem dolewamy wody/bulionu, aż ryż zrobi się jadalny:]
Zdjęcia nie mam, bo mnie korciło, a, że serce mam gorące niczym wspomniana w przepisie oliwa, to musiałem wpisać. Na dniach będę to przygotowywał i tak, więc wtedy uzupełnię ;]
polecam bulion z oliwą z oliwek i ziołami knorr;]), jeden kubeczek.
wszystko ok .. tylko czemu pakowac w siebie zestaw glutaminianu sodu w polaczeniu z masa chemii i aromatem identycznym z naturalnym?? piszmy o zarciu zdrowym, niezdrowym, ale chociaz nie sztucznym niczym szczeka mojej śp babci
OK - uwaga: PILNIE POTRZEBNY PRZEPIS na szybkie i smaczne przyrządzenie GOLONECZKI... :D
Ma ktoś? ;)
najlepiej to golonke zapeklowac a dopero pozniej, po paru dniach sie do niej dobrac .. ale jesli nie ma czasu to
golonke wrzucasz do gara obgotowujesz w osolonej wodzie tak z pol godiznki
potem studzisz .. nacierasz przyprawami, pieprz sol jalowiec i co tam lubisz. odmazasz na patelni na prawdziwym smalcu a nie na jakims zawierajacym pol tablicy mendelejewa tluszczu, po czym do gara. dorzucasz warzywa - marchew seler pietruszka i zalac wada w ktorej sie uprzednio gotowala. pyrka sobie toto okolo godzinki w zaleznosci od wielksci, po czym dolewamy butelke lub dwie dobrego piwa. piwa, najlepiej o smaku piwa a nie holdingowych popluczyn, moze byc zywe, noteckie, ciechan .. gotujemy kolo godzinki dwoch w zaleznosci od wielkosci
gotowa goloneczke wyciagamy i do piekarnika zeby nam sie ladnie tluszczyk przyrumienil
podajemy z chrzanem i rzowym chlebem lub z pureee z grochu i kielichem dobrej zimnej wodki
ojeeej - się rozmarzyłam :d
Dzięki sailor! ;)
wszystko ok .. tylko czemu pakowac w siebie zestaw glutaminianu sodu w polaczeniu z masa chemii i aromatem identycznym z naturalnym?? piszmy o zarciu zdrowym, niezdrowym, ale chociaz nie sztucznym niczym szczeka mojej śp babci
Słuszna uwaga! Można w prosty sposób zastąpić to świństwo i zrobić sobie własne kostki rosołowe. Bierzemy kości wołowe i masę grubo pokrojonej włoszczyzny i pieczemy toto w piekarniku na blasze polanej oliwą. Jak będzie zbrązowione, ładujemy do zajebiaszczego gara, dodajemy masło, pęk świeżych ziół prowansalskich i gotujemy na minimalnym ogniu zbierając szumowiny przez wiele godzin, aż zredukuje się do jednej trzeciej. Pozostałość schładzamy i mrozimy w plastikowych pojemniczkach na lód - i mamy kostki rosołowe, że mózg staje.
To ja tak na deser - torcik (nomen omen, he he) biszkoptowy. Zdrowym to bym go nie nazwał ale co tam ;oP
1. Przygotowujemy spody:
- ucieramy 9 jajek z 300g cukru, pojedynczo i ciągle śmigając mikserem dodajemy 15 łyżek oliwy lub oleju. Następnie ładujemy 400g przesianej mąki, 50g kakao i 3 łyżki proszku do pieczenia. Wrzucamy do nasmarowanej masłem i wysypanej mąką tortownicy i pieczemy 40 minut w 180 stopniach.
- jak nam przestygnie ciasto to długim nożem tniemy na 3 warstwy, do tego musimy odciąć wierzch (czyli warstwy będą cztery ale jedna jest odpadem i należy ją niezwłocznie skonsumować) i nasączamy czym tam chcemy, u mnie jest to czarna i niesłodka kawa.
- ubijamy na sztywno 7 śmietan 36%, dosypujemy do masy 3 płaskie łyżki cukru-pudru.
- bierzemy spodnią warstwę ciasta, układamy na niej owoce i smarujemy niecałą 1/3 śmietany, nakładamy ciasta warstwę środkową i znowu - owoce + śmietana. Przykrywamy to trzecią warstwą ciasta i smarujemy dokładnie górę i boki resztą śmietany. Układamy na wierzchu owoce i pakujemy na noc do lodówki.
Tak wygląda całość:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img686.imageshack.us/img686/8985/dsc3448.jpg)
A tak kawałek:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img101.imageshack.us/img101/3203/dsc3460.jpg)
Karl Johansson
15-01-2010, 00:19
Piotrze, Marcinie - wiem o tym doskonale. Zwróćcie uwagę na to, co napisałem: "(jak nam się chce, to kombinujemy, jak nie, to ja polecam bulion z oliwą z oliwek i ziołami knorr;])"
A ja? Ja bardzo chętnie zrobiłbym sobie kostki sposobem zapodanym przez Ciebie, Marcinie. Oj, nawet nie wiesz, jak bardzo. Już nawet nie przez to, że zdrowe i smaczniejsze, ale przez to, że w kuchni siedzieć lubię, bawi mnie to i radości sprawia wieeeeeeeeeeeele.
Problem mój polega na tym, że obecnie, w Krakowie, mam do dyspozycji jedynie dwupalnikową kuchenkę elektryczną. Żadnego piekarnika ani nic podobnego. To nieco ogranicza moje możliwości, nie sądzicie?
Wpuśćcie mnie kiedyś do kuchni, to Wam ugotuję co chcecie, jak chcecie i ile chcecie, nawet jeść tego nie muszę, wystarczy, że się pobawię ;]
O matko! - Karl - Ty masz już może żonę?? :mrgreen:
;)
Karl Johansson
15-01-2010, 00:32
Nie mam żony, oj nie;]
Naprawdę ryż rzucacie na gorącą wodę? Makaron tak, ale nie ryż. Azjaci, przynajmniej tutejsi, wrzucają ryż do zimnej wody w stosunku 1:2 (jedna jednostka ryżu i dwie wody), można przepłukać jak się chce, nigdy solić, można też wrzucić kilka kostek rosołu (kiedyś to się nazywało "magia"), wstawić do specjalnego garnka ryżowego, przykryć i czekać. Jak ryż spuchnie i jest gotowy to sam wyłącza garnek.
A w ogóle ryż można też tak:
1. zasmażyć pół kostki masła
2. wrzucić ryż i porządnie zasmażyć z masłem.
3. wlać zimną wodę w stosunku 1:2, czyli jednostka ryżu na dwie wody, trochę wegety, trochę soli do smaku.
4. zagotować, zmniejszyć ogień do minimum, przykryć, poczekać aż spuchnie że będzie dobry.
Taki ryż podaje się do mięs niepikantnych, na przykład polskich kotletów. Powód jest taki że pikantne sosy i mięsa się je z ryżem niesolonym bezsmakowym, a ten jest solony o zdecydowanym smaku.
Można też po hiszpańsku, gdzie w kroku 3 dodaje się też pomidory i specjalne przyprawy których nie znam.
W ogóle jakby ktoś znał przepis na prostą i dobrą paellę, to byłbym wdzięczny.
W ogóle jakby ktoś znał przepis na prostą i dobrą paellę, to byłbym wdzięczny.
przepisow na paelle jest mniej wiecej tyle co na bigos i pizze :)
najlepsza taka w ktorej jest wiecej miesa niz ryzu i ktora jest mocno zolta od dobrego szafranu.
na oliwe wrzucasz po kolei warzywa, przesmazasz,odkladasz na talerz, owoce morza, przesmazasz,odkladasz, jesli dodajesz krolika to smazysz kawalki przed "robactwem" i tez odkladasz
na te sama oliwe (tylko nie przypalona, ajk przypalona to wymienic) wrzucasz ryz. podsmazasz chwile. zalewasz bulionem rybnym. dorzucasz szafran, pieprz jak bulion byl malo slony to sol. jak ryz juz bedzie prawie gotowy dorzucasz po kolei skladniki, te najdelikatneijse na koncu. najwazniejsze w paelli jest by skladniki wrzucane sie nie rozpadly, ryz sie nie rozgotowal a calosc przeszla wszelkimi smakami.
tak jak z bigosem czy pizza - kazdy wypracowuje swoja metode na wyczucie w ktorym momencie danie jest gotowe.
...wrzucają ryż do zimnej wody w stosunku 1:2 (jedna jednostka ryżu i dwie wody)...
Może głupie pytanie, ale jednostka wagi czy objętości?
z tego co mi wiadomo to objetosci: na filizanke ryzu - 2 filizanki wody
Naprawdę ryż rzucacie na gorącą wodę? Makaron tak, ale nie ryż. Azjaci, przynajmniej tutejsi, wrzucają ryż do zimnej wody w stosunku 1:2 (jedna jednostka ryżu i dwie wody), można przepłukać jak się chce, nigdy solić, można też wrzucić kilka kostek rosołu (kiedyś to się nazywało "magia"), wstawić do specjalnego garnka ryżowego, przykryć i czekać. Jak ryż spuchnie i jest gotowy to sam wyłącza garnek.
Z tym specjalnym garnkiem to bym nie przesadzal bo nie wiem co w nim specjalnego - ot garnek do gotowania ryzu do kupienia w Chinach od 30zl w gore (w PL wiecej) - moj przejechal i przeplynal 10kkm:D zeby zamieszkac w PL ;) Ja gotuje ryz wrzucajac go do zimnej wody (niezaleznie od tego czy robie w zwyklym garnku czy machinie). A wody tyle ile musze zeby mi wyszlo to co chce (a to juz zalezy od paru czynnikow: jaki ryz, jaka potrawa itp). Chyba, ze gotuje risotto to wtedy bulion, a nie woda ;)
Chcialbym zauwazyc jedna rzecz - Chinczyk nie soli ryzu i nie gotuje go na sypko ;)
bo też i może to być z tym ryżem po chińsku tak samo jak z rybą po grecku czy ruskimi pierogami ;)
a ja ryż lubię słony i klejący - do niego zupa pomidorowa i jestem w niebie :mrgreen:
A macie dobry i sprawdzony sposob na sypki ryz smazony? Bo ja kiedys szukalem w necie ale co przepis to inny i notabene zaden efekt nie przypominal smazonego ryzu z jakiejkolwiek (nawet najtanszej) chinskiej jadlodojani :(
Szafran? A ile go potrzeba do ryżu, cenę ma zabójczą.
Szafran? A ile go potrzeba do ryżu, cenę ma zabójczą.
no niestety, cena szafranu w polsce jest kosmiczna. na dobra paelle czyli taka 4osobowa patelnie wypadaloby wrzucic minimum z kilkanacie precikow.
szczerze mowiac do niedawna jeszzce korzystalem z zasobow przywiezionych z maroka, gdzie oprocz taniej podroby mozna bylo dobrze sie obkupic. zabolalo jak sie skonczyl i chcialem kupic w sklepie :D
sam ryz doprawiony jedynie szafranem ma rewelacyjny kolor i aromat. jesli chcesz tylko koloru to mozna doprawic kurkuma ale to tak jak zastepowac armaganca wodka.
bo też i może to być z tym ryżem po chińsku tak samo jak z rybą po grecku czy ruskimi pierogami
Dlatego ja tu jestem, zeby czuwac nad tym :mrgreen:
:twisted:
a ja ryż lubię słony i klejący - do niego zupa pomidorowa i jestem w niebie
Ou je, ryz z zupa pomidorowa najs :P
A macie dobry i sprawdzony sposob na sypki ryz smazony? Bo ja kiedys szukalem w necie ale co przepis to inny i notabene zaden efekt nie przypominal smazonego ryzu z jakiejkolwiek (nawet najtanszej) chinskiej jadlodojani :(
Sprecyzuj bo na razie pytanie jest w stylu -> czy macie dobry i sprawdzony sposob na zdjecie? chcesz znac przepis na ryz yangzhou stajl? czy po prostu jakis chaomifan? a moze mifan z jidanem lub mifan z grzybami? :D czy jak? :D
Smak tez nie ten z kurkumą niestety. Kolor zresztą też.
Grabasimo
15-01-2010, 15:54
ryz tez mozna zrobic w taki sposob.
W duzym garnku na oliwie podsmazyc cebule (kosta), nastepnie dodac ryz (najlepiej do risotto lub hiszpanski - czyli bardziej grubawy niz dlugi) i delikatnie podsmazyc i mieszac. Dodac biale wino (czerwone do risotta z miesem lub winnym) gdy cebulka zacznie sie przypalac, kolejnie dolewac bulionu warzywnego az do momentu aldente. Taki ryz jest baza wyjsciowa do roznych dan.
Mozna nim faszerowac warzywa (pomidory, cebula) wraz z innymi skladnikami lub klasyczne risotto.
Ogolnie polecam wloska kuchnie, jest dosc przyjazna dla nas Polakow. 3.5 roku pracy w typowo wloskiej restauracji zrobilo swoej. Teraz w domu to glownie wloszczyzna lub mieszanka naszej kuchi i wloskiej
A są jakieś "proste" przepisy, tak do góra pół godziny?
Może coś bez mięsa?
Z kuchni włoskiej to ja kojarzę tylko makarony z różnymi sosami, pizze i lazanie.
[QUOTE=Czornyj;1687028]...a Włoch gotuje risotto stopniowo dolewając i redukując bulion, na końcu zaś dodaje masła, parmezanu, wina, czasem mleka lub śmietanki - ryż musi pozostać al dente, ale na pewno nie jest na sypko ;)
wina dodaje na początku, ale reszta się zgadza
A są jakieś "proste" przepisy, tak do góra pół godziny?
Może coś bez mięsa?
Z kuchni włoskiej to ja kojarzę tylko makarony z różnymi sosami, pizze i lazanie.
Co prawda nie włoskie a ponoć francuskie, ale bez czegoś co miało oczy i mamę. Chyba proste do upitrasienia skoro chyba nawet mi się to udało, a potrafię przypalić nawet wodę.
Francuska zupa jarzynowa
250 g świeżego bobu
2 łyżki stołowe oliwy
3 rozgniecione ząbki czonsku
1 drobno posiekana cebula
1 drobno posiekana łodyga selera naciowego
1 pokrojona marchew
200 g młodych ziemniaków pokrojonych w kostkę
1 l bulionu warzywnego
2 duże pomidory
duży pęczek świeżej bazylii
200 g cukinii
200 g fasolki szparagowej
sól, pieprz
4 łyżki sosu pesto
A to wszystko trzeba ugotować tak:
Bób wyłuskać ze skórek (chyba że jest młody i miękki, bo wtedy można dodać ze skórką). W rondlu o grubym dnie rozgrzać oliwę, dodać rozgnieciony czosnek, cebulę, marchew i selera. Dusić ok. 5 minut na niewielkim ogniu, często mieszając. Należy uważać, aby cebula nie zbrązowiała. Dodać ziemniaki, bulion i obrane ze skórki, pozbawione pestek pomidory. Zagotować, dodać pęczek bazylii. Zmniejszyć płomień i pod przykryciem gotować ok. 5 minut do miękkości ziemniaków. Dodać bób, pokrojoną w drobną kostkę cukinię, obraną i pokrojoną w kawałki fasolkę szparagową. Gotować ok. 5 minut. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Wyjąć bazylię. Zupę wlać na talerze, do każdej porcji dodać łyżeczkę sosu pistou.
Przepis znaleziony w necie. Foty nie dam, bo znika w tempie szybszym niż praca serią D2h
PS. makaron z grzybami shitake, spieprzyłem koncertowo.
ktoś pytał, jak zrobiś sypki ryż, więc mój sposób na takowy, to gotowanie wody w garnku, na garnku durszlak, a w durszlaku ryż owinięty w bawełniany ręcznik (biały), koniecznie pokrywka............... trochę czasochłonne, ale jak robię sushi- niezastąpione, nie chcę zagracać kuchni parownikiem do ryżu..............oczywiście przy gotowaniu ryżu do sushi ważne jest umycie ryżu-dokładne wypłukanie go ze skrobii, i dodanie roztworu octu winnego z cukrem ( koreańczycy podobno cukier zastępują solą :-) )
ale jak robię sushi- niezastąpione
tyle tylko ze ryz do sushi robi sie a) z zupelnie innego gatunku ryzu b) w zadnym wypadku nie gotuje sie go na sypko :)
Oj tam, sailor, marudzisz.
A dobry ryż na sushi ma konsystencję kleju do tapet ;oP
A są jakieś "proste" przepisy, tak do góra pół godziny?
Może coś bez mięsa?
makaron penne, maslo, cebula, rozdrobniony filet z lososia, oliwki czarne i zielone, sol, pieprz
Wrzucasz do gotowania makaron, odpalasz patelenke. Na patelni roztapiasz maslo, dodajesz odrobine soli (albo 5kg jak ktos lubi :D), swiezo i grubo zmielony pieprz, drobno pokrojona cebule. Dusisz to z minutke, 1,5. Potem dorzucasz lososia, dusisz chwile. Dorzucasz oliwki (w stosunku takim jak komu pasuje - jeden woli wiecej czarnych, drugi wiecej zielonych, trzeci same czarne, czwarty same zielone). Mieszasz przez chwile i zdejmujesz z ognia.
Odcedzasz makaron, wysypujesz na talerze, twor z patelni na makaron i gotowe. Czas realizacji zalezy tylko od tego jak dlugo bedzie gotowal sie makaron bo samo duszenie od wlaczenia gazu pod patelnia do zdjecia z ognia to max 5min.
Oj tam, sailor, marudzisz.
A dobry ryż na sushi ma konsystencję kleju do tapet ;oP
On nie marudzi, tylko ma racje. Ryz ma byc japonski (Oryza sativa var. japonica) :razz: I moze jak Ty go zrobisz to ma taka konsystencje :razz: on ma sie kleic, a nie udawac klej do tapet :razz:
On nie marudzi, tylko ma racje. Ryz ma byc japonski (Oryza sativa var. japonica) :razz: I moze jak Ty go zrobisz to ma taka konsystencje :razz: on ma sie kleic, a nie udawac klej do tapet :razz:
Nie marudź bo Cię w fosie zakopię ;oD tylko gips będzie wystawać.
edit: jutro będzie relacja z testowania gofrownicy i Bácskai rizeshús. O.
marszull
15-01-2010, 20:05
Jak ktos w wawy potrzebuje wietnamskich przypraw/ryb/warzyw do przepisow w normalnych cenach
to powinien udac sie na stadion (lub to co niego zostalo) do alejki z jedzeniem
sa dwa sklepiki
shao moze tez udzielic wskazowek gdzie to jest ;-)
Jak ktos w wawy potrzebuje wietnamskich przypraw/ryb/warzyw do przepisow w normalnych cenach
to powinien udac sie na stadion (lub to co niego zostalo) do alejki z jedzeniem
sa dwa sklepiki
shao moze tez udzielic wskazowek gdzie to jest ;-)
Moge :D Na kitajskie rzeczy tez mozna trafic w tych sklepikach.
Nie jestem pewien czy to jest wykonywalne w RP, nie wiem czy meksykańskie produkty są możliwe do dostania w polskich sklepach. Ale spróbuję, a nuż jest możliwe. Jest to przepis na enchiladę która jest absolutnym hitem w moim domu.
1. Zasmaż trochę siekanego czosnku i cebuli na oliwie.
2. Jak się zarumieni wrzuć jakieś 3/4 kg pokrojonego w drobną kosteczkę kurczaka
3. Zasmaż aby kurczak był na wpół gotowy.
4. Dodaj do patelni puszkę (1/3 l) sosu enchilada. Nie wiem czy to jest dostępne w RP. Jak nie, to nie czytaj reszty postu :(
5. Dodaj puszkę (1/3l) salsy z serem (nazywa się "salsa con queso"). Jest to taka żółta gęsta pasta składająca się z mieszanki meksykańskiego sera oraz salsy.
6. Zagrzej, zamieszaj dobrze, podduś na małym ogniu przez 20 min, następnie wyłącz ogień i poczekaj aż ostygnie i zgęstnieje.
7. Przygotuj szklaną brytfannę, spryskaj oliwą aby nie była przylepna
7. Użyj ostygnięty sos jako nadzienie w plackach typu tortilla. Po prostu tak jakbyś używając placków tortilla robił naleśniki z tym sosem. Jakieś dwie łyżki stołowe na jednego placka, następnie zawiń i wzdłużnie poukładaj bardzo ciasno te naleśniki w brytfannie.
8. Jak zapełnisz całą brytfannę a dalej masz sos, to użyj następną brytfannę. Chodzi o to aby każda brytfanna była ciasno upakowana.
9. Polej naleśniki w brytfannie sosem salsa. Salsa ma całkowicie pokryć naleśniki.
10. Posyp na wierzchu żółtym serem meksykańskim startym na grube wióry. Może być mozarella, mogą być i inne. U nas można kupić już taki gotowy starty ser. Ser ma całkowicie pokryć brytfannę.
11. Wstaw brytfannę na 20 minut do piekarnikia rozgrzanego do 200 C.
Wyjmij i podaj na stół póki gorący. Serwuj razem ze smażoną fasolą, drobo pokrojonymi pomidorami, gęstą kwaśną śmietaną i szczypiorkiem.
Al Koholik
15-01-2010, 21:09
To teraz ja :)
Podobno to madziarskie jadło jest ale ja tam tego 100% pewny nie jestem :)
potrzebne:
Ziemniaki, salami, jajka i śmietana + przyprawy wg. uznania. Ja tam tylko kucharka, sól. pieprz i oregano.
Robiłem bardziej skomplikowane wariacje ale najlepiej wychodzi ta najuboższa.
Sposób przygotowania.
Gotujemy ziemniaki najlepiej w całości. Niektórzy proponują je obrać po ugotowaniu. Ja wolę wcześniej - lepiej ciągną sól. Osobno gotujemy jajka i smażymy salami. Nasze wyspiarskie salami jest cholernie tłuste więc tak pozbywam się między innymi tłuszczu. Ugotowane ziemniaki kroimy w talarki i układamy na jakiejś blasze lub w innym naczyniu żaroodpornym. Przekładamy to pokrojonymi jajkami i usmażonym salami i ponownie ziemniakami. Całość zalać śmietaną, przykryć folią aluminiową i zapiec w piekarniku.
Podawać polane świeżą śmietaną
tyle tylko ze ryz do sushi robi sie a) z zupelnie innego gatunku ryzu b) w zadnym wypadku nie gotuje sie go na sypko :)
zgadza się, dlatego wspomniałem o occie ryżowym i cukrze
widze ze watek umarl, a shaolin mimo obietnic nic nie gotuje .. wiec sprobuje odswiezyc
ostatnio zamiast cannelloni wyszla lasagne .. wiec dzis nie
darowalem
zmienlone mieso od szynki i drobiowe z marchewka suszonymi
pomidorami czosnkiem cebula i ziolami
przesmazone na patelni
cannelloni lekko podgotowane
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photoheaven.net/narada/food/s_PFA_0366.jpg)
nadziane miesem i ulozone na sosie beszamelowym
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photoheaven.net/narada/food/s_PFA_0371.jpg)
na gore sos pomidorowy z bazyli oliwy pomidorow krojonych i czosnku
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photoheaven.net/narada/food/s_PFA_0375.jpg)
do tego ser i do piekarnika na pol godziny
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photoheaven.net/narada/food/s_PFA_0381.jpg)
na talerzu
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photoheaven.net/narada/food/s_PFA_0386.jpg)
spozyte z cabernetem las lomas .. duzo tanin ale jednoczesnie mocno
owocowe ..
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photoheaven.net/narada/food/s_PFA_0362.jpg)
KaleidoStar
31-01-2010, 00:51
O rany... to by mi smakowalo... Ja chcę piekarniiiik.. Ma ktoś na zbyciu piekarnik? :D
ależ zrobiłem się głodny ...
widze ze watek umarl ale jezcze raz sprobuje go odswiezyc
polska wariacja na temat hiszpanskiej tortilli
na poczatek skladniki.
troche schabu pozostalego z dni poprzedniego
cebula, pomidory suszone, jaja, ziemniaki, pieprz, sol
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photoheaven.net/narada/food/s_PFA_0446.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photoheaven.net/narada/food/s_PFA_0449.jpg)
ziemniaki w cieniutkie plasterki i na olej. ja lubie takie mocno
przysmazone
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photoheaven.net/narada/food/s_PFA_0445.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photoheaven.net/narada/food/s_PFA_0450.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photoheaven.net/narada/food/s_PFA_0440.jpg)
jak przestygna do michy razem z miesem cebula i przyprawami.
do tego jaja mocno ubite
i na patelnie. smazyc z dwoch stron
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photoheaven.net/narada/food/s_PFA_0452.jpg)
i na talerz. nastepnego dnia jest jeszcze lepsze.. niesety rzadko
dotrwa do nastepnego dnia
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photoheaven.net/narada/food/s_PFA_0454.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photoheaven.net/narada/food/s_PFA_0459.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photoheaven.net/narada/food/s_PFA_0463.jpg)
do tego warto otworzyc buteleczke dobrego wina.. na przyklad butelke Las Lomas Merlot 2006
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.encantado.pl/components/com_virtuemart/shop_image/product/Las_Lomas_Variet_4b4c408c4c0ba.jpg)
Etap 1
ziemniaki w cieniutkie plasterki i na olej. ja lubie takie mocno
przysmazone
Etap 2
jak przestygna do michy razem z miesem cebula i przyprawami.
do tego jaja mocno ubite
i na patelnie. smazyc z dwoch stron
Dlaczego trzeba ziemniaki smażyć dwa razy? Czy nie można pokrojone w plasterki od razu zasmażyć z całą resztą?
Chyba że przepis się opiera na surowych ziemniakach. Czy to prawda? Czy nie można do etapu drugiego użyć ugotowanych ziemniaków pokrojonych w plasterki?
Boryszuk
08-02-2010, 19:18
Bo po zesmażeniu tylko w drugim etapie nie będą mialy odpowiedniej konsystencji chipsa.
Bo po zesmażeniu tylko w drugim etapie nie będą mialy odpowiedniej konsystencji chipsa.
Jak analizuję ten przepis który wydaje się być takim bardzo prostym i użytecznym przepisem na zużycie wczorajszego mięsa, to wydaje mi się że całość wymaga trochę kwasu, bo składniki - jajka, mięso, ziemniaki - mają w sumie smak trochę zbyt łagodny, jeśli nie powiedzieć - mdły. Tak teoretycznie jak się na to patrzę, to bym dodał do tego już na sam koniec salsy. Albo wręcz zasmażyć razem z salsą. Po prostu jakoś to skwaśnić i upikantnić.
Boryszuk
08-02-2010, 20:01
Jak analizuję ten przepis który wydaje się być takim bardzo prostym i użytecznym przepisem na zużycie wczorajszego mięsa, to wydaje mi się że całość wymaga trochę kwasu, bo składniki - jajka, mięso, ziemniaki - mają w sumie smak trochę zbyt łagodny, jeśli nie powiedzieć - mdły. Tak teoretycznie jak się na to patrzę, to bym dodał do tego już na sam koniec salsy. Albo wręcz zasmażyć razem z salsą. Po prostu jakoś to skwaśnić i upikantnić.
jest jeszcze cebula. Piękne w gotowaniu jest to, że na każdą potrawę jest 100 sposobów przyrządzenia.
jest jeszcze cebula. Piękne w gotowaniu jest to, że na każdą potrawę jest 100 sposobów przyrządzenia.
Dokładnie to samo i z fotografią!
Czy kulinaria i fotografia to nie jedno i to samo? Są ogólne przepisy i wskazania, ale to od kreatywności kucharza zależy czy wyjdzie następna kolejna zupa pomidorowa, czy też coś co zostawi ten specyficzny smaczek, to coś unikalnego, co się wpisze na długo w pamięć i wyobraźnię...
Dlaczego trzeba ziemniaki smażyć dwa razy? Czy nie można pokrojone w plasterki od razu zasmażyć z całą resztą?
bo jajo smazy sie za szybko w stosunku do ziemniaka :)
Chyba że przepis się opiera na surowych ziemniakach. Czy to prawda? Czy nie można do etapu drugiego użyć ugotowanych ziemniaków pokrojonych w plasterki?
dokladnie tak .. mozna uzyc gotowanych, a przepis opiera sie na surowych :)
Jak analizuję ten przepis który wydaje się być takim bardzo prostym i użytecznym przepisem na zużycie wczorajszego mięsa, to wydaje mi się że całość wymaga trochę kwasu, bo składniki - jajka, mięso, ziemniaki - mają w sumie smak trochę zbyt łagodny, jeśli nie powiedzieć - mdły. Tak teoretycznie jak się na to patrzę, to bym dodał do tego już na sam koniec salsy. Albo wręcz zasmażyć razem z salsą. Po prostu jakoś to skwaśnić i upikantnić.
zalezy czego dodasz.. na przyprawiam odpowiednia ilsoci pieprzu, mieso bylo pikantne, a susozne pomidory maja swoja kwaskowosc wiec za mdle nie bylo :)
ale przeciez nikt nie przeszkadza polac tego sosem jak jzu jest usmazone.
jak dodasz salse do jajek to moze sie nie sciac. ale mozes dodac lyzeczke czerwonego chili i bedzie ostro :D albo octu balsamicznego i bedize kwaskowo :)
To pytanie do znawców, gdzie najlepiej kupić curry, bo jak tu ktoś już wspomniał to "polskie" curry, obok prawdziwego nawet nie leżało. Widziałem na allegro pakowane po 100gr czy takie jest curropodobne?
Dla uściślenia, masz na myśli przyprawę curry czy pastę curry?
curry przyprawa w proszku , liscie pasta czy potrawa? :) jak pasta to zielona cyz czerwona? jak proszek to brazowa zolta czy czerowna?
pasta może być jeszcze żółta :-).
Nie używałem pasty curry. Zawsze używałem żółty proszek. W curry wszedłem dopiero od roku i przepis który podałem opiera sie żółtym proszku. Zresztą kupionym w orientalnym oryginalnym sklepie, a nie w ogólnym markecie.
Oczywiście chodziło mi o przyprawę o której (tak przynajmniej zrozumiałem) była mowa - "...czerwone to tajskie, żółte indyjskie..."
niestety bez zdjęć, ale podam przepis na bardzo ciekawą smakowo i wizualnie sałatkę z CYKORII (teraz mamy sezon, więc do dzieła!).
Składniki:
- cykoria (najlepiej dosłownie biało - jasnożółta, taka jest najsmaczniejsza)
- ziemniaki
- jajka
- cebula biała
- cebula czerwona
- czosnek
- ocet winny
- olej roślinny
- pieprz, sól.
Zaczynamy od ugotowania ziemniaków w mundurkach (czyli bez obierania). Dla 4 osób wystarczy 5-7 średnich ziemniaków. Kiedy wystygną, kroimy w dość sporą kostkę. Równocześnie gotujemy 3 jajka - na twardo (jajka wkrajamy na koniec, żeby się nie porozpadały). Cebulę białą i czerwoną (wystarczy po jednej dużej) kroimy w kostkę. Cykorię - 4 duże, myjemy, suszymy i rwiemy na kawałki około 4x4m. Teraz sos vinegret - do octu dodajemy olej - na 1 łyżkę stołową octu 3 łyżki stołowe oleju. Wystarczą 4 łyżki octu ale to już zależy od upodobań smakowych - można zrobić ostrzejszy. Do tego dodajemy 2 ząbki czosnku przeciśnięte przez wyciskarkę, 1 łyżeczkę soli, szczyptę pieprzu i pół łyżeczki cukru. Na koniec wlewamy sos na składniki w misce, wkrajamy jajka, delikatnie mieszamy i smacznego. Sałatka najlepiej smakuje świeża, kiedy ziemniaki i jajka są jeszcze ciepłe.
Nie polecam przygotowywania sosu z oliwą z oliwek - według mnie zbyt mocno zmienia smak potrawy i to już nie jest "to".
Smacznego!
Nie polecam przygotowywania sosu z oliwą z oliwek
to zalezy od oliwy. ciezko dostac naprawde dobra. rzadko ktora w polsce to naprawde exra virgin. z reguly sa mieszane. a te prawdziwe kosztuja ok 80pln za litr i sa lekko stare .. chyba ze sobie ktos sam przywiezie .. i to taka nie dla turysty. we wloszech oliwa "od chlopa" w zakupie kosztuje 7-10 euro/l. do tego dochodzi koszt transportu i narzut sieci itp. akurat jestem w temacie bo jedna z moich firm ma ciagnac oliwe do polski. koszty sa dosc kosmiczne. ale mialem okazje sprobowac oliwy z pugli ktora jeszcze miesiac wczesniej wisiala na krzakach i od tego czasu uzywam jej do wszystkiego :)
No cóż, trudno się z sailorem nie zgodzić. Dobra oliwa nie jest tania, a kiepskiej szkoda używać do sałaty, czyli na surowo. Każdy ma swój smak, ja osobiście nie pamiętam, żebym do sałatki kiedykolwiek użył czegoś innego niż oliwa z oliwek. Co do vinegretu (vinegreta?), żeby ładnie połączył się ocet z oliwą proponuje pół łyżeczki od herbaty płynnego miodu. Sos się nie rozwarstwia, a słodyczy od miodu w tej ilości nie czuć.
Miód do vinaigrette to super sprawa, ja najbardziej lubię oliwę z modeńskim octem balsamicznym, musztardą, miodem, świeżym tymiankiem, bazylią, rozmarynem, miętą. Czasem też rozrzedzam białym winem.
Miód do vinaigrette to super sprawa, ja najbardziej lubię oliwę z modeńskim octem balsamicznym, musztardą, miodem, świeżym tymiankiem, bazylią, rozmarynem, miętą. Czasem też rozrzedzam białym winem.
Tuż przed snem, zamiast się napychać jak świnia i żeby to potem w tłuszcz przechodziło i na dodatek źle się spało, to należy zjeść sałatkę. A w ogóle to już po 18 nigdy nie jeść niczego innego niż sałatki.
Oto sałatka:
- podziabana sałata typu Romaine (jak po polsku?)
- olej z oliwek.
- ser feta
- fasola z puszki, albo po prostu gotowana fasola
Ja daję bardzo dużo fasoli. Może nawet być bób. Jakiegokolwiek rozmiaru i koloru fasola.
Zamieszać i się nażreć tej sałatki przed snem. Nie odkłada się w tłuszcz, zapycha żołądek więc nie ma uczucia nocnego łaknienia, a i śpi się doskonale.
Taką "od chłopa" przywiozłem sobie 3 lata temu z Chorwacji. Pojęcia nie miałem że oliwa z może być tak smaczna. Te z naszych sklepów to ..., dobrze że znajomi rok w rok tam jeżdżą i coś tam przywiozą:-D
No tak, jeśli musztada, to tylko dijon (Uprzedzam chcących oszczędzić w tym punkcie, z sarepska na przykład będziecie mieli w sosie musztardowe kluseczki). Czornyj, czy ty przypadkiem nie jesteś sybarytą? Jeśli różne drogi wiodą do podobnych konkluzji, to wszystko wskazuje, że to po prostu dobre :-). Ide nalać sobie wina dla rozjaśnienia umysłu
Tuż przed snem, zamiast się napychać jak świnia i żeby to potem w tłuszcz przechodziło i na dodatek źle się spało, to należy zjeść sałatkę. A w ogóle to już po 18 nigdy nie jeść niczego innego niż sałatki.
Oto sałatka:
- podziabana sałata typu Romaine (jak po polsku?)
- olej z oliwek.
- ser feta
- fasola z puszki, albo po prostu gotowana fasola
Ja daję bardzo dużo fasoli. Może nawet być bób. Jakiegokolwiek rozmiaru i koloru fasola.
Zamieszać i się nażreć tej sałatki przed snem. Nie odkłada się w tłuszcz, zapycha żołądek więc nie ma uczucia nocnego łaknienia, a i śpi się doskonale.
Sałata rzymska.
Ale co do tego grochu na noc, to bym się zastanowił :lol:
Sałata rzymska.
Ale co do tego grochu na noc, to bym się zastanowił :lol:
Wiesz, to zależy z kim śpisz i czy strefa rażenia jest skierowana na ścianę.... czy partnerkę :lol:
Wiesz, to zależy z kim śpisz i czy strefa rażenia jest skierowana na ścianę.... czy partnerkę :lol:
Najważniejsze żeby było zdrowo..
donkiszot
10-02-2010, 02:54
Najważniejsze żeby było zdrowo..
Nie wiem czy tak zdrowo jeść rośliny strąkowe na noc. W mojej książce o warzywach napisano, że nie powinno się ich jeść w ogóle jeśli się nie ma gdzie tego spalić (np. siedzący tryb pracy). Fasola, groch itp., a także ziemniaki (wiem, że nie rosną w strąkach :)) to takie wyjątki od reguły warzywnej lekkości.
A przy okazji, może koś się podzieli doświadczeniami/przepisem na musztardę. Mam taki jeden przepis, ale droga do jego doskonałości jeszcze długa przed nami -- chętnie bym na skróty poszedł :)
co do sosu to jest tyle szkół ile ludzi. Ja podałem przepis, którego nauczyła mnie babcia. Przepis pochodzi z Francji (babcia wiele lat życia od urodzenia spędziła we Francji).
Próbowałem wielu oliw z oliwek, nawet tych super - do innych potraw są super ale do tej sałatki zupełnie mi to nie pasuje, więc napisałem tak, jak robię ja ;)
No tak, jeśli musztada, to tylko dijon (Uprzedzam chcących oszczędzić w tym punkcie, z sarepska na przykład będziecie mieli w sosie musztardowe kluseczki). Czornyj, czy ty przypadkiem nie jesteś sybarytą? Jeśli różne drogi wiodą do podobnych konkluzji, to wszystko wskazuje, że to po prostu dobre :-). Ide nalać sobie wina dla rozjaśnienia umysłu
A przy okazji, może koś się podzieli doświadczeniami/przepisem na musztardę. Mam taki jeden przepis, ale droga do jego doskonałości jeszcze długa przed nami -- chętnie bym na skróty poszedł :)
Co do musztardy, to przy każdej okazji przywożę sobie zapas ze Słowacji (żałując, że przy okazji nie mogę zrobić zapasu parek i rohlików):
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://members.chello.pl/m.kaluza/horcica.jpg)
Ja mówię, o musztardzie jako składniku sosów. Dijon jest o tyle lepsza, że gładko rozprowadza się w potrawie i zaciąga sos i dobrze znosi gotowanie. Mnie najbardziej odpowiada musztarda Maille, lub Edmond Fallot. Tak czy inaczej to inny rodzaj musztardy, bo zaprawiany jest moszczem winnym a nie octem. I chyba też dlatego odpuszczę sobie produkcję musztardy :-). Patent dodawania miodu do vinegreta pochodzi od kucharza z francuskiej knajpy w której kiedyś pracowałem
donkiszot
10-02-2010, 15:09
[...]odpuszczę sobie produkcję musztardy[...]
A ja sobie nie odpuszczę. Chyba, że znajdę coś, do czego by nie sypali tony cukru (a tak, mogę zrobić na miodzie lub fruktozie, albo w ogóle bez). Inna sprawa, że wielką przyjemność sprawia mi produkcja różnych rzeczy, o których dziś większość myśli, że rosną w słoiczkach, a dojrzewają w sklepach :D
Ja mówię, o musztardzie jako składniku sosów. Dijon jest o tyle lepsza, że gładko rozprowadza się w potrawie i zaciąga sos i dobrze znosi gotowanie. Mnie najbardziej odpowiada musztarda Maille, lub Edmond Fallot. Tak czy inaczej to inny rodzaj musztardy, bo zaprawiany jest moszczem winnym a nie octem. I chyba też dlatego odpuszczę sobie produkcję musztardy :-). Patent dodawania miodu do vinegreta pochodzi od kucharza z francuskiej knajpy w której kiedyś pracowałem
Horčica właśnie świetnie emulguje vinaigrette, a przy tym nie zaostrza nadmiernie jego smaku. Próbowałem wszelkich musztard dijonńskich-nie-dijońskich, bo zapewnienie sobie stałych dostaw horčicy jest problematyczne, ale ten badziew niestety dlaczegoś podchodzi mi najbardziej...
Podobny problem mam np. z uzależnieniem od herbaty Lipton Orange Jaipur i Russian Earl Grey, których dostawy uzależnione są od krewnych z Niemiec, którzy jeżdżą po nią specjalnie do Francji ;)
A ja sobie nie odpuszczę. Chyba, że znajdę coś, do czego by nie sypali tony cukru (a tak, mogę zrobić na miodzie lub fruktozie, albo w ogóle bez). Inna sprawa, że wielką przyjemność sprawia mi produkcja różnych rzeczy, o których dziś większość myśli, że rosną w słoiczkach, a dojrzewają w sklepach :D
Eksperymentowałem trochę z ucieraniem musztardy, ale nie udało mi się uzyskać oczekiwanego efektu. Lepiej mi poszło z majonezem, ale taki domowy cholernie szybko się psuje.
marszull
10-02-2010, 15:32
Horčica właśnie świetnie emulguje vinaigrette, ...niestety dlaczegoś podchodzi mi najbardziej...
wprawdzie nie ta, ale jest napisane, ze ma dwa rodzaje
http://www.allegro.pl/item882209569_musztarda_slowacka_horcica_350g_sos. html
widze ze watek umarl, a shaolin mimo obietnic nic nie gotuje .. wiec sprobuje odswiezyc
Po pierwsze nikomu nic nie obiecywalem, po drugie ostatnio probowalem przezyc bo mam zaje. zapalenie zatok i dopiero co odzyskalem wzrok. Po 3cie jak widac dales sobie rade i nic nie umarlo ;) ;) ;)
Po 4cie:
To pytanie do znawców, gdzie najlepiej kupić curry, bo jak tu ktoś już wspomniał to "polskie" curry, obok prawdziwego nawet nie leżało. Widziałem na allegro pakowane po 100gr czy takie jest curropodobne?
Znawca nie jestem ale ja robie importy z UK bo najprosciej - tam jest wystarczajaco duzo Hindusow i dobrego hinduskiego curry ;) chyba, ze ktos chce tajskie to ja np. bralem z Kitaju ;)
Po 5te: wiem, ze to jutro (tlusty czwartek) ale jutro nie bede mial czasu wiec sie przygotowalem dzisiaj:
500g maki
4 zoltka+1 cale jajo
1,5szkl mleka
5dkg drozdzy
5 lyzek oleju
10dkg cukru
szczypta soli
8dkg masla
1 kielonek spirytu
2 kostki smalcu (do smazenia)
dzemy, budynie, konfitury, advocaty, goly spiryt itp - wszystko co lubicie miec w paczku :mrgreen:
Rozcieramy drozdze z lyzka cukru, 10dkg maki i szklanka mleka. Rozczyn dajemy do cieplego miejsca zeby sobie roslo. Jak mamy gotowy rozczyn bierzemy wielka miche i reszte cukru ucieramy z zoltkami i jajkiem, dowalamy rozczyn, reszte mleka, reszte maki, olej, szczypte soli, kielon spirytu. Zagniatamy ciasto, przy okazji roztapiajac maslo. Roztopione maslo wlewamy do naszego zagniatanego wynalazku i lecimy z koksem. Ciasto ma byc gladkie, lsniace i odlazic od reki. Zostawiamy do wyrosniecia w cieplym miejscu.
Jak wyrosnie (bedzie mialo 2x taka objetosc jak przed wyrosnieciem = mi starczy to na okolo ~40 paczkow wielkosci polowy sklepowego) to dziabiemy sobie tyle ile chcecie do reki i formujecie kulki, ja maczam palce w oleju zeby jeszcze wygladzic ciacho. Wale to na tacke posypana delikatnie maka i przykrywam sciera. Jak mi sie ostatni wali na tace to pierwszy zaczynam smazyc bo zdazyl wyrosnac pod sciera na Pudziana.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/kbq8aeerve1yglkjhjwl.jpg)
Patelnia gleboka, rondel, cos innego gdzie po stopieniu 2 kostek smalcu zrobi nam basen dla paczkow ;) Rozgrzewamy tluszcz i smazymy.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/nci9ppvuakep531tmqsu.jpg)
Smazenie paczkow to sprint jezeli chodzi o dzialania patelniowe. Paczki powinne swobodnie plywac w tluszczu (stad potrzebujemy cos glebokiego i duuuzo smalcu). Pierwsze smazenie pod przykryciem, drugie (po odwroceniu) bez. U mnie wychodzi czesc z paskiem, czesc bez ale to tylko dlatego, ze robie to raz na rok (a tak naprawde to raz na 25 lat bo to moj pierwszy raz jezeli chodzi o wlasne paczki, bo zawsze robila mama ;) ;) )
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/dp66np7stljfkkjybtn.jpg)
Po wyciagnieciu najlepiej rzucic na jakis odsaczacz smalcowy typu papierowy recznik.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/g8bumk64g6y72pxchr7u.jpg)
I odstawic na bok - ja nabijam tym co lubie jak wystygna paczki, bo mi latwiej. Jak ktos lubi to moze sobie nabijac gorace ;) (samego nabijania Wam nie pokaze bo miejsce akcji wyglada jakby ktos mi w kuchni zabil swinie granatem :D)
Gotowy paczek (a raczej cala brygada paczkow - jeszcze bez lukru, cukru, itp bo musialem napisac posta ;) ).
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/mhi7omdnu0c2mmwc9kk9.jpg)
I tyle. Ide umierac dalej. Trzymajcie kciuki zeby mi sie nie udalo bo mam zaleglosci we wszystkim (zycie, forum, itp). Jutro moze dziabne faworki zeby domowa tradycje podtrzymac.
Czy pączki trzeba smażyć w smalcu? Czy nie można w oleju? Jak w oleju to w jakim?
Ja u siebie nie mam smalcu, więc muszę mieć olej.
P.S. Czy możesz rozwinąć przepis jak zrobić nadzienie, na przykład dżem z jakimś dobrym spiritem?
może być olej, frytura...do tego warto dolać kapkę spirytusu. Nie jestem jednak pewien, czy pączki smażone na czymś innym niż smalec nie stracą tego specyficznego smaku. Trzeba sprawdzić :) I jeden ciekawy myk (moja mama zawsze tak robi w przypadku smalcu). Dorzucić kawałek obranego, surowego ziemniaka - zapobiega przypalaniu.
co do nadzienia - chyba najlepsza jest marmolada + płatki róży.
lukier - cukier puder mieszamy z mlekiem i trochę płatków róży. można dodać kandyzowanej skórki z pomarańczy.
może być olej, frytura...do tego warto dolać kapkę spirytusu. Nie jestem jednak pewien, czy pączki smażone na czymś innym niż smalec nie stracą tego specyficznego smaku. Trzeba sprawdzić :) I jeden ciekawy myk (moja mama zawsze tak robi w przypadku smalcu). Dorzucić kawałek obranego, surowego ziemniaka - zapobiega przypalaniu.
co do nadzienia - chyba najlepsza jest marmolada + płatki róży.
lukier - cukier puder mieszamy z mlekiem i trochę płatków róży. można dodać kandyzowanej skórki z pomarańczy.
Ech, jak to czytam to chyba lepiej jednak kupić sobie pączki....
te z dziurką to nie to samo ;)
te z dziurką to nie to samo ;)
W Dunkin Donuts sprzedają "dziury po donutach" - munchkiny, które są mniejsze od naszych pączków, ale za to okrągłe i z dżemem. Nawet wolałem je od naszych, które są jak dla mnie za duże i przez to ciężko dogryźć się do powideł, ale skurczybyki nie robią wersji kanoniczej - z konfiturą różaną.
wprawdzie nie ta, ale jest napisane, ze ma dwa rodzaje
http://www.allegro.pl/item882209569_musztarda_slowacka_horcica_350g_sos. html (http://www.allegro.pl/item882209569_musztarda_slowacka_horcica_350g_sos. html)
Dzięki - muszę spróbować. Niestety, większość słowackich horcic też jest badziewna, smakuje mi tylko ta ze zdjęcia ;)
Czy pączki trzeba smażyć w smalcu? Czy nie można w oleju? Jak w oleju to w jakim?
Ja u siebie nie mam smalcu, więc muszę mieć olej.
P.S. Czy możesz rozwinąć przepis jak zrobić nadzienie, na przykład dżem z jakimś dobrym spiritem?
Przyznam, ze nigdy nie mialem stycznosci z paczkiem smazonym na czyms innym niz smalec (mowie o domowym bo takie z fabryki to kij wie na czym smaza :D) wiec ciezko mi tu cos doradzic... Ludzie smaza na roznych rzeczach (tak jak pisze erde) - olej, frytura, olej ze smalcem (tu odpadnie skoro nie masz smalcu w ogole ;)). Dla mnie smalec to podstawa przy robieniu paczkow i tej wersji sie bede trzymal ;)
Najprostszy przepis na dzem = cukier + owoce w stosunku 1:1 (jezeli kwasne owoce to mozna wiecej cukru), odrobine wody, troszke soku cytrynowego (nie do smaku, dla jakosci). Wrzucasz owoce i cukier do gara i gotujesz (na duzym ogniu, tak zeby babelkowalo), caly czas mieszajac. Odparowujesz z niego troche wody. I gotujesz to tak dlugo, az sie zrobi dzem i juz ;) Dla testu czy juz gotowy robisz tak -> bierzesz spodeczek, wrzucasz na niego kropelke tego co tam masz w garnku. Jezeli po minutce od wrzucenia kropelki na spodek jest ok (dzemowa) konsystencja to znaczy, ze dzem gotowy. O parzonych sloikach do przechowywania chyba nie musze mowic ;) spiryt sobie mozesz dolac do sloika jak chcesz ;) ale ja niepijacy to nie wiem gdzie i kiedy go dodawac ;)
W Dunkin Donuts sprzedają "dziury po donutach" - munchkiny, które są mniejsze od naszych pączków, ale za to okrągłe i z drzemem. Nawet wolałem je od naszych, które są jak dla mnie za duże i przez to ciężko dogryźć się do powideł, ale skurczybyki nie robią wersji kanoniczej - z konfiturą różaną.
Prosze Cie ;)
Oczywiscie konfitura rozana rzadzi w paczkach, ale dzisiaj zapodalem malinowy hartkor i jest bardzo najs.
donkiszot
10-02-2010, 20:03
[...]ja nabijam tym co lubie jak wystygna paczki, bo mi latwiej. Jak ktos lubi to moze sobie nabijac gorace ;) (samego nabijania Wam nie pokaze bo miejsce akcji wyglada jakby ktos mi w kuchni zabil swinie granatem :D)[...]
E tam nabijane. Pączki smaży się już z nadzieniem (u mnie kanonem są wiśnie -- drylowane, takie w sosie własnym) i wcina póki jeszcze ciepłe. Można też odgrzać, ale to już nie to...
u mnie tak samo, nadzienie zawija się ciastem i dopiero na smalec jak trochę kulka podrośnie z nadzieniem
JA wole nabijane (z akcentem na JA :D). Koniec dyskusji ;)
donkiszot
10-02-2010, 20:09
JA wole nabijane (z akcentem na JA :D). Koniec dyskusji ;)
Ale czy na ciepło jadłeś? To jest sedno sprawy :)
Zalezy co dla Ciebie znaczy na cieplo - takich prosto z tluszczu nie jadlem ;) ale lekko wystygniete, zeby dalo rade wziac do reki i nabic = tak. W koncu nie pisalem o ich mrozeniu ;) tylko o daniu chwili na wystygniecie przed nabiciem :D
W Dunkin Donuts sprzedają "dziury po donutach" - munchkiny, które są mniejsze od naszych pączków, ale za to okrągłe i z drzemem. Nawet wolałem je od naszych, które są jak dla mnie za duże i przez to ciężko dogryźć się do powideł, ale skurczybyki nie robią wersji kanoniczej - z konfiturą różaną.
Jak przyjechałem do Usy ileś tam epok temu to byłem negatywnie nastawiony do donutów. Jak zresztą każdy nowy imigrant woli wszystko co stare i swojskie. Jednak z czasem człowiek się oswaja i dotyczy się to również donutów.
I teraz powiem bardzo obiektywnie. Uwielbiam donuty. Ale nie te z nadzieniem, bo są zbyt słodkie, ale te zwykłe, bez nadzienia o nazwie "glazed" (nie wiem jak to po polsku). Są one cudowne. Chyba popełnię herezję oraz profanację, ale powiem że wolę je od rodzimych swojskich pączków. Zwłaszcza te z Krispy Kreme.
Po pierwsze to te glazed donuts są o wiele lżejsze. Są jak puch. Składają się one praktycznie z powietrza. Bo takie powinny być i pączki!
Pamiętam za PRL koło SGPiS-u była cukierenka gdzie sprzedawano właśnie takie pączki. Samo powietrze i puch. Nawet u Bliklego pączki były o klasę gorsze.
Po latach jak pojechałem do RP to miałem wiele nadziei. Między innymi na pączki. Zajadałem więc pączki wszędzie gdzie się pojawiłem - nie przeszedlem obojętnie obok żadnej kawiarni. I co? Ogromne rozczarowanie! Pączki były strasznie ciężkie. Ciasto było gęste, tłuszcz z nich wręcz ociekał, lukier aż się rozlewał. To nie był ten puch jakiego się spodziewałem. Jak pączki są zrobione z puchu, to można ich zjeść dziesięć i dalej jest ok. Te pączki były tak ciężkie że już po jednym człowiek miał dosyć.
Czy ludzie nie mogą zrozumieć że pączki to nie tłuszcz i gęstość, ale puch i powietrze. No i ten głęboki winno-różany smak!
Ale moje rozczarowanie nie ograniczyło się tylko do pączków. Generalnie byłem rozczarowany poziomem gastronomii w Polsce. Jechałem do RP z nadzieją na same uczty najbardziej wysublimowanej polskiej kuchni, a tymczasem nawet w najlepszych restauracjach jedzenie było co najwyżej takie samo jakie my robimy w domu na codzień.
Bylo bezsmakowe, często mdłe, jakieś takie niedorobione. Polskie restauracje w USA są o wiele klas wyżej. Nie na darmo najlepsza polska kiełbasa nie jest w Polsce, ale na Greenpoincie w Nowym Yorku. A najlepsze polskie restaruacje są nie w Warszawie, ale w Chicago.
Najlepsze doświadczenie z Warszawy to było z restauracyjki naprzeciwko Domu Partii, zaraz przy Empiku. Jest tam pierogarnia której nazwy nie pamiętam. Chyba ma "zapiecek" w nazwie. Są tam dwa piętra - parter i piwnica. Tam zabrałem dzieci (dorosłe) na pierogi z miodem pitnym. Tego rzeczywiście w USA nie ma. I to było magiczne!
Jakby ktoś był w Rembertowie, to zaraz przy stacji na Chruściela jest cukierenka Radzikowskiego. To bodajże najlepsza cukiernia w Warszawie. Przynajmniej wedlug mnie. Jagodzianki są tam jedyne w Kosmosie.
Ale nawet pączki się nie równają do tych z tej kawiarenki koło SGPiS za PRL-u....
donkiszot
10-02-2010, 20:22
Zalezy co dla Ciebie znaczy na cieplo - takich prosto z tluszczu nie jadlem ;) ale lekko wystygniete, zeby dalo rade wziac do reki i nabic = tak. W koncu nie pisalem o ich mrozeniu ;) tylko o daniu chwili na wystygniecie przed nabiciem :D
Powiedzmy, że masz zaliczone :D Najlepsze są takie, które jeszcze nadzieniem parzą aż (nie)miło.
Zastanawiam się dlaczego tak jest że to w emigracyjnych restauracjach jest najlepsza polska kuchnia. I chyba mam odpowiedź. Bowiem z kulinarią jest jak ze sztuką. Aby zrobić dobre jedzenie, to musisz do tego podejść z miłością. Kulinaria to miłość, a nie biznes. Jedzenie jako biznes to najwyżej zupa pomidorowa. Ale to miłość powoduje że jedzenie jest unikalne. Jak już Św. Paweł mówił - bez miłości nie ma niczego. Nawet dobrego jedzenia!
A w tych polskich emigracyjnych restauracjach jest właśnie to - miłość. Nie biznes, ale ta miłość biorąca się z nostalgii i tęsknoty. I dlatego to emigracyjna kuchnia jest tak dobra...
mrozikulus
10-02-2010, 20:39
Jakby ktoś był w Rembertowie, to zaraz przy stacji na Chruściela jest cukierenka Radzikowskiego. To bodajże najlepsza cukiernia w Warszawie. Przynajmniej wedlug mnie. Jagodzianki są tam jedyne w Kosmosie.
Ale nawet pączki się nie równają do tych z tej kawiarenki koło SGPiS za PRL-u....
Zgoda u Radzikowskiego sa pierwszorzedne wypieki ,ale co do jagodzianek to sie nie zgodze bo... najlepsze w calym kosmosie jagodziany sa w Olsztynku nieopodal rynku na rogu kolo rybnego :) kto jadl to wie
Zastanawiam się dlaczego tak jest że to w emigracyjnych restauracjach jest najlepsza polska kuchnia. I chyba mam odpowiedź. Bowiem z kulinarią jest jak ze sztuką. Aby zrobić dobre jedzenie, to musisz do tego podejść z miłością. Kulinaria to miłość, a nie biznes. Jedzenie jako biznes to najwyżej zupa pomidorowa. Ale to miłość powoduje że jedzenie jest unikalne. Jak już Św. Paweł mówił - bez miłości nie ma niczego. Nawet dobrego jedzenia!
A w tych polskich emigracyjnych restauracjach jest właśnie to - miłość. Nie biznes, ale ta miłość biorąca się z nostalgii i tęsknoty. I dlatego to emigracyjna kuchnia jest tak dobra...
Dlatego, że trzeba wiedzieć, gdzie dobrze zjeść i często się to zmienia z dnia na dzień. Restauratorzy kierują się typową "oszczędnością buca", co lepsi kucharze emigrują, tym krajowym brak dobrych wzorców, coraz trudniej dostać dobre składniki.
Przykład - "Pod Różą" podają świetne papardelle z sosem borowikowym. Clou tego dania to (obok ręcznie robionej pasty, sosu na esencjonalnym, długo redukowanym bulionie i podsmażanych płatków borowików) świeży rozmaryn, idealnie komponujący się z grzybami. I raz przychodzimy, podają nam kluski, a w sosie zamiast rozmarynu pływa... qrv nać pietruszki!!!
Boryszuk
10-02-2010, 21:33
Zapisać w pamiętniku: nie robić faworków w czanym T-shircie (dla purystów językowych wersja: w czarnej koszulce z krótkim rękawkiem)
ja się nie zgadzam, że pączki mają być jak wata. Dla mnie dobry pączek to kawał dobrze wyrośniętego drożdżowego ciacha ;)
swiatlo - uwazaj na te wszystkie specyfiki. nie wiem czy wiesz, ale smak tych donutów pochodzi z chemicznych składników. Czytałem kiedyś artykuł o fabryce smaków w USA, co potwierdziła moja ciotka, która pracuje w sanepidzie. Np taki shake truskawkowy ma taki smak dzięki ponad 300 składnikom chemicznym.
Boryszuk - to nie dorobiłeś się fartucha w tym jukeju? ;oP
A jagodzianki najlepsze domowe. Ot co. Jak się na bazarze pojawią jagody to pogadamy ;oD
Aaa i zaległy przepis tylko zdjęć brak bo nie zdążyłem zrobić przed zjedzeniem. A zdjęcie potrawy po zjedzeniu i strawieniu mogłoby się niezbyt spodobać.
Bácskai rizeshús (ryż z mięsem z Baczka*)
Potrzebujemy 1/2kg świniny (u mnie była polędwica), 30dag ryżu (u mnie arborio), cebulę, ząbek czosnku, 1/2 strąka papryki, pomidora, smalec (ewentualnie odrobinę masła + kawałek słoniny), łyżeczkę słodkiej papryki w proszku (najlepiej prosto z Kalocsy/Szegedu), ostrą paprykę i sól.
Najpierw przygotowujemy pörkölt - na tłuszcz (smalec lub wytopiona słonina, wolę to drugie w sumie) ładujemy pokrojoną cebulę i smażymy aż się zeszkli. Wtedy zdejmujemy z ognia (ważne!), skrapiamy wodą i posypujemy słodką papryką. Podlewamy jeszcze troszkę wodą i czekamy, aż odparuje celem załadowania na to pokrojonego w kostki mięcha. Znowu podlewamy wodą, dorzucamy pokrojony czosnek i ostrą paprykę. Dusimy aż nam elegancko świniak zmięknie, wtedy dorzucamy paprykę i obranego pomidora.
<tu uwaga na marginesie - taki pörkölt jest już sam w sobie daniem, wymaga tylko podlania na koniec czerwonym wytrawnym winem, może to być np. Villányi Portugeiser (mniam) albo Egri Cabernet Sauvignon (też mniam), możemy go zjeść np. z kluseczkami galuska - kiedyś się tu pojawią>
OK, mięknie nam świniak więc wrzucamy ryż na masełko i po zeszkleniu dopychamy do świnki. Dolewamy gorącej wody (w stosunku objętościowym ryż:woda 2:3) i pod przykryciem wstawiamy do nagrzanego piekarnika. Kiedy ryż wciągnie wodę możemy przystąpić do najciekawszego etapu - konsumpcji ;oD
*Baczka to region Wojwodiny, obecnie na terenie Serbii. Wszystko przez Triannon.
a tymczasem nawet w najlepszych restauracjach jedzenie było co najwyżej takie samo jakie my robimy w domu na codzień.
Bylo bezsmakowe, często mdłe, jakieś takie niedorobione.
mam rozumiec ze w domu jessz mdlo i bezsmakowo? :D
bo dla mnie okreslenie ze w restauracji jest jedzenie takie jakw domu jest najwyzszym komplementem jaki knajpa moze dostac. co prawda moge takie policzyc na palcach reki ale sa.
Polskie restauracje w USA są o wiele klas wyżej. Nie na darmo najlepsza polska kiełbasa nie jest w Polsce, ale na Greenpoincie w Nowym Yorku. A najlepsze polskie restaruacje są nie w Warszawie, ale w Chicago.
pi..nie kotka za pomoca mlotka .. tak samo mozna stwierdzic ze najlepsza wloska jest poza wlochami a grecka poza grecja. jesli o kielbasie mowa - polecam chociazby krakowski kredens czy tradycyjne jadlo. nie wspomne o lokalnych wytworcach do ktorych nie umywaja sie zadne wieksze produkcje.
to ze nie znalazles dobrego jedzenia w polsce swiadczy jedynie o braku umiejetnosci szukania lub braku kogos kto pokaze miejsca do ktorych warto isc. bo miejsca dla turystow oznaczone nalepka kuchnia polska niewiele maja tyle wpsolnego z kuchnia polska co restauracje na majorce z kuchnia hiszpanska.
polska kuchnia po kilkudziesieciu latach kojarzenia sie ze schabowym i ziemniakami wreszcie wraca do zrodel (na szczescie nie tych zamierzchlych kiedy przypominala kucnie indyjska :P ). bo prawdziwa polska kuchnia jesli chodzi o potrawy miesne to dziczyzna, wolowina, ptactwo, z gesia w szczegolnosci, mnostwo zapozyczen zkuchni zydowskeij rosyjskiej i wegierskiej, skazone kuchnia francuska i urozmaicone polska fantazja
problem jest tylko taki jak napisal czornyj - w pewnym momencie restauracje zaczynaja oszczedzac na skladnikach. i wtedy nalezy taka knajpe jak najszybciej zmienic .. bo jest szansa ze zamiast rozmarynu bedzie pietruszka a zamiast oliwy olej kujawski.
Tak co by powrocic do watku przepisow :)
krewetki na salacie z zielonym pieprzem
Danie bardzo proste i szybkie do przygotowania a znakomite zarówno jako przystawka jak i danie główne. Ważne jest, by użyć produktów dobrej jakości. To zagwarantuje nam odpowiedni smak potrawy.
Na początek wybieramy krewetki. W Polsce dostanie świeżych jest dość skomplikowane, ale z powodzeniem można je zastąpić mrożonymi. Najlepiej wybrać obrane krewetki tygrysie szare, czyli surowe. Różowe są wstępnie podgotowane przez producenta.
Oczywiście im większe krewetki tym lepsze ale rozmiar 31-40 w ilości pół kilo w zupełności wystarczą. Krewetki rozmrażamy.
Na rozgrzaną patelnię wlewamy oliwę, wsypujemy 3-4 ząbki posiekanego czosnku i smażymy przez moment.
Dorzucamy krewetki, solimy, wrzucamy zielony pieprz i smażymy ok 4-5min. Jak krewetki zrobią sie rożowe wlewamy 50ml brandy i podpalamy. Flambirujemy, aż wypali nam się alkohol, wykładamy na sałatę lodową i natychmiast podajemy ze swieżą bagietką.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photoheaven.net/narada/food/s_PFA_8426.jpg)
Doskonałym wyborem do tej przystawki będzie podanie młodego Las Lomas Organic Sauvignion Blanc 2008
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.encantado.pl/components/com_virtuemart/shop_image/product/Las_Lomas_Organi_4b4c3bd7e4a31.jpg)
Masz na myśli marynowany zielony pieprz? Przepis brzmi zachęcająco :-)
wlasnie o marynowany mi chodzilo :)
w podobny sposob mazna zrobic na przyklad szyjki rakowe. z tym ze wtedy preferuje bez pieprzu i podane w miseczce bez salaty z kropla zredukowanego balsamico
Nawiązując do musztardy, według mnie najlepsza jaką można kupić u nas jest sarepska z Grudziądza. Wygląda mniej więcej tak:
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/02/Musztardasarepska38527big-1.jpg
źródło (http://www.e-commerce.pl/zdjecia/Sosy-majonezy-musztardy/Musztarda-sarepska-38527-big.jpg)
juz patrzac na nazwe producenta bym tego nie tknal bojac sie ze sklada sie glownie z octu :D
juz patrzac na nazwe producenta bym tego nie tknal bojac sie ze sklada sie glownie z octu :D
hahaha nie sugeruj się nazwą :p
w smaku jest naprawdę dobra :)
Pomyslalem o tym samym co sailor - ocetix = ocet zamiast musztardy = ble ;) Ale jak jest dobra to dobrze :D
Jako, ze wczoraj kitajski Nju Jer to...
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/72b2fvan2jhh6umx7dm.jpg)
:D
A teraz przepisy (beda w osobnych postach, zeby nikt nie plakal, ze duzo zdjec w jednym :D).
Zaczniemy od czegos prostego:
Gongbaojiding
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/1gkeyvdoo43z562rqh0a.gif)- po polsku/angielsku najczesciej kurczak Kungpao, albo kurczak z orzechami na ostro.
Co potrzeba?
2 duze piersi kurczaka
1-2 (jak ktos lubi to moze miec nawet 10000) ostrych papryczek
200g orzechow ziemnych surowych (do kupienia np. u Wietnamczykow)
szczypiorek (caly, razem z glowka)
ciemny sos sojowy
maka kukurydziana
sherry
cukier (brazowy, bialy)
olej sezamowy
olej do smazenia
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/o1q3ykve17mkvbnl1tc2.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/7tby28h5wfsbgq8q3thm.jpg)
Robimy marynate:
2 lyzki stolowe sosu sojowego, 2 lyzki stolowe cherry, 1,5 lyzki stolowej oleju sezamowego, 1,5 lyzki stolowej maki kukurydzianej.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/n4brud7ihnta22n12ivx.jpg)
Marynate i kurczaka mieszamy razem i odstawiamy na minimum pol godziny.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/gx7vw9h3focupvzwf3c2.jpg)
Bierzemy patelnie i stawiamy ja na najwiekszym palniku jaki znajdziemy. Odpalamy ogien i dajemy jej chwile, zeby sie rozgrzala, nastepnie dodajemy oleju i czekamy 30s. Na tak rozgrzana patelnie wrzucamy orzechy,
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/zajz1huc4zl6crj6hn24.jpg)
ktore prazymy. Podlewamy je delikatnie sosem sojowym, dodajemy lyzke stolowa cherry (znowu) i lyzke stolowa cukru. Mieszamy chwile i dorzucamy kurczaka. Dajemy mu minutke zeby sie posmazyl (caly czas mieszamy!) i dorzucamy nasze warzywka czyli posiekane chili i szczypiorek. Kolejna minutka i na talerz.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/eaicqxiuw7g8hyvqy08.jpg)
Do tego ryz jako dodatek i wspomagacz jak wyjdzie za ostre czyli bierzemy zwykly ryz i gotujemy bez soli, a po ugotowaniu dajemy go do osobnej miski (nie mieszamy go z kurczakiem).
Teraz rownie prosta rzecz:
ludan - jajko sojowe
chayedan - jajko herbaciane
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/4xk1yy8hgizwiw7wqc2.png)
Co potrzeba?
Duuuuzoooo jajek :D
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/4ggkrch28v7vw868uxl.jpg)
Do jajka sojowego:
anyzek, ciemny sos sojowy, cukier brazowy lub bialy - co kto woli, woda, kawaleczek swiezego imbiru, kielonek sherry
Do jaja herbacianego:
herbata czarna, herbata zielona, anyzek, sol, przyprawa 5 smakow, woda
Zaczniemy od sojowych bo prosciej:
Gotujemy jajka. Po ugotowaniu obieramy je i wsadzamy do gara. Dorzucamy anyzek (1-2 gwiazdki), pol szklanki cukru, szklanka sosu sojowego.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/ikjvwbcv25xfypzleke5.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/knnr8bsjojijsboosmiz.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/6zy8bbtqkv29hkto4n3.jpg)
Zalewamy wszystko woda, zeby przykrylo jajka.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/go0qvgrij7hz4cjc1t1c.jpg)
Stawiamy na malym ogniu i gotujemy minimum godzine (z akcentem na minimum), potem mozna je odstawic pod przykryciem i niech sobie stygna i leza.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/1gywf6fu2dmlm2t6vb5u.jpg)
Moje robia lezakowanie srednio 12-24h, ogolnie im dluzej beda lezec tym lepiej dla nich ;) Gotowe jajka kroimy w cwiartki i podajemy na talerzu, w misce, jak kto woli ;)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/3tzfuurmvcyrupt25lo.jpg)
Teraz herbaciane:
Ugotowane jajka obtlukujemy tak, zeby cala skorupka byla dosc drobno pokruszona (ale nie tak, zeby odpadla ;) skorupka musi byc!).
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/dd90s24xpv08y3e615pz.jpg)
Tak obtluczone jajka wsadzamy do gara i zasypujemy herbatami (czarna i zielona w stosunku 4:1, ale moga byc inne - wszystko zalezy od tego co lubicie), dodajemy trzy lyzki stolowe soli, lyzka stolowa 5 smakow:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/q98iyo70mtx5pvlxgfe.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/i8j8z2ndk1sp36qu4kk6.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/18puvmfhpec68lhhfac.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/93jut7mpgom5k8gj6cd9.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/avcxrctwizv3hm2wb.jpg)
Standardowo na koniec zalewamy wszystko woda i stawiamy na malym ogniu. Tu z kolegami sojowymi ;)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/x6nijmzr9pagdj94lpiz.jpg)
Po ugotowaniu jajka obieramy i rowniez kroimy w cwiartki. Na zdjeciu widac, dlaczego obtluklismy skorpuke - ten zabieg tworzy w trakcie gotowania taki marmurkowy wzorek na jajkach.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/tyb2gaou8ainskf5ae73.jpg)
O i tyle jezeli chodzi o jajka ;)
Teraz troche wolowiny ;)
Czyli hongshaoniurou
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/z24tf05d5mc1e6km9lo3.gif)
Co potrzeba:
wolowina (najlepiej prega, gicz, karczycho, albo cos w tej okolicy - tak z 0,5kg)
swiezy imbir
szczypiorek z glowka
ciemny sos sojowy
2 pomidory
czarna rzepa
blackbean paste czyli ostra pasta z fasoli
pol kielonka sherry
cukier brazowy
olej sezamowy
bulion wolowy ~1 litr
Bardzo wazne - nie szukamy najchudszego miesa w okolicy. Mieso powinno byc poprzerastane tluszczem (oczywiscie bez przesady) bo tluszcz dodaje specyficznego smaczku i jest potrzebny.
Ja akurat mialem cos co bardzo zainteresowalo mojego kota:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/0as6nyiagdt9bk1khqq8.jpg)
Tak bardzo, ze podjal sie tajnej misji kradziezowej, na szczescie bylo za duze zeby to sciagnal sobie na glowe i prysnal z tym w sina dal ale dowod jest ;)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/ampvftu8xirhbga9eub.jpg)
Mieso kroimy w kostke:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/5eo4285c00k1vy4u9p1k.jpg)
Nastepnie wrzucamy do gotujacej sie wody, dajemy 1-2 minutki zeby zebraly sie szumki. Nastepnie (BARDZO WAZNE!) wylewamy cala wode!
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/ugdk6lxjhv0es02q2cl.jpg)
Robimy sos, w ktorym mieso bedzie sie dusic:
mieszamy 2 lyzki stolowe cukru z olejem sezamowym, sosem sojowym, duzymi kawalkami imbiru (obranego oczywiscie), dwiema stolowymi lyzkami pasty fasolowej. Wlewamy to do miesa.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/ycradvnef9b4ylt4otv.jpg)
Dolewamy bulion, dosypujemy nasz szczypiorek z cebulka i wrzucamy na maly ogien. Tak gotujemy min. 2-3h.
Jak mieso zrobi sie miekkie to bierzemy czarna rzepe, obieramy ja i kroimy w kostke:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/5of09okdvveu7304qu0.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/t9jstbddf2kljoh4avq5.jpg)
I dorzucamy ja do gara. Chwile pozniej dodajemy pokrojne w kostke pomidory.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/xongoimdxf3xc4rr91e.jpg)
Gotujemy az rzepa zrobi sie miekka. Jak bedzie gotowe to albo podajemy w garnku/misie i niech kazdy sobie nabiera, albo nalewamy do malych misek i podajemy standardowo z ryzem (w osobnym naczyniu). Ogolnie to przypomina zupe lub bardzo rzadki gulasz (w zaleznosci jak mocno zredukujemy bulion).
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/38qtogh403lfq0n4hm.jpg)
Teraz moze jakas przegryzka.
Ogorki w ostrej zalewie.
Potrzebujemy:
3 duze ogorki ;)
sos sojowy jasny
platki suszonego czili
olej sezamowy
cukier brazowy
sol
ocet ryzowy (najlepiej z Zhenjiangu - do kupienia rowniez w Polsce)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/0sk1ji04jnyqriuxk29x.jpg)
Ogorki kroimy w paski dlugosci 4-5cm i grubosci 0,5-1cm (na oko). Wsadzamy do naczynia z plaskim dnem. Posypujemy sola i odstawiamy na pol godziny.
Po drodze przygotowujemy sobie zalewe: do miski wlewamy 2 lyzki stolowe oleju sezamowego, 3 lyzki stolowe octu, 2 lyzki sosu sojowego, dosypujemy lyzke stolowa cukru oraz starty swiezy imbir. Mieszamy i odstawiamy na chwile, zeby sie przegryzlo.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/ofea7m93iwv8ci1bjvqz.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/4g4ijcinjsqihn48jw.jpg)
Nastepnie odsaczamy ogorki, zalewamy je naszym tworem z miski i posypujemy platkami czili (jezeli ktos jest hartkorem to moze nasypac duzo, ja nie jem ostrego wiec sypie malo - pol lyzki stolowej). Wszystko mieszamy
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/1a5c81ckrbfrj0wf7vb.jpg)
Tak przygotowane ogorki chowamy do lodowki na 2-12h (im dluzej tym lepiej). To swietny dodatek do dan z baraniny np. grillowanej baraniny z kminkiem, szaszlykow z baraniny na ostro, etc. Moze byc oczywiscie jedzone solo.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/d5gw58erzl4udqwfimrw.jpg)
velaskez
14-02-2010, 13:41
A zna ktoś przepis na jakiś dobry/prosty deserek? (Pomijając budyń/kisiel/naleśniki etc.)
Maciek moze bita smietana z truskawkami?:D
Ja tu robie dalej chinszczyzne - yuxiangrousi czyli ryba pachnacy wieprzowina czyli wieprzowina z warzywami co to ryby na oczy nigdy nie widziala ani smakiem, ani zapachem ani niczym ;)
Co potrzeba?
pol kilo szynki
maka kukurydziana
grzyby muer ale moga byc zwykle muny (do kupienia w wielu polskich sklepach)
szczypiorek
zielona i czerwona papryka
imbir
cukier brazowy
czosnek
ocet ryzowy
smalec
sos sojowy (ciemny)
sherry
sol
odrobina bulionu warzywnego (moze byc woda)
Najpierw rozrabiamy w szklance make z woda (3 lyzki maki, zalac woda i wymieszac zeby bylo rzadkie). Grzyby moczymy 15min w wodzie, ktora potem trzeba zagotowac. Po zagotowaniu odcedzic grzyby i poczekac na dalsze instrukcje ;)
Nastepnie bierzemy szynke i kroimy w drobne paski (~0,5x0,5x5cm)
Wsadzamy ja do miski i posypujemy sola, polewamy sosem sojowym (ja robie wszystko na oko, ale jak ktos potrzebuje miarki to moga byc 3 lyzki stolowe), dodajemy dwie lyzki stolowe cherry i pol naszej mikstury z maki kukurydzianej. Do tego wlewamy roztopiony (ale wystygniety) smalec w ilosci 2 lyzek stolowych. Wszystko dobrze mieszamy, aby wieprzowina w kazdym miejscu byla wysmarowana naszym tworem i odstawiamy na bok na 1h.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/fs71usnhjz2u7s2f310f.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/0hbh877zk19endnooel.jpg)
Nastepnie bierzemy druga miske i w niej rozrabiamy: 2 lyzki stolowe octu, 2 lyzki stolowe cukru, reszte mikstury kukurydzianej, posiekany szczypiorek, zmiazdzony czosnek, starty/posiekany imbir, odrobina bulionu/wody (ze 2 lyzki).
Odstawiamy na bok.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/6dik5q8qhs45e502r46.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/4nxffm7cgcyqdblkjrk.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/agtpyoxmivwf5gnp1p.jpg)
Po godzinie rozpalamy ultraogien pod gleboka patelnia/wokiem i dajemy jej chwile na rozgrzanie. Wlewamy odrobine oleju i czekamy az zacznie sie dymic. Jak zacznie to wrzucamy mieso i bardzo mocno mieszamy. Smazymy tak przez az wszystkie kawalki miesa beda prawie gotowe (do 5min), dorzucamy pokrojone w paski papryki i znowu smazymy chwile mieszajac. Nastepnie wlewamy to co powstalo nam w drugiej misce i znowu mieszamy. Smazymy tak przez minutke lub dwie, az sos sie zagotuje i lekko zetnie (powinien zrobic sie szklisty delikatny sosik).
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/zzkwnt99k65k4oh7t8lb.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/ohd4wu8k0pc24ekyagj.jpg)
Po zakonczonych dzialaniach zdejmujemy z ognia, walimy do michy i podajemy znowu z ryzem w osobnej misce.
Jeszcze jeden przepis bedzie pozniej, ale musze sie teleportowac od grata ;)
No - czytając cały wątek należy podkreślić pracę sailora i shaolina. Szacunek Panowie.
A tam zaraz szacunek. Ot pare ruchow nozem, pare machniec lycha w patelni, pare zdjec i gotowe. Do szacunku daleka droga ;)
Wrzucam cos jeszcze skoro obiecalem - shijincai
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/riqpp74xbee3t4r7u7k.gif), czyli taki mix warzyw. Jako przystawka.
Co potrzeba?
kielki
seler naciowy
marchew
czerwona papryka
biala rzodkiew
kapusta pekinska
szpinak (swiezy)
grzyby muer/mun
sos sojowy jasny
olej sezamowy
cukier
sol
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/ig9hgygj70j6pmfa2sp.jpg)
Szpinak rwiemy na drobne paski, marchew, seler, kapuste kroimy na male kawalki wielkosci kielkow. Blanszujemy.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/7ke0pq5r900nlbpzutkz.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/5d3xp2t14fvdfrxr6og.jpg)
Rzodkiew i papryke kroimy drobno (tez mozna w paski, jak wszystko to wszystko :D)
Grzyby moczymy w wodzie przez 15min i potem zagotowac i odcedzic. Rowniez pokroic w paski.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/vzdpifd74jt1fkg35nio.jpg)
Nastepnie zblanszowane warzywa mieszamy z grzybami i surowizna. Najlepiej jak wszystko jest wystudzone. Do tego trzeba zrobic sosik czyli sos sojowy jasny, lyzka cukru, lyzka oleju sezamowego, odrobina soli. Zalewamy tym nasze warzywa, mieszamy. Odstawiamy na 2h zeby sie przegryzlo i podajemy delikatnie schlodzone na start (czyli przed jedzeniem tego wszystkiego co jest wyzej :D).
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/dkg5hhg4uv2uhmg5p7cu.jpg)
Dobra ostatni, zebyscie sie nie poprzewracali od ilosci ;)
Kapusta slodko-kwasna. Kitajska nazwa Wam niepotrzebna ;)
Co potrzeba?
Kapusta pekinska/kapusta biala (co kto woli, ja wczoraj uzylem pekinskiej)
chili
olej sezamowy
olej slonecznikowy
sol
cukier bialy i brazowy
ocet ryzowy
imbir swiezy
Kapuste szatkujemy
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/o80jcdy2zf774ywi34f.jpg)
Posypujemy sola i mieszamy kruszac ja w rekach i odstawiamy na godzine.
Przy okazji robimy sobie zalewke do kapusty:
3 lyzki stolowe oleju, 1 lyzka stolowa oleju sezamowego, 3 lyzki stolowe octu, drobno pokrojona i wypestkowana papryczka chili. Do tego szatkujemy imbir, wszystko mieszamy i odstawiamy. Niech sie przegryza.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/auyzvxr29f2bzo736jh4.jpg)
Po godzinie bierzemy cukier (po lyzce stolowej kazdego) i posypujemy nim kapuste. Mieszamy.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/mp5u8ncmtpuambn0a2sl.jpg)
Po wymieszaniu dodajemy nasz twor z miski, znowu mieszamy zeby caly sos dokladnie wysmarowal kapuste.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/h73f7wt3jpaiwepu4ulw.jpg)
Odstawiamy do przegryzienia na kolejna godzinke. Podajemy delikatnie schlodzone. Moze byc jako osobna przegryzka, mozna sobie jesc z ryzem, mozna zagryzac inne dania.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/g4jxr7ja7oxyo2juvqbu.jpg)
I tyle ode mnie jezeli chodzi o chinszczyzne z wczoraj ;) jak ktos cos zrobi z tych przepisow i nie umrze po zjedzeniu to dajcie znac ;)
mrozikulus
14-02-2010, 16:03
I tyle ode mnie jezeli chodzi o chinszczyzne z wczoraj ;)
z wczoraj ? troche tego bylo...
a kto to wszystko zjadl ? :D
Imprezowicze. Bylo wiecej (np. babaofan, tangmian, itp), ale nie mialem juz kiedy robic zdjec, a nie bede dawal bez zdjec zeby sailor na mnie nie nakrzyczal ;) ;)
no dobra shaolin .. masz wybaczone nieudzielanie sie w watku :) za przepis na ogorki dziekowac bardzo .. jutro robie bo nie znalem :)
zeby nie zostac w tyle postaram sie dzis cos tez wkleic .. o ile lepsza polowka pozwoli przy kompie posiedziec :)
edit: piszesz o cherry - rozumiem ze chodzi o sherry jako alkohol a nie jako wisnie? pytanie czy wytrawne czy slodkie czy wg uznania?
Tak, tak - sherry, nie cherry ;) cos mi nie wyszlo przy pisaniu (zaraz zorganizuje edit) :D I lej co wolisz - ja lalem slodkie bo akurat takie mialem wiec polecam sprobowac najpierw z takim.
EDIT: Zorganizowana poprawka, spasiba Kasiu ;)
Skórę na filecie z piersi kaczej nacinamy w rąby, solimy z obu stron solą gruboziarnistą i dokładnie obsypujemy świeżo zmielonym pieprzem. Smażymy z obu stron na upiornie rozgrzanej, suchej patelni (tłuszcz sam wytopi się ze skóry) na szalejącym ogniu aż skórka się zesmaży na chrupiący skwarek, tłuszcz wytopi, z drugiej strony mięsko ma złapać kolor brązowy. Następnie wstawiamy do nagrzanego pierkarnika na jakieś 10min, wyciągamy i kroimy w słuszne plastry - mięsko ma być lekko krwiste w środku (można ją piec dłużej w celu wyeliminowania krwistości, ale jest to czyste frajerstwo).
Sos grzybowy, który widzimy na ilustracji nie pasuje do tej potrawy wogóle - popełniłem go eksperymentalnie i z łakomstwa, bo nie miałem pod ręką sensownych owoców, a szaleję za sosem grzybowym. Idealnie pasuje on np. do polędwiczek wieprzowych, do kaczki w żadnym wypadku. Niemniej jednak - borowiki kroimy w cienkie paski, szalotkę w kosteczkę i smażymy jedno i drugie na oliwie z oliwek z masłem na złoty kolor. Dodajemy białe wino - redukujemy, dodajemy redukowany przez kilka godzin bulion ugotowany na pieczonych w piekarniku kościach z grubo pokrojonymi warzywami (włoszczyzna), na koniec dodajemy śmietanki i redukujemy aż całość zgęstnieje. Doprawiamy albo olbrzymią ilością świeżego rozmarynu, albo zielonym pieprzem, który rozgniatamy nożem i siekamy. Na koniec dodajemy kropelkę oliwy truflowej. Co do polędwiczek wieprzowych, obsmażam je na brązowo i wsadzam do piekarnika na kilka minut, podobnie jak kaczkę.
Do kaczki najlepiej zaś pasuje sos zrobiony na skarmelizowanym cukrze, z winem (zredukować), bulionem (zredukować) i owocami - agrestem, lub wiśniami czy malinami, do tego gałązki świeżego zioła - tymianek, rozmaryn.
Co do ziemniaków, nad wszystko przedkładam czerwone ziemniaki krojone w ósemki, utytłane w oliwie z oliwek, oliwie aromatyzowanej borowikami, pieprzu, soli, z całym, nieobranym ząbkiem czosnku zgniecionym kuchennym nożem - należy wstawić je na blasze do dobrze nagrzanego piekarnika i piec na złoty kolor. Pod koniec dodaję usiekanych ziół - tymianku, bazylii, rozmarynu - tu nie dodałem, bo zeżarłem całe zapasy, a w sklepie nie było nic godnego zainteresowania.
Co do sałaty, to mamy tutaj kombinację sałaty lodowej, radicchio, fryzyjskiej, rucoli i cieniutkich pręcików marchewki, najbardziej jednak szaleję za sałatą rzymską i rucolą. Sałatę skropiłem oliwą i utytłałem w sosie ze zredukowanego Aceto Balsamico Di Modena, z dodatkiem sosu na bazie octu balsamicznego i figi. Do redukującego się octu balsamicznego czasem dorzucam parę malin, czerwonej cebuli pokrojonej w kostkę.
Całość normalnie obowiązkowo posypuję Parmezanem w strużkach (nie uznaję startego - to nędzne g... z resztek zamiecionych z podłogi po produkcji Parmezanu), ale Parmezan zeżarłem - więc posypałem moim ulubionym startym kozim serem Chevrette i pokruszonym Stiltonem z mango i imbirem. Szczególnie Stilton z mango i imbirem okazał się strzałem w dziesiątkę.
O tym, że należy podawać to z winem nie wspomnę, bo wie to każde rosyjskie dziecko ;)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://members.chello.pl/m.kaluza/dak.jpg)
Uuu kaczka, jes aj lajk. W kitaju kaczek na tony mozna nakupowac najrozniejszych. Oczywiscie klasyka to kaczka po pekinsku ale o tym kiedys ;) I ja robie ziemniaki tak, ze najpierw delikatnie je podgotowuje, a dopiero potem wale do pieca. Jakos mi lepiej wchodza takie ;)
W sumie znalazlem jeszcze dwa zdjecia to Wam moge zapodac przepis na tangmian czyli zupe do makaronu lamian.
Potrzebujemy:
duzo wolowiny, najlepiej jakis chudy kawal miecha. Wczorajsza zrobilem na kosciach cielecych, dwoch pregach (oczywiscie z koscia i szpikiem) i kawalku wolowych zeberek bo akurat to bylo pod reka. Ogolnie polecam cos duzego chudego wolowego ;)
odrobina soli
swieza kolendra
makaron lamian (niestety u mnie byl zwykly kitajski, bo jakbym zaczal robic lamian to bym postracal se szafki w kuchni ;)).
wloszczyzna (bez selera).
platki czili
jajko sojowe (przepis wyzej)
Tak wyglada produkcja makaronu:
qvWfBDb8v6Q
Gotujemy wode. Jak sie zagotuje to wrzucamy mieso i podobnie jak w przypadku hongshaoniurou czekamy az wyjda szumki. Jak wyjda to zlewamy cala wode. Nastepnie zalewamy goraca (wczesniej trzeba sobie osobno ugotowac :P) woda w duzej ilosci, dorzucamy obrane warzywa (w calosci), odrobine platkow czili i gotujemy jak polski rosol czyli dlugo i powoli ;) Zupa powinna sie gotowac min. 4h (u zoltego w mordowni lanzhouskiej gotuje sie caly dzien).
Po ugotowaniu zupy wyciagamy mieso i warzywa. Warzywa mozna sobie zachowac na pozniej i zrobic z nich polska salatke warzywna ;) a mieso trzeba odlozyc i poczekac az lekko podeschnie. Jak podeschnie to wyciagamy noz i kroimy na cienkie plasterki. Moje ze wzgledu na bycie prega i zeberkowym miesem szybko sie rozpadlo ale to nic ;) cos tam se pokroilem troche grubiej niz standardowo :D
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/z6gjbuhpp4k7427fvvqn.jpg)
Gotowa zupa.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/r779mrl6bl71fiusrrzw.jpg)
Po drodze gotujemy makaron. Jezeli mamy lamian to wyciagamy go aldente i wrzucamy do michy na rosol. Nalewamy rosolu, dodajemy garsc szatkowanej kolendry, jajko sojowe przeciete na pol i garsc miesa. Lamian musi dojsc w misce (czyli rosol musi byc bardzo goracy, ale nie zagotowany).
To raczej jesienno-zimowo-wczesnowiosenne jedzenie bo mocno rozgrzewa.
Do tego wszystkiego mozna dosypac platkow/sosu czili. Jemy oczywiscie paleczkami (czyli mieso, jajko i makaron do paszczy wsadzamy kijami, a zupe wypijamy jak ze szklanki ;)).
Gola zupa smakuje podobnie do intensywnego rosolu wolowego, ale bez takiej ilosci tluszczu. Caly myk to tak naprawde makaron (!!!!!!!), kolendra (!!!!) i jajko sojowe (!!!!). W Kitaju najczesciej sie dostaje miche taka, ze samemu ciezko wszystko pochlonac ale taki posilek, mimo ze w wiekszosci to rosol, rozgrzewa na bardzo dlugo.
Polecam!
Cos podobnego mozna zjesc u Wietnamczykow tylko tam czesciej ida w strone slodkokwasnego robionego na np. grillowanej wieprzowinie, ale o tym to by marszull cos napisal bo w sumie to on mnie zapoznal z wietnamska kuchnia ze stadionu X-lecia ;)
widze Panowie ze nadrabiacie zaleglosci :) i slusznie i slusznie :D
to ja tez cos dorzuce. za jakosc zdjec sorry ale w domu przed chwila robione
dzis troche wyglupiania sie
mini szaszlyki z kurczaka, cukini, papryki i pieczarek
kuraka w kawalki do michy wymerdac z sosem sojowym odrobina miodu, papryka slodka, pieprzem. nadziewamy na male szpadki (polowki takich do szaszlykow) razem z pieczarkami cebula papryka i cukinia (choc tu jak wiadoo dowolnosc jest wielka. grullujemy (preferowane) lub smazymy w piekarniku. w najgorszym wypadku mozna na patelni.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photoheaven.net/narada/food/s_PFA_0780.jpg)
do tego brie wsadzony na 10 min do piekarnika posypany zurawina
duszona w fray martinie (chilijski odpowiednik porto) - zurawina wykorzystana z deseru ale o nim za chwile
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photoheaven.net/narada/food/s_PFA_0779.jpg)
bagietka razowa do maczania w serze
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photoheaven.net/narada/food/s_PFA_0783.jpg )
a na deser gruszka duszona w ww porto i zurawinie
gruszki wybieramy twarde by nam sie nie rozciapcialy. obieramy ze skorki. wsadzamy do garnka i zalewamy porto (ja akurat uzywam chilijskiego odpowiednika porto - fray martin). dorzucamy suszona zurawine i gotujemy na malym ogniu przez jakies 20min. wyjmujemy, nadkrawamy i ukladamy na talerzyku. mozna skarmelizowac odrobine sosu i polac nim nasza gruszke, mozna tez podac ja z kulka lodow, a mozna zjesc sama.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photoheaven.net/narada/food/s_PFA_0777.jpg)
do pierwszej czesci najlepiej rozowe organiczne
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.encantado.pl/components/com_virtuemart/shop_image/product/Las_Lomas_Organi_4b4c3d4e6f2f7.jpg)
do deseru .. stanowczo to samo w czym sie dusilo :)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.encantado.pl/components/com_virtuemart/shop_image/product/Las_Lomas_Fray_M_4b4c3e7b2cdc4.jpg)
najpierw temat o zegarkach - mimo, że nie byłem na kupnie, to kupiłem
teraz temat o jedzeniu - miałem się odchudzać, a będzie ciężko
Temat o jedzeniu byl na dluuuugo przed zegarkami, ale zaginal w czasoprzestrzeni wiec trzeba bylo zrobic nowy ;)
trzeba bylo zrobic nowy ;)
ciekawe...
akurat teraz
:mrgreen:
najpierw temat o zegarkach - mimo, że nie byłem na kupnie, to kupiłem
teraz temat o jedzeniu - miałem się odchudzać, a będzie ciężko
wychodzi na to ze jestes podatny na wplywy :D
ale jakby nie patrzec ... warto dobrze zjesc. tym bardziej ze dobrze nie zawsze oznacza drogo. wystarczy troche fantazji odrobina staran
ciekawe...
akurat teraz
:mrgreen:
Byles inwigilowany, czekalismy wlasnie na ten moment, kiedy bedziesz zaczynal odchudzanie i ciach! Watek zrobiony ;) :mrgreen:
Poza tym dobrze zjesc, nie znaczy od razu przytyc/przeszkadzac w odchudzaniu ;)
W sumie znalazlem jeszcze dwa zdjecia to Wam moge zapodac przepis na tangmian czyli zupe do makaronu lamian.
Cos podobnego mozna zjesc u Wietnamczykow tylko tam czesciej ida w strone slodkokwasnego robionego na np. grillowanej wieprzowinie
Albo u Japończyków, wtedy nazywa się to ramen (http://pl.wikipedia.org/wiki/Ramen), przynajmniej według filmu z iplexa (http://www.iplex.pl/vod/p1220-film.html) :)
PS Gotujcie dalej Panowie, z przyjemnością odświeżam ten zacny wątek :)
PS2 shaolin Twój kocioł to brat bliźniak naszego. Mam nadzieję, że nie serwujesz kociny ;)
Tak naprawde to cos podobnego mozna zjesc prawie wszedzie w Azji ale akcent trzeba postawic na 'cos podobnego' ;) ;) ;) ;) Kociny nie serwuje ;)
Uuu kaczka, jes aj lajk. W kitaju kaczek na tony mozna nakupowac najrozniejszych. Oczywiscie klasyka to kaczka po pekinsku ale o tym kiedys ;)
Hmmm, z tego co widziałem, to przyrządzenie kaczki po pekińsku z wszystkimi szykanami może być równie problematyczne, co machnięcie obiadku z Trepangów, Abalone, jaskółczych gniazd i płetwy rekina ;) Wolę prymitywne, francuskie sposoby ;)
do deseru .. stanowczo to samo w czym sie dusilo :)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.encantado.pl/components/com_virtuemart/shop_image/product/Las_Lomas_Fray_M_4b4c3e7b2cdc4.jpg)
Mniam, mniam - do kaczuchy porto też jest bardzo si, mam też gdzieś niezły przepis na sos do mięcha na bazie porto... Niestety, w kwestii porto moja piwniczka wykazuje skandaliczne braki - ilekroć kupię, to strasznie szybko mi gdzieś wyparowywuje.
płetwy rekina ;) Wolę prymitywne, francuskie sposoby ;)
nie wiem jak reszta ale rekin jest stanowczo przereklamowany .. wlasciwie poza pletwa jest niemal niejadalny. a i sama pletwa bez rewelacji
Niestety, w kwestii porto moja piwniczka wykazuje skandaliczne braki - ilekroć kupię, to strasznie szybko mi gdzieś wyparowywuje.
a myslalem ze to z moja piwniczka cos nie tak :) wlasciwie bez wzgledu na pore roku zarowno porto jak i jego wloski i chilijskie odpowiedniki maja paskudne tendencje do parowania .. podejrzewam ze wchodza w reakcje z powietrzem jakas dziwna :)
Hmmm, z tego co widziałem, to przyrządzenie kaczki po pekińsku z wszystkimi szykanami może być równie problematyczne, co machnięcie obiadku z Trepangów, Abalone, jaskółczych gniazd i płetwy rekina ;) Wolę prymitywne, francuskie sposoby ;)
E tam zaraz problematyczne ;) odrobinke skomplikowane, ale zeby od razu mowic o problemach? nieee... :lol:
Tak naprawde trzeba pilnowac jednej zasady - kaczka po pekinsku to danie, ktore oprocz samego przygotowania kaczki (i tu jest problem tak naprawde bo trzeba miec specjalna kaczke, specjalny piec, duuuuzo czasu, itp ;) dlatego tego dania nie robi sie w domu tylko w restauracji) skupia sie na jedzeniu miesa zawinietego w nalesniczek, z mlodym porem i oczywiscie specjalnym sosem (jak ktos nie ma jak zdobyc sosu to moze byc hoisin i sos sliwkowy, ale w hoisin jest czosnek i on tu jest problemem). Jezeli idziecie gdzies i daja Wam do tego ryz to rzuccie tym w kelnera, a kucharza zlikwidujcie ;) ;)
nie wiem jak reszta ale rekin jest stanowczo przereklamowany .. wlasciwie poza pletwa jest niemal niejadalny. a i sama pletwa bez rewelacji
Mam nadzieje, ze zdajecie sobie sprawe, ze pletwa to tak naprawde jest tylko zageszczacz do zupy ;) Obcina sie pletwe i reszte rekina do smieci.
velaskez
14-02-2010, 21:30
No to i ja coś wrzucę. Aczkolwiek, jak patrzyłem cały czas na te przepisy to brakowało mi czegoś czysto na deser ;)
Nadrabiam więc braki.
Naleśniki Tiramisu.
Ciasto, zwykłe jak do naleśników, można dodać trochę kakao.
Do Tiramisu potrzebu:
- 2 jajka
- 250 g sera mascarpone
- 4 łyżki cukru pudru
Natomiast do polewy czekoladowej:
- 1-2 tabliczki gorzkiej czekolady
- 250ml śmietany 30% (mniej też będzie ok, tylko mniej czekolady wtedy;) )
- 100ml likieru amaretto
- 50g masła
- 2-3 łyżki cukru pudru
Najpierw przygotowałem tiramisu. Ucieramy dwa żółtka z cukrem/cukrem pudrem. Mamy kogiel mogel. W drugiej misce dwa białka ubijamy na sztywno. Serek mascarpone wrzucanu do miski, dodajemy utarte żótka i mieszamy. Potem dodajemy ubite białka. Powstaje taka bielutka, słudziutka masa. Zrobiłem ją tak 2h przed robieniem właściwego deseru i do lodówki z nią.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img202.imageshack.us/img202/7416/93782725.jpg)
Przystępujemy do zrobienia masy naleśnikowej. Chyba każdy wie jak ;)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img98.imageshack.us/img98/1458/24267147.jpg)
Odstawiamy ją, niech postoi. W tym czasie rozpuszczamy czekoladę w odrobinie mleka. Po chwili dodajemy śmietanki. Po rozpuszczeniu i usunięciu grudek dolewamy likieru, choć równie dobrze można wlać zwykłej wódy.
Ja użyłem śmietanki tortowej 36%, i uniknąłem rzucania masła do czekolady ;)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img11.imageshack.us/img11/6583/67556013.jpg)
Z serii: "Gotuj z dresem" lub "Dresie, po prostu gotuj" :mrgreen:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img5.imageshack.us/img5/2766/68650251.jpg)
Smażymy naleśniki i mieszamy polewę, coby nie stężała ;)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img246.imageshack.us/img246/5462/23349169.jpg)
Na koniec wymyślamy wariację, jak to podać i można wcinać :)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img251.imageshack.us/img251/2051/21253520.jpg)
PS Jakość taka sobie, ale to nie o to tu chodzi :-P
cheyenne
15-02-2010, 17:03
przepis na curry
1. Zasmaż na oleju oliwkowym posiekany czosnek, posiekaną cebulę i odrobinę imbiru. Czosnku powinno być dwie pełne łyżki stołowe, podobnie cebuli, natomiast imbiru tylko łyżeczka.
2. Kiedy czosnek, cebula i imbir się zarumienią, dodaj posiekanego na drobną kostkę kurczaka. Nepalczyk mówi że dobre są też kawałki kurczaka z kościami, podobno kości dodają smaku. Nie wiem, nie robiłem z kościami.
Zamiast kurczaka można też użyc posiekaną chudą wieprzowinę. Inne mięsa - jak wołowina czy indyk - się nie nadają.
3. Podsmaż całość aby kurczak się z wierzchu ściął. Kiedy kurczak jest z wierzchu biały, dodaj dwie pełne łyżki stołowe ostrej curry, trochę posiekanego szczypiorku, małą puszkę pasty pomidorowej oraz wlej jeden kieliszek soku sojowego - jakieś 75ml.
4. Zasmaż, przykryj, zmniejsz ogień i podduś przez jakieś 20 minut aby kurczak był gotowy do jedzenia.
5. W międzyczasie w ryżowniku zrób biały ryż. Najlepiej jaśminowy. Najlepsza proporcja to jednostka objętości ryżu na dwie jednostki wody. Uwaga ważne - nie solić ryżu! Kurczak jest wystarczająco ostry, więc ryż powinien być całkowicie neutralny. Nie wrzucać ryżu na gorącą wodę ale na zimną i razem tak zagotować w ryżowniku.
6. Kiedy kurczak się wystarczająco poddusi i jest już gotowy, dodaj do patelni kilka drobno posiekanych pomidorów oraz całą puszkę mleczka kokosowego. Na oko to powinno być 1/3 litra. Chodzi o to aby dać kurczakowi konsystencję sosu oraz aby mleczkiem zneutralizować ostry smak curry z imbirem.
7. Zagotować całość, zmniejszyć ogień i znowu przez parę minut poddusić.
Podawać z ryżem. Najlepiej popijać zimną wodą.
jutro będę robił
może cyknę jakieś fotki
Dajcie spokój z tym tematem, ja chcę schudnąć 8kg, a ci mi tu z takimi wyskakują... ehh... :-P
Dajcie spokój z tym tematem, ja chcę schudnąć 8kg, a ci mi tu z takimi wyskakują... ehh... :-P
Nie marudz, tylko wrzucaj jakiegos przepisa :razz:
Ja dodam to, co dziś robiłam po raz pierwszy ale coś mi mówiło, że będzie robione częściej 8). Pitta Pizza czyli mini pizza na chlebku pita.
Składniki: gotowe chlebki pita, sos, dodatki, piekarnik.
W moim przypadku sos został zrobiony z koncentratu pomidorowego rozrobionego z wodą przyprawionego ziołami prowansalskimi, solą oraz pieprzem.
Na chlebkach rozprowadzamy sos, na tym kładziemy co chcemy i wio z tym do piekarnika (może dodam jeszcze, że na opakowaniu chlebków pisze, że pęcznieją więc na wszelki wypadek podziurawiłam je trochę).
Ja położyłam białą mozarellę (właściwie zotarellę czyli wyrób mozarellopodobny), na to pokrojone w plastry pomidory, drobno poszatkowana cebula i starty żółty ser. Reszta procedury to włożenie wszystkiego do piekarnika (u mnie 200 stopni z nagrzewaniem od góry i dołu) i obserwowanie do momentu aż ser się rozpuści. Jakieś 10 minut maksymalnie.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/02/c515383d5fe92650-1.jpg
źródło (http://images35.fotosik.pl/115/c515383d5fe92650.jpg)
Następnie wyłączamy piekarnik, wyjmujemy jedzonko na talerz... I gotowe!
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://images36.fotosik.pl/148/35daa030feb35fbd.jpg)
Naprawdę smaczne i podobno zdrowsze od pizzy mrożonej lub pizzy z pizzerii.
Ponieważ Sailor poleca zawsze jakieś wino ja powiem: róbta co chceta a ja zaraz zrobię sobie moją ulubioną liściastą herbatę yunnan z plasterkiem cytryny i cukrem. :mrgreen:
Ja bym nie mieszal mozzarelli (nawet jesli to zotarella ;)) z zoltym serem ;) ;) ;) a zamiast pitowych chlebkow pewnie zrobilbym najprostsze placki w historii gotowania - dwie czesci maki - jedna z zimna woda, druga z goraca. Zmieszac. Zagniesc ciacho, rozwalkowac i placek gotowy ;) Ale to ja ;) :D
Teraz dam Wam cos co moze sluzyc jako dodatek do dan zamiast zwyklego ryzu, zwie sie to yangzhou mifan, za granica pewno yangzhou style rice, a u nas po prostu ryz z warzywami :twisted: Mialo byc zrobione na CNY ale bylo tyle zarcia, ze nikt sie nie zglosil po cos innego ;) ;)
Dlaczego yangzhou stajl? Nazwa pochodzi od miasta Yangzhou (czyli moje podworko - prowincja Jiangsu :D). Tam to wykombinowali ;)
Co potrzeba?
ryz
mieszanka warzyw - marchew, groszek, kukurydza, moze byc pietruszka (to bardziej po polsku :D), moze byc mrozonka.
mielonka (albo cos co ja przypomina, niestety polskie mielonki nie maja anyzkowego posmaku i to nie jest to samo co w Chinach, ale z braku laku i kit dobry ;) )
jajko
odrobina oleju do smazenia
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/ntj9dk5kos1xpgolrcx.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/fg3y8c1shk5fxj78qe8.jpg)
Jajko walimy do michy i rozbeltujemy widelcem (albo paleczkami). Stawiamy gleboka patelenke/wok na (standardowo) najwiekszym palniku i rozpalamy najwiekszy ogien w historii ;) czekamy 30s az patelnia sie rozgrzeje. Nalewamy odrobine oleju. Czekamy az olej zacznie dymic... I teraz wazne - wlewamy jajko na patelnie ultraszybko mieszajac. Jajko musi przy scinaniu sie byc rozrywane, zeby bylo jak najwiecej malych jajecznych kawaleczkow.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/ibrk44dxwmb2igsqgkxl.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/zy85ianqhivelqmg62o.jpg)
Nastepnie walimy w to nasze warzywa (jezelli macie swieze to kroicie w drobniutka kostke, jezeli macie mrozonke to pewnie juz taka pokrojona). Przesmazamy tak dlugo, az warzywa dojda, dorzucamy pokrojona drobno mielonke. Caly czas intensywnie mieszamy.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/pakmdlxnvogu2h2knybw.jpg)
Na koniec dodajemy wczesniej ugotowany ryz. Oczywiscie gotowany bez soli. Jako, ze jest to dodatek do dan 'glownych' to nie dodajemy zadnych gadzetow w stylu sos sojowy, chili itp. Jezeli bedziecie jedli to solo (bo tak tez mozna ;) ) to mozecie dodac co tam chcecie. Jedynym ograniczeniem jest Wasza wyobraznia ;)
Gotowa potrawa
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/6hz9dai6xvnzrzdg40t.jpg)
O i tyle ;) Zrobienie tego jezeli macie mrozonke i ugotowany ryz to jakies pol sekundy ;)
Ja bym nie mieszal mozzarelli (nawet jesli to zotarella ;)) z zoltym serem ;) ;) ;) a zamiast pitowych chlebkow pewnie zrobilbym najprostsze placki w historii gotowania - dwie czesci maki - jedna z zimna woda, druga z goraca. Zmieszac. Zagniesc ciacho, rozwalkowac i placek gotowy ;) Ale to ja ;) :D
Teraz dam Wam cos co moze sluzyc jako dodatek do dan zamiast zwyklego ryzu, zwie sie to yangzhou mifan, za granica pewno yangzhou style rice, a u nas po prostu ryz z warzywami :twisted: Mialo byc zrobione na CNY ale bylo tyle zarcia, ze nikt sie nie zglosil po cos innego ;) ;)
Dlaczego yangzhou stajl? Nazwa pochodzi od miasta Yangzhou (czyli moje podworko - prowincja Jiangsu :D). Tam to wykombinowali ;)
Co potrzeba?
ryz
mieszanka warzyw - marchew, groszek, kukurydza, moze byc pietruszka (to bardziej po polsku :D), moze byc mrozonka.
mielonka (albo cos co ja przypomina, niestety polskie mielonki nie maja anyzkowego posmaku i to nie jest to samo co w Chinach, ale z braku laku i kit dobry ;) )
jajko
odrobina oleju do smazenia
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/ntj9dk5kos1xpgolrcx.jpg)
Ta mielonka, to z tego opakowania co stoi w lewym górnym rogu zdjęcia? :mrgreen:
Nie ;) ale biorac pod uwage jej smak to blisko :mrgreen:
Ja bym nie mieszal mozzarelli (nawet jesli to zotarella ;)) z zoltym serem ;) ;) ;) a zamiast pitowych chlebkow pewnie zrobilbym najprostsze placki w historii gotowania - dwie czesci maki - jedna z zimna woda, druga z goraca. Zmieszac. Zagniesc ciacho, rozwalkowac i placek gotowy ;) Ale to ja ;) :D
Maruder. :razz:
cos na za dla tych co lubia zjesc dobry kawalek miesa.
stek z poledwicy argentynskiej z maslem czosnkowo-pietruszkowym
puree z ziemniakow
grillowane warzywa
puree - gotujemy ziemniaki udeptujemy lub przecieramy z maslem i smietana
warzywa przerozne kroimy w kawalki i wrzucamy na grilla. jak nie mamy grilla to kroimy w duza kostke i wrzucamy na patelnie, na ktorej rozgrzewamy troche masla i oliwy. sol pieprz do smaku
maslo w temp pokojowej mieszamy ze zmiazdzonym czosnkiem i siekana pietruszka. odstawiamy do lodowki
stek - kawal poledwicy wolowej, najlepiej argentynskiej, nacieramy swiezo zmielonym pieprzem sola i oliwa, minimum 20min przed pieczeniem. wrzucamy na mocno rozgrzana patelnie. chcac uzuskac srednio wysmazony stek trzymamy na patelni po 4 minuty z kazdej strony.
zdejmujemy z patelni na talerz. czekamy minute-dwie i kladziemy na steku lyzke przygotowanego wczesniej masla.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photoheaven.net/narada/food/s_PFA_0793.jpg)
do porzadnego steka - nieodzownie solidne wino - lampka Carignan Reserva 2005. szczep rzadko wystepujacy pojedyczno w winie i ze wzgledu na trudnosc uprawy rzadko spotykany
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.encantado.pl/components/com_virtuemart/shop_image/product/Las_Lomas_Reserv_4b4c3f63e6f57.jpg)
bukowy dziad
15-02-2010, 22:16
sailor - gdzie się zaopatrujesz w porządną wołowinę? czy w którejś ogólnopolskiej sieci można dorwać kawał antrykota/polędwicy/rostbeffu wykrojony z czegoś innego niż 20letnia mleczna mućka?:)
spiritwood
15-02-2010, 23:11
W Almie dostaniesz wołowinę, że łeb urywa ;). Minusem jest cena, ale za argentyńską czy nowozelandzką zaplacisz drogo wszędzie.
sailor - gdzie się zaopatrujesz w porządną wołowinę? czy w którejś ogólnopolskiej sieci można dorwać kawał antrykota/polędwicy/rostbeffu wykrojony z czegoś innego niż 20letnia mleczna mućka?:)
od niedawna selgros - argentynska - rostbef i antrykot po 40pare pln/kg i poledwica ok 70pln/kg
makro - od 80pln w gore ..
almy nie sprawdzalem bo jest droga wiec tam nawet nie wchodze :)
od niedawna selgros - argentynska - rostbef i antrykot po 40pare pln/kg i poledwica ok 70pln/kg
makro - od 80pln w gore ..
almy nie sprawdzalem bo jest droga wiec tam nawet nie wchodze :)
Dzięki za cynk - ostatnio jakoś nie zaglądałem do Selgrosa, trzeba będzie rzucić oczkiem.
A co do Almy, to nie należy jej lekceważyć - jest droga, ale wbrew pozorom czasem coś na przekór logice jest tam tańsze, niż gdzie indziej. No i ostatnio w Krakowie tylko tam można jeszcze dostać p... Chorizo.
Andrzej Olender
15-02-2010, 23:55
Aż dziw bierze że dopiero ten temat na forum odkryłem, po przebrnięciu przez całość zrobiłem się głodny ;)
Minimum kilka z zaprezentowanych dań trzeba będzie wypróbować.
bukowy dziad
16-02-2010, 00:21
to gadanie o krówkach narobiło mi smaka - wyciągam z zamrażarki kawałek, coby zjeść na śniadanko tatara:)
jakby komuś był obcy przepis na klasycznego tatara to podaję;) :
chudy kawał dobrej wołowiny. optymalne części: polędwica/ligawa/udziec. drobno zmielić. ja lubię taką słuszną porcję ok. 200g na osobę. do mięsa dajemy odrobinę dobrego oleju - ew. masła - mnie oliwa do tatara nie pasuje. do tego drobno posiekana cebulka, ogórek konserwowy (choć osobiście wolę dać kiszone), trochę marynowanych grzybków - też wszystko posiekane. uformować z mięsa górkę z dołkiem, w który wbijamy surowe jajko. mieszamy z dodatkami (ich ilość wg uznania), przyprawiając solą i pieprzem (ja pieprzę dość obficie). voila - najlepsze śniadanie prawdziwego mięsożercy:)
to gadanie o krówkach narobiło mi smaka - wyciągam z zamrażarki kawałek, coby zjeść na śniadanko tatara:)
jakby komuś był obcy przepis na klasycznego tatara to podaję;) :
chudy kawał dobrej wołowiny. optymalne części: polędwica/ligawa/udziec. drobno zmielić. ja lubię taką słuszną porcję ok. 200g na osobę. do mięsa dajemy odrobinę dobrego oleju - ew. masła - mnie oliwa do tatara nie pasuje. do tego drobno posiekana cebulka, ogórek konserwowy (choć osobiście wolę dać kiszone), trochę marynowanych grzybków - też wszystko posiekane. uformować z mięsa górkę z dołkiem, w który wbijamy surowe jajko. mieszamy z dodatkami (ich ilość wg uznania), przyprawiając solą i pieprzem (ja pieprzę dość obficie). voila - najlepsze śniadanie prawdziwego mięsożercy:)
już od jakiegoś czasu też za mną ten tatar chodzi - ale bez grzybków i z ogórkiem kiszonym :)
drobno zmielić
SIEKAC !!!!! jak tatar to wylacznie siekany :)
zupelnie inaczej smakuje :) tylko sie trzeba troche nozem namachac :)
ja nie przepadam za jajem w taratrze ale ogorek kiszony cebulka i duzo pieprzu obowiazkowo :)
A co do Almy, to nie należy jej lekceważyć - jest droga, ale wbrew pozorom czasem coś na przekór logice jest tam tańsze, niż gdzie indziej. No i ostatnio w Krakowie tylko tam można jeszcze dostać p... Chorizo.
niestety pozanskiej almie do almy krakowskiej bardzo ale to bardzo daleko .. i cenowo i jakosciowo
marszull
16-02-2010, 12:18
SIEKAC !!!!! jak tatar to wylacznie siekany :)
zupelnie inaczej smakuje :) tylko sie trzeba troche nozem namachac :)
ja nie przepadam za jajem w taratrze ale ogorek kiszony cebulka i duzo pieprzu obowiazkowo :)
jajo musi byc :-)
i jeszcze sardynka pasuje wysmienicie
a ta sardynka to zamiast/po/przed ?
Andrzej Olender
16-02-2010, 12:19
niestety pozanskiej almie do almy krakowskiej bardzo ale to bardzo daleko .. i cenowo i jakosciowo
Krakowska (a konkretnie ta na ul.Pilotów) jest jednocześnie centralą Almy (może stąd ewentualne różnice wynikają). W samym Krakowie są w sumie 3 Almy w tym jedna bardzo kameralna. Kiedyś miałem służbowe, dwutygodniowe turne po wszystkich Almach w kraju i dużych różnic nie obserwowałem, przynajmniej w cenach.
Jeżeli chodzi o tatara to ja preferuję: ligawa, oliwa z oliwek, cebula, ŻÓŁTKO (białka jeszcze nigdy nie spotkałem w tatarze), pieprz, sól i nic więcej.
SIEKAC !!!!! jak tatar to wylacznie siekany :)
zupelnie inaczej smakuje :) tylko sie trzeba troche nozem namachac :)
ja nie przepadam za jajem w taratrze ale ogorek kiszony cebulka i duzo pieprzu obowiazkowo :)
Raczej, ze SIEKAC! :D
Jajko czasem tak, czasem nie - ale ogorek kiszony, cebula i pieprz to podstawa rowniez i u mnie ;)
marszull
16-02-2010, 12:36
a ta sardynka to zamiast/po/przed ?
oczywiscie do (tak jak zoltko czy cebulka)
ps mozna jeszcze dodac kaparki
ps mozna jeszcze dodac kaparki
kaparki to najchetneij do tatara z tunczyka. tunczyk (siekany oczywiscie, drobniutko posiekana biala czesc pora, odrobina sake, pieprz, sol, tabasco zielone i czerwone) i do tego kapary lub plasterki jabluszek kaparowych
marszull
16-02-2010, 12:57
do wolowego tez jest ok
ale z tunczyka nie robilem, wiec musze sprobowac
ps fajny ten watek, ide cos zjesc ;-)
A ja zaproponuję dobry banalny sos do drobiu.
1. Puszka brzoskwiń w syropie
Wyciągamy brzoskwinie do miski, przecieramy blenderem, podgrzewamy i podajemy. Banał ale do drobiu pasuje bardzo dobrze.
A z ciekawych przepisów to jeszcze można polecić wątróbkę miodową:
Sos pieczeniowy (najlepiej jak zostanie nam kiedyś z jakiegoś pieczenia mięsa) doprawić czerwonym półwytrawnym winem oraz solą i pieprzem, zagęścić zawiesiną z mąki i wody.
Wątróbkę pokroić w średniej wielkości paski i delikatnie zrumienić, wlać sos i dodać około łyżki (lejącego się) miodu (ja polecam spadziowy)
Z chleba tostowego odkrawamy krawędzie i obtaczamy w jajku i na patelnie. < Tost francuski
Gdy wątróbka już się wystarczająco usmaży (według uznania) na talerz wykładamy jedną część wątróbki, na to kładziemy tosta francuskiego i kolejną część naszej wątróbki razem z sosem. Całość dekorujemy zieleniną i wcinamy ;)
Nie wiem, czy wypada z czymś takim tutaj wyskakiwać, ale w niedzielę odkryłem coś genialnego w swojej prostocie. Robiliśmy z żoną imprezkę dla przyjaciół, tzw. prywatkę ;-) no i oczywiście sporo żarcia zostało. W tym jajka na twardo (chyba nieodzowny element na każdym polskim prywatkowym stole ;-)). No to je sru do wysokiej miski (poprzecinane na mniejsze kawałki), łycha topionej goudy (też została z imprezy), łycha majonezu, pół drobno posiekanej cebuli, pieprz, sól, blender w garść i jazda. Pasta jajeczna przednia wyszła. Pieczywko do piekarnika, żeby się delikatnie zapiekło i na drugie śniadanko jak znalazł. ;-)
blender to w ogole urzadenie za ktore powinno sie dac nobla konstruktorowi :D
a pasty to temat niemal na osobny watek :D
Nie wiem, czy wypada z czymś takim tutaj wyskakiwać
Jak najbardziej wypada. My ignoranci kulinarni (nie jedzący wołowiny, chińczyzny i nie pijący wina) też musimy coś jeść. :mrgreen:
;)
Brzmi całkiem jadalnie. :)
Kilka dni temu mieszałam biały ser, śmietanę, sól, pieprz, rzodkiewkę w kosteczkę, szczypiorek poszatkowany, jajo gotowane w kosteczkę i do tego przesmażony gotowany kurczak z cebulą też w kosteczkę <- też wychodzi coś w rodzaju pasty ale ja zjadłam łyżką bo tak mi pasowało. :D
Na podstawie tego przepisu na sałatkę -> http://www.enjoyyourcooking.com/salads/radish-soft-cheese-salad.html
marszull
16-02-2010, 15:06
Pieczywko do piekarnika, żeby się delikatnie zapiekło i na drugie śniadanko jak znalazł. ;-)
Pasty sa jak najbardziej ok i jak pisal Sailor to temat rzeka. A co do pieczywka to polecam pieczenie chleba samemu, jak sie nie ma za bardzo czasu na zakwasy itd to maszyna do pieczenia chleba sprawdza sie idealnie. Naprawde polecam. A pasty,tatarek czy nawet tylko maselko z takim pieczywkiem niedawno upieczonym - mistrz.
o!
To ja Wam podesle przepis na dobry chlebek, ale dopiero wieczorem.
Zadnej maszyny nie trzeba, wystarczy zwykly piekarnik, 5 minut mieszania i ok godzinki pieczenia :]
o!
To ja Wam podesle przepis na dobry chlebek, ale dopiero wieczorem.
Zadnej maszyny nie trzeba, wystarczy zwykly piekarnik, 5 minut mieszania i ok godzinki pieczenia :]
eee to nie bedzie chleb tylko placek.. chleb musi miec swoje www - wymieszac wyrosnac i wypiec :)
Pewie masz racje, ale nie zmienia to faktu ze osobom ktore go konsumowaly bardzo smakowal :)
jak sie nie ma za bardzo czasu na zakwasy itd to maszyna do pieczenia chleba sprawdza sie idealnie. Naprawde polecam.Noszę się z zakupem maszynki do pieczenia chleba, noszę i noszę i wynosić nie mogę... Ostatnio nawet taką w rękach trzymałem, w sklepie nie dla idiotów, ale odezwał się we mnie onanista sprzętowy i pomyślałem, że najpierw sprawdzę w necie, którą warto kupić... :mrgreen:
Dzięki za cynk - ostatnio jakoś nie zaglądałem do Selgrosa, trzeba będzie rzucić oczkiem.
A co do Almy, to nie należy jej lekceważyć - jest droga, ale wbrew pozorom czasem coś na przekór logice jest tam tańsze, niż gdzie indziej. No i ostatnio w Krakowie tylko tam można jeszcze dostać p... Chorizo.
Kurcze, trzeba było to napisać 2 tyg. temu, miałem w domu transport domowej roboty chorizo. 3. dnia miałem już tego serdecznie dosyć. Może i smaczne, ale nie jak się to je w ilościach dla wyczynowych sportowców. Końcem kwietnia kolejna dostawa, już się boję ;) Jak będę miał tego serdecznie dosyć to się odezwę na forum ;)
Kurcze, trzeba było to napisać 2 tyg. temu, miałem w domu transport domowej roboty chorizo. 3. dnia miałem już tego serdecznie dosyć. Może i smaczne, ale nie jak się to je w ilościach dla wyczynowych sportowców. Końcem kwietnia kolejna dostawa, już się boję ;) Jak będę miał tego serdecznie dosyć to się odezwę na forum ;)
jak bedziesz mial nadmiar - biore kazda ilosc :D
poceita w kawalki 2cm i wrzucona na patelnie robi za swietnego tapasa :D
no to dzisiejszy obiad
z ciasta francuskiego (warto kupic swieze a nie mrozone - jest o niebo lepsze w smaku. na tyle dobre ze nie ma sensu walkowac wlasnego:) ) wycinamy male kolka, z paskow robimy scianki i
wypelniamy przesmazonym kurczakiem z papryka czerwona i cebula
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photoheaven.net/narada/food/s_PFA_0805.jpg)
posypujemy serem zoltym i przykrywamy (najlepiej skleic) takim samym
kolkiem
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photoheaven.net/narada/food/s_PFA_0807.jpg)
do piekarnika na 20-30min i na talerz
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photoheaven.net/narada/food/s_PFA_0815.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photoheaven.net/narada/food/s_PFA_0816.jpg)
mozna nie robic scianek tylko otoczyc pergaminem - wtedy po zdjeciu
pergaminu wyjdzie nam werja limited edition :D
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photoheaven.net/narada/food/s_PFA_0822.jpg)
do tego biale Las Lomas Reserva Chardonnay 2005
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.encantado.pl/components/com_virtuemart/shop_image/product/Las_Lomas_Reserv_4b4c3f95f1a70.jpg)
bukowy dziad
16-02-2010, 22:42
to żeby zachować ideę wątku uzupełniam tatarowy wątek o garść zdięć. co do przepisu to mała errata: oczywiście dajemy samo żółtko - nie całe jajko.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img168.imageshack.us/img168/1834/dsc9199.jpg)
(wybaczcie chłopaki - ale za dużo było tego mięsa, a noże w domu niestety zbyt tępe, by bawić się w skrawanie:) ).
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img517.imageshack.us/img517/9559/dsc9201.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img175.imageshack.us/img175/1988/dsc9202.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img220.imageshack.us/img220/5517/dsc9205.jpg)
plus fotografowania przy jedzeniu - może w końcu nauczę się utrzymywać względny porządek w kuchni w trakcie kucharzenia:)
(wybaczcie chłopaki - ale za dużo było tego mięsa, a noże w domu niestety zbyt tępe, by bawić się w skrawanie:) ).
Tepy noz w domu to zlo ;) ;)
I jak bedziecie mieli nadmiar chorizo to ja tez chetnie przygarne bo nigdy nie jadlem... (tamta kulinarna strona swiata jest mi zupelnie obca :D)
Chorizo mniam ;oDD
A tępy nóż trzeba naostrzyć - przy braku odpowiedniego akcesorium można naostrzyć dwa noże o siebie.
bukowy dziad
17-02-2010, 13:06
Chorizo mniam ;oDD
A tępy nóż trzeba naostrzyć - przy braku odpowiedniego akcesorium można naostrzyć dwa noże o siebie.
może inaczej - ja aktualnie nie mam w domu noża, który po naostrzeniu spełniałby moje standardy ostrości...ale sobie kupię:)
Bukowy dziad - bardzo dobrze wykonany tatar. Ale z tego co pamiętam powinno mięso polać się alkoholem w celu ścięcia białek.
marszull
17-02-2010, 15:59
Noszę się z zakupem maszynki do pieczenia chleba, noszę i noszę i wynosić nie mogę... Ostatnio nawet taką w rękach trzymałem, w sklepie nie dla idiotów, ale odezwał się we mnie onanista sprzętowy i pomyślałem, że najpierw sprawdzę w necie, którą warto kupić... :mrgreen:
ja polecam Moulinex taki (http://www.agito.pl/piece-do-chleba/moulinex-ow-5000-home-bread-xxl-bialy.0.331986.html) albo mniejszy. Roznia sie pojemnoscia, czyli mozliwoscia pieczenia chlebow roznej wielkosci
Bukowy dziad - wino do tatara? Tylko i wylacznie dobrze zmrozona wodeczka :-)
fotoMichal
17-02-2010, 16:03
Moim ostatnim przysmakiem jest piers z kurczaka marynowana w soku z cytryn :)
bukowy dziad
17-02-2010, 16:10
Bukowy dziad - wino do tatara? Tylko i wylacznie dobrze zmrozona wodeczka :-)
u mnie nie przejdzie - do jedzenia wino i już (no - chyba, że piwo pod golonkę lub grilla;) ). w ogóle z mocnych to ja pijam głównie myszówę i rum, wódki w czystej postaci unikam (choć ostatnio taka żołądkowa na trawie żubrowej bardzo miło mnie zaskoczyła:) ).
Bukowy dziad - bardzo dobrze wykonany tatar. Ale z tego co pamiętam powinno mięso polać się alkoholem w celu ścięcia białek.
Możesz zalać wewnętrznie, też zadziała ;oD
marszull
17-02-2010, 17:31
... żołądkowa na trawie żubrowej bardzo miło mnie zaskoczyła:) ).
zoladkowa czy na trawie zubrowej? bo to zupelnie dwie rozne wodki ;-)
Jak mamy taki watek kulinarny to przy okazji spytam : czy ktos sam wedzi wedliny? moze jakies niestandardowwe pyszne wyroby?
bukowy dziad
17-02-2010, 18:07
zoladkowa czy na trawie zubrowej? bo to zupelnie dwie rozne wodki ;-)
dokladnie tak jak napisalem - żołądkowa na trawie żubrowej - nowy - znakomity - wyrób lubelskiego polmosu, łączący to co najlepsze w żółądkowej i żubrówce traktowanych oddzielnie:D
dzisiaj dzień dla większości bezmięsny. tak więc stojąc przed wymogiem zrobienia na obiad czegoś szybkiego i bezmięsnego sięgnąłem do turystycznej tradycyji kulinarnej naszych południowych sąsiadów:
smażony ser z frytkami (tudzież prazny syr, hranolky i tatarska omacka;) ).
wykonanie:
około centymetrowej grubości kawałek sera żółtego (najlepiej edamskiego) zapanierować (jajko, bułka tarta) na tyle dokładnie, by nie wyciekł. smażyć na rozgrzanym oleju aż widocznie zmieni konsystencje. do tego frytki i obowiązkowo sos tatarski (bez sosu to w ogóle nie ma sensu). dorzuciłem garść smażonych pieczarek.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img707.imageshack.us/img707/8425/dsc9206p.jpg)
dla żeńskiej części rodziny poszła bardziej wyrafinowana odmiana: przecięty na pół krążek camemberta potraktowany miast sosem tatarskim żurawiną.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img638.imageshack.us/img638/5669/dsc9208.jpg)
proste, a przy użyciu gotowych frytek trzeba być wyjątkowo zamulonym, by nie wyrobić się z przygotowaniem w 10 minut;)
velaskez
17-02-2010, 18:21
sailor...skąd Ty masz czas na takie gotowanie :? A nie wiecie, czy w Polsce da się kupić taki dobry, porządny stek. Brakuje mi tego mięcha co w USA mają...
Kurcze, trzeba było to napisać 2 tyg. temu, miałem w domu transport domowej roboty chorizo. 3. dnia miałem już tego serdecznie dosyć. Może i smaczne, ale nie jak się to je w ilościach dla wyczynowych sportowców. Końcem kwietnia kolejna dostawa, już się boję ;) Jak będę miał tego serdecznie dosyć to się odezwę na forum ;)
Nie jadam zbyt dużo Chorizo, ale zawsze muszę mieć kawałek w lodówce, bo b. lubię Orchiette (ew. Tagliatelle) z chorizo. Po przesmażeniu pięknie barwi oliwę na czerwono i zaostrza smak potrawy. Jak będziesz miał nadmiar, to daj znać ;)
w ogóle z mocnych to ja pijam głównie myszówę i rum, wódki w czystej postaci unikam
Ja ostatnio nawróciłem się na czyściochę - za sprawą czarnego Smirnoffa. Ma pyszny, lekko orzechowy smak i wręcz ostatnio przedkładam go nad whisky. Szkoda tylko, że ma tak rozbójniczą cenę...
A tej żołądkówki na żubrówce też muszę spróbować...
Bukowy, 2 kwestie:
smażony ser z frytkami (tudzież prazny syr, hranolky i tatarska omacka;) ).
"Pražený sýr" albo "smažený sýr" (zależy czy w jakiej części Czech/Słowacji, ale na pewno z "e" w środku).
dla żeńskiej części rodziny poszła bardziej wyrafinowana odmiana: przecięty na pół krążek camemberta potraktowany miast sosem tatarskim żurawiną.
Hm... A damska część rodziny nie protestowała? Bo ile razy nie robiłem smażonego sera z Camemberta to zawsze zamulał nieziemsko. Jeden krążek potrafił mnie zapchać na 2 godziny. Natomiast nigdy nie robiłem z Edamskiego, ale z tego co wiem, to w 90% czeskich knajp robią właśnie z niego i ten jest zdecydowanie bardziej lekkostrawny. Zdarzyło mi się parę lat temu jeść gdzieś na Morawach smażony ser z jakiegoś owczego wynalazku z ziołami (nazwy niestety nie znam). Palce lizać.
Bukowy dziad - wino do tatara? Tylko i wylacznie dobrze zmrozona wodeczka :-)
eee tam .. dobre tanniczne wino do surowej wolowiny jest jak najbardziej ok ..
sailor...skąd Ty masz czas na takie gotowanie :?
lubie .. wiec gotuje ... wbrew pozorom nie zajmuje to specjanie wiele czasu ... kwestia organizacji :)
cos sie pichci ..a w miedzyczasie mozna zdjecia obrobic .. alb modelke do lodowki wcisnac :D
A nie wiecie, czy w Polsce da się kupić taki dobry, porządny stek. Brakuje mi tego mięcha co w USA mają...
poledwice nowozelandzka i argentynska dostaneisz przy odrobinie staran, ale porzadnego t-bone steka nie widzialem jzu wieki niestety .. ale wiem ze mozna takowego zjesc swietnie podanego w warszawskim blue cactusie
Zdarzyło mi się parę lat temu jeść gdzieś na Morawach smażony ser z jakiegoś owczego wynalazku z ziołami (nazwy niestety nie znam). Palce lizać.
tak szczerze mowiac to jaki ser wsadzisz w panierke zalezy tylko od ciebie :D ja osobiscie wole zrezygnowac z panierki i machnac do piekarnika calego brie lub cammemberta .. z zoltym juz gorzej :D
tak szczerze mowiac to jaki ser wsadzisz w panierke zalezy tylko od ciebie :D ja osobiscie wole zrezygnowac z panierki i machnac do piekarnika calego brie lub cammemberta .. z zoltym juz gorzej :D
To to ja wiem, ale tak mnie wzięło na filozoficzne rozważania tuż po obiedzie. Piekarnik, fajny pomysł, tylko trzeba go mieć :)
Piekarnik, fajny pomysł, tylko trzeba go mieć :)
zaplakalbym sie bez :) .. swego czasu nie mialem to kupilem urzadzenie do raclette :D .. czasem dawalo rade jako mini piekarnik :)
co by wrocic do watku:
dzis na obiad cholernie ostra tajska zupa rybna podana ze smazonymi kawalkami morszczuka. zdjec nei bedzie bo sprzet zostal w studio :D
cheyenne
18-02-2010, 12:13
Na koniec dam przepis na curry. Prosto od znajomego nepalczyka. Wytestowany i znakomity.
Przepis opiera się na 1 kg drobno posiekanego kurczaka.
Użyj dużej półkolistej patelni.
1. Zasmaż na oleju oliwkowym posiekany czosnek, posiekaną cebulę i odrobinę imbiru. Czosnku powinno być dwie pełne łyżki stołowe, podobnie cebuli, natomiast imbiru tylko łyżeczka.
2. Kiedy czosnek, cebula i imbir się zarumienią, dodaj posiekanego na drobną kostkę kurczaka. Nepalczyk mówi że dobre są też kawałki kurczaka z kościami, podobno kości dodają smaku. Nie wiem, nie robiłem z kościami.
Zamiast kurczaka można też użyc posiekaną chudą wieprzowinę. Inne mięsa - jak wołowina czy indyk - się nie nadają.
3. Podsmaż całość aby kurczak się z wierzchu ściął. Kiedy kurczak jest z wierzchu biały, dodaj dwie pełne łyżki stołowe ostrej curry, trochę posiekanego szczypiorku, małą puszkę pasty pomidorowej oraz wlej jeden kieliszek soku sojowego - jakieś 75ml.
4. Zasmaż, przykryj, zmniejsz ogień i podduś przez jakieś 20 minut aby kurczak był gotowy do jedzenia.
5. W międzyczasie w ryżowniku zrób biały ryż. Najlepiej jaśminowy. Najlepsza proporcja to jednostka objętości ryżu na dwie jednostki wody. Uwaga ważne - nie solić ryżu! Kurczak jest wystarczająco ostry, więc ryż powinien być całkowicie neutralny. Nie wrzucać ryżu na gorącą wodę ale na zimną i razem tak zagotować w ryżowniku.
6. Kiedy kurczak się wystarczająco poddusi i jest już gotowy, dodaj do patelni kilka drobno posiekanych pomidorów oraz całą puszkę mleczka kokosowego. Na oko to powinno być 1/3 litra. Chodzi o to aby dać kurczakowi konsystencję sosu oraz aby mleczkiem zneutralizować ostry smak curry z imbirem.
7. Zagotować całość, zmniejszyć ogień i znowu przez parę minut poddusić.
Podawać z ryżem. Najlepiej popijać zimną wodą.
Z niecierpliwością czekam na Wasze unikalne przepisy.
Skorzystałem z przepisu leciutko go modyfikując.
Potrawa jest świetna i szybka w wykonaniu.
Smak fenomenalny.
Sos wychodzi boski.
Polecam Wszystkim.
Zacząłem od pokrojenia w drobną kosteczkę sześciu dużych ząbków czosnku, jednej średniej cebuli i kawałka świeżego imbiru (wszystkie te składniki u mnie są w większych ilościach niż w przepisie, a to dlatego że bardzo lubię i cebulkę i czosneczek oraz wyraźny smak imbiru)
Wszystko to zasmażyłem na małej ilości oliwy.
Jak się przyrumieniło dorzuciłem kilogram pokrojonego w kostkę kurczaczka.
Wyglądało to wtedy tak
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img237.imageshack.us/img237/9746/54468745.jpg)
Następnie podsmażałem to do momentu aż kurczak zaczął wyglądać tak
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img7.imageshack.us/img7/4934/50972611.jpg)
Potem wymieszałem w miseczce dwa małe słoiczki przecieru pomidorowego, dodałem 50 ml sosu sojowego (bo więcej nie miałem), całą torebkę suszonego szczypiorku, dwie torebki ostrej pasty carry (takiej jak na zdjęciu poniżej), pół torebki żółtego zwykłego carry i dorzuciłem to na patelnię. Wymieszałem wszystko dodając około 50 ml wody i odstawiłem na małym ogniu pod przykrywką na 5 minut by się przegryzło.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img341.imageshack.us/img341/3417/61805357.jpg)
jak zdjąłem pokrywkę to wyglądało to tak
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img194.imageshack.us/img194/2435/79065481.jpg)
wtedy to dolałem puszkę 400 ml mleczka kokosowego i dołożyłem pokrojonego w dużą kostkę jednego sporego pomidora
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img19.imageshack.us/img19/4357/49100289.jpg)
następnie mieszałem to przez pięć minutek na małym ogienku
w międzyczasie ugotowałem cztery torebki ryżu jaśminowego
jedna torebkę wyłożyłem na talerz i dodałem carry i wyglądało to finalnie tak
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img37.imageshack.us/img37/6932/95195082.jpg)
konsystencja jest podobna do gęstego gulaszu, ale smak fenomenalny
połączenie ostrej pasty carry ze słodkawym mlekiem kokosowym, czosnkiem i kwaskowym imbirem jest nie do pobicia
PALUCHY LIZAĆ
polecam i dziękuję koledze swiatlo za przepis
Też stestowałem ten przepis zaraz po tym, jak swiatlo go zamieścił. Musiałem się obejść bez ryżu jaśminowego co prawda, ale ze zwykłym ryżem też smakowało świetnie. Jedynie kurczaka podlałem delikatnie białym winem.
No, no, no! Jaki ruch w watku ;)
Do mnie wlasnie dolecial mini-import z Hong Kongu ;) Firma w Polsce znana (przynajmniej ja ja znam ;)) i mysle, ze jest jedna z lepszych (stad import bo badziewia bym nie sciagal ;)). Te sosy chyba sa niedostepne w Polszy (pisze chyba bo nie wiem - nie rozgladalem sie akurat za tymi, prosciej mi napisac maila i miec to wyslane poczta z HK ;) ).
->
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/lph42ctb57prv0movcv7.jpg)
Niestety grypa zoladkowa skutecznie odrzuca mnie od jedzenia aktualnie...
Jak wyzdrowieje to cos zmajstruje i pokaze ;) ide lezec.
cheyenne
18-02-2010, 16:23
mniam mniam przyprawy
a gdzie można to wszystko kupić?
jak wygląda procedura zakupu i jak to wygląda cenowo?
za wszystkie porady będę bardzo wdzięczny
Lee Kum Kee mozna kupic w roznych miejscach, czasem na polce z importowanymi rzeczami w Kerfurach/Tesco/itp. Czesto w sklepach specjalizujacych sie w sprowadzaniu produktow spozywczych z roznych czesci swiata (zarowno w duzych centrach handlowych jak i w necie/solo).
Procedura zakupu - wchodzisz do sklepu, bierzesz z polki, idziesz do kasy i placisz ;)
Ja, jak nie ma czegos w PL, to albo kupuje w Chinach/Hong Kongu (maja milion roznych fajnych rzeczy praktycznie w kazdym spozywczaku, a w duzych sklepach mozna oszalec z radosci - tyle tego) jak jestem na miejscu (ostatnio niestety sie to nie zdarza) albo pisze maila do znajomych i za miesiac (czy ile tam bedzie krazylo po pocztach roznych) mam to co trzeba ;)
Znalazlem chwile na podejscie do kompa (bo aktualnie umieram na grype zoladkowa :/). Sorry za jakosc zdjec, ale ledwo aparat podnioslem.
Dzisiaj cos szybkiego i cos dla chorych (czyli dla mnie).
Najpierw cos szybkiego -
mlody por
5 jajek
2 lyzki jogurtu naturalnego
karmelizowana zurawina
4 lyzki majonezu
sol
pieprz
Wrzucamy jajka do gotowania.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/27070257005976047523.jpg)
Myjemy porownika i kroimy drobno od jasnozielonej czesci do polowy czesci bialej (dlaczego tak? zeby byl smak pora, ale zeby nie bylo za ostro).
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/78876591081812949850.jpg)
Wrzucamy do michy. Dosypujemy garsc karmelizowanej, pokrojonej zurawiny. Do tego odrobina soli i pieprzu.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/34742325735324025219.jpg)
Dodajemy 2 lyzki jogurtu. Mieszamy. Dodajemy 4 lyzki majonezu, mieszamy. Czekamy na jajka.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/92777252465192966041.jpg)
Jak sie ugotuja to wyciagamy, studzimy, obieramy (ponizej moj sposob na szybkie obranie jajka jezeli bedzie krojone).
Bierzemy ugotowane jajo do reki, do drugiej bierzemy wielki noz ;) jajko trzeba przekroic na pol i nastepnie wydlubac lyzeczka. Trwa to max 10s (chyba, ze ktos obie utnie reke, to troche dluzej :D).
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/34529982695409609881.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/21335713787523710931.jpg)
Po wyciagnieciu jajek, kroimy drobno (albo wsadzamy do kingsajzowego likwidatora) i wrzucamy do michy. Calosc mieszamy. Na koniec kilka zurawinek na gore i kilka listkow natki pietruszki (tu akurat bazylia bo nic innego zielonego w okolicy nie bylo, a bez zielonego to smutno tak ;) ).
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/31122087727757383617.jpg)
A teraz cos dla chorych:
Ziemniaki, groch zielony, fasola szparagowa, marchew, kapusta biała, seler, pietruszka, por, natka pietruszki (czyt. np mieszanka wiosenna, czyli mrozonka warzywna), pol szklanki ryzu, filet rybny - u mnie wczoraj sola.
Wrzucamy wszystko do gara i zalewamy zimna woda. Troche soli, maly ogien i zostawiamy. Jak sie ugotuje ryz to zdejmujemy z ognia i dajemy mu chwile az jeszcze spuchnie. Do michy wlewamy/wrzucamy (zalezy od tego ile dalismy ryzu, albo bedzie zupa, albo konsystencja risotto). Oczywiscie w kazdej misce powinien znalezc sie kawalek ryby.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/77784273503425567493.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/66288225325575781040.jpg)
I tyle.
Przy okazji - moj pomocnik kuchenny:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/30807756274652437359.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/74782915933821860965.jpg)
A ja ide umrzec. Trzymajcie kciuki zeby sie nie udalo bo ostatnie 3 miesiace to same choroby u mnie :/:/
cheyenne
20-02-2010, 17:53
Przy okazji - moj pomocnik kuchenny:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/30807756274652437359.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/74782915933821860965.jpg)
A ja ide umrzec. Trzymajcie kciuki zeby sie nie udalo bo ostatnie 3 miesiace to same choroby u mnie :/:/
pomocnik śliczny
nie umieraj bo on Cię potrzebuje :)
Ta potrzebuje. Dzisiaj probowal upolowac drugiego kota (rzucajac mu sie na plecy i gryzac w kark), ale chyba domyslil sie, ze kotow sie nie gotuje w tym domu jak dostal klapsiora na tylek ;)
Achtung: w poprzednim przepisie mialo byc kandyzowana zurawina, a nie karmelizowana ale cos mi sie pomerdalo jak pisalem... Jak ktos moze to niech zrobi edit, zeby wsi nie robic ;) ;) ;)
A ja korzystajac z okazji mam dla Was jeszcze jedno danie dzisiaj zeby nie bylo, ze nic nie wrzucam ;)
Risotto z dynia.
Co potrzeba?
ryz do risotto (arborio)
swieza dynia
litr bulionu warzywnego
por mlody
sol
pieprz
twardy ser, starty (najlepiej parmezan, ale moze byc Corregio Presidenta nawet jesli to tylko zmiotki z fabryki - mi pasuja w kazdym razie ;) :D)
kieliszek bialego wina (u mnie dzis rozowe)
cwierc kostki masla
oliwa z oliwek
Zaczynamy od obrania dyni i pokrojenia jej. Potrzebujemy mala kostke wiec nie szalejcie z kawalkami wielkosci schabowego ;) Na rozgrzana patelnie lejemy oliwe z oliwek, nie zalujemy ;) Do tego odrobina soli i swiezo zmielonego pieprzu.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/87203386812340397614.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/91464234934785244942.jpg)
Nastepnie wrzucamy nasza pokrojona dynie i chwile smazymy. Kolejny ruch to podlanie dyni odrobina bulionu i przykrycie. Dusimy tak dlugo, az dynia zrobi sie swiecaca i miekka. Przy okazji zredukuje nam sie bulion.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/70569050432269451828.jpg)
Po uduszeniu dyni kroimy mlodego pora drobno i dorzucamy go na patelnie i smazymy 30-45s. Podlewamy odrobinka bulionu.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/93010871946437263078.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/46348732647604085887.jpg)
Nastepnie bierzemy ryz i przysypujemy calosc tak, zeby ryz przykryl wszystkie dynki i pory. U mnie to bylo 1,5 malej szklanki z Ikei (a patelnia duza - 28cm).
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/96020109651357716040.jpg)
Dajemy chwile, zeby ryz sie zagrzal na naszej oliwie i dolewamy bulionu. Bulion musi przykryc ryz. Teraz zaczyna sie zmudne mieszanie i redukowanie bulionu. Risotto TRZEBA mieszac. Przynajmniej wg mojej szkoly (szkola kucharska shao ninja elo).
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/24469897018125682396.jpg)
Podczas drugiego dolewania bulionu dolewamy rowniez pol kieliszka bialego wina, lagodnego, polwytrawnego (u mnie rozowe jak juz wyzej wspomnialem). Redukcja i mieszanie...
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/99494890132135822154.jpg)
Redukujemy bulion i dolewamy do momentu, az ryz bedzie miekki. Cala potrawa powinna zwiekszysc swoja objetosc jakies 3x. Jak mamy miekki ryz to dorzucamy cwiartke masla i czekamy az sie rozpusci, oczywiscie intensywnie mieszajac.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/00297762642829784011.jpg)
Zdejmujemy z ognia, posypujemy naszym tartym serem i mieszamy. Calosc powinna miec konsystencje gestej smietany, tzn risotto ma plywac po talerzu, ale jezeli napotka opor to napiecie powierzchniowe powinno zatrzymac dalsza ucieczke z naszego naczynia ;) Ogolnie risotto nie moze byc ani za mokre (to nie zupa), ani za geste (to nie jest kit do okien).
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/14271433803840894624.jpg)
Podajemy na plaskim talerzu, delikatnie podsypane swiezo zmielonym pieprzem i udekorowane lisciem bazylii (moja jakas zmeczona zyciem, ale dala rade bo i tak robilem dla siebie :D). Jemy az sie uszy trzesa. Amen.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/62472058097234578289.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/93405406054947607256.jpg)
I tyle ;)
Wina nie polecam bo nie mam zielonego pojecia o nich, od tego jest sailor, wiec moze on cos wykombinuje do takiego dania ;)
Marta Baranowska
20-02-2010, 18:33
łomatko moze ksiazke kulinarna napiszcie?:D zdjecia od razu robicie :D:D:D
Zrobimy platny dostep do tego watku ;) ;) ;) Moj pomocnik zjadl risotto wiec jest ok ;) ;)
cheyenne
20-02-2010, 19:07
Moj pomocnik zjadl risotto wiec jest ok ;) ;)
może się zdarzyć że ma opóźnione działanie :)
Ta potrzebuje. Dzisiaj probowal upolowac drugiego kota (rzucajac mu sie na plecy i gryzac w kark), ale chyba domyslil sie, ze kotow sie nie gotuje w tym domu jak dostal klapsiora na tylek ;)
Na pewno chciał upolować kota? Mój tak robi, jak poluje na na Niutę, czyli swoją przybraną mamę ;). W celu raczej reprodukcyjnym :p. Uważaj, bo zalęgną się takie małe puchate w kuchni :mrgreen:
PS Mam nadzieję, że ten wątek nigdy nie wyleci w Kosmos. Za dużo dobrego jedzonka by się zmarnowało :).
Co jak co, ale chyba umiem odroznic polowanie od proby reprodukcji, zwlaszcza ze to facet na faceta skacze ;) poza tym ciezko cos reprodukowac jak ktos nie ma jajek ;) mlody jest, moze chce zaprowadzic porzadek ;) na szczescie jestem na posterunku ;) Ale nie o tym watek.
Co do wylatywania w kosmos - ja tez mam nadzieje, ze nie zniknie bo ostatni watek kulinarny niestety tak sie ukryl, ze nawet admin nie mogl go znalezc ;)
EDIT: Ciekawe czy ktos zauwazyl, ze kot bez lapy ;)
Ciekawe czy ktos zauwazyl, ze kot bez lapy ;)
Czyli jednak... Niegrzeczny był, czy pan głodny? ;)
Taki juz przyszedl (wziety ze szpitala bo nikt go nie chcial), ale znajac jego charakter to mogl cos kombinowac juz za mlodu bo stracil lape jak mial 4-5 miesiecy, a nastepne 3 przelezal w szpitalu na rekonwalescencji;) ale radzi sobie wyjatkowo skutecznie np. walac mnie lapa po nosie o 6 rano zebym dal mu jesc (jak kot Simona (http://www.youtube.com/watch?v=w0ffwDYo00Q)). Wiecej o moim kocie na PW jakby ktos chcial :mrgreen:
I pytanie miesiaca: czemu tylu uzytkownikow, a tak malo przepisow?;) Kazdy by tylko jadl, a zrobic nie ma komu (o sprzataniu nie wspominam nawet :D) ;) :twisted:
karmelizowana zurawina
to co pokazales to suszona . jest jeszcze kandyzowana ale rzadko dostepna. karmelizowana trzeba sobie zrobic samemu. wszysktie 3 smakiem sie mocno roznia :)
Wina nie polecam bo nie mam zielonego pojecia o nich, od tego jest sailor, wiec moze on cos wykombinuje do takiego dania ;)
prosze bardzo :)
biale schlodzone souvignon blanc lub ewentualnie chardonnay-viognier :)
Czy ja wiem czy suszona, za bardzo zalatywala kandyzowanymi owocami ;) ale niewazne - wazne, ze ma byc zurawina :D I dziekuje za propozycje ;) jak bede gdzies lecial to sprobuje ;) ;) ;)
Teraz ja ;)
Prośba do autorów: moglibyście podawać szacunkowy koszt serwowanych potraw, np. porcja na 2 osoby ok. 20, 50, 200 itd. zł. Nie każdy może sobie pozwolić na szaleństwa z wołowiną za 80+ z Almy czy podlewanie potraw 10-letnim winem. A jak wielu już zauważyło- zastępowanie pewnych składników bardziej ekonomicznymi, obniża ich wartość smakową.
Jako studentka też lubię dobrze zjeść, a jeszcze bardziej pokuchcić, właścicieli bardziej wyrafinowanych kubków smakowych uprzedzam jednak, że moje propozycje mogą ich nie zadowolić (taki lajf :p). To raczej opcja dla początkujących i/lub studentów i/lub lubiących wydać ciężko zarobione pieniądze na coś innego.
Łopateczka à la Władzia
4 porcje (koszt ok. 15 zł!!!)
600-700g łopatki - koniecznie od Pani Władzi, która zawsze waży najlepszy sort (każdy ma Panią Władzię :))
2 duże cebule
200g pieczarek
3-4 suszone pomidory (opcjonalnie, ale warto. Ja mam zapas z Kirgistanu, jutro zamierzam je zamarynować w oleju, jak będą smaczne- a będą ;) - podam przepis)
sól, świeżo zmielony peperek, czosnek, krztyna ziół prowansalskich (lub kto co lubi)
olej
śmietana 18% (30% jak dla mnie za słodka, 12- za kwaśna. Kwestia smaku)
Na mocno rozgrzanym oleju smażymy płaty łopatki (wcześniej zamarynowanej z czochem, papryką, ziołami, gotowymi mieszankami do mięs - co kto lubi, ale bez soli, im dłużej, tym lepiej. 3-24h), można je trochę rozbić. Jak się mięso podrumieni, dodajemy na patelnię cebulę pokrojoną w kostkę, pomidory
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img705.imageshack.us/img705/8228/44974927.jpg)
i pokruszoną kostkę rosołową (wrogowie glutaminianu sodu mogą po prostu obficie posolić). Dusimy ok. 40 minut na małym ogniu (w międzyczasie trzeba będzie podlać nieco wodą, ok. pół szklanki). Następnie dodajemy pokrojone w ćwiartki pieczarki, solidnie pieprzymy, próbujemy sos- pewnie warto dosolić, pieczarki swoje wchłoną ;) Dusimy przez kolejne 40 minut (w razie potrzeby uzupełniamy wodę). Jeśli nasz 6 zmysł nam podpowie, że mięso jest miękkie a cebula się rozpadła i zagęściła sos, całość posypujemy roztartymi ziołami i zalewamy śmietaną. Ja do kubka śmietany dodaję odrobinę soli- to ponoć zapobiega ścinaniu się białka, następnie rozprowadzam gorącym sosem i dodaję na patelnię.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img705.imageshack.us/img705/6914/91928416.jpg)
Dziś serwowałam z makaronem wstążką- najlepszy z Międzybrodzia, do tego surówka z pora. (Nie mam zdjęcia, bo nie zdążyłam zrobić :))
Smacznego!
Moje zamykaja sie w 20zl srednio dla dwoch-czterech osob (im wiecej osob tym wiecej towaru tym wiecej $$$ :D). Ostatnia impreza (chinski nowy rok) zamknela sie w okolicy 250-300 jezeli chodzi o gotowanie, ale ze swieto specjalne to mozna bylo zaszalec, poza tym duzo gosci ;)
Jesteś usprawiedliwiony, nowy rok obchodzi się generalnie raz w roku ;)
Ja dwa razy - najpierw chinski, potem polski (w sensie Sylwester :D) :D
Ja dwa razy - najpierw chinski, potem polski (w sensie Sylwester :D) :D
To już komercją trąci :p
A wg Chińczyków to dobry rok nam się zaczął? Bo ja się bronię, więc chę wiedzieć czy gwiazdy i smoki po mojej stronie ;)
Nie komercja, tylko tradycja :P komercja to traca Walentynki i inne badziewiaste swieta ;) ;)
Co do roku - oczywiscie, ze dobry. Tygrys metalowy w 2010 nam sie objawil :D Jak sie nie boisz wziac spraw w swoje rece to bedziesz miala wszystko gites, jak ktos sie boi to bedzie mial problem. I sprobuj mi sie nie obronic! :twisted: :D
Spoko spoko, z misiowo-tygrysowo-metalowym supportem nic mi nie grozi. Xièxie (tak to się pisze?)
Tak sie pisze ->
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/67146642733299730574.gif)
;) I nie ma za co :D
Wrocmy na tory kulinarne, jutro wrzuce przepis na babaofan. Ciekawe czy ktos to w ogole sprobuje zrobic :D
Pewnie coś na słodko. Ok, do jutra pół godziny :) Nie przypal tego babacoś.
Pozdrawiam, dobranoc
Na slodko, a jakze! Ryz osmiu skarbow ;) ale o tym rano bo teraz ide spac :D Dobranoc :D
Nadejszła wiekopomna chwiła...
Beaver cooking studio presents: makaron z tuńczykiem, czosnkiem i curry
Danie dla studentów, upośledzonych kulinarnie, cierpiących na dyskulinarię itp. Nie polecane osobom które nie lubią czosnku i zdecydowanych smaków.
Danie to ma ten plus, że robi się jakieś 15 minut, produkty można kupić w każdym sklepie, robi się je łatwo, jest stosunkowo tanie i nie trzeba robić doktoratu z romanistyki żeby móc przeczytać nazwę produktów ;)
Potrzebne będzie:
- puszka tuńczyka w kawałkach
- curry (w sensie, że przyprawa, ta żółta, z torebki)
- czosnek, tak kole 4-5 ząbków
- olej
- makaron (rurki (penne), albo coś w tym guście, najwygodniej jak nie będą to nitki :))
- sól, pieprz, zioła prowansalskie (niekoniecznie)
- natka pietruszki (niekoniecznie, ale wskazana)
- mała gęsta śmietana
Potrzebne gary i narzędzia wojownika:
- widelec, łyżka
- głęboki talerz
- garnek do gotowania makaronu + pokrywka
- patelnia
- otwieracz do puszek (ew. nóż, ale to tylko dla tych, którzy lubią sobie odcinać palce)
- wyciskarka do czosnku (twardziele mogą pociachać czosnek nożem, ale ja mam lepsze zajęcia niż śmierdzenie czosnkiem przez najbliższe 12 godzin)
- jak ktoś jest czyściochem, to może jeszcze użyć jakiejś miski lub talerza żeby tymczasowo przechować wyciśnięty czosnek
1. Gotujemy makaron. Nawet taka sierota jak ja umie to zrobić, więc pominę opis. Ile tego makaronu? Tyle ile jesteśmy w stanie zjeść (vide: zdjęcia).
2. W międzyczasie obieramy i wyciskamy czosnek, bierzemy patelnię i na średnim ogniu rozgrzewamy kapkę oleju. Następnie jak olej się rozgrzeje wrzucamy czosnek i cały czas mieszamy. Jak zbieleje to dodajemy trochę pieprzu i curry (ja daję ponad 2,5 łyżki, ale mnie Bozia pokarała brakiem kubków smakowych, więc lepiej dajcie 1,5 a później w razie czego jeszcze dodajcie).
3. Następnie dodajemy tuńczyka (wcześniej go odsączając). Robi się taka sucha masa, tak ma być. Bierzemy widelec, rozgniatamy kawałki tuńczyka i mieszamy z czosnkiem i przyprawami.
4. Dodajemy śmietanę i mieszamy. Jak komuś mało przypraw to można dodać więcej. Cały myk polega na tym, żeby w odpowiednim zdjąć patelnię z kuchenki. Jak ściągniemy za szybko, to masa będzie za rzadka, jak a późno, to będzie zbyt wyschnięta. Warto dodać na koniec pietruszkę i inne zielska, zwłaszcza ta pierwsza dużo daje. Gotowe!
Efekt końcowy:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img191.imageshack.us/img191/5324/wm1024dsc8882.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img94.imageshack.us/img94/5937/wm1024dsc8885.jpg)
(Tak, wiem, że to wygląda jak kacza :) ale naprawdę jest jadalne).
Karl Johansson
21-02-2010, 02:15
Ja ostatnio, przyciśnięty nieco głodem, przeszperałem swoją lodówkę na wylot i postanowiłem zrobić coś z niczego.
Wziąłem resztki wędliny, podsmażyłem na masełku, doprawiłem solą, pieprzem, czosnkiem.
Zalałem to przecierem pomidorowym. Dodałem nieco cukru, do tego majeranek, oregano, zioła prowansalskie, lubczyk (generalnie mieszanka przypraw "wrzućwszystkocomasz"). Jak się to trochę pogotowało, to wrzuciłem pokrojony w kostkę żółty ser, dałem się pogotować chwil kilka jeszcze.
Następnie wrzuciłem do tego ugotowany wcześniej ryż, przykryłem i gotowałem.
Całkiem smaczne jest, proste, szybkie.
Ale wygląda jeszcze gorzej niż to coś, co zaprezentował ku6i, więc zdjęć postanowiłem Wam oszczędzić :]
A tak w ogóle - Sailor, Shao - nienawidzę Was! W ramach zemsty zrobię Wam kiedyś tak zwany "wjazd na chatę" i zmuszę do ugotowania mi tego wszystkiego...kurde...aż się głodny przez Was zrobiłem...
ku6i, jakie zalecenia co do tunczyka? czyt. czy olej, czy woda, czy jakies cos innego?;)
A tak w ogóle - Sailor, Shao - nienawidzę Was! W ramach zemsty zrobię Wam kiedyś tak zwany "wjazd na chatę" i zmuszę do ugotowania mi tego wszystkiego...kurde...aż się głodny przez Was zrobiłem...
Zamiast nas nienawidzic to kupuj produkty i mow kiedy wpadasz :mrgreen: aha, co do ziol prowansalskich i majeranku to nie wiem czy jest sens dublowac to drugie bo jest w tym pierwszym ;) chyba, ze ktos lubi tone majeranku jak ja :D
A ja mam dla Was babaofan - czyli ryz 8 skarbow, za granica zwany tez puddingiem babao. Na necie jest kupa przepisow z maka kukurydziana ale ja olewam i mam swoj wlasny :D
Co trzeba?
white gutinous rice czyli ryz klejacy ;) ja mialem tym razem zlotego fenixa (golden phoenix), przyjechal z tajlandii i kosztowal 100mln (czyt. 12zl za kg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/53777185229131180018.jpg)
dousha - taka pasta z czerwonej fasoli, o tym nizej
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/17483283316302841584.jpg)
rodzynki, migdaly, suszone daktyle, kandyzowany ananas i papaja (zolty dodaje np nasiona lotosu, czerwona fasole itp, ale my idziemy w slodko-slodkie :D).
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/30419211284391144039.jpg)
maszyna parowa, albo jej odpowiednik (jak u mnie, bo moja w trasie aktualnie)
Zacznijmy od dousha bo trzeba troche czasu na jej zrobienie.
Moczymy czerwona fasole w wodzie przez 2 godziny (ani dluzej, ani krocej). Po tym czasie wylewamy wode z fasoli i zalewamy 4 szklankami swiezej wody. Wrzucamy na ogien i na malutkim plomienku gotujemy przez 1-1,5h az otworza sie fasolki. Jezeli sie nie uda (nie otworza sie) to sie nie martwcie, trzeba bedzie zrobic ze skorka ;) ;) Odcedzamy fasolki. Bierzemy mikser i miksujemy na miazge miazgowa (albo w blenderze). Dodajemy lyzke smalcu (mozna dodac 2 lyzki oleju), 1/2-3/4 szklanki cukru, mieszamy i gotujemy przez 15-20min poki nie zredukuje sie plyn. Konsystencja gotowych fasolek jest podobna do bardzo gestej pasty.
Tym sposobem mamy nasze nadzienie do babao. Zdjec z produkcji nie mam bo to dzialo sie kilka dni przed chinskim nowym rokiem, a wtedy umieralem na zapalenie zatok.
Teraz samo babao - bierzemy dwie male szklanki ryzu, zalewamy go woda (tak zeby woda byla nad ryzem na 2 palce) i odstawiamy na 4-6h. Po tym czasie zlewamy cala wode i wstawiamy ryz do naszej maszynki parowej. Parujemy go minimum godzine. Czego oczekujemy? Aby ryz byl szklisty i klejacy ;)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/57832068148506669156.jpg)
Jak juz zrobimy ryzyk to wywalamy go do michy i wsypujemy mu nasze owoce - rodzynki, daktyle, papaje, ananasa oraz migdaly najlepiej w platkach, zeby se ktos zeba nie polamal ;) ;) ;)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/05369879476129788072.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/52940256090144273953.jpg)
Mieszamy. Odpalamy znowu nasza maszyne parowa - ja uzywalem gazy bo moj prawieparownik mial za duze oczka i ryz by mi spierdzielil do gara. Wysypujemy jedna warstwe z polowy ryzu i ugniatamy. Robimy lekki dolek i w srodek walimy nasza paste fasolowa. Musi byc jej sporo, ale dajemy wg uznania. Nastepnie bierzemy reszte ryzu i zaklejamy nasza paste z pierwsza warstwa. Rowniez ugniatamy, odstawiamy do parowania na kolejne 30-45min.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/75840698294252059924.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/78957000412353374564.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/82916440824477204562.jpg)
Na talerz laduje calosc, najlepiej dajac talerz na gore i obracajac maszynke parowa (to moze byc skomplikowane, ale dacie rade :D trzeba uwazac na wode, zeby nie wylala sie i nas nie poparzyla dlatego dobrze wyciagnac sam srodek z maszynki parowej, tam gdzie mamy babao).
I tyle.
Zdjecia gotowej potrawy Wam nie dam bo idzie do gosci i nie moze zostac rozcieta do momentu rozdania ;) Wyglada normalnie czyli jak ryz klejacy z gadzetami i nadzieniem fasolowym. Chyba, ze jutro przy rozdaniu dam rade cos zrobic ;)
Koniec :D
wygląda jeszcze gorzej niż to coś, co zaprezentował ku6i, więc zdjęć postanowiłem Wam oszczędzić :]
No, to komplementem mnie obdarowałeś :-P
ku6i, jakie zalecenia co do tunczyka? czyt. czy olej, czy woda, czy jakies cos innego?;)
W sumie to ryba ;) Może być woda, może być olej (ja właśnie w oleju najczęściej kupuję, jakoś z przyzwyczajenia), jakieś warzywa itp. dodatki smakowe niewskazane: ma być czuć tuńczyka a nie marchewkę.
Karl Johansson
21-02-2010, 18:25
Shao: uważaj, nie znasz dnia ani godziny :P Ale skoro zapraszasz, to kiedyś wpadnę, ostrzegam :]
Ku6i: no bo już zawsze ze mnie był taki miły gość ;P
W sumie to ryba ;) Może być woda, może być olej (ja właśnie w oleju najczęściej kupuję, jakoś z przyzwyczajenia), jakieś warzywa itp. dodatki smakowe niewskazane: ma być czuć tuńczyka a nie marchewkę.
Ok, w sumie wode kupuje dla kota, a olej dla siebie wiec i tak bym zrobil z olejowym :D
Shao: uważaj, nie znasz dnia ani godziny :P Ale skoro zapraszasz, to kiedyś wpadnę, ostrzegam :]
To Ty uwazaj :razz: bo jak wpadniesz to Cie przeegzaminuje z gotowania moich rzeczy :mrgreen:
Karl Johansson
22-02-2010, 02:45
Ależ ja nie będę wpadał do Ciebie jako mistrz. Ja przejmę rolę skromnego ucznia :P
I wlasnie dlatego zostaniesz przeegzaminowany - tak jak w szkole - kartkowke robi zawsze nauczyciel uczniom, a nie na odwrot :D :razz: :mrgreen:
Za to uczeń nauczycielowi może założyć śmietnik na głowę ;oP
Przyjedz i sprobuj szczescia :twisted: a tak poza tym to wrzucac przepisy, a nie mnie tu zagadywac :razz:
proszę bardzo - maślanka owocowa lub jogurt owocowy i musli takie jakie lubimy
mieszamy w takich ilościach w jakich nam pasuje i do takiej konsystencji jaka nam się podoba
łyżka w dłoń i zajadamy
smaczne i proste ;)
zdjęcia nie mam bo już zjadłam :lol:
Imago, po cóż zjadasz zdjęcia?
Dobra, czas trochę zasłodzić forum - ciasteczka z M&Msami:
Potrzebne nam będą następujące składniki:
450g mąki
łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżki miodu (najlepiej prawdziwego tj. z pasieki a nie ze sklepu, osobiście preferuję gryczany)
250g masła (Kerrygold rulz)
100g cukru
2 jajka
2 duże paczki brązowych M&Msów
W rondelku stapiamy masło z miodem, w tym eliksirze rozpuszczamy cukier. Gdy przestygnie wbijamy dwa jajka i mieszamy. Dorzucamy do tego mąkę i proszek i traktujemy całość mikserem. Na koniec wrzucamy M&Msy (ja najpierw je przebieram - nie wrzucam brązowych) i mieszamy (najskuteczniejsze jest zagniatanie, mikser urządza M&Msom masakrę prawie taką, jak piła w Teksasie). Wrzucamy całość na godzinę do lodówki.
Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni, na wyłożoną papierem do pieczenia blachę nakładamy porcje ciasta (jeśli chciało się nam włożyć je do lodówki to będzie łatwiej) i pieczemy przez jakieś 15-20 minut.
Efekt końcowy:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img692.imageshack.us/img692/4998/jmk2610.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img697.imageshack.us/img697/2582/jmk2609.jpg)
Wersje alternatywne:
- ciastka z czekoladą - zamiast M&Msów wrzucamy posiekaną na niewielkie kawałki mleczną lub deserową czekoladę (z gorzką są IMHO niespożywcze)
- ciastka z białą czekoladą - do ciasta dodajemy 2 łyżki kakao, zamiast M&Msów - biała czekolada potraktowana jak powyżej.
Smacznego ;oD
Prośba do autorów: moglibyście podawać szacunkowy koszt serwowanych potraw, np. porcja na 2 osoby ok. 20, 50, 200 itd. zł. Nie każdy może sobie pozwolić na szaleństwa z wołowiną za 80+ z Almy czy podlewanie potraw 10-letnim winem.
z calym szacunkiem ale nikt nie kaze podlewac miesa 10 letnim winem :D .. no dobra .. raz w zyciu podlewalem wolowine 15 letnia Rioja ale nadawala sie jedynei do tego. pare razy zdarzylo mi si euzyc w kuchni dobrego calvadosa czy armagnaca ale raczej nie siegalem na najwyzsza polke :0
wiekszosc dan majac srednio wyposazona kuchnie da sie spokojnie zmiescic w granicach 30pln. ale ciezko okreslic ile kosztuje kawalek kurczaka czy szczypta przypraw. chyba ze jest to szczypta szafranu :d
To raczej opcja dla początkujących i/lub studentów i/lub lubiących wydać ciężko zarobione pieniądze na coś innego.
zawsze sie zastanawialem skad mniemanie ze dobrze zarcie musi byc drogie. owszem .. drogie moga byc niektore skladniki ale przy odpowiedniej wyobrazni nie trzeba bankrutowac
3-4 suszone pomidory (opcjonalnie, ale warto. Ja mam zapas z Kirgistanu, jutro zamierzam je zamarynować w oleju, jak będą smaczne- a będą ;) - podam przepis)
z doswiadczenia - suszone pomidory wsadzone w oliwe (nie w olej bo szkoda pomidorow) zrobia sie twarde. zeby byly dobre w zalewie z oliwy musza byc w nia wsadzone bezposrednio po suszeniu na sloncu. oczywiscie ajk je zostawisz na paremiesiecy to zmiekna
zawsze sie zastanawialem skad mniemanie ze dobrze zarcie musi byc drogie. owszem .. drogie moga byc niektore skladniki ale przy odpowiedniej wyobrazni nie trzeba bankrutowac
Jak nie umiesz gotowac to potrawy wydaja sie drogie bo najczesciej wszystko trzeba robic 10x zanim sie uda albo kupowac nowe garnki jak sie wszystko spali :mrgreen:
thorcik, czemu jeszcze nie zrobiles nam (frilanserowi) tych ciastek?:razz:
Ja jutro wrzuce fote babao bo dzisiaj nie ruszalem w trase, ale rusze jutro wiec go przekroje i sie okaze co tam w srodku piszczy :D
Imago, po cóż zjadasz zdjęcia?
bo jestem "hardkorem" ;)
:mrgreen:
Vanitari
28-02-2010, 17:16
Chrupiące paseczki wołowiny
Co potrzebujemy:
* 400g wołowiny
* 2 jajka
* sól
* 4 łyżki stołowe mąki kukurydzianej
* olej do głębokiego smażenia
* 2 łyżki stołowe oleju ryżowego
* 2 dorodne marchewki
* 2 cebule dymki (też mogą być dorodne :mrgreen:)
* 2 lub 3 papryczki chili (czerwone) ewentualnie więcej wedle fantazji
* 2 ząbki czosnku
* 4 płaskie łyżki stołowe cukru pudru
* 3 łyżki stołowe octu ryżowego
* 2 łyżki jasnego i 1 łyżka ciemnego sosu sojowego
Co z tym robimy:
Wołowinę kroimy w cienkie paseczki.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img717.imageshack.us/img717/1705/52285324.jpg)
Następnie solimy (ja daje około łyżeczki soli morskiej oczywiście drobno zmielonej), roztrzepujemy jajka które dodajemy do wołowiny (dobrze to zrobić w misce bo na desce kończy się to utrata kontroli) wsypujemy mąkę kukurydzianą i dokładnie mieszamy.
Marchewkę kroimy w drobne słupki dobrze żeby zrobił to ktoś za nas bo strasznie to nudne i czasochłonne (ja używam do tego swojej kobiety)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img517.imageshack.us/img517/7258/17129613.jpg)
Wyganiamy kobietę z kuchni bo wyżera półprodukty i się pałęta.
Dymki, papryczki i czosnek drobno siekamy, ale nie za drobno. Mniej więcej tak:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img22.imageshack.us/img22/1771/65398962.jpg)
Napełniamy woka olejem do 1/4 wysokości (jak ktoś nie ma woka to pewnie wysoka patelnia tez się nada). Rzeczony olej rozgrzewamy do temperatury 180 C (można to sprawdzić w taki prosty sposób: wrzucamy kawałek bułki/chleba powinien się zarumienić po 15 sekundach). Do rozgrzanego tłuszczu wrzucamy wołowinę, najlepiej partiami i mieszamy tak aby oddzielić od siebie poszczególne paseczki. Smażymy do uzyskania złocisto brązowego koloru, odsączamy z tłuszczu na papierowym ręczniku.
W ten sam sposób smażymy marchew, tylko nie czekamy aż zbrązowieje. Smażenie powinno trwać około 2-3 minut (marcheweczka ma zmięknąć). Marchew też odsączamy z tłuszczu.
Wylewamy tłuszcz z woka, nie myjemy go. Do woka wlewamy 2 łyżki oleju ryżowego i mocno rozgrzewamy. Wrzucamy posiekaną dymkę, czosnek, paprykę i smażymy przez chwile, do momentu zeszklenia się cebuli. Wrzucamy usmażone paseczki wołowiny i marchew. cały czas mieszając wlewamy ocet, sosy sojowe, oraz wsypujemy cukier. Jeszcze chwile smażymy ciągle mieszając.
GOTOWE!!!
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img444.imageshack.us/img444/7866/98768916.jpg)
Najlepiej podawać z ryżem.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img694.imageshack.us/img694/1823/31121265.jpg)
Smacznego:-D
O cos sie dzieje w watku... to dobrze, bo ja ze wzgledu na moj stan zdrowia przez miesiac tylko przecierane zupki ;( zabije sie :D
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.