Zobacz pełną wersję : Wasze ulubione przepisy kulinarne
Vanitari
28-02-2010, 17:47
Mam jeden ciekawy przepis na zupę, ale nie wiem jak smakowałaby przetarta :mrgreen:
O cos sie dzieje w watku... to dobrze, bo ja ze wzgledu na moj stan zdrowia przez miesiac tylko przecierane zupki ;( zabije sie :D
spirytusik zastosuj to ci wszystkie bakterie wyzre :D
wczorajszy obiad czyli pijany schab z karmelizowanymi jablkami oraz ryzem
jablka obieramy, wycinamy gniazda i kroimy w 8ki. wrzucamy na roztopione maslo z odrobina pieprzy i smazymy na srendim ogniu. pod koniec smazenia kropimy sokiem z limonki i odrobina brazowego cukru. zdejmujemy do naczynia zaroodpornego i wkladamy do piekarnika nastawionego na minimum (zeby utrzyamc je w cieple)
schab pokrojony w polplasterki solimy i pieprzymy. wrzucamy na patelnie obsmazamy do zrumienieninia z obu stron. wyciskamy sok z polowki pomaranczy i dusimy chwile .. sok prawie natychmiast odparuje. wtedy wlewamy 50tke calvadosa i 20tke grand marinera. po chwili zdejmujemy na talerz.
w miedzyczasie ryz - oliwa z oliwek odrobina soli, ryz paraboiled na rozgrzana oliwe. po chwili zalac woda dusic do miekkosci. pod koniec dodac sok z polowy limonki.
ukladamy ryz schab i jablka na talerzu
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photoheaven.net/narada/food/s_PFA_2918.jpg)
dla zwolennikow ladnego podania mozna polac schab i jablka kilkoma kroplami grand marinera i podpalic.
do tego lampka wytrawnego las lomas melbec syrah 2007
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.encantado.pl/components/com_virtuemart/shop_image/product/Las_Lomas_Organi_4b4c3d0300007.jpg)
spirytusik zastosuj to ci wszystkie bakterie wyzre :D
No wlasnie problem w tym, ze ja zadnych bakterii juz nie mam (mam tylko stan zapalny aktualnie ale to nie bakteria ;) ). Dam rade w kazdym razie ;) moze schudne chociaz na tej diecie :D
velaskez
28-02-2010, 23:57
O cos sie dzieje w watku... to dobrze, bo ja ze wzgledu na moj stan zdrowia przez miesiac tylko przecierane zupki ;( zabije sie :D
Zmiksuj VIFONA :-P
Ale co niektórzy tu się stołują :PP Pozazdrościć zapału i cierpliwości, u mnie to wygląda tak żeby się tylko napchać i mieć spokój na pare godzin :)
To, jakem thorcik, wrzucam torcik hahaha.
Co nam potrzebne jest:
- 9 jajek
- 450g mąki
- półtorej szklanki cukru
- półtorej łyżki proszku do pieczenia
- 15 łyżek oliwy
- 2 łyżki kakao
- kawa
- owoce (jakie tam akurat są, na zdjęciach to maliny + gruszki, ostatnio użyłem mrożonych malin i mango)
- 6 kubków śmietany 36% (Piątnica)
- 3 łyżeczki cukru pudru
Najpierw przygotowujemy ciasto - ucieramy jajka z cukrem, następnie, ciągle mieszając, dodajemy po łyżce oliwę. Wrzucamy kakao, mąkę i proszek i miksujemy dalej. Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni, smarujemy tortownicę (fi 29cm) masłem i obsypujemy mąką. Ciasto pieczemy przez 40 minut i dajemy mu wystygnąć.
Wyciągamy ciasto z formy, obcinamy tę wyrośniętą "czapę", resztę kroimy na 3 warstwy, które nasączamy kawą.
Ubijamy 2 kubki śmietany z łyżeczką cukru pudru. Na spodniej warstwie układamy owoce i smarujemy śmietaną. Ubijamy kolejne 2 kubki śmietany z łyżeczką cukru. Kładziemy drugą warstwę, układamy owoce i smarujemy śmietaną. Teraz wierzchnia warstwa - znowu musimy ubić śmietanę z cukrem - smarujemy górę i boczki śmietaną, jeśli mamy szprycę to dodatkowo dekorujemy, do tego układamy owoce. I wstawiamy na noc do lodówki.
Jeśli mamy miętę (nie miałem) to boczki obklejamy listkami.
Tak wygląda cały:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img689.imageshack.us/img689/5613/dsc3448w.jpg)
A tak kawałek:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img444.imageshack.us/img444/3203/dsc3460.jpg)
To, jakem thorcik, wrzucam torcik hahaha.
Eee. A czy przypadkiem to nie ten sam ---> http://www.forum.nikon.org.pl/showpost.php?p=1688045&postcount=34 ? :twisted:
O kurde, zdążyłem zapomnieć ;oDDD
Bo robiłem ostatnio znowu. I jakoś tak byłem święcie przekonany, że nie wrzucałem ;oDD
Starość nie radość. Ech.
I zrobiles takie same zdjecia? Niezle :razz:
Właśnie nie zrobiłem zdjęć tym razem bo nie było czym, za to znalazłem archiwalne i kurcze jakoś nie zajarzyłem, że to, że je mam, coś oznacza ;oP
czarownica
03-03-2010, 14:08
to ja tosty polecam
takie nieco zmodyfikowane :)
proporcja na 5 tostów
bierzemy 10 kromek pieczywa tostowego
3 jajca
5 plastrów szynki
10 plasterków sera żółtego
ze 2 pomidory, cebula lub szczypiorek albo jedno i drugie :)
olej roslinny do smażenia (może byc i margaryna)
jajca mieszamy w misce, dodajemy przyprawy: sól, pieprz, trochę maggi
kromkę chleba zamaczamy w jajcu - na moment - nie czekamy aż chleb bardzo nasiąknie
kładziemy kromkę na patelnie, na rozgrzany tłuszcz i od razu na kromkę nakładamy plaster sera, plaster szynki, plaster sera (na zdjęciu pokazana jest opcja szynka-ser-szynka ale ta wersja z podwójnym serem jest lepsza) i przykrywamy drugą kromką namaczaną w jajcu. Teraz drewnianą łopatką przewracamy całość do góry nogami i lekko dociskamy tosta wtedy rozpuszczający się ser scali kanapkę :)
Jak tost ładnie się przyrumieni układamy na wierzchu pomidora i cebulkę. Solimy, pieprzymy, zjadamy :)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img251.imageshack.us/img251/4056/tost.jpg)
i znow trzeba reanimowac watek :D
mam nadzieje ze troche zglodnieliscie
wczorajsza kolacja i lasagne.
z lasagne pewnie jak z bigosem - kazdy gotuje jak lubi. ja lubie z
miesem, pieczarkami, pomidoroami i beszamelem.
mieso mielone smazymy na oliwie oczywiscie, mocno przyprawiamy, ja wkrawam
drobno posiekane chili, czosnek, dorzucam pieprzu, podlewam
balsamicznym i dorzucam bazylie i oregano.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photoheaven.net/narada/food/s_PFA_3005.jpg)
co prawda pieczarki sa opcjonalne ale ja akurat ubie lasagne gdzie druga warstwa jest wlasnie pieczarkowa
przesmazone mieso i przesmazone na masle pieczarki odstawiamy na bok, niech czekaja na swoja kolej
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photoheaven.net/narada/food/s_PFA_3011.jpg)
sosy:
sos pomidorowy - 2 puszki pomidorow przesmazone na oliwie z
czosnkiem i bazylia
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photoheaven.net/narada/food/s_PFA_3009.jpg)
oczywiscie jakktos chce to moze zastapic koncentratem ale nie polecam :D
sos beszamelowy - maslo solone (bo tak :P, choc w oryginale jest zwykle), na to lyzka maki i zasamazyc, jak sie leciutko zarumienie dolewac mleko i czekac az zgestnieje, w miedzyczasie pieprzymy (powinienen byc bialy ale bialego samego nie lubie, jest kolorowy, drobinki ciemne mi nie przezkadzaja.)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photoheaven.net/narada/food/s_PFA_3012.jpg)
w garnku podgotowujemy platy makaronu (mozna kupic taki ktorego podgotowywac nei trzeba)
ukladamy warstwami na naoliwionej formie. makaron->beszamel->mieso->pomidory->makaron ->beszamel -> piezcarki -> pomidory itd..
na wierzchu posypujemy gruba warstwa zoltego sera. wsadzamy do piekarnika na jakies pol godziny
wyciagamy, czekamy az przestygnie, kroimy i podajemy.
podobno najlepsza jest dnia nastepnego o ile dotrwa :)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.photoheaven.net/narada/food/s_PFA_3026.jpg)
do tego klasycznie nie za ciezkie lekko tanniczne wino. w tym konkretnym wypadku organiczny las lomas cabernet sauvignon (http://www.encantado.pl/index.php?page=shop.product_details&flypage=flypage.tpl&product_id=12&category_id=9&option=com_virtuemart&Itemid=92)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.encantado.pl/components/com_virtuemart/shop_image/product/Las_Lomas_Organi_4b4c3c51efe14.jpg)
Smacznego :)
bukowy dziad
07-03-2010, 17:15
heheh - uprzedziłeś mnie sailor z reaktywacją...no ale przecież to nie powód, by nie wrzucić niedzielnego obiadku:)
danie dla fanów czosnku:)
kotleciki mielone w stylu turecko-węgierskim (nazwa robocza;) - po prawdzie to nawet nie wiem, czy jakiś madziar czy turek nie zabiliby mnie za samą sugestię, że moje "dzieło" mogłby mieć coś wspólnego z ichniejszą tradycją kulinarną;), ale jakoś nazwać musiałem:D
bierzemy mięso mielone ( standardowo wieprzowe - najlepiej oczywiście unikać garmażeryjnego gotowca, tylko samemu zmielić kawał udźca, tudzież łopatki ew. jakiegoś mixu gulaszowego).
do mięsa dajemy słuszną ilość drobno posiekanego czosnku (dziś na jakieś 1,2kg dałem sporą główkę). do tego musztarda (na taką ilość dałem 2/3 słoiczka), dużo mielonej papryki (naprawdę dużo - olej po wysmażeniu kotletów ma mieć pomarańczowy kolor). jajko (ja dziś dałem 2), trochę oleju, mąki, pieprz i sól w ilości jak do typowych kotletów - ew. trochę mniej. wszystko dokładnie mieszamy - może trochę postać, żeby wszystko sobą przeszło. bierzemy kulkę mięsa trochę większą od piłeczki ping-pongowej obtaczamy w mące i formujemy w kotleciki grubości ok. 1,5 cm o przekroju zbliżonym do elipsy (albo rozgniecione połączone podstawami stożki;) ). smażymy na gorącym oleju - odwracać dopiero, jak dół się w miarę dobrze podsmaży - w innym razie łatwo nam się kotlecik rozpadnie.
do tego obowiązkowo sos czosnkowy. majonez i jogurt naturalny w ilości 50:50 (daje idealną dla mnie konstystencje - dziś nie chciało mi się lecieć po jogurt więc użyłem śmietany 18% i trochę słodkiej śmietanki - też wyszedł doskonale). sporo czosnku drobno posiekanego (ja na jakieś 0.7 sosu dałem ponad pół główki). zioła prowansalskie (nie można przesadzić z ilością,bo zepsują sos, ale muszą być wyczuwalne - na moją ilość to tak niecała łyżka pewnie). trochę soli i pieprzu, szczypta cukru i trochę soku z cytryny. dokładnie wymieszać - można ptzygotować trochę wcześniej, żeby się lepiej przegryzło. można też przygotwać więcej i używać choćby do pizzy - w lodówce zamnięty wytrzymuje spokojnie kilka dni.
danie uzupełniłem prostą surówką z kapusty pekińskiej. posiekana kapusta zalana oliwą, sporo kamisowych ziól do sałątek, sporo soli i pieprzu, sok z cytryny i posiekany czosnek (u mnie to co zostało z sosu- czyli prawie pół główki - czyli na cały obiad poszły dwie:) ).
do tego ryż - ja do gotującego się ryżu wsypałem trochę curry - nie za dużo - tyle, żeby złapał ładny pomarańczowy kolor, bo przy jasnej sałatce i białym sosie, zwykły ryż wyglądałby mdło.
do dania poszła butelka klasycznego chilijskiego caberneta - santa carolina.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img708.imageshack.us/img708/1608/dsc9364s.jpg)
smacznego.
obtaczamy w mące
widze ze jestes zwolennikime zasady obtaczania w bulce :D ja wole bez bulki :)
do dania poszła butelka klasycznego chilijskiego caberneta - santa carolina.
no wiesz!!! cabernet od konkurencji?? wstydz sie :D
bukowy dziad
07-03-2010, 19:40
widze ze jestes zwolennikime zasady obtaczania w bulce :D ja wole bez bulki :)
jak wół stoi "mące":) do tych konkretnych nie daje bułki ani do środka ani do panierki. do takich klasycznych mielonych faktycznie - bułka (a właściwie mix bułki z mąką).
no wiesz!!! cabernet od konkurencji?? wstydz sie :D
wstydze;) w ramach pokuty na dolewke poszla butelka negroamaro puglia - z nowym swiatem nie majaca nic wspolnego, wiec nie stanowiaca konkurencji;)
jak wół stoi "mące":) do tych konkretnych nie daje bułki ani do środka ani do panierki. do takich klasycznych mielonych faktycznie - bułka (a właściwie mix bułki z mąką).
o make mi chodzilo .. nie wiem czemu napisalem o bulce ... moze dlatego ze wlasnie chleb pieklem :D
wstydze;) w ramach pokuty na dolewke poszla butelka negroamaro puglia - z nowym swiatem nie majaca nic wspolnego, wiec nie stanowiaca konkurencji;)
i tu sie mylisz :D puglijskie probki juz zaakceptowane i niedlugo kilka butelek primitivo bedzie w kraju :D:D:D pozostaje wiec wstydzic sie dalej :D
bukowy dziad
07-03-2010, 23:01
i tu sie mylisz :D puglijskie probki juz zaakceptowane i niedlugo kilka butelek primitivo bedzie w kraju :D:D:D pozostaje wiec wstydzic sie dalej :D
heheh - myślałem, ze linia "konkurencji" przebiega miedzy chilijskimi producentami cabernetów - dopiero małe śledztwo i rozpoznanie znajomych zdięć uświadomiło mi, że pojęcie "konkurencja" rozumiesz zgoła inaczej i tak jakby bardziej dosłownie:). ale o ile nie mam żadnych oporów, by oddać sztandar dowolnego caberneta (nigdy nie byłem wielkim fanem), o tyle hasłem "primitivo" jesteś mnie wręcz w stanie nawet przekabacić na swoją stronę - primitivo di manduria to jedno z tych win, ktore budza moj najwiekszy sentyment:). tak wiec jak juz butelki dotra nie omieszkaj tego zasygnalizowac w watku;)
Reanimujcie bo aktualnie to mnie trzeba reanimowac, a przecieranych zupek chyba nie bedzie konca... ide sie zabic ;)
Reanimujcie bo aktualnie to mnie trzeba reanimowac, a przecieranych zupek chyba nie bedzie konca... ide sie zabic ;)
machnij kielicha porzadnego i zjedz steka. od razu ci sie polepszy :)
marszull
09-03-2010, 11:11
machnij kielicha porzadnego i zjedz steka. od razu ci sie polepszy :)
Hehe tez mialem to napisac, ale pomyslalem ze Shao sie wkurzy :-)
velaskez
09-03-2010, 12:26
Reanimujcie bo aktualnie to mnie trzeba reanimowac, a przecieranych zupek chyba nie bedzie konca... ide sie zabic ;)
Shao nie umieraj!
不要死 :D:D:D
Odżyj, to zrobię Ci New York Strip Steak ;)
Kasandra
09-03-2010, 12:31
Taaa z polskiej krowy...to chyba, żeby mu zęby wybić;-))
velaskez
09-03-2010, 12:32
Ostatnio się dowiedziałem o farmie fajnych stekowych krów. :D Nie polskie ino szkockie;)
marszull
09-03-2010, 12:36
O stekach bylo juz w tym watku, bez problemu mozna kupic mieso na prawdziwe steki.
Shao nie umieraj!
不要死 :D:D:D
Odżyj, to zrobię Ci New York Strip Steak ;)
Raczej 别死 ;)
Jakbym mogl pic alko (bo teraz nawet tego nie moge) to bym sie napil... jeszcze mnie angina rozklada. Na to juz stek nie pomoze ;) chyba, ze liscia mialbym dostac takim surowym stekiem :D
marszull
09-03-2010, 12:47
Raczej 别死 ;)
Jakbym mogl pic alko (bo teraz nawet tego nie moge) to bym sie napil... jeszcze mnie angina rozklada. Na to juz stek nie pomoze ;) chyba, ze liscia mialbym dostac takim surowym stekiem :D
W wszystko przez to ze nie pijesz, to i bakterie i wirusy latwiej do Ciebie lgnal ;-)
domelmel
11-03-2010, 23:12
A ja dzisiaj sobie upiekłem taki oto chlebek
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img708.imageshack.us/i/dsc5463small.jpg/)
Za chwile bedę zajadać go z masełkiem i miodkiem :D
a tu wersja podkoloryzowana ;)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img692.imageshack.us/i/dsc5463small2.jpg/)
Jak ktoś nie ma czasu na papranie się z jajkami, wyrabianiem ciasta, itp, a chciałby zjeść własny wypiek to polecam przepis na ciasto sypane - robi się w kilka minut (sam nie mogłem uwierzyć dopóki nie zrobiłem) a efekt piorunujący - smakowity deser na wieczór :)
Przepis: http://mattkapolka.blox.pl/html/1310721,262146,13.html?300981
Po pierwsze nikomu nic nie obiecywalem, po drugie ostatnio probowalem przezyc bo mam zaje. zapalenie zatok i dopiero co odzyskalem wzrok. Po 3cie jak widac dales sobie rade i nic nie umarlo ;) ;) ;)
Po 4cie:
Znawca nie jestem ale ja robie importy z UK bo najprosciej - tam jest wystarczajaco duzo Hindusow i dobrego hinduskiego curry ;) chyba, ze ktos chce tajskie to ja np. bralem z Kitaju ;)
Po 5te: wiem, ze to jutro (tlusty czwartek) ale jutro nie bede mial czasu wiec sie przygotowalem dzisiaj:
500g maki
4 zoltka+1 cale jajo
1,5szkl mleka
5dkg drozdzy
5 lyzek oleju
10dkg cukru
szczypta soli
8dkg masla
1 kielonek spirytu
2 kostki smalcu (do smazenia)
dzemy, budynie, konfitury, advocaty, goly spiryt itp - wszystko co lubicie miec w paczku :mrgreen:
Rozcieramy drozdze z lyzka cukru, 10dkg maki i szklanka mleka. Rozczyn dajemy do cieplego miejsca zeby sobie roslo. Jak mamy gotowy rozczyn bierzemy wielka miche i reszte cukru ucieramy z zoltkami i jajkiem, dowalamy rozczyn, reszte mleka, reszte maki, olej, szczypte soli, kielon spirytu. Zagniatamy ciasto, przy okazji roztapiajac maslo. Roztopione maslo wlewamy do naszego zagniatanego wynalazku i lecimy z koksem. Ciasto ma byc gladkie, lsniace i odlazic od reki. Zostawiamy do wyrosniecia w cieplym miejscu.
Jak wyrosnie (bedzie mialo 2x taka objetosc jak przed wyrosnieciem = mi starczy to na okolo ~40 paczkow wielkosci polowy sklepowego) to dziabiemy sobie tyle ile chcecie do reki i formujecie kulki, ja maczam palce w oleju zeby jeszcze wygladzic ciacho. Wale to na tacke posypana delikatnie maka i przykrywam sciera. Jak mi sie ostatni wali na tace to pierwszy zaczynam smazyc bo zdazyl wyrosnac pod sciera na Pudziana.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/kbq8aeerve1yglkjhjwl.jpg)
Patelnia gleboka, rondel, cos innego gdzie po stopieniu 2 kostek smalcu zrobi nam basen dla paczkow ;) Rozgrzewamy tluszcz i smazymy.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/nci9ppvuakep531tmqsu.jpg)
Smazenie paczkow to sprint jezeli chodzi o dzialania patelniowe. Paczki powinne swobodnie plywac w tluszczu (stad potrzebujemy cos glebokiego i duuuzo smalcu). Pierwsze smazenie pod przykryciem, drugie (po odwroceniu) bez. U mnie wychodzi czesc z paskiem, czesc bez ale to tylko dlatego, ze robie to raz na rok (a tak naprawde to raz na 25 lat bo to moj pierwszy raz jezeli chodzi o wlasne paczki, bo zawsze robila mama ;) ;) )
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/dp66np7stljfkkjybtn.jpg)
Po wyciagnieciu najlepiej rzucic na jakis odsaczacz smalcowy typu papierowy recznik.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/g8bumk64g6y72pxchr7u.jpg)
I odstawic na bok - ja nabijam tym co lubie jak wystygna paczki, bo mi latwiej. Jak ktos lubi to moze sobie nabijac gorace ;) (samego nabijania Wam nie pokaze bo miejsce akcji wyglada jakby ktos mi w kuchni zabil swinie granatem :D)
Gotowy paczek (a raczej cala brygada paczkow - jeszcze bez lukru, cukru, itp bo musialem napisac posta ;) ).
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://iv.pl/images/mhi7omdnu0c2mmwc9kk9.jpg)
I tyle. Ide umierac dalej. Trzymajcie kciuki zeby mi sie nie udalo bo mam zaleglosci we wszystkim (zycie, forum, itp). Jutro moze dziabne faworki zeby domowa tradycje podtrzymac.Cytuje cały post, aby nikt nie musiał szukać.
Właśnie zrobiłem pączki wg Twojego przepisu, Shao i muszę przyznać, że są za*ebiste :)
Co prawda za krótko ciasto rosło i miejscami było jeszcze dość zbite, ale każdy od razu wciągnął po pięć, co świadczy o walorach smakowych :)
Dzięki wielkie za przepis :D
marszull
20-10-2010, 12:11
Dla miesozercow, trosze inne smaki
ale wszyscy ktorzy sprobowali potwierdzaja ze jest pyszne
BOCZEK DUSZONY KLIK (http://slodkokwasna.pl/blog/)
zdjecie takie na szybko bo nie bylo zaplanowane
niedlugo nowe przepisy na blogu: wlasne i z zaprzyjaznionych stron: Andrea Nguyen i http://newasiancuisine.com/
a i w planach kurs gotowania wietnamskiego, prowadzony przez bardzo zdolnego kucharza
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/boczek-1.jpg
źródło (http://slodkokwasna.pl/blog/wp-content/uploads/2010/10/boczek.jpg)
marszull
26-10-2010, 12:10
I jeszce jeden przepis z azjatyckiej kuchni, ze slodkokwasnego bloga
tak wyglada
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/10/DSCF0396-1.jpg
źródło (http://slodkokwasna.pl/blog/wp-content/uploads/2010/10/DSCF0396.jpg)
a tak sie przyrzadza kaczke KLIK (http://slodkokwasna.pl/blog/?p=107)
zagladajcie na bloga www.slodkokwasna.pl/blog i na fanpage na FB (http://www.facebook.com/pages/slodkokwasnapl/124232210956048) i komentujcie ;)
ps szkoda ze nikt tu ju nic nie wrzuca i nie pisze w tym watku ;(
Ostatnio z braku wyboru w lodówce na kolacje miałem jałowcową z wiskaczem. Powiem, że smakowo całkiem całkiem. :)
Zdjęć nie będę wstawiał, bo jak jałowcowa czy wiskacz wygląda każdy wie :)
marszull
10-11-2010, 22:33
Jako ze nikt nic nie wrzuca, a pare dni wolnych ;) polecam zrobienie:
Krolika curry po wietnamsku
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.slodkokwasna.pl/galeria/krolikcurry/picture.php?img=fot_marszull_DSCF0954.jpg&show=full)
A na zachete skladniki:3cu nho khoai tay, 1 qua nho ot xamh, 1qua nho ot do, 1 cu hanh tay, 1cu xa tuoi, 1cu toi, 1loong cot dua, 0,5 gr bo, 1goi nho bot ngu vi, 1goi rau hung cho, banh my
Reszta przepisu na slodkokwasnym blogu KLIK (http://slodkokwasna.pl/blog/)
Nowe przepisy wkrotce (chyba ze ktos uzna ze to spamowanie to zaprzestane)
Przy okazji przerozne skaldniki, przyprawy i rozne gadzety mozna kupic w zaprzyjaznionym sklepiku na Marywilskiej 44 (box 76-77 hala B) - niedlugo zamieszcze wieksze info z mapka na blogu
velaskez
11-11-2010, 01:29
No i zrobiłem się głodny, psia mać. A jest już po północy...idę coś wszamić:twisted:
A na zachete skladniki:3cu nho khoai tay, 1 qua nho ot xamh, 1qua nho ot do, 1 cu hanh tay, 1cu xa tuoi, 1cu toi, 1loong cot dua, 0,5 gr bo, 1goi nho bot ngu vi, 1goi rau hung cho, banh my
... że co? :mrgreen:
... że co? :mrgreen:
3 koty, 1 pies, 1 gałązka żywopłotu itd :p:D
Psychotrop
11-11-2010, 03:19
3 koty, 1 pies, 1 gałązka żywopłotu itd :p:D
zawsze powtarzam to moim sierściom, że jak będą dalej "rozrabiać", to pójdą do gara na 額定資本額:新台幣 :)
generalnie mają to w "głębokim poważaniu" :)
p.s.
fajny wątek, że ja (kucharz amator fascynat) go wcześniej nie wyczaiłem :)
marszull
11-11-2010, 15:22
skladniki troche w formie zartu, a troche pomocy, jesli ktos zaopatruje sie w sklepikach wietnamskich, to naprawde pomaga. Skladniki po polsku oczywiscie sa tez, tylko na blogu ;)
marszull podpytaj się znajomych jak robią takiego pysznego kutaka z warzywami, sosik i te sprawy, mniam mniam ;)
marszull
12-11-2010, 10:28
spoko, ale na pewno nie bedzie to co w tzw "chinczykach" czy tez "barach wietnamskich" bo 99% dan z tych barow to ni nie znaja - w znaczeniu w swojej kuchni ;)
ale przepis na kurczaczka bedzie na pewno, jak dla mnie na razie boczek rzadzi, jest prosty w przygotowaniu i naprawde pyszny, a sosik ktory zostaje z niego, pozniej z chlebkiem mniam mniam
a na razie siedze we lwowie i zajadam sie roznych knajpach pyszna sloninka do wodeczki ;)
Blasius.G
12-11-2010, 10:49
Ja znam taka wspaniala, krolewska potrawe.
Jajka sadzone na kielbasie. Biore dwa jajka, kawalek kielbasy. Podsmazam kielbase pokrojona w plasterki. Wbijam jajka. Doprawiam pieprzem, pieprzem, pieprzem i sola. Smaze. Chleb pokrywam maslem. Konsumuje:)
marszull
22-11-2010, 23:43
Nowy wpis na blogu (http://slodkokwasna.pl/blog/) i dwa nowe przepisy:
Sałatka z ogórkiem i czerwoną papryką
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/11/fot_marszull_com_DSCF0893-1.jpg
źródło (http://slodkokwasna.pl/blog/wp-content/uploads/2010/11/fot_marszull_com_DSCF0893.jpg)
i wołowina w sosie cytrusowo – sezamowym
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2010/11/fot_marszull_com_DSCF0941-1.jpg
źródło (http://slodkokwasna.pl/blog/wp-content/uploads/2010/11/fot_marszull_com_DSCF0941.jpg)
Smacznego i zapraszam do komentowania na blogu (http://slodkokwasna.pl/blog/) i http://www.facebook.com/slodkokwasna.peel
PS Niedlugo obiecany kurczak ;)
Jeśli lubisz ligawę
Potrzebne będą:
-mięso (ligawa)
-musztarda francuska
-ciasto francuskie
-żółto lub białko
-słonecznik łuskany
-papier do pieczenia
Mięso posypać solą, pieprzem. Na brytwance rozłożyć ciasto francuskie. Przyprawione mięso przełożyć na ciasto, dokładnie posmarować musztardą i posypać słonecznikiem. Ciasto zawijamy tak aby zakryło całe mięso. Zawinięte ciasto posmarować żółtkiem lub białkiem(ja wolę żółtko) i do rozgrzanego pieca.
Trudno mi powiedzieć ile czasu to się piecze bo to zależy od jakości mięsa, tego jak kto wypieczone mięso lubi i od samego pieca.
Wygląda tak (lekko krwisty)
1:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img204.imageshack.us/i/94461437.jpg/)
2:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img525.imageshack.us/i/91912247.jpg/)
bukowy dziad
05-12-2010, 16:37
farizer - a da sie to pokroić, a potem pogryźć w ogóle?:) bo przeca ligawa niezmielona jest jak podeszwa - a jeszcze posolona przed obróbką to pewnie nawet jak beton:)
robin102
05-12-2010, 16:45
No dobra kuchmistrze potrzebuje sprawdzony, nie męczący przepis na żurek z białą kiełbaską bo mi się zachciało :)
farizer - a da sie to pokroić, a potem pogryźć w ogóle?:) bo przeca ligawa niezmielona jest jak podeszwa - a jeszcze posolona przed obróbką to pewnie nawet jak beton:)
Jest ok bo dość sporo wody z musztardy wsiąka.
farizer - a da sie to pokroić, a potem pogryźć w ogóle?:) bo przeca ligawa niezmielona jest jak podeszwa - a jeszcze posolona przed obróbką to pewnie nawet jak beton:)
pewnie się da, ale oryginalnie przepis był chyba z polędwicą wołową bo coś takiego kiedyś robiłem (ale obecnie polędwica jest obrzydliwie droga :( i moze stąd aktualizacje przepisów)
Polędwica wołowa nigdy nie była tania (co zresztą dziwnym nie jest). Przepis wygląda na wariację nt. Wellingtona, tylko z ligawą zamiast polędwicy i musztardą zamiast grzybów. Patrząc na zdjęcie wygląda też na to, że została wsadzona do zbyt zimnego piekarnika i franca się nie "napuszyła".
Ja ostatnio się zajadam: http://www.kwestiasmaku.com/zielony_srodek/gruszki/grzanki_z_gruszka_ser/przepis.html
Zamiast pleśniaka można dodać np ser mozarella... pyyycha
Polędwica wołowa nigdy nie była tania (co zresztą dziwnym nie jest). Przepis wygląda na wariację nt. Wellingtona, tylko z ligawą zamiast polędwicy i musztardą zamiast grzybów. Patrząc na zdjęcie wygląda też na to, że została wsadzona do zbyt zimnego piekarnika i franca się nie "napuszyła".
owszem nie była tania, ale to co jest teraz (ogólnie z wołowiną) to już trochę bez sensu i stąd prawdopodobnie jak sądzę wariacje na temat starych przepisów
Polędwica wołowa nigdy nie była tania (co zresztą dziwnym nie jest). Przepis wygląda na wariację nt. Wellingtona, tylko z ligawą zamiast polędwicy i musztardą zamiast grzybów. Patrząc na zdjęcie wygląda też na to, że została wsadzona do zbyt zimnego piekarnika i franca się nie "napuszyła".
Piekarnik gazowy mam aktualnie do dyspozycji stąd. Ale co prawda to prawda ;)
Fakt zgodzę się też z tym że lepiej byłoby zrobić jakąś tymiankową marynatę do mięsa dzień wcześniej.
Wczoraj może u niektórych wzbudziłem nieco niesmaku więc dzisiaj się zrewanżuję i podam przepis na prosty i mz smaczny sernik :)
Potrzebujemy:
-ser ricotta 2op (około 500g)
-żółtka 5szt
-cukier puder 2-3 łyżek (jak ktoś woli słodszy to 3)
-brzoskwinie z puszki
-łyżka masła
-łyżeczka proszku do pieczenia
-jeśli ktoś ma to takie małe foremeczki okrągłe (takie pierścienie)
jeśli nie to można upiec w małej formie u później wycinać
Foremki wysmarować masłem i odstawić na bok.
Do miski wybić 5 żółtek, dodać cukier puder. Całość wymieszać (mikserem bądź widelcem - nie musi być bardzo napowietrzony)
Do wymieszanych jaj dodać cały ser i dokładnie połączyć z żółtkami. Chwilę "pokręcić", przelać do foremek/formy.
Całość wstawić do piekarnika 220*C na ok 35-40min. (Upieczony ma ładną złocistą powierzchnię)
Mus: brzoskwinie wyjąć z syropu, przełożyć do miski i zblenderować. (ewentualnie jeśli mus wyjdzie zbyt gęsty dolać łyżkę syropu (tego z puszki :P))
Wygląda tak:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img135.imageshack.us/i/1234i.jpg/)
Kasandra
31-01-2011, 22:57
Pyry obieramy. Na tackę metalową kładziemy papier do pieczenia i skrapiamy go olejem.
Ziemniaki kroimy w plastry ok. 0,5cm i jednym rozsmarowujemy olej po papierze na równo i układamy warstwę.
Na to: sypiemy porządnie słodką paprykę i pieprz, i znowu skrapiamy olejem. Na to kolejna warstwa i to samo, i w razie potrzeby kolejna itd.
Wygląda to tak: ja mam półtora warstwy, bo dla mnie wystarczy;-))
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img714.imageshack.us/i/24511808.jpg/)
I do pieca. W tym czasie kroimy cebulkę i czosnek, na malunie kosteczki (czosnek). I sobie toto czeka.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img814.imageshack.us/i/65548415.jpg/)
Co jakis czas mieszamy ziemniaki, żeby ciągle były obtoczone w oleju i się piekły równomiernie.
Po ponad 30min, dorzucamy do towarzystwa cebulkę i czosnek.
I dalej pieczemy i mieszamy co jakiś czas.
Aż do ładnego wyglądu:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img16.imageshack.us/i/36717127.jpg/)
a na talerzu:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img713.imageshack.us/i/19660927.jpg/)
smacznego!;-))
Najlepsze jako dodatek do czegoś, a nie jako główne danie jak u mnie, ale wiecie-dieta;-))
Paablitos
31-01-2011, 23:19
Kasandra... wyglada pysznie.... ale jakies miecho do tego masz? :)
Kasandra
31-01-2011, 23:21
Dziś nie, wiesz na noc nie można tak ciężko jeść hahaha
velaskez
31-01-2011, 23:42
Brakuje mi szaolina...i jego dziwnych kurczaków...
marszull
22-02-2011, 12:10
Kilka nowych wpisow na blogu (http://slodkokwasna.pl/blog/) czyli nowe przepisy:
sosik (przyprawa) chili z czosnkiem (http://slodkokwasna.pl/blog/?p=261)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/02/fot_marszull_com_DSCF1645-1.jpg
źródło (http://slodkokwasna.pl/blog/wp-content/uploads/2010/12/fot_marszull_com_DSCF1645.jpg)
Skladniki:
180 g papryki bez ogonków (dowolny rodzaj ostrej papryki, można też mieszać różne rodzaje)
5 ząbków czosnku,
1 łyżeczka soli,
3 łyżki cukru,
2 łyżki octu,
2 łyżeczki soku z cytryny
2 łyżki wody
Papryczki posiekać, dodać posiekany czosnek i przyprawy. Zmiksować blenderem, przełożyć do garnuszka. Zagotować i później gotować na małym ogniu 5-8 minut. Odstawić do przestygnięcia.
Przełożyć do słoiczków. Trzymać w lodówce.
Kapusta z grzybami shitake (http://slodkokwasna.pl/blog/?p=302)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/02/fot_marszull_DSCF1714-1.jpg
źródło (http://slodkokwasna.pl/blog/wp-content/uploads/2011/01/fot_marszull_DSCF1714.jpg)
500 gram kapusty kiszonej
opakowanie grzybów shitake
2 cm startego korzenia imbiru
4 ząbki czosnku bardzo drobno posiekane
2 małe cebule drobno posiekane
10 suszonych śliwek kalifornijskich
2 łyżki sosu sojowego jasnego
1 łyżka sosu rybnego
1 łyżka miodu
1/2 słoiczka koncentratu pomidorowego
sól
pieprz
sos czosnkowy chili do smaku
1. Grzyby zalać wrzącą woda, zostawić pod przykryciem na 15 minut.
2. Odcedzić, wody nie wylewać.
3. Kapustę drobno posiekać, wrzucić do wody po grzybach, w razie potrzeby uzupełnić wodą.
4. Zagotować i gotować na małym ogniu.
5. Rozgrzać sporo oleju na patelni, wrzucić grzyby, posolić i popieprzyć, chwilę smażyć na dużym ogniu, następnie go zmniejszyć.
6. Dodać cebulę, po chwili czosnek i imbir. Przykryć i smażyć na bardzo małym ogniu 15-20 minut.
7. Odsączyć z oleju i dodać do gotującej się kapusty.
8. Śliwki posiekać, dodać do kapusty. Podobnie sos sojowy i rybny.
9. Wymieszać i gotować około godziny.
10. Dodać miód i koncentrat pomidorowy.
11. Gotować na bardzo małym ogniu, aż kapusta zmięknie.
12. Odstawić w zimne miejsce do ostygnięcia.
13. Na drugi dzień dogotować jeszcze około 2 godziny.
14. Przed podaniem podgrzać w garnuszku lub na patelni.
15. Podawać razem z sosem czosnkowym chili (oddzielnie – każdy sobie sam doprawia)
Ryba zmijowata w zalewie (http://slodkokwasna.pl/blog/?p=316)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/02/fot_marszull_com_rybazmijowatafotslodkok-1.jpg
źródło (http://slodkokwasna.pl/blog/wp-content/uploads/2011/01/fot_marszull_com_ryba-zmijowata-fot.-slodkokwasna.pl_.jpg)
Czas przygotowania: 2,5 godziny, gotowa do spożycia po 2 dniach
Składniki: ryba żmijowata (jedna porcja mrożonej ryby, do kupienia w naszym ulubionym sklepiku), cytryna, sól, pieprz, 3 gałązki świeżej kolendry, 3 ząbki czosnku, 2 cebule pokrojone w talarki, 1 mała papryczka chili, ziele angielski, liść laurowy, kawałek trawy cytrynowej, czosnek, 4 szklanki wody, 1/2 szklanki octu, 1 łyżka soli, 2 łyżki cukru, mąka i jajko do panierowania ryby, olej do smażenia
1. Rozmrożoną rybę przypraw solą i pieprzem, skrop sokiem z cytryny. Odstaw na 2 godzimy.
2. Rybę obtocz w mące, w jajku i znów w mące. Usmaż na rozgrzanym oleju i odstaw do ostygnięcia.
3. Zagotuj wodę w garnku. Dodaj ocet, sól i cukier.
4. Układaj rybę ciasno w słoiku, przekładając cebulą. Dodaj trawę cytrynową, chili, ziele angielskie, liść laurowy i kolendrę.
5. Zalej gorącą zalewą i odstaw do wystygnięcia.
6. Wstaw do lodówki i przez dwa dni przygotowuj się do jedzenia icon smile Żmija do samego ryja ;)
Sałatka z kurczakiem (http://slodkokwasna.pl/blog/?p=356)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/02/salatkazkurczakafotslodkokwasnapl_-1.jpg
źródło (http://slodkokwasna.pl/blog/wp-content/uploads/2011/02/salatka-z-kurczaka-fot.-slodkokwasna.pl_.jpg)
Czas przygotowania: 20 min
Składniki:
* 400 g filet z piersi kurczaka
* 1 duża marchewka pokrojona w słupki
* 1/2 szklanki octu ryżowego winnego
* 2 łyżeczki soli
* 2 łyżki cukru pudru
* 1 średnia cebula biała
* 120 g kiełków sojowych
* 2 szklanki kapusty włoskiej
* 1/4 szklanki świeżej mięty wietnamskiej
* ½ szklanki liści kolendry świeżej
* 2 łyżki prażonych orzeszków ziemnych
* 2 łyżki smażonej szalotki
Sos: 1 łyżka sosu rybnego, 2 łyżki cukru pudru, 2 łyżki soku z limonki, 1 ząbek czosnku
1. Oczyszczoną i umytą pierś gotujemy przez 10 min. bez przykrywania. Po czym odstawiamy na kolejne 10 min. w garnku. Kroimy filet na paski.
2. Robimy sos.
3. Marchewkę mieszamy z octem, solą i cukrem i odstawiamy pod przykryciem na 5 min. Dokładamy cebulę i odstawiamy na kolejne 5 min. Dodajemy kiełki i odstawiamy na następne 5 min. Odcedzamy warzywa z zalewy.
4. Kapustę, zamarynowane warzywa i kurczaka, mieszamy razem z miętą i kolendrą.
5. Polewamy sałatkę sosem i posypujemy orzeszkami i szalotką.
Sajgonki (nem) z makaronem i warzywami (http://slodkokwasna.pl/blog/?p=368)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/02/fot_marszull_com_DSCF2832-1.jpg
źródło (http://slodkokwasna.pl/blog/wp-content/uploads/2011/02/fot_marszull_com_DSCF2832.jpg)
Czas przygotowania: 30 min
80 g ryżowego makaronu vermicelli
, 1 średnia marchewka pokrojona w małą kosteczkę
, 1/2 małej kapusty pekińskiej drobno poszatkowanej,
1 łyżka sosu sojowego
, 1 łyżka cukru brązowego,
1/4 szklanki soku z cytryny (2 cytryny),
ok. 15 arkuszy papieru ryżowego,
10 dużych liści mięty
1. Makaron zalewamy wrzątkiem i odstawiamy pod przykryciem na 10 min
2. Odcedzony i pokrojony dowolnie makaron mieszamy z kapustą, marchewką, sosem sojowym, cukrem, liśćmi mięty
3. Na papier ryżowy nakładamy farsz, zawijamy na raz tak aby zakryć farsz. Następnie zwijamy boki i dowijamy sajgonkę.
Wskazówka: papier ryżowy można moczyć przez chwilę w misce z ciepłą wodą, rozłożyć na desce i moczyć palcami lub rozłożyć na mokrym stole i przykryć na chwilę mokrą ściereczką.
Smacznego
i jak zawsze zapraszam na Slodkokwasnego Bloga (http://slodkokwasna.pl/blog) i slodkokwasny profil na FB (http://www.facebook.com/slodkokwasna.peel)
Co prawda bez fotek ale w pracy siedze :)
Schabik normalnie pieczony z marchewka i cebulka.
Wersja przepisu - na szybko :)
Lekko rozbite i przyprawione wedle upodoban kotlety ze schabu ukladamy na ... no.... tym takim plaskim co to sie do piekarnika wklada :) Na miesko ukladamy warstwe cebulki pokrojonej uprzednio w talarki lub pol ksiezyce :) Jak kto lubi. Na cebulke ukladamy warstwe marchewki pokrojonej tradycyjnie czyli tez w talarki. Teraz po calosci rozsmarowujemy majonez, ktory z kolei posypujemy startym zoltym serem - ilosc i gatunek sera w/g upodoban. Przykrywamy papu folia aluminiowa i pakujemy do piekarnika rozgrzanego do 4.9180327868852459016393442622951 krotnosci temperatury ciala zdrowego czlowieka :)
Po mniej wiecej 1,5 godzinie zdejmujemy folie zeby serek nam sie ladnie przypiekl i zarumienil.
Danie dosc tluste i sycace jak jasna cholera. Smacznego
Widzę, że jest tu kilku orientalistów. Można prosić o przepis na sos słodko-kwaśny typowy dla "chinoli" - ten stojący na stołach? Niestety większość przepisów na sieci ma jakieś dziwaczne kombinacje dodatków w postaci kukurydzy czy papryki. A mi chodzi o najpopularniejszą wersję, z mnóstwem ananasa i marchwi, służącą do polania na przykład kurczaka w cieście. Swoją drogą - przepis na te "mięsne kulki" też byłby interesujący!
Kasandra
22-02-2011, 20:18
Mam pytanie o rybę marynowaną.
Ja mam przepis bez jajka i taka z mąki tylko jest pyszna.
Co daje dodatkowo jajko?Tak z ciekawości zapytam?
I nie za mało octu?bo ja mam przepis na 2%, a u Ciebie wychodzi 1% jeśli dobrze liczę. Czuć go w ogóle?bo ja lubię bardziej wyraziste marynaty.
Jeszcze swojej nie robiłam, ale jadłam u kolegi-niebo w gębie przysłowiowe!
marszull
22-02-2011, 20:50
Mam pytanie o rybę marynowaną.
Ja mam przepis bez jajka i taka z mąki tylko jest pyszna.
Co daje dodatkowo jajko?Tak z ciekawości zapytam?
I nie za mało octu?bo ja mam przepis na 2%, a u Ciebie wychodzi 1% jeśli dobrze liczę. Czuć go w ogóle?bo ja lubię bardziej wyraziste marynaty.
Jeszcze swojej nie robiłam, ale jadłam u kolegi-niebo w gębie przysłowiowe!
jajko daje lepsza przyczepnosc maki i grubsza panierka
niektore ryby mozna przyrzadzac bez panierki np. wegorza
co do octu, to bylo ok, ale to jest kwestia smaku, mozna tez dawac wiecej, byle nie przesadzic ;)
i jeszcze uwaga :przyprawy w tym przepisie sa do tej konkretnej ryby
Kasandra
22-02-2011, 20:56
Dodaj trawę cytrynową, chili, ziele angielskie, liść laurowy i kolendrę.
Racja, w moim jest liść laurowy, ziele angielskie, pieprz i ewentualnie gorczyca;-)
A jak myślisz 2% zalewa będzie ok?nie za mocna?to raptem pół szklanki więcej octu niż u Ciebie.
I jeszcze o tę paprykową pastę-jakby ją zrobić tylko ze słodkiej papryki i pasteryzować?
Można?
marszull
22-02-2011, 21:20
Dodaj trawę cytrynową, chili, ziele angielskie, liść laurowy i kolendrę.
Racja, w moim jest liść laurowy, ziele angielskie, pieprz i ewentualnie gorczyca;-)
A jak myślisz 2% zalewa będzie ok?nie za mocna?to raptem pół szklanki więcej octu niż u Ciebie.
I jeszcze o tę paprykową pastę-jakby ją zrobić tylko ze słodkiej papryki i pasteryzować?
Można?
Ja zawsze do zalewy dawalem tak miedzy pol a 3/4 szklanki
co do drugiego pytania to nie mam pojecia, ale podstawa w kuchni to eksperymenty ;)
Widzę, że jest tu kilku orientalistów. Można prosić o przepis na sos słodko-kwaśny typowy dla "chinoli" - ten stojący na stołach? Niestety większość przepisów na sieci ma jakieś dziwaczne kombinacje dodatków w postaci kukurydzy czy papryki. A mi chodzi o najpopularniejszą wersję, z mnóstwem ananasa i marchwi, służącą do polania na przykład kurczaka w cieście. Swoją drogą - przepis na te "mięsne kulki" też byłby interesujący!
Problem w tym, ze czesto to co stoi na stolach to niewiele ma wspolnego z ich kuchnia ;-)
niektore ryby mozna przyrzadzac bez panierki np. wegorza
Ryba w panierce? a fuj. Może niektórzy lubią, ale osobiście ryby jadam w postaci gotowanej na parze lub z rusztu. Żadnego smażenia w oleju.:)
Kasandra
22-02-2011, 22:44
Ryba w panierce? a fuj. Może niektórzy lubią, ale osobiście ryby jadam w postaci gotowanej na parze lub z rusztu. Żadnego smażenia w oleju.:)
I takie wrzucasz do marynaty?
To ja rzeknę teraz a fuj;-))
I takie wrzucasz do marynaty?
To znaczy jakie?
Kasandra
22-02-2011, 23:03
Jeszcze raz Cię mam cytować?
Heloł!!!
Wyobraziłam sobie grillowaną rybkę w marynacie, to musi być paskudne;-)
Przecież o tym konkretnym przepisie rozmawiamy, a nie o rybie smażonej w ogóle.
W ogóle to ryba najlepsza jest na surowo ;)
Rafał_Sz
22-02-2011, 23:08
W ogóle to ryba najlepsza jest na surowo ;)
Ta, mielona w całości. :);)
Jeszcze raz Cię mam cytować?
Heloł!!!
Wyobraziłam sobie grillowaną rybkę w marynacie, to musi być paskudne;-)
Przecież o tym konkretnym przepisie rozmawiamy, a nie o rybie smażonej w ogóle.
Nie poddaję ryb marynowaniu , ani smażeniu, a tym bardziej panierowaniu.:)
Lubię proste przepisu, a nawet prymitywne, gdzie żadna przyprawa lub dodatek nie jest w stanie zaburzyć smaku rybki. Odrobina soli i pieprzu. Czasami odrobina innych przypraw w zależności, czy rybka morska, czy słodkowodne. No ale czego można wymagać od kogoś, komu najlepiej na śniadanie smakuje owsianka.:smile:
jacek dr
23-02-2011, 00:32
był przepis na pizze?
ja mam prosty i sprawdzony polecam
3 szklanki mąki
pół paczki drozdzy piekarskich
płaska łyzeczka cukru
płaska łyzeczka soli
szklanka wody
3 łyzki oleju
wszystko wymieszać ,zagnieśc ciasto wyrabiać ok10 min, rozwałkować wsadzić do piekarnika,na ok 4min, tem 200s,wyjac udekorować dodatkami wedle uznnia i spowrotem do piekarnika,piec aż zaruminia sie brzegi na lekki brąz. na końcu posypać ser.
marszull
23-02-2011, 15:02
Ryba w panierce? a fuj. Może niektórzy lubią, ale osobiście ryby jadam w postaci gotowanej na parze lub z rusztu. Żadnego smażenia w oleju.:)
Rzecz gustu a o tych sie nie dyskutuje ;)
Dla przykladu ja nie za bardzo trawie cokolwiek gotowane na parze
ale rybe z rusztu bardzo lubie ;)
Problem w tym, ze czesto to co stoi na stolach to niewiele ma wspolnego z ich kuchnia ;-)
I to rzeczywiscie trzeba brac pod uwage ;)
marszull
07-03-2011, 13:27
I znowu ja ;) i kulinarny blog (http://slodkokwasna.pl/blog/)
Dzisiaj kurczak z nghe (czyli czerwonym czy tez pomaranczowym imbirem)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/03/kurczakznghefotslodkokwasnapl_-2.jpg
źródło (http://slodkokwasna.pl/blog/wp-content/uploads/2011/03/kurczak-z-nghe-fot.slodkokwasna.pl_.jpg)
Składniki:
* 8 ćwiartek kurczaka
* czerwony imbir (nghe tuoi) świeży
* orzech kokosowy świeży lub trzy dojrzałe orzechy (woda)
* trawa cytrynowa
* olej uniwersalny
* sól, czosnek, zioła aromatyczne (rau mui), cukier, pieprz, papryka chili
Sposób przygotowania:
1. Ćwiartki pokroić na kawałki takie, jakie chcemy jeść, wyjąć kości
2. Pomieszać nghe, trawę cytrynową, czosnek, cebulę, paprykę
3. Dodać powyższy mix do kawałków kurczaka
4. Przyprawić cukrem, solą, pieprzem, wymieszać i odstawić na 15 minut
5. Rozgrzać patelnię, wlać olej
6. Wrzucić kawałki kurczaka na patelnię i smażyć, aż nabiorą złotego koloru
7. Wyjąć kurczaka
8. Do pozostałego na patelni sosu dodać wodę z kokosa i gotować 5 minut
9. Dodać pozostałe z macerowania kurczaka warzywa i przyprawy
10. Gotować jeszcze jakieś 15 minut
Podawać z ryżem. Kurczaka polać sosem.
Caly wpis na slodkokwasnym blogu (http://slodkokwasna.pl/blog/?p=379)
PawelPrzez
07-03-2011, 13:33
chleb smarowny nożem ;P
marszull
14-03-2011, 21:56
I znowu ja ;)
ale moze ktos cos by jeszcze wrzucil?
dzisiaj dwa dania:
Kurczak z bazylia i chili
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/03/fot_marszull_com_DSCF3044-1.jpg
źródło (http://slodkokwasna.pl/blog/wp-content/uploads/2011/03/fot_marszull_com_DSCF3044.jpg)
Składniki:
* 3 nóżki z kurczaka lub 3 piersi z kurczaka z kostką lub 6 „pałek” z kurczaka
* 4 duże posiekane czerwone chili bez nasionek
* 1,5 łyżki posiekanej świeżej kolendry
* 3 zmiażdżone ząbki czosnku
* 3 łyżki oleju
* 2 pokrojone w krążki zielone chili
* 2 łyżki sosu rybnego
* pęczek bazylii, porwany na małe kawałki
Sposób przygotowania:
1. Kurczaka pokrój na małe kawałki, przy pomocy ostrego noża lub tasaka.
2. Czerwone chili razem z kolendrą i czosnkiem zmiksuj na grubo w mikserze.
3. Na rozgrzany w woku olej wrzucaj kurczaka i smaż na brązowo.
4. Wyjmij kurczaka z woka.
5. Wrzuć do woka mieszaninę chili, kolendry i czosnku i smaż kilka minut.
6. Dodaj kurczaka, zielone chili i sos rybny.
7. Smaż na średnim ogniu około 5-10 minut, aż kurczak będzie gotowy.
8. Dodaj liście bazylii, przesmaż jeszcze chwilkę i podawaj z chlebem lub ryżem.
Link na slodkokwasnym blogu (http://slodkokwasna.pl/blog/?p=414)
Kulki wieprzowo-makaronowe
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/03/kulkiwieprzowomakaronowefotslodkokwasnap-1.jpg
źródło (http://slodkokwasna.pl/blog/wp-content/uploads/2011/03/kulki-wieprzowo-makaronowe-fot-slodkokwasna.pl_.jpg)
Składniki:
* 300 g mielonej wieprzowiny
* 1 łyżeczka mielonej kolendry – ziarna utarte w moździerzu lub utłuczone młotkiem w plastikowej torbie zawiniętej w codzienną gazetę
* łyżka sosu rybnego
* 1 jajko
* 80 g makaronu sojowego przeźroczystego, w całości nie połamanego
* olej do smażenia
* chili
Sposób przygotowania:
1. Wymieszaj wieprzowinę z kolendrą.
2. Dodaj sos rybny i wymieszaj.
3. Jajko dokładnie roztrzep.
4. Dodawaj jajko do mięsa w takiej ilości, żeby powstała jednolita masa.
5. Z masy zrób małe kulki i odstaw do lodówki na 35 minut.
6. Makaron przygotuj wg przepisu na opakowaniu (zalej wrzątkiem na 10 minut, później odcedź).
7. Każdą kulkę okręć kilkoma nitkami makaronu.
8. Rozgrzej olej w woku (sporo) i smaż kulki, aż zrobią się brązowe i chrupiące.
9. Odkładaj na papierowe ręczniki, żeby pozbyć się nadmiaru tłuszczu.
10. Podawaj przybrane chili.
I link do wpisu na blogu (http://slodkokwasna.pl/blog/?p=416)
I jak zawsze zapraszam na slodkokwasnego bloga (http://slodkokwasna.pl/blog) i slodkokwasny profil na FB (http://www.facebook.com/#!/slodkokwasna.peel) do komentowania ;)
i zadawania pytan ;)
velaskez
14-03-2011, 22:22
Czy forum jada tylko jakieś chinolskie żarcie?... Jak będę miał więcej wolnego czasu, to wrzucę coś normalnego :-P
marszull
14-03-2011, 22:46
wrzucaj wrzucaj
ja nie tylko azjatyckie
ale akurat tym lubie sie dzielic ;)
Kasandra
14-03-2011, 22:49
SZARLOTKA KRUCHA
50 dkg maki
20 dkg tłuszczu [masło roślinne]--->(dałam margarynę)
2 jaja cale
1 żółtko
2 łyżeczki proszku do pieczenia
15dkg cukru pudru
5-6 łyżek śmietany lub kwaśnego mleka
Mąkę przesiać z cukrem i proszkiem do pieczenia, dodać tłuszcz, posiekać dokładnie szerokim nożem. Zrobić dołek, wbić jaja, surowe żóltko, dodać śmietanę, zagnieść ciasto na jednolita masę.
polowe ciasta wykładasz na blachę (około 1 cm grubości), nakłuwasz widelcem, podpiekasz, żeby miało złocisty kolor, wyjmujesz, nakładasz jabłka, i przykrywasz kolejna warstwa tego ciasta, pieczesz... a na koniec cukier puder i gotowe, pycha :)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img97.imageshack.us/i/jablecznik.jpg/)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img801.imageshack.us/i/jablecznik1.jpg/)
velaskez
14-03-2011, 23:12
Kasandro, cóż za niedopatrzenie! A gdzież się podziała gałka lodów waniliowych!? Do szarloty (szczególnie tej ciepłej), musi być:twisted:
Kasandra
15-03-2011, 08:51
To po hamerykańsku z tym lodem;-)
ja LODÓW nie lubię ha ha ha
to i szarlotka była bez loda;-)
login_87
15-03-2011, 12:09
Moje ulubione przepisy... KwestiaSmaku.com (http://www.kwestiasmaku.com/)
Kasandro, cóż za niedopatrzenie! A gdzież się podziała gałka lodów waniliowych!? Do szarloty (szczególnie tej ciepłej), musi być:twisted:
obrzydliwy przesąd prosto z hameryki - żadnych lodów do kruchej szarlotki (czy tez jabłecznika jak wolę to nazywać)... ważne jest aby było duuuuużo (sorry, nawet więcej :D) jabłek, aby się dobrze rozpiekły (aż przy brzegach powstanie owocowy karmel) i aby ciasta na wierzchu i na spodzie było mało
coś takiego można jeść całymi blachami... uhm... idę piec
velaskez
15-03-2011, 17:12
Ja jestem na wpół hamburgerem, więc kocham szarlotkę z lodami! :mrgreen:
marszull
21-04-2011, 21:43
I znowu ja i slodkokwasny blog (http://slodkokwasna.pl/blog/) ;)
Dzisiaj 3 przepisy:
na pierwszy ogien
Indykowa zupa z czarnymi grzybami i makronem pho (http://slodkokwasna.pl/blog/?p=454)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/04/fot_marszull_com_zupazindykazczarnymigrz-1.jpg
źródło (http://slodkokwasna.pl/blog/wp-content/uploads/2011/03/fot_marszull_com_zupa-z-indyka-z-czarnymi-grzybami.jpg)
Składniki:
* 300g piersi z indyka
* 110g suszonych grzybów mun
* 5 szklanek bulionu z kurczaka
* 3 łyżki sosu sojowego ciemnego
* 5 plasterków imbiru
* szczypta suszonej trawy cytrynowej
* sól
* świeżo zmielony pieprz
* makaron pho
* dymka
Sposób przygotowania:
1. Pokroić pierś z indyka w kostkę.
2. Rozgrzać olej w woku i smażyć indyka, aż zbrązowieje.
3. Wyjąć mięso i położyć na papierowym ręczniku, aby odsączyć nadmiar tłuszczu.
4. Grzyby namoczyć w ciepłej wodzie.
5. Przygotować bulion.
6. Po 15 minutach wyjąć grzyby i odsączyć.
7. Włożyć do garnka z bulionem.
8. Dodać mięso, sos sojowy, imbir, trawę cytrynową, sól i pieprz.
9. Zagotować, zmniejszyć ogień i gotować ok. 15 minut.
10. Makaron pho gotować 15 minut, przelać zimna wodą i odsączyć.
11. Z zupy wyłowić plasterki imbiru.
12. Do miseczek nakładać makaron pho, zalewać zupą z grzybami i kawałkami indyka.
13. Posypać posiekaną dymką.
Drugie danie to
Boczek z doc mung. (http://slodkokwasna.pl/blog/?p=474) (taka roslinka, jakby ktos wiedzial jak sie nazywa po polsku to prosze o wiadomosc. Do dostania w wietnamskich sklepikach)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/04/fot_marszull_com_boczekzdocmung-1.jpg
źródło (http://slodkokwasna.pl/blog/wp-content/uploads/2011/04/fot_marszull_com_boczek-z-doc-mung.jpg)
Składniki:
* 600 g boczku
* Przyprawa 5 smaków
* sos sojowy
* sos Hao ( dau hao)
* 1 łyżka mąki ziemniaczanej
* doc mung (http://en.wikipedia.org/wiki/Alocasia_odora)
* dymka (biała część)
* sałata lodowa
* czosnek
* pieprz, sól, cukier
Sposób przygotowania:
1. Boczek przyprawić: przyprawą 5 smaków, czosnkiem, solą, pieprzem, cukrem, dau hao, sosem sojowym i odstawić na godzinę.
2. Po godzinie włożyć boczek do piekarnika, rozgrzanego do temperatury 190-200 stopni.
3. Przypiec nie za mocno, około 20-30 minut.
4. Wyjąć, przestudzić i pokroić na grube plasterki.
5. Na rozgrzanej patelni wymieszać wodę z czosnkiem i sosem sojowym (niedużo – dla aromatu).
6. Wrzucić boczek i gotować 10 minut.
7. Dodać pokrojoną dymkę i doc mung, i gotować 10 minut.
8. Kawałki mięsa wyjąć i włożyć do miski.
9. Na mięsie ułożyć sałatę lodową, miskę wstawić do garnka z wodą, sałatę przydusić mocno łyżką i gotować przez 5-7 minut.
10. Sos, który został na patelni zagęścić mąką ziemniaczaną.
11. Danie wyłożyć na talerz i polać sosem.
12. Podawać z ryżem lub pieczywem.
I trzecie danie
Tajska zupa na ostro z krewetkami (http://slodkokwasna.pl/blog/?p=498)
Uwaga bardzo ostra ;)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/04/fot_marszull_com_DSCF5243-1.jpg
źródło (http://slodkokwasna.pl/blog/wp-content/uploads/2011/04/fot_marszull_com_DSCF5243.jpg)
* 300 g dużych surowych krewetek królewskich
* 1 łyżka oleju arachidowego
* 1 litr wody
* 2 łyżki czerwonej pasty curry
* 2 trawy cytrynowe (drobno posiekane tylko białe części)
* 1 łyżka koncentratu z tamaryndowca
* 3 małe czerwone papryczki chili pozbawione pestek grubo posiekane
* 1 łyżeczka mielonej kurkumy
* 2 łyżeczki startego imbiru
* 1 łyżeczka startego cukru palmowego
* 5 liści cytrynowych lekko rozdrobnionych
* 90 g grzybków shitake przekrojonych na pół
* sok z 1 limonki
* 2 łyżki sosu rybnego
* 1/2 szklanki luźno wsypanych liści mięty wietnamskiej
* 1/2 szklanki luźno wsypanych liści kolendry
Sposób przygotowania:
1. Oczyszczamy i obieramy krewetki zostawiając ogonki.
2. Wlewamy olej do woka i smażymy skorupki i łby krewetek przez 3 minuty.
3. Dolewamy szklankę wody i dodajemy pastę curry, gotujemy ciągle mieszając. Dolewamy resztę wody i gotujemy na mniejszym ogniu przez 15 min.
4. Dwukrotnie przecedzamy wywar przez sitko.
5. Przelewamy wywar do wyczyszczonego woka, dodajemy trawę cytrynową, koncentrat z tamaryndowca, chili, kurkumę, imbir, cukier palmowy, liście cytrynowe. Doprowadzamy do wrzenia. Gotujemy ok. 3 min mieszając.
6. Zmniejszamy płomień, dodajemy grzyby i gotujemy jeszcze przez 3 min.
7. Wrzucamy krewetki i gotujemy, aż zmienią kolor na różowy.
8. Zdejmujemy z ognia i dodajemy sok z limonki i sos rybny.
Zupę podajemy posypaną posiekanymi liśćmi mięty i kolendry.
Smacznego i zapraszam do czytania bloga i slodkokwasnego FB (http://www.facebook.com/slodkokwasna.peel) ;)
PS mam nadzieje ze was nie zanudzam tymi przepisami, ale mialem pare maili od ludzi z Forum nikoniarze , po ktorych bylo mi bardzo milo ze ktos z tych przepisow korzysta i nawet sobie chwali ;)
marszull
21-04-2011, 22:25
a i zapomnialem dopisac
zapraszam do klikania i oceniania zdjec
na stronie o blogowej fotografii kulinarnej KLIK (http://blogowafotografiakulinarna.blogspot.com/2011/04/zdjecie-tygodnia-tydzien-nr-15-zagosuj.html)
ps niekoniecznie na nr 4 ;)
Psychotrop
21-04-2011, 23:33
Dzisiaj 3 przepisy:
nie obraź się, ale chcesz dostać po głowie ? ;>
człowiek głodny z pracy wraca, a tu takie rzeczy :/
ale luzik - na przyszłość po małych modyfikacjach będzie na 3 obiadki dla pani mego serca :)
p.s.
stronki i FB śledzę na bieżąco :)
marszull
22-04-2011, 10:07
na przyszłość po małych modyfikacjach będzie na 3 obiadki dla pani mego serca :)
p.s.
stronki i FB śledzę na bieżąco :)
bardzo sie ciesze ze ktos korzysta z tych przepisow ;)
Psychotrop
22-04-2011, 12:33
no ba, a żeby to raz :)
problemem są niektóre przyprawy i składniki - niestety muszę je modyfikować dla mojej pani, ze względów zdrowotnych.
więc i wyzwania większe :)
marszull
22-04-2011, 13:41
troche znam problem ja nie ze wzgledow zdrowotnych, ale smakowych czesc ostrych dan musze albo doprawiac tylko w czesci dania, albo zjadac sam ;)
zajrzyj (/cie inni tez ;) ) na bloga dzisiaj wieczorem bedzie danie ktore wzbudzilo ostatnio powszechny zachwyt i nadaje sie jak najbardziej na wielkanocny stol
Zabieram sie do robienia pierogow z grzybkami.
Mam pytanie odnosnie ciasta.
Czy daje sie jajko,jak tak to po co?
velaskez
08-09-2011, 15:08
Zabieram sie do robienia pierogow z grzybkami.
Mam pytanie odnosnie ciasta.
Czy daje sie jajko,jak tak to po co?
Możesz dać, możesz nie dać. Jak dasz ciasto jest bardziej zwarte - mniej się rozpada podczas gotowania. Jest takie bardziej twarde...nie wiem jak to ująć. Bez jajka pierogi są o wiele delikatniejsze, ale i trudniejsze do ugotowania - większa skłonność do rozklejania.
Dzieki velaskez
I po pierogach 96 z grzybkami i 73 leniwe ;)
velaskez
13-09-2011, 17:38
Wybaczcie, ale jak widzę jak cała forumowa brać się zajada jakimiś daniami z Chin...postanowiłem trochę tu zamieszać. A dokładnie, wprowadzić nutkę włoską do jadłospisu. Danie, które przedstawię robię w gdy akurat nie mam ochoty na mięso - co dosyć rzadko się zdarza.
Nawet nie wiem jak to się dokładnie nazywa. Dla mnie jest to makaron z suszonymi pomidorami. Ilość osób...od 2 do 4 z tych ilości, które podam.
- makaron do spaghetti
- 1-2 cebule
- pomidory suszone w oleju
- śmietana tortowa 30% 500ml
- pietruszka
- sól
Kupujemy suszone pomidory w oleju. Najlepszy jest taki w miarę mały słoik, bo nie trzeba bawić się w odmierzanie ilości. Następnie za pomocą ostrego noża (ostre noże w kuchni to podstawa, o czym się wiele razy przekonałem) tniemy je w paseczki. Z racji tego, że one są w oleju, wszystko będzie tłuste. Warto mieć to na uwadze. Po pomidorach siekamy cebule, tak drobno jak się da. Jedną bądź dwie. Zalewamy patelnię oliwą, jak się nagrzeje rzucamy cebulę i smażymy do zeszklenia, potem dorzucamy pomidorów. I teraz dajemy im trochę czasu. Tak, żeby się przegryzło. Niech pobędą tam z cebulą aż zacznie pachnieć pomidorami ;)
Jak to się stanie, wlewamy śmietanę. Całość. Generalnie robi się to takie wodniste, ale tym się nie należy martwić. W między czasie wstawiamy makaron. Osobiście nie lubię czekać na dodatki, gdy reszta jest gotowa :twisted:
Na małym ogniu dusimy/gotujemy sos. Będzie się trochę pienić, ale to nic. Jak się chwile pogotuje, wyłączamy gaz. Niech stygnie. W miarę stygnięcia nabierze różowawej barwy i zgęstnieje.
Bierzemy pietruszkę i teraz ważna rzecz. Nie siekamy jej, jakby nam coś zrobiła. Krótkie cięcia, niech zachowa aromat. I wrzucamy to do sosu.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img822.imageshack.us/img822/9891/80178297.jpg)
Pozostaje podać to i voila. Do dzisiejszego raczyłem się chorwackim winem, ale to pozostawiam inwencji własnej.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img594.imageshack.us/img594/8833/92225992.jpg)
marszull
13-09-2011, 19:43
jak ktos lubi to mozna do takiego dania jak zaprezentowal velaskez
dodac tunczyka z puszki, sprawdzone i bardzo smaczne ;)
ps wiekszosc moich dan to dania z wietnamu, a nie z chin ;)
velaskez
13-09-2011, 21:12
Jutro coś z innej beczki ;)
jak ktos lubi to mozna do takiego dania jak zaprezentowal velaskez
dodac tunczyka z puszki, sprawdzone i bardzo smaczne ;)
)
Oczywiscie zamiast pomidorow. Przynajmniej ja tak robie :) I tunczyk koniecznie w oleju bo na tym oleju podsmazamy cebulke :)
velaskez
13-09-2011, 22:03
Jadłem tuńczyka w spaghetti raz. Pachniało dziwnie, smakowało nieźle..
marszull
13-09-2011, 22:40
ja razem z suszonymi pomiodorami
co do zapachu to rzeczywiscie nie kazdemu pasuje
ale to podobnie jak z serami
a co do serow to jak ktos jest z bydgoszczy i lubi sery (plus dobre jedzonko)
to niech poszuka info o kolacji serowej (30.09.11 g.19 bydgoszcz/niemcz ul. bydgoska 22 90zl od osoby)
stoi za tym Gieno Mientkiewicz (http://www.serypolskie.blox.pl)
az zaluje ze nie jest to troche blizej warszawy ;(
neverhood
18-09-2011, 21:33
To ja chlebus.
Rozczyn:
1 litr wody ciepłej wlac do naczynia i dodać droże 1/3 kostki
1 lyzeczka cukru
2 łyżki soli
Mąka typ 650 ok 3/4 kg moze byc 500
Mąka zytnia 5-6 lyzek
Płatki owsiane 4 łyżki
3 ziemniaki ugotowane i odcedzone rozdrobnic w 1/2 litra wody (polecam rozgniesc najpierw a potem w wodzie rozmieszac) + lyzeczka oleju
Wszystko wymieszać, przykryc i zostawić na noc (ciasto ma być gęstsze niż na nalesniki czasem wystarczylo mi ok 6h to chyba od temp w pomieszczeniu)
do rozczynu dodać:
mąka razowa 1/2 w zależności jaki mocno razowy chce się mieć chleb
Maka 1/2-1kg taka jak do rozczynu
Slonecznik, pokrojone pestki z dyni, siemie lniane, czarnuszka (daje super zapach i smak ja daje ok2-3 lyzki) lub kminek w sumie ok 1 filizanki
Wyrobić ciasto dobrze tak żeby odchodzilo od ręki ok 40 min. i
zostawić do wyrosniecia tak by powiekszylo objętość o 100% (na ok 45-60 min) polecam duza miske lub garnek bo bedzie mocno roslo czasem rozlewam na 2 naczynia bo kipi.
Wyłożyć na 3 natluszczone olejem keksowki (do ok 60% wysokości blachy) wyrównać.
Włożyć do piekarnika
nagrzanego do 60 stopni jak ciasto wyrośnie równo z brzegiem brytwanki podnieść temp. do 220 na ok pól godz. potem zmniejszyć temp. do 180 stopni. Piec w sumie 1h 15min - 1h 30min.
Palce licac
ja razem z suszonymi pomiodorami(
To może krótko, jak suszone pomidorki zrobić samemu.
Kupujemy pomidory odmiana Lima, takie podłużne o zwartym miąższu, ja kupuję jakieś 15-20kg, 1,60zł/1kg, wersja ekstra bez zdrewnień. Po umyciu przekrajany wzdłuż i łyżeczką wybieramy miąższ, tak aby powstała nam "łódeczka"
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/09/dsc9277x1-1.jpg
źródło (http://img809.imageshack.us/img809/6553/dsc9277x1.jpg)
Następnie umieszczamy te "łódeczki" na blasze piekarnika, solimy, dodajemy tymianek, bazylię, może być również oregano, jak ktoś lubi.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/09/dsc9311x1-1.jpg
źródło (http://img689.imageshack.us/img689/4314/dsc9311x1.jpg)
Wstawiamy blachy pełne pomidorów do piekarnika, temperatura 50-60stopni i suszymy, cierpliwość się przyda, trwa to jakieś 5-6 godzin, (ja daję grzałki góra/dół + termoobieg).
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/09/dsc9322x1-1.jpg
źródło (http://img10.imageshack.us/img10/5563/dsc9322x1.jpg)
Ważne, aby suszyć do momentu, aż pomidorki się zwiną, skurczą, ale będą miękkie, a brzegi nie będą łamliwe. Po tym czasie otrzymujemy coś takiego.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/09/dsc9325x1-1.jpg
źródło (http://img17.imageshack.us/img17/9961/dsc9325x1.jpg)
Przekładamy wszystkie do miski, dodajemy łyżeczkę octu, mieszając starannie (doprawiać ziołami można również na tym etapie) i przekładamy do słoiczków, dodając po 3-4 ząbki czosnku. Napełniamy słoiki do 3/4 wysokości, pomidory chłonąc później olej trochę się "pompują".
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/09/dsc9330x1-1.jpg
źródło (http://img405.imageshack.us/img405/4235/dsc9330x1.jpg)
Olej rozgrzewamy w rondlu (ja użyłem rzepakowego, można również oliwę, tylko że to 5x droższa wersja:)), do momentu, aż zacznie pachnieć, nie doprowadzamy do wrzenia, ma być bardzo gorący, ale nie przepalony i ostrożnie zalewamy słoiki z pomidorami, zakręcamy i stawiamy do góry dnem. Wekują się same.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/09/dsc9363x1-1.jpg
źródło (http://img38.imageshack.us/img38/9938/dsc9363x1.jpg)
Z 5kg Limy otrzymamy jakieś 5 słoiczków jak na zdjęciu.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/09/dsc9361x1-1.jpg
źródło (http://img713.imageshack.us/img713/7029/dsc9361x1.jpg)
Co ważne, mamy jeszcze produkt uboczny w postaci wydrążonego miąższu. Świetnie się przyda na sos do spaghetti lub innych potraw, można zawekować od razu jako sos z przyprawami, lub zwyczajnie na 2 ząbkach czosnku podsmażyć na oliwie i zawekować, do późniejszego wykorzystania np. na zupę.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/09/dsc9368x1-1.jpg
źródło (http://img269.imageshack.us/img269/6247/dsc9368x1.jpg)
Polecam, naprawdę warto.
marszull
20-09-2011, 10:59
Ruppel dzieki za przepis i zdjecia
bardzo fajny przepis na suszone pomidory
W tv (kanał WATCH) puszczają obecnie nowy sezon MasterChef Australia, raz w tygodniu mają tam: MasterClass prowadzący George Calombaris i Gary Mehigan + zaproszeniu przez nich szefowie przyrządzają jakieś dania, objaśniają przy tym różne zawiłości sztuki kulinarnej, a wybrane osoby odwiedzają restaurację i pod okiem szefa uczą się przygotowywać jakieś danie (ja makaron kupuję w paczkach, a ciasto trzeba roić kilka godzin - łącznie z leżakowaniem w lodówce :shock:).
Jak popatrzyłem ile czasem trzeba godzin coś gotować (stock) by mieć wywar na bazie którego potem można zrobić sos by zblanszować w nim dwa liście sałaty, które potem niedbale rzuca się obok głównego dania
to doszedłem do wniosku, że parafrazując Lindę mogę sam sobie (do lustra) powiedzieć:
Co ty k....a wiesz o gotowaniu.
Program polecam przy tych wszystkich "tap model" to naprawdę coś wartościowego.
I pomyśleć, że do tej pory na piedestale kulinarnym stawiałem James'a Oliver'a.
marszull
20-09-2011, 11:40
Ogorkow na bazarze sporo, ale jak sie komus przejadly kiszone, malosolne i mizerie ;) to polecam ogorki po tajwansku (http://slodkokwasna.pl/blog/?p=721)
a po reszte przepisow zapraszam na bloga z z ajatyckim jedzeniem (http://slodkokwasna.pl/blog/) ;)
Ogórki po tajwańsku
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/09/fot_marszull_com_DSCF6244-1.jpg
źródło (http://slodkokwasna.pl/blog/wp-content/uploads/2011/09/fot_marszull_com_DSCF6244.jpg)
Składniki:
* 1 kg niedużych ogórków gruntowych
* pół szklanki octu ryżowego
* pół szklanki sosu sojowego
* pól szklanki cukru brązowego
* 3 duże ząbki czosnku
* sól
* (ewentualnie) łyżeczka utartego w moździerzu pieprzu syczuańskiego i 2 małe chili
Sposób przygotowania:
1. Ogórki umyć i pokroić w paseczki.
2. Obsypać solą, poczekać aż puszczą sok i obmyć z soku i soli.
3. Ocet, sos sojowy, cukier i czosnek wymieszać, aż cukier się rozpuści.
4. Włożyć ogórki do słoika, i zalać przygotowanym sosem. Trzymać w lodówce przez 3 dni, potrząsając co jakiś czas słoikiem.
5. Można też dodać do mieszaniny pieprz syczuański i chili pokrojone na drobne kawałeczki.
A jak ktos chce byc na biezaco z przepisami to zparaszam na fanpage na FB (http://www.facebook.com/slodkokwasna.peel)
Ja swój przepis już chyba wrzucałem do poprzedniego wątku kulinarnego (a może jako osobny wątek?), ale skoro budujemy od nowa, to zapraszam do pieczenia.
Biszkopt na odwal, to ciekawa oferta dla osób, które:
1) nie przepadają za babraniem się;
2) nie mają czasu;
3) są leniwe;
4) nie potrafią zrozumieć skomplikowanego przepisu;
5) Nie potrafią rozdzielić poprawnie jaj na dwie części;
6) postawiły sobie za punkt honoru zrobienie biszkoptu, ponieważ przez ostatnie 20 lat ani razu im nie wyszedł.
Składniki:
Jaja: 800ml
Cukier kryształ: 450g
Mąka pszenna: 400g
Proszek do pieczenia: 1 łyżeczka
Niezbędne narzędzia i urządzenia:
mikser; duża miska; plastikowa okrągła szpachelka; dwie lub trzy duże tortownice (bo na tyle są moje proporcje); pergamin; piekarnik;
Sposób wykonania:
1. Wersja dla ludzi NIE myślących logicznie:
Jaj nie rozdzielamy! Olać to! Jeśli ktoś mówi, że biszkopt nie wyjdzie, bo nie będzie w nim piany z białek, to gada bzdury, nie zna się, powtarza zabobony z dziada pradziada i w ogóle jest passe. Wrzucamy jaja prosto do miski i wsypujemy cukier. Nie jest ważne co pierwsze, wszak ma to być na odwal. Miksujemy na maksymalnych obrotach (tylko się nie ochlap), tak długo aż nie rozpuści się cały cukier, a masa nie potroi swojej objętości.. Dobrze widzisz: trzy razy, więc lepiej zmniejsz proporcje, albo weź naprawdę dużą miskę. Biszkopt będzie naprawdę na odwal, jeśli możesz mikser zamocować do miski i iść obejrzeć coś w telewizji. Nie martw się o to, czy będzie się miksować 10, 20 czy 45 minut, przecież robimy na odwal! Gdy skończysz oglądać TV, a masa zwiększy swoją objętość, sprawdź czy rozpuścił się cały cukier.. Jak? Włóż palec do miski i posmakuj. Oczywiście przed włożeniem palca do miski wypadałoby wyłączyć mikser. Jeśli boisz się bakterii salmonelli, to możesz przetrzeć masę w palcach. Jeśli cukier się nie rozpuścił, to na pewno poczujesz w palcach grudki. Ja preferuję sposób ze smakowaniem, ale nie troszkę palcem, tylko dużą łyżką. Dlaczego? Bo jaja uwielbiam, a na salmonellę jeszcze nie chorowałem, a każdy powód do dłuższego wolnego od pracy jest dobry. Wracając do biszkoptu - gdy już rozpuścił się ten cukier, dodaj mąkę wymieszaną uprzednio z proszkiem do pieczenia. Szybko wymieszaj. Co? Czym wymieszać? Oczywiście, że mikserem! Przecież robimy na odwal (ile ja razy jeszcze muszę to powtórzyć).. Szybko, to znaczy: na tyle długo, aby mąka rozeszła się ładnie w cieście i na tyle krótko żeby masa nie zaczęła zmniejszać swojej objętości. Gotową masę wylewamy do tortownic uprzednio wyłożonych pergaminem. Dlaczego pergaminem? Bo później tylko złapiemy za wystający papier i wyciągniemy ciasto, nie trzeba będzie gimnastykować się z nożem, w razie przyklejenia ciasta do źle nasmarowanej tortownicy. Jeśli Twój pergamin nie chce ładnie przylegać do tortownicy, przesmaruj naczynie olejem. Tak, trafiłeś w dziesiątkę - olej zadziała jak klej. Na tej zasadzie możesz robić biszkopt w czymkolwiek, co tylko da się wyłożyć pergaminem - kubku, talerzu, puszce po Whiskas, czy pękniętej misce olejowej z auta.. Wlałeś już? To teraz sprawdź, czy nie wlałeś za dużo. Powinno być maksymalnie 2/3 wysokości tortownicy. Wsadzamy całość do piekarnika rozgrzanego wcześniej do 170-180st.C. W zależności od wielkości naszej tortownicy pieczemy 30 do 60 minut. Po trzydziestu minutach możesz otworzyć piekarnik (wiem, że babcia i ciocia mówią, że nie wolno otwierać) i zrobić test suchego patyczka.. Jakie trudne pytania? Gdzie? W teście?! Test działa tak: Weź w ręce patyczek wbij go w środku ciasta (z brzegu są fałszywe wyniki), wyciągnij i pomacaj. Jeśli jest mokry (chyba umiesz odróżnić "mokry" od "ciepły"), to musisz jeszcze zostawić ciasto w piekarniku. Lepiej jest przetrzymać dłużej ciasto w piecu, niż za wcześnie wyciągnąć. Jeśli test będzie pozytywny, możesz wyciągać biszkopt z pieca. Poczekaj aż trochę przestygnie, otwórz tortownicę i ostrożnie wyciągnij ciasto. Jeśli dobrze wykonałeś powyższą instrukcję, to możesz wyciągać gorące ciasto, możesz tortownicę upuścić na podłogę, przewrócić do góry nogami, a biszkopt i tak nie opadnie. Jeśli zaś źle wykonałeś całą instrukcję, to nie zdążysz postawić go na stole - od razu opadnie. Uff..
2. Wersja dla ludzi myślących logicznie:
Jaja ubić z cukrem, aż do rozpuszczenia cukru. Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia i dodać do masy jajecznej. Szybko wymieszać. Wykładać do tortownic wyłożonych pergaminem do maksimum 2/3 wysokości. Piec w temp 170-180st.C przez 30-60minut na test suchego patyczka.
____________________________________
A teraz z tym biszkoptem możemy zrobić tradycyjny brytyjski (a może irlandzki?) deserek Sherry Trifle
Składniki:
Gotowy biszkopt
Owocowy mix z puszki
pół szklanki dobrego sherry (albo więcej jak ktoś lubi mocne desery)
galaretka
budyń w proszku
mleko
śmietanka 36%
Biszkopt kruszymy w palcach na mniejsze kawałki i wykładamy do salaterki. Otwieramy puszkę z owocami i odsączamy. Pozostały syrop jest potrzebny! Owoce mieszamy z pokruszonym biszkoptem. Syrop należy zagotować i dodać do niego galaretkę (w takiej ilości, żeby się dobrze ścięło!). Przestudzić, wlać sherry, zamieszać i wylać do salaterki z biszkoptem i owocami. Wstawiamy do lodówki i idziemy spać. Następnego dnia robimy budyń wg instrukcji na opakowaniu;) Garnek z budyniem przykrywamy pokrywką (wtedy nie zrobi się kożuch) i studzimy. Może być ciepły, ale nie może być gorący. Co jakiś czas trzeba budyń przemieszać. Gdy już przestygnie - wylewamy na naszą biszkoptowo-owocową galaretkę. Budyń powinien mieć ok 1/3 wysokości galaretki. Wstawiamy do lodówki i idziemy spać. Następnego dnia ubijamy śmietankę i wykładamy w salaterce, tyleż samo ile budyniu. Nie trzeba wstawiać do lodówki - można już jeść;)
KaeF, genialny opis i sensowny przepis, gdzie nie trzeba zwiedzać pół miasta żeby kupić produkty. Swoją drogą, strasznie długo śpisz :)
velaskez
21-09-2011, 19:40
Dzisiaj miałem akurat 40min to zrobiłem łososia na chrupko.
Co potrzeba:
-ziemniaki
- filet z łososia, porcja na osobę
- oliwa
- woda
- szczypiorek
- sól
- kolendra
- mięso z kraba (opcjonalnie)
- pomidorki koktajlowe
- sok z cytryn
Gotujemy ziemniaki, ugotowane studzimy, nie rozbijamy. Wlewamy oliwe do garnka, troche je podsmażamy, lekko je rozbijamy widelcem. Dodajemy szczypiorku, tak żeby powstała taka ciepła sałatka ziemniaczana, potem można dodać mięsa z kraba (białego jak ktoś lubi, dodaje egzotycznego smaku). Następnie, żeby to ożywić dodajemy kolendry. Polewamy zrobionym sosem winegret. (oliwa, sok z cytryn, woda, sól, pieprz - woda po to, żeby nie był aż taki wyrazisty, bo zakwasi ziemniaki). Pomidorki w międzyczasie kroimy na połówki, posypujemy solą i wkładamy do piekarnika na 250 stopni, aż zmiękną :D
Ryba. Nacinamy rybę, od strony skóry, w nacięcia wsypujemy sól. Im więcej nacięć, tym będzie bardziej chrupiąco;)Polewamy oliwą. Kładziemy na rozgrzanej oliwie, na patelni, skórą do dołu! I teraz luzik. Wszyscy zazwyczaj są strasznie nerwowi jak robią rybę. Przestań jej dotykać! Niech się smaży. Co najmniej 4 min. Jak ryba zmieni kolor w 2/3 wysokości filetu obracamy, na dosłownie max 30s. Potem zdejmujemy to na deskę. Ziemniaki na talerz, Ryba na wierz skórą do góry. Powinna być tam twarda, chrupiąca :) Pomidorki wokoło.
PS
Nawet jak nie lubisz pomidorów, dodaj je. Tworzą smak w całości dania. Ja ich nienawidzę, a zawsze daję.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img691.imageshack.us/img691/3117/dsc7708.jpg)
marszull
21-09-2011, 21:31
velaskez
fajne danie sprawdze i jak zrobie to sie pochwale jak wyszlo ;)
velaskez
21-09-2011, 22:28
Ja dzisiaj w sumie usmażyłem 5 filetów, przy smażeniu 2 nie wytrzymałem i zacząłem go przewracać i macać. Rozpadł się. Jak to łosoś. Więc pamiętaj, nie dotykać :D Nie przypali się, zapewniam :D
Ja dzisiaj w sumie usmażyłem 5 filetów, przy smażeniu 2 nie wytrzymałem i zacząłem go przewracać i macać. Rozpadł się. Jak to łosoś. Więc pamiętaj, nie dotykać :D Nie przypali się, zapewniam :D
Żebyś ty wiedział jak mnie korci w pracy, żeby każdego jednego łososia, dorsza, czy żabnicę obracać co chwila na patelni, a może się przypala, a może oliwy dolać? Człowiek dobrze wie, żeby nie ruszać, a jednak rusza:D
A w ogóle, to muszę się pochwalić;) Po dwóch latach narzekania zmieniłem w końcu pracę i teraz gotuję w hotelu... Hotelu z listy 400 najlepszych na świecie (wg forbes). Jakość stawiana na pierwszym miejscu, cena się nie liczy. Aż strach kroić kurczaka, który całe swoje życie biegał sobie po trawce zamiast siedzieć w klatce, a jego cena hurtowa jest trzy razy wyższa niż cena detaliczna kurczaka w supermarkecie.
velaskez
22-09-2011, 19:48
A to gratulacje, ja się bałem pokroić łososia za 50zł/kg na porcje :mrgreen: Przynajmniej to szczęśliwy kurczak był.
Mam w pracy (kucharzem jestem jakby kto jeszcze nie wiedział) Chińczyka. Niedawno widziałem jak Chińczyk gotuje ryż po chińsku. Wszelkie pomysły ze stosunkiem ryż/woda można schować między bajki. Chłop wlał do gara wodę, zagotował, wsypał ryż, zostawił na maksymalnym ogniu i tyle. Po chwili podszedł, zamieszał łyżką, "jyś juś jeśt dobly". Wywalił na durszlak, przelał zimną wodą i tyle.
Tak więc panie i panowie - nie ma co się pier..... z ryżem:D
Kasandra
25-09-2011, 18:33
A ja właśnie robię paprykę z tego przepisu:
http://www.cincin.cc/index.php?showtopic=15989
Powiem Wam, że to już drugi rzut.
Niebo w gębie!
Polecam!
Tylko ja zamieniam ocet spirytusowy na winny (nie niszczy czerwonych krwinek).
velaskez
25-09-2011, 23:09
Mam w pracy (kucharzem jestem jakby kto jeszcze nie wiedział) Chińczyka. Niedawno widziałem jak Chińczyk gotuje ryż po chińsku. Wszelkie pomysły ze stosunkiem ryż/woda można schować między bajki. Chłop wlał do gara wodę, zagotował, wsypał ryż, zostawił na maksymalnym ogniu i tyle. Po chwili podszedł, zamieszał łyżką, "jyś juś jeśt dobly". Wywalił na durszlak, przelał zimną wodą i tyle.
Tak więc panie i panowie - nie ma co się pier..... z ryżem:D
A to są jakieś wskazówki co do stosunku ryż-woda...? Ja stosuję metodę Twojego chińskiego kolegi od lat :D
To ja bym postulowal Kamilu jakas sprawdzona metode na dobry smazony ryz. Bo gdzie 6 przepisow tam 10 metod i 15 wersji.
taki jak w chińskiej restauracji - egg fried rice? Na patelni rozgrzewasz mocno olej sezamowy, wrzucasz ugotowany ryż i podgrzewasz. Do tego możesz dorzucić siekaną cebulkę, jakieś kiełki fasoli, cokolwiek sobie wymyślisz. W czasie jak się podgrzewa ryż roztrzepujesz sobie jajko z kapką oleju sezamowego. Ryż przesuwasz na jedną stronę patelni i na wolne miejsce wylewasz jajo. Gdy zacznie się ścinać mieszasz wszystko razem. Gotowe.
PS: Ostrożnie z mieszaniem ryżu, żeby nie połamać ziaren. Najlepiej drewniana łyżka i delikatnie;)
Chodzilo mi tak ogolnie o smazony ryz. Niekoniecznie z jajkiem bo taki to czasem robie. Taki normalny, bez dodatkow... Np kiedy chcesz do jakis zeberek albo innego kota podac smazony ryz i do tego np warzywa. Bo sie naczytalem roznych przepisow...a to że ryz na olej na patelnie bez gotowania i potem podlac woda a to że gotowac i potem na patelnie bez oleju.... I w koncu nic mi z tego sensownego nie wyszlo :(
Chodzilo mi tak ogolnie o smazony ryz. Niekoniecznie z jajkiem bo taki to czasem robie. Taki normalny, bez dodatkow... Np kiedy chcesz do jakis zeberek albo innego kota podac smazony ryz i do tego np warzywa. Bo sie naczytalem roznych przepisow...a to że ryz na olej na patelnie bez gotowania i potem podlac woda a to że gotowac i potem na patelnie bez oleju.... I w koncu nic mi z tego sensownego nie wyszlo :(
do takich żeberek przykładowo ja gotuję troszkę krócej niż normalnie, wrzucam na rozgrzaną patelnię z oliwą/ olejem, dodaje przyprawy (np. curry), mieszam i podaję - zawsze wychodzi, nie wyobrażam sobie dać surowy ryż na patelnię bez gotowania, podlewać wodą i cudować :(
do takich żeberek przykładowo ja gotuję troszkę krócej niż normalnie, wrzucam na rozgrzaną patelnię z oliwą/ olejem, dodaje przyprawy (np. curry), mieszam i podaję - zawsze wychodzi, nie wyobrażam sobie dać surowy ryż na patelnię bez gotowania, podlewać wodą i cudować :(
Ja sobie nie wyobrażam rozpaćkiwania ugotowanego ryżu na patelni.
Albo gotuję ryż bez cudowania, albo robię risotto - na rozgrzaną oliwę wrzucam drobno siekaną szalotkę, potem dodaję Arborio, podpiekam i dolewam trochę bulionu, czekam aż się zredukuje i znowu dolewam i tak w kółko, do tego potem szklanka białego wina i redukcja, na koniec by zagęścić masło i wiórki parmezanu ew. trochę mleka lub śmietanki.
Apropos risotta - ostatnio Studio Qulinarne na Kazmirzu znowu odzyskało formę i podali mi świetną gicz cielęcą i risotto z dynią - rewelasją. Akurat jest sezon na dynię, warto sobie coś takiego zmajstrować, warto też kopnąć się na Gazową - jest wspomniane risotto, jest też świetny quiche z dynią...
Ja sobie nie wyobrażam rozpaćkiwania ugotowanego ryżu na patelni.
Albo gotuję ryż bez cudowania, albo robię risotto - na rozgrzaną oliwę wrzucam drobno siekaną szalotkę, potem dodaję Arborio, podpiekam i dolewam trochę bulionu, czekam aż się zredukuje i znowu dolewam i tak w kółko, do tego potem szklanka białego wina i redukcja, na koniec by zagęścić masło i wiórki parmezanu ew. trochę mleka lub śmietanki.
Apropos risotta - ostatnio Studio Qulinarne na Kazmirzu znowu odzyskało formę i podali mi świetną gicz cielęcą i risotto z dynią - rewelasją. Akurat jest sezon na dynię, warto sobie coś takiego zmajstrować, warto też kopnąć się na Gazową - jest wspomniane risotto, jest też świetny quiche z dynią...
Marcinie, przecież napisałem, że gotuję trochę krócej ten ryż - własnie po to aby go nie "rozpaćkiwać" ;), każdy ma jednakże własne algorytmy gotowania :D
marszull
09-11-2011, 18:21
dla maniakow gotowania i fotografowania ;)
zapraszam do wziecia udzialu w zabawie/konkursie
Zasady w skrocie:
robicie jedzenie kuchni azjatyckiej, lub inspirowane taka kuchnia
robicie swietnie zdjecie
zdjecie z podpisem wrzucacie na facebooka
wygrywacie i cieszycie sie NAGRODA ;) ,ponizej na zdjeciu
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/11/fot_marszull_com_DSCF3496-1.jpg
źródło (http://slodkokwasna.pl/blog/wp-content/uploads/2011/11/fot_marszull_com_DSCF3496.jpg)
wiecej na slodkokwasnym blogu KLIK (http://slodkokwasna.pl/blog/?p=765)
velaskez
09-11-2011, 18:23
Azjatyckiej...? No tej nie umiem, a szkoda.
marszull
09-11-2011, 18:37
szkoda, ale moze cos pokombinuj?
ps i prosze docenic ze nagrode ufundowalem z wlasnej kieszni ;) i sa to przetestowane przeze mnie rzeczy (oczywiscie wczesniej, nie te ze zdjecia)
To może makaron z borowikami (Papardele).
Potrzebujemy ok 300g borowików, ok 100g masła, pietruszkę, szczypiorek, czosnek, pieprz, sól, białe wino, parmezan i oczywiście makaron w tym przypadku papardele - grube wstążki, które gotujemy około 5min (al dente), producent podaje 7min, ale dojdą po wymieszaniu z sosem i grzybami
.
Wspomniana zielenina:
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/11/dsc99871024-1.jpg
źródło (http://img638.imageshack.us/img638/6694/dsc99871024.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/11/dsc99921024-1.jpg
źródło (http://img196.imageshack.us/img196/7631/dsc99921024.jpg)
Grzybki rumienimy z czosnkiem na maśle ok 5 min (50g wystarczy, resztę dodamy do duszenia):
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/11/dsc99891024-1.jpg
źródło (http://img580.imageshack.us/img580/3549/dsc99891024.jpg)
Dodajemy białe wino (100-125ml) i dusimy jeszcze 5-6 minut:
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/11/dsc99931024-1.jpg
źródło (http://img254.imageshack.us/img254/6630/dsc99931024.jpg)
Ugotowany makaron przekładamy prosto z wody do grzybków i dajemy mu kilka minut czasu, aby się z nim zaprzyjaźnił:) W razie potrzeby możemy dodać trochę wody z makaronu.
Otrzymujemy:
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/11/papardele21024-1.jpg
źródło (http://img62.imageshack.us/img62/7600/papardele21024.jpg)
Smacznego!
Psychotrop
12-11-2011, 22:18
nosz normalnie jak czytam ten wątek to ....
idę do lodówki .... po bigos ;)
nosz normalnie jak czytam ten wątek to ....
idę do lodówki .... po bigos ;)
Dawaj przepis na bigos!:) Na winie, jak nie, to wino się skołuje:)
Psychotrop
12-11-2011, 22:49
nie mów, żeś bidżysu nigdy nie robił ? :)
klasyk jednogarnkowy, niby śmietnik, jednak wymagający bardzo dobrej jakości składników ;)
p.s.
nie wierzę ci, żeś bigosu nie robił :)
velaskez
12-11-2011, 23:13
nosz normalnie jak czytam ten wątek to ....
idę do lodówki .... po bigos ;)
Też mam bigos. Zrobiony w lutym, zamrożony, co jakiś czas wyjmuję całość, odgrzewam, i znowu mrożę. Już mało zostało. Ale za to najlepszego!
Też mam bigos. Zrobiony w lutym, zamrożony, co jakiś czas wyjmuję całość, odgrzewam, i znowu mrożę. Już mało zostało. Ale za to najlepszego!
nie jest to najlepsze rozwiązanie, choć dla flory bakteryjnej jaka się w tym bigosie rozwija to warunki idealne
Psychotrop
12-11-2011, 23:46
kilkukrotne mrożenie - nie
jednorazowe - tak
natomiast wiadomym jest wszem i wobec, że bigos nadaje się do jedzenia dopiero po kilku dniach, gdzie co dzień trzeba dziada wytargać z lodówy i zagotować :)
velaskez
13-11-2011, 00:19
Tylko że ja te bakterie to zabijam za każdym razem w szybkowarze, więc lajt :-P Do dziś nic mi nie jest.
natomiast wiadomym jest wszem i wobec, że bigos nadaje się do jedzenia dopiero po kilku dniach, gdzie co dzień trzeba dziada wytargać z lodówy i zagotować :)
Oj tak :D
Psychotrop
13-11-2011, 00:22
bakterie tak ;)
ale w mięsie i warzywach zachodzą też procesy chemiczne, w który nie biorą udziału żadne bakterie ;)
p.s.
nie życzę ci "dysfunkcji gastrycznej", więc "dmuchaj na zimne" :)
p.p.s
sam mam jeszcze w zamrażalniku kaszankę ze świniobicia sprzed prawie roku, z tym, że ja jej nie rozmrażam, żeby ją ponownie zamrozić ;)
a tak serio.
jeśli temp. w zamrażalniku jest odpowiednia, to można (bez rozmrażania) bardzo długo przechowywać produkty.
szczególnie te naturalne (np. zestaw mięcha ze świniobicia :) )
velaskez
13-11-2011, 00:35
Przemyślę to ;)
Psychotrop
13-11-2011, 00:40
Przemyślę to ;)
bele nie na kiblu kurczowo trzymając się deski ;)
Tylko że ja te bakterie to zabijam za każdym razem w szybkowarze, więc lajt :-P Do dziś nic mi nie jest.
napisałeś, że odgrzewasz, a to może wiele znaczyć - dodatkowo samo wybicie bakterii przez obórkę cieplną to jedno, ale... do zniszczenia toksyn, które się wyprodukują to musiałbyś to "podgrzać" do np. 3 000 stopni ;)
anyway nie jest to dobra praktyka, aby zamrażać i rozmrażać wielokrotnie ten sam produkt, obojętnie czy to lody czy bigos
Psychotrop
13-11-2011, 00:45
ale żeśmy zjechali z tematu ;)
wracając do właściwego wątku.
wiecie co jest najsmaczniejsze ?
cokolwiek ciepłego w schronisku, po porządnym wysiłku/marszu w górach ;)
+ widoki gratis ;)
nie mów, żeś bidżysu nigdy nie robił ? :)
klasyk jednogarnkowy, niby śmietnik, jednak wymagający bardzo dobrej jakości składników ;)
p.s.
nie wierzę ci, żeś bigosu nie robił :)
Robiłem wiele razy, może zrobiłbym jeszcze raz, inaczej, może lepiej.
ale żeśmy zjechali z tematu ;)
wracając do właściwego wątku.
wiecie co jest najsmaczniejsze ?
cokolwiek ciepłego w schronisku, po porządnym wysiłku/marszu w górach ;)
+ widoki gratis ;)
Zdecydowanie tak!
cokolwiek ciepłego w schronisku, po porządnym wysiłku/marszu w górach ;)
+ widoki gratis ;)
Byłem właśnie wczoraj w Samotni i zdecydowanie nie zgadzam się z powyższym stwierdzeniem.
Psychotrop
13-11-2011, 22:18
Byłem właśnie wczoraj w Samotni i zdecydowanie nie zgadzam się z powyższym stwierdzeniem.
aż tak daleko się nie zapuszczam :)
ale fakt faktem, często planując trasę robię to z premedytacją, aby specjalnie zahaczyć o jakieś konkretne schronisko, które słynie akurat z jakiejś potrawy ;)
Byłem właśnie wczoraj w Samotni i zdecydowanie nie zgadzam się z powyższym stwierdzeniem.
Dlaczego? Rozwiń proszę, dla mnie skórka od chleba w takich sytuacjach smakuje jak najwyborniejsze golonko na piwie:
I ta chrupiąca skórka...
aż tak daleko się nie zapuszczam :)
W długie weekendy Karkonosze są znacznie "bliżej" Krakowa niż Tatry.
Dlaczego? Rozwiń proszę, dla mnie skórka od chleba w takich sytuacjach smakuje jak najwyborniejsze golonko na piwie:
I ta chrupiąca skórka...
Sam w schroniskach przezornie żywię się wyłącznie płynnym chlebem, natomiast znajomi zamówili kilka potraw (schabowy z kapustą, fasolka, grochówka, pomidorowa, naleśniki, kiełbasa z grilla) i co do jednego dania był to syf wyjątkowy (nawet kiełbasa) :D
W każdym razie w drodze powrotnej golonka we wrocławskim Bernardzie smakowała o niebo lepiej ;)
W długie weekendy Karkonosze są znacznie "bliżej" Krakowa niż Tatry.
Sam w schroniskach przezornie żywię się wyłącznie płynnym chlebem, natomiast znajomi zamówili kilka potraw (schabowy z kapustą, fasolka, grochówka, pomidorowa, naleśniki, kiełbasa z grilla) i co do jednego dania był to syf wyjątkowy (nawet kiełbasa) :D
W każdym razie w drodze powrotnej Golonka we wrocławskim Bernardzie smakowała o niebo lepiej ;)
Marcin, komercja i masówa robi swoje - aktualnie w góry chodzą ludzie w klapkach, panienki w mini ida w Tatry, masowe wędrówki ludów - to nie to co kiedyś jak się chodziło po górach i na szlaku kazdy każdego pozdrawiam, chwilę pogadał bo okazji do spotkania człowieka było mało. Teraz ważne jest aby się na szczycie danej góry piwa lub innych trunków nachlać i stoczyć się z tej góry wymiotując po drodze parę razy. Kiedyś w schronisku było inaczej, była atmosfera, było swojskie jedzenie. Teraz... no cóż jest odpowiednik hipermarketów.
Wiem, że przesadzam, ale tylko trochę.
Wydaje mi się, że tak samo jak świat robi się mały (dobre drogi i samochody, szybsza kolej, tanie linie lotnicze), góry również robią się małe i niższe (wyciągi krzesełkowe, bryczki, drogi pod sam szczyt, łatwo dostępne terenówki). Poza tym w Polsce jest tyle gór, co kot napłakał, a każda reklamówka Polski w telewizji zawiera niewspółmiernie dużo widoków z Tatr czy Pienin w stosunku do innych atrakcji w Polsce. Takie już lobby góralskie. No i się nie ma co dziwić, że biomasa wali w góry. A PTTK wali takie czynsze dzierżawcom, że głównym źródłem dochodu musi być gastronomia. Polecam schroniska po sezonie, chatki studenckie. A "prawdziwe" i klimatyczne górskie smaczki to najbliżej na Ukrainie. Polecam też Gruzję i Armenię (właśnie stamtąd wróciłem).
Krzysiek C
23-11-2011, 14:25
Widzę, że kilka stron temu był już przepis na suszone pomidory, ale wstawię też swój. Więc tak:
Suszone pomidory w oliwie z przyprawami (http://atelierfotograficzne.com/blog/?p=435)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://atelierfotograficzne.com/blog/wp-content/uploads/2011/06/DSC_8851.jpg)
Ważną rzeczą przy domowym robieniu pomidorów jest wybranie dobrej pogody, kiedy jest gorąco i sucho. Robiłem latem - wtedy nie było z tym problemu;) Pomidory schną sobie wtedy na grillowej wkładce z piekarnika na balkonie 2-3 dni i lądują w słoikach. Oszczędzamy wtedy prąd potrzebny na grzanie piekarnika, chociaż ten sposób jest równie efektywny.
Potrzebne nam będą:
- pomidory (na jedną blachę trzeba liczyć jakieś 3kg pomidorów)
- oliwa, bądź olej. Można je również mieszać ze sobą.
- przyprawy: bazylia, oregano, tymianek, rozmaryn, świeży czosnek. Ja lubię dodać jeszcze papryczkę chilli, odrobinę.
- ew. ocet
Do roboty!
Pomidory myjemy, kroimy na połówki i wycinamy szypułkę. Najlepiej nad miską przebijamy wszystkie komory pomidora, usuwamy wszystko co mokre i co utrudnia schnięcie. Z tch „odpadów” powstaje pyszny sok pomidorowy :)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://atelierfotograficzne.com/blog/wp-content/uploads/2011/06/DSC_8819.jpg)
Tak przygotowane pomidory układamy ciasno na kratce z piekarnika i solimy, żeby nam obiekty przypadkiem nie spleśniały. Teraz albo wkładamy je do piekarnika, albo idą na balkon, na słoneczko. Jeżeli wybieramy piekarnik ustawiamy temperaturę na maks. 70 stopni, pomaga termoobieg i lekkie uchylenie drzwiczek. Podobno można w ten sposób uzyskać zadowalające efekty już po 3 godzinach – mnie nigdy tak szybko nie wyschły. Na słonecznym balkonie pomidory schną 2 dni (te większe można dosuszyć trzeciego dnia).
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://atelierfotograficzne.com/blog/wp-content/uploads/2011/06/DSC_8825.jpg)
Pakowanie do słoików to już sama przyjemność. Słoiki trzeba umyć i sparzyć. Pomidory układać warstwami, każdą przesypując obficie przyprawami, dodając czosnek (przynajmniej jeden ząbek na mały słoiczek). Ja pakuję prawie pod nakrętkę trochę oszczędzając oliwę ;). W tym roku dodałem po parę kropel octu do każdego słoika.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://atelierfotograficzne.com/blog/wp-content/uploads/2011/06/DSC_8862.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://atelierfotograficzne.com/blog/wp-content/uploads/2011/06/DSC_8873.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://atelierfotograficzne.com/blog/wp-content/uploads/2011/06/DSC_8876.jpg)
W garnku podgrzewamy oliwę i zalewamy nią słoiki. Powinna być gorąca, ale nie może zagotować nam pomidorów. Słoiki zakręcamy i odstawiamy odwrócone do góry nogami do ostygnięcia i zawekowania. Tak przyrządzonymi pomidorkami można delektować się już następnego dnia, chociaż mogą stać naprawdę długo, nawet po otwarciu. Tylko kto tyle wytrzyma… :)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://atelierfotograficzne.com/blog/wp-content/uploads/2011/06/DSC_8891.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://atelierfotograficzne.com/blog/wp-content/uploads/2011/06/DSC_8903b.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://atelierfotograficzne.com/blog/wp-content/uploads/2011/06/DSC_8886.jpg)
Psychotrop
23-11-2011, 15:50
Widzę, że kilka stron temu był już przepis na suszone pomidory, ale wstawię też swój. Więc tak:
.....
kurcze
tyle rzeczy się robiło, a o pomidorach nie pomyślałem :/
będzie trzeba poczekać do lata, bo teraz dobrych pomidorów już nie ma ;/
żona uwielbia suszone pomidory (zwykłych nienawidzi :D ) wiec muszę jej ten przepis pokazać...
login_87
23-11-2011, 20:04
Genialne te pomidorki... ze ja nigdy na to nie wpadlem.... nie moge sie doczekac lata zeby je zrobic...
będzie trzeba poczekać do lata, bo teraz dobrych pomidorów już nie ma ;/
No właśnie... addio pomidory...
JackDaniels
24-11-2011, 00:39
Nie, nie, nie - tak się bawić nie będziemy. Jak ktoś chce podać przepis, to ma pokazać zdjęcie żarcia - to forum fotograficzne, nie róbmy z niego kalendarza babci Aliny.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://imageshack.us/photo/my-images/856/p1090239o.jpg/)
enjoy...
Dla lubiących makarony wrzucam nieskomplikowany przepis, może jeszcze uda Wam się kupić dynię :)
Makaron z pieczoną dynią i fetą, czyli słodko-słona mieszanka jesienna.
Składniki dla 2-3 osób:
makaron 250-300g - ja akurat tym razem użyłem pełnoziarniste penne
kawałek dyni 500-700g - wybieram bardziej pomarańczową, jest słodsza, w tym przepisie smaki muszą być mocne! Skórkę oczywiście odkrawamy.
feta 150g - może być ekonomicznie, np. pół opakowania niebieskiej Favity
garść orzechów włoskich i nasion dyni (w oryginale garść orzechów laskowych)
łyżka masła
dwie łyżki oliwy
sól, pieprz, suszony tymianek (lub mieszanka np zioła prowansalskie)
Zaczynamy od pokrojenia dyni na małe kawałki o boku 1,5-2cm, kładziemy je na blasze i delikatnie skrapiamy oliwą, sypiemy pieprzem, ziołami i solą. Tak przygotowaną blachę wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/12/m1dynia2-1.jpg
źródło (http://img607.imageshack.us/img607/559/m1dynia2.jpg)
Dynia powinna piec się 20 minut. Daje nam to masę czasu na przygotowanie pozostałych składników i ew. dopasowanie czasu gotowania makaronu.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/12/m2orzechy-1.jpg
źródło (http://img502.imageshack.us/img502/2120/m2orzechy.jpg)
Orzechy delikatnie kruszymy i razem z nasionami dyni prażymy na patelni (bez oliwy) ok. 5 minut.
Makaron gotujemy (oczywiście w posolonej wodzie) tyle, ile powinien sie gotować aby pozostać al dente.
Fetę kroimy na kawałki 1x1 cm.
Po 20 minutach sprawdzamy, czy dynia jest miękka (powinna być), odcedzamy makaron i mieszamy wszystko (kluchy, dynię, fetę i orzechy) w jednym garnku, dodając trochę oliwy i łyżkę masła.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/12/m3mieszanie-1.jpg
źródło (http://img37.imageshack.us/img37/5790/m3mieszanie.jpg)
Gotowe! Słodka dynia kontrastuje ze słoną fetą (ważne, aby fety nie było za dużo bo zdominuje smak całości), orzechy i nasiona przyjemnie chrupią, a my jemy i dziwimy się jak proste było sporządzenie tego dania.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2011/12/m4natalerzu-1.jpg
źródło (http://img716.imageshack.us/img716/3432/m4natalerzu.jpg)
Mimo, że jestem zwolennikiem ścierania parmezanu do każdego makaronu, muszę przyznać że ten przepis nie potrzebuje tego dodatku - ale dla smaku można trochę dodać.
Smacznego!
velaskez
21-01-2012, 23:20
Wątek umarł, więc wskrzeszam trupa.
Dzisiaj zapiekanka z tartą cukinią i łososiem. Generalnie trochę nie wyszło jak chciałem, ale dla dwóch osób starczyło.
Należy mieć przy sobie.
- Cukinię, albo dwie.
- Sera żółtego taką kostkę wielkości dwóch pięści.
- Ziemniaków tyle, żeby wyłożyć nimi brytfankę.
- Ząbek czosnku.
- Zioła prowansalskie, sól, pieprz.
- 1 filet z łososia.
- Śmietanę 30%.
- 1 jajko.
Ścieramy cukinię, wrzucamy na patelnię. W między czasie obieramy, kroimy ziemniaki na plasterki i wrzucamy do wody, żeby je ugotować, ale krótko, żeby nie rozpadały się. Cukinia sobie bulga we własnym sosie, dorzucamy ser żółty również starty. Z tego robi się taki glut. Bierzemy filet z łososia, wyjmujemy ze skóry, kroimy na kostki. Do cukinii i sera dodajemy sól, pieprz i czosnek. Zdejmujemy z ognia. Dodajemy jajko, ale tak żeby się jajecznica nie zrobiła. Ziemniaki odcedzamy, wykładamy nimi posmarowaną wcześniej masłem brytfankę. jedna warstwa. Potem cukinia. Druga warstwa i znowu cukinia. Ile tego mamy, tyle warstw. Na koniec warstwa cukinii, na to łosoś, polać jeszcze śmietaną, na to ziemniaki i polać oliwą, przysypać ziołami. I do piekarnika na 180 stopni na 15-20min. Voila!
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img850.imageshack.us/img850/2278/dsc7889c.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img59.imageshack.us/img59/5759/dsc7890.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img804.imageshack.us/img804/5591/dsc7893.jpg)
Na górę jeszcze dosypałem serem bo mi został.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img580.imageshack.us/img580/116/dsc7894.jpg)
velaskez
23-01-2012, 13:49
Nudą tu wieje.
Od dwóch dni za mną chodził deserek, więc zrobiłem. Moje gorące banany.
Co potrzeba:
- cukier, zwykły lub brązowy - tyle, żeby przykryć spód patelni cienką warstwą
- trochę masła
- ze 2-3 banany
- trochę rumu
- mleczko kokosowe
Wsypujemy cukier na patelnię, karmelizujemy, dodajemy masło i pokrojone banany. Całość wstrząsamy, żeby banany się ładnie obtoczyły. Dodajemy rum i robi się takie...flambé. Nie bać się płomieni - spali się :D Dodajemy mleczko kokosowe i podajemy gorące. Czas przygotowania: mniej niż 5 min ;)
Jak ktoś lubi ostro, to przed rumem można dodać posiekane papryczki chili.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img521.imageshack.us/img521/2918/dsc7903v.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img593.imageshack.us/img593/1798/dsc7905.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img194.imageshack.us/img194/2406/dsc7910l.jpg)
Kasandra
23-01-2012, 14:34
mniaaaaaam
velaskez
10-02-2012, 18:05
Odświeżam.
Tort orzechowy.
Biszkopt: mielimy orzechy, 15 żółtek ucieramy z cukrem (15 łyżek). Białka ubijamy, dodajemy 30dag tych orzechów zmielonych i 5 łyżek bułki tartej. Mieszamy razem. Do formy i do piekarnika na 170 stopni - 35-40min.
Krem - ucieramy masło w makutrze, 1.5 kostki - 450g. Bijemy 5 całych jaj na parze, albo na maaałym ogniu do podgrzania i potem zdejmujemy z palnika i studzimy cały czas bijąc. Dodajemy te jaja do masła. Dolewamy pół kubka zimnej kawy i pół kubka spirytusu. Kroimy biszkopt na warstwy, przekładamy, dekorujemy i voila!
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img207.imageshack.us/img207/1562/dsc7911.jpg)
Motorniczy
10-02-2012, 23:36
Tort zapowiada sie latwo i smakowicie, trzeba sprobowac ! Dzieki i pozdro ;)
Pomidorowa zawsze i wszędzie
danz1ger
13-02-2012, 02:13
Cztery mile zapiec, po wyjęciu z piekarnika ostudzić, polać śmietaną i posypać cukrem.
velaskez
13-02-2012, 02:24
Cztery mile zapiec, po wyjęciu z piekarnika ostudzić, polać śmietaną i posypać cukrem.
eee...że co?
Wellington po krakowsku
Ponieważ w polskich realiach wołowina jest nędzna, koszmarnie droga i trudno dostępna, w akcie desperacji i rozpaczy machnąłem łelingtona z... polędwiczki wieprzowej. Zdecydowanie polecam wersję z wołowiną, ale w wersji ekonomicznej też jest całkiem zjedliwe.
1) pieczarki rozdrobnić w blenderze, wrzucić na patelnię (bez tłuszczu, bez niczego), wysmażyć z nich wodę do całkowitej suchości, ostudzić
2) polędwiczkę popieprzyć, delikatnie osolić mieloną solą gruboziarnistą, odstawić by się podmarynowała. Obsmażyć na infernalnie rozgrzanej oliwie z wszelkich możliwych stron, ostudzić
3) rozłożyć plastry szynki parmeńskiej (lub tańszy odpowiednik), rozsmarować na nich pastę pierczarkową, ostudzoną polędwiczkę posmarować musztardą, owinąć w szynkę z warstweką pieczarek (można wspomóc się folią), ostudzić
4) całość owinąć w ciasto francuskie, posmarować rozkłóconym jajkiem, można naciąć grzbiet nożem i posypać solą gruboziarnistą, wstawić do piekarnika solidnie rozgrzanego do 200stopni
5) piec z 20-25 minut (można dłużej jeśli nie lubi się różowości, ale to mz. frajerstwo), wyciągnąć i dać odpocząć min. z 5 minut, pokroić i zeżreć.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://dl.dropbox.com/u/19059944/wellington.jpg)
O holender, aż mi pociekło...
marszull
11-06-2012, 17:11
zeby nie bylo ze tylko azjatycko ;)
zaraz koniec sezonu, ale jeszce mozna zdazyc ;)
a danie naprawde proste i smaczne
szparagi w szynce szwarcwaldzkiej
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.blog.cookandwatch.com/wp-content/uploads/2012/06/fot_cookandwatch_com_szparagi.jpg)
Składniki:
* 10 szparagów
* 10 plasterków szynki szwarcwaldzkiej
* oliwa do smażenia
Sos:
* musztarda dijon 1,5 łyżeczki
* miód 1 łyżka
* oliwa z oliwek 1 łyżka
* śmietana 18% 1,5 łyżki
* 1 łyżeczka pieprzu kolorowego utłuczonego w moździerzu
* szczypta soli
Sposób przygotowania:
W szparagach odciąć zdrewniałe końcówki. Wstawić do garnka, zalać osolonym i lekko ocukrzonym wrzątkiem, z dodatkiem masła. Gotować około 10-15 minut. Wyjąć i ostudzić. Składniki na sos wymieszać dokładnie. Szparagi owinąć szynka, posmarowaną sosem. Smażyć na patelni, na oliwie. Podawać gorące, polane sosem. Można serwować z grzankami z bagietki.
marszull
24-07-2012, 12:59
sezon na owoce jest to moze warto troche slodkosci, po azjatyckich ostrosciach ;)
ze strony www.cookandwatch.com a dokladniej z bloga z tej strony
Beza czekoladowa z bitą śmietaną i owocami
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.blog.cookandwatch.com/wp-content/uploads/2012/07/beza-czekoladowa-z-bita-smietana-i-owocami-fot_cookandwatch_com_-.jpg)
Składniki:
6 białek
300 g drobnego cukru
3 łyżki kakao
1 łyżeczka octu balsamicznego
tabliczka gorzkiej czekolady
500 ml śmietany kremówki 36%
maliny i borówki amerykańskie
Sposób przygotowania:
Czekoladę zetrzeć na tarce o grubych oczkach lub drobno posiekać.
Białka ubić na sztywną pianę.
Dodawać po łyżce cukru, nadal ubijając.
Następnie przesiać przez sitko kakao i wmiksować.
Dodać łyżeczkę octu i posiekaną czekoladę.
Delikatnie wymieszać.
Na papierze do pieczenia narysować okrąg o średnicy mniej więcej 23 cm.
Wyłożyć na niego masę i wyrównać.
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180ºC, natychmiast zmniejszyć temperaturę do 150ºC.
Piec 1 godzinę 15 minut. Gotowa beza powinna wyglądać z wierzchu na chrupiącą i suchą.
Studzić w uchylonym piekarniku, a następnie przełożyć na płaski talerz.
Ubić śmietanę i wyłożyć na wierzch bezy. Na bitej śmietanie ułożyć owoce.
Kasandra
25-07-2012, 11:05
Podobno biala pavlova jest smaczniejsza od tej czekoladowej;-)
nie wiem, bo już 2 spaliłam;-)
marszull
25-07-2012, 13:01
Podobno biala pavlova jest smaczniejsza od tej czekoladowej;-)
nie wiem, bo już 2 spaliłam;-)
ja bardzo lubie czekolade wiec pewnie raczej zostane przy tej ;)
Mogę prosić o jakiś przepis na dobre ciasto naleśnikowe? ;)
Mogę prosić o jakiś przepis na dobre ciasto naleśnikowe? ;)
klasycznie - 0,5l mleka 3,2% (można użyć śmietany, jogurtu naturalnego, kwaśnego mleka co kto lubi), 3 jajka, mąka poznańska sypana po łyżce aż do pożądanej konstystencji, mała płaska łyżeczka soli, 2 łyżki oleju
a teraz pytania dodatkowe - do czego to ciasto na naleśniki? na krokiety? na naleśniki z owocami/ dżemem/ konfiturami? do zapiekania jabłek w cieście? do zapiekania mięsa? bo od tego zależą modyfikacje i dodatki potem, np. dodać można 0,2 l piwa - naleśniki zrobią się puszyste, dodać trochę masła - zrobią się kruche i ładnie kolor będą łapać
pomysłów jest od cholery i ciut ciut, wszystko zalezy od potrzeb
a teraz pytania dodatkowe - do czego to ciasto na naleśniki? na krokiety? na naleśniki z owocami/ dżemem/ konfiturami? do zapiekania jabłek w cieście? do zapiekania mięsa? bo od tego zależą modyfikacje i dodatki potem, np. dodać można 0,2 l piwa - naleśniki zrobią się puszyste, dodać trochę masła - zrobią się kruche i ładnie kolor będą łapać
pomysłów jest od cholery i ciut ciut, wszystko zalezy od potrzeb
A te przeznaczone do owoców jak można modyfikować?;)
będzie leczo...
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2012/09/dsc5616a1100-1.jpg
źródło (http://img690.imageshack.us/img690/9750/dsc5616a1100.jpg)
groszek i co dalej....?
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2012/09/duo1000x-1.jpg
źródło (http://img694.imageshack.us/img694/5444/duo1000x.jpg)
Z dodatków, gorgonzola i szpinak.
Psychotrop
09-09-2012, 22:11
będzie leczo...
u mnie racuchy z różnymi owocami jesiennymi, ale po tym zdjęciu decyzja zapadła o zrobieniu także leczo ;)
zwłaszcza, że cały zamrażalnik pełen jest świeżej kiełbasy i wędzonki z zeszłotygodniowego świniobicia ;)
p.s.
muszę w końcu zrobić Sało, o którym pisał Shaolin, bo mi też słoniny sporo zalega ;)
Zostaw trochę słoniny dla sikorek, zima niebawem:)
Nie ma to jak na swojsko, leczo na pewno będzie przednie.
Psychotrop
09-09-2012, 23:02
słoninki zostanie aż nad to ;)
p.s.
groszek fajnie z serem łączyć, ale na zwykłym mięsie (jakiś schab) moim zdaniem sprawuje się lepiej ;)
tu nie dość, że ciężko makaron na widelec nawinąć, to jeszcze weź człowieku i celuj w groszek, żeby go nabić ;)
generalnie jestem teraz głodny i mnie drażnisz :D
dlatego wszystko, co pokażesz, to skrytykuję :mrgreen:
Z groszkiem zabawa była przednia, faktycznie, celowanie też było:):)
Ale skoro o drażnieniu mowa..., to może tartaletki, też ostatnio ćwiczyłem:)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2012/09/dsc3634a1000-1.jpg
źródło (http://img831.imageshack.us/img831/8817/dsc3634a1000.jpg)
albo wyobraź sobie ciepłe bułki z masłem i jakąś domową konfiturą...8)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2012/09/dsc3400a1000-1.jpg
źródło (http://img138.imageshack.us/img138/8071/dsc3400a1000.jpg)
Psychotrop
09-09-2012, 23:53
jakby to powiedział Ferdek Kiepski - Chamstwo w państwie !
idę rozmrozić trochu kiełbasy z tego świniobicia ;)
a słodkościami się zajmę po powrocie od babci (i zwiedzania okolicznych lasów i pól) ;)
co prawda malin już nie ma, ale jeżyn jest od groma :)
:), powodzenia i smacznego.
P.S. jeżyny u mnie tylko do tych celów:) %%%%%%%%
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2012/09/jeyna1000-1.jpg
źródło (http://img402.imageshack.us/img402/1263/jeyna1000.jpg)
marszull
12-09-2012, 10:50
Jeszcze bob mozna kupic to polecam
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://fbcdn-sphotos-b-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/578491_411905645534176_1739839674_n.jpg)
Ugotowac z kilkoma czosnkami i mala cebula, obrac, wszystko razem zmiksowac, doprawic oliwa, sola i pieprzem i jeszcze raz zmiksowac. Paste pozerac z pieczywaem, sama lub z miesem (albo np. ze smazonymi na chrupko kielbaskami ;) )
ja tutaj jeszcze polalem oliwa i posypalem sezamem
Propozycja podania łososia...
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2012/09/osonaszpinaku1000-1.jpg
źródło (http://imageshack.us/a/img515/1451/osonaszpinaku1000.jpg)
marszull
23-10-2012, 12:46
Odwieczny problem co zrobic z nozkami opienkow rozwiazany ;) Kapelusze do sloikow, a nozki?
Nozki opienkow/ resztki kapaluszy posiekac. Zeszklic cebule i czosnek na masle sklarowanym, dodac opienki, sol pieprz i papryke wedzona.
Przesmazyc, dodac wode i poddusic z 20 minut, az woda prawie calkowicie odparuje. Dodac smietane i poddusic, az do brazowego koloru. Podawac z kasza.
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-snc6/281593_429001627157911_1599005380_n.jpg)
marszull
12-11-2012, 18:32
byly imieniny Marcina, byla i ges ;)
Moim zdanie bardzo fany pomysl z tym powrotem do gesiny, bo na razie to 90% gesi wyjezdza za granice ;)
Mieso pyszne, natarte w srodku czosnkiem, majerankiem, sola i pieprzem bialym, z zewnatrz czarny pieprz, papryka wedzona, czosnek i koniak
plus jablka szara reneta i sliwki moczone w koniaku i pieczona okolo godziny na kilogram (tu bylo 4,8 kg)
smacznego!!
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (https://fbcdn-sphotos-a-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/292791_436500333074707_1317570753_n.jpg)
Mógłby ktoś podpowiedzieć przepis na zupę ogórkową, osobie, która chce ją zrobić pierwszy raz? ;) Byłbym wdzięczny.
Woda, włoszczyzna, miesko jakieś :), starte ogórki kiszone. Do wody wrzucasz włoszczyznę z mieskiem i gotujesz aż warzywka zmiękną. Dodajesz ogóry i zupka praktycznie gotowa. Można dorzucić ziemniaki podgotowane osobno, koperek, lisc laurowy (to na etapie gotowania), pieprz.... No co tam sobie do smaku życzysz. Prościej sie chyba nie da :)
Psychotrop
09-12-2012, 00:38
no właśnie :)
jakiś wywar - w zależności od gustu (nie każdy mięcho jada).
na bazie wywaru zrobisz już większość zup z polskich stołów :)
z wywaru nie wyrzucasz nic.
choć ja wyciągam warzywa i robię z nich sałatkę warzywną (bo są już bardzo miękkie), a do wywaru wrzucam świeże (marchew, pietruszka, seler, trochu cebulki itd) żeby były chrupiące :)
mięcho oczywiście zostawiam w wywarze, ale kości wydłubuję - raczej mało zjadliwe :)
potem ogóry kiszone na tarce i do zupy.
jak lubisz bardzo kwaśną, to możesz dolać wody spod ogórów :)
posiekany koper dodaję na końcu, bo szybko się rozgotowuje, a potem (przy tych ilościach co zużywam) robi się lekko gorzkawy.
śmietana to kwestia gustu - ja daję :)
tak samo dymka - też daję sporo :)
na koniec ryż, ziemniaki, co tam chcesz ;)
etap robienia wywaru możesz pominąć, robiąc na kostkach "rosołowych" - to tak na szybko po pracy, jak człek bardzo głodny :)
a co do zagęszczania zupy.
jedni lubią rzadką, inni gęstą - zależy jak mama/babcia gotowała ;)
do zagęszczania polecam ziemniaki ugotować w zupie i je "rozbełtać".
mąka robi z zupy "krochmal".
no ale to już kwestia gustów i wspomnień z dzieciństwa ;)
p.s.
jak pytasz o ilości w gramach, kilogramach, litrach ... to nie do mnie ;)
ja wszystko robię na oko :)
a solę i pieprzę na końcu i to partiami po troszeczku, żeby nie przegiąć, bo ogóry słone w samych sobie są ;)
marszull
24-12-2012, 01:14
jak bedziecie mieli okazje kupic topinambur to nie ma sie co zastanawiac
na poaczatek mozecie zrobic placki, tak jak ziemniaczane
1 kg topinambura, obrac i zetrzec jak na placki
3 jajka, 6 lyzek maki, pieprz i sol, wymieszac i nakladac na goraca patelnie
pycha
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (https://fbcdn-sphotos-g-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/560576_453799038011503_1499060003_n.jpg)
oprocz plackow mozna smazyc na woku (przepis na blogu), zrobic zupe krem, jesc na surowo, usmazyc frytki i milion innych pomyslow ;)
marszull
27-12-2012, 18:33
nikt po swietach sie nie chwali zadnymi przepisami, ani zjedzonymi pysznosciami?
kolejny watek ktory wypada odwiedzic po latach :)
wiec na rozgrzewke polecam karkowke z prawdziwkami i ziemniakami hassleback:
ok 1kg karkówki
3-4 ząbki czosnku
1 duża cebula
150ml bulionu
1 śmietana (200ml)
kilkanaście kapeluszy niedużych prawdziwków
pieprz, sól, oliwa, sos sojowy, rozmaryn, ocet balsamiczny
Przygotowujemy marynat: 100ml oliwy , 3-4 łyżki sosu sojowego, posiekany świeży rozmaryn, lyżka octu balsamicznego, pieprz.
Karkówkę kroimy w plastry ok 2cm, lekko solimy i zanurzamy w marynacie. Odstawiamy do lodówki na min 2 godziny. Po wyjęciu z lodówki układamy „na zakładkę” w naczyniu żaroodpornym przekładając plastrami cebuli. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180st. W międzyczasie przygotowujemy ziemniaki hasselback.
Po 30 minutach do naczynia z karkówką dokładamy kapelusze prawdziwków polewamy bulionem i pieczemy dalej ok. 40-50min.
Upieczone mięso wraz z grzybami przekładamy do naczynia, a przecedzony sos wlewamy do garnka doprawiamy smietaną i gotujemy na małym ogniu aż sie zrKawałki karkówki tniemy w plastry ostrym nożem, kładziemy na talerzu, dekorujemy kapeluszami prawdziwkó, polewamy sosem i podajemy.
http://www.encantado.pl/wp-content/uploads/2012/09/s_PFA_0476.jpg
źródło (http://www.encantado.pl/wp-content/uploads/2012/09/s_PFA_0476.jpg)
smacznego
a zeby nie bylo wymowki ze nie umiemy robic hasselbackow to jeszcze przepis na nie:
8-10 średnich ziemniaków
3-4 ząbki czosnku
rozmaryn lub tymianek
sos sojowy
pół szklanki oliwy lub oleju słonecznikowego
Ziemniaki myjemy dokładnie. Układamy pomiędzy dwoma deskami do krojenia i nacinamy w paski. Im cieńsze paski tym bardziej po usmażeniu ziemnaiki będą chrupiące. Następnie pomiędzy nacięcia wciskamy pokrojone plasterki czosnku.W rondlu rozgrzewamy oliwę i dorzucamy garść posiekanych ziół (wg uznania tymianek lub rozmaryn) oraz dolewamy 3-4 łyżki sosu sojowego.
Ziemniaki układamy w naczyniu żaroodpornym i smarujemy rozgrzaną oliwą za pomocą pędzelka. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200st na ok 30minut. Następnie zmniejszamy temp do 180st, smarujemy ponownie nasze ziemniaki oliwą i pieczemy jeszcze ok 30-40 minut. Tak przygotowane ziemniaki będą ozdobą stoły zarówno jako przystawka jak i jako dodatek do dania głównego.
http://www.encantado.pl/wp-content/uploads/2012/09/s_PFA_0356.jpg
źródło (http://www.encantado.pl/wp-content/uploads/2012/09/s_PFA_0356.jpg)
OT - O żesz Ty... Piotrek ?? :) :)
OT - O żesz Ty... Piotrek ?? :) :)
noooo tak mi rodzice na chrzcie dali :P
to co dzis na obiad? moze tagiatelle z chorizo i krewetkami?
http://www.encantado.pl/wp-content/uploads/2012/08/tagiatelle-e1345102937494.jpg
źródło (http://www.encantado.pl/wp-content/uploads/2012/08/tagiatelle-e1345102937494.jpg)
150g wąskiego chorizo
200g krewetek
1 paczka czarnego makaronu
oliwa z oliwek (opcja)
łyżka sosu sojowego
ćwiartka limonki
2 ząbki czosnku
1 papryczka jalapeno
Na rozgrzaną patelnie wrzucić półplasterki chorizo o grubości ok 1cm (patelnie można wcześniej zwilżyć oliwą, ale chorizo ma wystarczająco dużo tłuszczu, który się wytopi wiec można to pominąć)
Usmażone chorizo zdejmujemy z patelni i na ten sam tłuszcz wrzucamy posiekany czosnek, posiekaną papryczkę, krewetki, trochę sosu sojowego i sok z limonki.
Smażymy 2-3min na dużym ogniu, dorzucamy chorizo, mieszamy chwilę i wykładamy na ugotowany makaron (tradycjonalisci wrzucaja makaron na patelnie mieszają całość i dopiero wtedy wykładają na talerz).
smacznego
Qfa - od kilku tygodni nie ma w Almie mojego ulubionego Chorizo. Nie ma też kremu truflowego, mozarelli z truflami, białego zredukowanego balsamico, a świeży makaron Emma Giordani został podmienion na jakiś gówniany substytut "Food and Joy" (joy to może jest dla Mazgaja). Jak żyć?
Jak żyć?
Ryanair lata dwa razy w tygodniu do Madrytu ;)
Qfa - od kilku tygodni nie ma w Almie mojego ulubionego Chorizo. Nie ma też kremu truflowego, mozarelli z truflami, białego zredukowanego balsamico, a świeży makaron Emma Giordani został podmienion na jakiś gówniany substytut "Food and Joy" (joy to może jest dla Mazgaja). Jak żyć?
chorizo sarta kupuje ostatnio w selgrosie - import zimbo, swietna jakosc i cena ok 10pln / 200g lub u znajomego importera Hiszpana w cenie 2pln wyzszej. na pozostale wymienione moge ci podac namiary do importera - dowoza pod dom, tylko trzeba troche zamowic. ale robisz zamowienie raz na miesiac i masz z glowy - swieze makarony w dowolnych rodzajach, genialne oliwki, znakomite pomidory, sery, balsamico itd.... jedyne co do tej pory mi nie podeszlo to karczochy w zalewie wlasnej - zbyt sie rozciapciuja.
ale jesli chodzi o alme to maja znakomite lambrusco w okolicach 20pln - jak ktos lubi czerwone owocowe frizante - do obiadu jak znalazl
A ravioli lubicie?
1.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2013/01/dsc7905a1000-1.jpg
źródło (http://img407.imageshack.us/img407/4158/dsc7905a1000.jpg)
2.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2013/01/dsc7943a1000-1.jpg
źródło (http://img39.imageshack.us/img39/884/dsc7943a1000.jpg)
ciasto:
300g mąki
2jajka+1żółtko
1 łyżeczka soli
ok 1/2 szklanki wody
50g masła
farsz:
150g świeżego szpinaku
140g ricotty
4 ząbki czosnku
3 łyżki tartego parmezanu
łyżka masła
sól i świeżo mielony pieprz
Mąkę przesiać na stolnice i dodać jajka i żółtko, sól i po trochu wodę, zagnieść w kulę, zostawić na godzinę w folii spożywczej. Po tym czasie uformować 4 paski prostokątne i przepuścić przez maszynkę do makaronu, 1-2 razy na grubym rozstawie, potem 1-2 razy na ustawieniu 4.
Szpinak lekko poszatkować, masło rozpuścić na patelni, dodać czosnek przeciśnięty przez praskę i lekko podsmażyć, dodać szpinak, posolić i dusić do zwiędnięcia. Dodać ricotte i parmezan i doprawić solą i pieprzem.
Nakładac na płaty, mniej więcej jak na zdjęciu... Po ugotowaniu mozna podsmażyć lekko na patelni z masłem i szałwią...
Smacznego.
pikne psze pana... choc ja preferuje miesna wersje lub grzybowa :)
Hmmm, to z mięsnych może filet mignon z zielonym pieprzem oraz szpinakiem ?
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2013/01/dsc0204a1000-1.jpg
źródło (http://img407.imageshack.us/img407/2165/dsc0204a1000.jpg)
Polędwicę obsmażamy na rozgrzanym klarowanym maśle po 3-4 minuty z każdej strony, uprzednio oczywiście doprawiamy solą i grubo mielonym pieprzem wcierając je w mięso. Po obsmażeniu patelnię wstawiamy do piekarnika (200C) na około 10minut.
Medium - miękki jak mięsień kciuka, well done - miękki jak mięsień kciuka, który dotyka małego palca w tym czasie - ot taka wskazówka :) Na zdjęciu raczej dobrze wypieczony.
Po usmażeniu dajemy mięsu odpocząć, można zawinąć w folię na kilka minut, a w tym czasie robimy sos - do pozostałego po smażeniu masła dodajemy 2-3 łyżeczki zielonego pieprzu z zalewy ( kapary też świetnie korespondują), śmietanka kremówka - pół szklanki i energicznie mieszamy - gotowe.
Na zdjęciu raczej dobrze wypieczony.
nawet na pewno ... rzeklbym ze bardzo dobrze wypieczony - przy 4 min smazenia po obu stronach + 10 w piekarniku raczej ciezko uzyskac polowke. ... brrrr :P nie ma krwi nie ma wolowiny :D (wiem wiem .. kazdemu jakkto lubi :) )
juto zarzuce jakiegos steka .. a teraz znikam smazyc placki ziemniaczane .. jak na pyrlandie przystalo :)
Oj wypieczony, wypieczony, w domu szlaban na krwiste :)
Oj wypieczony, wypieczony, w domu szlaban na krwiste :)
ja robie bardzo prosto - wrzucam jednego steka i jak jest juz prawie "wel done" to wrzucam na patelnie swojego. wtedy jest tak miedzy "rare blue" a "rare" :) i wszyscy zadowoleni
jakos bardzo mnie boli gdy mam wysmazyc kawalek dobrej wolowiny na "well done" :P
wtedy musiałbym jeść w piwnicy:)
Dla odmiany polędwica wieprzowa, już nie well done, a w ciekawym sosie na bazie brandy, leśnych grzybów, pieczarek i musztardy dijon.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2013/01/dsc6317a1100-1.jpg
źródło (http://img18.imageshack.us/img18/6940/dsc6317a1100.jpg)
wtedy musiałbym jeść w piwnicy:)
przynajmniej wino mialoby dobra temperature:)
obiecalem steka to prosze ..
0,8-1 kg wołowiny. Wybieramy wedle uznania. Rostbef, antrykot, polędwica, ligawa, udziec .. Wołowina powinna byc czerwona do ciemnoczerwonej, najlepiej z charakterystycznym „marmurkiem”, czyli lekko poprzerastana tluszczem. Nie może być w żadnym wypadku wyschnięta czy też z żołtym brzydko pachnącym tłuszczem.
Z wierzchu powinna by lekko wilgotna.
100ml dobrej jakości oliwy
50ml sosu sojowego
50ml ciemnego rumu
25ml soku z limonki
1 papryczka chippotle lub łyżka pasty z chippotle
kilkanaście pomidorow mieszanych (koktajlowe czerwone i żółte, brazylijskie, truskawkowe)
Kilka ząbków czosnku
Wołowinę kroimy na 3cm steki. Przygotowujemy marynatę. Mieszamy oliwę, posiekaną chippotle (lub pastę), rum,limonkę sos sojowy, wciskamy 2 ząbki czosnku. Do tak przygotowanej marynaty wkładamy nasze steki i odstawiamy do lodówki minimum na 2 godz.
Pomidory koktajlowe nadziewamy na wykałaczki od szaszłyków. Rozgrzewamy patelnię grillową. Kładziemy na patelni steki i czekamy. Obok steków możemy położyc ząbki czosnku w łupinach. Dadzą nam aromat a nie przypalą się, w środku natomiast będą miekkie. Steki smażymy po 2min z każdej strony by uzyskać krwiste, po 4-5 by uzyskać średniowysmażone i ok 7-8 by były wysmażone. Steki przewracamy tylko raz!. Stopień dopieczenia steka sprawdzamy naciskając go lekko – im bardziej sie ugina tym bardziej jest krwisty.Usmażone steki zdejmyjemy z patelni i odkladamy na talerz by odpoczęły. Na patelni układamy szaszłyki z pomidorów i chwile grrillujemy z obu stron. Warto uprzednio pomidory lekko nakłuć, wtedy mniej będą pękały.
Na talerzu układamy steki oraz pomidory, polewamy sosem który wyciekł z mięsa, dekorujemy przysmażonymi ząbkami czosnku i podajemy. Doskonale smakują z masłem czosnkowo-pietruszkowym.
http://www.encantado.pl/wp-content/uploads/2012/08/DSC_2476-1024x790.jpg
źródło (http://www.encantado.pl/wp-content/uploads/2012/08/DSC_2476-1024x790.jpg)
No i super, dla mnie jednak max to medium, albo stek, albo tatar :) Jutro dostawa świeżej polędwicy, to wypróbuje Twój przepis przez weekend.
No i super, dla mnie jednak max to medium, albo stek, albo tatar :)
no to przeceiz jest prawie medium :)
[quote]Jutro dostawa świeżej polędwicy, to wypróbuje Twój przepis przez weekend.
smacznego :)
schwepes
24-01-2013, 21:18
Ruppel, sailor - jakimi obiektywami/na jakich ogniskowych "strzelaliście" swoje ostatnie zdjęcia z tego wątku?
W moim przypadku była to N85 f1,4, niektóre robię też N105 vr.
To może mniej "sophisticated" :) Szybki chleb z dodatkiem bekonu...
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2013/01/dsc9883a1024-1.jpg
źródło (http://imageshack.us/a/img23/6870/dsc9883a1024.jpg)
Ten jest na drożdżach, osobiście wolę zakwasowy, ale jak szybki, to szybki./
Przepis:
200g boczku
400g mąki pszennej (użyłem 750ki)
1 łyżeczka soli
15g świeżych drożdży
płatki chili wedle uznania
350g wody
Boczek pokrojony w kostkę obsmażyć na patelni, aż będzie chrupiący i wytopiony. Mąkę, sól, chili, drożdże i boczek po ostudzeniu wymieszać, dodać wody i wymieszać dokładnie do połączenia składników. Odstawić na 12-14h. Po tym czasie wyłożyć ciasto na oprószoną stolnicę ( będzie kleiste i lejące). Dłonie oprószyć mąką i zakładać boki cista na siebie kilka- kilkanaście razy, coś jak kopertę, po czym przykryć ściereczką i odstawić na 1-2h. Nagrzać w tym czasie piekarnik do 240c razem z żaroodpornym naczyniem ( może być garnek żeliwny 24cm, garnek rzymski...)
Wyjąć nagrzany garnek i umieścić w nim ciasto, piec przez 30min, po czym zdjąć pokrywę i dopiekać przez kolejne 30min, do zrumienienia powierzchni.
marszull
26-01-2013, 10:32
wprawdzie nie przepis, ale polecam poszukanie wytworow ze spoldzielni mleczarskiej Skarszewy
super smak, a stary amber (ponad 30 mies) ogniste chili powala
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (https://fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/312474_468580643200009_805878655_n.jpg)
na zdjeciu:brylant z czosnkiem, salami z papryka i amber
Jeszcze coś do tego chleba. Pieczona pierś indycza bejcowana uprzednio w marynacie na bazie powideł śliwkowych, sosu sojowego i miodu/.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2013/01/dsc9876a1024-1.jpg
źródło (http://img705.imageshack.us/img705/8261/dsc9876a1024.jpg)
Pierś z indyka, 1 -1,2kg,
a pod marynatę: sos sojowy ciemny 2 łyżki, łyżka octu winnego, 3 łyżki miodu, 2 łyżki powideł śliwkowych. Składniki marynaty do rondelka, wymieszać, doprowadzić do wrzenia i pogotować parę minut, następnie ostudzić.
Pierś namoczyć wcześniej w w wodzie z 2-3 łyżeczkami soli. po czym włożyć do woreczka i zalać ostudzoną już marynatą. Pozostawić w lodówce na noc.
Następnego dnia zapiekać w 180c na blasze do pieczenia przez około 1,5h - na blaszkę wlać ok 1cm wody, a mięso polewać co jakiś czas pozostałą po bejcowaniu marynatą.. Gotowe. Sos po odparowaniu wody możemy wymieszać z 1-2 łyżkami majonezu, przydaje się później do kanapek, jak poniżej...
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2013/01/dsc9898a1024-1.jpg
źródło (http://img339.imageshack.us/img339/6994/dsc9898a1024.jpg)
wspomniana pierś indycza, pomidor, sałata lodowa, kilka kropel sosu z pieczeni doprawionego majo.
marszull
28-01-2013, 23:41
ser lor (taki delikatny cypryjski serek, robi cypryjczyk ktory mieszka w Polsce) z cukrem, odrobina smietany, jajakiem, cynamonem, rodzynkami i platkami migdalowymi
zmiksowany i pozniej zapieczony w 100 stopniach przez godzine, wystudzony w lodowce i podany ze skarmelizowanym palnikiem cukrem trzcinowym
zamiast lora mozna by uzyc ricotty ;) ale polecam poszukac sprzedawcy ma jeszcze inne pyszne sery (halloumi i inne)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (https://fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net/hphotos-ak-frc1/734584_469868829737857_1362825041_n.jpg)
jajakiem
a skad bierzesz jajaka? :D od kukur? :P
marszull
29-01-2013, 19:20
a skad bierzesz jajaka? :D od kukur? :P
prosze nie lapac za literki ;)
schwepes
31-01-2013, 16:49
z szuflady... zdjęcie, nie pizza ;)
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2013/01/J3HTzCA-1.jpg
źródło (http://i.imgur.com/J3HTzCA.jpg)
Mój ulubiony deser to tor bezowy. Do tej pory każdy chciał ode mnie przepis na to, nie było osoby, która by nie wzięła dokładki;)
pierwsza wlasnej roboty kimchi .. czas nastawic nastepna ;)
http://photoheaven.net/forum/n/s_PFA_2572.jpg
źródło (http://photoheaven.net/forum/n/s_PFA_2572.jpg)
marszull
11-02-2013, 22:15
byl dzien pizzy to tak sobie swietuje z aneta, od soboty ;)
z cukinia cebula i jajkiem
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (https://fbcdn-sphotos-e-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/535714_478365142221559_2114875303_n.jpg)
z salami kaparami i pomidorami
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/488109_478365155554891_2045369201_n.jpg)
5 serow ;)
stary amber ogniste chili, ostry salami z papryka, brylant z czosnkiem
kozi dymek
i turecki peyniri
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (https://fbcdn-sphotos-b-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/154879_479190802138993_1117508790_n.jpg)
z salami, pomidorkami koktajlowymi, pasta z oliwek, mozzarella
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (https://fbcdn-sphotos-g-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/537044_479191022138971_974897884_n.jpg)
Zdjęcia super, natomiast w kwestii pizzy wyznaję zasadę "less is more" - pomidor, mozarella, bazylia, kropelka oliwy i wystarczy ;)
A co do mozarelli, to korzystając z okazji chciałbym kolejny raz po chrześcijańsku życzyć CHWD Almie za skillowanie mozarelli z truflami. I podziękować Sailorowi za cynk odnośnie Chorizo w Selgrosie - faktycznie jest i to dobre, paradoksalnie tanie, a do tego kupiłem za niecałe 7 zeta Fueta, którego właśnie z wielką satysfakcją opieprzyłem wraz z butelką trafionego za 13 zeta w Biedronie całkiem zacnego Tempranillo - ole!
marszull
11-02-2013, 23:06
ja czasem lubie bardzo oszczednie, ale czasem plyne bardziej w american pizza ;)
co do chorizo, to musze stestowac, tylko sprawdze gdzie mam selgrosa
A co do mozarelli, to korzystając z okazji chciałbym kolejny raz po chrześcijańsku życzyć CHWD Almie za skillowanie mozarelli z truflami. I podziękować Sailorowi za cynk odnośnie Chorizo w Selgrosie - faktycznie jest i to dobre, paradoksalnie tanie
niech ci bedzi ena zdrowie .. oby sie tylko nie przycwanili i nie podniesli ceny ..
co do sera z truflami - w nmiarach ktore ci podeslalem masz pecorino z kawalkami trufli - obled w ciapki.
wraz z butelką trafionego za 13 zeta w Biedronie całkiem zacnego Tempranillo - ole!
no czsem mozna w robalu cos fajnego znalezc .. ja testowalem crianze z ribery del duero i nie powalila ale to temporanilo za te cene faktycznie jest bardziej niz pijalne.
apropos chorizo:
wolowina z chorizo czerwona fasola i jalapeno. rewelacja
http://photoheaven.net/forum/n/s_PFA_2624_zp.jpg
źródło (http://photoheaven.net/forum/n/s_PFA_2624_zp.jpg)
Grabasimo
13-02-2013, 01:13
Jak lubicie truffle to polece salami z truflami. Zakupic gdzies olive z truflami (koszt ok 50zl za 50 ml) zrobic risotto z grzybami skropione na sam koniec oliva z truflami.
Dodatkowo dla tych co lubia roznego rodzaje serow plesniowych (gorgonzola - obie wersje verde czy cremoza, talegio, fontina) z twardych provalone, pecorino peperino (z chilli). Do tego miod z oliva truflowa, piklowane orzechy i lampka dobrego czerwonego wina.
Jak lubicie truffle to polece salami z truflami. Zakupic gdzies olive z truflami (koszt ok 50zl za 50 ml) zrobic risotto z grzybami skropione na sam koniec oliva z truflami.
a co ma salami do risotto? :)
swoja droga - oliwa truflowa ma tyle wspolnego z truflami co kurczak w przydroznym barze z wykwintnym obiadem.
wszelkie smakowe oliwy sa produkowane z najgorszej jakosci oliwy, dodatki smakowe sa dodawane w celu wiadomym - zeby nie dalo sie poznac ze oliwa jest kiepskiej jakosci. trufli w oliwie truflowej jest mniej wiecej jedna na 1000l ;) reszta to aromat identyczny z naturalnym
jak chcesz dobra oliwe smakowa to zrob ja sobie sam - zalej dobra (podkresle dobra) oliwa rozmaryn pieprz i susozne chili i susozny czosnek na przyklad. albo skorke z limonki i ziele angielskie .. zobacyzsz roznice w smaku i aromacie.
pecorino peperino (z chilli)
nie z chili tylko z pepperoncino - male wloskie pikantne papryczki
Grabasimo
15-02-2013, 03:48
swoja droga - oliwa truflowa ma tyle wspolnego z truflami co kurczak w przydroznym barze z wykwintnym obiadem. Pecorino pepperinoPecorino pepperinoPecorino pepperino
wszelkie smakowe oliwy sa produkowane z najgorszej jakosci oliwy, dodatki smakowe sa dodawane w celu wiadomym - zeby nie dalo sie poznac ze oliwa jest kiepskiej jakosci. trufli w oliwie truflowej jest mniej wiecej jedna na 1000l ;) reszta to aromat identyczny z naturalnym
jak chcesz dobra oliwe smakowa to zrob ja sobie sam - zalej dobra (podkresle dobra) oliwa rozmaryn pieprz i susozne chili i susozny czosnek na przyklad. albo skorke z limonki i ziele angielskie .. zobacyzsz roznice w smaku i aromacie.
Chodzi mi o produkt o jakosci jak ten http://www.carluccios.com/shop-online/item/white-truffle-oil-55ml
Z samami moj blad. Po interpunkcji mialem zaczac nowe zdanie od nowej linijki. Przepraszam.
Jesli chodzi o ser Pecorino pepperino zgodze sie z toba ze to jest papryka ale jedna z odmian tych pikantnych czyli pospolicie nazywacych chilli.
Moge kazdemu polecic zakupic trufle i sobie zrobic samemu oliwe czy risotto(koszt 1kg czarnych truffli to ponad 400f).
Chyba nie na tym polega doradztwo kulinarne? Albo mozna bawic sie w "posh" dania lub zrobic cos dobrego, a zarazem po przystepnych kosztach..
Tak jak zaprezentowales czarne tagiatelle z chorizo i krewetkami (gdzie mogles zaproponowac zrobienie przy tym domowego makaronu z atramentem matwi).
Ale oto chodz. Przejrzalem caly temat i naprawde bardzo fajne dania zaporponowales. Chwala Ci za to.
A tak pozatym polecam prawdziwe risotto wlasnie z atramenetm z matwi i na wywarze z kosci ryb bialych z krewetkami, kalamarnica,mussels (tzw muly). A do dekoracji uzyc kopru wlaskiego. Jak ktos lubi rowniez dodac na sama gore swiezo tarty parmezan ten dlugo lezakowany (Reggiano).
Chodzi mi o produkt o jakosci jak ten
55ml za 8 funtow .. czyli jakies 150funtow za litr ...
przy czym nadal nie masz gwarancji jaka oliwa zostala uzyta do produkcji, bo nie ma jej w specyfikacji. ( widzialem jak sie produkuje oliwe i wiem troche jak to wyglada od wewnatrz :) )
Moge kazdemu polecic zakupic trufle i sobie zrobic samemu oliwe czy risotto(koszt 1kg czarnych truffli to ponad 400f).
Chyba nie na tym polega doradztwo kulinarne? Albo mozna bawic sie w "posh" dania lub zrobic cos dobrego, a zarazem po przystepnych kosztach..
tu piszesz o przystepnych kosztach a powyzej polecasz buteleczke w cenie zwalajacej z nog :)
swoja droga zrobienie oliwy truflowej to zaden problem - kosztowo oczywiscie jednorazowo kosztuje wiecej ale na dluzsza mete wychodzi taniej. litr bardzo dobrej oliwy to koszt 40pln, 30g mielonych bialych trufli to niestety niemal stowka (cena ktora podajesz dotyczy calych trufli ktorych nikt nie bedzie uzywal do aromatyzowania oliwy :) a jesli nawet to potem ta trufla jest nadal do zuzycia :P ) .. ale np czarne to juz "zaledwie" 40-50pln. taka porcja wystarczy spokojnie na zaromatyzowanie 2-3litrow oliwy. czyli za 200-250pln masz 3l wlasnej oliwy truflowej zrobiona z takiej oliwy jaka chcesz a nie taka jaka ci daje producent. a to co proponujesz kosztuje w bezposrednim przeliczeniu (a z doswiadczenia wiem ze trzeba przeliczac razy 1,5 lub razy 2 chcac miec polska cene) 750pln/litr ;) czyli w Polsce spokojnie tysiak
nawet jakbys aromatyzowal truflami siekanym to i tak wyjdzie taniej
a co do makaronu czarnego - trzeba mierzyc sily na zamiary i czas pracy - zrobienie oliwy to parenascie minut. zrobienie dobrego makaronu to kilka a nawet nascie godzin. nie robie makaronu ciasta francuskiego i ciasta filo - ze wzgledu na to ze to co osiagne w kuchni nie bedize lepsze jakosciowo od tego co kupie w przyzwoitej cenie (makaron czarny kupuje swiezy-mrozony, znakomita rzecz i nie podjlabym sie jego robienia)
Tak jak zaprezentowales czarne tagiatelle z chorizo i krewetkami (gdzie mogles zaproponowac zrobienie przy tym domowego makaronu z atramentem matwi).
powyzej wyjansnilem dlaczego makaronu nie robie i nei zamierzam :) chyba ze dla zabawy
Przejrzalem caly temat i naprawde bardzo fajne dania zaporponowales.
ciesze sie ze sie podobaja i smacznego
Jak ktos lubi rowniez dodac na sama gore swiezo tarty parmezan ten dlugo lezakowany (Reggiano).
Wlosi by cie zabili za dodanie parmezanu do owocow morza. a w knajpie odmowli by ci podania tegoz :)
Oczywisice jak kto lubi ale wloska sztuka kulinarna raczej wyklucza laczenie tych rzeczy.
marszull
15-02-2013, 18:30
z Pecorino skojarzyla mi sie wizyta w pewnym sklepie, az sie nie chcialo wychodzic
podziele sie zdjeciami ;)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (https://fbcdn-sphotos-e-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/486124_494975760546272_620601428_n.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (https://fbcdn-sphotos-e-a.akamaihd.net/hphotos-ak-snc7/395487_494975597212955_1464796162_n.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (https://fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-snc6/196384_494975590546289_597599782_n.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (https://fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/379347_494975643879617_147319170_n.jpg)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-frc1/734358_494975740546274_1535762365_n.jpg)
wiecej na FB KLIK (https://www.facebook.com/media/set/?set=a.494975560546292.104835.252788424765008&type=1)
Grabasimo
16-02-2013, 12:28
Sailor na temat produkcji oliwy to nie mam zielonego pojecia. Jedynie jej uzywam. Tak wiem ze nie dodaje sie sera do owocow morza, ale codziennie widze ludzi ktorzy wlasie sobie zycza sera do takich dan. Dlatego napisalen "jak ktos lubi" - z gustami sie nie dyskutuje.
Najbardziej dziwia mnie ludzie jak zamowi sobie watrobe "blue" a pozniej mowi ze byla surowa i zimna.
gadzeciarz
22-02-2013, 20:19
A u mnie skromnie ;-)
Słonina krojona w kostkę i rzucona na patelnię a jak się już zacznie wytapiać to dokładam pokrojoną w kostkę cebulę i tak już co około 10 minut dokładam pokrojone pieczarki,czerwoną paprykę oraz posiekany czosnek o jak to wszystko będzie pływać w tłuszczu to do słoików i smalec na chlebek palce lizać.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2013/02/9f618240e4c7216f-1.jpg
źródło (http://www.fotosik.pl)
a żeby nie umrzeć z głodu to golonka gotowana w ciemnym piwie z dodatkiem warzyw.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2013/02/f625904e4687ebac-1.jpg
źródło (http://www.fotosik.pl)
Przepadam za krwistym filetem z kaczki:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (https://dl.dropbox.com/u/19059944/dak.jpg)
A tak BTW - Lidel znowu rzucił rodański Plan de Dieu, jedno z mz. przyzwoitszych win w kategorii do 15PLN, do kaczki jak znalazł. Viva!
A'propos wina - wczoraj narąbaliśmy się z kolegą winkiem i postanowiliśmy coś przekąsić "U Kucharzy" - zeżarliśmy po grasicy w sosie koniakowym, policzki wołowe, kosztowaliśmy też grzybowej i barszczyku czerwonego.
Obsługa kelnerska jest klasą samą dla siebie. Grasica była jednym z wznioślejszych doznań kulinarnych, jakich w życiu doznałem. Policzki wołowe rozpływają się w ustach. Grzybowa była deczko zbyt słona, ale wparowaliśmy zaraz przed zamknięciem, więc musiała być wygotowana, za to barszczyk był cudny.
Przepadam za krwistym filetem z kaczki
Pan mowi pan ma :P wczorajsza wariacja - z sosem z wedzonych sliwek
http://photoheaven.net/forum/n/sb_PFA_4256zp.jpg
źródło (http://photoheaven.net/forum/n/sb_PFA_4256zp.jpg)
A tak BTW - Lidel znowu rzucił rodański Plan de Dieu, jedno z mz. przyzwoitszych win w kategorii do 15PLN, do kaczki jak znalazł. Viva!
ja do lekko slodkiej kaczki proponuje przekornie jakiegos late harvesta lub gewurztraminera. swietnei sie komponuja.
Grasica była jednym z wznioślejszych doznań kulinarnych, jakich w życiu doznałem. Policzki wołowe rozpływają się w ustach.
grasicy jeszcze sam nigdy nie robilem ale w poznanskiej "todze" podaja ja wybornie i faktycznie jest to poezja smaku. policzki zarwono wieprzowe jak i wolowe to jedno z najdeliaktneijszych i najlepszych mies jakie mozna zjesc. szkoda ze w Polsce w wiekszosci masarni ida na przemial z reszta lba jako karma dla psow lub skladnik pasztetu
Pan mowi pan ma :P wczorajsza wariacja - z sosem z wedzonych sliwek
Perfekcyjnie wytopiona skórka - rzecz w żarłodajniach nieczęsto spotykana, a konieczna. Ostatnio jak zapobiegawczo wyraźnie 3x poprosiłem o wściekle krwistą kaczkę z dobrze wysmażoną skórką, dostałem mięso wysuszone na wiór w połciu słoniny, pomnikowy przykład jak zmienić delikates w niejadalną chabaninę.
Niezły pomysł z tymi śliwkami, choć do kaczki wolę sosy na bazie madery itp.
A dobre late harvesty to niestety droga impreza :(
Perfekcyjnie wytopiona skórka - rzecz w żarłodajniach nieczęsto spotykana, a konieczna.
bardzo prosty sposob podpatrzony u Ramseya :)
ja tez nie lubie niewypieczonej skorki wiec nie bede sobie robil zle :P
Ostatnio jak zapobiegawczo wyraźnie 3x poprosiłem o wściekle krwistą kaczkę z dobrze wysmażoną skórką, dostałem mięso wysuszone na wiór w połciu słoniny, pomnikowy przykład jak zmienić delikates w niejadalną chabaninę.
niestety miales za duzo wymagan - polaczenie wypieczone z krwiste jest zbyt trudne w wiekszosci lokali. juz nawet samo krwiste jest zbyt trudne :)
Niezły pomysł z tymi śliwkami, choć do kaczki wolę sosy na bazie madery itp.
na kalifornijskiech tez sie sa choc bedize slodsze - wedzone natomiast daja genialny posmak. bylem przekonany ze mam sherry ale neistety w butelce bylo tylko kilka kropli wiec sos byl bez .. i przyznam ze mimo iz smakowal doskonale to brakowalo w nim beczkowych aromatow
A dobre late harvesty to niestety droga impreza :(
w makro jest pare butelek w cenach 19 - 25pln .. oczywiscie nie sa to late harvesty bardzo wysokich lotow i do wielogodzinnego delektowania sie nie nadaja ale jako obiadowe swietnie sie spisuja
bardzo prosty sposob podpatrzony u Ramseya :)
A to używamy tego samego - ponacinać, opieprzyć, posolić, bezlitośnie wysmażyć i do pieca na parę zdrowasiek ;)
juz nawet samo krwiste jest zbyt trudne :)
w makro jest pare butelek w cenach 19 - 25pln .. oczywiscie nie sa to late harvesty bardzo wysokich lotow i do wielogodzinnego delektowania sie nie nadaja ale jako obiadowe swietnie sie spisuja
O-to-to. W innej knajpie miszczu zgrabnie ominął temat skórki odkrawając ją przed pieczeniem (w ostateczności jej brak jest lepszy, niż tłuszcz o subtelnym i aksamitnym smaku błota bagiennego). Ale uzyskanie krwistości również go przerosło.
Makro mam niestety trochę nie po drodze, ale czas się w końcu tam wybrać...
A to używamy tego samego - ponacinać, opieprzyć, posolić, bezlitośnie wysmażyć i do pieca ;)
dokladnie tak :)
nie ma co wywazac otwartych drzwi :D
Przepadam za krwistym filetem z kaczki:
Pan mowi pan ma :P wczorajsza wariacja - z sosem z wedzonych sliwek
No dobra, a gdzie przepisy? Smacznie to wygląda, ale chętnie też by się spróbowało przygotować ;)
Ze sposobem smażenia kaczki-ramzejówki najlepiej zapoznać się u źródła:
JLVFQCplH9U
Mój sos wykonuję zwykle podsmażając szalotkę na oliwie z masłem, do tego trochę bulionu i dużo wina (najchętniej madera, porto) i redukcja, trochę zredukowanego octu balsamicznego aromatyzowanego truflami i owoce, jakie akurat się nawiną - wiśnie, maliny, gruszki, śliwki, agrest, porzeczki, pomarańcze ze skórką, żurawina. W przykładzie na zdjęciu z braku laku dodałem domowej, zasmażanej brusznicy. Zamiast pomarańczy świetne są kumkwaty, a głównie ich ultradelikatna, aromatyczna skórka.
Z dodatków ostatnio idę w szpecle z podgrillowanymi słupkami cukinii, kuskus z cząstkami granatu, czerwone ziemniaki cięte w ćwiartki, skropione oliwą i pieczone w piecu z ziołami (rozmaryn, tymianek, czosnek, chilli).
W roli sałatki na zdjęciu podałem rukolę skropioną oliwą z tartym parmezanem i cząstkami dyni marynowanej.
No dobra, a gdzie przepisy? Smacznie to wygląda, ale chętnie też by się spróbowało przygotować ;)
kaczke rmazejowke masz powyzej - ja w przypadku sosu sliwkowego nie uzylem przyprawy pieciu smakow tylko pieprzu, sosu sojowego i octu basamicznego.
co do sosu - na tluszcz z pieczenia kaczki wrzucic posiekana szalotke, zeszlic, podlac odrobina rieslinga, na to pokrojone wedzone sliwki i zaraz potem smietana kremowka 30%. zdredukowac sos o polowe az nabierze pieknej barwy i gestosci.
marszull
07-05-2013, 11:42
jecie juz szparagi? bo ja tak
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (https://fbcdn-sphotos-a-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/249066_515089418549131_968300638_n.jpg)
zawiniete w szynke szwarcwaldzka, zgrilowane i do tego jajko sadzne posypane parmezanem
szybko i pysznie
marszull
07-05-2013, 18:13
robiliscie kiedys pulled pork? ja juz dwa razy i wychodzi super
to akurat lopatka, zamrynowana w sosie rybnym, pieprzu i odrobinie papryki wedzonej
pieczone 10 godzin w 80 stopniach, do tego wlasne bulki i sos z zielonym pieprzem
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (https://fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-frc1/428235_469353419789398_718125933_n.jpg)
a tak w klimacie majówkowym dołożę ostatnio zrealizowany pomysł:
Mięso oczyść z polędwiczek i błon. Następnie długim i cienkim nożem zrób nacięcie po środku mięsa aby powstała kieszonka.
Pistacje obierz w łupinek i posiekaj.
Ser pleśniowy wymieszaj z masłem, orzechami i posiekaną natką.
Takim farszem nadziewaj mięso.
Z wierzchu skrop mięso olejem i posyp obficie Przyprawą Knorr.
Grilluj powoli ok. 10-12 minut z każdej strony. Podawaj z pieczonymi ziemniakami i szpinakiem.
http://images.przepisy.pl/images/488x330_mcz_95/22554/Piersi_kurczaka_z_serem_plesniowym.jpeg
Mam takie dość nietypowe pytanko do kucharzy, bo ja to jedynie w kuchni do lodówki zaglądam... Na google oraz youtube nie udało mi się znaleźć odpowiedzi. Historia wygląda tak...
Szukam nazwy, przepisu lub czegokolwiek co by mnie naprowadziło na pewną pastę, z którą podawane są steki. Spotkałem się z nią w pewnej restauracji w Niemczech, a dokładniej w Leverkusen - to tak na wypadek gdyby to był jakiś lokalny pomysł. Była czerwona, o konsystencji mniej więcej koncentratu pomidorowego, natomiast nie smakowała jak koncentrat, keczup, itd. Była też jaśniejsza. Być może było to coś na pomidorach (z puszki, lub na koncentracie), ale wcale nie jestem o tym do końca przekonany.
Jakieś pomysły?
PS. Może nie jest ona do końca typowa dla steków, ale jakiejś ich wariacji niemieckiej (albo nie tylko). Pasowała mi bardziej niż pomysły z masłem i pieprzem. Aha, przypomniało mi się też, że restauracja chwaliła się wołowiną z Argentyny (chyba), więc wydaje mi się, że wiedzieli co robią.
Mogła to być salsa, a ich warianty są niezliczone. Najprawdopodobniej pomidory + papryka, cebulka, jalapeño, do tego mogły być różne zielska jak np. kolendra.
A spotkałeś się z salsą podawaną do steków? Ale poszukam, może coś znajdę, bo rzeczywiście o tym nie pomyślałem, dzięki!
marszull
07-05-2013, 22:42
w zasadzie taka pasta to moglo byc wszystko, mogla byc tez pasta z grilowanej papryki plus pomidory i jakies przyprawy (swieze lub suszone ziola, balsamico, cukier trzcinowy)
Psychotrop
09-05-2013, 20:17
tak jak chłopaki piszą, to może być wszystko.
lubuję się w różnych pastach pomidorowych, czy paprykowych.
p.s.
nasionka Scotch Bonnet przygotowane do sadzenia.
za jakieś 3,5 do 4,5 miesiąca będą robił papryczki marynowane, pastę (coś a'la eros pista) i zapewne salsę.
przedstawię relację foto, oraz relację ustną z "wrażeń" startu rakiety na przylądku canaveral :D
robiliscie kiedys pulled pork? ja juz dwa razy i wychodzi super
to akurat lopatka, zamrynowana w sosie rybnym, pieprzu i odrobinie papryki wedzonej
pieczone 10 godzin w 80 stopniach, do tego wlasne bulki i sos z zielonym pieprzem
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (https://fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-frc1/428235_469353419789398_718125933_n.jpg)
Super, muszę to zrobić!!!!
schwepes
16-05-2013, 20:18
pankejkowo
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2013/05/LqBOoEN-1.jpg
źródło (http://i.imgur.com/LqBOoEN.jpg)
marszull
13-08-2013, 11:43
podpatrzylem u Moniki na blogu z Gotuje bo lubi (http://gotujebolubi.blox.pl/html) przepis na pomidory pieczone
i wczoraj zrobilem pierwsza porcje. Pierwsza bo dzisiaj ide po nastepne ;)
Pomidory na pol, na papier, troche oliwy, i przyprawy ja dalem cukier, sol morska, balsamico, papryke z urfy i troche igielek rozmarynu
pieklem w piekarniku gazowym tak okolo 130-150 stopni (jak bylo za duzo to zmniejszalem, jak za malo to zwiekszalem 2,5 godziny
pozniej z czochem do sloika i dobra oliwa
a wyglada po upieczeniu tak ;)
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (https://fbcdn-sphotos-g-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/q71/s720x720/1148755_557143471010392_1568123156_n.jpg)
A spotkałeś się z salsą podawaną do steków? Ale poszukam, może coś znajdę, bo rzeczywiście o tym nie pomyślałem, dzięki!
najpopularniejszy sos do stekow to argentynskie chimichurri, potem sos porto, potem sos z zielonego pieprzu, czesto tez spotyka sie ktorys wariant mojo rojo czy mojo verde.
jesli mial byc czerwony to moglo to byc klasyczne barbecue lub jakas jego lokalna odmiana, moglo byc mojo rojo lub tez hiszpanski sos z pieczonej papryki. mozliwosci sa setki :)
mogla to tez byc i jest to najbardziej prawdopodobne wolna wariacja szefa kuchni na temat tego co bylo w lodowce :)
nasionka Scotch Bonnet przygotowane do sadzenia.
jak chcesz to gdzis powinieniem miec nasionka Bird Eye. przy okazji mam tez marynowane bird eye oraz autorska paste z bird eye, thai chili i swiezego pieprzu oraz oliwy. biorac pod uwage rozmiar sloika starczy mi na jakies 3-4 lata przy intensywnym uzywaniu ;)
najpopularniejszy sos do stekow to argentynskie chimichurri, potem sos porto, potem sos z zielonego pieprzu, czesto tez spotyka sie ktorys wariant mojo rojo czy mojo verde.
jesli mial byc czerwony to moglo to byc klasyczne barbecue lub jakas jego lokalna odmiana, moglo byc mojo rojo lub tez hiszpanski sos z pieczonej papryki. mozliwosci sa setki :)
mogla to tez byc i jest to najbardziej prawdopodobne wolna wariacja szefa kuchni na temat tego co bylo w lodowce :)
Dzięki wielkie. Sprawdziłem podane pomysły, ale to żaden z nich. Raczej wariacja z lodówki to także nie była, gdyż trudno o to przez przynajmniej dwa miesiące oraz przy ogromnej klienteli. Najbliżej do tego co jadłem wygląda mojo rojo, z tym że to jest bardziej sos, a konsystencja tej pasty była mniej więcej jak koncentrat pomidorowy. No nic, zrobiłem sobie jako eksperyment miks ketchupu oraz pikantnej tajskiej pasty z orzeszków ziemnych i daję radę steka z tym skonsumować jakoś. ;) Może poeksperymentuję jeszcze z azjatyckim słodkim sosem chilli jako dodatek. Jak widać preferuję proste rozwiązania, gdzie to możliwe. ;)
Od czasu do czasu w Biedronce pojawiają się steki firmowane przez Sokołów. Sezonowane przez trzy tygodnie. Antrykot i rostbef. Antrykot dla mnie bez sensu i bez smaku steka, tyle że chyba zawsze miękki, ale nie o to w tej zabawie chodzi przecież. Rostbef można trafić całkiem niezły, a czasem 1/3 nie do zgryzienia. Jednak w ich cenie i bez dodatkowego zachodu - idealne żarcie dla komputerowca, informatyka, gracza, fotografa itd. Smakowo niezły, choć pierwszy sort mięsa ze światowych stołów to na pewno nie jest (polskie krowy). Przetestowałem też dwa warianty smażenia patelniowego. Wyszło mi, że przepis z opakowania (na średnio) całkiem nieźle się sprawdza na patelni z płaskim dnem. To 2 min, z każdej strony, plus dodatkowo po 1 minucie. Czyli obracamy 3 razy. Na patelni grilowej (lub na grilu), po 3 min z każdej strony działa równie dobrze. Praktycznie ani razu nie wyszedł zbyt wysmażony stek, więc można działać na zegarek. Każdy potrafi to przyrządzić - łatwiejsze niż jajecznica.
mOSAd - polecam Hestona Blumenthala i jego sposob na przygotowanie i smazenie steka, jest calkiem ok ;) I lepiej brac mieso ciete z metra ;) a nie jakies cienkie placki, ktore daja w Biedronce.
Tu Heston:
5-9NgOZuUXM
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.