Witam!

Mam pewien problem. Przyjąłem zlecenie na wykonanie zdjęć ślubnych.
W sumie to zadzwonił telefon i milutka Panna młoda poprosiła o to bym uwiecznił jej ślub.
Oczywiście, że jestem narwany, wstępnie się zgodziłem, ustaliliśmy spotkanie które wypadło wczoraj wieczorem. Na spotkanie przyszła przemiła ale mocno otyła kobieta. Ma wspaniałą osobowość, jest przemiła, grzeczna, dobrze wychowana, ale dość mocno otyła. Mocno mocno otyła. Pana młodego nie oglądałem, bo na ślub przyleci dzisiaj i zaraz po ślubie wylatują gdzieś w świat. (Acha - ślub jutro ) Ślub biorą tylko w USC, ze względu na różnice religijne pana młodego. Potem knajpa niezbyt wyszukana - i tu sobie jakoś poradzę bo w reporterce czuję się mocny, ale paniczne boję się sesji plenerowej która muszę zmajstrować w niedzielę. Mam już upatrzone kilka ewentualnych miejsc, jednak zastanawiam się jak przygotować się do samej sesji. Chodzi mi o to że chcę zrobić te zdjęcia najlepiej jak tylko potrafię. Chciałbym troszeczkę nagiąć rzeczywistość, by otyłość PM nie rzucała się w oczy tak jak w realu. Wiem że pewnie z materiału wrócę zadowolony, jednak wolałbym więcej wiedzieć przed niż już po "eksperymencie". Od wczoraj przeglądam fotografie ślubne mistrzów, wyciągnąłem z nich pewne wnioski, jednak nadal obawiam się czy podołam zadaniu.

Jeżeli znacie jakieś uniwersalne sposoby by poprawniej zamaskować otyłość na etapie ustawienia fotografowanych, kadrowania, światła, zastosowanych szkieł, proszę podzielcie się ze mną swoimi spostrzeżeniami. Dysponuję dość dobrym zestawem szkiełek i mobilnego oświetlenia, jednak chciałbym w miarę możliwości jak najmniej eksperymentować. Będę wdzięczny za ewentualne przykłady dobrych zdjęć z udziałem otyłych (oczywiście chodzi mi o portret czy reportaż ślubny).

PZDR