Close

Strona 4 z 4 PierwszyPierwszy ... 234
Pokaż wyniki od 31 do 36 z 36

Wątek: Pomiar punktowy

  1. #31

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Franeq Zobacz posta
    Ano praktyka (...)
    Ano właśnie, trzeba po prostu ćwiczyć...
    BTW, linki do dwóch fajnych artykułów o wykorzystaniu "spota" do mierzenia światła:

    http://backroom.renderosity.com/~pho...etering%20.pdf
    http://daystarvisions.com/Docs/Tuts/Meter/pg1.html


    Pzdr
    M

  2. #32

    Domyślnie

    Przekornie wywołałem tę dyskusję, bo jestem przekonany, że pomiar punktowy może być dokładny tylko wtedy gdy mamy możliwość zmierzenia światła odbitego od płaszczyzny o znanym nam współczynniku odbicia. W każdym innym musimy wprowadzać poprawki "na oko". I w tym kryje się cały paradoks. Oto, jak wielu mniema, najdokładniejszy tryb pomiaru, aby dał prawidłowe wyniki, musi być wspomagany jakże nieprecyzyjnymi szacunkami. Nie wiemy do końca czy dać +0,7, czy może jednak -0,3 EV. Przecież nawet mierząc portretowaną twarz możemy spodziewać się skrajnie różnych wyników. I nie mówmy już o czarnym Senegalczyku, czy bladolicym Duńczyku. Wystarczające będą różnice w odcieniu skóry, połysku czy lokalnym układzie cienia. Po wykonaniu kilku pomiarów okaże się, ze każdy z nich dał inny wynik pomimo stałego światła. W tym układzie zdecydowanie dokładniejszy pomiar umożliwi ręczny światłomierz mierzący światło padające. Ale ten rodzaj pomiaru tez nie zawsze może być użyty, np. w sytuacji gdy obiekt jest inaczej oświetlony niż nasze stanowisko i nie możemy się do niego zbliżyć.
    Nie twierdzę również, że pomiar punktowy jest nieprzydatny, ale według mnie jest zdecydowanie przeceniany. Mam tutaj na myśli ten tryb pomiaru w lustrzankach.

  3. #33

    Domyślnie

    RBT - ta dyskusja jest bardzo ciekawa i dobrze, że ją wywołałeś. Faktycznie, pomiar punktowy wymaga często szacowania "na oko", chyba że mamy w kadrze obszary, które powinny być po prostu białe, wtedy wiadomo o ile na plus należy zwiększyć ekspozycję. W pierwszym z linków, które podałem, autor radzi, aby szukać w kadrze obszarów, które odbijają tyle światła co "średnia szarość" - to też odbywa się na zasadzie "trafię lub nie", chociaż na pewno może pomóc doświadczenie i wierzę, że po zrobieniu wielu zdjęć w różnych warunkach i analizie ich histogramów, można dojść do dużej wprawy w tym zakresie. Piszesz, że pomiar punktowy jest przeceniany. Który w takim razie poleciłbyś? Ręczny światłomierz na światło padające odpada, to raczej nie zabawa dla amatora. Ja nie bronię "spota", dopiero uczę się robienia "prawdziwych" zdjęć i nie twierdzę, że jest najlepszy, niemniej jednak po poczytaniu trochę na ten temat wydaje mi się, że MOŻE być najbardziej precyzyjny, jeśli mamy odrobinę wprawy w szukaniu obszarów jasnych lub obszarów o tej nieszczęsnej średniej szarości. Niektórzy pisali wcześniej o używaniu matrycowego, ale też przyznają, że robią korekcję "na oko". Ech... nie jest to łatwe zagadnienie

    Pzdr
    M

  4. #34

    Domyślnie

    RBT, pewnie masz dużo racji ale na pewno nie ma czegoś takiego jak wzorcowe tablice pochłaniania światła przez dane płaszczyzny. wszystko jest tu subiektywne. subiektywnie postrzegana jest 18%-owa szarość na którą wyskalowany jest światłomierz. ale stosując pomiar punktowy łatwiej nam, mimo wszystko, odnieść się do tej magicznej neutralnej szarości przez to, że to my decydujemy co chcemy uzyskać (postrzegając w ten czy inny sposób odcienie szarości danej sceny). tak ja to rozumiem.
    Mam Full Frame. A co 36 zdjęć nową matrycę i kartę pamięci w jednym.

  5. #35

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez metal137 Zobacz posta
    ... autor radzi, aby szukać w kadrze obszarów, które odbijają tyle światła co "średnia szarość" - to też odbywa się na zasadzie "trafię lub nie", chociaż na pewno może pomóc doświadczenie...
    Pzdr
    M
    Tu masz całkowita rację, żeby mieć zgodny z oczekiwaniami wynik pomiaru trzeba zmierzyć znaną płaszczyznę "odniesienia". Może to być np. szara karta, przy słabym oświetleniu lepsza może okazać się biała. Ale to jest mniej istotne. Musimy jedynie wiedzieć jak przenieść wynik takiego pomiaru na samą matrycę. A to wymaga już indywidualnego dostrojenia do posiadanego aparatu, czy nawet obiektywów (patrz prześwietlajaca Sigma 30 f1,4). Bo w każdym z nich (nawet w Nikonach) producent dopuszcza pewne odchyłki w precyzji działania układu pomiarowego, migawki, przysłony. Jako ciekawostkę podam, że do kalibracji światłomierza w Nikonie D70 producent wymaga, zgodnie z instrukcją serwisową światłomierza Minolty Auto Meter IV.
    W praktyce, podczas mierzenia małych partii kadru najlepiej sprawdzi się pomiar selektywny, o nieco zmniejszonym obszarze pomiaru. Jeśli tonalność motywu mieści się w całości na naszej matrycy, nie ma problemu, należy jedynie starać się (z uwagi na lepszy sygnał) na dosunięcie świateł do prawej. Jeśli się nie mieści, przestaje istnieć coś, co się nazywa poprawnym naświetleniem. Tylko od nas zależy w którą stronę będziemy przesuwać ekspozycję. Jeśli chcemy przedstawić czytelne cienie, prześwietlimy światła. Wygląda to zazwyczaj fatalnie, ale skoro zależy nam na czytelnych cieniach...Może ktoś inny będzie chciał pokazać światła i naświetli dużo słabiej. W obydwu przypadkach cel zostanie osiągnięty.
    eRJot napisał "...ale stosując pomiar punktowy łatwiej nam, mimo wszystko, odnieść się do tej magicznej neutralnej szarości przez to, że to my decydujemy co chcemy uzyskać (postrzegając w ten czy inny sposób odcienie szarości danej sceny). tak ja to rozumiem"
    Największą zaletą pomiaru punktowego jest możliwość mierzenia małych obszarów kadru, jest to zarazem także jego największą wadą, gdyż w praktyce fotograficznej nie mamy z reguły zdefiniowanych punktów odniesienia. I wówczas ten tryb pomiaru, jak już pisaliśmy wyżej, wymaga wprowadzenia poprawek na oko.

  6. #36

    Domyślnie

    No cóż, wszyscy w tym wątku doszliśmy chyba do wniosku, że tak naprawdę nie istnieje jedyny, szłuszny tryb pomiaru ekspozycji i w zasadzie wybór takiego czy innego, to tak naprawdę wybór "mniejszego zła" w danej sytuacji. Wszystkiemu winny jest ten nieszczęsny zakres tonalny matrycy, dużo mniejszy niż zakres ludzkiego oka. Ja w każdym razie po przeczytaniu tego wątku i paru artykułów, oraz po zrobieniu paru zdjęć testowych wiem że:
    - odległość od średniej szarości do zupełnej "białości", to dla mojego Nikona D60 2,7 - 3EV (2,7 to taka bezpieczna wartość). Jak to sprawdzić, jest opisane tu: http://daystarvisions.com/Docs/Tuts/DCExp/pg1.html
    - jeśli tylko w kadrze mam jakiś biały obszar (ściana budynku, padające ostre słońce, biały fragment ubrania, czy cokolwiek) mierzę punktowo światło na ten obszar i ustawiam korektę +2,7EV
    - robię zdjęcie i mam gwarancję histogramu dosuniętego do prawej strony, bez przepaleń, itp. Jeśli jakiś obszar zdjęcia jest za ciemny, trudno, pozostaje korekcja na komputerze (tak jak napisałeś, sceny mocno kontrastowe są po prostu nie do opanowania przez aparat).


    Pzdr
    M
    Ostatnio edytowane przez metal137 ; 17-04-2009 o 23:47

Strona 4 z 4 PierwszyPierwszy ... 234

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •