Close

Strona 1 z 2 12 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 786

Mieszany widok

Poprzedni post Poprzedni post   Następny post Następny post
  1. #1
    nin
    Gość

    Domyślnie

    pale bo lubie - nigdy nie rzuce jedyne co to ogranicze lub zwieksze - nie mogl bym sobie odmowic przyjemnosci

    powodzenia i wytrwania zycze

  2. #2

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez nin Zobacz posta
    pale bo lubie - nigdy nie rzuce jedyne co to ogranicze lub zwieksze - nie mogl bym sobie odmowic przyjemnosci
    Też tak mówiłem, też tak myślałem i też tak podchodziłem do palenia. Na szczęście mi przeszło, bo bez zmiany podejścia w życiu by się nie udało.

    Stock, powodzenia Ja za pierwszym razem (po tym jak nie paliłem ponad rok) też zacząłem "ot tak do piwka tylko". Teraz, bogatszy o to doświadczenie, mam nadzieję nie wdepnąć ponownie w nałóg.
    And I am not frightened of dying. Any time will do, I don't mind.

  3. #3
    puchbeary
    Gość

    Domyślnie

    Mija piąty rok jak nie palę. Nie mogę się sobie nadziwić że kiedyś paliłem. Dziś wszystko inaczej pachnie, inaczej smakuje. Będąc nad morzem trafiłem na plaży na budkę jakiejś organizacji pomagającej zerwać z nałogiem - robili pomiary zawartości czegoś tam w wydychanym powietrzu. Mam oddech człowieka który nigdy nie palił - wszystko w normie - i to jest moja największa nagroda. Polecam wszystkim.
    ps: Pod koniec paliłem 2 paki dziennie.
    psII: Uwędzony pocałunek śmierdzi. Teraz pocałunki smakują jak najlepsze lody malinowe .

  4. #4
    pebees
    Gość

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez puchbeary Zobacz posta
    ps: Pod koniec paliłem 2 paki dziennie.
    Co to jest..

    Cytat Zamieszczone przez puchbeary Zobacz posta
    Mija piąty rok jak nie palę. (..)
    psII: Uwędzony pocałunek śmierdzi. Teraz pocałunki smakują jak najlepsze lody malinowe .
    Hmm.. całowałeś się i całujesz sam ze sobą?

  5. #5
    puchbeary
    Gość

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez pebees Zobacz posta
    Co to jest..
    To dwie paki niebieskich L&M-ów. A do tego jeszcze z przyjaciółmi bardzo często fajkę pykałem - Czarna Amphora była cudna!!



    Cytat Zamieszczone przez pebees Zobacz posta
    Hmm.. całowałeś się i całujesz sam ze sobą?
    Nie, z kobietą. Ale wreszcie czuje smak tych pocałunków. Spróbuj kiedyś - warto

  6. #6
    pebees
    Gość

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez puchbeary Zobacz posta
    Nie, z kobietą. Ale wreszcie czuje smak tych pocałunków. Spróbuj kiedyś - warto
    E tam, ciągle próbuję, każda ma ten sam smak.. może to jednak fajki?

  7. #7

    Domyślnie

    Ja po 10 latach ciężkiego palenia 25-40 dziennie lub na imprezach do 60 w 2002 1 maja przestałem na plastry. To znaczy na jeden bo rano dnia następnego stwierdziłem że jak moge z plastrem to mogę i bez. I już tak 6 lat nie palę. Smak węch to coś czego palacze nie mają. Początkowo tak mi się węch wyostrzył, że siedząc na balkonie wiedziałem kiedy kot w łazience stawia klocka do kuwety.
    Wiem, że jestem nałogowcem i kiedy zapalę choć jednego to po mnie. Polecam to nie boli a zysk jest wielki.
    Jedyna wada to waga ciała.
    Usunięto komercyjną stopkę - regulamin forum!

  8. #8

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez downunder Zobacz posta
    Ja rzuciłem bo obiecałem dziecku.
    A ja wolałem uniknąć pytań w stylu "tata, a co to jest?", "tata, a ja mogiem?". Moja córa na szczęście jeszcze tyle nie gada

    Cytat Zamieszczone przez downunder Zobacz posta
    Dobrze, że założyłeś ten wątek, jak będzie mi ciężko to najpierw tutaj zajrzę w celach terapeutycznych.


    Cytat Zamieszczone przez ADAS Zobacz posta
    Jedyna wada to waga ciała.
    No właśnie słyszałem te rewelacje o podwajaniu swej objętości, ale odpukać i poprzednio, i teraz waga leci na ryj zamiast rosnąć.
    And I am not frightened of dying. Any time will do, I don't mind.

  9. #9
    bombel
    Gość

    Domyślnie

    Też paliłem po dwie paki pod koniec kariery palacza. Teraz od kilku już lat (nie liczę, ale tak ze sześć - osiem, to już będzie) ani jednej faji. Poradzę tyle każdemu: nie napinaj się na rzucenie dożywotnie, ostatecze i absolutne.

    Nie pal dzień. Nazajutrz pomyśl sobie, że szkoda już tego jednego dnia abstynencji, i jak się da, to nie pal drugi dzień, Nie na siłę, ściskając pośladki do bólu... Powiedz sobie - dało się jeden dzień, może da się i drugi.

    Jak wytrzymasz, powiedz sobie za 3 dni tak: szkoda tych 3 dni męki; może nie sikając z wysiłku p[o nogach dałoby się jeszcze ze 3 dni wytrzymać. W razie czego nawet te 3 dni to zysk, a może da sięz tydzień.

    Po 2 tygodniach powiedz sobie mniej więcej to samo. Nie zauważysz pewnie, kiedy miną kolejne 4 miesiące, a szkoda przecież tego, co juz się przeszło, tym bardziej że im dalej w las z czasem to będzie bardziej z górki.

    I tak, w miarę spokojnie i nie sprężając się na siłę rzuciłem całkowicie, co dawniej wydawało mi się nadludzkim i tytanicznym wysiłkiem.

  10. #10

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez bombel Zobacz posta
    Też paliłem po dwie paki pod koniec kariery palacza. Teraz od kilku już lat (nie liczę, ale tak ze sześć - osiem, to już będzie) ani jednej faji. Poradzę tyle każdemu: nie napinaj się na rzucenie dożywotnie, ostatecze i absolutne.

    Nie pal dzień. Nazajutrz pomyśl sobie, że szkoda już tego jednego dnia abstynencji, i jak się da, to nie pal drugi dzień, Nie na siłę, ściskając pośladki do bólu... Powiedz sobie - dało się jeden dzień, może da się i drugi.

    Jak wytrzymasz, powiedz sobie za 3 dni tak: szkoda tych 3 dni męki; może nie sikając z wysiłku p[o nogach dałoby się jeszcze ze 3 dni wytrzymać. W razie czego nawet te 3 dni to zysk, a może da sięz tydzień.

    Po 2 tygodniach powiedz sobie mniej więcej to samo. Nie zauważysz pewnie, kiedy miną kolejne 4 miesiące, a szkoda przecież tego, co juz się przeszło, tym bardziej że im dalej w las z czasem to będzie bardziej z górki.

    I tak, w miarę spokojnie i nie sprężając się na siłę rzuciłem całkowicie, co dawniej wydawało mi się nadludzkim i tytanicznym wysiłkiem.
    Właśnie tak rzucałem palenie 4,5 roku temu. Wytrzymałem pierwszy dzień, to miałem motywację żeby wytrzymać kolejny i kolejny i tak przez jakiś czas. Potem już przestałem liczyć. Czasami nachodzi mnie ochota na dymka, ale szkoda mi tych kilku lat dla chwili..... no właśnie czy po tylu latach pierwszy fajek byłby przyjemnością?? chyba nie koniecznie i nie palę dalej

    Ja nie stosowałem żadnych wspomagaczy, po prostu któregoś dnia powiedziałem sobie, że nie będę się zmuszał w pracy na czekanie na windę, nie będę stał poza wiatą przystanku autobusowego gdy pada deszcz a mnie najdzie ochota na papierosa (co prawda jeżdżę nałogowo samochodem, ale argument był ), że w końcu zaoszczędzę na kilka rolek filmu miesięcznie. O zdrowiu, kondycji, kaszlu nie wspomnę.

    Najgorszych, a zarazem najfajniejszych było kilka pierwszych dni. Najgorszych bo: głód fizyczny, głód psychiczny (w pracy jak miałem problem to szedłem na fajka a jak wracałem, rozwiązanie problemu miałem już w głowie). Najfajniejsze było jednak to, że przez kilka pierwszych dni raczyłem się pierwszymi ciepłymi i słonecznymi dniami roku (to był kwiecień) i natlenienie spowodowało że czułem się jak naćpany

Strona 1 z 2 12 OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •