O, ktoś odgrzebał stary temat... to co, zapalimy na tę okazję, co?![]()
Szukaj
O, ktoś odgrzebał stary temat... to co, zapalimy na tę okazję, co?![]()
u mnie za tydzień bedzie kwartał bez faja
i gdyby nie odgrzebanie tematu nie pomyślałbym o fajku i tym ile już nie palę
bez fajurów jest mi dobrze że hej![]()
No tak. Jest taki zespół chorobowy, który w 95% jest wywoływany przez papierosy - POChP - przewlekła obturacyjna choroba płuc. Bardzo męczące schorzenie i dużo częstsze niż rak płuc/a, a przez to dużo droższe w leczeniu. W niektórych krajach (we Włoszech choćby) warunkiem refundacji leczenia tej choroby jest rzucenie palenia. Jeśli okaże się, że pacjent nadal pali, musi płacić za wszystko - łącznie z leczeniem szpitalnym.
Też motywujące.
Jestem obcy i nic co obce nie jest mi obce.
T.
ja 10 latach po prostu przestałem palićz dnia na dzień
moja dziewczyna (dzisiaj żona) nawet nie zauważyła przez dwa tygodnie ze nie pale, nie miałem jakiegoś zespołu odstawienia i żadnych takich. Nigdy nie używałem żadnych środków bo po prostu nie miałem kasy na to - rzuciłem 5 lat temu
nie trzeba wzywać doktora
Moje serdeczne gratulacje
Czyli nie palisz najwyżej jakiegoś miesiąca z hakiem.
Można już z dumą powiedzieć "rzuciłem palenie" chociaż moim zdaniem to jeszcze trochę za wcześnie.
Na razie rzuciłeś, teraz chodzi o najważniejsze, o to, żeby już więcej nie wziąć papierosa do ust.
A z tym różnie bywa.
Sam paliłem ponad dwadzieścia pięć lat.
Chroniczny kaszel poranny i charakterystyczna chrypka towarzyszyła mi już od tak dawna że nawet przestałem na to zwracać uwagę. Jednak postępujące te efekty i zwiększająca się skłonnośc do zaziębień i infekcji dróg oddechowych skłonily mnie do prób zerwania z nałogiem. Próbowałem kilka razy, wytrzymywałem kilka, kilkanaście dni po czym znów wracałem do nałogu, ba nawet po takiej przerwie "nadrabiałem zaległości" paląc więcej niż przed nią.
Kilka lat temu wreszcie "rzuciłem"!
Po sześciu miesiącach nikotynowej abstynencji myślałem jak Ty, ja nie palę! Czułem się już na tyle pewnie, że pozwoliłem sobie na przyjęcie poczęstunku. No bo jednego to przeciez można...
Po długiej przerwie pierwszy papieros smakował jak g...no i nawet nie wypaliłem go do końca.
Ale coś się zmieniło chociaż na początku niezauważalnie. Po kilku dniach znów przyjąłem wyciągniętą w moim kierunku paczkę i papieros już smakował lepiej. Potem znów kilka razy, potem zacząłem oglądac się za palącymi i starałem się znaleźc tam, gdzie zaraz ktos wyciagnie paczkę, potem to już sam kupiłem...
Paliłem znów przez półtora roku.
Kolejne próby zerwania przyszły razem z powrotem kaszlu i chrypki.
Rzuciłem wreszcie tym razem na dłużej, nie palę już od 16 grudnia 2004 roku
Niemniej wciąż mam się na baczności, nałóg jest podstępny, wystarczy trochę nieuwagi by znów otumanił byłego palacza oparami dymu
Życzę Ci powodzenia i konsekwencji w niepaleniu ale jednocześnie ostrzegam przed zbytnią pewnością siebie.
Napisz "rzuciłem" za jakieś pięć lat, wtedy to będziesz bliżej prawdy![]()
pozdrawiam, Wojtek
Axer rzucił we wrześniu ale 2008r.![]()
Yoora
a n a l o g o w i o r t o d o k s i . p l
Aa, to juz roczek ponad...
Tym bardziej gratulacje![]()
pozdrawiam, Wojtek
Rzuciłem palenie w połowie 1995 roku, z dnia na dzień, bez zapowiedzi, przyrzeczeń, postanowień.
Po trzynastu latach palenia stwierdziłem, że takie g...no nie będzie mną pomiatało.
Rok później mój ojciec zachorował na raka spowodowanego paleniem papierosów.
Miałem wątpliwą przyjemność oglądać każdego dnia skutki postępującej choroby, co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że są lepsze metody popełnienia samobójstwa.
Skontaktuj się z nami