dziękuję za życzenia i gratuluję wytrwałości
często myślisz teraz o papierosie?
Szukaj
dziękuję za życzenia i gratuluję wytrwałości
często myślisz teraz o papierosie?
Czasami nawet kilka razy dziennie, czasami w ogóle.
Najczęściej zdarza się myśleć jak doświadczam jakiejś sytuacji, zdarzenia, w których jeszcze nie byłem bez papierosa.
W maju np. jechałem autem do Brukseli i już był problem jak przejechał tyle kilometrów i nie zapalić.
Ostatnio pierwszy raz byłem na urlopie po rzuceniu palenia, plaża, leniuchowanie, kawki na tarasie, no i brakowało tylko ... papierosków.
Nie jest tak źle, da się z tym żyć jak się nie chce już wrócić do palenia. A ja już nie chcę wracać.![]()
OMG, I have finally discovered what's wrong with my brain: On the left side, there is nothing right, and on the right side, there is nothing left.
a ja nie palę od 32 lat... fakt, że mam 32 lata trochę tu zmienia... ale jednak to wcale nie takie proste pozostać niepalącym pomimo tego, że wszędzie wokół byli palacze... cieszę się, że wiele razy potrafiłem powiedzieć "NIE DZIĘKI"... I teraz nie muszę rzucaćTak czy siak trzymam za wszystkich rzucających kciuki !!
Zawsze bądź sobą... no chyba, że możesz być Bat-Manem... wtedy zawsze bądź Bat-Manem.
moje obserwacje...
Ja paliłem jak smok ok 10 lat. Ostatnie 3 lata palenia miałem pracę, gdzie bardzo dużo jeździłem autem i papieros pomagał mi chwilowo nie zasnąć - wtedy odpalałem prawie jednego od drugiego.
Usuwałem kiedyś awarię stacji bazowej tel. kom. w Szczawnicy i wchodziłem pieszo (było po deszczu) ze sprzętem na górę Jarmuta. Myślałem, że wyzionę tam ducha. Po drodze mijał mnie starszy człowiek, który mówił, że on tak sobie tu do kapliczki chodzi.
Wywaliłem paczkę papierosów (wiem, trochę nie ekologiczne) na tej górze i od tego czasu jak by mi ktoś jakąś wajchę przestawił. W jednej chwili przestało mnie ciągnąć do palenia (nieważne, że impreza czy inna okazja). Jestem totalnym i fanatycznym przeciwnikiem palenia. I tak już 7 lat.
I poszło jakoś tak łatwo. Widać każdy ma inną drogę i sposób na wyjście z nałogu, moja prowadziła przez Szczawnicę
Powodzenia w walce z nałogiem i wytrwałości tym co rzucili.
Ostatnio edytowane przez Dlugi123 ; 13-08-2009 o 15:11
D300, N17-55, BW UV MRC, BW POL MRC, ThinkTank 30
i już ponad 72 godziny niepalenia
teraz podobno już będzie z górki
leci siódmy dzionek niepalenia
obym wytrwał dalej
weekendowe piwko było pretekstem, ale ograniczyłem ilość do jednej sztuki piwka dziennie i już tak palenie nie kusiło - dałem radę nie zapalić
rano nie mam trampka w ustach i mam coraz lepszy węch - palonego na przystanku fajka czuję z 15 metrów
wczoraj śniło mi się, że się złamałem i zapaliłem, obudziłem się mokry i z wyrzutami sumienia, jednak jak sobie uzmysłowiłem że to tylko sen było mi naprawdę dobrze
kawki nie piję od ośmiu czy dziewięciu lat, nawet jednej najsłabszej więc tu mi łatwiej niż niektórym kawoszom, bo przecież kawa i papieroch to nieodłączna para
myślę o papierochach bardzo często, szczegolnie w sytuacjach gdy po nie zawsze sięgałem
teraz sięgam po gumę, a jak ślina już mi leci to po nicorette microtab
trzymam się i jestem z tego dumny
boję sie tylko że teraz będę musiał się odzwyczajać od tych tabletek i staram się nie brać ich więcej niż 5-6 na dobę i na razie mi sie udaje
zamierzam po dwóch tygodniach zejść do 3-4 sztuk na dobę, potem góra dwie w skrajnych przypadkach i maksymalnie po 10 tygodniu nie brać już żadnych medykamentów i być naprawdę WOLNYM
czytam ten wątek jak mi jest ciężko i cieszę się sukcesami innym
to pisanie też jest rodzajem terapii, tak, że wybaczcie, ale czasami jeszcze coś tu nasmaruję
pozdrawiam wszystkich
Ostatnio edytowane przez ekonet ; 22-08-2009 o 17:08 Powód: pis. ("także")
leci jedenasty dzionek bez faja - jestem bardzo kontent
a jak u Was?
ktoś wymiękł i zaczął palić?
może jacyś nowi przystąpili do "klubu"?
ja zdezerterowalem, ale z 2giej strony mocno ograniczylem. z paczki na 3-5 fajek dziennie.
A ja paliłem od dzieciństwa... i od lipca fajki precz. Kasa, kasa, kasa..., no może jakby kosztowały ze 3 zetaRocznie przepalałem dobry obiektyw. Nic mnie nie potrafiło zmobilizować jak możliwość "rozwalenia" 2,5 kloca rocznie na obiektyw. Jeszcze nie ogłaszam sukcesu ale już widzę, że da się bez tego żyć. Piję kawę i alkohol bez specjalnych ograniczeń i to mi nie przeszkadza nie palić. Nawet czuję, że pluca lepiej pracują
no i waga w końcu w górę z 67 przy 186
Już się rozglądam za nowym szkiełkiem i to może być motywujące
Acha no i moje małe dziecko już mi nie musi zadawać pytań dlaczego palę i ja już nie muszę kretyńsko się uśmiechać nie potrafiąc sensownie odpowiedziećbo przecież nie odpowiem, że fajnie się chmury puszcza
Ale najważniejsza jest ŚWIADOMA decyzja, inaczej dupa zbita.
red light, dark room...
Skontaktuj się z nami