Poranek zapowiadał sie ładny, przed świtem niebo było pięknie różowe, a więc chwyciłem torbę ze sprzętem i poczłapałem nad rzekę. Niestety, tuż po wschodzie chmury zaciągnęły niebo, światła nie było. Pozostało mi tylko makro wspomagane przede wszystkim wbudowaną lampą, żadnego dyfuzora... po 2 godzinach kucania nad trawami i wszelkiego rodzaju zieleniną bardziej lub mniej zieloną wróciłem zmarznięty do domu....

Trochę kadrów zrobiłem, będe Was nimi znów zamęczał
Na początek jeden czyścioch... to w zasadzie jedyny oprócz ślimaków przedstawiciel "zwierzyny" jaką dziś spotkałem, reszta będzie kwiatowo - wodna

Niestety, zanim znalazłem tego czyściocha fociłem krople na kwiatach, z racji słąbego światła podniosłem sobie ISO do 500 i zapomniałem o tym, jak zwykle, więc wszystkie fotki czyściocha, i kolejne, które robiłem po nim, mają niezły szum.... ech, stare poczciwe D70...

1.

2.

3.

4.

Pozdrawiam
Marek