W sensie całość czy chodzi o coś bardziej konkretnego? Bo mam tylko smarkfona a na tym średnio się skrobie elaboraty.
Szukaj
W sensie całość czy chodzi o coś bardziej konkretnego? Bo mam tylko smarkfona a na tym średnio się skrobie elaboraty.
Cz4rnuch!! Dobrze, że żyjesz...
Wracaj w te pędy do Polski, albo bliżej do Chicago.![]()
W sprawie lotów.
Ciachnięciem zatrzymuje się przyloty obcokrajowców.
Ogłasza się, ze za tydzień - dwa zostaną wstrzymane wszelkie loty - dając POLAKOM czas na normalny powrót, a nie gwałtu rety "LOT do domu" i potem sardynki w puszce na terminalu i w autobusach z Okęcia po kraju; kto nie załapał wirus za granica ma dużą szansę na zarażenie podczas tej specyficznej repatriacji. Przyloty są rozproszone po całym kraju, a nie skomasowane na jednym lotnisku w jednym terminalu!
Do tego korzysta się z mechanizmu unijnego na dofinansowanie repatriacji - pasażerowie płacą wówczas 25% ceny biletu.
Tak powinno być, a jak jest każdy widzi.
A w temacie tematu i fotografii:
KNpost.jpg
"...Kto zagląda pod powierzchnię, czyni to na własną odpowiedzialność..."
http://commons.wikimedia.org/wiki/Windmill
Pstrykoaparat + obiektywy + okulary korekcyjne -10.5 dioptrii.
"Don Kichote to zły człowiek był..."
hmm mozna sprawdziic.... tutaj jest napisane skad biora oni dane do tej mapki... i wynika ze z obszarow chinskich biora oni dane z chinskich zrodel link a np na Europy z European Centre for Disease Prevention and Control link i jeszcze jakis zrodel dla Canady, Australii i WHO
wyglada na to ze mapka jest na tyle wiarygodna na ile wiarygodne ma zrodla... albo o ile w ogóle ma jakies zrodla.... zrodla z krajów Europy wydaja sie byc wiarygodne
D7100 D750, N70-300VR, N35 1.8, Di622 II, T150-600g1, n50/1.4, 2xYN685+622tx, N24/1.8, N18-35, N85/1.8 + klamoty lol ...mala galeria flickr
Nie wiesz jak wygląda "lot do domu"? Jest o tym sporo info, ogólnie to u nas zamknięto granice i skasowano wszystkie loty. Lot lata po świecie i zwozi Polaków, musisz sobie kupić na to bilet. Oczywiście nie z każdego miejsca na świecie, co do Peru
">Na jak długo musimy zorganizować sobie życie w Ameryce Południowej?< (uwaga! Wyborcza) - pytają. Władze Peru wprowadziły stan wyjątkowy i godzinę policyjną, sklepy są puste.
Agnieszka Sosnowska razem z rodziną i przyjaciółmi (łącznie siedem osób, w tym dziecko) na wakacje do Ameryki Południowej wyjechała z Polski 6 marca. W planach była objazdówka po Chile, Boliwii i Peru z lotem powrotnym z Santiago de Chile 25 marca.
W połowie ich wakacji, kiedy podróżowali po Peru, wprowadzono w tym kraju stan wyjątkowy w związku z rozwijającą się epidemią koronawirusa. Od poniedziałku, 16 marca, obowiązuje także godzina policyjna między 20 a 5 rano. Tylko pierwszej nocy w dwóch miastach - Limie, stolicy, i Callao - policja zatrzymała 152 osoby na komisariatach (aresztowano np. Peruwiańczyka, który w nocy poszedł wyrzucić śmieci). Niektórzy mogą stanąć przed sądem.
- Dosłownie w ostatniej chwili przed wprowadzeniem stanu wyjątkowego złapaliśmy autobus z Arequipy do Limy (prawie tysiąc kilometrów). Teraz siedzimy w mieszkaniu i czekamy na dalszy rozwój wypadków - mówi "Wyborczej" Agnieszka, a przed jej oknami przejeżdżają kolejne radiowozy i samochody wojskowe. W lokalnych mediach i na portalach społecznościowych przewijają się obrazki czołgów na ulicach peruwiańskich miast. Peru jest na podobnym etapie epidemii koronawirusa jak Polska. Oficjalne dane mówią o 234 zakażonych. Jak na razie media podają, że epidemia pochłonęła trzy ofiary. Sytuacja rozwija się jednak dynamicznie. Najbliższy "LOT do domu" w ramach akcji polskiego rządu z tamtej części świata zaplanowano na 24 marca. Samolot zabierze wtedy Polaków z Rio de Janeiro w Brazylii. Drogą lądową z Limy do Rio jest 4,8 tys. km. Samoloty między Peru i Brazylią nie latają, zawieszono też transport publiczny między miastami. Żeby przejechać z jednego do drugiego, trzeba mieć zgodę policji. Nie wolno też poruszać się prywatnymi samochodami.
Lot powrotny do Polski, którym rodzina Sosnowskiej miała wrócić z Santiago de Chile, został już dawno anulowany. (...) Mimo znacznych obostrzeń w ruchu drogowym Polacy, którzy utknęli w Peru, próbują sobie organizować transport przynajmniej do Limy, z której mają największe szanse na lot do domu. Pomniejsze grupki Polaków utknęły m.in. w Cuzco i jego okolicach (niedaleko znajduje się największa atrakcja turystyczna tego kraju, czyli Machu Picchu), w Arequipie, ale także w Tarapoto, w Mancorze nad Pacyfikiem czy w niewielkiej miejscowości Nauta blisko granicy z Brazylią.Starają się zdobyć pozwolenie na przejazd do Limy. Niektórzy z nich w obecnych warunkach muszą być przygotowani, że w podróży do stolicy Peru spędzą dzień albo nawet dwa.(...)"
Biorąc pod uwagę te 2-3 tygodnie przesunięcia w epidemii w naszym kraju wychodzi że działania naszego rządu były faktycznie przedwczesne jak twierdziła opozycja po zamknięciu szkół, potem po informacji o zamknięciu lotnisk krytyka nawet z brukseli, w paryżu wybory i zamieszki szybko Francja wprowadza wiele obostrzeń czyli są spóźnieni o te 2-3 tygodnie, berlin krytykuje zamkniecie naszych granic po czym mija dwa dni i cała EU zamyka granice, protesty w francuskich miastach gdzie jeden z argumentów że makaron nic nie robi, a w polsce mimo niskiej ilości zachorowań wprowadza się wiele rzeczy.
Hiszpania ma ponad 10 tysięcy zachorowań i 300 zgonów, pojawia sie podobny argument że Polska i inne kraje wprowadza wiele rzeczy, a u nich nawet atrakcje turystyczne nie mają ograniczeń liczebnych.
Nasza opozycja produkuje fejka za fejkiem na co łapie sie wielu nawet tu na forum.
Wybory wybory wybory co tam konstytucja i demokracja, przecież pis jest zły, a nie my, zresztą wybory są w maju i spokojnie można czekać z decyzją jeszcze kilka tygodni.
Media "niezależne i obiektywne" przez tydzień wałkowały temat że kościoły nie są zamknięte jakby ich tam na siłę spędzali i kropili zawirusowaną wodą święconą.
USA to chyba najgorsze miejsce na ziemi aby przeżyć koronawirusa.
Krąży twitt z rachunkiem za diagnostykę i leczenie covid, chyba 30tysiecy$
Kilkadziesiąt milionów nieubezpieczonych, wielu bez wiz, więc nawet z objawami nie beda się zgłaszać. To będzie masakra..
Ps do nowego Jorku dołączyło Las Vegas.
Dla chcacych sie koniecznie przetestowac https://corona-testen.com/corona-tes...sars-cov-2-pcr
I was expecting applause but I suppose stunned silence is equally appropriate... flickr
Będę zaglądał co jakiś czas i skrobnę kilka słów...
Na ten moment widzę zagrożenie o którym mało się mówi ale mówilo wcześniej tylko nie w kontekście epidemii. Zaczynają (albo lada moment zaczną) się problemy kadrowe. Może nie tyle wynikające z zarażenia się ale z konieczności poddania się kwarantannie w oczekiwaniu na wyjaśnienie. Niby nic. Ale... W naszej służbie zdrowia jest taka "tradycja", że ludzie rzadko kiedy pracują w jednym miejscu, na jednym etacie. Tutaj proszę doczytać do końca zanim ktoś napisze - "kiedyś to było inaczej".
Wynika to z:
a) małych zarobków,
b) jesli nie z małych zarobków to ze zwykłej ludzkiej chęci życia na lepszym poziomie.
Nie piszę o brakach kadrowych bo przymusu pracy nie ma i nikt mnie nie zmusza do brania dodatkowych dyżurów. Ale te braki generują możliwości dla tych, którzy chcą zarobić więcej. Albo z powodu - patrz pkt.a albo patrz pkt.b.
Lekarze poza pracą podstawową biorą dyżury dodatkowe albo w swoim macierzystym szpitalu albo w innym. Pielęgniarki etat na jednym oddziale, dodatkowa praca w przychodni, ratownictwie, DPS-ie itp. Ratownicy - jeśli są na etacie to jedno pogotowie ale umowy cywilno-prawne w innych, do tego praca w szpitalach. Jeśli umowa cywilno-prawna to ilość miejsc pracy nieograniczona. Do tego dochodzą dyżury w dyspozytorniach medycznych. Do tego praca w prywatnych podmiotach. Ja, mam etat w zespole ratownictwa i do tego mam 5 dyżurów w dyspozytorni - to przy pracy zmianowej i łączeniu dyżurów jest ledwo delikatnie odczuwalny wysiłek. Ale obserwując środowisko to jestem raczej wyjątkiem niż normą. Dodatkowo w ratownictwie pracują strażacy, policjanci, strażnicy miejscy, wojskowi - sporo osób ma wykształcenie ratownika w tych służbach.
Do sedna... Wysłanie 2-3 osób powiedzmy z jednej karetki na kilka dni wolnego z powodu kwarantanny generuje problemy kadrowe w kilku stacjach pogotowia, do tego może dojść SOR, drugi SOR itp.itd. Wysanie na kwarantannę 5 pielęgniarek z jednego oddziału paraliżuje w wariancie pesymistycznym kilka placówek medycznych jednocześnie.
Na razie nie wygląda to źle ogólnie, lokalnie pewnie są incydenty niewydolności kadrowej. Ale jeśli za jakiś czas będziecie czytać o kryzysie z pracownikami, to przypomnijcie sobie to co piszę. W Polsce gdyby obowiązywała zasada - jeden pracownik, jeden etat już dawno trzeba by zamknąć 1/3 placówek medycznych.
I na koniec - darujcie sobie przypisywanie tej sytuacji jakiejkowiek opcji politycznej. Tak jest od wielu, wielu lat. Szans na zmiane nie widzę ani teraz, ani po nastepnych wyborach - obojętnie jaki one przyniosą wynik.
Ostatnio edytowane przez gremed ; 22-03-2020 o 23:02
...w Polsce jest wykonywana podobna ilość testów na 1mln mieszkanców co we Francji gdzie do znudzenia będę pisał są o te 2 tygodnie później od nas, czyli patrząc na krzywą robimy jakieś 2x więcej testów.
... kolejny fake news opozycji o tym jak to Polska przetrzymuje maseczki dla Włoch musi być prostowany, a rozpuszczali go np sikorski i giertych, dno !!
... EU zabiera sie do roboty intensywnie
https://twitter.com/EU_Commission/st...77048665202688
Ostatnio edytowane przez ksh ; 22-03-2020 o 23:02
Skontaktuj się z nami