Tu nie chodzi o jakąkolwiek rację.To nie jest przepychanka, czy wtedy było tak, czy bardziej czy mniej pomarańczowo... Zupełnie nie chodzi o to. Powiem szczerze - jaki był wtedy kolor na niebie interesuje mnie najmniej. Poważnie, najmniej.
Chodzi o to, że fotografia jak ja ją rozumiem wcale nei ma za zadanie imitować stanu, jaki panował na planie, tylko ma nieść doznania artystyczne. Oczywiście mówię tu o fotografii, jaką prezentujemy w tym dziale, bo co innego fotografia, powiedzmy, z dziedziny dokumentacji sądowej... Więc powtarzam, ma nieść jakieś doznania, a nie imitować obraz okolicy.
Ludzie na początku drogi często mylnie uważają, że nei należy poprawiać czy zmieniać w ten sposób fotografii, bo to 'wykrzywia' obraz, staje się czymś ułomnym, czymś nienaturalnym. Nie zauważają przy tym, że myśląc w ten sposób odcinają sobie całe bogactwo języka i form fotograficznych, które polegają właśnie na zmianie, i to często bardzo gwałtownej. Ot, choćby fotografia czarno-biała... Ileż pięknych obrazów stworzyła fotografia, która polega na tak drastycznej zmianie natury, jak odcięcie wszystkiego, co kolorowe!
Zupełnie podobnie, jak ze zdjęciami nocnymi. Jak jest w nocy? Ciemno. Ale zdjęcia nocne wcale nie są ciemne, a im mają więcej blasku, tym są lepsze!Czyli inaczej mówiąc im bardziej odchodzą od imitowania natury, tym lepiej!
Trzymanie się myśli, że zmienianie w ten sposób natury jest czymś ułomnym jest dla mnie niezrozumiałe, bo jeśli niesie to dodatkowe doznania artystyczne, jak dla mnie nie jest ułomne, tylko ma w sobie wartości dodane, czyli jest nawet lepsze!
Ale jestem spokojny, że masz przed sobą dwie drogi: albo Twoje hobby fotograficzne się rozwinie, i sam kiedyś dojdziesz do dokładnie tych samych wniosków o jakich piszę, albo rzucisz to hobby na rzecz jakiegoś innego i wtedy spokojnie wystarczy Ci jakiś telefon, które - bądźmy szczerzy - właśnie wyspecjalizowały się we w miarę wiernej imitacji, i nawet im to wychodzi.
Szukaj



Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami