Po przeczytaniu tego watku a zwlaszcza jego poczatku bylem przekonany, ze trzymam trupa w szafie.
Mojej R2880 nie uzywalem dokladnie od czerwcowej przeprowadzki. Stala w kartonie w cieplym przewiewnym pomieszczeniu.

Bylem przekonany, ze albo na smietnik, albo stocze wielka walke o przywrocenie do zycia, zwlaszcza, ze juz w przeszlosci mialem zatkane glowice jak nie drukowalem niczego z miesiac. Tak dlugo jednak nigdy nie byla nieuzywana.
Wlasnie podlaczylem drukarke. Po wlaczeniu do pradu zrobila standardowe czyszczenie glowic i ... wydrukowala idealny test glowic. Bez nawet jednej malenkiej kreseczki pustej.

To sie nazwya miec fuksa

R2880 to jednak porzadne maszyny.
U mnie od zawsze tylko oryginalny tusz. Moze to pomoglo.