Taki więc zainspirowany wyjazdami "kedy" pomyślałem sobie, ten gość, z małym dzieckiem pruje na wczasy na koniec świata, bez żadnych oporów, a ja się tu spinam, bo komary, bo koszty, a w duszę z tym wszystkim, JADĘ, a raczej jedziemy.
Ale jestem już stary i nie mam tyle odwagi, na domiar nie posługuję się językiem angielskim dobrze, a w ręcz nawet baaaaaa........rdzo słabo, więc poszukałem biura podróży, które "szyje" wczasy na miarę.
No i znalazłem (tu ................... by nie robić reklamy, jak ktoś chce to ma PW.) B24PL no i zabuliłem no i POLECIAŁEM.
Tak więc może nie wiele w życiu widziałem, ale już parę wycieczek zaliczyłem po okolicach. począwszy od Szkocji, przez dojczlandję, szwajs, austrię, włoszczyznę, horwatski kraj, grecką wyspę Kreta, po Białoruś, Litwę, itp.
Większość tych wycieczek to była tygodniowa MAX i to nawet w paru przypadkach miałem dość przed czasem i wracałem do domu w podskokach, gotów zrezygnować z ostatnich dni urlopu.
Jednak nie tym razem. Z racji odległości i ceny za sam przelot, postanowiłem na pobyt 2 tygodniowy, tak wiem, że są tacy którzy mogą spokojnie na 3tygodnie, a nawet i dłużej jechać, jednak nie ja, ba kto mnie zna, dobrze wie, że ja mieszkam i żyję ciągle jak na wczasach, więc po co się urywać, najczęściej w domu mam lepiej niż gdzieś tam w świecie hen daleko.
Ale jednak doba lotu, koszty nie małe no i zima w kraju, zmobilizowała mnie do opuszczenia swojego barłogu na ciut dłużej.
POLECIAŁEM! a ja pierniczę, przepraszam za wyrażenie, ale nie da się tego określić inaczej. Lot sam w sobie jest super, ale czas przesiedziany w bardzo niewygodnym SIEDZISKU jest MASAKRĄ. Lot z Amsterdamu do Singapuru trwa 13godzin, a jak w ostatnim fotelu siądzie, opasły Holender i śpi jak zabity, to nawet do toalety nie ma jak się wydostać. Ogólnie dla masywnie otłuszczonychjest to bardzo nie komfortowa sytuacja.
Ale DOLECIAŁEM.
Teraz bez zbędnego ględzenia, po kolei pokazuję foty i w miarę jak będzie warto strzępić klawisze, to coś tam skrobnę.
AAAA no i najważniejsze, NIE wybrałem się na koniec świata by spełniać się fotograficznie, ja tam byłem WYPOCZYWAĆ !!!
Nikt nie wspominał, że lot jest tak męczący a żarcie ledwo przechodzi przez gardło, i to tylko z nudów. Ależ ci europejczycy nędznie jedzą.
Nie będę się wdawał w szczegóły, ale było CIĘŻKO, na szczęście na miejscu z racji ceny którą wybuliłem czekał na mnie samochodzik, przewodnik, kierowca a i hotelik niczego sobie.
Oczywiście kwiatki, przywitania, muzyczka itp. było, ale 1K zdjęć nie w sposób jest tu przedstawić.
Jest DOBRZE o to najważniejsze.
Będzie ze 100 zdjęć, więc powoli na spokojnie, bo neta mam słabego.
Szukaj




Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami