Close

Strona 1 z 4 123 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 37
  1. #1

    Domyślnie Bali na leniwca.

    Taki więc zainspirowany wyjazdami "kedy" pomyślałem sobie, ten gość, z małym dzieckiem pruje na wczasy na koniec świata, bez żadnych oporów, a ja się tu spinam, bo komary, bo koszty, a w duszę z tym wszystkim, JADĘ, a raczej jedziemy.
    Ale jestem już stary i nie mam tyle odwagi, na domiar nie posługuję się językiem angielskim dobrze, a w ręcz nawet baaaaaa........rdzo słabo, więc poszukałem biura podróży, które "szyje" wczasy na miarę.
    No i znalazłem (tu ................... by nie robić reklamy, jak ktoś chce to ma PW.) B24PL no i zabuliłem no i POLECIAŁEM.
    Tak więc może nie wiele w życiu widziałem, ale już parę wycieczek zaliczyłem po okolicach. począwszy od Szkocji, przez dojczlandję, szwajs, austrię, włoszczyznę, horwatski kraj, grecką wyspę Kreta, po Białoruś, Litwę, itp.
    Większość tych wycieczek to była tygodniowa MAX i to nawet w paru przypadkach miałem dość przed czasem i wracałem do domu w podskokach, gotów zrezygnować z ostatnich dni urlopu.
    Jednak nie tym razem. Z racji odległości i ceny za sam przelot, postanowiłem na pobyt 2 tygodniowy, tak wiem, że są tacy którzy mogą spokojnie na 3tygodnie, a nawet i dłużej jechać, jednak nie ja, ba kto mnie zna, dobrze wie, że ja mieszkam i żyję ciągle jak na wczasach, więc po co się urywać, najczęściej w domu mam lepiej niż gdzieś tam w świecie hen daleko.
    Ale jednak doba lotu, koszty nie małe no i zima w kraju, zmobilizowała mnie do opuszczenia swojego barłogu na ciut dłużej.
    POLECIAŁEM! a ja pierniczę, przepraszam za wyrażenie, ale nie da się tego określić inaczej. Lot sam w sobie jest super, ale czas przesiedziany w bardzo niewygodnym SIEDZISKU jest MASAKRĄ. Lot z Amsterdamu do Singapuru trwa 13godzin, a jak w ostatnim fotelu siądzie, opasły Holender i śpi jak zabity, to nawet do toalety nie ma jak się wydostać. Ogólnie dla masywnie otłuszczonych jest to bardzo nie komfortowa sytuacja.
    Ale DOLECIAŁEM.
    Teraz bez zbędnego ględzenia, po kolei pokazuję foty i w miarę jak będzie warto strzępić klawisze, to coś tam skrobnę.
    AAAA no i najważniejsze, NIE wybrałem się na koniec świata by spełniać się fotograficznie, ja tam byłem WYPOCZYWAĆ !!!
    Nikt nie wspominał, że lot jest tak męczący a żarcie ledwo przechodzi przez gardło, i to tylko z nudów. Ależ ci europejczycy nędznie jedzą.

    Nie będę się wdawał w szczegóły, ale było CIĘŻKO, na szczęście na miejscu z racji ceny którą wybuliłem czekał na mnie samochodzik, przewodnik, kierowca a i hotelik niczego sobie.


    Oczywiście kwiatki, przywitania, muzyczka itp. było, ale 1K zdjęć nie w sposób jest tu przedstawić.
    Jest DOBRZE o to najważniejsze.
    Będzie ze 100 zdjęć, więc powoli na spokojnie, bo neta mam słabego.
    http://www.krupienko.pl/galeria/

  2. #2

    Domyślnie

    widze ze wróciłes więc komary Cię nie zjadły i Deet nie był potrzebny Dawaj foty - będę zaglądał..

  3. #3

    Domyślnie

    DEET?????????jakiego komara?. żadnego komara tam nie widziałem, ba, nawet mogę śmiało powiedzieć, że u nas jest o miliadry więcej latającego dziadostwa więcej niż na Bali. Tam poza wielkimi motylami, mrówkami, i jaszczurkami, które wpylają wszystko co się rusza, nie widziałem nawet przyzwoitej wielkości muchy.
    http://www.krupienko.pl/galeria/

  4. #4

    Domyślnie

    na Filipinach też zero - przyzwiozłem całego deeta z powrotem

  5. #5

    Domyślnie

    Pierwszy kwaterunek w okolicach Ubud, tam jest zagłębie rękodzielnictwa. Z racji tego iż ryż rośnie 3 miesiące większość rolników oddawało się w tym czasie przeróżnym pracom, a że ryż uprawiany jest tam wszędzie, to i tych małorolnych artystów nie brakowało.
    Zaczniemy od tarasów ryżowych, oczywiście te na pierwszym zdjęciu to zysku jako uprawa pewnie wielkiego nie przynoszą, ale ściągają turystów którzy kupią to i owo i tak się kręci biznesik.
    3.

    Ta uprawa jednak już jest rentowna, a takich nie brak tam.
    4.
    http://www.krupienko.pl/galeria/

  6. #6

    Domyślnie

    Naturalne siedlisko małpek Makaki zostało przez Holendrów zagarnięte na własne potrzeby, między innymi świątynie, później rękę przyłożyli też sami Balijczycy. Małpeczki jednak się ze swojego miejsca nie wyniosły, żyje im się razem z ludźmi dobrze, tym bardziej, że są dobrze traktowane jak też i większość zwierząt na tej wyspie.
    Tak powstał park - królestwo - małpi las czy może gaj - Monkey Forest.
    5.

    6.

    7. Makaki są przesympatyczne, tu chyba przyszły fotograf zainteresował się sprzętem. Myślałem, że będzie jak w zoo, czyli śmierdząco, brudno i pazury a tu zonk, małpki czyste zero agresji aż chciałoby się wziąć taką do domu.
    http://www.krupienko.pl/galeria/

  7. #7

    Domyślnie

    Jestem coraz bardziej zainteresowany, czekamy na więcej, zaczyna być zabawnie
    Nikon i podróże ...


  8. #8

    Domyślnie

    Małpy lubią o dziwo się kąpać, skaczą do wody, nurkują, bawią się. Spotkałem się również z luksusowymi basenami zbudowanymi specjalnie dla małp. Nie ma tych małp bardzo dużo, ale jest ich kilka większych siedlisk na wyspie i są czczone.
    8.

    Ludzie również mają gdzie popływać. Ogólnie bardzo dużo wody we wszelakiej maści fontannach, basenach, strumieniach itp. Nie zawsze jest to krystalicznie czysta woda, bo i bardzo ulewne deszcze porywają ze sobą wszelkie śmieci, a tego niestety na Bali nie brakuje. Śmieci pochodzą głównie z darów które są wystawiane najczęściej na ulicy. Dary te są dla złych bogów, by trzymały się daleko od siedliska. W tych darach jest wszystko, bo jak i człowiek, bogowie lubią i jeść, i zapalić, i potrzebują kasy na bilety do kina. Niestety tych darów nikt nie zbiera i tworzy się z tego naprawdę niezły śmietnik. Na szczęście nie ma smrodu jak i też Balijczycy to czysty naród, choć przy tych temperaturach to i nie ma się czemu dziwić, bo ma się chęć na prysznic nawet i kilka razy dziennie.
    Jednak trzeba przyznać, że ich potrzeba czystego obejścia kończy się na granicy działki, na ulicy to już różnie bywa, najczęściej niezłe syfilisanto.

    Postanowiliśmy skorzystać z atrakcji jaką jest spływ pontonami po rzece Ayung. Pływam sporo kajakiem ale muszę przyznać, że zabawa była przednia, oj szkoda, że nie miałem tam kajaka, bo Chińczycy to nie należą do asów wioślarstwa, a to z nimi przyszło mi się płynąć. Tak czy siak było bardzo fajnie no i zorganizowany ten rafting był na medal.

    9.

    10.

    Jednak muszę przyznać, że z czasem potrafili się zintegrować i okazywali nawet chęć pomocy.
    11.
    http://www.krupienko.pl/galeria/

  9. #9

    Domyślnie

    Dawaj dalej, bo fajnie się twoją relację czyta i ogląda
    D7000 |N18-105|N28-70|N70-210|N10-24|S17-50|SB26x2|SB910| |Soligor2x|Jupiter200|Helios44M5|
    Grecja2013
    klik 1) Zabawa w RAW'ki - weź udział
    klik 2) Zabawa "zadania tematyczne" - weź udział

  10. #10

    Domyślnie

    Teraz trochę na temat świątyń. Oczywiście przeważają hinduiści, jest to około 80% jednak tam jest tak olbrzymia tolerancja religijna, że nie ma mowy o jakiejkolwiek dyskryminacji. Choć muzułmanie jeśli chodzi o święta, są bardziej przewidywalni. Taki sobie pracownik Balijczyk potrafi szefowi oznajmić w poniedziałek, że od środy do soboty ma święta no i klops, nie ma dyskusji, święta rzecz święta A świąt wszelakich mają baaaardzo wiele. Jest oczywiście w marcu jeden wielki dzień "ciszy" tak dokładnie w ten dzień nawet poza samymi wiernymi inni z racji szacunku również siedzą cicho. Nieczynne są w ten dzień sklepy, restauracje i kompletnie wszystko zamiera na wyspie. Tak więc jest to naród bardzo religijny więc i modlić się muszą mieć gdzie, tak też i świątyń wszelakiej maści jest tam po prostu bez liku. Ba ja nawet przez pierwsze dni nie fotografowałem wejść do domów, ha no właśnie, bo tam człowiek ma wrażenie, że kapliczka za kapliczką, świątynia za świątynią a że naczytałem się, że tego nie wolno, tamtego nie wolno to i nawet nie robiłem zdjęć, by kogoś nie urazić. A tu się okazuje, że to są najzwyklejsze "furtki" i im zamożniejszy Balijczyk, tym bogatszą ma furtkę no i nawet do tego ma swoją świątynię. Jedynie czego trzeba było się pilnować, to że kolana muszą być zakryte by nie prowokować bogów, gdyż jeden z nich bardzo niewyżyty i nie należy go prowokować. Tak więc sarong, czyli chusta którą się najlepiej przewiązać w pasie no i po problemie. A saronga z ładnymi frendzelkami dostaliśmy od naszego tour operatora więc nie było problemu.

    12.

    13.

    To oczywiście żadne świątynie, no może troszkę, ale widać tu czym Balijczycy okazują swoją zamożność.

    Zapomniałem dodać, że z tymi kolanami i sarongiem, to tylko jak się wchodzi już na sam teren świątyni, tak na zewnątrz, to można wręcz w stroju kąpielowym.
    Jeszcze na początku XXwieku Balijki miały odkryte piersi, i dopiero pod naciskiem pruderyjnych turystów zaczęły zakrywać swoje walory. A Ballijki są urodziwe nie ma to tamto.
    Ostatnio edytowane przez tomajk ; 04-03-2014 o 20:37
    http://www.krupienko.pl/galeria/

Strona 1 z 4 123 ... OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •