saint - chodziło przypuszczam bardziej o skalę zjawiska niż o pojedyncze / mniej masowe 'wybryki' tego typu. Bo przyznasz sam, że jest tego znacznie więcej.
Szukaj
saint - chodziło przypuszczam bardziej o skalę zjawiska niż o pojedyncze / mniej masowe 'wybryki' tego typu. Bo przyznasz sam, że jest tego znacznie więcej.
No właśnie nie. Może jest więcej ilościowo, ale proporcjonalnie to pewnie nawet mniej. Moim zdaniem najmniej modyfikowanej fotografii było w czasach środkowych, czyli przy maksimum popularności małego obrazka, ale jeszcze przed cyfrą. Wtedy to masy robiły zdjęcia, ale nie miały narzędzi do ich modyfikowania (modyfikowali za nich ludzie w labie, ale ciii, nikt o tym nie wiedział). Wcześniej zdjęcia robili tylko nieliczni, o dużej dozie wtajemniczenia w temat i oni sobie z modyfikacjami radzili świetnie. A potem (czyli dziś) przyszły narzędzia ułatwiające modyfikacje, przy czym nadal żyje spora grupa, która nadal robi zdjęcia, a wychowała się w czasach środka właśnie -- stąd całe oburzenie.
A co do fotografii autorskiej, to nie tak, że jak się jest autorem, to to od razu jest fotografia autorska. Fotografia na zlecenie, bądź wykonana w konkretnym ale nie moim celu, nadal jest mojego autorstwa, ale nie jest moją autorską fotografią. W języku polskim brakuje tu idealnego słowa aby to jednoznacznie określić. Nadal jednak wolę tak (choć na siłę nie zamierzam przekonywać, co najwyżej argumentować), niż, zgodnie ze sztuką, artystycznie.
To, co widzisz, nie jest tym co widzisz.
S4INT - mi nie chodziło o właśnie taki retusz czy drobny fotomontaż, jak podesłałeś.
Chyba przyznasz rację, że dopiero w fotografii cyfrowej trendem cieszą się paniusie latające na chrabąszczach, motylach i ważkach, stojące jedną nogą na odwłoku, do tego kręcące lody na maszynce do robienia mięsa i tańczące makarenę jednocześnie, podrzucające płonącymi autami.
Nie wierzę, że na forum sprzętowo-ślubnym padły takie słowaNatomiast w fotografii artystycznej i ogólnie w sztuce (przynajmniej współcześnie) – podstawą jest myśl, idea, pewien problem. Zdjęcie jest jedynie narzędziem służącym prezentacji, zagłębieniu się w temat przewodni. Nie istnieją bez kontekstu. Temat, seria zdjęć, a często również szerszy opis – stanowią nierozerwalną całość. Dobre zdjęcie nie jest zdjęciem najlepszym wizualnie, lecz takim, które najlepiej oddaje myśl.Niestety niewielu jest takich świadomych odbiorców medium.
Co do kwestii artystyczna czy autorska, to jest ona w tej całej sprawie najmniej istotna i w wielu przypadkach z powodzeniem można stosować zamiennie.
W kwestii montażu, nie każda fotografia jest hardcorowym dokumentem. Metoda pracy jest indywidualnym wyborem artysty i jeśli to co chce on powiedzieć uzasadnia użycie takiego czy innego środka, używa go. Oczywiście jeśli ktoś w photoshopie osiąga efekty, które mógłby osiągnąć bez obnaża słabość techniki, a jeśli służy to wyłącznie podniesieniu atrakcyjności wizualnej zmierza w stronę kiczu, ale przy zachowaniu umiaru i merytorycznym uzasadnieniu zabiegów wszystkie chwyty dozwolone.
czytam ten watek i czytam i az mnie swierzbi zeby napisac co mysle .. ale obiecalem sobie ze ni ebede sie wdawal w bezsensowne dyskusje .. wiec poczytam go dalej ..
chcialbym tylko zauwazyc jedna rzecz - niewazne jak bardzo bedizecie sie nazywac artystami i swoja fotografie artystyczna - to nie fotograf decyduje czy zdjecie jest sztuka czy nie
Odpowiadam jedynie za to co napisalem - nie za to co zrozumiales
portfolio - www.piotrfajfer.com
Decyduje. Kwestia, czy ktoś go posłucha...chcialbym tylko zauwazyc jedna rzecz - niewazne jak bardzo bedizecie sie nazywac artystami i swoja fotografie artystyczna - to nie fotograf decyduje czy zdjecie jest sztuka czy nie
R6008, Y124G, Ye35, ZI; Blog
Wiem, że był malarzem, nie wiedziałem, że po jakiejś szkole. Ale nie zmienia to clue - przez łatwość i powszechność fotografii, ludzie nie garną się do pędzli, tylko do cyfrówek. Zdjęcie zrobić łatwo, stąd też zalew różnej jakości fotografii.
Sztuką nie jest sam obraz, ale i jego kontekst, treść i motywacja. Tak naprawdę sztukę współczesną zdefiniował Duchamp swoją "fontanną". Okazało się że wystarczy zmienić kontekst przedmiotu żeby poruszyć umysły i emocje. Twój pięciolatek być może zrobi zdjęcie jak Bresson, ale zrobi to nieświadomie i przypadkowo. Jego działania będą niepowtarzalne i pozbawione treści, jak przypadkowo leżące kamienie na polu, które być może tworzą piękną kompozycję, ale o niczym nie mówią. Treść sztuce nadaje twórca, nie odbiorca. Inna sprawa, że działania Bressona opierały się na kompletnie archaicznym decydującym momencie i pojedynczych zdjęciach, oczywiście kontekst także był ważny, ale istnieje możliwość wykonania takiego zdjęcia przypadkowo. Dziś zarzucono decydujący moment (może bywa on jeszcze w reportażu, ale to nie szuka) pracuje się cyklami, tego nie da się zrobić przez przypadek.
Zgadzam się Łukasz. W dużej mierze pracuje się całymi seriami. Zbiór składa się na myśl, a pojedyncza fotografia to zazwyczaj chwila. Tu upatruję różnicy pomiędzy konceptualizmem a dokumentalizmem. Choć nie zawsze musi tak być, ale wtedy zaczynamy operować na płaszczyźnie sztuki. Bo warto zauważyć, że przez wiele kręgów fotografia dokumentalna czy fotoreportaż nie są kwalifikowane jako dziedzina sztuki.
Sebastian Dziekoński www.fotografzwyspy.pl facebook
Skontaktuj się z nami