- Drekagil, Islandia, na zboczu wulkanu Askja _

Kto chciał, ten ma, choć fotki raczej poglądowe...


Tak wygląda niemal początek Smoczego Kanionu. Jako, że smoki chyba nieustannie zamiatają ogonami te skały do wody - już tutaj widać pierwsze unoszące się na powierzchni kamulce. Nurt rzeki co chwila ujawnia kolejnych małych żeglarzy.

Sam kanion wziął swoją nazwę od kształtów jakie można w nim napotkać. Są to zarówno naturalne płaskorzeźby - wklęsłe rysy po pazurach, jak i oszlifowane erozją wietrzną rzeźby w kształcie głów smoków. Ale nie dajcie się zwieść racjonalizmowi - jak się człek wsłucha i rozejrzy może poczuć dużo więcej.


Taak hmmm... Na zboczach od czasu do czasu coś zaświszczy i powieje. Burza piaskowa szaleje w okolicy, ale tutaj docierają jedynie drobne zawirowania. Mini trąba powietrzna znika zanim zdążam zmienić z szerokiego na małe tele... No cóż zostało co zostało, dobre i to...


Natchniony pływającymi kamulcami patrzę uważnie pod nogi... Znajduję smocze Perpetuum mobile - taaaki projekt to mi się podoba!
Smoki tak ustawiły większy kamulec, że część spływających, małych kamyczków wpada nieuchronnie w ruch wirowy. Kręcą się i kręcą tam i z powrotem... OK, zatem filterek i chwila zabawy...

Sam koniec kanionu zwieńcza taki oto wodospad. Woda przebija się przez skały z jeziora Öskjuvatn.

Jedyna ciekawostka jaka mi się w oczy rzuciła (oprócz pływających kamieni of course) to rozciągnięty przez całą długość kanionu szlauch konkretnej średnicy. Wetknięty w skałę nieopodal wodospadu (tutaj go nie widać, bo biegnie pod skałą, na której stałem i odbija na szęście w prawo) stanowi źródło wody pitnej dla 'Dreki' - domków Islandzkiego Towarzystwa Turystycznego ( ITA ). Za prysznic tą wodą płaci się około 14 zł. Sama przyjemność, a kto nie chce płacić - zawsze może skorzystać z wodospadu ;D

My ruszyliśmy po prostu w dalszą drogę (z kieszeniami pełnymi pływających kamieni hehe) ...

Pozdrawiam

Rafał