Witam. Z góry przepraszam za składnie, ale z nerwów ciężko mi przelewać myśli na ekran monitora. Otóż dzisiaj, gdy był u mnie kolega zaczął się temat o syfie na matrycy. Jest początkującym amatorem więc chciałem mu pokazać, że za lustrem znajduje się jeszcze migawka, która ją szczelnie zasłania. Wyłączyłem aparat, odpiąłem obiektyw, ustawiłem tryb Mup i włączyłem zasilanie żeby unieść spustem lustro i nic. Od tamtej pory aparat nie reaguje na nic. Wyświetlacze są martwe a gdy wkładam baterie w wizjerze błyśnie na moment czerwone światło, ale poza ledwo widocznymi pojedynczymi i losowo rozmieszczonymi punktami AF nie ma nic. Aparat kupiłem używany, więc gwarancji nie mam. Używam oryginalnej baterii i oryginalnego MB-D10 z oryginalnym koszyczkiem i eneloop'ami. W trakcie feralnego zajścia wszystko było podpięte, eneloopy naładowane, bateria w aparacie też (oczywiście nie sprawdzałem, ale dzień wcześniej tak było, a aparat nie był używany). Przez myśl przeszło mi, że zapomniałem go wyłączyć i wszystko padło, więc w tym momencie ładuje baterie, żeby to sprawdzić, ale wątpię, żeby przez kilkanaście godzin padło całe zasilanie. Dłużej mi trzymał gdy robiłem zdjęcia, więc to pewnie nie to, choć nadal mam taką nadzieję. Czy ktoś z was miał podobny problem? Co mam robić? Boję się serwisu nikona. Nie uśmiecha mi się czekać miesiącami na aparat, że o kosztach naprawy nie wspomnę.
Dodam jeszcze że czerwone światło w wizjerze miga raz na jakiś czas.
EDIT:
Dzwoniłem do serwisu nikona i po półgodzinnym słuchaniu muzyczki i przerywników, że moje zainteresowanie jest dla nich ważne usłyszałem jedynie, że mam go wysłać do nich. Nic więcej nie potrafili powiedzieć...
Szukaj



Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami