A ja znów uważam, że masa wątków i problemów poruszonych w filmie, choć*bardzo istotna, zgłębiająca charakter głównego bohatera, została pokazana po macoszemu - żadnemu reżyser nie poświęcił wystarczająco dużo czasu by bohater świadomie podjął decyzję, zamiast tego został pokazany problem i od razu podawane rozwiązanie (wg mnie: niejednokrotnie bardzo ubogie w przesłanki które by usprawiedliwiały takie a nie inne rozwiązanie).

A film oceniam w świetle trylogii i bardzo mi się podoba taka adaptacja Batmana. Ale w filmach coraz częściej mnie uwiera brak odwołania do dzisiejszego świata, choć próby zaadaptowania jakiegoś klasyka są*ciężkie (patrz: nowe Bondy), ale cóż, trzeba próbować.