Umbra, chyba najfajniejsze, jeśli chodzi o Monikę niepiegowatąFajnie się te kółka rzucają w oczy na 11 godzinie
Co do żółwia (zrobionego skita), to już kiedyś pisałem, iż jednym z powodów zakupu a6000 były tanie, chińskie – ale spełniające swoje zadanie obudowy podwodne Meikon (750 zł dałem, zamiast 8000 za Ikelite czy inne cuda). Ja z butlą mało co schodzę i nie za głęboko, a i wówczas ręce mam zajęte tym, aby się nie utopić. Natomiast na snurki w sam raz, bo jakoś mi nieswojo tym wszystkim gadom w oczy świecić, a na snurkach słońce jeszcze pozwala jakieś zdjęcie zrobić. Takoż dostępne to dla posiadaczy nexa i takiej to taniej obudowy, wystarczy do Egipta skoczyć. I jakoś nie mam problemu z tym Egiptem, że taki passe, że rodacy w sandałach i skarpetkach z siatka z Biedronki w łapie, pijani w południe. Ciepła woda tamtejsza bardzo dobrze robi mi na kręgosłup połamany a żyjątka w wodzie pozwalają się nie nudzić. Szkoda, że niektórzy Egipcjanie zaczęli za mocno interesować się pirotechniką.
Żółw ze 50 m od brzegu, na może 4m głębokości, tyle że trzeba wiedzieć gdzie, wstać o 5tej i mieć prekognicyję, w którą stronę będzie płyną, by zaczerpnąć powietrza, trafić kiedy to akurat będzie w stronę słońca no i się ustawić machając płetwą jak szalony waleń.
Jeszcze słowo do Tomka. Wydaje mi się nieco krzywdzące stwierdzenie: „ktoś ma burdel na dysku ze zdjęciami, to niech zaprzątnie swój geniusz do panowania nad tym chaosem”. Chyba się nie do końca rozumiemy, pewnie z powodu żeś Ahab, a jam Griswold. Akurat na dysku mam porządek, trzymam sobie zdjęcia w nazywanych folderach, w jednym zbiorczym, mam osobny folder na zrzuty z karty, osobny na docelowe jpgi. To, że Windows życzy sobie bym trzymał w bibliotekach (na c:/, który zdarza się czasem formatować) uważam za ograniczanie mojej wolności. Podobnie jak wiele „wymuszeń” systemu Windows. Nie będę dyskutował z tym, jak to jest w LR, bo za mało go znam, ale Capture One faktycznie wkurza w tym zakresie. Z wyjątkiem miłego obrazka osiąganego w zrozumiały sposób (do wersji
, program jest nieco wkurzający. Nie wykluczam, że wkurzający dla mnie z powodu mej indolencji, acz komputer mam lat 20, obsługuję i w pracy, i w domu szereg najróżniejszych programów, więc jokowyś ekspirjens mam. Po pierwsze, niechlujnie wygląda to, że niby jest spolszczony, a tylko w połowie (część przetłumaczona, część nie). Po drugie, o ile w języku angielskim znam znaczenia poszczególnych słów, to tutaj nadaje się im (tym w j. polskim też) inne, specyficzne znaczenie. Tutoriali nie ma znów tak dużo, a instrukcja jest enigmatyczna. Dołóżmy do tego jeszcze fakt, iż po stworzeniu katalogu, gdzie przechowywana jest informacja o plikach wsadowych RAW a także o przeprowadzonych dopasowaniach, zapisane są workflowy i inne preferencje, program żąda czasem utworzenia nowego katalogu, nie wiadomo po co (chyba błąd, bo się zawiesza przy tym). Żąda ode mnie utworzenia backupu w dziwnych, nieprzewidywalnych momentach i nie można tego wyłączyć. Do tego zwiechy i błędy. Może to mój system już nie staje, ale wówczas nie powinien się dać zainstalować wcale, skoro Win7 i 4 gb ramu to mało.
Reasumując i nie chcąc przedłużać polemiki, czuję się trochę jak gość hotelu, który przyjechał na jedną noc z piżamą i jednym T-shirtem, którego po wskoczeniu w piżamkę kładzie sobie na oparciu krzesła. Wtem wpada bellboy i grożąc palcem nakazuje iść do recepcji, założyć kartę magnetyczną do szafy i pobrać pilota do elektrycznie sterowanych wieszaków.
Jak myślisz, ilu użytkowników aparatów cyfrowych z możliwością produkcji RAWów zajmuje się fotografią zawodowo lub amatorsko w rozumieniu codziennego hobby? Czy oni nie mają prawa wywołać sobie RAWa bez tych całych ceregieli? Jasne, może przesadzam bo pewnie naumienie się tego to kwestia kilkunastu dni i przełknięcia iluśtam przymuszeń do „profesjonalnego” katalogowania zdjęć. Ale mnie to wkurzaAle burdelu na dysku nie mam, a swój wątpliwy geniusz zaprzątać wolę do innych celów niż kopanie się z całkowicie nieintuicyjnym (w części dotyczącej katalogowania) i pełnym błędów programem.
Mam też nadzieję, że nikt nie jest strasznie sfrustrowany, że na forum - w wątku w części sprzętowej - pojawiły się inne, niż Ahaby osoby. Osoby, które może nie mają tak bogatego doświadczenia w fotografii najpierw analogowej, później lustrzankowej, które nie mają w szafach Lejeki Vojtków, a śmią wrzucać, często pokraczne zdjęcia. Jak już niegdyś wspomniałem, nie zauważyłem wymogów regulaminu forum w tym zakresie, odniosłem tez wrażenie, że akurat ten wątek skierowany jest również do Giswoldów, którzy myślą o zakupie nexa jako wakacyjnego aparatu. Może oni chcą zobaczyć, jaki obrazek nex daje nie tylko w rękach Ahaba ale też pijanego Griswolda. Jak widać nie staram się nawet jakichkolwiek swoich bohomazów wtykać w części „fotografia”, bo byłoby to brakiem szacunku dla lat pracy, doświadczenia, wiedzy etc, etc, skądinąd drogich memu sercu Ahabów
Kiedyś moderowałem takie miłe forum muzyczne, gdzie sobie latami żartowaliśmy, szczebiotaliśmy o bardzo starej muzyce. No i nagle zaczął pojawiać się nastoletni narybek nawijający swoistą nowomowa z użyciem swoistej ortografii, choć o tym samym gatunku muzycznym. No i cóż, faktycznie niektórzy z nas mieli ból dupy (bo przecież my od tylu lat słuchamy, znamy się na tym, co mi szczyl i kretyn będzie…) ale takie jest niestety tak to już bywa, choć zdaję sobie sprawę, że to uwierające. Zawsze można takiego gówniarza obśmiać lub wytknąć mu błędyAlbo założyć wątek „nex – nur fur ahaben”
![]()
Szukaj



Odpowiedz z cytatem


Skontaktuj się z nami