Witajcie,

tytuł wątku nieprzypadkowy. Otóż, swego czasu toczyła się ciekawa dyskusja pomiędzy kol. lechupe, swiatlo i Pyzik. Światlo wówczas napisał:

Cytat Zamieszczone przez swiatlo Zobacz posta
Spróbuj wziąść cyfrę, nawet bardzo dobrą cyfrę, i osiągnąć ten sam efekt samym aparatem bez PS-a.
Nie masz szansy...
Podjąłem więc, dość przypadkowo, a przez co nieoficjalnie, wyzwanie... Kupiłem bowiem lustrzankę cyfrową (żadna nowość techniki) dla siebie i rodzinki, aby móc swobodnie pstrykać u cioci na imieninach. Miałem bowiem dość narzekań, że w moich puszkach jakie slajdy nadające się jedynie do krajobrazu, a brak jakiej Portry, że trzeba czekać aż wywołają, potem odbitki, etc.
Dysponując już sprzętem, wyszedłem w plener, by posmakować nowego świata, a przy okazji przekonać się, czy faktycznie ten PS, czy też inny program graficzny, jest tak niezbędny w fotografii cyfrowej, by móc stworzyć przynajmniej dobrą fotografię... Czy nie można wykorzystać jedynie swojej wiedzy i umiejętności, wykorzystując jednocześnie w pełni możliwości swojego sprzętu, ograniczając się tym samym do niezbędnego "minimum z minimum" w programie graficznym... Oceńcie sami...

1.






Pozdrawiam, T_P_

P.S. Mam jednocześnie prośbę, aby wątek nie przerodził się w dyskusję podobną do "analog czy cyfra" itp., a raczej stanowił początek własnych przemyśleń...