Na sesję zdjęciową z tym gatunkiem czekałem cały rok. Zeszłej zimy widziałem droździki w stadzie razem z kwiczołami może ze trzy razy jak falami zalewały jarzębinę, zżerały wszystkie owoce i odlatywały - nie zdążyłem zrobić żadnego dobrego zdjęcia. Tym razem miało być inaczej. W połowie grudnia kiedy zaczęły się ostrzejsze mrozy zauważyłem pierwsze stado, ale pogoda była bardzo niekorzystna (pochmurno). Na dodatek ptaki siadały wysoko na drzewach. Miesiąc później z 15 na 16 stycznia w nocy zapowiadano gęste mgły a poranek miał być mroźny i pogodny - już wiedziałem że scenerię będę miał jak z bajki , potrzebne były tylko ptaki. W sobotę 16 rano szadź pokrywała wszystko w okolicy (-15°C + mgła). Wybrałem się na rekonesans a to co zobaczyłem bardzo mnie ucieszyło - stado ponad 200 kwiczołów a razem z nimi około 10 droździków na których najbardziej mi zależało żerowało na jarzębinie, której gałęzie zwisały wystarczająco nisko do uzyskania dobrej perspektywy. Stałem tam i fociłem przez kilka godzin a to co się udało z tego wydłubać:

1

2 Zimno mi.

3

4

5

6

7

8

Bonus 1

Bonus 2

Sorry za ilość, ale nawet po ostrej selekcji mniej już nie mogłem dać .