No i po kolejnym spotkaniu naszej grupy które tym razem odbyło się u tomajka
http://www.nikon.org.pl/showthread.php?t=55057
Spotkanie aktywne(nawet bardzo) na łonie natury(dosłownie).
W założeniach miała to być „próba generalna” przed planowanym plenerem o którym można przeczytać tutaj.
http://www.nikon.org.pl/showthread.php?t=40068.
W planach był spływ kajakowy,ognisko,wspólne focenie,”małpi gaj” czyli spacer po linach,no i wszelkiego rodzaju działania integracyjne których efekty widać po nowych avatarch co niektórych naszych kolegów.
Powiem Wam tylko tyle-udało się.Jak dla mnie było zajefajnie.
Przyjechaliśmy po 09:00.
.
Po kilkunastu chwilach oraganizacyjnych zapakowaliśmy się do busa i wyruszyliśmy na miejsce startu spływu.
Wyruszyliśmy spod mostku widocznego na zdjęciu powyżej.
Już po około stu metrach pierwsza przeszkoda.
Te z płaskimi ogonami ciężko pracowały.Praktycznie na całej długości spływu było widać ślady ich działań.
Nie było najmniejszej możliwości przepłynięcia.Pozostawało przeskoczyć.Jesli nie można przeskoczyć to lepiej obejść.
Przeszkód o różnym stopniu trudności i wymagających większej lub mniejszej sprawności fizycznej
znalazło się na trasie jeszcze kilka.
Tej niestety obejść się nie dało i trzeba było zrobić wszystko albo prawie wszystko aby ją przepłynąć.
Oczywiście były momenty relaksu i odpoczynku......
i chwile na spokojne fotografowanie....
rozmowy i podzielenie się wrażeniami....
podczas których (już wprawieni) z marszu pokonywaliśmy kolejne „przeszkody” tym razem stworzone przez człowieka...
Po około pięciu godzinach i kilku innych przygodach(mielizna,przeprawa przez drogę,kąpiel w mule) dotarliśmy do mety czyli do domu gospodarza.
Oczywiście nie mogło obejść się bez zwiedzania włości,zaliczenia czatowni
Ptaków szukać nie trzeba było.Niewtajemniczonym powiem że Tomek je po prostu hoduje.
Potem był grill i inne działania zapoznawczo-integracyjno-sprzętowe.
Na koniec zostawiłem taki mały bonusik.
Na drugi dzień wstałem raniutko i udałem się do czatowni z moja sigmą 70-210 która na długim końcu demonem ostrości niestety nie jest.Było tak :najpierw przyleciały takie małe szare,potem te szare odleciały i przyleciały takie żółte potem w tle pokazał się jakiś ptasior z czerwoną głową a gdy odleciał przyleciały znowu szare.Po piętnastu minutach miałem dosyć.
Już teraz wiem co to znaczy szybki i ostry obiektyw.
Zapraszam innych do umieszcania swoich relacj z plenerku.
Jęsli umiesciłem nie tam gdzie trzeba prosze moderatora o przeniesienie.
Szukaj





















Odpowiedz z cytatem


Skontaktuj się z nami