Jest wyraźna granica między dziadowaniem a rozsądkiem. Do studia, w którym wykonuje się „główki” paszportowe/dowodowe, kupowałbyś co 2 lata nowego Hassla, czy może jechał na starym D200, mając w szufladzie D70/D50 na wypadek ewentualnej awarii D200?Niektórzy po prostu chcą mieć jakieś sensowne zyski ze swojej pracy, a nie co rok/dwa przeznaczać 60-70 tysi na nowe korpusy (odzyskując co najwyżej połowę ze sprzedaży poprzednich), tylko po to, żeby mieć świadomość, że… Mają najnowsze/najlepsze? Długie lata temu zrozumiałem, że ograniczeniem w poziomie zdjęć jesteśmy my sami – fotografowie. To jest doświadczenie w pracy podczas samych zdjęć (wyczucie momentów, wybranie miejsca, przewidzenie zmiany światła, praca w manualu etc.) oraz dobór odpowiedniego softu i wyrobienie odpowiedniej (szybkiej i efektywnej) metody obróbki. Jak się ma dobre szkła adekwatne do wykonywanych zadań, ma się wspomniane doświadczenie, a i wypracuje efektywny workflow postprocessowy, to naprawdę – różnica na poziomie D4-D5-D6 jest najmniejszym problemem. Czasami więcej daje oglądanie prac dobrych fotografów i uczenie się samego wyglądu końcowego obrazka, żeby przenieść go na swój grunt (nawet jeśli zajmie rok czy dwa), niż wrzucenie kilkudziesięciu tysięcy złotych w nowe aparaty.
Szukaj






Odpowiedz z cytatem
Skontaktuj się z nami