Leica ma stałą cenę bez względu na stopień zaawansowania technicznego i użyte materiały.
Po prostu musi kosztować
Inna sprawa, że u mnie temacie zdjęć z Leicy nic się nie zmienia.
Ostrość, rozmycie, kolory.... biją resztę.
Szukaj
Leica ma stałą cenę bez względu na stopień zaawansowania technicznego i użyte materiały.
Po prostu musi kosztować
Inna sprawa, że u mnie temacie zdjęć z Leicy nic się nie zmienia.
Ostrość, rozmycie, kolory.... biją resztę.
Też tak uważam. I nie łudzę się, że po przesiadce z Leiki na Sony niczego nie straciłem (ale zadecydowały względy praktyczne). Rozumiem też koncepcję redukcji do minimum, skupieniu na tym co najważniejsze, blabla itepe., choć nie wierzę, że ekranik w aparacie przeszkadza komuś robić zdjęcia - można go przecież nie używać, ba nawet zakleić taśmą. Taka redukcja mogłaby nawet zwiększyć nieco dostępność systemu poprzez niższą cenę body. Ale nie, za taki odchudzony Leica życzy sobie... więcej, co odbieram jako kiepsko skrywaną drwinę z klientów, a sam aparat przesuwa z kategorii potencjalnie użytecznego narzędzia do grupy galanterii fotograficznej dla snobów, w której Leica wydaje się specjalizować w ostatnich latach (vide 60 Limited Edition, jakieś poobijane kravitze za bzdurną kasę, drewniane pudełeczka i jedwabne rękawiczki...)
N -> L -> S
Poniżej jeden pan tez się przesiadł na Sony. Pozbywa się swojej M60, może kogoś to zainteresuje
http://www.summilux.net/forums/viewt...p?f=20&t=76766
Ponieważ że ne parle pa franse, pozwoliłem sobie skorzystać z google translate:
"Proponuję sprzedać moje pole M60 + 35 luksów i jego własny woreczek. Pudełko jest pełna. Przekazywanie i na pole. Wszystko jest absolutnie nowym. Nigdy nie korzystałem."
I to egzaktemą pokazuje, jak tego rodzaju sprzęt jest użytkowany
O! I białe rękawiczki z jedwabiu są w zestawie! Żeby się nigdy niekorzystany sprzęt nie pobrudził przy przekazywaniu na polu![]()
Ostatnio edytowane przez Cooder ; 29-04-2016 o 19:56
N -> L -> S
No cóż, jedni zbierają znaczki, inni puszki po piwie, a jeszcze inni Leiki![]()
I to nie jest ich ostatnie słowo. Jeszcze światłomierz się ostał i jakieś inne drobiazgi, które dałoby się wywalić, więc nadal mają pole manewru.![]()
Pamietam jak mi kiedys padly pod rzad dwie karty w aparacie. Szczescie, ze od czasu do czasu zdarza mi sie zerkac na wyswietlacz.
Inzynierowie Lajki musza byc pewni niezawodnosci technologii, by nie miec na sumieniu zawalu serca kogos kto wroci po calodniowym szwedaniu z pusta karta.
Tyle, ze - moze to nie jest model dla tych, ktorzy zaprzataja sobie glowe zdjeciami, wiec nie ma problemu.
Robercie, ja też kiedyś zerwałem film z całonocnego szwędania się po berlinie może pamiętasz ?![]()
i wciąż żyję.
czasem też na karcie jest, w potem czarna dupa.
więc nie przejmowałbym się drobiazgami.
zdrówko.
Wiem, ze film mozna zerwac, tyle ze po 36 klatce powinienes poczuc, ze za dlugo Ci sie fotografuje. O recznym naciagu nie wspominajac bo wtedy slychac i czuc czy film sie przewija.
Dodatkowo kiedy slyszysz, ze migawka pracuje, jest male prawdopodobne, ze cos pojdzie nie tak*. No i jesli nawet cos sie spieprzy to nie tracisz 500 klatek tylko 36 (albo 12).
OK. Rozumiem, ze chcieli byc oryginalni. Spoko. Niewiele by jednak kosztowalo wstawienie w aparat modulu WiFi i przerzucenia podgladu na telefon, i dodanie na gore malego wyswietlacza E-INK (wielkosci tego z Mz liczba klatek, stanem baterii i ISO.
Strasznie dziwna to firma. Robi genialne obiektywy, swietny obrazek (M9) a jednoczesnie ma takie parcie na hipsterke. Mam tylko nadzieje, ze to tylko auto-persyflaz i na samej hipsterce sie nie skonczy.
* poza Hasselbladem, ktory mi kiedys zamykal migawke z podgladu a nie otwieral do naswietlania. Dzwiek byl nie do odroznienia.
Skontaktuj się z nami