Witam wszystkich serdecznie. Sprawa jest banalna. Miałem 24-70 i ostrość żyleta we wszystkich warunkach. Kupiłem 17-35 i mydło... Zdjęcia stały się loterią. Trafi, nie trafi, trafi, nie trafi... Na wysyłanie do kalibracji nie mam czasu a przed zakupem widziałem zdjęcia czyste z puszki od poprzedniego właściciela 17-35 i ostre, że się pociąć mogłem... W między czasie zaś w przerwie między jednym a drugim obiektywem korpus oddałem do czyszczenia "znajomemu" i jak się później okazało potraktował mi D3 sprężarką... Po oddaniu aparatu pierwsze co zrobiłem to musiałem lustro wyczyścić, bo była pokryta takim hmmm delikatnym tłustym nalotem od tej paskudnej sprężarki... Czy jest możliwość aby i tym samym nalotem pokrył się czujnik AF i przekłamywał mnie? Dalej, czy w domowych warunkach jest sens czyścić to i grzebać tam czy tylko wysyłka do serwisu?
Dodam, że w D800 17-35 trafia w punkt a w D3 nie pomagała nawet regulacja AF w menu
Szukaj



Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami