Szukaj
bomba! wczoraj tak bardzo żałowałam że nie mam statywu, ale widzę, że ktoś inny mnie wyręczył.
poza ramką, naprawdę super.
D7100 | S 10-20 4-5.6 EX | N 35 1.8G | T 70-300 VC USD | SB-700
Pozdrawiam, Ola
Radom haha.
Wczoraj też czatowałem w bardzo bardzo podobnej scenerii - z lenistwa na leżąco.
Pierwsze podoba mi się znacznie bardziej. Choćby przez ułudę symetrii.
Jeśli mogę to się przykleję, by nie zakładać drugi raz tego samego tematu
Udało mi się złapać kilka meteorów - na zdjęciu są trzy (choć jest pięć śladów), a zdjęcie składa się z czterech klatek, naświetlanych po 30 sekund - można zauważyć, że niektóre leciały dość długo, a co ciekawe - ten najsłabiej widoczny, lecący najbliżej środka ma zielony kolor (lepiej będzie widać w powiększeniu)
jomawitu, tak z ciekawości - bo tego typu fotografia jest dla mnie póki co czarną*magią - czym robiłeś i w jaki sposób potem składasz to w całość? Czy przy takich czasach naświetlania są już na tyle istotne różnice w ruchu gwiazd, że musisz to potem jakoś*korygować?
EDIT: I jeszcze jedno - gdzie robiłeś?![]()
Pewnie, że możesz. Przynajmniej złapałeś Perseidy. Nie bardzo rozumiem tylko jednego. Jeśli złożyłeś to zdjęcie z 4 klatek po 30sec to razem mamy 2 minuty. Obraz gwiazd powinien być przy takim czasie "rozciągnięty", czyli zamiast kropek powinny być kreski. Jakim cudem u Ciebie tak nie jest? Pewnie używasz tego magicznego urządzenia, które podąża za ruchem Ziemi...
Zdjęcie składa się z 4 klatek, ale tylko same perseidy z niewielką częścią gwiazd zostały wklejone. Miałem szczęście, bo wszystkie 4 klatki następowały bezpośrednio po sobie i na czterech klatkach z rzędu były ślady meteorów, dlatego ruch Ziemi nie był aż taki duży i nie było problemu z dopasowaniem gwiazd w obrębie meteorów. Obraz gwiazd złożony z całych klatek byłby rzeczywiście trochę "rozciągnięty", do tego dochodzą minimalne przerwy w naświetlaniu, więc finalny efekt byłby niezbyt ciekawy - jak wzrok pijanego po ciężkiej nocy...![]()
Dopasowałem więc obrót i przesunięcie każdego zdjęcia do ruchu Ziemi - tylko w okolicy gdzie był ślad meteoru, bo w pozostałej części gwiazdy i tak się "rozjeżdżały". Zdjęcie nr 3, zrobione o 23:42, w całości stanowiło "bazę", ze względu na to, że znajdowały się na nim jednocześnie meteory numer 2 i 3. Ustawienie kolejnych warstw w tryb Lighten, pozwoliło świecić meteorom przez wszystkie warstwy - pozostało tylko zostawić ślad meteoru i dopasowanych gwiazd w jego okolicy, a reszty gwiazd się pozbyć. Poniżej widać kolejność klatek i nadlatujących meteorów, po ich śladach jak i przerw w naświetlaniu można ocenić prędkość i kierunek, z którego nadleciały.
Zdjęcia robiłem D800, w JPGach (docelowo miał być film poklatkowy, ale dzieci nie pozwoliły...), złożone w Photoshop Elements (czasem dają do drukarek), 12 sierpnia nad Narwią, w okolicy Pułtuska, współrzędne na Google Maps: 52.760912, 21.180922
P.S. Zanim dotarłem nad rzekę, jechałem dość długi kawałek drogą przez pole - zależało mi by oddalić się od miasta. Połowa nieba była zachmurzona, ciemno dookoła - z samochodu niewiele było widać. Zatrzymałem się, by wyjść i ocenić miejsce. Po wyjściu z samochodu wołam szybko do dzieci, które ze mną jechały na "wyprawę"- "Wychodźcie szybko"... Od zachodu nadlatywał olbrzymi meteor. Świecił stałym jasnym światłem, najmocniejszym ze wszystkich obiektów na niebie, a leciał chyba z dobrą minutę - zauważyłem go nad horyzontem, nadlatywał prosto w naszym kierunku. W pewnym momencie lekko zakrzywił tor lotu (opór atmosfery, prądy powietrzne?), przeleciał nad głową i gdzieś na południowym wschodzie zniknął nad chmurami, najpierw jeszcze prześwietlając je swoją mocą. "Wow!" - powiedziały dzieci - i ta też byłem pod wrażeniem - niestety aparat miałem w samochodzie i nie było już czasu na rozstawienie statywu - ruszyliśmy dalej i udało się złapać to co powyżej.
Pewnie byłoby tego więcej, ale dzieci były zmęczone, nad rzeką było zimno - trzeba było wracać.![]()
Ostatnio edytowane przez jomawitu ; 22-08-2013 o 11:12
Dziękuję za szczegółowe wyjaśnienia![]()
Skontaktuj się z nami