Szukaj
D80/D7000 www.tech-blog.pl / galeria.tech-blog.pl
Bez wyraźnych dowodów... Można pisać wszystko.
Na tyle ile się znam wiem, że żadna z tych ingerencji nie jest możliwa do wykrycia - przynajmniej nie w pamięci do której mamy dostęp dzięki temu oprogramowaniu, możliwe, że dane takie są zapisywane gdzie indziej - ale w to jakoś mi się nie chce wierzyć![]()
D80/D7000 www.tech-blog.pl / galeria.tech-blog.pl
jest taka możliwość.
Dane są zapisywane w EPROMie. Żeby je zmienić/nadpisać, trzeba wystawić sygnał enable. I można te enably zliczać. Każda zmiana dokonana przez serwis jest odnotowywana w historii sprzętu lub w karcie gwarancyjnej. I można te ilości zmian porównać.Tak robi jedna niemiecka firma w maszynach produkcyjnych
Tylko czy Nikon zaimplementował tą opcję do aparatów?
Ostatnio edytowane przez miron19j ; 28-02-2013 o 23:37
Czy ingerencja w plik nie zmienia jego datowania?
Pozdrawiam Serdecznie Jacek PawłowskiF70+D50+D200+Tamron 28-75/2.8+Tamron 17-35/2,8-4+Sigma 70-200/2,8HSM+Nikkor 12-24/4+Nikkor 85/1,8+Metz 54MZ4i+MF055PRO+MF479B ANKIETA - LAMPY BŁYSKOWE
Nawet jeżeli takie coś istnieje (co na zdrowy rozsądek jest wysoce prawdopodobne - słuszna uwaga!), to na podstawie licznika zapisu do EEPROM-a można co najwyżej stwierdzić, że... wykonano x zapisów (jak puszka nie była nigdy w serwisie to zakładają, że licznik == 1, czy też może mają globalną bazę takich liczników z numerami seryjnymi?). Chyba, że zapisywana jest również np. data ostatniej zmiany, wtedy już można dyskutować i zbyć klienta. Ale nawet wtedy jak serwis ma udowodnić na podstawie takiej informacji co dokładnie zostało zmienione? Koszty produkcji elektroniki raczej się obniża, więc wątpię żeby gdzieś w body siedział bliźniaczy EEPROM lub nawet dodatkowy flash do przechowywania bardziej szczegółowych informacji dot. operacji kalibracji, serwisowych itp., itd. Ale, pewności w tej kwestii, bez rozłożenia każdego body na części pierwsze, chyba nie będziemy mieli. A nawet wtedy może się okazać, że flash siedzi w którymś z większych scalaków.
Wątpię jednak żeby w serwisie się tym przejmowali, jak dostaną uwaloną puszkę do naprawy i serwisant stwierdzi, że ktoś 50 razy zapisywał EEPROM-a to co zrobi? Odmówi naprawy w ramach gwarancji, bo... co? Bo klient ingerował w wewnętrzne oprogramowanie układowe (wyobrażacie sobie otrzymać z serwisu taką oficjalną ekspertyzę)? To będzie równoznaczne z przyznaniem się do wycieku oprogramowania, a jak wiemy Nikon nie lubi przyznawać się do jakichkolwiek błędów, chyba że ich skutkiem może być pożar albo wybuch baterii - wtedy wolą dmuchać na zimne, szczególnie jeżeli to nie ich wina, bo d... dał producent ogniw. Poza tym, w takim wypadku, jak klient będzie upierdliwy i się postawi, to skończy się procesem cywilnym, ekspertyzą, w sprawę na pewno wmiesza się rzecznik konsumentów i nawet jeżeli serwis udowodni swoje racje... to nie warto robić takiego szumu dla kilku roboczogodzin serwisanta. Moim zdaniem prędzej zrobią swoją robotę, wrzucą pierwotny wsad, skalibrują to co trzeba i tyle, a klienta będą mieli na wewnętrznej czarnej liście - przy naprawach pogwarancyjnych będzie miał ceny + 150% albo dodatkowe usługi, z których nie można zrezygnować - np. przy wymianie gum każą mu zapłacić za wymianę palnika we wbudowanej lampie, bo inaczej się nie
Generalnie, to wszystko to są jedynie nasze dywagacje i gdybanie, a rzeczywistość jaka jest, to się prędzej, czy później okaże - w końcu do serwisu zaczną trafiać jakieś puszki, w których ktoś coś sobie majstrował i na pewno się pochwali czy serwis to zauważył i miał jakieś obiekcje. Nie powiem, ale zżera mnie ciekawość jak Nikon będzie na to reagował... jakby tej sprawy nie postawić, to wyciekła im, do tej pory dobrze skrywana, tajemnica. Ach, albo sami ją wycieknęli żeby zbadać naszą reakcję
W każdym razie, niektórzy producenci elektroniki do podobnych spraw podchodzą raczej na luzie - przykładowo, TP-Link jest świadomy tego, że jego urządzenia są najczęściej modyfikowanymi i przerabianymi routerami na świecie i co? I bardzo się z tego cieszą, bo dzięki temu sprzedaż im ciągle rośnie. Mają DARMOWE wsparcie developerów na całym świecie, którzy rozwijają alternatywne oprogramowanie (TP-Link zgodnie z zapisami licencji GPL sam musi udostępniać źródła oprogramowania swoich routerów), wymieniają kostki RAM/flash, projektują moduły rozszerzeń... a jak ktoś uwali sprzęt, to w ramach gwarancji najczęściej wymieniają router na nowy, bez gadania, bez problemów. Nasz klient, nasz pan... niestety na razie niewielu producentów dojrzało do tego, że jak klient za coś zapłaci, to zakupione urządzenie staje się w 100% jego własnością i może to sobie nawet zjeść, jak tylko mu przyjdzie na to ochota. Patenty, ochrona własności intelektualnej i pierdyliard zapisów w warunkach gwarancyjnych.
Reasumując, jak ktoś majstruje, to chyba i tak ma świadomość, że robi to na swoją odpowiedzialność. No risk, no fun. Płatnej naprawy pogwarancyjnej raczej żaden serwis nie odmówi!
D80/D7000 www.tech-blog.pl / galeria.tech-blog.pl
Na pewno jest też dodatkowe oprogramowanie sprawdzające, czy dokonywano tym drugim oprogramowaniem sprawdzenia, czy ktoś dokonywał jakichś modyfikacji oprogramowaniem serwisowym. Każdy z tych programów zostawia ślad, więc na pewno też istnieje czwarte oprogramowanie, które sprawdza...
Ostatnio edytowane przez pepe2k ; 01-03-2013 o 00:38 Powód: litrówka
D80/D7000 www.tech-blog.pl / galeria.tech-blog.pl
w jednym masz na pewno rację - to są tylko nasze dywagacje.
Co do ingerencji w soft, czy może odmówić naprawy? Nie mam najmniejszego pojęcia. A jak wygląda sprawa wgrania softu po nieudanej aktualizacji? Wgrywasz update i pada bateria. Aparat robi się martwy i trzeba udać się do serwisu. Czy to podlega gwarancji?
Po grzebaniu w sofcie serwis może odmówić naprawy, bo ingerencja w oprogramowanie aparatu? A kto i czym, to serwisu nie interesuje.
Pewnie będzie to też zależeć od tego, ile takich aparatów trafi do serwisu. Mogą to być jednostkowe przypadki. Na kalibrację AF i tak większość gwarancyjnych będzie trafiać do Nikona. A cofanie licznika? Raczej mało kto sprzedaje aparat na gwarancji z ilością zdjęć wymagającą ingerencji w licznik.
Ale tylko takie luźne przemyślenia.
Użycie tych programów będzie skutkować problemy z gwarancją - jest to ingerencja w firmware. Serwisy dużych firm są zabezpieczone przed domorosłymi majsterkowiczami zapisami w gwarancji.
Przy wgrywaniu update jest wyraźna informacja, że bateria musi być w pełni naładowana.
Aparaty mają już resetowany licznik migawki w fabryce. Muszą być przecież przetestowane wszystkie ruchome elementy, więc migawka jest wyzwalana.
Skontaktuj się z nami