To muszą być niezłe przeżycia! Takie wchodzenie w sztorm to pewnie jak himalaizm - musi uzależniać..
Ale to dobrze, że nie wszystko udaje się idealnie (:
Jest ciśnienie żeby znowu wrócić i zrobić to "zdjęcie życia"
A poza tym chyba te małe niedoskonałości ułatwiają "czucie"; jak jest idealna kompozycja to czasem zatrzymamy się na poziomie grafiki, (ja mam tak ze zdjęciami Salgado - najpierw zachwyt nad zdjęciem jako obrazem i dopiero refleksja kto i w jakiej sytuacji jest sfotografowany).
Oczywiście na Twoje fotografii nie ma ludzi i nie ma kim się przejmować, ale można poczuć, że było tam niebezpiecznie (fotograf nie mógł podejść bliżej); jeżeli wiecie co mam na myśli..
Szukaj



Odpowiedz z cytatem


Skontaktuj się z nami