szkoda czasu na nawracanie robola.
Moim zdaniem jak komuś zależy na wyjątkowych zdjęciach to musi się liczyć z kosztami.
Szukaj
szkoda czasu na nawracanie robola.
Moim zdaniem jak komuś zależy na wyjątkowych zdjęciach to musi się liczyć z kosztami.
Spodziewam się linczu, ale się go nie boję.
Kilka obwarowań na początek:
1. Nie prowadzę firmy foto. Fotografia jest moją pasja w którą zainwestowałem więcej niż moi koledzy, cierpiacy jak ja na kryzys wieku średniego (czerwona Calibra i subwoofer w bagażniku pod dyską to już wypas)
2. Prowadzę firmę innej branży i conieco się orientuję w realiach.
3. Oszacowania są oparte na orientacji w rynku, które mimo amatorki, jakieś tam mam.
Zatem, zaasekurowawszy się powyższym, polecam lekturze wpis, który kiedyś popełniłem w tym temacie:
https://www.facebook.com/permalink.p...63610100324080
Do chłopa z łopatą w kufajce - pełny szacunek. Potrafi on o wiele więcej niż niejeden "pan" z aparatem w dłoni. Niestety. Chciałbym widzieć, ilu fotografów (nawet amatorów) potrafi wykonać nawet drobne prace remontowe we własnym domu. Ja już nie mówię o pomalowaniu czegokolwiek czy wbiciu gwoździa...
Sailor, to, co jest zbyt popularne, przestaje być szanowane. Dlaczego? Bo ludzie "to" lubią, kręci ich tworzenie czegoś i to jest właśnie świetne. Idź do pierwszego lepszego Empiku i popatrz na regał z napisem "fotografia", przyznaj potem sam w sobie, ile zdobyłeś w ciągu życia wiedzy fotograficznej, której nie ma w tych wszystkich książkach? Masz od groma warsztatów (właśnie, zdaje się, że warsztaty fotograficzne to nowy sposób zarabiania przez fotografów, gdy nie ma zleceń), gdzie taki co lubi pstrykać może sobie popstrykać pod okiem fotografów.
Dziś, gdy prawie każdy (to taka przenośnia, podkreślająca popularność) ma D600/D800, gdy jest sporo utalentowanych ludzi, którzy tym z D9xs powodują opad szczeny paroma pstrykami z Druha zeskanowanymi Nikonem D70s, gdy zdjęcia, obrazy, piktogramy wychodzą nawet z lodówki, zdecydowanie bardziej szanuje się kogoś kto potrafi naprawić kapiący kran, zmienić instalację elektryczną w domu, czy położyć tynk niż kogoś, kto ma luszczankę i robi ahtystyczne zdjęcia.
Taki amator jest w stanie stworzyć naprawdę kapitalne zdjęcie. Nie musi mieć studia. Wystarczy, że może je sobie wynająć w dobrych kosztach. Jeśli znajomy przedsiębiorca chce, to czemu nie ma mu zrobić kalendarza za darmo albo za zwrot kosztów, bo po prostu to lubi? Po co ma płacić profesjonaliście, który weźmie od niego 10x więcej? Sprzęt ma taki sam, jak nie ma, to pożyczy, talent ma niejednokrotnie wiele większy niż zmęczony życiem fotograf profesjonalista z syndromem wypalenia zawodowego. I jeszcze ma satysfakcję, że to jego zdjęcia wiszą w firmie znajomego, a nie jakiegoś tam gościa zdzierającego kasę za "amortyzację sprzętu".
To, co popularne, to co na wyciągnięcie ręki - nie jest ani szanowane, ani się za to nie płaci. Dlatego budowlaniec, hydraulik czy inny mechanik zarobi więcej - raz, że mieszkać i jeździć musi każdy, a zdjęcia nie każdy musi mieć, a jak już chce mieć zdjęcia, może sobie zrobić iPhonem.
Jedyne co to techniki szlachetne, ale te robią się też coraz bardziej popularne.
Właśnie dlatego nie powinno się rzucać takich głupich komentarzy...
A może porównać nie zmysł artystyczny jednego i drugiego tylko warunki pracy?
Jeden w zimnie i deszczu a drugi w ciepłym studiu? I teraz wychodzi na to, że budowlaniec powinien więcej zarabiać tak?...
Dobry fotograf nie ma problemu z zarobkami, tak jak dobry budowlaniec i dobry _dowolny_inny_zawód...
Ale co ma piernik do przysłowiowego wiatraka. Fotograf ma być dobry w tym co robi bo za to mu płacisz zlecając zadanie. Co mnie obchodzi czy modelka dobrze gotuje albo sprząta. No chyba, że chcesz z niej zrobić swoją żonę![]()
Idąc tym tropem ciekawy jestem ilu chłopów w kufajce jest w stanie zrobić zlecenie foto na akceptowalnym poziomie. Jeśli do chłopa w kufajce pełny szacunek to dlaczego na taki szacunek nie ma zasługiwać dobry fotograf ? Bo nie umie pomalować ściany ??????? U nas pokutuje właśnie w kraju takie za przeproszeniem g...... myślenie, że najlepiej to jak by każdy umiał robić wszystko. Tylko pytanie wtedy kto komu za co miałby płacić jak każdy by sobie robić miał wszystko sam. Przez takie podejście obniża się jakoś usług. Sam się lecz ziołami, sam rób wszystko zaoszczędzisz. Tylko pytanie kto kupi Twoje usługi i za co Ty będziesz żył jak Twoi klienci zaczną sobie robić wszystko sami. Właśnie w takim kierunku to zmierza...Gazecie daj fote za darmo to Ci łaskawie podpis dadzą pod zdjęciem. Poza tym jak taki fotograf nie zarobi na siebie to i sam nie skorzysta z usług takiego hydraulika czy mechanika bo nie będzie miał za co - proste. Są oczywiście zawody, w których tak jak piszesz popyt będzie zawsze ale nie oznacza to, że wszystko co nie rozbija się o jedzenie, dach nad głową i picie ma być niszczone i deptane. Kultura jest wyznacznikiem każdej cywilizacji.
Ostatnio edytowane przez Jacek_Z ; 22-01-2013 o 00:36
tu nie o jakosc chodzi tylko o zwykla uczciwosc. 80-90% fotografii slubnej to szara strefa. gwarantuje ci ze wystarczylaby seria kontroli skarbowki po slubniakach, najlepiej polaczona z kontrola softu i nagle by sie okazalo ze przecietny slub nie kosztuje juz 300pln tylko 2500pln.
no ale skoro zamawiajacy i footgraf nie widza nic zlego w oszustwie to nie ma sie czemu dziwic.
Odpowiadam jedynie za to co napisalem - nie za to co zrozumiales
portfolio - www.piotrfajfer.com
Calme... Czytałeś uważnie, to com napisał?
""Fotografowanie stało się dziś rozrywką niemal równie masową co życie seksualne czy taniec. Oznacza to, że podobnie jak sztuka masowa, fotografia w rękach większości ludzi wcale sztuką nie jest. Stanowi przede wszystkim rytuał społeczny (...)". O fotografii, Susan Sontag.
Chodzi o to, że więcej w kraju zaawansowanych fotografów niż przyzwoitych budowlańców, stąd dla przeciętnego człowieka mniej oczywiste jest, że trzeba płacić za coś, co on też ma - bo ma lustrzankę (nierzadko lepszą niż profesjonalista z długami), a np. murarki nie zrobi. O to mnie się rozchodziło jedynie. Czy teraz jaśniej to napisałem?
Dokładnie tak jest. A jak komuś nie wystarczy Paint, to ma darmowego GIMPa, a jak się uprze, to umiejętności nabędzie większe niż ten, co chce za zdjęcia pieniądze. Zainteresowany idzie do Empiku, kupuje co mu potrzebne i się rozwija. Dopyta się na forach, warsztatach. Nie ma studia z 10 lampami reflektorami? Jak chce, to sobie wynajmie. A warsztatów z tynkowania nie ma na przykład.
Button, może jakiś link do takich "wyjątkowych zdjęć? Chętnie zobaczę, za co te koszty Twoim zdaniem warto ponieść.
Popularność przekłada się na zmniejszenie kosztów, które gotowy jest ponieść klient, to chyba jasne.
czy to ze potrafie naprawic kran, polozyc dachowke, wyremontowac jacht, zrobic blat z zywicy epoksydowej czy wbic gwozdzia w sciane tworzy ze mnie lepszego fotografa?
panu z lopata place za machanie lopata, grafikowi za machanie piorkiem nad tabletem a kuchorzowi za gotowanie zupy. niech kazdy robi to co umie i na czym sie zna i bierze za to godziwe pieniadze.
niestety w polsce nadal jest pogardliwe podejsice do osob pracujacych "na swoim". z zalozenia kazdy jest przestepca albo w najlepszym wypadku chce biednego klienta okrasc. w szczegolosci jak klient jest urzednikem.
cale mnostwo. wyniesione ze studiowania przez wiele lat prac mistrzow malarstwa rzezby i fotografii i z poswiecania na ten cel duzej czesci oszczednosci. i calego mnostwa czasu.jest właśnie świetne. Idź do pierwszego lepszego Empiku i popatrz na regał z napisem "fotografia", przyznaj potem sam w sobie, ile zdobyłeś w ciągu życia wiedzy fotograficznej, której nie ma w tych wszystkich książkach?
bo zapewniam cie ze pani krysia czy pan mietek a nawet pan profesor kazimierz ma male szanse nawet po nauczeniu sie tych ksiazek na pamiec wykonac swiadomie konkretna profesjonalna fotografie (nie mowie tu o artystycznych ziarnistych mazach zmasakroanych nowym zestawem filtrow tylko o prostym solidnym dobrze oswietlonym rzemiosle). bo do tego trzeba duzo nauki i jeszcze wiecej praktyki.
pomijajc jednostkowe przypadki (uklony dla Jacka_Z) olbrzymia wiekszosc prowadzacych warsztaty posluguje sie aparatem jakis rok -dwa, a warsztaty prowadza dlatego ze nie potrafia zarobic na utrzymanie firmy sprzedaza zdjec. bo robia zbyt kiepskie zdjecia by ich kupili porzadni klienci a kiepscy klienci zrobia sobie sami albo wezma naiwnego za podpis. a wlasnie sie skonczyl tani zus i jest panika co dalej, do tego aparat kupiony za dotacje z urzedu pracy szwankuje a nowej dotacji nie bedzie... wiec najlepiej prowadzic warsztaty.Masz od groma warsztatów (właśnie, zdaje się, że warsztaty fotograficzne to nowy sposób zarabiania przez fotografów, gdy nie ma zleceń), gdzie taki co lubi pstrykać może sobie popstrykać pod okiem fotografów.
zapewniam cie ze procentowa liczba dobrych zdjec w stosunku do koszmarkow na rynku sie owszem zmienila ale niestety nie w te strone co powinna.Dziś, gdy prawie każdy (to taka przenośnia, podkreślająca popularność) ma D600/D800, gdy jest sporo utalentowanych ludzi, którzy tym z D9xs powodują opad szczeny paroma pstrykami z Druha zeskanowanymi Nikonem D70s, gdy zdjęcia, obrazy, piktogramy wychodzą nawet z lodówki, zdecydowanie bardziej szanuje się kogoś kto potrafi naprawić kapiący kran, zmienić instalację elektryczną w domu, czy położyć tynk niż kogoś, kto ma luszczankę i robi ahtystyczne zdjęcia.
bez watpienia na pewno wzrosla lawinowo liczba fotografow
zapewniam cie ze zmeczeni zyciem profesjonalisci nadal beda robic lepsze zdjecia niz amatorzy - ze wzgledu na posiadany warsztat pracy i umiejetnosci (oczywisice mowie o profesjonalistach a nie "profesjonalistach", przy czym profesjonalizm nie determinuje zarabiania na fotografii)Taki amator jest w stanie stworzyć naprawdę kapitalne zdjęcie. Nie musi mieć studia. Wystarczy, że może je sobie wynająć w dobrych kosztach. Jeśli znajomy przedsiębiorca chce, to czemu nie ma mu zrobić kalendarza za darmo albo za zwrot kosztów, bo po prostu to lubi? Po co ma płacić profesjonaliście, który weźmie od niego 10x więcej? Sprzęt ma taki sam, jak nie ma, to pożyczy, talent ma niejednokrotnie wiele większy niż zmęczony życiem fotograf profesjonalista z syndromem wypalenia zawodowego.
i nie mam nic przeciwko by znajomy przedsiebiorca zaplacil amatorowi za zlecenie. tylko niech amator wezmie za to zlecenie cos wiecej niz satysfakcje. bo to robota jak kazda inna.
powyzej pisalem o pogardzie dla ludzi pracujacych na swoim .. twoja wypowiedz jest tego przykladem.I jeszcze ma satysfakcję, że to jego zdjęcia wiszą w firmie znajomego, a nie jakiegoś tam gościa zdzierającego kasę za "amortyzację sprzętu".
przyjmij do wiadomosci ze mali prywatni przedsiebiorcy to najciezej pracujaca grupa spoleczna w tym kraju i najbardziej dojona przez panstwo. fajnie by bylo gdyby kiedys doczekali sie odrobiny szacunku
a tak abstrahujac - sama satyfakcja kiepsko sie chleb smaruje.
chcialbym by to byla prawda.. nie istnialby mcdonlads i tvp, nie byloby reklam w w tv, a przede wszystkim nie byloby chamstwa i typowo polskiej bezinteresownej zawisci :0To, co popularne, to co na wyciągnięcie ręki - nie jest ani szanowane, ani się za to nie płaci.
a ty mialbys szacunek dla kogos kto inwestuje kupe kasy po to by pracowac za darmo? :P
to typowo polska "zaradnosc" - nie ma sensu placic za cos co mozna zrobic samemu.Bo nie umie pomalować ściany ??????? U nas pokutuje właśnie w kraju takie za przeproszeniem g...... myślenie, że najlepiej to jak by każdy umiał robić wszystko.
a praca jest dla wszystkich - trzeba tylko robic to co sie umie. problemem jest to ze zbyt wielu ludzi niewiele umie wiec usiluje robic wszystko.
jakis czas temu byla na fb dyskusja o tym jacy to reporterzy sa biedni bo gazet placa malo za zdjecia. podalem bardzo proste rozwiazanie - wystarczyloby ze wszyscy trzymaliby sie realnych stawek konkurujac jakoscia a nie cena i problem by przestal istniec. oczywcie to rozwaizanie jest nie do przyjecia :Poza tym jak taki fotograf nie zarobi na siebie to i sam nie skorzysta z usług takiego hydraulika czy mechanika bo nie będzie miał za co - proste.
Ostatnio edytowane przez sailor ; 18-01-2013 o 17:31
Odpowiadam jedynie za to co napisalem - nie za to co zrozumiales
portfolio - www.piotrfajfer.com
Ja nadal nie potrafię ogarnąć dlaczego ludzie nie rozumieją, że tak naprawdę najwspanialszym wspomnieniem i pamiątką jakie zostaje po ślubie są właśnie za x lat porządne zdjęcia albo dobry film. Nie to jakie było menu i ile wypito wódki ani w jakich kreacjach wystąpiła ciocia i kuzynka. To jest w sumie tak naprawdę ciekawe zjawisko społeczneWydaje mi się, że całościowo jednak społeczeństwo biednieje i po prostu branża też to będzie odczuwać jak każda inna. Będzie pewnie coraz mniej ślubów (niż, konkubinaty, itp) i coraz mniej ludzi będzie stać na wysokie stawki za dobrą usługę. Będą się zadowalać więc tanizną i bylejakością. Sprzęt tanieć raczej nie potanieje ani soft. Siłą rzeczy branża się skurczy do osób na b. wysokim poziomie (15%) a reszta uderzy w najtańsze rozwiązania, bo na tym są nauczeni oszczędzać koszty jeśli są zmuszeni. W ostateczności ktoś tam w rodzinie będzie miał aparat to im pstryknie zdjęcia a zjeść i napić się gość musi bo nie da w kopercie
Proza życia. Jak nie będzie stać to będą chcieli choć mieć namiastkę. 'Fotoziutków' raczej będzie przybywać moim zdaniem, bo oni tą niszę zapełnią czyli tych, których nie stać ale by chcieli .......
Skontaktuj się z nami