Ludzie jeździli małymi fiatami i dawali radę![]()
Szukaj
Ludzie jeździli małymi fiatami i dawali radę![]()
Jechałem do Bułgarii właśnie przez Serbię 3 lata temu. Jechaliśmy bez pośpiechu, nocowaliśmy sobie na Słowacji, na Węgrzech, w Serbii, gdzie nam się podobało. Wszystkie poszukiwania noclegu oczywiście na żywca, bez wcześniejszych rezerwacji - nie mieliśmy na pokładzie małych dzieci, więc nie było spiny. W drodze powrotnej "skończył się" nam alternator (jechaliśmy Astrą I) , w niedziele o 13 na przedmieściach Belgradu bez większych problemów znaleźliśmy warsztat i w 3h było po sprawie (w całkiem rozsądnej jak się później okazało cenie). W ciągu całej wycieczki policja zatrzymała nas raz, na Węgrzech - chcieli nam wcisnąć mandat, ale nie wcisnęli, bo pan policjant nie chciał pokazać wskazania radaru (albo też nie rozumiał co do niego mówiłem po angielsku).
W samej Bułgarii, bardzo polecam miasteczko Sozopol. Nocowaliśmy tam za jakieś grosze, mieliśmy balkon z widokiem na morze i było świetnie. Koniecznie trzeba też zobaczyć Nessebar. Miejscowości reklamowane w biurach podróży, Złote Piaski itp, to skupiska ogromnych hoteli, żadna atrakcja.
W Serbii też z jakiegoś powodu nie działała mi karta bankomatowa (mimo zapewnień banku że będzie). Na szczęście karty współtowarzyszy podróży działały, inaczej byłby pewien problem.
Całą wycieczkę, razem z podróżą samochodem, wspominam świetnie.
Ja naprawdę nie wiem skąd te obawy o Serbię.
Sam wiem że o wiele gorsi są policjanci na Słowacji i na Węgrzech.
Serbia to jak najbardziej normalny i cywilizowany kraj.
same klamoty...
Ja też nie wiem skąd jakiekolwiek obawy na temat Rumuni i Serbii... Ostatnio koleżanka z pracy opowiadała, że ktoś odradzał jej zwiedzanie Lewoczy na Słowacji, bo ponoć widział tam jakiś RomówJa do Bułgarii jechałbym przez Rumunię, a wracał przez Serbię - to tak dla urozmaicenia...
akustyk.fc.pl albo tez bartrozanski@flickr
Ostatni raz można powiedzieć, że właśnie w ten rejon jechałem w październiku 2010 roku... Większa część trasy ( gdybyś wybrał przez Serbię ) by się pokrywała... Ja jechałem do Stambułu... Z Krakowa Kierunek Chyżne - droga bardzo dobra. Potem Słowacja na początku kierunek Dolny Kubin ( trochę wiosek i za szybko nie pojedziesz), następnie Rużemberok, Bańska Bystrzyca i w Zwoleniu kierujesz się na Sahy, przejście graniczne z Węgrami. Kierunek Budapeszt, obwodnica tego miasta i kierunek Szeged. Od Budapesztu masz autostradę ( Ogólnie droga przez Węgry to przyjemność - bardzo dobry stan nawierzchni) Potem granica z Serbią. Dużo szybciej idzie wjazd niż wyjazd z Serbii. W tamtą stronę praktycznie bez kolejki, z powrotem z pół godziny... Do Belgradu było trochę remontów, ale nie były ona uciążliwe.... Jeśli chodzi o sam Belgrad to przejazd jest przez sam środek miasta, ale jest ono bardzo dobrze oznakowane i jedzie się autostradą.... Potem masz autostradę aż do Grecji przez Macedonię, Ty musisz zjechać z niej w mieście Niś. Kierujesz się na Sofię. Droga wiedzie przez góry, ale nie ma jakiś ostrych podjazdów. Jest raczej kręto i bardzo widokowo... Potem granica z Bułgarią.... i lecisz na Sofię... Obwodnica jest w miarę oznakowana ale w raczej złym stanie... Naliczyłem też osiem patroli policji... Więc lepiej jechać wolno, ze względu na dziury i ewentualne przekroczenie prędkości... Od Sofii masz autostradę do miasta Plovdiv i za nim jest bardzo dobrze oznakowany zjazd na Burgas... Ogólnie oznakowanie na całej trasie bardzo dobre lub dobre.... Serbii nie ma co się absolutnie bać... Wybierając tą opcję masz jakieś 1500 km....
W lutym jechałem do Bułgarii. Ominąłem Serbię, bo mieliśmy na pokładzie wozu bułgara, który tak polecił zrobić. Rumunia dobrze oznakowana, ale dziurawe drogi są BARDZO dziurawe. Te bez dziur są bardzo dobre.
Kilka drobnych przemyśleń:
- drobne euracze na łapówki. Nie jestem przyzwyczajony do tego typu zabiegów, bo rzadko mam u nas kontakt z policją na drogach, ale w bułgarii wprost pytali nas o papierosy -> alkohol -> suweniry -> euracze. Także policja sama "wymuszała" oddanie drobniaków (dosłownie 3-4E) zamiast wysokich mandatów.
- Pamietaj o winietach. Zapłacilismy srogi mandat za brak winiety w Bułgarii. Przejechaliśmy 28km, bo chcielismy kupic na stacji, a nie granicy - nasz błąd (głupota).
- Nie dawaj rumunom pieniędzy (na granicy podszedł gość podający się za celnika. Ładnie ubrany, niezły angielsko-polsko-czesko-jakiśtam język. Wziął 20euro "klimatycznego" przed promem, i odszedł. Wrócił, oddał 10 euro i poszedł za resztę pić do baru. Celnik się tylko smiał, że kolejnego naciągnął)
Żeby ominąć Serbię, pojechaliśmy przez Vidin. Nie sprawdziliśmy dokładnie czy sa mosty na rzece. Założyliśmy, że są na granicy. Nie było - prom to jakieś 40euro z 4 osobami w samochodzie.
Taki jeden z takim okrągłym i jeszcze takie coś.
Trasą, o której +/- mowa jechałem 3x przez Serbię i 1x przez Rumunię.
Wariant przez Serbię jest spokojny i szybki - większość czasu jedziesz autostradą. Pomimo dłuższego kilometrażu koszty przejazdu miałem niższe niż przez RO. Przejazdy na lpg - nie miałem kłopotów z tankowaniem i złą jakością gazu. Podróż sprawna i bezpieczna, na mandaty tez się nie załapałem - wystarczy jechać rozsądnie.
Ktoś wyżej wspomniał o granicy węgiersko-serbskiej, Turkach itd - 200% prawdy. Najlepiej środek tygodnia w południe
Wariant przez Rumunię - miałem sporo dłuższy czas przejazdu, dużo mniej spokoju za kółkiem, wolne tempo jazdy. Trzeba uważać bo drogi dość kręte, wąskie, często makabryczne dziury.
Odcinek autostrady z Bukaresztu do bułgarskiej granicy był najgorszy dla mnie; między pasem wolnym a szybkim przepaść; wolny 70km/h szybki 170km/h... Efekt jaki daje taka różnica prędkości jest znany. Do tego jazda rumuńskich kierowców często... hm, z fantazją.
Przejazd również na lpg, z dostępnością tak-o, na złą jakość nie trafiłem. Na mandaty również nie - powtórnie; wystarczy jechać rozsądnie.
W kwestii atrakcyjności trasy oczywiście Rumunia wygrywa widokami a mając na przejazd więcej niż dzień można już kilka rzeczy zobaczyć, choć wiadomo, że w pośpiechu. Południe Serbii jest również b. atrakcyjne - piękne skalne wąwozy, urwiska itd...
Z miast na trasie - można i warto obadać i Belgrad i Bukareszt. Belgrad świetny, zadbany, stylowy. Choć można nadal oglądać zniszczenia wojenne tu i tam - polecam. Bukareszt - cyrk na kółkach, czułem się jak w środku mrowiska, istny obłęd - super sprawaWizualnie niesamowity...
Wniosek; polecam oba, hehe.
Co do samej Bułgarii - mi podróżowało się świetnie; drogi dobrze utrzymane, oznakowane, kierowcy jeżdżą normalnie. Lpg powszechnie dostępne, tanie, dobrej jakości. Na mandat znów się nie załapałem, choć widziałem często przynajmniej po kilka aut na zagranicznych blachach stojących przy radiowozach w kolejce. Samych radiowozów z gromadkami klientów też było dość dużo, również nocą.
Jeśli miałbym powiedzieć o czymś bardziej konkretnie - proszę pytaćPolecam również, jeśli tylko jest możliwość zapuścić się dalej od wybrzeża wgłąb kraju - warto.
pozdrawiam![]()
Ostatnio edytowane przez tompsl ; 12-07-2011 o 11:37
...tu był link do mojej galerii, bo przecież chodzi o fotografię, huh?
Rumunia nie jest z mojego doświadczenia bardziej niebezpieczna niż Serbia, Słowacja czy... Polska.
Mam wrażenie, że Rumunią się albo straszy albo się ją lekceważy jako cel turystyczny.
A ja mam straszną ochotę zamienić zwyczajowy tranzyt przez ten kraj na dogłębniejszą eksplorację.
Nie przejechać Trasą Transfogarską to po prostu grzech. Uwielbiam dzieła szaleńców, nawet tych trochę zbrodniczych
Rozwaliłem sobie felgi dopiero na wyjeździe, kilkadziesiąt kilometrów od węgierskiej granicy.
Ani razu nie poczułem się w Rumunii niebezpiecznie, czego nie mogę powiedzieć o nieturystycznej części Bułgarii czy Słowacji.
Sama Bułgaria nie zapamiętała się u mnie właściwie niczym. Erwupegowski odpust.
Ostatnio edytowane przez MariuszJ ; 12-07-2011 o 11:40
Skontaktuj się z nami