no hej...
fajna pogoda, trochę wolnego, biorę rower - d700+105 macro jadę na łowy wioskę obok. Spotykam jakiś łepków siedzących na wale koło lasu oczywiście muszą pomierzyć taki kraj spoko, odjechałem kawałek pstryknąłem dzikie róże, a tu za plecami gwizdy..
...obracam się coś krzyczą (ślepy jestem z daleka nie widzę) no nic trzeba jechać dalej ...koledzy postanowili się przejść do mnie.... nie czekając przerzutka wyższa i ziuuum odjechałem z pół kilometra...O! fajne pole pstryknę..... ....nagle ktoś się drze jakieś hałasy patrze sokolim -2,75 nic nie widać, ale wiatr w moją stronę wyraźnie słyszę jakieś krzyki..asekuracyjnie na rower ...
Obracam się, a tu trzech łepków biegnie za mną i krzyczą stój! zatrzymaj się! mowie pewnie się o mnie martwią żebym się nie zgubił..nie wiele myśląc dłuuuuuuuuuuuuuuugaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa! tym razem połączona z powrotem do domu i nie udanym wypadem..
o co tu chodzi? już po polach/lasach się zaczynam bać jeździć rozumiem polska bloki/klatki/bramy, ale na wsi taka agrecha...
Morał z tego taki że chyba muszę wiatrówkę zacząć wozić zamiast statywu może da się ją jako monopod wykorzystać.
A Wy? jakieś przygody? jak się "bronicie"? jakieś zabezpieczenia na wycieczkach gaz etc?
Szukaj





Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami