Olej lampę, olej statyw, nie po to kupowałeś aparat, żeby teraz się obwieszać dodatkowym sprzętem, którego z początku prawie nigdy nie użyjesz, albo Ci namiesza w głowie. To, co masz, w zupełności wystarczy, żeby się cieszyć fotografią - i uczyć się, uczyć, i jeszcze raz uczyć.
Żeby uściślić: statyw przydałby Ci się jedynie do eksperymentów w stylu "niebo ze śladami gwiazd", albo innych eksperymentów z dłuuuuuuuuuuugimi czasami naświetlania. Jak często będziesz to robić? Jeśli jednak - to polecam statywy SLICK. Relacja ceny / solidności / rozmiarów jest idealna - tak mi się wydaje.
Lampa - owszem, jak ktoś umie się tym posługiwać, może pomóc w niektórych sytuacjach. Moim daniem - za rzadko, żeby sobie tym głowę zawracać na początku. Lepiej do tematu lampy powrócić, jak już tego i owego o fotografowaniu się nauczysz i sobie będziesz radzić ze światłem zastanym (są i tacy, którzy uważają lampę za "zło" i korzystają wyłącznie ze światła zastanego, ale to skrajność). Znacznie lepsze efekty można uzyskać umiejętnie wykorzystując światło zastane (co wymaga nieco zaangażowania, ale warto, polecam na początek temat blend itp.).
Co warto dokupić? Na pewno drugi, zapasowy akumulator. A w dalszej kolejności - jakieś fajne szkło. W Twoim wypadku - albo coś szerszego niż 18mm, albo coś dłuższego niż 55mm. Moimi faworytami tutaj byłyby dla Ciebie Sigma 10-20/3.5 oraz Nikkor 70-300 VR.
Jeśli natomiast masz w nosie taszczenie ze sobą więcej niż jednego szkła, to możesz rozważyć zamianę swojego "kita" na sporo lepsze: 18-70 lub 18-200 VR. Masz wtedy jedno szkło "do wszystkiego". (Niektórzy minimaliści wybraliby 35/1.8 DX jako jedyne szkło). Jeśli czegokolwiek innego będziesz potrzebować, to sam do tego dojdziesz w swoim czasie.
Szukaj



Odpowiedz z cytatem

Skontaktuj się z nami