Close

Strona 580 z 1948 PierwszyPierwszy ... 8048053057057857958058158259063068010801580 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 5 791 do 5 800 z 19477

Wątek: Humor

  1. #5791
    swiatlo
    Gość

    Domyślnie

    Jak pamiętam to pierwszy śnieg pojawiał się już pod koniec listopada. Grudzień zwykle był śnieżny, a jak nie był, to się o tym mówiło jako o czymś wyjątkowym. Jak jeździłem na Roztocze na Boże Narodzenie, to pamiętam że z dworca kolejowego do Józefowa Biłgorajskiego trzeba było się przedzierać przez metrowe zaspy.
    Zatem medialne zaskoczenie że śnieg spadł w grudniu jest dla mnie śmieszne i świetnie się kwalifikuje do humoru.
    Ostatnio edytowane przez swiatlo ; 17-12-2009 o 19:19

  2. #5792

    Domyślnie

    nie wiem czy już było bo nie przejżałem jeszcze calego wątku


    Rodzinny niedzielny obiad przerywa 10-letnia córka oświadczając:
    - Mamusiu, tatusiu... Nie jestem już dziewicą.
    Zapada grobowa cisza, którą przerywa ojciec krzycząc do żony:
    - To ty jesteś temu winna. Ubierasz się jak dziwka, te tipsy, fryzury,
    faceci oglądają się za tobą na ulicy i gwiżdżą!
    Potem krzyczy do starszej, 20-letniej córki:
    - Ty też jesteś winna! Pieprzysz się ze wszystkimi kolesiami na naszej sofie,
    gdy tylko wyjdziemy z domu! I to na oczach młodszej siostry! I jeszcze masz w szafce wibrator!
    Nie wytrzymuje żona:
    - A kto wydaje połowę każdej pensji na k..wy? Kto zabiera naszą córeczkę na niedzielne spacery
    do dzielnicy czerwonych latarni ? A odkąd mamy kablowkę, w telewizorze non-stop tylko pornole lecą!
    No i to twoje kur..szcze - sekretareczka!
    Przez chwilę wszyscy dyszą i patrzą na siebie nienawistnie, wreszcie matka przytomnieje i zwraca się do córeczki:
    - Jak to się stało, skarbie?
    Przez nauczycielkę - zmieniła mi rolę w jasełkach i nie jestem już
    dziewicą, tylko pastereczką.


    Klient pyta się sprzedawcy
    - A ten odkurzacz to mocno ssie?
    - Panie, aż łzy lecą - z powagą odrzekł sprzedawca.

    *******

    Wycieczka
    - Zabieram cię, kochana żono, na wycieczkę!**
    - Nie pojadę, bo nie mam co na siebie włożyć.**
    - Po pierwsze, to jest wycieczka piesza, po drugie
    włożysz mój plecak...**

    *******

    Łańcuszek
    Dwie młode dziewczyny rozmawiają ze sobą:
    - Jaki piękny łańcuszek! Ile dałaś za niego?**
    - A, z pięć razy...**

    *******

    Winda
    Wchodzi facet do windy gdzie stoi blondynka i pyta
    - Na drugie ?**
    A blondynka odpowiada :**
    - Ewelina**

    *******

    Trofeum
    Myśliwy zaprosił swoich kolegów i chwali się swoimi
    trofeami:
    - Oto skóra niedźwiedzia upolowanego na biegunie
    południowym, tu dzik z borów tucholskich, a tu lew
    zdobyty w Afryce.
    Koledzy patrzą, a na środku ściany wisi głowa
    kobiety.
    - A to co?
    - To jest moja teściowa.
    - A co ona taka uśmiechnięta?
    - Cały czas myślała, że żartuję...

    *******

    W barze
    Do siedzącego w barze samotnego faceta podchodzi
    brzydka dziewczyna i pyta wprost:
    - Hej kolego, nudzisz się?
    - Nie aż tak...

    *******

    Żona
    W nocy Kowalski wraca pijany do domu.
    Żona śpi, w sypialni jest zupełnie ciemno.
    Kowalski przez chwilę obija się o meble, w końcu
    zdenerwowany woła:
    - Ty, Zocha! Zacznij narzekać, bo nie mogę znaleźć
    łóżka!

    *******

    Czterech kumpli spotyka się po wielu latach. Zaczynają
    opowiadać o starych czasach. W międzyczasie jeden z
    nich idzie zamówić coś do picia, natomiast pozostali
    zaczynają rozmawiać o swoich synach.
    Pierwszy mówi: jestem taki dumny z mojego syna. Zaczął
    pracę jako goniec, wieczorowo skończył studia. Po paru
    latach został dyrektorem, a następnie prezesem firmy.
    Stał się taki bogaty, że swojemu przyjacielowi na
    urodziny podarował super luksusowego Mercedesa.

    Drugi opowiada: Ja też jestem bardo dumny z mojego
    syna. Zaczął pracę jako steward w samolocie. Po
    niedługim czasie stał się pilotem. Założył spółkę z
    paroma wspólnikami i otworzył własne linie lotnicze.
    Dzisiaj jest tak bogaty, że swojemu przyjacielowi na
    urodziny podarował mały samolot dwusilnikowy Cessna.

    Trzeci opowiada: Nie wyobrażacie sobie jaki ja jestem
    dumny z mojego. Studiował inżynierię. Otworzył firmę
    budowlaną i zarobił miliardy. Pomyślcie, że na urodziny
    swojego przyjaciela podarował mu cudowną willę z
    basenem 1500m kw.

    W międzyczasie wraca czwarty kumpel i pyta o czym
    rozmawiali. Odpowiadają, że o synach pytając go o jego
    syna. Mój syn jest geyowskim żygolakiem. Utrzymankiem
    bogatych geyów. W ten sposób zarabia na życie!!!
    Przyjaciele: - Biedaczek, jakie nieszczęście!!!
    Jakie tam nieszczęście, cudownie mu się żyje!!!
    Wyobraźcie sobie, że w tym roku na urodziny od swoich
    trzech klientów-pedałów dostał: Mercedesa, prywatny
    samolot i willę 1500m kw. z basenem!...

    ***
    Mąż do żony:
    - Taka piękna pogoda, a ty męczysz się myciem podłogi.
    Wyszłabyś lepiej na dwór i umyła samochód...

    ***
    Mówi żona do męża
    - Poznajesz człowieka na fotografii?
    - Tak.
    - OK, dzisiaj o 16.00 odbierzesz go z przedszkola.

    ***

    Trwa rozprawa rozwodowa, a dokładniej - sprawa o
    przyznanie opieki nad dzieckiem. Matka (jeszcze żona,
    już nie kochanka) wstała i jasno dała do zrozumienia
    sędziemu, że dzieci należą się jej. To ona je
    urodziła, więc to są jej dzieci.
    Sędzia pyta męża, co on ma do powiedzenia. Maż przez
    chwilę milczał, po czym powoli podniósł się i rzekł:
    - Panie sędzio, kiedy wrzucam złotówkę do automatu ze
    słodyczami i wypada z niego batonik, to czy batonik
    należy do mnie czy do automatu?

    ***

    Nastolatka odpowiada na pytania reportera w ankiecie
    ulicznej:
    - Jak wyobrażasz sobie piękną śmierć ?
    - Tak jak umarł mój dziadek.
    - A jak umarł twój dziadek ?
    - Zasnął ... i się już nie obudził.
    - Tak, to piękna śmierć.
    A w jaki sposób byś nie chciała umrzeć ?
    - No, tak jak przyjaciele mojego dziadka.
    - A jak oni zmarli ?
    - Jechali tym samym samochodem, którym kierował mój
    dziadek.

    ***

    Wchodzi do marynarskiej knajpy 80-letnia babcia z
    papugą na ramieniu i mówi:
    - Kto zgadnie co to za zwierzę ... - i wskazuje na
    papugę ... będzie mógł kochać się ze mną całą noc.
    Cisza. Nagle z końca sali odzywa się zapijaczony głos:
    - Aligator.
    Na to babcia:
    - Skłonna jestem uznać.

    ***

    Do komisariatu doprowadzono dwóch włóczęgów.
    -Gdzie mieszkasz ? - policjant pyta jednego z nich.
    - Nie mam domu.
    - A Ty ? - pyta drugiego.
    - Ja mieszkam naprzeciwko kolegi.

    ***

    Co robi lojalny programista ?
    - Wiesza się razem ze swoim programem.



    Zakonnica w barze:
    - Setę czystej poproszę.
    Barman tak popatrzył, ale nic, nalał. Po chwili zakonnica:
    - Setę czystej poproszę.
    Barman zdziwiony, co to druga seta? Ale nic, nalał. Po chwili zakonnica:
    - Setę, jeszcze jedną.
    Na to barman nie wytrzymał:
    - Ależ siostro, czy to wypada.
    Na co zakonnica:
    - Ja to wszystko z miłosierdzia ludzkiego, bo nasza matka przełożona klasztoru ma od dwóch tygodni zatwardzenie, a jak mnie w takim stanie zobaczy, to się chyba zesra...
    *****
    Klasyczna sytuacja:
    mąż nieoczekiwanie wraca do domu, żona ukrywa nagiego kochanka w szafie. Pech chciał, że mąż, zmęczony, od razu położył się spać.
    W środku nocy kochanek, korzystając z okazji, przykrywa się futrem i wypełza z szafy. Mąż się budzi:
    - Kto tam?
    - Mol
    - A futro?!
    - W domu sobie zjem!

    *****
    Facet dał ogłoszenie do gazety "Szukam żony" . Jeszcze tego samego dnia otrzymał mnóstwo odpowiedzi. Zdecydowana większość zaczynała się słowami Weź pan moją! .

    *****
    - Czy oskarżony moze wytłumaczyć dlaczego zabił żonę a nie jej kochanka?
    - Wysoki sądzie, doszedłem do wniosku, że lepiej zabić jedną kobietę, niż co tydzień kolejnego mężczyznę.

    *****
    Mąż do żony:
    - Taka piękna pogoda, a ty męczysz się myciem podłogi. Wyszłabyś lepiej na dwór i umyła samochód...

    *****
    - Ten lekarz jest niesamowity! W kilka sekund wyleczył moją żonę z wszystkich dolegliwości!
    - Jak to zrobił?
    - Powiedział, że to objawy nadchodzącej starości...
    *****
    Kończy sie seminarium poświecone osmozie cieczy.
    Profesor podsumowuje:
    - I tak właśnie scieka woda. Czy wszystko jest zrozumiale?
    Wstaje Murzyn:
    - Ja czegos nie rozumiem. Jak to jest: woda ścieka i pies ścieka ?

    Kaczyńscy nie jedzą serków homogenizowanych.
    Jedzą wyłącznie serki heterogenizowane.
    *****
    Prosty komunikat werbalny jako gwarancja efektywności przekazu informacji.
    - Nataszko, zjedz kawałeczek tortu!
    - Dziękuję, Jureczku, nie chcę.
    - No spróbuj, bardzo smaczny!
    - Nie, dziękuję. Ja po osiemnastej już nie jem nic słodkiego.
    - Nataszko, proszę.
    Jureczku, ja deserów w ogóle nie jadam...
    - ryj ten tort, k rwa! Pierścionek w nim jest, żenić się z Tobą
    - Czy mogę na pani polegać?
    - Legnij pan.
    *****
    Mąż chodzi w tę i z powrotem po sypialni. Żona leży na łóżku.
    - Co tak chodzisz w tę i z powrotem?
    - Bo mam ochotę na sex.
    - No to chodź....
    - No to chodzę...
    *****
    Wchodzi kościelny do kościoła na godzinę przed sumą i widzi jakąś kobiecinę, która klęczy przed figurą i się modli. Przygotowawszy kościół do mszy, poszedł do zakrystii.
    Po mszy pogasił świece i wychodzi, ale widzi tę samą babinę, jak dalej się modli.
    Podchodzi do niej i pyta:
    - A co wy tu, starowinko, tak długo się modlicie?
    - Zgrzeszyłam, bo ja strasznie klnę i ksiądz kazał mi odmówić pięćdziesiąt zdrowasiek do Św. Piotra.
    - Ale to jest Św. Antoni, babciu!
    - No żesz k rwa mać!!! Czterdzieści siedem zdrowasiek psu w d pę i poszło się *****!!!

    Jak zmusić własną kobietę to tego, żeby słuchała tego co mówimy?
    Trzeba zacząć rozmawiać z inną.

    -----

    Każdy inżynier wie, że matematyka jest jak kobieta - trzeba ją umieć wykorzystać, a nie zrozumieć.


    > Klient w burdelu nie był zadowolony z usług jednej z pracownic iwzbraniał się zapłacić pełną należność.
    > > Jako że nie najmłodsza już panienka nalegała i nie byłaskłonna do ugody, spór znalazł swój finał przed sądem.
    > > Prowadzący sprawę sędzia już na wstępie stwierdził lekkostrapiony:
    > > - Szanowni Państwo, mamy pewien problem. Dzisiaj mamy u nas wsądzie Dzień otwartych drzwi> i zachwilę pojawi się tu na sali wycieczka z gimnazjum. W związku z tymproszę, ze względu na młodzież, o założenie, że dzisiejsza sprawama charakter nie obyczajowy a mieszkaniowy.
    > > Czyli, mówiąc krótko, chodzi o lokal do wynajęcia...
    > > Stronom procesu nie pozostaje nic innego jak zgodzić się zsugestią sądziego i już po chwili, w obecności młodzieży, zaczynasię przesłuchanie stron. Zagaja sędzia:
    > > - Oskarżony, proszę nam wyjaśnić, dlaczego nie uiścił panopłaty za wynajęty lokal?
    > > - Proszę Wysokiego Sądu - tłumaczy klient - wbrew zapewnieniom wynajmującej okazało się, że chodzi tu o zaniedbany lokal w starym budownictwie, o typowo dużym metrażu i nadmiernej wilgoci.
    > > - To są znaczące zarzuty - podsumował sędzia - co druga stronana to?
    > > - Proszę sądu - zaczęła prostytutka - to że mój lokal to żadna> "> nówka> "> to widział lokator jeszczeprzed wprowadzeniem.
    > > Ale wypraszam sobie mówić tu o jakiejś ruinie!. Wilgoć pojawiła
    > się już po tym jak lokator się wprowadził, > a zarzut że lokal zbyt obszerny to czysta kpina. Widział ktoza duże mieszkanie?!.
    > > Meble, po prostu, za małe ze sobą przytaszczył!!!

    Czasy ciężkie. Gotówki w bankach niet. Przychodzi klient do banku, chce wypłacić pieniądze. Kasjer odpowiada:
    - A musi pan wypłacać gotówkę?
    - Czynsz muszę zapłacić.
    - To może przelewem?
    - Ale ja chcę coś też zjeść!
    - W restauracji może pan zapłacić naszą kartą kredytową...
    - Panie, ja chcę moją gotówkę! Nie chcę kart, przelewów! Oddajcie mi moje pieniądze! A jak chcę iść na dziwki to co?!
    Kasjer, pokazując na open-space pełen pracownic:
    - Wybierz pan sobie którąś, potrącimy z rachunku.
    Nikon Nie sztuka zabić muchę przednią szybą,sztuka zrobić to boczną

  3. #5793

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez mariush777 Zobacz posta
    ***
    Mąż do żony:
    - Taka piękna pogoda, a ty męczysz się myciem podłogi.
    Wyszłabyś lepiej na dwór i umyła samochód...

    *****
    Mąż do żony:
    - Taka piękna pogoda, a ty męczysz się myciem podłogi. Wyszłabyś lepiej na dwór i umyła samochód...
    Mariusz zawstydził Turbodymomana - nie dość, że dwa razy wypuścił taki sam post, to jeszcze w każdym poście dwa razy ten sam dowcip. Razem będzie cztery.
    Krzysztof Paszkiewicz

  4. #5794

    Domyślnie

    ekonet zawstydził wszystkich..

  5. #5795

    Domyślnie

    Nie wiem czy było, ale... (znalezione na innym forum )

    Idą święta a więc ...

    …Najpierw trzeba, ku*wa, kupić prezenty. Oznacza to, że będę latał po sklepach, przepychał się przez spoconych ludzi z obłędem w oczach, żeby wydać mnóstwo kasy na jakieś pierdoły .
    Co gorsza, wszystko już kiedyś komuś kupiłem. Wujek Edek dostał w zeszłym roku flaszkę, a przecież nie kupię mu w tym roku książki, bo ten
    facet nigdy nie przeczytał nic ponad tekst na etykiecie półlitrówki.
    Ciocia Jadzia rok temu ukontentowała się kremem nawilżającym, co go
    kupiłem z przeceny, bo za tydzień kończył się termin ważności. W tym
    roku jedynym kosmetykiem dla tej lampucery byłby krem
    przeciwzmarszczkowy, ale po pierwsze, takich zmarszczek żaden krem nie
    wygładzi, a po drugie, przecież nie wydam na kosmetyki całej kasy na Boże Narodzenie.
    I tak ze wszystkimi. Dziecko mordę drze o jakiś nowy program komputerowy, choć i tak wiadomo, że przestanie się nim zajmować po 48
    godzinach, bo każda gra jest dla niego za trudna. Półmózg jeden. Żona
    będzie miała jak zwykle pretensje, że Kowalska z jej biura dostanie coś
    ładniejszego. W rezultacie kupię byle co - jak co roku .

    Potem śledzik w pracy z ludźmi, których mordy są mi nienawistne, i
    patrzenie na męki szefa, który życzy nam "dużo pieniędzy", choć wszyscy
    wiedzą, że dopiero wtedy byłby szczęśliwy, gdybym pracował za miskę zupy
    z brukwi przykuty łańcuchem do komputera. Krwiopijca jeden. Potem
    wszyscy się nawalą jak szpaki, a pan Henio obślini biust pani Bożeny z
    księgowości, zamkną się oboje w archiwum, bo oni zawsze walą się jak
    króliki, kiedy są naprani. Następnego dnia kac, w dodatku żona będzie
    robić wymówki .

    Jeszcze tylko trzeba jebnąć w baniak karpia, bo małżonka - uważacie -
    wrażliwa jest i na męki zwierzątka nie może patrzeć, choć mnie męczy od
    15 lat bez zmrużenia oka, garbata owca. Przynieść i przystroić choinkę.
    Z dzieckiem, "żeby miało ciepłe wspomnienia z dzieciństwa", a ono w
    dupie ma choinkę, mnie, Boże Narodzenie i wszystko. Jak taki glon
    emocjonalny może mieć jakiekolwiek wspomnienia?

    No i kolacyjka wigilijna. Rodzinna, mać ich w tę i z powrotem. Jedna
    wielka męka.

    Co za k*tas wymyślił ten łzawy termin "rodzinna wieczerza"? Przyjdą
    wszyscy ci, od których na co dzień trzymam się z daleka z dobrym skutkiem.
    Usiądziemy za stołem... A nie, pardon, najpierw prezenty! Trzeba będzie
    się kłamliwie ucieszyć, choć z góry wiem, że ten krawat kupiony na
    bazarze od Wietnamczyków dopełniłby liczną kolekcję podobnych gówien,
    gdybym oczywiście zawalił szafę takim badziewiem, a nie zaraz następnego
    dnia wyrzucił wszystko do śmietnika. Dostanę też najtańszy koniak i
    jakieś kosmetyki. Jakie - będę wiedział ostatniego dnia przed Wigilią,
    kiedy w pobliskim supermarkecie zaczną wyprzedawać to, czego nie udało
    się upchnąć ludziom. Po prezentach się zacznie. Te same kretyńskie
    dowcipy wuja Bronka, zwłaszcza, kurna, ten o gąsce Balbince. Wszyscy
    będą dokarmiać mojego psa po to, żeby narzygał w nocy na pościel. Ciotka
    załzawi się po dwóch godzinach żucia żarcia z wytrwałością tapira i
    zacznie płakać, "jak to dobrze, że trzymamy się razem". Gówno prawda
    akurat, co wykażą następne dwie godziny, kiedy to nawaliwszy się już,
    zacznie wyzywać swojego ślubnego od złamanych ch*jów. To oczywiście
    prawda, ale dlaczego popierać to rzucaniem w niego salaterką po
    śledziach? Mniejsza o jego mordę, ale ciotka nigdy nie trafia. Plama na
    wersalce cuchnie jeszcze przez dwa tygodnie po Wigilii.

    Jedyna nadzieja, że akurat w tym roku 6-letnia latorośl kuzynostwa z
    Lublina nie nawali w gacie w połowie kolacji i nie zakomunikuje o tym
    radośnie jeszcze przed deserem. Bo to, że coś wywali sobie na łeb ze
    stołu, to pewne jak w banku. Jeszcze tylko muszę przeżyć debilne gadki o
    polityce, przy których wszyscy oczywiście skoczą sobie do gardeł i na
    siebie się poobrażają. Na koniec ciotula Jadzia puści maleńkiego pawika
    na ścianę koło swojego fotela i można będzie odtrąbić koniec męczarni.A
    nie, byłbym zapomniał. Kolejną rozrywką będzie wyprawa na pasterkę, bo
    to religijna rodzina. No to pójdę, choć nikt nigdy nie wyjaśnił, po
    jaką cholerę tłuc się po nocy, żeby stać na mrozie w bezruchu przez
    godzinę czy więcej. Ciekawe, czy moja małżonka znowu wywinie orła na ryj
    na schodkach kościółka - jak to robi od kilku lat z uporem godnym
    lepszej sprawy? W kościele, jeśli tam się dopcham, będzie cuchnąć jak w
    gorzelni, bo wierni tylko dlatego stoją na własnych nogach, bo za duży
    tłok, żeby upaść. Czasem tylko ktoś beknie albo puści głośno bąka, ale i
    tak nikt na to nie zwróci uwagi, bo wszyscy drzemią na stojąco. Wracając
    trzeba tylko będzie uważać na chłopców z osiedla, bo w Wigilię katolicka
    młodzież szczególnie lubi wpierd*lić bliźniemu. Rok temu zglanowali
    wujka Edka, ale on chyba tego nie zauważył, bo był zalany w
    płaskorzeźbę. Wreszcie wychodzą z chałupy, wory jedne. Moment zamykania
    drzwi za ostatnim z tych troglodytów jest najszczęśliwszą chwilą w moim
    świątecznym życiu. Kilka dni odpoczynku. Ale mijają jak z bata strzelił,
    bo wielkimi krokami zbliża się kolejny kretyński wynalazek - Sylwester .

    Ludzie! Kto to wymyślił Już od listopada ślubna wydala z siebie
    idiotyczne pomysły, żeby pójść na "jakiś bal". Jakbyśmy srali
    pieniędzmi... Albo żeby gdzieś wyjechać, gdzie gorąco. A niech se włączy
    farelkę pod fikusem, będzie miała tropiki w chałupie. I tak przecież
    skończy się na balandze u Witka.
    Jasne, trzeba ładnie się ubrać, bo wszystkim się wydaje, że to jakiś
    uroczysty dzień. Czyli żona najpierw puści w trąbę pół budżetu domowego
    na jakąś kieckę, w której wygląda jak zwykle, czyli jak w worku po
    nawozach sztucznych. Ale cena taka, ze za to można by żywić jeden powiat
    w Somalii przez kwartał. Ja się wbijam w garnitur, bo europejska
    cywilizacja wymyśliła, że mężczyzna wygląda dobrze, gdy wdzieje na
    siebie marynarę, co pije pod pachami. Pod szyją zawiążę sobie kolorowy
    postronek. I tak mam przewagę, bo prysnę na dziób jakąś wodę kolońską i
    jazda, a małżonka kładzie sobie tapety tyle, że palec w to wchodzi do
    pierwszego stawu, a daje rezultat mumii Tutenchamona zaraz przed
    konserwacją. I zajmuje ze trzy godziny. Łazienka, oczywiście, zajęta i
    wszyscy pozostali domownicy mogą szczać do zlewu, jak mają potrzebę,
    albo niech zdychają na uremię.

    U Witka ten sam zestaw ludzki, ale czasem trafia się coś nowego, na czym
    można by oko zawiesić. Jak zwykle nic z tego nie wyjdzie, bo chociaż
    Wituś ma dużą chałupę, to ryzyko za duże. Zresztą każda kobitka jeszcze
    przed północą doprowadza się do stanu, w którym wygląda jak kupa. W tym
    dniu trzeba być radosnym jak młody pies, szczerzyć zęby w uśmiechu i
    ruszać w tany, nawet jeśli ni pyty nie mam o tym pojęcia. Zresztą nikt
    nie ma, za to wszyscy miotają się w konwulsjach i po krótkim czasie
    cuchną, jak gdyby nie myli się z tydzień. Baby w szczególności. Z
    facetami jest prostsza sprawa, bo już koło jedenastej są pijani w sztok
    i bełkoczą albo chcą ruch*ć wszystko, na co trafią w drodze do baru. O
    północy trzeba obcałować wszystkie te oślinione i śmierdzące wódą mordy,
    obłudnie życząc wszystkiego najlepszego, choć jedyne, o czym wtedy
    myślę, to żeby ich szlag trafił czym prędzej. Potem sylwestrowa noc,
    banalna do bólu - rozmazane makijaże kobitek (najlepszy tusz nie
    wytrzyma, gdy właścicielka walnie mordą w sałatkę), śpiący pokotem
    faceci, jacyś zarzygani klienci w kiblu. Norma. Ja, oczywiście, nawalę
    się już przed północą, żeby uniknąć konieczności odwożenia mojej
    nawalonej ślubnej do domu. I tak zakończę ten najgorszy okres w roku.. .
    Pozdrawiam.
    Darek Bagiński.
    Blog

  6. #5796

    Domyślnie

    rotfl ;oD
    The Iron never lies to you. You can walk outside and listen to all kinds of talk, get told that you’re a god or a total bastard. The Iron will always kick you the real deal.

  7. #5797

  8. #5798
    Zbanowany
    Dołączył
    06 2007
    Miasto
    Kraków
    Posty
    978

    Domyślnie

    ostroo

  9. #5799
    Zbanowany
    Dołączył
    02 2009
    Miasto
    Głogów
    Posty
    306

    Domyślnie

    Pewnie wielu to nie rozbawi ale ja kocham śmiać się z ludzkiej głupoty...

    Patrzyłem dziś na pewną aukcję, w sumie powinno to trafić do pereł allegro...

    Wyprzedaż .:

    A tu wcześniejsza cena by nie było, że ściema xD


    Ludzki debilizm nie zna granic...
    Pomijam nieuczciwość i głupotę samego sprzedającego który popisał się "inteligencją" przy ujawnianiu wcześniejszej ceny ale co kierowało naiwniakami którzy jeszcze dali mu zarobić na cenie o 1/4 wyższej ?? OMFG
    Ostatnio edytowane przez Angadil ; 18-12-2009 o 04:00

  10. #5800

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Angadil Zobacz posta
    Pewnie wielu to nie rozbawi ale ja kocham śmiać się z ludzkiej głupoty...
    [...]
    Ludzki debilizm nie zna granic...
    Ulubione słowa kolegi Angadila. Nie po raz pierwszy.
    Nic w tym śmiesznego. A łatwo się innym zarzuca głupotę i tym podobne.
    Czy kogoś to śmieszy tu? Czy może do skasowania?

    Cytat Zamieszczone przez fotoMichal Zobacz posta
    Typowy polak
    Nie wiem, może Ty jesteś "polak", ja wolę mówić o sobie i innych "Polak". Nie przystoi inaczej.
    Krzysztof Paszkiewicz

Strona 580 z 1948 PierwszyPierwszy ... 8048053057057857958058158259063068010801580 ... OstatniOstatni

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •