Szukaj
Nikon http://greg77.com/
Wyglada jak ambasada Raju na Ziemi, a przynajmniej jego konsulat![]()
...eeee tam,wszystko to nie istotne.Wszyscy-bez wyjątku, zazdroscimy Ci,ze determinacją ,nieodpartym pragnieniem ,checią poznania i umiłowaniem niepojętej czaso-przestrzeni dotarłaś do jednego z najprzepiekniejszych,nieogarnywalnych i osnutych tajemnicą(przynajmniej dla Europejczyka)zakątków naszego wspaniałego Globu...a nie tam jakaś pikseloza,przepały czy inne przysłony...
Zgoda, umiejętność jednakże, jest narzedziem drugiej kategorii,absolutnie podrzędną w stosunku do sensualnosci.
Dzięki za cenne uwagi i komentarze- postudiuję i pomyśle.
Powiem tylko tak: nie jest łatwo robić zdjęcia (w tym konkretnym z 4000m npm, inne wyżej)- jeśli jest się tylko 2 tygodnie ( mam na myśli aklimatyzację), każde 50 m wyżej idzie się z zadyszką, zawrotami głowy, jest przenikliwie zimny wiatr choć na zdjęciach tego nie widać a słonce daje mocno powyżej 40 stp. Najwyżej udało mi się wleźć na 6 tys i taszczenie ze sobą dodatkowo 2 kg może dać straszliwie w kość a myślenie wcale nie koncentruje się na robieniu zdjęć tylko na tym żeby siąść i odpocząć i żeby człowieka nie zemdliło do końca i żeby palców nie odmrozić! Więc naprawdę DOSŁOWNIE nie ma się głowy do kombinowania zdjęcia....(to jest odczucie totalnego kaca chyba-non stop). Wcześniej tylko o tym czytałam- teraz wiem " na sobie". Myślę, że jak ktoś miał okazję, to wie o czym mówię. Mimo, że jest to forum fotograficzne wydaje mi się, że technika w niektórych wypadkach (nie mam na myśli konkretnej foty)- schodzi na drugi plan...Jeszcze raz dziękuję za podzielenie się uwagami i odwiedziny![]()
S5 i rower i jeszcze S10-20, N16-85, Jupik, Heliosy i coś tam, coś tam
A ja myślę, że aż takiej tragedii tu nie ma i pozostaję w nadziei, że fotka została nadpsuta na poziomie obróbki i z rawa można wyciągnąć wiele...
W sumie to nad kazdym zdjęciem mozna by posiedzieć i w nim coś tam jeszcze pozmieniać.
Jednak przy tego typu wyprawach trekkingowych skupienie się na samej fotografii jest albo trudne, albo... od początku zaplanowane z tym że niesie to za soba sporo ograniczeń. Jeśli nie ma się kasy i tragarza (lub osiołka czy muła, jaka itd), to albo ma się super kondychę i nosi samemu wszystkie graty, albo szybko teren i warunki dają nam w kość - jak to Fiolka opisuje.
W związku z tym, trzeba tez docenić wysiłek fotografującego, który tez się składa na takie zdjęcia.
Sympatyk Canona, użytkownik Sony, posiadacz Nikona.
D4, D7100, D300 + 7 dział kalibru 16-300mm, amunicja oraz sporo stuffu- w tym 5 m. wężyka....
fiolka wierz mi, ze nie chciala byc robic zdjec w tych konkretnych miejscach, w ktorych ja robie. wiatry wieja z predkoscia 100-120km/h na klifach, lekka nieuwaga i czlowiek spada 30-50m w dol roztrzaskujac sie o skaly. to nie jest przyjemne uczucie wisiec na krawedzi klifu...wtedy nie mysli sie o zdjeciu, a o tym by nie spasc...ale po kilku razach czlowiek sie rzyzwyczaja i zaczyna myslec tylko o zdjeciach...czy wiesz jak to jest robiac zdjecia nad oceanem kiedy to doslownie z nikad przychodzi ogromna fala i Cie zalewa? oczywiscie nie zawsze wieje tak mocno, gdy jest cisza i spokoj wtedy do akcji wkraczaja takie malutkie wredne muszki (wygladaja jak polskie owocowki), ale zra czlowieka. jak tylko robi sie cieplo i przestaje wiac zaczynaja latac. obsiadaja czowieka i kasza...taki jest urok focenia w Szkocji. naprawde czasami wracam do domu i przez kolejnych kilka dni nie ruszam w plener bo skora swedzi na calym ciele od ukaszen. ale tego na zdjeciach nie widac, widac tylko to co chce sie pokazac...a warunki jakie towarzyszyly fotografowi to juz zupelnie drugozedna sprawa...
postaraj sie bardziej popracowac nad obrobka i foty beda masakryczne!
Skontaktuj się z nami