nieświadomość istnienienia na wnetrzu dłoni moich
Autor: | Data publikacji: 04-09-2010 o 22:29 | (1959 Odsłon)
ostatnie letnie gwałtowne burze zaglądają do moich okien o 4 nad ranem, budząc mnie i stawiając w pion.
otwieram oczy szeroko, spoglądam na siebie chmury na niebie.. takie szare i przerażająco smutne..
chyba bezsensownie ktoś osadził mnie w tym miejscu i w tym czasie.. przecież wszystko toczyłoby się tutaj tak samo beze mnie, przecież wszyscy robili by to samo.
częścią czego jestem? zostawiam za sobą tylko wiatr... spadające papierki, ślady stóp, okruszki...
a jeśli ludzie to kawałeczki jakichś układanek, to ta układanka tutaj nie jest moja.. jestem jej niepotrzebnym elementem.. takim, co to się wpina go gdzieś na boku, tak by wszystko niby wyglądało dobrze, ale z daleka widać, że jest krzywo i źle. bo jeśli ludzie są takimi kawałeczkami to... moja układanka jest gdzie indziej. wiem doskonale, tak, dobrze wiem, gdzie będę pasować, gdzie mnie brakuje dotkliwie i bardzo, gdzie jestem niezbędna, konieczna, na miejscu.
ostatnio więcej płaczę. nadrabiam zaległości. czasem, najczęściej, to tylko oczyszczenie… jestem zbyt wrażliwa na wszystko co wokół mnie... może czasem zbyt słaba. nie chcę poddać się obtrąbionej erze przedzimowej depresji.. nie w tą stronę. pamiętać o magii. (!)
najlepiej by było gdyby się wypełniła słowami do sprzedania..
do sprzedania się. nie widzę czasem twarzy, nie czuję oddechów na szyi, nie widzę spojrzeń zaplatanych między włosami, w coraz bardziej rozwianych chwilach wieczornych..
niechciane i pogubione myśli, zgniatane jednym ruchem nogi, zapijam zapachami, które gubią się w zakatarzonym nosie, więc jeszcze zostaje skóra wrażliwa.. nie ufam podpuchniętym oczom, płaczącym przy komputerze i jeszcze na wietrze, które nie mówią nic, gdy w środku chcę krzyczeć do ciebie i kogokolwiek, bo nie znam żadnych z tych niewypełnionych obok mnie przestrzeni…





Skontaktuj się z nami