Wiktor AC
18-03-2009, 15:34
Witam serdecznie wszystkich użytkowników tego forum!
Jest to mój pierwszy post tutaj i zarazem pierwsze zdjęcie. Zdjęcie wstawiam świadomy jego beznadziejnej jakości, lecz chciałbym, by znawcy tematu wypowiedzieli się na temat tego ptaka i jego zachowania.
Sowa ta pojawiła się na kominie domu należącego do moich dziadków, nic nie robiła sobie z obecności ludzi, hałasów dobiegających z podwórka (warsztat blacharsko-lakierniczy) a kiedy rozpalano w piecu, po prostu przechodziła sobie spokojnie na drugi komin :) Przesiadywała tam całymi dniami nie chowając się ani na chwilę - dopiero o zmroku ruszała na łowy - rano była już na swym posterunku. Trwało to prawie rok - jakieś tydzień temu, ojciec znalazł ją w kojcu naszego psa - niestety martwą:( nie wiem czy to pies ją zaatakował (nie miała widocznych obrażeń) czy była jakaś inna przyczyna, jedno jest pewne - na kominie jej więcej nie zobaczę. Prosiłbym o wypowiedzenie się, czy takie zachowanie u sowy jest często spotykane i o rozpoznanie gatunku.
A, i na koniec wyjaśnienie dlaczego nazywaliśmy ją Krysia: pierwszy raz pojawiła się na kominie w dniu pogrzebu siostry mojego ojca - Krystyny i rodzice żartowali, że to Kryśka obserwuje swój dom :mrgreen:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img13.imageshack.us/img13/6088/dsc2119i.jpg)
Jest to mój pierwszy post tutaj i zarazem pierwsze zdjęcie. Zdjęcie wstawiam świadomy jego beznadziejnej jakości, lecz chciałbym, by znawcy tematu wypowiedzieli się na temat tego ptaka i jego zachowania.
Sowa ta pojawiła się na kominie domu należącego do moich dziadków, nic nie robiła sobie z obecności ludzi, hałasów dobiegających z podwórka (warsztat blacharsko-lakierniczy) a kiedy rozpalano w piecu, po prostu przechodziła sobie spokojnie na drugi komin :) Przesiadywała tam całymi dniami nie chowając się ani na chwilę - dopiero o zmroku ruszała na łowy - rano była już na swym posterunku. Trwało to prawie rok - jakieś tydzień temu, ojciec znalazł ją w kojcu naszego psa - niestety martwą:( nie wiem czy to pies ją zaatakował (nie miała widocznych obrażeń) czy była jakaś inna przyczyna, jedno jest pewne - na kominie jej więcej nie zobaczę. Prosiłbym o wypowiedzenie się, czy takie zachowanie u sowy jest często spotykane i o rozpoznanie gatunku.
A, i na koniec wyjaśnienie dlaczego nazywaliśmy ją Krysia: pierwszy raz pojawiła się na kominie w dniu pogrzebu siostry mojego ojca - Krystyny i rodzice żartowali, że to Kryśka obserwuje swój dom :mrgreen:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img13.imageshack.us/img13/6088/dsc2119i.jpg)