Zobacz pełną wersję : operator kontra fotograf
Floyd Rose
18-02-2009, 02:06
Wideofilmowanie - "najtrudniejszy zawód ślubny..."
http://www.swadba.pl/aktualnosci/index.php?id=1120
Fotografia ślubna - Chcemy zaprotestować!
http://www.swadba.pl/aktualnosci/index.php?id=1122
moja racja jest najmojsza ;)
ciekawe artykuły muszę przyznać.
pozdrawiam
biniubak
18-02-2009, 10:45
No cóż. W tym pierwszym artykule mozna zamienić filmowanie na fotografowanie i będzie równie ciekawy wywiad.
Ceny sprzętu ppodobne - jak ktoś chce mieć wypas, czas pracy podobny i ustawień też dużo. No ale...
Z tym, że ja jestem amator i zrobiłem tylko kilka ślubów znajomych. NA żadnym z nich nie było problemów kto ma gdzie stać i ktokomu włazi w kadr.
"Oddzielną kwestią jest panowanie nad balansem bieli.
Przepraszam, nad czym?
Nad balansem bieli - inaczej kompensować różnice w temperaturze barwowej obrazu. (śmiech) Fotografowie o wielu aspektach „stania z kamerą” nie mają zielonego pojęcia i myślę, że stąd wynikają niepotrzebne nieporozumienia..."
to chyba jakiś żart?? o_O
Ja proponuję zainwestować w siłownię, zwłaszcza energiczne ruchy łokciami się przydają. Każdy chce zrobić swoją robotę i często nawet fotografowie mają siebie nawzajem w d...., więc tym bardziej różnica operator-fotograf nie wskazuje na możliwość porozumienia. Bywają oczywiście wybitne wyjątki, ale są one odosobnione :)
marcinas
18-02-2009, 16:07
"Oddzielną kwestią jest panowanie nad balansem bieli.
Przepraszam, nad czym?
Nad balansem bieli - inaczej kompensować różnice w temperaturze barwowej obrazu. (śmiech) Fotografowie o wielu aspektach „stania z kamerą” nie mają zielonego pojęcia i myślę, że stąd wynikają niepotrzebne nieporozumienia..."
to chyba jakiś żart?? o_O
pewnie chodzi o to że filmu nie nagrasz w RAWie, jak spaprasz balans to trudniej jest go poprawić
pewnie chodzi o to że filmu nie nagrasz w RAWie, jak spaprasz balans to trudniej jest go poprawić
Jeden suwak.
Z tym że bywa, iż jeden suwak na jedno ujęcie, a jak ktoś jest dupą, to w każdym ujęciu w dodatku inaczej.
Po pierwsze: przygotowanie dziennikarki do przeprowadzenia obydwu rozmów katastrofalne. Niektóre pytania świadczą o zupełnej nieznajomości tematyki, zatem zadanie domowe niestety nie odrobione. Ale niestety często spotykamy chłystków machających legitymacjami prasowymi, uważających się za dziennikarzy, nie zdających sobie sprawy że poziom przez nich reprezentowany jest słabiutki a papier w postaci legitymacji wiedzy i umiejętności dziennikarskiej im nie dostarczył.
Po drugie: Pan videooperator też niewielkie miał pojęcie o fotografii i widać reprezentuje nurt "łokciowych rozpychaczy". Przecież zawsze można poczynić pewne ustalenia przed uroczystością i dla dwóch w kościele, na sali weselnej czy w innych miejscach zawsze miejsce można znaleźć.
Najgorzej jak się znajdzie dwóch takich achtystów, jeden z aparatem drugi z kamerą i nie mogą się zdecydować który ważniejszy.
obydwoje tak samo ważni i tyle. Aczkolwiek wydaje mi sie iż trudniej nakręcic kamerą dobre ujęcia niż zrobić dobre zdjęcie, ktore zawsze mozna podrasowac w PS-ie hehe
Bywają oczywiście wybitne wyjątki, ale są one odosobnione :)
Bywają.
Współpracuję z kamerzystą, bardzo dobrym i znanym. "Nauczyliśmy się" siebie i dobrze się nam współpracuje. Polecamy siebie nawzajem i większośc imprez załatwiamy razem.
Taki układ to skarb. Dla mnie (nagrywanie roboty - polecenie od fachowca jest wiele warte) i dla niego (nikt mu nie spieprzy ujęc - a nawiedzonych fotografów jest od groma). Robota się sama pcha i przyjemnie się ją wykonuje.
Same plusy, małe wiejskie TWA :)
Jeden suwak.
Z tym że bywa, iż jeden suwak na jedno ujęcie, a jak ktoś jest dupą, to w każdym ujęciu w dodatku inaczej.
No to się Bombel nie popisałeś, zajmuje się montażem i z mojej perspektywy wygląda to troszeczkę inaczej, materiał video ma znacznie mniejsze możliwości edycji niż zdjęcie, (pewnie pod warunkiem że pracujemy na tanim legalnym oprogramowaniu - w moim przypadku AP 6.5 + dodatki, pracowałem wcześniej na kilku innych konkurencyjnych rozwiązaniach). Montuje głównie dla jednego kolegi ale czasem zdarza się coś więcej. Pamiętam jak kiedyś pewien mądrala wysłał na studniówkę 2 kamery: sony i canon. Koleś na soniaku poleciał na auto natomiast canonowiec ustawił balans manualnie ale na sino, dodam że w soniaku było za ciepło. Wyobraźcie to sobie na przykładzie aparatów idziecie we dwóch z dwoma różnymi puszkami a obraz ma wyglądać identycznie! To taka namiastka odnośnie balansu, odnoszę jednak wrażenie ( w moich stronach), że kamerzyści są często mniej wyedukowani niż fotografowie. W pierwszej firmie w której pracowałem nikt mi nie wytłumaczył jak kamerzysta powinien zbudować kadr, o rodzajach planów filmowych nie słyszał nawet właściciel. Jeśli ktoś podchodzi do filmowania bardzo solidnie to wcale to nie jest takie proste! Ale nigdy w życiu nie powiedziałbym, że jest trudniejsze niż fotografia.
Nie montowałem nigdy wesel i innych zgromadzeń, prawie zawsze HD z blueboxa z profesjonalnych studiów plus ewentualnie jakieś autorskie animacje.
Może na weselach jest inaczej, ale w tym, co ja robiłem to jest tak, jak pisałem wcześniej.
Ja się ostatnio zabrałem za kręcenie na nasz redakcyjny portal i powiem wasz szczerze, jednak wole migawkę...
GrzesiekH
08-03-2009, 01:56
hehehe co jak co, ale fotograf w drugim artykule to był chyba IMO jakiś biedny dziadek - argumenty słabe
robin102
11-03-2009, 13:47
Takie pytanie trochę obok tematu. Jak to u Was jest. Zabieracie :) operatora-kamerzystę :) na plenery, czy nie koniecznie :) Ja staram się wyślizgiwać z takich duetów, ale ciężka sprawa. Czy jak pracujecie z kamerzystą na plenerze to wykazuje On jakaś kreatywność. Coś tam razem wychodzi pozytywnego czy tylko się pałęta i sępi kadry. No nie mam na myśli znajomego zaprzyjaźnionego kamerzysty bo to zmienia postać rzeczy, choć i tak mnie np. totalnie rozprasza i czuje się jak bym był śledzony, szpiegowany :)
Takie pytanie trochę obok tematu. Jak to u Was jest. Zabieracie :) operatora-kamerzystę :) na plenery, czy nie koniecznie :) Ja staram się wyślizgiwać z takich duetów, ale ciężka sprawa. Czy jak pracujecie z kamerzystą na plenerze to wykazuje On jakaś kreatywność. Coś tam razem wychodzi pozytywnego czy tylko się pałęta i sępi kadry. No nie mam na myśli znajomego zaprzyjaźnionego kamerzysty bo to zmienia postać rzeczy, choć i tak mnie np. totalnie rozprasza i czuje się jak bym był śledzony, szpiegowany :)
Mi nie przeszkadza :)
robin102
12-03-2009, 11:17
Bo masz swojego :) ale w innym przypadku to byś też pewnie psioczył.
Po pierwsze: przygotowanie dziennikarki do przeprowadzenia obydwu rozmów katastrofalne. Niektóre pytania świadczą o zupełnej nieznajomości tematyki, zatem zadanie domowe niestety nie odrobione.
ostro jedziecie kolego, ale zanim przywalicie sie do innych, może warto pomysleć
:twisted:
raczej zakładam, że wiedziała o co pyta, tylko tekst adresowany jest do ludzi którzy niekoniecznie znać temat muszą, stąd taka forma pytań, by ją w ten sposób ożywić - taka licencja ptica
gdyby to była rozmowa na poziomie ekspertów to laików by nie zainetersowała
Bo masz swojego :) ale w innym przypadku to byś też pewnie psioczył.
ja raz tylko poszedłem na taki układ z kamerzystą, niestety wykazał zbyt bujną inwencję twórczą i wydzieraliśmy sobie PM bo nie pasowały mi jego pomysły np.taniec... a jemu statyczne pozy, ponieważ plener był w pałacu w Radziejowicach to czas był mocno ograniczony i z tego sprint-pleneru wyszedłem wściekły, od tego czasu nie robię plenerów w dniu ślubu a to automatycznie wyklucza filmowca z gry :mrgreen:
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.