PDA

Zobacz pełną wersję : Dyskusja - gdzie jest granica obróbki zdjęcia - photoshop.



yahooo8
10-02-2009, 02:22
Witam stawiam pierwsze kroki w fotografii. Na co dzień zajmuje się obróbką zdjęć dla sklepu sportowego i tam macham suwaczkami jak popadnie, zdjecie maja byc ladne czasami troszke oszukane ale o to w tym chodzi.

Jestem bardzo ciekawy co sadzicie. Jaka jest granica obrobki zdjęcia. Czy zdjecie mocno obrobione w photoshopie chocby jest nadal zdjeciem z aparatu czy juz moze przetworzonym obrazem przy pomocy programu.

Ja osobiscie uwazam iz zdjecie zrobione aparatem powinno jak najmniej byc obrabiane, oczywiscie dopuszczam wykadrowanie lub lekkie rozjasnienie czy tez zmiana nasycenia ale nie za duzo.

Uwazam ze jesli wykonujemy zdjecie, to kazdy jego aspekt jest piekny nawet szumy :) jesli za bardzo zmieniamy nasze zdjecie to tym bardziej ono traci na wartosci.

Gmerajac w zdjeciu, dodajac filtry efekty te zdjecie staje sie grafika a przestaje byc prawdziwa fotografią. Sporo rozmawialem ze znajomymi i kazdy twierdzi ze jakas granica jest. Oczywiscie sam sie bawie w mocna obrobke zdjec tworzac z nich rozne bardzo ciekawe efekty ale nigdy nie przedstawiam tego jako wykonane ladnie zdjecie aparatem, tylko grafike powstala na podstawie zdjecia.

Przyklad kiedys robione zdjecia analogami, nie bylo duzej mozliwosci przerabiana takich zdjec i byly one dla mnie jak najbardziej prawdziwe.

Zapraszam do dyskusji. Przeszukalem forum i nie bylo takiego tematu a uwazam ze jest on dosc ciekawy.

jacek.gold
10-02-2009, 02:29
bumerang powraca
zacytuję tu jednego z użytkowników serwisu plfoto którego piękna praca wzbudziła wiele kontrowersji

"Chciałbym wtrącić swój głos do dyskusji o fotografiach/grafikach która jaka widzę rozgorzała na dobre pod moją pracą. Środki jakich uzywam przy urzeczywistnianiu swoich wizji wynikają tylko i wyłącznie z ograniczeń finansowych. Jest oczywiste że wolałbym wykonywać sesje bez pomocy ze strony komputerka, ale nikt niestety nie sfinansuje mi ogromnych kosztów które się z takimi sesjami wiążą. Tak więc tło pod to zdjęcie (jak i zresztą kilka innych) zrobiłem w Maroko w grudniu 2008, jest to przełecz w Atlasie Wysokim, przy okazji wyprawy paralotniowej. Nie będę dywagował o sensowności takich działań, gdzie się kończy fotografia a zaczyna grafika. Trzeba sobie tylko zdać sprawę z jednego faktu: fotograf znajduje miejsce, modyfikuje światło, każe ustawic sie modelce w wybranym miejscu , robi zdjęcia. Ja muszę zrobić to samo, plus jeszcze cała masa pracy zwiazana z powstaniem wizji, dobrania akcesoriów, miejsca , pomysłu na zdjęcie, przesłania. Np hustawki na drzewie potrzebnej do innego mojego zdjecia szukałem kilka tygodni... Jesli kilka osób na tym forum zatrzymuje wzrok dłużej na moich pracach - swój cel uznaję za osiągniety."

yahooo8
10-02-2009, 02:52
Bardzo mądra wypowiedź ale sam autor tego tekstu podkreśla, ze są to jego "prace" ale czy są to zdjęcia ?
Np. do wykonania ładnego zdjęcia zachodu słońca nie jest potrzebny jakiś kosmiczny sprzęt. Ale jeśli ktoś ze zwykłego zdjęcia zachodu w photoshopie robi cudny ognisty zachód to czy może szczerze powiedzieć "zrobiłem świetne zdjęcie" ? Oczywiście poprawa kolorów ostrości często musi wystąpić. Ale stowrzenie czegoś czego nie było na zdjęciu to dla mnie jednak za wiele.

Nie mówię tutaj o różnego typu grafikach, pracach projektach, tylko o prawdziwych zdjęciach.

jacek.gold
10-02-2009, 02:57
dla mnie to co wychodzi z aparatu to początek
dopiero właściwa obróbka nadaje plikowi odpowiedni charakter

velaskez
10-02-2009, 03:35
Właśnie. Zrobienie zdjęcia, czyli w moim wypadku RAW, to tylko czubek góry lodowej...

Vanti
10-02-2009, 10:01
Ja również uważam, że RAW to czubek góry lodowej. Pytanie tylko jak bardzo możemy ingerować w zarejestrowany obraz? Nasycenie kolorów, kontrast, konwersja do cz-b czy sepii, itp. uważam za coś normalnego i "dozwolonego". Ale co z usuwaniem jakiś obiektów na zdjęciu? Nie mówię tu oczywiście o jakiś drobiazgach (w postaci przelatującego w oddali ptaka na przykład), ale o jakimś dużym obiekcie (dom czy drzewo), które stanowi stały element okolicy. Czy jego usunięcie to już nie za duża ingerencja?

asmo71
10-02-2009, 10:25
przy całej swej miłości do analogowej fotografii i niechęci do nadmiernego grzebania w plikach, nie rozumiem, dlaczego grafika jest mniej wartościowa od fotografii
czyżby na takiej samej zasadzie, na jakiej fotografia jest mniej wartościowa od malarstwa, film od teatru, a proza od poezji?

mOOnlight78
10-02-2009, 11:02
przy całej swej miłości do analogowej fotografii i niechęci do nadmiernego grzebania w plikach, nie rozumiem, dlaczego grafika jest mniej wartościowa od fotografii
czyżby na takiej samej zasadzie, na jakiej fotografia jest mniej wartościowa od malarstwa, film od teatru, a proza od poezji?

Ale autor wątku [mam wrażenie] nie twierdzi, że grafika jest mniej wartościowa od fotografii.
Dyskusja Toczy się kiedy zdjęcie przestaje być zdjęciem a zaczyna byc grafiką, ile można ingerować w zdjęcie.

Velaskez i vanti uważają RAW za czubek góry lodwej [cytując ich].
Konwersja do B&W czy sepii, minimalne rozjasnianie czy przyciemnianie, mała ingerencja w kontrast - i owszem.
Ale selektywna zmiana kolorów, wycinanie nawet najmniejszych elementów ze zdjęcia, wszelkie filtry, maski itd. to juz zabawa grafiką i ze sztuką robienia zdjęcia nie ma wiele wspólnego.
RAW to czubek góry lodowej powiadacie... No właśnie i zależy w którą strone się stopi to albo będzie dalej zdjęciem albo grafiką i nikt nie mówi, ze grafiki sa złe, gorsze. Patrząc na to forum i zdjęcia tu zamieszczone to wręcz śmiem stwierdzić, iż grafi sa tu wielce cenione. Zdjęcie jak nie jest obrobione w PS czy innych programach graficznych jest od razu krytykowane. "Podkręć kolory, poprzesuwaj suwaczkami, zmniejsz nasycenie, wytnij, zaklej, wystempluj to czy tamto" - przeciez to przykład na to, że fotograf nie radzi sobie z tym, co trzyma w ręku i potzrebuje kompa a nie aparatu by zrobić dobre zdjęcie.
RAW wielbiony na tym forum jak początek do dalszej obróbki. A czemu by nie ograniczyc się do poznania puszki, tego co może, co sama optyka i zasady optyki i fotografii daja fotografowi + to jakie możliwości kompresji do jpg daje puszka nie uznac za ostateczne?
Fotograf robi zdjęcie, do robienia zdjęć słuzy apart; grafik przy pomocy kompa stwarza coś, czego nie udało się zrobić aparatowi, fotografowi za pomoca aparatu.
Jak nie mam kompa czy programów graficznych albo chociażby wiedzy, jak te programy obsłużyć, to znaczy że jestem gorszym fotografem? To znaczy, że nie jestem fotografem? Ja jak ja, bo jestem zwykłym amatorem, ale gdyby dać aparty do ręki niejednemu fotografowi, który nie ma kompa, nie używa go do obróbki, a dać podejrzewam niejednej osobie na tym forum, która przed obróbka najzwyczajnie się wstydzi pokazać zdjęcia, to taki co to przesuwa tylko suwaczki w kompie nie pokazałby długo tak udanego zdjęcia jak prawdziwy fotograf, który wie do czego służy aparat i jak go obsłużyć.
To moje zdanie, z którym nie musicie się zgadzać. Ba! Wiem, że wielu się nie zgodiz i pewnie nastapi tu jakiś lincz mojej osoby, ale tak właśnie uważam.
Ja swoje zdjęcia na kompie kadruję, zmieniam rozmiar, od czasu kiedy jestem na tym forum wyostrzam po zmniejszeniu zdjęcia, czasem minimalnie rozjaśnie lub przyciemnię i zmienię kontrast i to wszystko, a i tak mam wtedy wyrzuty, że za bardzo ingeruję w zdjęcie.
Zastanówmy się wszyscy - czy gdybyśmy nie mieli komputerów, programów graficzny, tylko oddawalibysmy zdjęcia do fotolabu by dostac odbitki, bylibyśmy zadowoleni ze swych zdjęć?
Jesli nie, to pora się zastanowić, czy to co robimy jest sztuka fotografii czy grafiki [choc to może też za mocne słowo]- sztuką obróbki zdjęć?

Pozdrawiam wszystkich serdecznie!

jacek.gold
10-02-2009, 11:03
asmo71 (http://forum.nikon.org.pl/member.php?u=17721) wynika to pewnie z tego że ci wszyscy nieumiejący tak przygotować zdjęcia by ono "zatrzymał" spojrzenie na dłużej będą się trzymać teorii że tylko to co wypluła puszka jest najlepsze i basta! Bo czy chodzi o to żeby pokazać coś na zdjęciu i tłumaczyć odbiorcy co na nim jest czy żeby w pierwszej chwili po spojrzeniu odbiorca wiedział co chcieliśmy przekazać

Szuwar
10-02-2009, 11:11
Jak tak dalej pójdzie to dojdziemy do wniosku, że RAW też jest beee, bo tak po prawdzie to nie jest zdjęciem tylko zbiorem danych.
Było już mnóstwo dyskusji na ten temat tu na forum - proponuję (WAŻNE :twisted:) poszukać, poczytać, ustosunkować się i robić tak jak komu wygodnie.

mOOnlight78
10-02-2009, 11:32
asmo71 (http://forum.nikon.org.pl/member.php?u=17721) wynika to pewnie z tego że ci wszyscy nieumiejący tak przygotować zdjęcia by ono "zatrzymał" spojrzenie na dłużej będą się trzymać teorii że tylko to co wypluła puszka jest najlepsze i basta! Bo czy chodzi o to żeby pokazać coś na zdjęciu i tłumaczyć odbiorcy co na nim jest czy żeby w pierwszej chwili po spojrzeniu odbiorca wiedział co chcieliśmy przekazać

No właśnie Jacku, a może bronią używania programów graficznych Ci wszyscy, którzy nie potrafią tak zrobić zdjęcia, by ono zatrzymało spojrzenie na dłużej i zapdło w pamięc, bez obróbki komputerowej? I właśnie oni rozpaczliwie bronią prawa do ingerencji w zdjęcie, by te dalej było zdjęciem a nie grafiką?
Zapytam jeszcze raz - czyż nie narzędziem fotografa jest aparat, a grafika komputerowego właśnie komputer?

elix
10-02-2009, 11:35
mOOnlight78 - w tym co napisałeś może i jest sporo sensownych rzeczy, ale od razu nasuwa się pytanie:
Czy skoro np. używanie filtrów, masek i selektywnej zmiany kolorów nie ma z fotografią wiele wspólnego to w takim razie (konsekwentnie) użycie np. szarej połówki czy innego filtra fotograficznego nakręcanego na obiektyw powoduje, że tak wykonane zdjęcie nie jest już zdjęciem?
Czy skoro zmiana np. nasycenia przy wywoływaniu RAWa na komputerze powoduje, że zdjęcie przestaje być zdjęciem to (konsekwentnie) ustawienie np. nasycenia bezpośrednio w puszcze (każda puszka daje obecnie możliwości ingerencji w zdjęcia) też powoduje ten sam efekt?

Takich pytań można stawiać miliony, a i tak nigdy nie określimy jednoznacznie granic obróbki (tym bardziej, że w fotografii cyfrowej w zasadzie nie istnieje coś takiego jak fotografia "bez obróbki"), każdy sam potrafi określić co jest dla niego akceptowalne a co nie. Pomijam tu oczywiście specyficzne dziedziny fotografii, które mają jak najwierniej odzwierciedlać rzeczywistość bo tam to określenie granic jest nieco łatwiejsze.

Szuwar
10-02-2009, 11:37
Takich pytań można stawiać miliony, a i tak nigdy nie określimy jednoznacznie granic obróbki (tym bardziej, że w fotografii cyfrowej w zasadzie nie istnieje coś takiego jak fotografia "bez obróbki"), każdy sam potrafi określić co jest dla niego akceptowalne a co nie. Pomijam tu oczywiście specyficzne dziedziny fotografii, które mają jak najwierniej odzwierciedlać rzeczywistość bo tam to określenie granic jest nieco łatwiejsze.

Amen

mOOnlight78
10-02-2009, 11:41
elix, zgadzam się z Tobą. Nie okreslimy granic obróbki, bo trudno ją wyznaczyć.
Filtry w programie a filtry na aparacie, to niemal to samo - tez się z Tobą zgodzę. Konwersja np. do B&W w kompie a nie w aparacie, to też to samo [choć w kompie ponoc lepsze efekty :)], ale już selektywna zmiana kolorów, przesadzane kombinacje z WB, nasyceniem barw itp., retuszowanie, wygładzania, stemplowanie... to już ma niewiele wspólnego z fotografia, a właśnie ze sztuka grafiki komputerowej.
Zapytam jeszcze raz - czemu za lepszego fotografa uważa się na tym forum kogos, kto potrafi wystemplować, zmeinic kolory itp. w programie, a nie tego, kto potrafi naprawdę dobre zdjęcie [choć nie raz gorsze od poprzerabianego w PS] zrobić z puszki?
Po to każemy na tym forum wszystkim czytac instrukcje, książki o kadrowaniu, głebi ostrości itp. by ludzie używali głowy i aparatu a nie programów graficznych chyba, prawda?

jacek.gold
10-02-2009, 11:45
mOOnlight78 (http://forum.nikon.org.pl/member.php?u=23206) bez dobrego materiału wyjściowego zawsze będzie mizerota na finale

Czornyj
10-02-2009, 11:46
przy całej swej miłości do analogowej fotografii i niechęci do nadmiernego grzebania w plikach, nie rozumiem, dlaczego grafika jest mniej wartościowa od fotografii
czyżby na takiej samej zasadzie, na jakiej fotografia jest mniej wartościowa od malarstwa, film od teatru, a proza od poezji?

To nie jest grafika. Łączenie zdjęć to prastara technika foto collage. Grafika jest wtedy, jak sam własnymi rencami wydłubiesz sobie matrycę, czy ew. jej cyfrowy odpowiednik.

Co do obróbki to temat był przewałkowany na forum milionkrotnie, proszę poszukać w archiwum.

elix
10-02-2009, 11:50
mOOnlight78 nie ma co uogólniać, bo nie wszyscy na tym forum tak uważają, a poza tym na szczęście jest jeszcze (i zawsze będzie) tak, że choćby nie wiadomo jakim ktoś był ekspertem PSowym to jeśli materiał wejściowy będzie miał słaby to, jak to mówią kolokwialnie, z gów... bicza nie ukręci. Zawsze więc, żeby stworzyć dobrą fotografię wymagana będzie znajomość pewnych fotograficznych podstaw.

Myślę też, że postrzeganie efektownych (lub efekciarskich) PSowych przeróbek jako "zdjęcia wybitne" mija też wraz z przypływem doświadczenia - zauważ, że to zazwyczaj osoby o małej wiedzy fotograficznej zachwycają się cukierkowymi fotografiami czy np. Photomatiksowymi koszmarkami.


Edit: o widzę, że Jacek mnie uprzedził i napisał praktycznie to samo :)

mOOnlight78
10-02-2009, 12:17
Brawo Panowie!
Więc twórzcie taki materiał wyjściowy, by sie go nie wstydzic i pokazywac, a nie obrabiac w programach graficznych :)


P.S.
dla przypomnienia termin ze słownika języka polskiego:
fotografia - nieruchomy obraz rzeczywistości utrwalony aparatem fotograficznym

Szuwar
10-02-2009, 12:28
P.S.
dla przypomnienia termin ze słownika języka polskiego:
fotografia - nieruchomy obraz rzeczywistości utrwalony aparatem fotograficznym

No to du...a - a tak chciałem właśnie wziąć się za fotografię lotniczą :mrgreen:

sebah
10-02-2009, 12:40
jak ja nie lubie takich watkow...
granica? granica jest Twoja wyobraznia

mOOnlight78
10-02-2009, 12:42
żartowniś się znalazł, no :)
nieruchomy obraz rzeczywistości a nie obraz nieruchomej rzeczywistości :)

Czornyj
10-02-2009, 12:53
I wszystko się zgadza. Tak samo - niezależnie od tego, jak bardzo będziesz się potem nad tym znęcał w Photoshopie - na wstępie masz obraz rzeczywistości zarejestrowany aparatem. Obróbka zarejestrowanego materiału zawsze była immanentną częścią procesu powstawania fotografii. Tylko kompletni laicy łudzą się, że zdjęcie powstaje w momencie pstryknięcia migawki.

verus
10-02-2009, 13:00
Zauważyłem dziwną prawidłowość ( nie na forum ) Mianowicie najwięcej głosów sprzeciwu w temacie obróbki, photoshopa itd mają osoby parające się głównie analogiem :mrgreen:

yahooo8
10-02-2009, 14:46
hmmm w jednej kwesti chyba mnie nie zrozumieliscie. Nie uwazam iz obrobka jest zla ze tworzenie grafiki jest zle. Codziennie zajmuje sie obrobka zdjec nawet dzis bede mial ich ze 100 do przerobienia i uwazam iz jest to sensowne gdyz robie to na jakies potrzeby.

Ale prosty przyklad:
Przychodzi amator totalny (jakim i ja jestem) robi nie ciekawe zdjecie zle wykadrowane brzydkie kolory, bierze to potem w łapy bedąc świetnym grafikiem i robi z tego cudo, kadruje poprawia kolory itd itd. Zdjecie jest cudne. Przychodzi profesjonalista ze zdjeciem tego samego miejsca, nastal sie pol godziny poustawial przyslone, czas, wb, ekspozycje itd itd i zrobil cudne zdjecie przykladowo takie jak ten amator wycisnal obrabiajac swoje. No i potem staje dwoch takich ludzi z praktycznie tak samo cudnymi zdjeciami i obydwu moze zebrac oklaski a tak naprawde powinien tylko jeden z nich.

Po prostu chodzi mi jak wlasnie Wy podchodzicie do tej sprawy, czy wrzucacie zdjecia ktore maja malo wspolnego z tym co wyszlo z aparatu czy staracie sie bardziej skupic na zdjeciu aby je jak najmniej poprawiac ?

Widze w rozmowie sa 2 obozy hehe i tak myslalem ze bedzie aczkolwiek widze ze nie wszyscy sie dobrze rozumieją.
Ja za obróbką jestem na tak ale nie za ogromną, która tworzy nie moje zdjęcie. No chyba ze mam stworzyć grafikę i przedstawiać to jako mój projekt graficzny na podstawie zdjęcia, wtedy zupelnie inna sprawa i staram sie zmienic foto tak aby bylo świetną grafiką, świetnym projektem.

mOOnlight78
10-02-2009, 14:53
[...]
Ale prosty przyklad:
Przychodzi amator totalny (jakim i ja jestem) robi nie ciekawe zdjecie zle wykadrowane brzydkie kolory, bierze to potem w łapy bedąc świetnym grafikiem i robi z tego cudo, kadruje poprawia kolory itd itd. Zdjecie jest cudne. Przychodzi profesjonalista ze zdjeciem tego samego miejsca, nastal sie pol godziny poustawial przyslone, czas, wb, ekspozycje itd itd i zrobil cudne zdjecie przykladowo takie jak ten amator wycisnal obrabiajac swoje. No i potem staje dwoch takich ludzi z praktycznie tak samo cudnymi zdjeciami i obydwu moze zebrac oklaski a tak naprawde powinien tylko jeden z nich.



Świetny przykład. Powinien tylko jeden jako fotograf, bo drugi tez może dostać oklaski, ale pod warunkiem, iż sie przyzna, że zdjęcie tak naprawde obrobił i pytanie czy aby na pewno można go też nazwac świetnym fotografem, a nie przypadkiem grafikiem.
A Wy - czy Wy, użytkownicy tego forum wszyscy z czystym sumieniem możecie powiedzieć, iż jesteście dobrymi fotografami? Czy może lepiej powinniście mówic, iż potraficie świetnie obrobić zdjęcie, by było dobrą pracą.
....jeszcze fotografią czy już grafiką, albo tworem, który trudno nawet nazwać?

anchel
10-02-2009, 14:58
Jak królował analog to królowały narzędzie do obróbki zdjęć w postaci analogowej (od filtrów, poprzez wybór materiału światłoczułego, poprzez temperaturę i skład chemii a na wycinankach, mazaniu wacikami po kliszach i selektywnym/wielokrotnym naświetlaniu skończywszy).

Dziś jest cyfra i dedykowany soft do niej zastępujący to co powyżej.

I w czym problem bo nie kumam?

Jak dla mnie granica w obróbce zdjęcia i samo pojęcie granicy tyczy się jedynie fotografii reporterskiej - tam gdzie fakt odgrywa główną rolę i tylko wtedy gdy zmiana wpływa na treść i przekaz (przy czym i tu często kolorystyka i nasycenie mają znaczenie).

A przeciwnikami obróbki są na ogół osoby które: a) nie potrafią zrobić dobrego zdjęcia za pomocą swojego sprzętu, b) nie mają pojęcia o obróbce cyfrowej, c) brakuje im wiedzy. Zauważyłem, że na ogół jest to mix abc...

Czornyj
10-02-2009, 14:59
Ale prosty przyklad:
Przychodzi amator totalny (jakim i ja jestem) robi nie ciekawe zdjecie zle wykadrowane brzydkie kolory, bierze to potem w łapy bedąc świetnym grafikiem i robi z tego cudo, kadruje poprawia kolory itd itd. Zdjecie jest cudne. Przychodzi profesjonalista ze zdjeciem tego samego miejsca, nastal sie pol godziny poustawial przyslone, czas, wb, ekspozycje itd itd i zrobil cudne zdjecie przykladowo takie jak ten amator wycisnal obrabiajac swoje. No i potem staje dwoch takich ludzi z praktycznie tak samo cudnymi zdjeciami i obydwu moze zebrac oklaski a tak naprawde powinien tylko jeden z nich.

To są naiwne złudzenia.
Po pierwsze - z gówna bata nie ukręci, ile by w tym Photoshopie nie siedział.
Po drugie - aby wykorzystać cały potencjał choćby najcudniejszej ekspozycji obróbka w praktyce zawsze jest konieczna.

anchel
10-02-2009, 15:01
Świetny przykład. Powinien tylko jeden jako fotograf, bo drugi tez może dostać oklaski, ale pod warunkiem, iż sie przyzna, że zdjęcie tak naprawde obrobił i pytanie czy aby na pewno można go też nazwac świetnym fotografem, a nie przypadkiem grafikiem.
A Wy - czy Wy, użytkownicy tego forum z czystym sumieniem możecie powiedzieć, iz jesteście dobrymi fotografami? Czy może lepiej powinniście mówic, iż potraficie świetnie obrobić zdjęcie, by było dobrą pracą.
....jeszcze fotografią czy już grafiką, albo tworem, który trudno nawet nazwać?

Ja mogę o sobie powiedzieć, że jedno i drugie. Przy czym i jedno i drugie może nie na poziomie bardzo dobrym ale tak cztery na szynach ;].

A ty?

A poza tym bredzisz trochę.
Patrz mój poprzedni post.
Typ "abc"?
Bez urazy.

jacek.gold
10-02-2009, 15:01
A Wy - czy Wy, użytkownicy tego forum z czystym sumieniem możecie powiedzieć, iz jesteście dobrymi fotografami? Czy może lepiej powinniście mówic, iż potraficie świetnie obrobić zdjęcie, by było dobrą pracą.


jestem marnym fotografem i równie marnym grafikiem ale czy to powód żeby nie robić zdjęć? Czy to że nie jestem tak dobry żeby przewidzieć wszystko przed naciśnięciem spustu i muszę później pewnie rzeczy skorygować w komputerze czyni efekt finalny gorszym? Czy pytasz piekarza w jaki sposób zrobił chleb i jeżeli metoda która by podał była by inna niż uważasz za stosowną to mimo że chleb świetny to przestanie Ci smakować?

Calme
10-02-2009, 15:03
to są naiwne złudzenia.
Po pierwsze - z gówna bata nie ukręci, ile by w tym photoshopie nie siedział.
Po drugie - aby wykorzystać cały potencjał choćby najcudniejszej ekspozycji obróbka w praktyce zawsze jest konieczna.
amen

mpwt
10-02-2009, 15:12
Brawo Panowie!
Więc twórzcie taki materiał wyjściowy, by sie go nie wstydzic i pokazywac, a nie obrabiac w programach graficznych :)


To jak mam pokazać zdjęcie jeśli go zapisałem w formacie NEF a nie JPG? :p

P.S. mam wrażenie, że twój wątek trochę wynika z tego, że nie znasz dobrze historii fotografii, nie wiesz jak wyglądał postęp w fotografii i jakimi narzędziami posługiwali się fotograficy/fotografowie (???) 50 lat temu, 30 lat temu, 10 lat temu i dziś. Gdybyś to wiedział to byś nie zakładał takiego wątku... :(

elanek
10-02-2009, 15:15
Czasy się zmieniają. Programy to znakomite narzędzie dla potrafiącego je obsługiwać użytkownika. Mającego wyobraźnię. Talent. Pomysły. Styl. Klasę.

Malarstwo też na początku miało odzwierciedlać rzeczywistość. Nie musiało nigdy. To sztuka.
Jeżeli ja zrobię blejtramę, naciągnę płótno, zagruntuję i namaziam olejami jakąś moją wizję - to nie będzie to sztuka, tylko zmarnowane przynajmniej parędziesiąt złotych. :)
Z gówna bicza nie ukręcisz - słusznie Czornyj powiedział.

Rozmowa o granicach obróbki traktująca temat ogólnie jest bez sensu. Lepiej niech ktoś wrzuci jakieś PSowe maziaje i wtedy będzie można oceniać sensowność i granice - ale na konkretnym przykładzie.

Imago
10-02-2009, 15:15
Może na początek polecę wszystkim zwolennikom "czystości fotografii" przeczytanie książki na temat historii fotografii ;). Fotografia to nie tylko

P.S.
dla przypomnienia termin ze słownika języka polskiego:
fotografia - nieruchomy obraz rzeczywistości utrwalony aparatem fotograficznym
(swoją drogą dzięki za kolejną definicję - przyda się do notatek na egzamin w sesji letniej)
Definicja z chociażby Wikipedii mówi:

Fotografia (gr. φως, phōs, D. phōtós - światło; gráphō - piszę, graphein – rysować, pisać – rysowanie za pomocą światła) – zbiór wielu różnych technik, których celem jest zarejestrowanie trwałego, pojedynczego obrazu za pomocą światła. Potoczne znaczenie zakłada wykorzystanie układu optycznego, choć nie jest to konieczne - fotografia otworkowa, rayografia. <- tu także należy wymienić tak zwane techniki szlachetne - guma, bromolej, przetłok bromolejowy czy pigment
Inna definicja:

Fotografia, której idea opiera się na znanej od starożytności "camerze obscurze" jest wynikiem kartezjańskiego sposobu myślenia o świecie, a w dalszej konsekwencji zapisem i utrwaleniem wciąż zmieniającej się rzeczywistości za pomocą sprzętu techniczno - optycznego. Jest więc połączeniem wynalazku o aspekcie naukowym z artystycznym. - K. Jurecki
Ostatnia z Polskiej Normy:

fotografia jest utrwalonym na nośniku materialnym wyrazem myśli ludzkiej przeznaczonym do przechowania, powielania i rozpowszechniania - reprezentuje typ dokumentów graficznych.
Na koniec cytat z którym zgadzam się całkowicie:

“Jednym słowem fotografia jest tym, czym ją uczyni fotograf: dziełem sztuki lub przedmiotem handlu” - William Howe Downes

mOOnlight78
10-02-2009, 15:23
Do anchel'a:
Spoko, nie czuję urazy. Po to jesteśmy tu wszyscy na tym forum, by dyskutować.
Ta dyskusja też w wiekszej mierze [jak już ktoś wcześniej zauważył] jest bezcelowa, gdyż wielu z nas na tym forum zdjęcia obrabia i obrabiac będzie, nie zawsze jawnie się do tego przyznając.
Poza tym istnieje coś takiego jak postęp i właśnie aparaty cyfrowe i możliwość późniejszej obróbki zdjęć na komputerze daje nowe możliwości.
Nie jestem na dzień dzisiejszy dobrym fotografem, przyznaje się, bo nie ma czego ukrywać i ściemniać, że tak nie jest... zreszta widać to po moich pracach :) poziom chyba wręcz zerowy :)
Ale nie boję się pokazywać swoich zdjęć tutaj wierząc, że Wasze komentarze, sugestie, rady pozwola mi z czasem stać się lepszym fotografem.
Grafikiem komputerowym też nie jestem, choć wiem do czego służą programy graficzne, jak je wykorzystać [choc pewnie nie do końca i daleko mi do wielu osób na tym forum], ale wolę dojść do takiego poziomu w fotografii, by bez obróbek nie wstydzic się pokazać swoich zdjęć, a jednocześnie usłyszeć, że zdjęcia są dobre, podobają się.

Może i jestem naiwny, ale chyba mam prawo :)

mpwt
10-02-2009, 15:28
(...)gdyż wielu z nas na tym forum zdjęcia obrabia i obrabiac będzie, nie zawsze jawnie się do tego przyznając.

Ale nie da się tego zrobić jak tu piszesz! Bo albo:

1. Oprogramowanie obrabia za Ciebie
2. Obrabiasz nie wiedząc, że obrabiasz albo obrabiasz błądząc
3. Obrabiasz, bo chcesz mieć wpływ na tzw. wywołanie NEFa/RAWa

Obrabiało (kiedyś mówiło się na to "wywoływanie") się kiedyś, obrabia się i dziś. Zmieniła się tylko technika. Ot co.

mOOnlight78
10-02-2009, 15:29
To jak mam pokazać zdjęcie jeśli go zapisałem w formacie NEF a nie JPG? :p

P.S. mam wrażenie, że twój wątek trochę wynika z tego, że nie znasz dobrze historii fotografii, nie wiesz jak wyglądał postęp w fotografii i jakimi narzędziami posługiwali się fotograficy/fotografowie (???) 50 lat temu, 30 lat temu, 10 lat temu i dziś. Gdybyś to wiedział to byś nie zakładał takiego wątku... :(

Ale to nie mój wątek :)
Nie odrobiłeś zadania domowego i nie zadałeś sobie trudu by chociaż cały wątek prześledzic? :)

Pozdrawiam koledzy i koleżanki i nie bijcie za bardzo :)
Ja taki malutki, głupiutki jestem :)



P.S.
Wiem, wiem mpwt
Już zdążyłem to przecież napisać.
Swoją drogą jestem ciekaw kiedy ja sam dojdę do etapu, że zacznę silnie obrabiać zdjęcia... oby jak najpóźniej :)

Imago
10-02-2009, 15:30
ale wolę dojść do takiego poziomu w fotografii, by bez obróbek nie wstydzic się pokazać swoich zdjęć, a jednocześnie usłyszeć, że zdjęcia są dobre, podobają się.

Może i jestem naiwny, ale chyba mam prawo :)
Wyciągniesz negatyw z aparatu i pokażesz go bez wywołania, utrwalenia i zrobienia z niego kopii pozytywowych? Wywołując nie zdecydujesz o tym jaki ma być wywoływacz? A robiąc kopie nie zdecydujesz o tym czy papier ma być kontrastowy, miękki czy inny?
Inaczej - gdy oddasz do labu, to laborant nie zdecyduje o tym czy nie potrzeba dodać np trochę czerwonego? Albo troszkę rozjaśnić czy przyciemnić?
Widzisz - RAW to taki cyfrowy "negatyw", który potrzebuje wywołania w programie do obróbki RAWów.

mpwt
10-02-2009, 15:31
Nie odrobiłeś zadania domowego i nie zadałeś sobie trudu by chociaż cały wątek prześledzic? :)


Prześledziłem cały, ale tu się pomyliłem. Choć ogólnie to się odnosi do twoich porównań/odniesień bardziej a nie w kontekście założenia wątku (ot, taki skrót myślowy). ;)

mOOnlight78
10-02-2009, 15:36
Wyciągniesz negatyw z aparatu i pokażesz go bez wywołania, utrwalenia i zrobienia z niego kopii pozytywowych? Wywołując nie zdecydujesz o tym jaki ma być wywoływacz? A robiąc kopie nie zdecydujesz o tym czy papier ma być kontrastowy, miękki czy inny?
Inaczej - gdy oddasz do labu, to laborant nie zdecyduje o tym czy nie potrzeba dodać np trochę czerwonego? Albo troszkę rozjaśnić czy przyciemnić?
Widzisz - RAW to taki cyfrowy "negatyw", który potrzebuje wywołania w programie do obróbki RAWów.

hmmm...
Mawiają, że to nie aparat robi zdjęcia, a fotograf...
...inaczej - dobry fotograf zrobi dobre zdjęcie każdym aparatem...
...z coolpix'ów nie ma RAW'ów - nie ma zdjęć?
:)

mpwt
10-02-2009, 15:38
...z coolpix'ów nie ma RAW'ów - nie ma zdjęć?

Są obrobione przez automat:

ad pkt 1. postu 35.

anchel
10-02-2009, 15:43
<...>Może i jestem naiwny, ale chyba mam prawo :)

Jedna uwaga. Czy możesz powiedzieć o sobie, że jesteś świadomym użytkownikiem aparatu?

Krótka historia mojej przygody z fotografią: komunia - smiena, zabawa z ojcem w odbitki, własna ciemnia ;], jakiś epizodzik z lustrzanką analogową, potem śmierć fotografii na długo ale za to wieloletnie przygoda z rysunkiem odręcznym, grafika, grafika komputerowa, nieudane spotkanie z dwuobiektywową yashiką (z mojej winy - dziś żałuję, że oddałem strasznie...), rysunek, teoria sztuki itp. i po 20 latach od pierwszej smieny - cyfrówka. I powiem szczerze, że każdy z tych etapów ma dla mnie znaczenie i wpływa na zdjęcia.
Nie wspominając, że przed pokazaniem pierwszego zdjęcia na forum (portret kota z uciętym przez kadr uchem - a pamiętam, pamiętam ;] ) przeczytałem instrukcję aparatu, około 5-6 książek o technice fotografii i przejrzałem dziesiątki albumów fotograficznych, stron internetowych i zrobiłem setki zdjęć "próbnych".

Wiedza nie przeszkadza wbrew pozorom. To dobra droga była.
I zapewniam cię, że potrafię po niej wypuścić dobre zdjęcie z puszki.
Tylko powiedz mi po co? Dla własnej satysfakcji?
Nie wiem po co mam się ograniczać.

elix
10-02-2009, 15:43
...z coolpix'ów nie ma RAW'ów - nie ma zdjęć?
:)

Jakby się uprzeć to te RAWy w coolpixach też są tylko nie jesteś świadom ich istnienia. Skoro RAW jest surowym (stąd raw) zrzutem z matrycy to taki też się pojawi w coolpixie w momencie robienia zdjęcia - różnica jest natomiast taka, że niektóre aparaty (bo nie tylko lustra) dają Ci dwie możliwe drogi:
1. Zdać się na soft zaszyty w aparacie, który dokona obróbki RAWa wg. tego jak sobie wymyślił japoński inżynier i wypluje JPGa
2. Podziękować japońskiemu inżynierowi za jego soft i samemu dokonać obróbki tworząc w pełni świadomie końcowego JPGa

mOOnlight78
10-02-2009, 15:46
Zgadza się :)
Aparat obrabia ale w pewnych granicach, które często w obróbce przez PS są przekraczane.

Powiem bardzo wyraźnie przypominając temat wątku:
gdzie leży granica?
Ja nie mam nic przeciwko obróbce w PS i podobnych, ale w podstawowym zakresie, w pewnych granicach i autor wątku chciał, by dyskusja spróbowała tą granice wyznaczyć.

Ja nie odważę się powiedzieć: o tu!
Sam się nad tym zastanawiam i wypowiadam się, co mi się w obróbc nie podoba, do czego mam prawo, jak każdy na tym forum :)

Imago
10-02-2009, 15:47
hmmm...
Mawiają, że to nie aparat robi zdjęcia, a fotograf...
...inaczej - dobry fotograf zrobi dobre zdjęcie każdym aparatem...
...z coolpix'ów nie ma RAW'ów - nie ma zdjęć?
:)

No właśnie - ów fotograf decyduje co ze zdjęciem robi.
Zgadzam się - ostatnio byłam świadkiem tłumaczenia "bo to było kompaktem" - a obok leżały moje prace właśnie kompaktem zrobione czego nikt się nie domyślił ;).
Niektóre coolpixy mają RAWy ;) a JPEG jest obrabiany przez oprogramowanie aparatu wobec czego nawet jak ty zrobisz super zdjęcie od razu i tak jest ono w jakiś sposób obrobione - taki mały paradoks ;).

jacek.gold
10-02-2009, 15:48
co wy macie z tymi RAWami?
jedyny święty i słuszny format?
dałem się parę razy namówić na RAW+jpg i RAW nie przydał mi się do niczego
wiem profan jestem :)...

Calme
10-02-2009, 15:51
Ale w czym jest problem nie rozumiem, każdy sobie wybiera czy jpg czy raw - przecież obrabiać można jedno i drugie...

anchel
10-02-2009, 15:51
<...> Swoją drogą jestem ciekaw kiedy ja sam dojdę do etapu, że zacznę silnie obrabiać zdjęcia... oby jak najpóźniej :)

Oby jak najprędzej.
Będziesz miał więcej czasu by zyskać sławę jak Ansel Adams czy Jan Saudek za czasów analoga, albo chociaż nie szukając zbyt wysokich progów - Maciej Duczyński czy nawet nasz forumowy kolega Marcin Stawiarz w czasach cyfry.

Z drugiej strony - życzę jak najlepiej. Ale chcąc naprawdę pójść w czystość, wróć do analoga, zainwestuj w średni format (nawet taniego kieva60 czy pentacona six), kup dobre materiały, światłomierz, trochę sprzętu oświetleniowego, przygotuj ciemnię w łazience (coraz mniej labów niestety wywoła ci dobrze odbitki) i rób zdjęcia, oddaj się pasji. Naprawdę życzę powodzenia.

Imago
10-02-2009, 15:53
co wy macie z tymi RAWami?
jedyny święty i słuszny format?
dałem się parę razy namówić na RAW+jpg i RAW nie przydał mi się do niczego
wiem profan jestem :)...
Też jestem profanką ;) to był tylko przykład w dyskusji.
Wracając jednak do głównego tematu - dopóki w procesie tworzenia w pewnym chociaż stopniu bierze udział światło jest to dla mnie praca fotograficzna.
Mam małą prośbę do "zielonych" - ponieważ były już takie wątki o granicach obróbki sklejcie wszystkie razem :).

Vanti
10-02-2009, 15:58
Jedni lubią kredki, drudzy resoraki (że się tak wyrażę ;) ). Ja sam uważam się za mega amatora, który robi czasami poprawne zdjęcia. Ale nie zrażam się negatywnymi opiniami i focę dalej, bo wiem że dzięki praktyce poprawię swój warsztat i, kto wie, może kiedyś będę sławny :P A tak poważnie mówiąc - dla mnie robienie zdjęć w RAW jest takim wyjściem awaryjnym, że jeżeli dobiorę np. złe ustawienie WB, to sobie później to poprawię w wywoływaczu NEfów. Dodatkowo będę mógł poprawić nasycenie barw lub nawet wyprać z nich. Będę mógł poprawić kadr (ale to i na jpg można zrobić ;) ). Ogólnie - wolę robić w NEFach i później jeszcze przy nich podłubać troszkę by zdjęcie spełniło moje oczekiwania jakie miałem naciskając spust migawki, niż potem sobie pluć w brodę że przez mały błąd w ustawieniach puszki spartoliłem być może świetne zdjęcie. A co do dalszych zmian (w postaci usuwania znaczących fragmentów zdjęcia) to już jestem przeciwny takiemu postępowaniu.

jacek.gold
10-02-2009, 15:58
co do granicy to jest nią moim skromnym zdaniem smak i gust twórcy

Vanti
10-02-2009, 16:04
co do granicy to jest nią moim skromnym zdaniem smak i gust twórcy
I to zdanie mogłoby posłużyć jako zakończenie całej dyskusji ;)

micher
10-02-2009, 16:20
W dobie fotografii analogowej obróbka była po prostu trudniejsza. Mieszanie odczynników, zabawa z powiększalnikiem, retusz ołówkiem czy inne karkołomne czynności. Mając komputer i odpowiednie oprogramowanie możesz to samo zrobić i szybciej i zazwyczaj lepiej.

Fakt jest faktem, że wychodzi na to, że w dzisiejszym języku nie ma chyba odpowiedniego określenia na kogoś kto robi zdjęcie a potem intensywnie je dopieszcza w komputerze. Bo czy to jest bardziej fotograf w tradycyjnym rozumieniu czy bardziej grafik komputerowy ? Czy końcowy efekt jest zdjęciem czy grafiką komputerową ?

Ludzie nie obeznani w sofcie będą się miesiącami zastanawiać "jak oni robią taaakie zdjęcia i będą inwestowali w pro optykę czy aparaty gdy jest tak możliwość, że mając nawet prosty aparat i b. dobre oprogramowanie końcowa praca (specjalnie nie używam terminu zdjęcie) może budzić większy zachwyt niż zdjęcie prosto z puszki D3. Są tu na forum zarówno bardzo ładne prace z D40 i koszmarki z D3. (Oczywiście mając D3+pro obiektyw łatwiej jest uzyskać lepszy materiał wejściowy do obróbki.)

Wg mnie problem polega na tym, że zgubiło się gdzieś pojęcie "zdjęcia" i nie wiem czy jest jakieś pojęcie dobrze oddające to co jest prezentowane w fazie końcowej. Ktoś kiedyś powiedział że fotografia skończyła się z nastaniem ery Photoshopa.

To samo jest z muzyką... Teraz do studia może wejść kiepściutki zespół z wokalem nie trafiającym w co drugi dźwięk a w efekcie końcowym i tak otrzymamy "piękne" nagranie.... Kwestia posiadanego softu. Pewnie że łatwiej byłoby gdyby wokalista zaśpiewał czysto ale czasami po prostu nie jest w stanie (bo zwyczajnie nie umie) ale tu okazuje się że można mu bardzo pomóc używając odpowiednich programów :)

yahooo8
10-02-2009, 16:26
hmmm moze przedstawię o co mi chodziło, wszyscy kręca się przy samej obróbce ale nikt nie mowi co przez nią rozumie.

Poszedłem zrobić paskudne zdjecie do lazienki, pstryk oto one. Są to jakies tam krople

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img12.imageshack.us/img12/1861/60068446ww4.jpg)


Wchodz do photoshopa kadruje i wlaczam pierwszy lepszy filtr. Nadal jest to okropne ale mi to w ogole nie przypomina zdjęcia zupelnie. I nadal moge mowic ze jest to zdjęcie ???


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img12.imageshack.us/img12/8743/30234873ej0.jpg)


Prosty przykład, to jest dla mnie już plastyczna jakaś grafika, nie oceniajcie co wyszło tylko chodzi o regułe. Przepuszczając przez taki mocny filtr który tworzy obraz w ogole nie podobny do zdjęcia to według was nadal zdjęcie ?

W takim razie moge powiedzieć patrzcie jakie zrobiłem zdjęcie. Hmmmm.
Chodzi mi właśnie jakie macie granice obróbki, dla mnie to co powstało nie jest już zdjęciem.




Wg mnie problem polega na tym, że zgubiło się gdzieś pojęcie "zdjęcia" i nie wiem czy jest jakieś pojęcie dobrze oddające to co jest prezentowane w fazie końcowej.

Oto mi właśnie chodzi :)
I podkreślam ze nie jestem przeciwnikiem obróbki ale chciałbym poznać Wasze granice gdzie kończy sie fotografia a gdzie pojawia sie grafika.

anchel
10-02-2009, 16:32
hmmm moze przedstawię o co mi chodziło, wszyscy kręca się przy samej obróbce ale nikt nie mowi co przez nią rozumie.

Poszedłem zrobić paskudne zdjecie do lazienki, pstryk oto one. <...>
Chodzi mi właśnie jakie macie granice obróbki, dla mnie to co powstało nie jest już zdjęciem.

No i właśnie podałeś wspaniały przykład, o którym ludzie już w tym wątku pisali a który sprowadza się do sloganu: z gówna bata nie ukręcisz ;]

A teraz idź do studia albo w plener, zrób dobrze naświetlony, poprawnie rozplanowany kompozycyjnie kadr i powtórz operację. Wtedy pogadamy o granicach obróbki.

Calme
10-02-2009, 16:32
Tak tylko dla Ciebie nie a dla kogoś będzie to zdjęciem i w zasadzie nasze dywagacje donikąd nie zaprowadzą bo każdy będzie inaczej rozumiał i czuł tą granicę - tyle. Nikomu na siłę nie "zaimplementujesz" tej granicy........
Pamiętam ostatnio jak rozpętało się święta burza pod fotami Qstry....i na co komu to znowu...

anchel
10-02-2009, 16:39
I podkreślam ze nie jestem przeciwnikiem obróbki ale chciałbym poznać Wasze granice gdzie kończy sie fotografia a gdzie pojawia sie grafika.

Przekroczona czy nie?
(http://forum.nikon.org.pl/showthread.php?t=49633)

Linki do niektórych nefów jeszcze działają.

yahooo8
10-02-2009, 16:40
jeśli faktycznie ma się zaczynać, kłótnia to śmiało można zamknąć temat :) nie wiedziałem ze wątek przerodzi się w aż tak burzliwą dyskusję.

==> Anchel, co do tych zdjęć nie chodzi mi piękno itd, wiem ze powstało g...no ale chodzi mi o regułę mając ładne zdjęcie robię z niego coś co w ogóle nie przypomina oryginału no może troszkę to czy faktycznie pozostaje to zdjęciem.

I powiem na koniec PEACE !!!!! nie ma po co się kłócić. Forum powinno jednoczyć. Nie wiedziałem że rozmowa na ten temat aż sie tak potoczy :)

Imago
10-02-2009, 17:00
Yahooo sęk w tym, że właśnie odnośnie fotografii nie ma sztywnej reguły, granica jest płynna.

mpwt
10-02-2009, 17:00
Ludzie nie obeznani w sofcie będą się miesiącami zastanawiać "jak oni robią taaakie zdjęcia i będą inwestowali w pro optykę czy aparaty (...)

Albo wiedzą, że efekt końcowy uzyskano w obróbce. A że i tego trzeba się nauczyć/opanować to jest grono przeciwników takiej obróbki i skandują "Precz z obróbką" ;)

A często ich argumentem jest to, że kiedyś w czasach analogowych robiło się pstryk w puszcze, film do labu i za dzień na papierze... Ale jak mówiłem takie uproszczenie wynika z nieznajomości tematu :D

yahooo8, a ja twojego przykładu nie rozumiem. Skoro mówisz, że to już nie jest zdjęcie a jakaś pseudo grafika to znaczy że tak jest. Spróbuj wrzucić to np. na plfoto.com. Gniot i tyle :p

elix
10-02-2009, 17:11
Yahooo8 - ty tu chyba jeszcze kłótni nie widziałeś ;) - tutaj to jest naprawdę całkiem merytoryczna dyskusja.

A tak jeszcze uzupełniając - tej granicy nie uda się wyznaczyć nigdy z jednego prostego powodu - pojęcie "obróbka" jest tak niejednoznaczne i obejmuje w tym momencie tak wiele różnych możliwych do wykonania czynności, że dla każdego znaczy coś innego.

Ten przykład, który dałeś nie jest zbyt dobry do takiej dyskusji bo w zastosowanej "obróbce" jest brak jakiejkolwiek celowości - samo "użycie jakiegoś tam filtra" nie jest dla mnie obróbką tylko zwykłą loterią.

Mógłbyś powiedzieć, że zdjęcie powinno odzwierciedlać realia bo inaczej nie jest już zdjęciem - w takim razie czy dobrze złożony HDR jest zdjęciem czy nie skoro odzwierciedla on realia lepiej niż zwykła jedna klatka? (co wynika z prostego faktu, że matryca aparatu jest dość prymitywnym narzędziem w porównaniu z ludzkim okiem)

Inny przykład - w kadr pięknego widoczku wlazła mi jakaś gałązka - czy jak ją wystempluje to już nie jest zdjęcie skoro ja patrząc na ten piękny widoczek zupełnie tej gałązki nie widziałem i chciałem zarejestrować ten widoczek takim jak ja go zapamiętałem? (bo znów oko ludzkie w połączeniu z mózgiem potrafi z tego na co patrzymy odfiltrować rzeczy nieistotne i sprawić, że są niedostrzegalne)

Znów takich przykładów można dawać mnóstwo...

Sindbad
10-02-2009, 17:47
A tak jeszcze uzupełniając - tej granicy nie uda się wyznaczyć nigdy z jednego prostego powodu - pojęcie "obróbka" jest tak niejednoznaczne i obejmuje w tym momencie tak wiele różnych możliwych do wykonania czynności, że dla każdego znaczy coś innego.

Dokładnie. Bo można powiedzieć, że technicznego pkt widzenia obróbka rozpoczyna się na pierwszej soczewce przez którą przechodzą promienie światła.



Ten przykład, który dałeś nie jest zbyt dobry do takiej dyskusji bo w zastosowanej "obróbce" jest brak jakiejkolwiek celowości - samo "użycie jakiegoś tam filtra" nie jest dla mnie obróbką tylko zwykłą loterią.


Albo obróbką losową ;-)



Mógłbyś powiedzieć, że zdjęcie powinno odzwierciedlać realia bo inaczej nie jest już zdjęciem - w takim razie czy dobrze złożony HDR jest zdjęciem czy nie skoro odzwierciedla on realia lepiej niż zwykła jedna klatka? (co wynika z prostego faktu, że matryca aparatu jest dość prymitywnym narzędziem w porównaniu z ludzkim okiem)


HDR nie jest, moim zdaniem, akurat dobrym przykładem. Bardzo wiele HDRów wydaje się właśnie nienaturalnym obrazem.



Inny przykład - w kadr pięknego widoczku wlazła mi jakaś gałązka - czy jak ją wystempluje to już nie jest zdjęcie skoro ja patrząc na ten piękny widoczek zupełnie tej gałązki nie widziałem i chciałem zarejestrować ten widoczek takim jak ja go zapamiętałem? (bo znów oko ludzkie w połączeniu z mózgiem potrafi z tego na co patrzymy odfiltrować rzeczy nieistotne i sprawić, że są niedostrzegalne)
Znów takich przykładów można dawać mnóstwo...

Dlatego nie warto się przejmować tylko oceniać efekt finalny licząc na umiar i uczciwość autora. Czym innym jest obróbka polegająca na podkreśleniu pewnych cech ujęcia, na których zależało nam podczas podjęcia decyzji o zrobieniu zdjęcia, a czym innym obróbka polegająca na zakłamaniu rzeczywistości, zwykłym oszustwie.
I czy oceniamy, pod kątem graficznej ingerencji, fotografię dokumentalną czy artystyczną. Bo to też jest istotne.

mpwt
10-02-2009, 17:51
Bardzo wiele HDRów wydaje się właśnie nienaturalnym obrazem.

To znaczy, że to nie są HDRy :D

Sindbad
10-02-2009, 17:52
To znaczy, że to nie są HDRy :D

Lepiej nie podejmuj tego tematu... :-D

yahooo8
10-02-2009, 20:52
Dlatego nie warto się przejmować tylko oceniać efekt finalny licząc na umiar i uczciwość autora. Czym innym jest obróbka polegająca na podkreśleniu pewnych cech ujęcia, na których zależało nam podczas podjęcia decyzji o zrobieniu zdjęcia, a czym innym obróbka polegająca na zakłamaniu rzeczywistości, zwykłym oszustwie.

Bardzo mądre słowa i musze się z nimi zgodzić.

Co do HDR-a to bedąc bardzo krótko na forum już widze ze to drażliwy temat :) Ja uważam iż HDR jest to raczej technika tworzenia fotografii a nie zaliczałbym jej do obróbki.

Imago
10-02-2009, 21:18
Ja uważam iż HDR jest to raczej technika tworzenia fotografii a nie zaliczałbym jej do obróbki.
A czym jak nie obróbką jest składanie kilku fotografii w jedną przy pomocy programu? :)
Widzisz sam, że granica to indywidualna sprawa. :)

T&T
10-02-2009, 21:49
Brawo Panowie!
Więc twórzcie taki materiał wyjściowy, by sie go nie wstydzic i pokazywac, a nie obrabiac w programach graficznych :)


P.S.
dla przypomnienia termin ze słownika języka polskiego:
fotografia - nieruchomy obraz rzeczywistości utrwalony aparatem fotograficznym

No więc go tworzymy a przynajmniej się staramy. Zapomniałeś jednak o jednym, że matryca aparatu nie ma właściwości ludzkiego oka. To co w większości robimy ma na celu oddanie rzeczywistości, której wyjściowy obraz z matrycy w większości przypadków nie jest w stanie oddać.
Odpowiedz jeszcze na takie pytanie: czy masz 100% pewności, że dobry, uznany malarz jak malował swoje dzieło nie dodał lub pominął (celowo) jakiegoś detalu, który wydawał mu się zbędny lub potrzebny? Niezależnie od tego czy to był portret, pejzaż czy martwa natura.

jacek.gold
10-02-2009, 21:55
jakos tak leciała stara prawda T&T (http://forum.nikon.org.pl/member.php?u=14632) że wiernie oddający to co widział malarz był biedny a bogaty był ten co malował tak jak tego oczekiwał odbiorca (zwany mecenasem :) )

T&T
10-02-2009, 21:58
:mrgreen:

mOOnlight78
10-02-2009, 22:17
No więc go tworzymy a przynajmniej się staramy. Zapomniałeś jednak o jednym, że matryca aparatu nie ma właściwości ludzkiego oka. To co w większości robimy ma na celu oddanie rzeczywistości, której wyjściowy obraz z matrycy w większości przypadków nie jest w stanie oddać.
Odpowiedz jeszcze na takie pytanie: czy masz 100% pewności, że dobry, uznany malarz jak malował swoje dzieło nie dodał lub pominął (celowo) jakiegoś detalu, który wydawał mu się zbędny lub potrzebny? Niezależnie od tego czy to był portret, pejzaż czy martwa natura.

Miałem już więcej tutaj, w tym wątku nic nie pisac, bo cała ta burza była chyba najbardziej przeze mnie i moje poglądy :) ale odpowiem tylko na postawione pytanie chyba właśnie do mnie.
Malarz malując malował zawsze pędzlem, cokolwiek by nie malował robił tym narzędziem, jakiego malarz używa czyli pędzlem. Fotograf "maluje" aparatem fotograficznym, niech więc przekłamuje rzeczywistość aparatem fotograficznym, a grafik komputerowy przy pomocy narzedzi do tego stworzonych czyli programami graficznymi :)

Ci co prześledzili cały watek wiedzą już, iż nie mam nic przeciwko samej obróbce zdjęcia, a jedynie przeciwko obróbce całkiem sporej, a właściwie też nie przeciwko temu by obrabiać całkowicie nawet przerabiając zdjęcie, ale stawiam sobie pytanie: czy to dalej jest fotografia?
Rózne są zdania na ten temat i nie zamierzam nikogo przekonywac do swych poglądów - ja mam swoje, inni mają swoje, a ja poprostu napisałem, co ja myślę i kogo bardziej cenię jako fotografa.
...a to, że wiele PRAC tutaj, na tym forum przedstawionych podoba mi się, wcale nie ukrywam, bo - podkreślam - nie mam nic przeciwko agresywnemu ingerowaniu w fotografię wyjściową, ale nie nazwę już jej typową fotografią...
...samemu się zastanawiając, kiedy ja dojdę do tego momentu, że będe tak ingerował w swoje zdjęcia.
Póki co uczę się fotografii i daleka droga przede mną, więc i tak czuje wielki respekt przed wieloma osobami, które przedstawiają swe zdjęcia, prace na tym forum.

Mam nadzieję, ze się jasno wyraziłem :)

jaś
10-02-2009, 22:43
Napiszę coś bo już dzisiaj pod drugim wątkiem się zbieram i zebrać nie mogę
Nie ma granic w obróbce,
ja na ten przykład nie lubię kadrować w komputerze jak muszę to zawsze patrzę na to jak na moją porażkę i stratę, ale co do innych czynności nie mam już takich oporów - kolory hehe tu można się tylko zaśmiać - po pierwsze co to są naturalne, czasem po długiej ekspozycji schodzą takie "naturalne" że nie wiadomo co z nimi zrobić - ale są 100% naturalne to tylko optyka i filtry często nawet tylko neutralne filtry a "naturalność" jakaś taka dziwna na pierwszy rzut oka, czyli albo kolory takie jak pamiętasz i takie jak pasują do koncepcji albo kolory "made in japan" zrobione przez japońskiego inżyniera na cyfrze lub chemika na analogu. o takich sprawach jak jasność i kontrast to mi się nawet nie chce wspominać tu nie ma i nie było nigdy granic, nawet popularny filtr usm to jest analogowy, a nie cyfrowy wynalazek. inne popularne zabiegi "przyciemnianie i rozjaśnianie" oczywiście selektywne to stosowano już strasznie strasznie dawno temu, warto zobaczyć sobie plan naświetlenia odbitki jakiejś pracy Ansela Adamsa, jakoś jemu nikt nie robi zarzutów o domalowywanie światła i wszyscy nazywają Jego prace Fotografiami. poruszyłem tutaj tylko czubek góry lodowej a może i to nawet nie.
Zdjęcie należy oceniać po efekcie ostatecznym i tylko po tym, dobrej obróbki po prostu nie widać i wtedy jest dobra , chyba że ma być widać bo taki jest zamysł no to wtedy ma być widać :).
ta dyskusja będzie się toczyć zawsze bo zawsze się znajdą osoby które stwierdzą "ja co prawda nie mam takich kolorów (to wstawić każdy inny aspekt) ale moje zdjęcie jest nieobrabiane", jeszcze jedna uwaga zawsze lubiłem robić zdjęcia czarno białe bo mogłem zrobić wszystko sam, od początku do końca sam, nie lubiłem kolorowych negatywów bo mój wpływ na proces wywołania i powiększania żeby nie powiedzieć printowania był żaden, fotografia cyfrowa pozwala mi na powrót do korzeni znowu to ja decyduję jak wygląda zdjęcie, a nie gość przed maszyną.
EDIT:
to jeszcze wrzucę do pieca nigdy nie zrobiłem ani jednego jpega, w aparacie nie czuję takiej potrzeby.

Radek_1
10-02-2009, 22:54
jeśli faktycznie ma się zaczynać, kłótnia to śmiało można zamknąć temat :) nie wiedziałem ze wątek przerodzi się w aż tak burzliwą dyskusję.

==> Anchel, co do tych zdjęć nie chodzi mi piękno itd, wiem ze powstało g...no ale chodzi mi o regułę mając ładne zdjęcie robię z niego coś co w ogóle nie przypomina oryginału no może troszkę to czy faktycznie pozostaje to zdjęciem.

I powiem na koniec PEACE !!!!! nie ma po co się kłócić. Forum powinno jednoczyć. Nie wiedziałem że rozmowa na ten temat aż sie tak potoczy :)

A może weź się zajmij muzyką Kolego ... ?:)

yahooo8
10-02-2009, 23:04
Muzyką się zajmuje wciąż od wielu lat i rowniez tam są podobne wątki jak ten tutaj ;) I również ich sie nie da rozstrzygnąć.

anchel
10-02-2009, 23:40
<...>Malarz malując malował zawsze pędzlem, cokolwiek by nie malował robił tym narzędziem, jakiego malarz używa czyli pędzlem. <...>


hehhehheee buaahhahha khe khe khe... ;]

No stary jak ty o fotografii masz takie pojęcie jak o malarstwie .... :mrgreen:

Ja już dziękuję za ten wątek hahehhehheehhe....

Czornyj
11-02-2009, 01:44
Malarz malując malował zawsze pędzlem, cokolwiek by nie malował robił tym narzędziem, jakiego malarz używa czyli pędzlem

Czyli wg ciebie taki np. Van Gogh nie był malarzem, tylko jakąś popierdułką?

qbanczyk
11-02-2009, 01:51
czy malarz używający tempery jajecznej był bardziej prawdziwym malarzem od tego który używa syntetyków??
Sam odpowiem - nie, nie był

Czornyj
11-02-2009, 01:59
czy malarz używający tempery jajecznej był bardziej prawdziwym malarzem od tego który używa syntetyków??
Sam odpowiem - nie, nie był

Co tam syntetyki - taki Van Gogh, gnój jeden, to czasem nawet pędzlem nie malował! Wszystko przez tych XVI-o wiecznych holendrów, zaraza upaliła się pewnie jakimś zielskiem i dalejże badziać bez pędzli, jak - za przeproszeniem - jacyś zasrani jaskiniowcy!

eef
11-02-2009, 02:14
No dobra... rysownik/grafik/malarz też nie musi sam koniecznie papier wytwarzać, nie musi też sobie robić rysików czy tam pędzli. Farb też nie musi sam sobie robić z pigmentów... Oj, przecież pigmenty też się skądś biorą na świecie... ;)

Nie musi, ale przecież może, prawda? :)

Czy jego (tego rysownika) szkic jest już grafiką, czy dopiero półproduktem? Czy to, co jest na papierze, jest obrazem dopiero wtedy, kiedy jest na nim farba, czy wystarczy ołówek? Czy nakładanie drugiej warstwy farby - bo się coś nie udało, bo wizja się zmieniła, bo plamy na słońcu - to już dyskwalifikacja czy tylko lekki retusz?

Hę?

Deoos
11-02-2009, 03:26
Prowadziłem kiedyś dyskusję z kolegą, który wyraźnie czuł się ode mnie lepszy tylko dlatego, że robi zdjęcia analogowo, ostrzy tylko manualnie, sam pracuje w ciemnia. A należy pamiętać, że o tym co świadczy o wartości fotografa jest tylko i wyłącznie efekt końcowy.
Jedna osoba będzie korzystała z szarej połówki, a ktoś inny zrobi HDRa. Osobiście jestem zdania, że wykorzystywanie filtrów bardzo często da lepszy efekt, ale tylko dlatego, że prawidłowe zrobienie HDRa nie jest takie proste jak się może wydawać. Ale jeśli oba zdjęcia są zrobione ładnie to nie ma dla mnie w ogóle znaczenia sposób ich wykonania. To tylko sposób na "obejście" ułomności sprzętowych.
Był przytaczany przykład muzyczny. Czy mam się zachwycać czymś śpiewem tylko dlatego, że jego płyta była nagrywana bez udziału kompa? Jak ktoś nie umie śpiewać to i tak długo się nie uchowa... w końcu Mandaryna jakiejś wielkiej kariery w Polsce nie zrobiła, prawda?
Wspomniany był przykład zdjęć Qstry. Jej prace są według mnie bardzo dobrym przykładem na to, że im więcej w fotografii zabiegów "czysto fotograficznych" (pozwolicie, że zdam się na Waszą intuicję i nie będę skupiał się na określaniu co to znaczy) tym fotografia lepsza.

velaskez
11-02-2009, 04:49
Rzucić coś o RAW i zostawić was chłopaki na kilka dni, to człowiek ma potem kilka stron wątku:) Osobiście również uważam, że granicy jako takiej w obróbce nie ma. Granicą, może być nasza ograniczona wyobraźnia. Choć zastanawiam się nad jednym. Pamiętam kiedyś była afera na sto fajerek z powodu zdjęcia na konkursie. Nie pamiętam nazwiska fotografa, ale zrobił on zdjęcie ludzi na przystanku i na matowym, przeszklonym dachu tegoż przystanku siedziały gołębie. Było widać ich cienie od spodu. Okazało się, że gołębie zostały powielone w PS i przez to praca została zdyskwalifikowana, a nagroda odebrana. Pewno, któryś z was pamięta to. No to ja się zapytam gdzie jest granica, jak gołąbka nie mogę sobie skopiować...(chyba, że taki był regulamin konkursu). Jak coś pokiełbasiłem to poprawcie mnie, bo z pamięcią ostatnio cienko.

pawel
11-02-2009, 05:51
Bez względu na regulamin jak coś się doklei, wygumkuje, wygładzi zmarszczki - w sensie przekłamie, oszuka - to już nie ma reportażu. Przyciemnić sobie trochę niebo - normalny zabieg, jak pod powiększalnikiem, ale z pogodnego nieba zrobić burzowe to już nie jest zdjęcie prawdziwe. Tak więc słynne doklejanie nóżek to nie jest normalna fotografia, tylko fotomontaż, kolaż. W "beauty" na okładkach to wszystko z kolei jest standardem, bo cel jest inny niż pokazanie rzeczywistości, tu wręcz oczekuje się wyidealizowania fotografowanego obiektu za wszelką cenę i używa się dowolnych środków. Granice są różne w zależności od dziedziny, założeń twórcy. Niczego tu nie trzeba wymyślać i określać, bo dawno to określono.
Co do samej obróbki jako takiej - nie stosowanie jej w ogóle jest jedynie błędem, ponieważ nie ma, nie było i nie będzie obrazka "z aparatu", który nie wymagał by np. korekcji kolorów, przygotowania do druku, do internetu. Wyostrzanie, krzywe to czynności podstawowe tak jak dobieranie gradacji papieru, a to przecież jest obróbka.
Ale jakoś mam wrażenie że piszę o rzeczach zupełnie oczywistych, więc kończę.

Floyd Rose
11-02-2009, 07:03
velaskez z tymi gołąbkami to tu se poczytaj:
http://www.forum.nikon.org.pl/showthread.php?t=84795

Dobre zdjęcie powstaje:
http://www.youtube.com/watch?v=18wmonxTjX0

Z gównianego zdjęcia można zrobić ciekawe i dramatyczne zdjęcie, w czasach analogu bylo by to niemożliwe:
http://www.cyfrografia.pl/efekt_dragana.html

HDR to abstrakcja.

elix
11-02-2009, 09:43
Z gównianego zdjęcia można zrobić ciekawe i dramatyczne zdjęcie, w czasach analogu bylo by to niemożliwe:
http://www.cyfrografia.pl/efekt_dragana.html


A dla mnie to akurat doskonały przykład na poparcie tezy, że z gównianego zdjęcia nie zrobi się dzieła sztuki bo efekt tu pokazany nadal jest gówniany (dramatycznie gówniany). :)

Calme
11-02-2009, 12:06
A dla mnie to akurat doskonały przykład na poparcie tezy, że z gównianego zdjęcia nie zrobi się dzieła sztuki bo efekt tu pokazany nadal jest gówniany (dramatycznie gówniany). :)
Fakt

Czornyj
11-02-2009, 12:31
Choć zastanawiam się nad jednym. Pamiętam kiedyś była afera na sto fajerek z powodu zdjęcia na konkursie.

Chodziło o reportaż. Fotografia reportażowa rządzi się nieco odmiennymi prawami niż komercyjna czy artystyczna.

Fotografia może mieć różne cele.
W przypadku gdy celem jest relacjonowanie, przekazywanie informacji, dokumentacja, katalogowanie - to oczywiście wklejanie gołąbków jest grubą pomyłką.

W przypadku gdy celem jest przekazanie jakiejś wizji czy wyrażenie, co mi w duszy gra - to mogę sobie robić co mi się podoba i posługiwać się najdzikszymi nawet metodami. Fotografia tego typu to nie jest konkurs, nie obowiązują tutaj żadne zasady, nie chodzi o rywalizację - nikt nie przyjdzie na wystawę i nie powie: "oszukiwałeś ty ch...", bo tak naprawdę wszystkie sztuki opierają się na iluzji, bladze i zmyśleniu. Nikt nie oczekuje od literata, by przedstawiał tylko prawdziwe historie, od muzyka - by jego kompozycje wiernie naśladowały np. śpiew ptaków, a od malarza - by mechanicznie odwzorowywał rzeczywistość.

Na tej samej zasadzie nie można sprowadzać fotografika do funkcji kserokopiarki.

elanek
11-02-2009, 12:36
W przypadku gdy celem jest przekazanie jakiejś wizji czy wyrażenie, co mi w duszy gra - to mogę sobie robić co mi się podoba i posługiwać się najdzikszymi nawet metodami. Fotografia tego typu to nie jest konkurs, nie obowiązują tutaj żadne zasady, nie chodzi o rywalizację - nikt nie przyjdzie na wystawę i nie powie: "oszukiwałeś ty ch...", bo tak naprawdę wszystkie sztuki opierają się na iluzji, bladze i zmyśleniu. Nikt nie oczekuje od literata, by przedstawiał tylko prawdziwe historie, od muzyka - by jego kompozycje wiernie naśladowały np. śpiew ptaków, a od malarza - by mechanicznie odwzorowywał rzeczywistość.

Na tej samej zasadzie nie można sprowadzać fotografika do funkcji kserokopiarki.

Człowiek siedzi i myśli jak to powiedzieć i pojawia się Czornyj, który zwięźle i konkretnie ujmuje to, co się człowiekowi we łbie telepie i nie może sie spotkać ze sobą nie mówiąc już o synchronizacji ze słowem pisanym... :)

Calme
11-02-2009, 12:40
Człowiek siedzi i myśli jak to powiedzieć i pojawia się Czornyj, który zwięźle i konkretnie ujmuje to, co się człowiekowi we łbie telepie i nie może sie spotkać ze sobą nie mówiąc już o synchronizacji ze słowem pisanym... :)
Czornyj na prezydenta hehe :twisted:

Sindbad
11-02-2009, 13:13
W przypadku gdy celem jest przekazanie jakiejś wizji czy wyrażenie, co mi w duszy gra - to mogę sobie robić co mi się podoba i posługiwać się najdzikszymi nawet metodami. Fotografia tego typu to nie jest konkurs, nie obowiązują tutaj żadne zasady, nie chodzi o rywalizację - nikt nie przyjdzie na wystawę i nie powie: "oszukiwałeś ty ch...", bo tak naprawdę wszystkie sztuki opierają się na iluzji, bladze i zmyśleniu. Nikt nie oczekuje od literata, by przedstawiał tylko prawdziwe historie, od muzyka - by jego kompozycje wiernie naśladowały np. śpiew ptaków, a od malarza - by mechanicznie odwzorowywał rzeczywistość.

No tak. Ale...
Jedzie gość na sawanne. Siedzi tam pół dnia, zjadany przez muchy, z aparatem na statywnie i czeka na tzw. zdjęcie życia. Czyli słonie, żyrafy, zebry etc. Siedzi, termity już mu włażą do nosa a tu nic. Baobaby, trawa i żadnego konkretnego zwierza. W końcu pierniczy to wszystko, wraca do domu, bierze fotkę pustej sawanny i wkleja nosorożca. Zdjęcie super.
Ale czy obiorca (oczywiście mający świadomość manipulacji) też jest zachwycony? Ja bym nie był ;-)

Nemeth
11-02-2009, 13:16
No tak. Ale...
Jedzie gość na sawanne. Siedzi tam pół dnia, zjadany przez muchy, z aparatem na statywnie i czeka na tzw. zdjęcie życia. Czyli słonie, żyrafy, zebry etc. Siedzi, termity już mu włażą do nosa a tu nic. Baobaby, trawa i żadnego konkretnego zwierza. W końcu pierniczy to wszystko, wraca do domu, bierze fotkę pustej sawanny i wkleja nosorożca. Zdjęcie super.
Ale czy obiorca (oczywiście mający świadomość manipulacji) też jest zachwycony? Ja bym nie był ;-)

A widziałeś jak się kręci filmy przyrodnicze?

Poza tym - bez dobrego zdjęcia sawanny i bez dobrego zdjęcia nosorożca - ni chu chu ;)

Czornyj
11-02-2009, 13:17
No tak. Ale...
Jedzie gość na sawanne. Siedzi tam pół dnia, zjadany przez muchy, z aparatem na statywnie i czeka na tzw. zdjęcie życia. Czyli słonie, żyrafy, zebry etc. Siedzi, termity już mu włażą do nosa a tu nic. Baobaby, trawa i żadnego konkretnego zwierza. W końcu pierniczy to wszystko, wraca do domu, bierze fotkę pustej sawanny i wkleja nosorożca. Zdjęcie super.
Ale czy obiorca (oczywiście mający świadomość manipulacji) też jest zachwycony? Ja bym nie był ;-)

Przeczytaj jeszcze raz moją poprzednią wypowiedź i zadaj sobie pytanie: jaka jest funkcja fotografii przyrodniczej?

Pomijam ten drobny detal, że nie da się zdobyć zdjęcia nosorożca, nie będąc na sawannie, więc twój przykład jest logicznie sprzeczny. Oczywiście można go sfotografować w zoo, tylko wtedy za nic w świecie nie będzie pasował.

Sindbad
11-02-2009, 13:27
Przeczytaj jeszcze raz moją poprzednią wypowiedź i zadaj sobie pytanie: jaka jest funkcja fotografii przyrodniczej?


A widziałeś jak się kręci filmy przyrodnicze?
Poza tym - bez dobrego zdjęcia sawanny i bez dobrego zdjęcia nosorożca - ni chu chu ;)

Nie chodzi o fotografię przyrodniczą (dokumentalną) tylko o ładny obrazek ze zwierzem na pierwszym planie. Taki w stylu tego co się w kalendarze wkłada. Nie każda fotografia przyrodnicza jest dokumentem. Przynajmniej ja to tak odbieram.
A z drugiej strony, jeśli w ładny kadr z jednym nosorożcem (jak się już uda taki zrobić) wejdzie d..a drugiego i ją występlujemy? Temat jest naprawdę trudny ;-)

pawel
11-02-2009, 13:32
A z drugiej strony, jeśli w ładny kadr z jednym nosorożcem (jak się już uda taki zrobić) wejdzie d..a drugiego i ją występlujemy? Temat jest naprawdę trudny ;-)
Nie, temat jest prosty, albo robisz zdjęcie przyrodnicze, albo fotomontaż. Wolny wybór, żadne nie jest zakazane.

Czornyj
11-02-2009, 13:36
Nie chodzi o fotografię przyrodniczą (dokumentalną) tylko o ładny obrazek ze zwierzem na pierwszym planie. Taki w stylu tego co się w kalendarze wkłada. Nie każda fotografia przyrodnicza jest dokumentem. Przynajmniej ja to tak odbieram.
A z drugiej strony, jeśli w ładny kadr z jednym nosorożcem (jak się już uda taki zrobić) wejdzie d..a drugiego i ją występlujemy? Temat jest naprawdę trudny ;-)

Fotografia przyrodnicza, to fotografia przyrodnicza - czy jeśli zrobisz fotografię małpy srającej na księżycu to to dalej będzie fotografia przyrodnicza?

Fotografia przyrodnicza dokumentuje piękno dzikiej przyrody. Jeśli zależy ci wyłącznie na ładnym obrazku, owszem - nikt ci nie broni, tylko wtedy to już nie będzie fotografia przyrodnicza - a kreacyjna, artystyczna czy komercyjna.

Calme
11-02-2009, 14:08
.... czy jeśli zrobisz fotografię małpy srającej na księżycu to to dalej będzie fotografia przyrodnicza?
To będzie Astro wtedy :mrgreen:

Sindbad
11-02-2009, 15:12
Fotografia przyrodnicza, to fotografia przyrodnicza - czy jeśli zrobisz fotografię małpy srającej na księżycu to to dalej będzie fotografia przyrodnicza?

Fotografia przyrodnicza dokumentuje piękno dzikiej przyrody. Jeśli zależy ci wyłącznie na ładnym obrazku, owszem - nikt ci nie broni, tylko wtedy to już nie będzie fotografia przyrodnicza - a kreacyjna, artystyczna czy komercyjna.

Idę na wystawę. Widzę tego nosorożca na sawannie na jakimś zdjęciu. I tak: jeśli tam faktycznie był, to jest to fotografia przyrodnicza, jeśli został wklejony to jest to fot. kreacyjna. Dobra.
Ale mnie to strzyka. Ja myślę tak: jeśli tam był to super, dobre zdjęcie; a jeśli ktoś go tam ktoś wkleił to robi sobie jaja. Tyle.

Czornyj
11-02-2009, 15:22
Idę na wystawę. Widzę tego nosorożca na sawannie na jakimś zdjęciu. I tak: jeśli tam faktycznie był, to jest to fotografia przyrodnicza, jeśli został wklejony to jest to fot. kreacyjna. Dobra.
Ale mnie to strzyka. Ja myślę tak: jeśli tam był to super, dobre zdjęcie; a jeśli ktoś go tam ktoś wkleił to robi sobie jaja. Tyle.

Idziesz na wystawę fotografii przyrodniczej, to nie ma prawa tam być wklejanych nosorożców. Nikt nie będzie ich wklejał, bo to jest właśnie robienie sobie jaj z widza.

Idziesz na wystawę fotografii artystycznej, to spodziewaj się wszystkiego. Tutaj nosorożce są tylko abstrakcyjną formą, a twórcy wogóle nie interesuje nosorożec jako zwierzę, tylko jako szara plama o interesującej formie, i skojarzenia, jakie może przywodzić na myśl. Staje się wyłącznie elementem kompozycji form i zestawień barwnych, może być symbolem, częścią alegorii, elementem wizualnej narracji.

wain
11-02-2009, 15:38
Idziesz na wystawę fotografii przyrodniczej, to nie ma prawa tam być wklejanych nosorożców. Nikt nie będzie ich wklejał, bo to jest właśnie robienie sobie jaj z widza.

Idziesz na wystawę fotografii artystycznej, to spodziewaj się wszystkiego. Tutaj nosorożce są tylko abstrakcyjną formą, a twórcy wogóle nie interesuje nosorożec jako zwierzę, tylko jako szara plama o interesującej formie, i skojarzenia, jakie może przywodzić na myśl. Staje się wyłącznie elementem kompozycji form i zestawień barwnych, może być symbolem, częścią alegorii, elementem wizualnej narracji.

Uogolniajac, podsumowując to można powiedzieć że wszystko zależy od tego na co sie "umowimy" z widzem podając mu material do wglądu. W pewnych dziedzinach fotografii utarlo sie ze nie mozna "dlubać", w innych po trosze mozna, a w jeszcze innych trzeba. Problem pojawia się gdy nie mam informacji na co umowilismy się albo ktos jest purysta/talibem swojego jedynego slusznego sposobu potrzegania fotografi i jednakowego przykladnia miary do kazdego jej rodzaju.

Ps. Nie jest to odpowiedz na powyzszy komentarz ale jedynie moje rozwinecie/uzupelnie :) bo podobnie ta kwestie widze.

Sindbad
11-02-2009, 15:59
Idziesz na wystawę fotografii przyrodniczej, to nie ma prawa tam być wklejanych nosorożców. Nikt nie będzie ich wklejał, bo to jest właśnie robienie sobie jaj z widza.

Idziesz na wystawę fotografii artystycznej, to spodziewaj się wszystkiego. Tutaj nosorożce są tylko abstrakcyjną formą, a twórcy wogóle nie interesuje nosorożec jako zwierzę, tylko jako szara plama o interesującej formie, i skojarzenia, jakie może przywodzić na myśl. Staje się wyłącznie elementem kompozycji form i zestawień barwnych, może być symbolem, częścią alegorii, elementem wizualnej narracji.

Ok. Ładnie to ująłeś i się zgadzam.
Tylko nurtuje mnie ta wystemplowana d..a drugiego nosorożca :-) Czy taka ingerencja jest fair w fotografii przyrodniczej? A jeśli ktoś ją zrobi, to czy ta fotografia przestaje być przyrodniczą i staje się artystyczna, pomimo że na pierwszy i każdy następny rzut oka wydaje się przyrodniczą?
Zresztą takich przykładów można mnożyć.

Czornyj
11-02-2009, 16:14
Ok. Ładnie to ująłeś i się zgadzam.
Tylko nurtuje mnie ta występlowana d..a drugiego nosorożca :-) Czy taka ingerencja jest fair w fotografii przyrodniczej? A jeśli ktoś ją zrobi, to czy ta fotografia przestaje być przyrodniczą i staje się artystyczna, pomimo że na pierwszy i każdy następny rzut oka wydaje się przyrodniczą?
Zresztą takich przykładów można mnożyć.

Tu już zaczynamy brnąć w niuanse, ale mz. poza drobnymi korektami forsowna fotoedycja jest tutaj niedopuszczalna. D... zawsze można wykadrować, ale już usuwanie jej to mz. krok w niebezpiecznym kierunku, który może w następstwie legitymizować coraz bardziej odważne manipulacje, w efekcie doprowadzające do utraty dokumentalnej funkcji tej dziedziny fotografii. Granica jest płynna i powinien decydować zdrowy rozsądek, ale widzowi należy się szacunek i skoro oczekuje zdjęć ilustrujących gatunki w naturalnym otoczeniu, to fotograf musi jednak trzymać swą fantazję na wodzy, a funkcję informacyjną uznać za nadrzędną w stosunku do funkcji estetycznej.

szedar1
12-02-2009, 08:54
Czytając wasze posty w tym temacie chyba było tu już wszystko uwzględnione w odpowiedziach do niektórych z nich się podpisuje ale jeśli odpowiecie na pytanie stare jak świat "co było pierwsze jako czy kura?" będziecie znać też odpowiedź gdzie znajduje się granica w między fotografią a jego obróbką.

mpwt
12-02-2009, 11:00
(...)gdzie znajduje się granica w między fotografią a jego obróbką.

Ale przecie to dwie nierozłączne rzeczy... Pytanie gdzie jest granica w obróbce kiedy przechodzimy już z fotografii do fotomontażu.

marszull
12-02-2009, 12:39
Ale patrzac na historie fotografii fotomontaz to tez fotografia
Ja bym raczej pytanie stawial gdzie jest granica miedzy fotografia a grafika?
I szczerze mowica to sam nie za bardzo potrafie okreslic ta granice

Andy_O
12-02-2009, 12:46
Obawiam się, że potężną obróbkę obrazu robi nasz mózg.
Więc należy postawić pytanie - jaka jest różnica między realnym wyglądem świata a tym, co dostarczają nam masze zmysły?
Może fotografia tylko naśladuje ten proces?

Jeśli fotografujesz osobę którą znasz i lubisz, to widzisz ją w sposób inny niż obcy ludzie. Nie dostrzegasz drobnych mankamentów urody, patrzysz przez pryzmat swoich odczuć związanych z tą osobą.
Jeśli właśnie taki obraz chcesz przekazać szerszej publiczności, musisz obrobić zdjęcie, aby naśladowało Twój proces postrzegania tej osoby.

Obróbka daj Ci możliwość przekazywania swoich odczuć na dany temat.

Czornyj
12-02-2009, 12:51
Ale patrzac na historie fotografii fotomontaz to tez fotografia
Ja bym raczej pytanie stawial gdzie jest granica miedzy fotografia a grafika?
I szczerze mowica to sam nie za bardzo potrafie okreslic ta granice

Określenie tej granicy jest proste - dokąd tkanką przedstawienia są zdjęcia, to jest to fotografia. W momencie gdy zaczynamy wprowadzać elementy narysowane odręcznie - mamy do czynienia łączenie technik fotograficznych i graficznych. Z grafiką mamy doczynienia wyłącznie wtedy, gdy cała praca jest wyłącznie dziełem ludzkich rąk i umysłu.

Jak dla mnie to raczej wielkim nadużyciem jest posługiwanie się w stosunku do pobadzianych fotografii określeniem grafika. Pobadziane i powycinane fotografie miałyby być grafiką? Wolne żarty...

marszull
12-02-2009, 13:04
Co do twego okreslenia grafiki i fotografii mam podobne odczucia
tzn nawet jak mamy sklejke ze 100 zdjec to dla mnie nadal jest to fotografia
a jak wszystko jest narysowane (brak zdjec ) to grafika
Tylko co z tymi po srodku np. dorysujemy komus wasy na zdjeciu, czy to jeszcze zdjecie czy juz grafika (tzn jak to nazwac bo ze laczenie roznych techik to sie zgodze)
i jeszcze jedna sprawa jesli zamiast dorysowywac to co usuniemy? Uzywamy do tego podobnej techniki jak dorysowujac np. stempel
albo usuwamy malujac pedzlem? i co wtedy jeszcze to zdjecie czy juz grafika?

Czornyj
12-02-2009, 13:42
Tylko co z tymi po srodku np. dorysujemy komus wasy na zdjeciu, czy to jeszcze zdjecie czy juz grafika (tzn jak to nazwac bo ze laczenie roznych techik to sie zgodze)
i jeszcze jedna sprawa jesli zamiast dorysowywac to co usuniemy? Uzywamy do tego podobnej techniki jak dorysowujac np. stempel
albo usuwamy malujac pedzlem? i co wtedy jeszcze to zdjecie czy juz grafika?

Jeśli dorysujesz wąsy, to mz. nie można tego wtedy określić ani mianem grafiki ani fotografii - prace tego typu określa się po prostu jako wykonane techniką mieszaną, w sztukach plastycznych często łączy się różne techniki i nikt nie robi z tego problemu.

Stempel czy inne narzędzia retuszerskie nadal operują na tkance fotograficznej, dla mnie to dalej jest fotografia. Dokąd nie wprowadzi się elementów obcych pochodzenia narzędziowego, to jak dla mnie nie może być mowy o grafice czy łączeniu z grafiką, nawet jeśli coś zaczyna grafikę przypominać.

yahooo8
12-02-2009, 16:50
jeśli coś domalujemy to dla mnie jest to jakiś projekt graficzny wykonany na podstawie zdjęcia, aczkolwiek też trzeba patrzeć co domalujemy, jak domalujemy ramkę do zdjęcia to jest to technika mieszana ? czy nadal zdjęcie w ramce po prostu ?

mpwt
12-02-2009, 16:59
A ja wczoraj miałem podobną dyskusję. "Obrabiałem" fotki z urlopu. Przy jednym zdjęciu żona powiedziała, że czaruję. Obrabiałem jej fajne zdjęcie, które niestety "teoretycznie" było przepalone. Zjechałem w dół suwaczkiem EV i nagle zdjęcie zaczęło normalnie wyglądać. Musiałem jej tłumaczyć, że to nie czary a po prostu zwykła obróbka :D

Imago
12-02-2009, 17:07
jeśli coś domalujemy to dla mnie jest to jakiś projekt graficzny wykonany na podstawie zdjęcia, aczkolwiek też trzeba patrzeć co domalujemy, jak domalujemy ramkę do zdjęcia to jest to technika mieszana ? czy nadal zdjęcie w ramce po prostu ?
Zależy ile domalujesz i w jakim celu - jeśli domalujesz część włosów żeby zakryć "ubytki", to wg mnie wciąż jest to zdjęcie, a jeśli chodzi o domalowanie ramki, to jest to zdjęcie w ramce po prostu. :)
Mówiłam już, że to kwestia indywidualnej oceny. :) Tacy piktorialiści np. uważali, że fotografia jest tym bardziej sztuką im bardziej przypomina techniki malarskie i wcale nie uważali, że np. guma czy bromolej, to już nie jest technika fotograficzna.

Seeker
12-02-2009, 18:04
"Brawo Panowie!
Więc twórzcie taki materiał wyjściowy, by sie go nie wstydzic i pokazywac, a nie obrabiac w programach graficznych "

Jak wiec powinienem postapic w n.p. tym przypadku ?

http://forum.nikon.org.pl/showthread.php?t=83842

gdzie material zrodlowy skladal sie z kilku klatek...


"Malarz malując malował zawsze pędzlem, cokolwiek by nie malował robił tym narzędziem, jakiego malarz używa czyli pędzlem."

Bardzo ciekawa teoria ;)

szedar1
13-02-2009, 16:15
A ja jeszcze tak przewrotnie. Photoshop - program graficzny w którym możemy wstawiać inne przedmioty i je zmieniać. A teraz świat realny i aparat. Ustawiam aparat na dany krajobraz, wpadam na pomysł i umieszczam w nim modelkę, ławkę i już powstaje fotograficzny fotomontaż. I czym się różni fotomontaż komputerowy od "fotomontażu natury"? Najwidoczniej wszystko się łączy i ma wspólne cechy.

Deoos
13-02-2009, 16:35
A w przypadku np zdjęć piorunów. Ustawiamy czas naświetlania na 3 minuty i łapiemy w kadrze 4 pioruny. Na zdjęciu będzie to wyglądało jakby wszystkie uderzyły w jednym momencie, a tak naprawdę taka sytuacja nigdy nie zaistniała.
Więc przekłamać można nie tylko w komputerze...

yahooo8
14-02-2009, 01:59
Zacytuję zdanie, które dziś znalazłem czytając książkę Michaela Freemana National Geographic "Fotografia Zbliżeniowa"
Oto one "Proces wykonania fotografii cyfrowych ulega zakończeniu z chwilą sprawdzenia efektu na ekranie komputera"

Niech każdy rozumie te zdanie na swój sposób. Coś w tym na pewno jest ...

Czornyj
14-02-2009, 13:18
Zacytuję zdanie, które dziś znalazłem czytając książkę Michaela Freemana National Geographic "Fotografia Zbliżeniowa"
Oto one "Proces wykonania fotografii cyfrowych ulega zakończeniu z chwilą sprawdzenia efektu na ekranie komputera"

Niech każdy rozumie te zdanie na swój sposób. Coś w tym na pewno jest ...

To jest jawna bzdura, ktokolwiek by tego nie napisał. Proces wykonywania fotografii analogowych dopiero zaczynał się od sprawdzenia efektu na stykówce, a tutaj dlaczegoś mamy na tym etapie zabawę zakończyć?

I druga sprawa - wg. tej definicji cała współczesna profesjonalna fotografia cyfrowa to jakieś "ch... wi co", bo żaden szanujący się profesjonalista świadomie używający techniki cyfrowej nie ogranicza się do "pstryka i oglądnięcia wynika".

Naprawdę szkoda mi czasu na dalsze tłumaczenie, że ziemia jest okrągła. Jeśli ktoś nadal chce tkwić w ignorancji, to niech sobie naiwnie wierzy, że miszczunio przychodzi, robi "pstryk" i zwieńczeniem gestu jego mistrzowskiego palca jest skończone arcydzieło.

Rzeczywistość wygląda jednak w ten sposób, że przepływ pracy współczesnych, uznanych, odnoszących sukcesy fotografów cyfrowych oparty jest na bardzo agresywnej obróbce zarejestrowanego materiału i o żadnym ograniczaniu się do "sprawdzenia efektu na ekranie" nie może tu być mowy. Pierwszy przykład z naszego, nikonowego podwórka - Tomasz Tomaszewski i jego cykl "Rzut beretem", zrealizowany za pomocą Nikonów D3/D700. Konwersja do B&W to ewidentnie efekt dłuuugiej zabawy z Lightroomem/ACR. Jeśli ktoś się łudzi, że tego typu zdjęcia "wyskakują" gotowe z cyfrówki, to niech spróbuje - życzę miłego tracenia czasu w beznadziejnej sprawie.

bombel
14-02-2009, 13:59
Czornyj, z szacunkiem czytam takie wypowiedzi, bo świadczą nie tylko o znawstwie tematu, ale i są pokazem Twojej cierpliwości w tłumaczeniu. Ale powiem Ci jedno: choćbyś wypluł płuca - do niektórych to nie trafi. Odporność nie tylko na wiedzę, ale wręcz na najprostsze fakty bywa doprawdy zdumiewająca, ale niestety też przeogromna...

I nawet gdyby im to pokazać naocznie, zaprosić na plener i do studia, wytłumaczyć, że w ciemni też była obróbka, pokazać, że nie zmieniła się zasada, a tylko narzędzie - zawsze znajdzie się ktoś, kto powie, że otwarcie pliku w programie graficznym to ściema, obłuda i niedopuszczalna manipulacja rzeczywistością.

Jeśli ktoś naoglądał się matrixa i innych filmów sf, na których młody dupek za pomocą szybkiego i nieskoordynowanego stukania po klawiaturze zamienia na ekraniku komputera ciocię w wujka, dorabia mu nowy życiorys, konto na kajmanach i wąsy, a wszystko to odbywa się w ładnej animacyjce - to potem trudno wrócić do realnego świata i pogodzić z rzeczywistością... :)

verus
14-02-2009, 15:05
I nawet gdyby im to pokazać naocznie, zaprosić na plener i do studia, wytłumaczyć, że w ciemni też była obróbka, pokazać, że nie zmieniła się zasada, a tylko narzędzie - zawsze znajdzie się ktoś, kto powie, że otwarcie pliku w programie graficznym to ściema, obłuda i niedopuszczalna manipulacja rzeczywistością.


nawet gdyby im pokazać, że sami to robią, to też nie uwierzą :mrgreen:

glenio
14-02-2009, 15:11
Nie wiem, czy tego wyrwanego z kontekstu zdania nie należałoby rozumieć w sposób: "Proces wykonania fotografii cyfrowych ulega zakończeniu z chwilą sprawdzenia efektu (jaki osiągnęliśmy po długich godzinach mozolnej i ukierunkowanej na osiągnięcie określonego celu obróbki) na ekranie komputera". Freeman akurat jest zdecydowanym zwolennikiem obróbki i wielokrotnie podkreśla w swoich książkach, jakie to olbrzymie zalety daje możliwość kontrolowania postprocesingu. Jego ogólny pogląd na obróbkę fotografii, wydaje się być spójny z Twoim - Czornyj. ;)

Czornyj
14-02-2009, 15:22
Nie wiem, czy tego wyrwanego z kontekstu zdania nie należałoby rozumieć w sposób: "Proces wykonania fotografii cyfrowych ulega zakończeniu z chwilą sprawdzenia efektu (jaki osiągnęliśmy po długich godzinach mozolnej i ukierunkowanej na osiągnięcie określonego celu obróbki) na ekranie komputera". Freeman akurat jest zdecydowanym zwolennikiem obróbki i wielokrotnie podkreśla w swoich książkach, jakie to olbrzymie zalety daje możliwość kontrolowania postprocesingu. Jego ogólny pogląd na obróbkę fotografii, wydaje się być spójny z Twoim - Czornyj. ;)

Nie sądzę, by mogło być inaczej (czytałem i widziałem książki i zdjęcia, które wyszły spod pióra i obiektywu Freemana) - chciałem jedynie zwrócić uwagę, że absolutnie interpretowana jako argument przeciwko obróbce, niezależnie od tego, jakie faktycznie były intencje autora i jakim by on autorytetem nie był, bo w praktyce rzeczywistość współczesnej, profesjonalnej fotografii cyfrowej wygląda po prostu zupełnie inaczej.


nawet gdyby im pokazać, że sami to robią, to też nie uwierzą :mrgreen:

yahooo8
14-02-2009, 17:02
jesli chodzi o mnie to tak jak mowilem nie jestem przeciwnikiem obrobki. Widze dzielicie tutaj na ludzi ktorzy sa przeciwnikami albo sa za. A z tego co czytam to malo kto tutaj jest zupelnie przeciwny.

Jeszcze raz powtarzam sam dorywczo pracuje i obrabiam zdjecia. Nie widze w tym nic zlego ale ..... Jesli ingeruje bardzo mocno w zdjecie ktore zaczyna zmieniac swoj charakter, ktore zaczyna przypominac zupelnie co innego, to czy moge z czystym sumieniem powiedziec ze wykonalem takie piekne zdjecie ? wtedy pownienem sie przyznac iz na podstawie zdjecie wykonalem ten obraz czy cos w tym stylu. Wtedy wedlug mnie zaczyna sie juz jakby fotomontaż i nalezy poinformowac odbiorce iz zostala wykonana tutaj bardzo duza obrobka itp.

Zatem nie jestem przeciwnikiem ustawiania kontrastu, jasnosci, zmiany krzywych tonalnych, krzywych gamma, zabawy z histogramem, kadrowania a nawet czasami retuszu twarzy czy tez obrazkow gdzie trzeba usunac maly szczegol ktory nam przeszkadza. Ale gdy zaczynamy cos montowac, wklejac, zmieniac bardzo mocno powstale zdjecie to wedlug mnie nie jest juz to nasza wykonana fotografia tylko jest jakims projektem graficznym, grafiką, fotomontażem.

Czy mowie zle ?

verus
14-02-2009, 17:10
dobry przykład do dyskusji

https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://plfoto.com/zdjecia_new/1129902.jpg)

http://www.plfoto.com/35923/autor.html

pawel
14-02-2009, 17:50
No ale to takie gadanie.. Ten przykład jest ok, w takich utworach tylko wyobraźnia jest ograniczeniem. A w innym typie fotografii przesunięcie drzewka o 5mm, delikatne sklonowanie chmurki dla efektu, czy wyretuszowanie małego chomika na horyzoncie jest dyskwalifikacją z powodu użycia manipulacji wykraczających poza obowiązujące standardy. Wszystko zależy od tego po jakim obszarze zagadnienia chcemy się poruszać. Tak ogólnie to nie ma tu prawa być sensownej dyskusji w której każdy mówi na inny temat, albo ktoś próbuje uogólniać, bo to zależy od dziedziny. A przy okazji na zdjęciu powyżej to tylko o zbożu i księżycu można powiedzieć z większym prawdopodobieństwem, że zostały sfotografowane, reszta mogła być równie dobrze narysowana w Paincie, chociaż być może też są przetworzonymi elementami z jakichś zdjęć..

bombel
14-02-2009, 18:25
dobry przykład do dyskusji

To nie jest dobry przykład do dyskusji. Osiągnięty efekt jest tak tragicznie sztuczny, że lepszy można osiągnąć kredkami na papierze pakowym.

verus
14-02-2009, 19:00
To nie jest dobry przykład do dyskusji. Osiągnięty efekt jest tak tragicznie sztuczny, że lepszy można osiągnąć kredkami na papierze pakowym.

bardzo możliwe ale "zdjęcie" pawdopodobnie zrobione było za pomocą photoshopa a nie kredek :mrgreen:

fushiro
14-02-2009, 19:31
(...)Naprawdę szkoda mi czasu na dalsze tłumaczenie, że ziemia jest okrągła. Jeśli ktoś nadal chce tkwić w ignorancji, to niech sobie naiwnie wierzy, że miszczunio przychodzi, robi "pstryk" i zwieńczeniem gestu jego mistrzowskiego palca jest skończone arcydzieło.

Rzeczywistość wygląda jednak w ten sposób, że przepływ pracy współczesnych, uznanych, odnoszących sukcesy fotografów cyfrowych oparty jest na bardzo agresywnej obróbce zarejestrowanego materiału i o żadnym ograniczaniu się do "sprawdzenia efektu na ekranie" nie może tu być mowy. Pierwszy przykład z naszego, nikonowego podwórka - Tomasz Tomaszewski i jego cykl "Rzut beretem", zrealizowany za pomocą Nikonów D3/D700. Konwersja do B&W to ewidentnie efekt dłuuugiej zabawy z Lightroomem/ACR. Jeśli ktoś się łudzi, że tego typu zdjęcia "wyskakują" gotowe z cyfrówki, to niech spróbuje - życzę miłego tracenia czasu w beznadziejnej sprawie.


Czornyj, z szacunkiem czytam takie wypowiedzi, bo świadczą nie tylko o znawstwie tematu, ale i są pokazem Twojej cierpliwości w tłumaczeniu. Ale powiem Ci jedno: choćbyś wypluł płuca - do niektórych to nie trafi. Odporność nie tylko na wiedzę, ale wręcz na najprostsze fakty bywa doprawdy zdumiewająca, ale niestety też przeogromna...

I nawet gdyby im to pokazać naocznie, zaprosić na plener i do studia, wytłumaczyć, że w ciemni też była obróbka, pokazać, że nie zmieniła się zasada, a tylko narzędzie - zawsze znajdzie się ktoś, kto powie, że otwarcie pliku w programie graficznym to ściema, obłuda i niedopuszczalna manipulacja rzeczywistością.

Jeśli ktoś naoglądał się matrixa i innych filmów sf, na których młody dupek za pomocą szybkiego i nieskoordynowanego stukania po klawiaturze zamienia na ekraniku komputera ciocię w wujka, dorabia mu nowy życiorys, konto na kajmanach i wąsy, a wszystko to odbywa się w ładnej animacyjce - to potem trudno wrócić do realnego świata i pogodzić z rzeczywistością... :)

Zrozumieć to o czym mówicie panowie będą mogli tylko ci, którzy chcą zrobić dobre zdjęcie, bo żeby naprawdę chcieć a nie tylko mieć zachciankę trzeba w to włożyć "trochę" pracy. Każdy kto spróbował powinien wiedzieć ile wymaga to czasu nauki i poświęceń. Tak samo jak przy opanowywaniu dowolnej sztuki i szlifowaniu dowolnej techniki. Zdumiewające (albo i nie) jest to, że najczęściej narzekają ci, którzy obrabiać zdjęć nie potrafią / nie chcą. Każdy kto poświęcił chwilę temu zagadnieniu i przyłożył się odrobinę do nauki będzie darzył szacunkiem tych, którzy robią to wyśmienicie, lub zeżre go gorycz i pozostanie małym, pokrzykującym człowiekiem.

Według mnie nie ma granicy między obróbką zdjęcia a transformacją tegoż zdjęcia w inne medium, tak samo jak sztuka nie posiada granic. Są dziedziny w których naśladuje się fotografie, więc czemu fotografia nie może naśladować innych dziedzin i jaka jest różnica do której dziedziny finalny produkt należy? Czy zmienia to wasz odbiór?

sailor
14-02-2009, 19:33
zrozumieć to o czym mówicie panowie będą mogli tylko ci, którzy chcą zrobić dobre zdjęcie, bo żeby na prawdę chcieć a nie tylko mieć zachciankę trzeba w to włożyć "trochę" pracy. Każdy kto spróbował powinien wiedzieć ile wymaga to czasu nauki i poświęceń. Tak samo jak przy opanowywaniu dowolnej sztuki i szlifowaniu dowolnej techniki. Zdumiewające (albo i nie) jest to, że najczęściej narzekają ci, którzy obrabiać zdjęć nie potrafią / nie chcą. Każdy kto poświęcił chwilę temu zagadnieniu i przyłożył się odrobinę do nauki będzie darzył szacunkiem tych, którzy robią to wyśmienicie, lub zeżre go gorycz i pozostanie małym, pokrzykującym człowiekiem.

Według mnie nie ma granicy między obróbką zdjęcia a transformacją tegoż zdjęcia w inne medium, tak samo jak sztuka nie posiada granic. Są dziedziny w których naśladuje się fotografie, więc czemu fotografia nie może naśladować innych dziedzin i jaka jest różnica do której dziedziny finalny produkt należy?

amen

fjerzy
14-02-2009, 21:54
Ciekawa dyskusja, ważki temat. Pamiętam jak jeszcze kilka lat temu ma forach fotograficznych można było przeczytać, jak ktoś z dumą podwał, że "zdjęcie bez obróbki". Najpierw myślałem 9zczynałem zabawę z cyfrą) że moja minolta jest jakaś do d..., bo ja żadnego zdjęcia bez przepuszczenia go przez PS-a nie mogłem pokazać ani wydrukować. oczywiście ci, którzy tak pisali, wpuszczali towarzystwo w kanał - tak sądzę.

Potem czytając i uczestnicząc w dyskusjach na tema tego czy foty obrabiać czy nie odkryłem, że najgłośniej walczą z PS-em ci, którzy nie umieją się nim dobrze posługiwać. A przecież w fotografii analogowej obróbka (ciemniowa) była bardzo intensywna. PS to teraz nasza "ciemnia". Jak chcesz mieć dobre zdjęcie to musisz w niej (tej ciemni) posiedzieć. Proste. Na szczęście, jak widzę, nie tylko dla mnie na tym forum.

yahooo8
14-02-2009, 22:52
I zgadzam sie z powyzszymi wypowiedziami ale jakby to powiedziec, jesli oszukujemy specjalnie odbiorce dodajac rzeczy ktorych nie bylo na zdjeciu to jestesmy w stosunku do odbiorcy ok. ?
Widze rozchodzi sie ciagle o obrobke typu kolory cienie jasnosc delikatny retusz ale mi chodzi o duza ingerencje, chocby taka jak na zdjeciu powyzej jak kolega wrzucil. Czy mozna powiedziec ze jest to "fotografia" ? dla mnie to ostry fotomontaż.

piter670
15-02-2009, 01:04
To ja tak przewrotnie zapytam. Idziesz do fotografa na sesję "chrzcielną". Fotograf ustawia cię na tle białej ściany, następnie zaczyna opuszczać różne tła. I w rezultacie masz serię zdjęć, raz na tle "jelenia na rykowisku" raz na tle "rzymskich kolumienek".
Czyż opuszczenie takiego tła, nie jest też zakłamywaniem rzeczywistości i bardzo dużą ingerencją w rzeczywistość zastaną?. I jaka jest różnica między opuszczeniem tła w studio, a dodaniem takiego tła w komputerze ?

I tu i tu odbiorca zdjęcia jest wprowadzany w błąd, a różnica polega na środkach technicznych, tu papierowe tło, tam program komputerowy.

yahooo8
15-02-2009, 01:23
No tu musze przyznać Tobie dość dobry argument :) Mi raczej chodzi o samo pojecie fotografii. Uwazam fotografię jako zdjęcie które wyszło z aparatu. Natomiast fotografia przerobiona na kompie jest już jakby hmm no i właśnie tu jest problem jak to nazwać, jeśli nie wielka przeróbka to nadal fotografia jeśli duża ingerencja to powinno to być określone jako np. grafika, projekt na podstawie zdjęcia czy też może fotomontaż.
Nie jestem przeciwnikiem pisze po raz 100 ale chodzi mi o samo pojęcie fotografii jak rzeczy którą otrzymujemy z aparatu zresztą i taka jest czysta definicja fotografii, ale czy jeśli ją zmienimy to możemy nadal ją tak nazywać. Już teraz chyba dość jasno wyraziłem o co mi chodzi.

autograf
15-02-2009, 01:25
Był podobny wątek: Pytanie do przeciwników obróbki (choć nie tylko) (http://nikon.org.pl/showthread.php?t=62485)

ALF
15-02-2009, 01:40
Zrozumieć to o czym mówicie panowie będą mogli tylko ci, którzy chcą zrobić dobre zdjęcie, bo żeby na prawdę chcieć a nie tylko mieć zachciankę trzeba w to włożyć "trochę" pracy. Każdy kto spróbował powinien wiedzieć ile wymaga to czasu nauki i poświęceń. Tak samo jak przy opanowywaniu dowolnej sztuki i szlifowaniu dowolnej techniki. Zdumiewające (albo i nie) jest to, że najczęściej narzekają ci, którzy obrabiać zdjęć nie potrafią / nie chcą. Każdy kto poświęcił chwilę temu zagadnieniu i przyłożył się odrobinę do nauki będzie darzył szacunkiem tych, którzy robią to wyśmienicie, lub zeżre go gorycz i pozostanie małym, pokrzykującym człowiekiem.

Według mnie nie ma granicy między obróbką zdjęcia a transformacją tegoż zdjęcia w inne medium, tak samo jak sztuka nie posiada granic. Są dziedziny w których naśladuje się fotografie, więc czemu fotografia nie może naśladować innych dziedzin i jaka jest różnica do której dziedziny finalny produkt należy? Czy zmienia to wasz odbiór?

Nie zgodzę się z Tobą...coś tam o obróbce wiem, wiem ile można włożyć w nią wysiłku, bardzo szanuję mistrzów psuja i czasem nawet im zazdroszczę (ale tak zdrowo), mam literaturę corelową i uczę się cały czas, nawet kilka zdjęć zcorelowałem dość mocno, ale nie lubię przesadnej obróbki, plastikowości modnej i wszechobecnej...po prostu nie podoba mi się i tyle:) A największą frajdę robią mi zdjęcia, których nie muszę dotykać corelem :D

pawel
15-02-2009, 02:25
Czyż opuszczenie takiego tła, nie jest też zakłamywaniem rzeczywistości i bardzo dużą ingerencją w rzeczywistość zastaną?.
Opuszczone tło w studio to jest rzeczywistość którą fotografujesz. Jeżeli masz wątpliwości, to spróbuj dotknąć takiego tła i zobacz czy ono jest realne. Jeśli ono nie istnieje, a ręka przeleci na wylot bez napotykania oporu, i mimo to zrobisz mu zdjęcie - będziesz zakłamywał rzeczywistość.


I jaka jest różnica między opuszczeniem tła w studio, a dodaniem takiego tła w komputerze ?
Taka jak między umalowaniem modelki a dorobieniem jej tapety dopiero w programie. W pierwszym przypadku masz utrwalone na zdjęciu to co było przed obiektywem w danym momencie, a w drugim - dowolnie przerobioną scenę, która w ogóle nie istniała.

sailor
15-02-2009, 02:37
pojęcie fotografii jak rzeczy którą otrzymujemy z aparatu zresztą i taka jest czysta definicja fotografii, ale czy jeśli ją zmienimy to możemy nadal ją tak nazywać. Już teraz chyba dość jasno wyraziłem o co mi chodzi.

to chyba kiepskie masz pojecie o definicji fotografii... bo jesli wyjmiesz z aparatu klisze fotograficzna to wiele z tej fotografii nie zobaczysz.. podobnie jesli wydlubiesz matryce.
wybor filmu (lub iso w cyfrze) - to obrobka
wybor wywolywacza (ACR) - to obrobka w zaleznosci czy bedizesz wolal krotko czy dlugo czy wezmiesz jaki wezmiesz rodzaj wywolywacza jakie jego stezenie itp itd
decyzja czy cz-b czy kolor - to obrobka
wybor rodzaju papieru - twardy, miekki, baryt itp itd - to obrobka
czas naswietlania fotografii - to obrobka
pomijam sprawy takie jak retusz plamkowanie czy przeslanianie pod powiekszalnikiem kawalkow zdjecia lub tez wolanie partiami naswietlonego materialu - bo to tez obrobka

jak wiec wg ceibei wyglada fotografia bez obrobki? bo wg tego co powiedziales jest kawalkiem przeswietlonej blony fotograficznej.

jchyra
15-02-2009, 02:50
Idziesz na wystawę fotografii przyrodniczej, to nie ma prawa tam być wklejanych nosorożców. Nikt nie będzie ich wklejał, bo to jest właśnie robienie sobie jaj z widza.


Czyli w tym dziale wykluczasz fotografie glamour :-D

A teraz już zupełnie poważnie: Nic nie rozumiem z całego tego wątku. Najpierw fotografowie przez ponad 100 lat leczyli kompleksy patrząc na malarzy. Nazywali się fotograFIKAMI. Walczyli o wprowadzenie fotografii do panteonu sztuki. Wynajdywali sztuczki przetwarzania, gaszenia realizmu zdjęcia. A jak już przyszedł ten czas, że mają możliwości aby swój fotograficzny fach poddać autentycznemu procesowi twórczemu, sprawdzeniu się w stwarzaniu, uwolnieniu się od rejestracji i przypadku to podnoszą lament.

Mam wrażenie, że większość z nas fotografię (a szczególnie fot. przyrodniczą) traktuje bardziej jak sport wyczynowy niż dziedzinę twórczości. Pewnie jestem niemormalny, ale moim zdaniem przecenia się w niej dzieło przypadku.

piter670
15-02-2009, 02:54
Opuszczone tło w studio to jest rzeczywistość którą fotografujesz. Jeżeli masz wątpliwości, to spróbuj dotknąć takiego tła i zobacz czy ono jest realne. Jeśli ono nie istnieje, a ręka przeleci na wylot bez napotykania oporu, i mimo to zrobisz mu zdjęcie - będziesz zakłamywał rzeczywistość.


Taka jak między umalowaniem modelki a dorobieniem jej tapety dopiero w programie. W pierwszym przypadku masz utrwalone na zdjęciu to co było przed obiektywem w danym momencie, a w drugim - dowolnie przerobioną scenę, która w ogóle nie istniała.

Hmm no tu się nie zgodzę.

Dla mnie różnica jest taka , że w pierwszym przypadku robię zdjęcie tła, następnie je drukuje, po to, żeby na tle zdjęcia nr 1 zrobić zdjęcie nr 2.. W drugim przypadku pomijam proces drukowania i łącze oba zdjęcia w komputerze.

Dla odbiorcy zdjęcia rzeczywistość jest tak samo zakłamana w obu przypadkach, czy dodasz tło cyfrowo, czy fizycznie, kreujesz obraz, który w rzeczywistości nie istnieje. O tym, że tło było papierowe, czy cyfrowe wie fotograf i ewentualnie osoba fotografowana. Dla wszystkich innych odbiorców fotografii jest to nierozróżnialne.

Pytanie, czy jeżeli nałożysz filtr na obiektyw, albo założysz go przy obróbce, rzeczywiście jest dla ciebie czymś różnym. I tu i tu zmieniasz rzeczywistość, w pierwszym przypadku za pomocą optyki, w drugim obróbki. Różni się metoda, ale nie cel. zmiana rzeczywistości postrzeganej prze oko.

Ale to tylko moje skromne zdanie laika:-D

wasilewskipiotr
15-02-2009, 02:55
wybor filmu (lub iso w cyfrze) - to obrobka
wybor wywolywacza (ACR) - to obrobka w zaleznosci czy bedizesz wolal krotko czy dlugo czy wezmiesz jaki wezmiesz rodzaj wywolywacza jakie jego stezenie itp itd
decyzja czy cz-b czy kolor - to obrobka
wybor rodzaju papieru - twardy, miekki, baryt itp itd - to obrobka
czas naswietlania fotografii - to obrobka
pomijam sprawy takie jak retusz plamkowanie czy przeslanianie pod powiekszalnikiem kawalkow zdjecia lub tez wolanie partiami naswietlonego materialu - bo to tez obrobka
fotograficznej.

jak zwał tak zwał ...

ale z drugiej strony musisz przyznac (chyba) ze ciekawiej swiat bylby wygladal bez photoshopa po prostu walniesz dobre zdjecie albo nie....bez zadnych wodotryskow
a tak zawsze idzie cos pokombinowac przy obrobce...
To doprowadza ze kazdy (prawie) moze byc fotografem ...ale czy to dobrze? dobrze ...ale tu czasem sie juz konczy tzw."sztuka"
moim zdaniem

piter670
15-02-2009, 02:57
jak zwał tak zwał ...

ale z drugiej strony musisz przyznac (chyba) ze ciekawiej swiat bylby wygladal bez photoshopa po prostu walniesz dobre zdjecie albo nie....bez zadnych wodotryskow
a tak zawsze idzie cos pokombinowac przy obrobce...
To doprowadza ze kazdy (prawie) moze byc fotografem ...ale czy to dobrze? dobrze ...ale tu czasem sie juz konczy tzw."sztuka"
moim zdaniem

A tu się nie zgodzę :). Ze złego zdjęcia obróbką też dużo nie osiągniesz. A i dobra obróbka jest sztuką. Dlatego masz wielu fotografów i mało fotografików ;)

pawel
15-02-2009, 05:52
Hmm no tu się nie zgodzę.
Dla mnie różnica jest taka , że w pierwszym przypadku robię zdjęcie tła, następnie je drukuje, po to, żeby na tle zdjęcia nr 1 zrobić zdjęcie nr 2.. W drugim przypadku pomijam proces drukowania i łącze oba zdjęcia w komputerze.
Nie słyszałem o tym żeby fotografowie studyjni powszechnie drukowali sobie tła. Ale nie ważne - mówisz tu o różnicy między studyjną fotografią przeróżnych aranżacji, a posklejaniem różnych elementów do kupy na komputerze. Różnica polega na kompletnie innej zastosowanej technice, więc nie jest tym samym, nie ma znaku równości.
Jeśli ktoś zrobi zdjęcie słoneczników i zastosuje filtry w PS tak, że będzie do złudzenia imitował kreskę Van Gogha, to czy będzie można powiedzieć, że dorównuje mistrzowi? Wyobraź sobie wybitnego grafika, który narobi zdjęć, zmontuje z nich fenomenalny obrazek po finalnej obróbce. Czy można powiedzieć, że jest rewelacyjnym fotografem? Jeśli na pytania odpowiedziałeś "tak" to powiedz, czy ciocia Halina jest lepszą naturalistką od większości uznanych malarzy, ponieważ swoim cyfrowym kompaktem lepiej od nich może odzwierciedlić rzeczywistość?


Dla odbiorcy zdjęcia rzeczywistość jest tak samo zakłamana w obu przypadkach, czy dodasz tło cyfrowo, czy fizycznie, kreujesz obraz, który w rzeczywistości nie istnieje. O tym, że tło było papierowe, czy cyfrowe wie fotograf i ewentualnie osoba fotografowana. Dla wszystkich innych odbiorców fotografii jest to nierozróżnialne.
Obraz człowieka na tle fototapety istnieje fizycznie, można go zobaczyć i jest rejestrowany aparatem jaki jest na prawdę (człowiek na tle fototapety), a obraz wynikający z połączenia kilku zdjęć ze sobą nie związanych, zrobionych w innych miejscach i innym czasie nigdy faktycznie nie istniał i powstał tylko przy wspomaganiu się techniką fotograficzną. Z punktu widzenia fotografii jako zapisu rzeczywistości to diametralna różnica. To zbyt ewidentne i oczywiste przykłady żeby na ich podstawie rozmawiać o tym, gdzie potencjalnie może zacierać się różnica między grafiką a fotografią.

Floyd Rose
15-02-2009, 07:33
Manipulacja :
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80354,5447888,Znikajacy_ludzie__czyli_jak_sie_ma nipuluje_zdjeciami.html

- http://www.youtube.com/watch?v=dwaTUeDC0ck
- http://www.youtube.com/watch?v=PxDHfDJhuss

piter670
15-02-2009, 09:19
Nie słyszałem o tym żeby fotografowie studyjni powszechnie drukowali sobie tła. Ale nie ważne - mówisz tu o różnicy między studyjną fotografią przeróżnych aranżacji, a posklejaniem różnych elementów do kupy na komputerze. Różnica polega na kompletnie innej zastosowanej technice, więc nie jest tym samym, nie ma znaku równości.
Jeśli ktoś zrobi zdjęcie słoneczników i zastosuje filtry w PS tak, że będzie do złudzenia imitował kreskę Van Gogha, to czy będzie można powiedzieć, że dorównuje mistrzowi? Wyobraź sobie wybitnego grafika, który narobi zdjęć, zmontuje z nich fenomenalny obrazek po finalnej obróbce. Czy można powiedzieć, że jest rewelacyjnym fotografem? Jeśli na pytania odpowiedziałeś "tak" to powiedz, czy ciocia Halina jest lepszą naturalistką od większości uznanych malarzy, ponieważ swoim cyfrowym kompaktem lepiej od nich może odzwierciedlić rzeczywistość?


Obraz człowieka na tle fototapety istnieje fizycznie, można go zobaczyć i jest rejestrowany aparatem jaki jest na prawdę (człowiek na tle fototapety), a obraz wynikający z połączenia kilku zdjęć ze sobą nie związanych, zrobionych w innych miejscach i innym czasie nigdy faktycznie nie istniał i powstał tylko przy wspomaganiu się techniką fotograficzną. Z punktu widzenia fotografii jako zapisu rzeczywistości to diametralna różnica. To zbyt ewidentne i oczywiste przykłady żeby na ich podstawie rozmawiać o tym, gdzie potencjalnie może zacierać się różnica między grafiką a fotografią.

Pawle
Przecież to oczywiste, że fotograf, nie drukuje sobie tła sam, korzysta z czyjejś pracy, ale takie tło jest zdjęciem, które łączy ze swoim. To chyba oczywiste.


Obraz człowieka na tle fototapety, to jeszcze raz dla mnie fizyczne połączenie dwóch zdjęć. To samo zdjęcie, jeżeli tą samą fototapetę dokleję w komputerze to dla ciebie, jak rozumiem nie jest już zdjęcie.

Sam napisałeś: różnica polega na zastosowanej technice. A więc dla ciebie liczy się sposób dojścia do efektu, w jednym przypadku jest to zdjęcie na tle drugiego zdjęcia (które też powstało gdzie indziej i pokazuje miejsce w k†órym osoba portretowana nie była), w drugim jest to operacja połączenia takiego zdjęcia z fototapety ze zdjęciem portretowanej przez fotografa osoby w komputerze.
Rozumiem twoje podejście, ale się z nim nie zgadzam. Dla mnie to zdjęcia, a podział, który dokonujesz, to tak jakbyś dzielił filmy na te, k†óre powstają wyłącznie podczas kręcenia scen w terenie i to są filmy i na te, które kręci się używając blue boxa i nazywał to nie filmem, ale filmem graficznym. I argument jest taki, że x jest większym reżyserem, bo kręci wszystko o'naturel, niż y, bo y bo ten to sobie używa efektów specjalnych.

Po drugie, jeżeli masz rację, to pojawia się pytanie ?

Gdzie jest granica, która tworzy zdjęcie, a gdzie grafikę.? Czy występlowanie, czegoś ze zdjęcia powoduje, że jest to już nie zdjęcie, a grafika? (zmieniłeś rzeczywistość). Czy dodanie koloru podczas obróbki zdjęcia i zmiana szarego nieba na niebieskie powoduje, że jest to już grafika (słynne bombelkowe dramatyczne niebo), a nie zdjęcie, czy obróbka przez fotografa w PS cery modelki, powoduje, że powiesz, że to już nie zdjęcie, ale grafika ?


Dla mnie, to jak liczenie ilości diabłów na końcu szpilki. :mrgreen:

Ale i tak każdy z nas pozostanie przy swoim zdaniu.

Udanych zdjęć, bo w sumie to jest najważniejsze.

kronos28
15-02-2009, 14:32
I zgadzam sie z powyzszymi wypowiedziami ale jakby to powiedziec, jesli oszukujemy specjalnie odbiorce dodajac rzeczy ktorych nie bylo na zdjeciu to jestesmy w stosunku do odbiorcy ok. ?
Widze rozchodzi sie ciagle o obrobke typu kolory cienie jasnosc delikatny retusz ale mi chodzi o duza ingerencje, chocby taka jak na zdjeciu powyzej jak kolega wrzucil. Czy mozna powiedziec ze jest to "fotografia" ? dla mnie to ostry fotomontaż.

widzisz ale często (zależy to od typu fotografii) odbiorcę interesuje tylko efekt końcowy i tyle.


No tu musze przyznać Tobie dość dobry argument :) Mi raczej chodzi o samo pojecie fotografii. Uwazam fotografię jako zdjęcie które wyszło z aparatu. Natomiast fotografia przerobiona na kompie jest już jakby hmm no i właśnie tu jest problem jak to nazwać, jeśli nie wielka przeróbka to nadal fotografia jeśli duża ingerencja to powinno to być określone jako np. grafika, projekt na podstawie zdjęcia czy też może fotomontaż.
Nie jestem przeciwnikiem pisze po raz 100 ale chodzi mi o samo pojęcie fotografii jak rzeczy którą otrzymujemy z aparatu zresztą i taka jest czysta definicja fotografii, ale czy jeśli ją zmienimy to możemy nadal ją tak nazywać.

jak to ci sailor napisał źle definiujesz fotografię - uważasz, że powinna ona (jako cała dziedzina) wiernie oddawać rzeczywistość a tak właśnie nie jest i nie powinno być do końca. W fotografii reportażowej (np. wojennej) można się z tym zgodzić, bo tu liczy się właśnie realizm przekazu i to aby nie był zakłamany. Natomiast w fotografii abstrakcyjnej, architektury itd. już niekoniecznie - tu liczy się efekt, wizja artystyczna, czyli to co artysta chciał nam przekazać (to co sobie często w swojej zakręconej głowie wymodził) a nie może tego zrobić poprzez proste naciśnięcie spustu migawki i zrobienie z tego odbitki - to jest dopiero materiał wyjściowy, który musi zostać poddany odpowiednim procesom aby uzyskać zamirzony cel i materiał końcowy.



wybor filmu (lub iso w cyfrze) - to obrobka
wybor wywolywacza (ACR) - to obrobka w zaleznosci czy bedizesz wolal krotko czy dlugo czy wezmiesz jaki wezmiesz rodzaj wywolywacza jakie jego stezenie itp itd
decyzja czy cz-b czy kolor - to obrobka
wybor rodzaju papieru - twardy, miekki, baryt itp itd - to obrobka
czas naswietlania fotografii - to obrobka
pomijam sprawy takie jak retusz plamkowanie czy przeslanianie pod powiekszalnikiem kawalkow zdjecia lub tez wolanie partiami naswietlonego materialu - bo to tez obrobka

filtry, rózne techniki wołania i samego wykonania fotografii (gumy, otworki i inne duperele)



jak wiec wg ceibei wyglada fotografia bez obrobki? bo wg tego co powiedziales jest kawalkiem przeswietlonej blony fotograficznej.

na pewno nie jak pierwsze wykonane zdjęcie, pewnego widoczku z pewnej pracowni, naświetlane przez jak mnie pamięc nie myli kilka ładnych godzin... też pewna forma obróbki ;)


Manipulacja :
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80354,5447888,Znikajacy_ludzie__czyli_jak_sie_ma nipuluje_zdjeciami.html

- http://www.youtube.com/watch?v=dwaTUeDC0ck
- http://www.youtube.com/watch?v=PxDHfDJhuss

i tu mylicie właśnie pojęcia posługując się skrajnymi przypadkami (w każdej dziedzinie życia są partacze i ludzie, którzy na wszelkie sposoby starają się zaistnieć) - w fotografii reportażowej (fotoreportaż wojenny itd.) wszelakie manipulacje mające na celu zakłamanie, wykrzywienie rzeczywistości itd. (dodawnia wspomnianego dymu na fotkach z bejrutu czy ostatnie irańskie "sklonowane rakiety") są niedopuszczalne i to jest fakt, z którego każdy z nas zdaje sobie sprawę (wystarczy przeczytać regulamin chociażby WPP aby odkryć, że takie manipulacje są w tej dziedzienie fotografii niedopuszalne o czym bodajże dwa lata temu przekonał się jeden z fotografów - słynne zdjęcie z klonowanymi gołębiami na dachu przystanku autobusowego).

Natomiast jeśli fotograf chce tylko uwydatnić pewną cechę zdjęcia aby skupić uwagę widza na jednym jego punkcie (film "War Photographer" - tam jest scena, w której fotograf wraz z laborantem "obrabiają" zdjęcie w ciemni gdzie Nachtwey ładnie prowadzi laboranta mówiąc mu co ma zrobić aby widz skupił się dokładnie na tym co chce pokazać fotograf - przyciemnić niebo, uwydatnić głowę chłopca itd. Jak mnie pamięć nie myli to było to zdjęcie http://img65.photobucket.com/albums/v199/pekar/james_nachtwey.jpg ). To jest właśnie też obróbka ale taka, która ma na celu skupienie uwagi widza, uwydatnienie dramatyzmu danej sceny, pokazanie tego co jest najważniejsze na zdjęciu a nie "białego" odciągającego uwagę nieba itd. a nie jej totalne zakrzywienie, zakłamanie itd.

Obróbka była jest i będzie wymogiem w fotografii ponieważ jest to jedna z tych rzeczy, która jest konieczna do osiągnięcia zamierzonego efektu.

fushiro
15-02-2009, 15:06
Nie zgodzę się z Tobą...coś tam o obróbce wiem, wiem ile można włożyć w nią wysiłku, bardzo szanuję mistrzów psuja i czasem nawet im zazdroszczę (ale tak zdrowo), mam literaturę corelową i uczę się cały czas, nawet kilka zdjęć zcorelowałem dość mocno, ale nie lubię przesadnej obróbki, plastikowości modnej i wszechobecnej...po prostu nie podoba mi się i tyle:) A największą frajdę robią mi zdjęcia, których nie muszę dotykać corelem :D

Nigdzie nie pisałem o agresywnym przetwarzaniu zdjęć, tylko o wykonywaniu dobrych fotografii. Również nie cierpię przesadnych, agresywnych i kiczowatych malowanek. Wykonanie dobrego DRI - dwóch poprawnych naświetleń i późniejsze zestrojenie ich ze sobą może być trudniejsze i bardziej pracochłonne niż domalowanie trzeciej ręki.

Zawsze staram się wykonać jak najlepszy kadr, zadbać o światło i sporo pomyśleć przed naciśnięciem migawki, ale nie zdarzyło mi się jeszcze wystawić czegokolwiek, czego nie musiałbym choćby musnąć programem graficznym.

Dla mnie wykonywanie fotografii i ich późniejsza edycja to spójny proces tworzenia zdjęcia. Do jednego i drugiego etapu staram się przygotować jak najlepiej potrafię.

ALF
15-02-2009, 16:09
Zawsze staram się wykonać jak najlepszy kadr, zadbać o światło i sporo pomyśleć przed naciśnięciem migawki, ale nie zdarzyło mi się jeszcze wystawić czegokolwiek, czego nie musiałbym choćby musnąć programem graficznym.

Dla mnie wykonywanie fotografii i ich późniejsza edycja to spójny proces tworzenia zdjęcia. Do jednego i drugiego etapu staram się przygotować jak najlepiej potrafię.

I tego powinniśmy się wszyscy trzymać :)

fjerzy
15-02-2009, 17:45
to chyba kiepskie masz pojecie o definicji fotografii... bo jesli wyjmiesz z aparatu klisze fotograficzna to wiele z tej fotografii nie zobaczysz.. podobnie jesli wydlubiesz matryce.
wybor filmu (lub iso w cyfrze) - to obrobka
wybor wywolywacza (ACR) - to obrobka w zaleznosci czy bedizesz wolal krotko czy dlugo czy wezmiesz jaki wezmiesz rodzaj wywolywacza jakie jego stezenie itp itd
decyzja czy cz-b czy kolor - to obrobka
wybor rodzaju papieru - twardy, miekki, baryt itp itd - to obrobka
czas naswietlania fotografii - to obrobka
pomijam sprawy takie jak retusz plamkowanie czy przeslanianie pod powiekszalnikiem kawalkow zdjecia lub tez wolanie partiami naswietlonego materialu - bo to tez obrobka

jak wiec wg ceibei wyglada fotografia bez obrobki? bo wg tego co powiedziales jest kawalkiem przeswietlonej blony fotograficznej.

dobre :).

Jacek_Z
15-02-2009, 18:56
Wyrwałem się z działów technicznych, a tu już tak długa dyskusja bez mojego udziału:-D

Idziesz na wystawę fotografii przyrodniczej, to nie ma prawa tam być wklejanych nosorożców. Nikt nie będzie ich wklejał, bo to jest właśnie robienie sobie jaj z widza.

Idziesz na wystawę fotografii artystycznej, to spodziewaj się wszystkiego.
tzn chcielbyśmy, by tak było. Ale czy nas nie oszukują na tej wystawie przyrodniczej? Tego już nie można być pewnym. A gdy kilka razy okaże się, że "cenna" fotka jest oszustwem, ale przyniosła chwałę i reklamę nazwiska twórcy to puszczą szlabany i to się stanie normą. Takie czasy.


Uogolniajac, podsumowując to można powiedzieć że wszystko zależy od tego na co sie "umowimy" z widzem podając mu material do wglądu. W pewnych dziedzinach fotografii utarlo sie ze nie mozna "dlubać", w innych po trosze mozna, a w jeszcze innych trzeba. Problem pojawia się gdy nie mam informacji na co umowilismy się ..O to, to właśnie :-D, zgadzam się


Określenie tej granicy jest proste - dokąd tkanką przedstawienia są zdjęcia, to jest to fotografia. W momencie gdy zaczynamy wprowadzać elementy narysowane odręcznie - mamy do czynienia łączenie technik fotograficznych i graficznych. Z grafiką mamy doczynienia wyłącznie wtedy, gdy cała praca jest wyłącznie dziełem ludzkich rąk i umysłu.

Jak dla mnie to raczej wielkim nadużyciem jest posługiwanie się w stosunku do pobadzianych fotografii określeniem grafika. Pobadziane i powycinane fotografie miałyby być grafiką? Wolne żarty...odezwał się purysta graficzny:wink:, a co z purystą fotograficznym?


Jeśli dorysujesz wąsy, to mz. nie można tego wtedy określić ani mianem grafiki ani fotografii - prace tego typu określa się po prostu jako wykonane techniką mieszaną, w sztukach plastycznych często łączy się różne techniki i nikt nie robi z tego problemu.Nie robi, ale wiadomo co jest efektem finalnym.

Moja (nie trzeba się zgadzać :-D) opinia w sprawie:
Trafiłem na zdjęcia qustry, pochwaliłem je. Potem popatrzyłem na pokazany link z jej obróbką. I szczerze - długo nie wiedziałem co napisać. Że się wycofuję z tej pochwały? Fajne prace, więc dlaczego miałbym się wycofywać? To dlaczego byłem lekko jednak zawiedziony? Nie chodzi o obróbkę. W fotografii była ona także za czasów analoga. Więc o co? Moje przemyslenia doprowadziły mnie do wniosku, że chodzi o .... nazewnictwo. Tak. malarstwo to malarstwo. Ale są jego różne techniki. Jest akwarela, jest olej. Jak się patrzy to wiadomo na co się patrzy. W grafice podobnie. Rózne techniki mają swoje rózne nazwy. Przy czym w malarstwie, grafice itp i tak wiadomo, że to są twory artysty, nie rzeczywistość. Fotografia długo musiała walczyć o uznanie ją za sztukę, bo pokazywała rzeczywistość (choć te wczesne fotografie to dla nas zupełnie dzieła sztuki, dagerotyp nie wygląda naturalnie :-D). Gdy ktoś robi sklejanki - to to się nazywa collage, jest izohelia, są inne techniki rozpoznawalne, dające się posegregować, zaklasyfikowac, nazwać.
Pytanie co zrobić z doskonałymi "fotografiami qustry" (będzie to taki mój skrót myślowy - OK?). Na te "obrazki" nie ma innej nazwy. Mówi się na nie fotografie. Gdyby była inna nazwa - nie byłoby problemu. A własciwie by był. :mrgreen: Bo o ile odróżnie obraz olejny od akwareli, to nie odróżnię "fotografii qustry" od fotografii.
Dla pewnych osób to problem, dla innych nie. Pewne osoby chcą wiedzieć, że ta fotografia przyrodnicza czy reporterska nie jest zmanipulowana, chcą także wiedzieć, wierzyć, że te inne zdjęcia nie są manipluacjami. Nie ma tam montażu. Jeśli teraz takich dzieł się nie nazwie inaczej niz fotografia, to za pewien czas będzie problem, że nie będziemy wierzyli w prawdziwość fotografii przyrodniczej czy reporterskiej. Sęk w tym, że dzieki technologii można pokazywać obrazy jako fotografie i nie zostać zdemaskowanym. A malując obraz akwarele nie da się z niego zrobić olejnego. Przy czym problem jest większy niż się sądzi. Artyści mogą sądzić, że to dla innych jest nieistotne (podobnie jak nieistotne jest dla nich samych) i nie nazywać swoich dzieł nadal inaczej niż jako po prostu "zdjęcia". W innych sztukach plastycznych wiemy co oglądamy, jaka to technika. W fotografii - niekoniecznie.
Dla mnie jest istotne czy to "czysta fotografia" (tzn nie montaże) czy nie, nawet jak to dotyczy fotografii artystycznej. Powinno sie te dzieła określać inaczej. Ale tak nie będzie, nad czym ubolewam. :(

Szuwar
15-02-2009, 20:30
Moja (nie trzeba się zgadzać :-D) opinia w sprawie:
Trafiłem na zdjęcia qustry, pochwaliłem je. Potem popatrzyłem na pokazany link z jej obróbką. I szczerze - długo nie wiedziałem co napisać. Że się wycofuję z tej pochwały? Fajne prace, więc dlaczego miałbym się wycofywać? To dlaczego byłem lekko jednak zawiedziony? Nie chodzi o obróbkę. W fotografii była ona także za czasów analoga. Więc o co? Moje przeyslenia dorowadziły mnie do wniosku, że chodzi o .... nazewnictwo. Tak. malarstwo to malarstwo. Ale są jego różne techniki. Jest akwarela, jest olej. Jak się patrzy to wiadomo na co się patrzy. W grafice podobnie. Rózne techniki mają swoje rózne nazwy. Przy czym w malarstwie, grafice itp i tak wiadomo, że to są twory artysty, nie rzeczywistość. Fotografia długo musiała walczyć o uznanie ją za sztukę, bo pokazywała rzeczywistość (choć te wczesne fotografie to dla nas zupełnie dzieła sztuki, dagerotyp nie wygląda naturalnie :-D). Gdy ktoś robi sklejanki - to to się nazywa collage, jest izohelia, są inne techniki rozpoznawalne, dające się posegregować, zaklasyfikowac, nazwać.
Pytanie co zrobić z doskonałymi "fotografiami qustry" (będzie to taki mój skrót myślowy - OK?). Na te "obrazki" nie ma innej nazwy. Mówi się na nie fotografie. Gdyby była inna nazwa - nie byłoby problemu. A własciwie by był. :mrgreen: Bo o ile odróżnie obraz olejny od akwareli, to nie odróżnię "fotografii qustry" od fotografii.
Dla pewnych osób to problem, dla innych nie. Pewne osoby chcą wiedzieć, że ta fotografia przyrodnicza czy reporterska nie jest zmanipulowana, chcą także wiedzieć, wierzyć, że te inne zdjęcia nie są manipluacjami. Nie ma tam montażu. Jeśli teraz takich dzieł się nie nazwie inaczej niz fotografia, to za pewien czas będzie problem, że nie będziemy wierzyli w prawdziwość fotografii przyrodniczej czy reporterskiej. Sęk w tym, że dzieki technologii można pokazywać obrazy jako fotografie i nie zostać zdemaskowanym. Przy czym problem jest większy niż się sądzi. Artyści mogą sądzić, że to dla innych jest nieistotne (podobnie jak nieistotne jest dla nich samych) i nie nazywac swoich dzieł nadal inaczej niż jako po prostu "zdjęcia".
Dla mnie jest istotne czy to "czysta fotografia" (tzn nie montaże) czy nie, nawet jak to dotyczy fotografii artystycznej. Powinno sie te dzieła określać inaczej. Ale tak nie będzie, nad czym ubolewam. :(

I za takie zdanie (ale nie tylko) bardzo Cię cenię.

grizzly
15-02-2009, 22:31
Moim zdaniem Jacek_Z trafił w sedno.

Od zawsze fotografia mówiła "tak było; taka była rzeczywistość "
w dobie fotografii cyfrowej pacząc na zdjęcie nie wiem czy to co widzę jest rzeczywistością utrwaloną w momencie wyzwolenia migawki, czy wizją fotografa wykreowaną w post procesie .

Taka chyba jest specyfika fotografii cyfrowej.

Pozdrawiam Roman

Jacek_Z
15-02-2009, 23:11
Taka chyba jest specyfika fotografii cyfrowej.
z analogiem da się też to zrobić. Skan, obróbka, a finalnie - naświetlone powiększenie.

prz3mo
15-02-2009, 23:46
Moim zdaniem liczy się efekt finalny. Widziałem świetne zdjęcia, które były bez jakiejkolwiek obróbki. Widziałem też świetne zdjęcia, które były dość mocno potraktowane PS i ostatecznie wyglądały świetnie. Nie da się określić granicy gdzie kończy się zdjęcie, a zaczyna grafika. Jeden będzie się krzywił jak w PS zmieni się kolor oczu w portrecie, a drugi będzie się zachwycał krajobrazem potraktowanym PhotoMatixem. Zarówno jeden jak i drugi ma do tego prawo.
Przecież to są wszystko indywidualne kwestie i przez różne osoby różnie postrzegane.
Ten temat zmierza do nikąd, tak samo jak temat o plastyce zdjęcia.

yahooo8
15-02-2009, 23:55
Jacek_Z zgadzam sie z Tobą w 100% kwestią jest właśnie nazewnictwo. Napisałeś wszystko co trzeba.

Czornyj
16-02-2009, 01:18
Pytanie co zrobić z doskonałymi "fotografiami qustry" (będzie to taki mój skrót myślowy - OK?). Na te "obrazki" nie ma innej nazwy. Mówi się na nie fotografie. Gdyby była inna nazwa - nie byłoby problemu. A własciwie by był. :mrgreen: Bo o ile odróżnie obraz olejny od akwareli, to nie odróżnię "fotografii qustry" od fotografii.

No dobrze, drogi Jacku - jednak zarówno obraz olejny jak i akwarela określane są mianem m a l a r s t w a. Ja zaś niewzruszenie stoję na stanowisku, że zarówno dagerotyp jak i qstrotyp to nic innego jak f o t o g r a f i a.

W renesansie nastąpiła niesamowita rewolucja. Wynaleziono malarstwo olejne, które dawało twórcy o wiele większą swobodę niż znane od starożytności malarstwo temperowe (np. podobnie jak w fotografii cyfrowej są znacznie większe możliwości retuszu) . Ówcześni twórcy, a zarazem wielcy myśliciele zaczęli studiować anatomię, stosować perspektywę, zainteresowali się człowiekiem i naturą, sprawili, że sztuka przestała pełnić wyłącznie funkcję sakralną. Epoka ta stanowi wyraźną cezurę, po której przedstawienia malarskie - na skutek bezprecedensowego unowocześnienia się technik i sposobu myślenia twórców - zmieniły się nie do poznania. Mimo tego nadal określamy to mianem m a l a r s t w a, tak samo jak naskalne bohomazy, czy późniejsze impresjonizmy, kubizmy, abstrakcjonizmy itd. itp.

Odrobinę podobną sytuację mamy w tej chwili w fotografii - nastąpiła rewolucja zarówno techniczna, jak i kulturowa, to musi wpłynąć na oblicze fotografii.

Można oczywiście się buntować, można zwalczać, twierdzić, że to już nie jest fotografia, wynosić tradycyjne, najcudowniejsze i niezrównane i och-ach techniki analogowe na ołtarze i doszukiwać w nowych sqrviałych technikach cyfrowych diabelskich sztuczek, upadku fotograficznej sztuki i tradycji, deprecjonować je, potępiać i obwoływać dziełem qrvy i szatana...

Tylko - jak wykazują niezliczone przykłady z historii sztuki - zachowania tego typu są tyleż typowe, nieuniknione i symptomatyczne, co całkowicie DAREMNE.

Jacek_Z
16-02-2009, 01:31
No dobrze, drogi Jacku - jednak zarówno obraz olejny jak i akwarela określane są mianem m a l a r s t w a. Ja zaś niewzruszenie stoję na stanowisku, że zarówno dagerotyp jak i qstrotyp to nic innego jak f o t o g r a f i a.
a ja nie mówię, że jej zdjęcia to nie fotografia. Chciałbym by w tej fotografii pojawiły się różne określenia na różne działania. Jak np taka izohelia.
Tylko, że to daremne wołanie, bo że to izohelia to to widać, a że manipulowana fotografia - to niekoniecznie.


Odrobinę podobną sytuację mamy w tej chwili w fotografii - nastąpiła rewolucja zarówno techniczna, jak i kulturowa, to musi wpłynąć na oblicze fotografii.

Można oczywiście się buntować, można zwalczać, twierdzić, że to już nie jest fotografia, wynosić tradycyjne, najcudowniejsze i niezrównane i och-ach techniki analogowe na ołtarze i doszukiwać w nowych sqrviałych technikach cyfrowych diabelskich sztuczek, upadku fotograficznej sztuki i tradycji, deprecjonować je, potępiać i obwoływać dziełem qrvy i szatana...

Tylko - jak wykazują niezliczone przykłady z historii sztuki - zachowania tego typu są tyleż typowe, nieuniknione i symptomatyczne, co całkowicie DAREMNE.
Podobają mi się przeróbki qustry. Ja tego nie potępiam. Sam bym chciał tak umieć obrabiać. I to jak. To zastępuje stylistów itp współpracowników, których nie mam, zaoszczędza wydatki na kupno rekwizytów itd.

everyman
16-02-2009, 02:28
Nie dam rady się przekopać dzisiaj przez cały wątek... dlatego ustosunkuję się krótko do samego tematu:

Dyskusja - gdzie jest granica obróbki zdjęcia - photoshop.
Ograniczeniem jest tylko wyobraźnia. Zdjęcie jest gotowe w chwili, gdy uzyskujemy to na czym nam zależało. Może się okazać, że NEF'a jedynie minimalnie skorygujemy którymś suwaczkiem (fotografia) lub będziemy malować selektywnie pędzelkami po pliku kilka godzin (fotografika). Każda z tych prac ma dla mnie taką samą wartość i liczy się w niej efekt końcowy.

mOOnlight78
16-02-2009, 10:50
W związku z tym wszystkim co się tutaj pisze o obróbce, zadam nieco inne pytanie, choć "w kręgu" głównego pytania z wątku:
jak nazwiecie osobę, która zdjęcie źródłowe przerabia, by osiągnąć zamierzony efekt, łącząc czasem kilka zdjęć, umieszczając nowe elementy lub jakieś usuwając?

Sindbad
16-02-2009, 11:36
W związku z tym wszystkim co się tutaj pisze o obróbce, zadam nieco inne pytanie, choć "w kręgu" głównego pytania z wątku:
jak nazwiecie osobę, która zdjęcie źródłowe przerabia, by osiągnąć zamierzony efekt, łącząc czasem kilka zdjęć, umieszczając nowe elementy lub jakieś usuwając?

Masz ochotę na następne 150 postów? ;-)
Ale na Twoje pytanie odpowiedź jest chyba prosta: grafik albo fotoedytor.

Ewentualnie: pomidor.
:mrgreen:

mOOnlight78
16-02-2009, 11:57
Więc tak: jestem świetnym fotoedytorem, do tego mam kupę kasy, więc kupuję wraz z wszelkimi prawami 3 zdjęcia, które mnie interesują: wyblakły zachód słońca, wielbłąda na pustyni i ptaka lecącego w przestworzach. Zdjęcia pochodzą od 3 róznych osób.
Skłądam to w jedno "zdjęcie", gdzie na tle pieknego zachodzacego słońca po pustyni wędruje wielbłąd, a w przestworzach leci ptak. Praca to dokładnie to, o czym jest tutaj, w tym watku mowa: materiałem źródłowym są zdjęcia? - są. Efekt obróbki - "zdjęcie", a jak zdjęcie to autorem jest.... :)
Ludzie podziwiają "pracę" i mówią: "piękne zdjęcie, świetny fotograf".

:)

Pozdrawiam wszystkich ciepło w ten zimowy czas...

Czornyj
16-02-2009, 12:10
Masz ochotę na następne 150 postów? ;-)
Ale na Twoje pytanie odpowiedź jest chyba prosta: grafik albo fotoedytor.

Ewentualnie: pomidor.
:mrgreen:

Niby prosta, a błędna.

fotoedytor to taki facet w wydawnictwie, który zajmuje się selekcją zdjęć mających zilustrować artykuły.

Grafik to albo facet, który wykonuje rysunek, na jego podstawie przygotowuje matrycę, a następnie odbija ryciny (grafika artystyczna0, albo projektujący plakaty, ilustracje, druki okolicznościowe, magazyny, gazety, książki, znaczki pocztowe, banknoty, ekslibrisy i liternictwo (grafika użytkowa). Może sobie przy okazji wyretuszować jakieś zdjęcie, podobnie jak zwykle potrafi je wykonać (uczą ich tego na studiach).

grizzly
16-02-2009, 12:14
z analogiem da się też to zrobić. Skan, obróbka, a finalnie - naświetlone powiększenie.

Zgadzam się; ale przyznasz że zmodyfikowanie odbitki było stosunkowo proste, ale przerobienie negatywu tak by oszukać osoby mające o tym pojęcie było bardzo trudne.
Dzisiaj przerabiamy właśnie negatywy -pliki RAW.

Mam wrażenie iż producenci sprzętu też dostrzegają problem"manipulacji" zdjęciem i stąd wprowadzanie do puszek oprogramowania umożliwiającego sprawdzenie dokonanych przeróbek w pikach RAW. Myślę o "image authentication".

pozdrawiam Roman

Sindbad
16-02-2009, 12:21
Niby prosta, a błędna.

fotoedytor to taki facet w wydawnictwie, który zajmuje się selekcją zdjęć mających zilustrować artykuły.

Grafik to albo facet, który wykonuje rysunek, na jego podstawie przygotowuje matrycę, a następnie odbija ryciny (grafika artystyczna0, albo projektujący plakaty, ilustracje, druki okolicznościowe, magazyny, gazety, książki, znaczki pocztowe, banknoty, ekslibrisy i liternictwo (grafika użytkowa). Może sobie przy okazji wyretuszować jakieś zdjęcie, podobnie jak zwykle potrafi je wykonać (uczą ich tego na studiach).

Więc zostaje trzecia opcja ;-)
A poważniej, to fotoedytor (bez względu na to co "piszą" w słownikach) kojarzy mi się z foto-edycją. Edycja wiadomo co to, więc fotoedytor jako ktoś zajmujący się wyłącznie selekcją, to dość nieszczęśliwa nazwa.

samek
16-02-2009, 12:36
Tak jak w spotkaniach w tzw. realu dziwi mnie łatwość oceniania jakości fotografii ze względu na posiadany sprzęt (świetne foto - masz zapewne świetny sprzęt), tak tu mnie z lekka śmieszy łatwość dowodzenia, że obróbka w programie graficznym to pikuś. Nie generalizuję oczywiście, ale w tego typu dyskusjach stosunkowo łatwo przewija się argument bycia świetnym grafikiem, który zlepi parę miernych (lub dobrych) fot i stworzy cudo. O naiwności...
Mimo wszystko proponowałbym założyć, że i materiał wyjściowy musi być wysokiej klasy, a i późniejsza obróbka także poprowadzona sprawną ręką.
Czornyj zauważył bardzo słuszną rzecz i bym się tego trzymał. Malarstwo to impresjonizm i ... jeszcze parę innych kierunków. Dzisiejsza fotografia także mieści w sobie sporo. Nie musi nam się to podobać, ale średni odbiór wskaże właśnie na >fotografię< widząc coś, co ją przypomina - nawet jeśli jest zlepiona z trzech innych. Będzie fotomontażem, ale... fotografią. Nawet jeśli sporej ilości fotografów się to nie będzie podobało.

Czornyj
16-02-2009, 13:01
Zgadzam się; ale przyznasz że zmodyfikowanie odbitki było stosunkowo proste, ale przerobienie negatywu tak by oszukać osoby mające o tym pojęcie było bardzo trudne.
Dzisiaj przerabiamy właśnie negatywy -pliki RAW.

Mam wrażenie iż producenci sprzętu też dostrzegają problem"manipulacji" zdjęciem i stąd wprowadzanie do puszek oprogramowania umożliwiającego sprawdzenie dokonanych przeróbek w pikach RAW. Myślę o "image authentication".

pozdrawiam Roman

Po pierwsze - cyfrowych negatywów praktycznie nie da się edytować. Tak samo trzeba je najpierw wywołać w konwerterze, a edycji poddaje się dopiero wywołany plik cyfrowy. Oczywiście - stosując inżynierę wsteczną dałoby się to zrobić, ale za pomocą ogólnie dostępnych narzędzi jest to niemożliwe.

Po drugie - podrobienie negatywu tak, by oszukać osoby mające o tym nawet spore pojęcie było bardzo proste. Odpowiednio przygotowany plik cyfrowy naświetlało się specjalną naświetlarką na negatyw lub slajd - wykonywałem tą techniką fotomontaże jak jeszcze byłem szczylem, umieszczając dyrektora szkoły na kompromitujących zdjęciach z gołymi lachonami, doklejając kolegom cycki itd. Znany fotograf Michael Weber posługiwał się tą techniką, gdy agencje życzyły sobie zdjęć o wysokiej rozdzielczości - naświetlał pliki z D2H na slajd i dostarczał je w takiej postaci agencji, która skanowała je na bębnie z potworną rozdzielczością i była przeszczęśliwa, opisuje to na końcu tego artykułu:
http://www.imagepower.de/IMAGES/imgEQUIPMENT/D2H.htm


Więc tak: jestem świetnym fotoedytorem, do tego mam kupę kasy, więc kupuję wraz z wszelkimi prawami 3 zdjęcia, które mnie interesują: wyblakły zachód słońca, wielbłąda na pustyni i ptaka lecącego w przestworzach. Zdjęcia pochodzą od 3 róznych osób.
Skłądam to w jedno "zdjęcie", gdzie na tle pieknego zachodzacego słońca po pustyni wędruje wielbłąd, a w przestworzach leci ptak. Praca to dokładnie to, o czym jest tutaj, w tym watku mowa: materiałem źródłowym są zdjęcia? - są. Efekt obróbki - "zdjęcie", a jak zdjęcie to autorem jest.... :)
Ludzie podziwiają "pracę" i mówią: "piękne zdjęcie, świetny fotograf".

:)

Pozdrawiam wszystkich ciepło w ten zimowy czas...

Jak już wspomniałem - nie będzie to fotoedytor, tylko retuszer czy tam fotomontażysta. Nie ma w tym nic osobliwego - fotomontaże, fotocollage powstawały niemal od zarania dziejów fotografii. Aby coś takiego zrobić naprawdę dobrze, zwykle trzeba sobie takie coś niezwykle precyzyjnie wyreżyserować i najlepiej samemu zrobić zdjęcia - inaczej efekt jest rażąco sztuczny i kiczowaty.

A kto jest autorem piosenki, którą skomponował pewien kompozytor, napisał poeta i zaśpiewał śpiewak? I czy słuchacze zawracają tym sobie gitarę?

mOOnlight78
16-02-2009, 13:32
[...]
A kto jest autorem piosenki, którą skomponował pewien kompozytor, napisał poeta i zaśpiewał śpiewak? I czy słuchacze zawracają tym sobie gitarę?

Otóż zwracają :)
Oceniam albo piosenkarza [nie musi on sam pisać piosenek], albo kompozytora albo autora tekstów, to 3 różne profesje i piosenka jako produkt końcowy jest złożeniem conajmniej dwóch rzeczy: muzyki i tekstu.
I słuchając piosenki mogę podziwiać, chwalić tekst, muzyke i wykonanie piosenki [autora tekstu, kompozytora i piosenkarza].

Czornyj
16-02-2009, 13:46
Otóż zwracają :)
Oceniam albo piosenkarza [nie musi on sam pisać piosenek], albo kompozytora albo autora tekstów, to 3 różne profesje i piosenka jako produkt końcowy jest złożeniem conajmniej dwóch rzeczy: muzyki i tekstu.
I słuchając piosenki mogę podziwiać, chwalić tekst, muzyke i wykonanie piosenki [autora tekstu, kompozytora i piosenkarza].

Dobra, dobra - ludzi interesuje tylko, czy piosenka wpada w ucho i czy wokalistka ma duże cycki. Gdyby tak wielce-mi-analizowali muzykę, tekst i wokal, to popularne piosenki nie byłyby stekiem bzdur wyjęczanych przez półnagie i półgłuche dziewoje w narzeczu, które zapewne ma przypominać język angielski (którego tak czy owak nasze społeczeństwo nie zna), przy akompaniamencie ludycznego rzępolenia, prostego jak budowa cepa.

sailor
16-02-2009, 15:33
ludzi interesuje tylko, czy piosenka wpada w ucho i czy wokalistka ma duże cycki. Gdyby tak wielce-mi-analizowali muzykę, tekst i wokal, to popularne piosenki nie byłyby stekiem bzdur wyjęczanych przez półnagie i półgłuche dziewoje w narzeczu, które zapewne ma przypominać język angielski (którego tak czy owak nasze społeczeństwo nie zna), przy akompaniamencie ludycznego rzępolenia, prostego jak budowa cepa.
oplulem monitor... i za to skazuje cie na kare umieszczenia w "cytatach" :D

Seeker
16-02-2009, 20:23
"To nie jest dobry przykład do dyskusji. Osiągnięty efekt jest tak tragicznie sztuczny,
że lepszy można osiągnąć kredkami na papierze pakowym."

"bardzo możliwe ale "zdjęcie" pawdopodobnie zrobione było za pomocą photoshopa a nie kredek"

Moze ten przyklad nieco lepiej sie sprawdzi:


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://img511.imageshack.us/img511/1588/lunabll3.jpg)


Bez szopy i kredek. 2 Rozne ogniskowe i nalozenie w puszce.
Inaczej mowiac - "prosto z puszki".
Jak sie takie zdjecie ma do:

"Uwazam fotografię jako zdjęcie które wyszło z aparatu." ?

Idea "puszkowatosci" jakby upada... ;)

Piotr.S
16-02-2009, 21:13
Granica ingerencji cyfrowej w mediach nie istnieje. Muzyka, film, fotografia, itp. Takie czasy. Można bać się technik cyfrowych jesli nie ma się zbyt wiele do powiedzenia. Techniki cyfrowe otwierają świat wyobraźni i demokratyzują sferę produkcyjną. Punkt ciężkości przesuwa się z "kapitału" na "pomysł". Kurczę ale wzieło mnie na filozofię.

Jacek_Z
17-02-2009, 00:21
Mam wrażenie iż producenci sprzętu też dostrzegają problem"manipulacji" zdjęciem i stąd wprowadzanie do puszek oprogramowania umożliwiającego sprawdzenie dokonanych przeróbek w pikach RAW. Myślę o "image authentication". ale to nie rozwiązuje sprawy, bo otwarty TIFF można dowolnie przerabiać i naświetalać.


.. tak tu mnie z lekka śmieszy łatwość dowodzenia, że obróbka w programie graficznym to pikuś. Absolutnie nie, to też spora umiejętność.


Czornyj zauważył bardzo słuszną rzecz i bym się tego trzymał. Malarstwo to impresjonizm i ... jeszcze parę innych kierunków. Dzisiejsza fotografia także mieści w sobie sporo. Nie musi nam się to podobać, ale średni odbiór wskaże właśnie na >fotografię< widząc coś, co ją przypomina - nawet jeśli jest zlepiona z trzech innych. Będzie fotomontażem, ale... fotografią. Nawet jeśli sporej ilości fotografów się to nie będzie podobało.Ok, ale jak patrzysz na to malarstwo to wiesz czy to impresjonizm czy dajmy na to kubizm. A jak patrzysz na fotografię to wiesz czy na "fotocollage" czy nie?

samek
17-02-2009, 00:29
...Ok, ale jak patrzysz na to malarstwo to wiesz czy to impresjonizm czy dajmy na to kubizm. A jak patrzysz na fotografię to wiesz czy na "fotocollage" czy nie?

Przy założeniu pracy na odpowiednim poziomie nie wiem. I jest to swego rodzaju problem. Raczej nie do rozwiązania.

everyman
17-02-2009, 12:51
Ok, ale jak patrzysz na to malarstwo to wiesz czy to impresjonizm czy dajmy na to kubizm. A jak patrzysz na fotografię to wiesz czy na "fotocollage" czy nie?
Propos malarstwa: jakbyś się odniósł do malowania 'po zdjęciach', czy taka kolorowanka to też obraz? W przypadku wielu zdjęć sprawne oko jest w stanie wychwycić fotomontaż, a jeśli nie to tym większe brawa dla twórcy. Rzeczywistość powinna być wiernie oddana w reportażu i fotografiach dokumentalnych - cała reszta rządzi się swoimi prawami.
Tak na marginesie: http://orwell.blog.pl/archiwum/index.php?nid=14073453 (bo nie zauważyłem tego linku w tym temacie)

Digital Story
18-02-2009, 12:53
Ja uważam że każda metoda, sposób i ilość jest dobra aby uzyskać odpowiedni efekt końcowy; do momentu gdy efekt końcowy będzie odbierany dobrze - nie widzę przeszkód by stosować najróżniejsze techniki o dowolnym "natężeniu".

pawel
18-02-2009, 15:37
Ja uważam że każda metoda, sposób i ilość jest dobra aby uzyskać odpowiedni efekt końcowy; do momentu gdy efekt końcowy będzie odbierany dobrze - nie widzę przeszkód by stosować najróżniejsze techniki o dowolnym "natężeniu".
Liczy się tylko końcowy efekt, ale wg mnie nie można tak mówić o fotografii ogólnie, tylko o pewnych jej dziedzinach. Ponieważ do pewnego momentu fotografia była przede wszystkim tym nośnikiem pokazującym rzeczywistość, zatrzymującym moment życia i taka była jej rola i w świadomości większości ludzi i w jej zastosowaniu. Teraz jest w coraz mniejszym stopniu - im więcej retuszu, manipulacji itd uznamy za standard.
Oczywiście, że wolno wszystko, ale zastanówmy się jaką fotografię uprawiamy. Jeżeli nie wiemy co fotografujemy i w jakim celu, lub konkretnie zależy nam tylko na "dobrym efekcie", to faktycznie wolno robić z tym wszystko co się wymyśli. Jednak w przypadku konkretnym - np. reportażu - fotografia traci kompletnie jakąkolwiek wartość i wiarygodność jeśli pójdziemy w stronę "efektu" robiąc niebo burzowe z pogodnego, wygładzając zmarszczki, usuwając obiekty które nie pasują w kadrze, itd. itp. Także biorąc do ręki np. fotografię rodzinną, pamiątkową, którą ktoś sobie akurat bardzo mocno upiększył w PS (choćby zrobił to pięknie) zapytajmy jaką ona ma wartość dokumentacyjną? Czy to jest pamiątka tego, że ktoś był nad morzem? Czy roczne dziecko miało oczy jak Lucyfer? Do albumu z takimi zdjęciami, ale album będzie pamiątką zdobywania szlifów w edycji zdjęć, a nie pamiątką dla kogoś, czy nas samych za 30 lat, kto chciałby zobaczyć jak ci ludzie żyli i wyglądali.
Można wszystko, tylko pamiętajmy, że jeśli finalny efekt choćby był piorunujący, będzie zupełnie nie zgodny z tym co fotografowaliśmy, to znaczy, że pewne wartości (z punktu widzenia np. "pamiątki" i dokumentacji najważniejsze) zwyczajnie skasowaliśmy. Wszystko zależy od tego o jakim rodzaju fotografii mówimy, i co ta fotografia ma przekazywać. Ogólne mówienie, że w PS "wolno wszystko" jest tak samo prawdziwe jak i fałszywe. Także jeśli dla kogoś liczy się tylko efekt bez względu na ingerencję, to zgodnie ze swoimi oczekiwaniami właśnie to otrzymuje.
Jednak po raz piętnasty napiszę, że co innego fotografia taka, co innego siaka, bo czasem sam dobry efekt zwyczajnie nie wystarczy, lub osiągnięcie go metodą ingerencji w rzeczywistość powoduje utratę wartości zdjęcia (albo i pracy, jeśli zdjęcie nie jest tylko do albumu :)). Granica równowagi realizmu i upiększania oraz w ogóle znaczenie fotografii powoli się przesuwa w świadomości ludzi. Jeden przykład - współczesna fotografia ślubna w świadomości ludzi zaczyna funkcjonować jako "reporterka", podczas gdy z reportażem ma tylko trochę wspólnego, bo jest to fotografia typowo komercyjna, która nie przedstawia wydarzeń takimi jakie są. Ja nie próbuję nikomu niczego zarzucać - wszystko jest dozwolone, ale w sensie, że na wszystko jest odpowiednie miejsce. Tylko trzeba wiedzieć co jest co, a nie mieszać wszystko w jednym kotle, bo nic z nie wyniknie z dyskusji.

Mavierk
18-02-2009, 16:18
Jeśli fotografia miałaby pokazać nam, że Kaczyński ma 2 lewe ręce i byłby to fotomontaż - rozumiem, że to jest be.

Jednakże z fotografią, którą chcemy podciągnąć pod sztukę, moim zdaniem możemy robić z nią wszystko, jeśli tylko osiągniemy to, co zamierzaliśmy otrzymać - nawet jak z fotografii wyjdzie widoczna grafika komputerowa, człowiek nagle straci nos czy nogę, a pająki zaczną się uśmiechać - jeśli taki miał zamiar autor i jeśli w sumie mi się efekt końcowy podoba - szacunek dla wkładu i poświęcenia.

Moim zdaniem w dzisiejszych czasach Fotografia artystyczna (pozwolicie, że tak ją nazwę) jest sztuką wymieszaną z grafiką komputerową, wszelkiej maści kolażami, ograniczoną pomysłowością autora. W sumie czasy dzisiejsze tak na prawdę są od 30 lat :)

Po raz 3 tego samego nie napiszę :)

Slepy
18-02-2009, 16:36
No i wraca ten temat i wraca jak bumerang odbijający sie od drzew.. Któryś już wątek z kolei... :)

Pozwolę sobie dopowiedziec jedno:

Jesli wymieniasz niebo, kasujesz przeszkadzających w kadrze ludzi, pieska, potem wstawiasz tam pasującą Ci panią i zmieniasz kolor elewacji domku w lewym rogu.. nikt nie mowi, ze Twoja praca jest kiepska, brzydka, lub zła (pod warunkiem, ze faktycznie przyciąga wzrok).. Po prostu nie nazywaj juz tego fotografią!! Inne formy wyrazania zapędów artystycznych są przeciez w tych czasach dozwolone!! Jednakowoż należy je odpowiednio nazywac..

Dlaczego Ci robiący gignatyczne przerobki w swych fotografiach oddalajace je bardzo od oryginalnego widoku nie chcą swych efektów nazywa po prostu grafiką komputerową? To by znacząco ułatwiało sprawę i ograniczało tego typu dyskusje..

mOOnlight78
18-02-2009, 16:49
Miałem się nie odzywać już w tym wątku, ale napiszę kilka słów, bo kolega pawel bardzo fajnie opisał to, o co mi cały czas chodzi.
Ja także nie mam nic przeciwko obróbce w PS itp., ale dużo bardziej cenię naturalne zdjęcia, gdzie widzę prawdziwe niebo, prawdziwą twarz koleżanki, dziecka, żony... prawdziwy obraz świata.
Obrobię zdjęcie z wypadu w góry, gdzie na tle gór pozowała koleżanka, a za parę lat nie pamietając ile w zdjęciu zmieniłem powiem: o matko, jak ona się postarzała przez te kilka lat.... a jakie piękne niebo tam wtedy było... choć w sumie wcale nie pamiętam, by tak wtedy tam było.
A zdjęcia ślubne i ich komercja... Można by powiedzieć, że rynek tego wymaga, że jest zapotrzebowanie, by retuszować zdjęcia... a kto to podkręca jak nie my sami? Przecież "nie moge dać gorszych zdjęć niż dał tamten fotograf".
Dlatego są owszem dziedziny, gdzie można używać do woli PS, a zdjęcia nazwać potem "fotografią artystyczną", ale wypad w góry chociażby i zdjęcia zamieszczone w dziale "krajobraz" - czy wszystkie zdjęcia tam zamieszczane muszą być dopieszczane? Czy zawsze zastaliście tak dramatycznie wyglądające niebo? Chatka która usunęliśmy z kadru, bo burzyła kompozycję zdjęcia, gdy wrócimy tam za 10 lat, choć się będzie sypać ze starości, nie będzie mogła mieć więcej niz te 10 lat, bo przeciez na zdjęciach sprzed 10 lat jeszcze jej nie ma....

To tak w ramach refleksji.... :)
Pozdrawiam

Seeker
18-02-2009, 18:55
"Dlaczego Ci robiący gignatyczne przerobki w swych fotografiach oddalajace je bardzo od oryginalnego widoku nie chcą swych efektów nazywa po prostu grafiką komputerową? "

Nie wiem, ale w moim odczuciu grafika komputerowa, to dzielo,
ktore powstaje na kompie od (niemal) podstaw.
Rysunek, rendering...
Zdjecie jednak w pewnym stopniu nadal jest zdjeciem.
Potrzebujemy okreslenia posredniego.

Floyd Rose
18-02-2009, 20:04
A jak będziemy mówić na obrazy wytworzone przy pomocy komputera. Np. za 20 lat będzie dostępny program graficzny który będzie mógł imitować ludzka skórę, praktycznie wszystko.
Artysta weźmie ze sobą laptopa i przy pomocy programu graficznego będzie tworzył, nie ze swojej głowy (wyobraźnia), tylko to co zobaczy np. plaże pełną ludzi.
Powstanie obraz który będzie imitacją fotografii praktycznie nie do odróżnienia, jak wtedy będziemy mówić na to dzieło ?
Fotografia (zdjęcie) które powstało przy pomocy nie aparatu fotogr. tylko komputera i programu foto?.
Animacje 3D występujące w gierkach i filmach są coraz bardziej doskonałe.
Przykładem może być animacja Beowulf, wykonana w technologi motion capture:
http://www.youtube.com/watch?v=DqQjR1LR3VU&feature=related
http://beowulf.filmweb.pl/
http://pl.wikipedia.org/wiki/Beowulf_(film_z_2007)
A co będzie za 20-30 lat, kiedy postacie 3D będą żywcem przypominały prawdziwych aktorów itp. wszystko bedzie bardzo realne np. drewno, woda.Czy to będzie dalej animacja ?

pawel
18-02-2009, 21:29
A co będzie za 20-30 lat, kiedy postacie 3D będą żywcem przypominały prawdziwych aktorów itp. wszystko bedzie bardzo realne np. drewno, woda.Czy to będzie dalej animacja ?
Dlaczego za 20-30lat skoro nie od dziś są fotorealistyczne rendery, których nikt z nas by nie odróżnił od zdjęcia? Jeśli chodzi o krajobrazy wystarczy przyjrzeć się temu, jakie możliwości ma Vue. Wszystko kwestia umiejętności i czasu grafika. Za ileś tam lat po prostu narzędzia będą wygodniejsze i obliczenia szybsze. Animacja nadal będzie animacją, a samo pojęcie też jest szerokie.

jchyra
18-02-2009, 21:49
Seeker (http://forum.nikon.org.pl/member.php?u=1209) a po co dzielić dziedzinę. Nie lepiej przyznać, że mamy na jej temat większą świadomość. Polecam książkę "Prawda i rzeczywistość w fotografii" autor Pedro Meyer. Bardzo obszerne opracowanie dotyczące współczesnej fotografii i jej przyszłości. Jest tam wiele celnych, moim zdaniem, stwierdzeń. Na przykład to: Zaufaj fotografowi a nie fotografii.

Część książki dotyczy fotoreporterów, którzy dzisiaj muszą być równie wiarygodni, sprawdzeni i uczciwi jak korespondenci. Ich praca (foto) niczym nie różni się od pracy tych drugich (tekst). Jedni i drudzy zawsze mieli możliwości manipulacji faktami. Z tą różnicą, że fotograf ma dzisiaj trudniej. Kiedyś wystarczy, że pokazał negatyw i mógł cynicznie rzucić w twarz: tak było. Negatyw zatykał wszystkim laikom usta. Fotografowie chcieliby, aby nadal tak było (RAW). Ale jest już za późno bo świat się dowiedział, że manipulacją nie jest tylko rozjaśnienie-przyciemnianie (sławna okładka Newsweeka) kadrowanie, ale nawet to jak fotograf pracuje. Przykład: Fotograf w czasie zamieszek wlazł i fotografował niekorzystnie jedną ze stron dużo lepiej obchodząc się z inną. Każdy z nas fotografów wie, że można tak fotografować na przykład debatę polityczną, że jedną osobę pokażemy w złym drugą w dobrym świetle. Ułamki sekund, gesty, miny, grymasy to wszystko dobry fotograf wyłapie. Może prowadzić swoją pracę świadomie lub nieświadomie jak po sznurku zgodnie z własnymi przekonaniami a to już z punktu dziennikarskiego jest nieobiektywne. Fotograf tę samą Anetę K może pokazać jako tą dobrą, albo tą złą. Równie sprawnie w przekazie pisanym jak i fotografowanym można swojej pracy z góry nadać określony ton. Wykorzystanie perspektywy, oświetlenia, dynamiki, koloru i wielu innych środków wyrazu daje nieograniczone możliwości manipulacji. Przy tym wszystkim Photoshop to kropla w morzu, ale dobrze, że jest bo dzięki niemu więcej się mówi o fotografach świętych krowach.

Nie ma fotografii dokumentacyjnej, nigdy nie było, były tylko czasy gdy wielu się tak wydawało. Są tylko wiarygodni lub nie wiarygodni fotografowie. Mówienie, że jakaś technika (analog) fotografowania była bardziej wiarygodna i bliższa prawdzie od innej (cyfra) jest takim samym błędem jak mówienie, że artykuł napisany czcionką szeryfową jest bardziej wiarygodny od tego napisanego czcionkę bezszeryfową. Bo to wszystko są tylko narzędzia. Obraz powstaje w głowie. Jeśli Leni Riefenstahl, zdolny fotograf, kocha Hitlera to mu pudełkiem po butach zrobi zdjęcie jak do legitymacji aniołka. I wcale nie musi go prosić o pozowanie, może też nie wiedzieć co to jest PS.

Do czego zmierzam. Na przykładzie fotografii reporterskiej, czyli tej która obok katalogowej i reprodukcyjnej ma być najbliższa prawdy widać, że to nie obraz ale fotograf jest gwarantem zbliżenia się do prawdy. A my widzowie oglądając fotografie jesteśmy bardziej świadomi, czujni na to, czy fotograf poszedł w odpowiednim czasie w odpowiednie miejsce, czy fotografował tak, aby oddać prawdę o wojnie, czy nie przerobił tych zdjęć w postprodukcji. Pułapek jest wiele a na koniec jeszcze rzecz fundamentalna, każda wojna ma wiele twarzy. A która z nich jest prawdziwa?

Darek Jankowiak
18-02-2009, 22:49
Seeker (http://forum.nikon.org.pl/member.php?u=1209) a po co dzielić dziedzinę. Nie lepiej przyznać, że mamy na jej temat większą świadomość. Polecam książkę "Prawda i rzeczywistość w fotografii" autor Pedro Meyer. Bardzo obszerne opracowanie dotyczące współczesnej fotografii i jej przyszłości. Jest tam wiele celnych, moim zdaniem, stwierdzeń. Na przykład to: Zaufaj fotografowi a nie fotografii. (...)
?

Jest w niej (książce) pytanie : "Czy nie nadeszła już pora, żeby pogodzić się z faktem, iż fotografie nigdy o niczym nie mówiły prawdy?" P. Meyer 1997

Sami odpowiedzcie sobie.

Seeker
18-02-2009, 23:51
"Np. za 20 lat będzie dostępny program graficzny który będzie mógł imitować ludzka skórę, praktycznie wszystko."

Mocno widac...? ;)


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.newtek.com/lightwave/images/95gallery/whisky.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.newtek.com/lightwave/images/95gallery/glass_lg.jpg)


"Seeker a po co dzielić dziedzinę."

Oj, tak mi sie powiedzialo... ;)
Probowalem na szybko rozwiac pewne niuanse, a poglad o nazewnictwie wyszedl przy okazji.
Oczywiscie masz racje w przedstawionej wersji.
Malo kto jednak (statystycznie) bedzie na to patrzyl w ten sposob.
Sporo czasu minie, nim zakoncza sie poszukiwania "negatywow".


btw:
Pokazywalem kiedys tutaj na forum plywajaca wyspe,
czyli jeziorko z wyspa i bez.
Dla hecy zadalem pytanie: "Kto po... wyspe?", i co?
Otoz zostalem posadzony o machlojki ze zdjeciami ;).
Pozniej bylo juz spokojniej, niby "tylko" uzylem roznych ogniskowych,
co tez bylo absurdalne, zwazywszy wielkosc wyspy (taki maly zagajnik)
i moja odleglosc od niej (ponizej 10m.).

yahooo8
19-02-2009, 00:47
Jest w niej (książce) pytanie : "Czy nie nadeszła już pora, żeby pogodzić się z faktem, iż fotografie nigdy o niczym nie mówiły prawdy?" P. Meyer 1997

Sami odpowiedzcie sobie.

Powoli chyba nadchodzi taki czas. Ale to juz wszystko wiaze sie z uczciwoscia autorow zdjec. Zalezy czy autor przyzna sie do sporej ingerencji w zdjecie i stworzenia pewnego zaklamania rzeczywistosci czy tez moze stwierdzi ze nic nie zmienial i to natura.

Tak naprawde wszedzie sa klamcy zatem i mozna klamac tez w fotografii, czego ani sobie ani Wam nie zycze :)

pawel
19-02-2009, 00:56
(..)Nie ma fotografii dokumentacyjnej, nigdy nie było, były tylko czasy gdy wielu się tak wydawało.
Można by polemizować, bo wg mnie była i jest.
Podane argumenty są słuszne, ale nie świadczą od razu o manipulacji. To tak jakby stawiać znak równości między kłamstwem a fragmentem prawdy.
Ale to już znaczne rozszerzenie tematu.


Jest w niej (książce) pytanie : "Czy nie nadeszła już pora, żeby pogodzić się z faktem, iż fotografie nigdy o niczym nie mówiły prawdy?" P. Meyer 1997
Sami odpowiedzcie sobie.
Wg. mnie pytanie jest źle zadane, bo każda odpowiedź popiera błędną tezę autora. Lub jak kto woli prawdziwą tylko w niektórych wypadkach.

Darek Jankowiak
19-02-2009, 09:38
Wg. mnie pytanie jest źle zadane, bo każda odpowiedź popiera błędną tezę autora. Lub jak kto woli prawdziwą tylko w niektórych wypadkach.

możesz rozwinąć - co to znaczy źle zadane pytanie ?

jchyra
19-02-2009, 10:05
Jest w niej (książce) pytanie : "Czy nie nadeszła już pora, żeby pogodzić się z faktem, iż fotografie nigdy o niczym nie mówiły prawdy?" P. Meyer 1997

Sami odpowiedzcie sobie.

:-) Hm... Tak, Meyer jest w tej materii dość specyficzny i na pewno skrajny. Ale to już jest raczej pytanie filozoficzne i odwieczny problem, że ludzie oczekują, że prawdę można im pokazać palcem. Tu pokazać dosłownie na fotografii. A prawdy nie da się pokazać, prawdy trzeba szukać.

Sindbad
19-02-2009, 12:25
Część książki dotyczy fotoreporterów, którzy dzisiaj muszą być równie wiarygodni, sprawdzeni i uczciwi jak korespondenci. Ich praca (foto) niczym nie różni się od pracy tych drugich (tekst). Jedni i drudzy zawsze mieli możliwości manipulacji faktami. (...)
Nie ma fotografii dokumentacyjnej, nigdy nie było, były tylko czasy gdy wielu się tak wydawało. Są tylko wiarygodni lub nie wiarygodni fotografowie. Mówienie, że jakaś technika (analog) fotografowania była bardziej wiarygodna i bliższa prawdzie od innej (cyfra) jest takim samym błędem jak mówienie, że artykuł napisany czcionką szeryfową jest bardziej wiarygodny od tego napisanego czcionkę bezszeryfową. Bo to wszystko są tylko narzędzia. (...)
Do czego zmierzam. Na przykładzie fotografii reporterskiej, czyli tej która obok katalogowej i reprodukcyjnej ma być najbliższa prawdy widać, że to nie obraz ale fotograf jest gwarantem zbliżenia się do prawdy. A my widzowie oglądając fotografie jesteśmy bardziej świadomi, czujni na to, czy fotograf poszedł w odpowiednim czasie w odpowiednie miejsce, czy fotografował tak, aby oddać prawdę o wojnie, czy nie przerobił tych zdjęć w postprodukcji.

Wg mnie super podsumowanie wątku.
Można w nieskończoność dyskutować gdzie w fotografii zaczyna a gdzie kończy rzeczywistość (czym ta rzeczywistość w ogóle jest); przytaczać ciekawe definicje przeróżnych technik i próbować określać gdzie się dana technika zaczyna a gdzie kończy; doszukiwać się analogii w innych dziedzinach... itp, itd. Jednak zawsze będą to definicje mocno subiektywne, a dyskusja - choć momentami ciekawa, może trwać w nieskończoność.

Cieszmy oczy dobrym obrazem, niezależnie od tego jak powstał.
;-)

Jacek_Z
19-02-2009, 13:25
Nie ma fotografii dokumentacyjnej, nigdy nie było, były tylko czasy gdy wielu się tak wydawało. Są tylko wiarygodni lub nie wiarygodni fotografowie.

A skąd odbiorca zdjęcia ma wiedzieć czy fotograf jest "wiarygodny", czy nie? Fotoedytor będzie wiedział, ludzie z ekipy fotografa też, pewna część fachowców, zorientowanych w temacie - też. Ale "szary" oglądacz zdjęcia będzie się dawał nabrać. Na przekłamania, manipulacje, montaże. "Oszukiwanie" jest w interesie fotografów, więc oni nie będą informować co zrobili. A nawet gdyby chcieli poinformowac - to jak? Ludzie nie będą mieli informacji o obrazku zresztą z wielu powodów - np dużo zdjęć w ogóle nie jest podpisywanych.


Mówienie, że jakaś technika (analog) fotografowania była bardziej wiarygodna i bliższa prawdzie od innej (cyfra) jest takim samym błędem jak mówienie, że artykuł napisany czcionką szeryfową jest bardziej wiarygodny od tego napisanego czcionkę bezszeryfową. Bo to wszystko są tylko narzędzia. Obraz powstaje w głowie. Jeśli Leni Riefenstahl, zdolny fotograf, kocha Hitlera to mu pudełkiem po butach zrobi zdjęcie jak do legitymacji aniołka. I wcale nie musi go prosić o pozowanie, może też nie wiedzieć co to jest PS.
nie jest błędem. Statystyka prosze pana. Za analoga manipulacja na zdjęciu to był jakiś mały procent prac, za cyfry - dużo procent i ciągle rośnie.
To, że za analoga dało się robić manipulacje nie świadczy o niczym. Generalnie ludzie wierzyli w to co widzieli na zdjęciach. Teraz prawie nikt nie wierzy, że modelki w Playboyu mają taką figurę, a dziewczyny w CKM taką plastikową skórę, podobnie jak w nieskazitelność wizerunku naszych aktorek, których zmarszczki się nie imają. Jak jest zdjęcie krajobrazowe, to zastanawiamy się, czy księżyc tam wmontowano czy nie. Za kilka, kilkanaście lat będziemy zastanawiać się czy wmontowano tam jakąś akcję, ludzi itp. Nie będzie się intuicyjnie wierzyło w nic, podobnie jak nie wierzy się już (chyba?) reklamom.

SlaWasII
19-02-2009, 18:09
To, że za analoga dało się robić manipulacje nie świadczy o niczym. Generalnie ludzie wierzyli w to co widzieli na zdjęciach. Teraz prawie nikt nie wierzy, że modelki w Playboyu mają taką figurę, a dziewczyny w CKM taką plastikową skórę, podobnie jak w nieskazitelność wizerunku naszych aktorek, których zmarszczki się nie imają. Jak jest zdjęcie krajobrazowe, to zastanawiamy się, czy księżyc tam wmontowano czy nie. Za kilka, kilkanaście lat będziemy zastanawiać się czy wmontowano tam jakąś akcję, ludzi itp. Nie będzie się intuicyjnie wierzyło w nic, podobnie jak nie wierzy się już (chyba?) reklamom.
Smutne to... Świat staje się nieufny i zakłamany. :(

PS
Zastanawiam się, dlaczego wierzę van Goghowi? Jak zweryfikować jego warsztat? Pokazywał w swoich obrazach głód i nędzę ludzi wśród których żył. Ostatni grosz oddawał bliźniemu, sam nie dojadał i brakowało mu funduszy na materiały malarskie. Za życia sprzedał bodaj jeden obraz, za jakieś grosze. Współczesna krytyka pogardzała jego widzeniem świata. Ale on nie robił tego dla pieniędzy. On to robił dla Prawdy przez duże "P". Dla mnie był Świętym Człowiekiem. Zginął tragicznie opętany chorobą psychiczną, opuszczony i zapomniany.
Dziś jego obrazy osiągają najwyższe ceny na aukcjach. I to w zasadzie wszystko co przeciętny współczesny człowiek wie o Vincencie.

jchyra
19-02-2009, 18:47
A skąd odbiorca zdjęcia ma wiedzieć czy fotograf jest "wiarygodny", czy nie? (...) Nie będzie się intuicyjnie wierzyło w nic, podobnie jak nie wierzy się już (chyba?) reklamom.
I o to chodzi.

Koniec oczywistości, przyszły czasy myślenia i dociekania. Skończył się mit prawdy objawionej. Po co wysłali ciężkie Hasselblady w pierwszą wyprawę na księżyc? Aparatów, niemal jak notariuszy, używaliśmy we wszystkich dziedzinach życia. Można było nie lecieć na księżyc, wystarczyłoby mieć zdjęcie z księżyca. Ale to już było. Dzisiaj równie świadomie i czujnie trzeba czytać jak i oglądać gazety.


PS
A jeśli chodzi o gwiazdy to ja je wolę glamour niż paparazzi. Choć prawda leży gdzieś po środku to ja świadomie wybieram glamour. Co nie znaczy, że od dziś zapragnę być cycatą anorektyczką, w różowej mini, blond włosach. Ja już nie, tylko o ile trudniej w takich warunkach wychowywać jest dzieci.

Jacek_Z
19-02-2009, 18:51
..Koniec oczywistości, przyszły czasy myślenia i dociekania..Zgadzam się, tylko że myślenie nic nie da, gdy narzędzie użyte doskonale, niedostrzegalnie.

jchyra
19-02-2009, 19:05
Zgadzam się, tylko że myślenie nic nie da, gdy narzędzie użyte doskonale, niedostrzegalnie.
Ja też zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości. Jak już mówiłem od dawna zjawisko to występowało we wszyskich przekazach słownych. Teraz foto dołączyło do słowa. Jedyny wybór jaki został to, albo tęsknić za powrotem, albo pogodzić się ze zmianami. I nauczyć się żyć w nowych realiach. Mi się też to nie uśmiecha, za stary jestem na zmiany, ale najbliższą książkę przygotuję całą pomalowaną, krajobraz glamour :-)

Floyd Rose
19-02-2009, 21:04
Zdjęcia Augusta Bradleya


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.artistsofphotoshop.com/wp-content/2008/11/abradley.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.futurespace.co.za/2008-augustbradely-1.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.hasselblad.com/media/1394011/august_bradley_3_460.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/02/augustbradley4-1.jpg
źródło (http://www.featureshoot.com/wp-content/uploads/2009/01/august-bradley-4.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/02/15eenn6-1.jpg
źródło (http://s5.tinypic.com/15eenn6.jpg)

http://www.swiatobrazu.pl/plastikowe_lale_augusta_bradleya.html

ALF
19-02-2009, 21:28
To jest piękne, ale...:)

Floyd Rose
19-02-2009, 21:52
Tomasz Tomaszewski - Rzut beretem


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/02/tom45-1.jpg
źródło (http://fototapeta.art.pl/2008/i/tto/tom-45.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/02/tom3-1.jpg
źródło (http://fototapeta.art.pl/2008/i/tto/tom-3.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/02/tom25-1.jpg
źródło (http://fototapeta.art.pl/2008/i/tto/tom-25.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/02/tom14-1.jpg
źródło (http://fototapeta.art.pl/2008/i/tto/tom-14.jpg)


https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://www.swiatobrazu.pl/hashphoto-rzut_beretem00009_qhjzbzehdqvmqo.jpg)

Czy to jest czerń i biel czy tylko doskonała imitacja czerni i bieli ?
Czy możemy mówić o tych zdjęciach orginalne zdjęcia czarno-białe ?
Orginalne wydruki czarno-białe ?
Orginalne wydruki z imitacją czerń i biel ?

Piotr.S
24-02-2009, 01:42
Floyd Rose - to jest poprostu dobra fotografia - a reszta to tylko dywagacje

Piotr.S
24-02-2009, 01:55
Panowie - mniej emocji. Jestem starej daty - czyli robiłem kiedyś fotki na kliszy, koreksy, termometry, kuwety, nawet chemikalia sam zestawiałem wg "burżuazyjnej" prasy fotograficznej. Zawsze ingerowało się w fotki: albo czasem wywołania, alkalicznością wywoływacza, maskowało się ręką pod powiększalnikiem lub specjalnie wycięta maską. Teraz mamy świetne narzędzia cyfrowe. A WSZYSTKO SŁUŻY JEDNEMU - róbmy dobre zdjęcia. Mniej dyskutujmy o technice.
Poprostu róbmy fotki, których nie będziemy musieli bronić rozmowami o technologii. Dobra fotografia zawsze się obroni. AMEN :-)