PDA

Zobacz pełną wersję : Pomiar punktowy



RBT
26-11-2008, 23:52
Nieco przewrotnie, do czego pomiar punktowy, zakładając, że nie mierzymy szarej karty?

bombel
27-11-2008, 00:41
Stoi modelka w czarnej kiecy ma tle oślepiająco białej ściany w słoneczne przedpołudnie. Pomiar matrycowy da jakąś całkowitą tragedię, centralny ważony może coś lepiej... Ale najprędzej zmierzysz taką scenę mierząc punktowym.

Sytuacja odwrotna - aktor oświetlony punktowcem stoi na scenie, na której poza nim panują egipskie ciemności. Ta sama sytuacja z pomiarem różnymi metodami, sprawdzi się punktowy.

Jakon
27-11-2008, 00:53
Dokładnie Jak pisze bombel. Potem ewentualnie korekta ekspozycji w zależności od odcienia obiektu i masz poprawnie naświetlony kadr.
Pojęcie o korektach wprowadzanych w zależności od jasności obiektu mierzonego punktowo da Ci tabelka na >>TEJ<< (http://akson.sgh.waw.pl/%7Esmalaz/ksiazka/r03.html) stronie.
Co prawda zakres tonalny aparatów cyfrowych jest trochę większy od slajdu, ale masz punkt odniesienia. Teraz tylko troszkę poeksperymentować i doskonałe efekty gotowe.
Pozdrawiam.

RBT
27-11-2008, 00:59
No właśnie, ale jeśli tą modelką będzie senegalski murzyn, w białej szacie? To co wówczas? Mierzymy białą twarz modelki, czy białą szatę murzyna. A może białą albo czarną twarz j, jakże różne wtedy otrzymamy wyniki!
Już dawno temu stwierdziłem, że pomiar punktowy jest przeze mnie w zasadzie nieużywany. Bo przecież konieczna interpretacja tego, z założenia najdokładniejszego pomiaru jest obarczona największymi błędami. Chyba, że mierzymy odbite światło od szarej karty (lub białej z poprawką), no ale wtedy mamy w zasadzie jakby odwrotność pomiaru światła (padającego) co wygodniej i dokładniej można zmierzyć światłomierzem ręcznym.

bombel
27-11-2008, 01:36
Interpretacja wyników działania światłomierza jest potrzebna zawsze, nie tylko przy jakiejś szczególnej okazji. Dlatego dysponując takimi samymi puszkami jeden zrobi lepszy obrazek niż inny, stojący obok.

Mam taką idee fix, która została mi z prastarych czasów filmowych, że dobra ekspozycja jest podstawą zdjęcia. Może być wahnięta w jedną lub drugą stronę, byle świadomie. A do dobrej ekspozycji używa się światłomierza i mózgu, nie tylko samego światłomierza. Zaś różne tryby i sposoby mierzenia światła mają za zadanie tylko Ci pomóc podjąć decyzję, przy czym istotny jest czas - często im szybciej podejmiesz decyzję, tym lepiej (np. sport czy newsy).

Po to różne tryby mierzenia i inne ułatwienia.

Na planie filmowym zauważ, często mierzy się światło nie odbite od obiektu fotografowanego (czyli nie mierzone na scenę), ale padające. 'Drobna' różnica polega na tym, że fotografuje dziś każdy, a kręci filmy gość (w teorii przynajmniej) wyszkolony przez kilka lat na wydziale operatorskim, który powinien być fachowcem z ładnym kilkunastoletnim doświadczeniem. Więc światłomierz to tylko stosunkowo mało istotny dodatek do jego doświadczenia. :)

Słowem nie zastanawiaj się nad teoriami murzyna w bieli na tle czarnobiałej ściany, tylko spróbuj zrobić dobrze takie zdjęcie. :) A jak po dwudziestym razie Ci się zacznie udawać, sam dojdziesz, czy łatwiej Ci myśłeć i podejmować decyzje przy matrycowym czy puntowym pomiarze. BO po to on, ten różny tryb jest - zeby Ci pomóc. Nic więcej.

szymony
27-11-2008, 02:52
No właśnie, ale jeśli tą modelką będzie senegalski murzyn, w białej szacie? To co wówczas? Mierzymy białą twarz modelki, czy białą szatę murzyna. A może białą albo czarną twarz j, jakże różne wtedy otrzymamy wyniki!

Mierzymy jedno i drugie. Na tej podstawie oceniamy czy dana scena zmieści się w rozpiętości tonalnej matrycy. Jeżeli nie to musimy zdecydować, z czego rezygnujemy, lub jakie knyfy zastosować by sie zmieściło.
Spoota niestety trzeba się nauczyć interpretować. Teraz jest o tyle łatwiej że nie boli tak po kieszeni, tylko licznik trochę szybciej biegnie ;-)

RBT
27-11-2008, 19:09
Moim zamiarem było wywołanie dyskusji w kontekście wypowiedzi niektórych naszych kolegów, autorytatywnie twierdzących, że: "w portrecie to tylko punktowy" albo "90 % moich zdjęć robię na punktowym".
I dochodzimy do oczywistego wniosku, że pomiar ten zmusza prawie zawsze do brania, częstokroć olbrzymich, poprawek ekspozycji. Oczywiste jest, że wówczas kluczowego znaczenia nabiera doświadczenie fotografa. Ale czym bardziej musi interpretować wyniki, tym bardziej może oddalić się od zamierzonego efektu. Dla porównania, pomiar światła padającego w płaszczyźnie planu, ręcznym światłomierzem z kopułką sferyczną, przy odpowiednio ustawionym kontraście świateł, takich poprawek wymaga o wiele rzadziej. Stąd nadal, i nie tylko dlatego, jest stosowany w studiach i na planach filmowych.
Dodatkową trudnością w naszych lustrzankach, w przypadku pomiaru punktowego, jest brak możliwości automatycznego obliczenia kontrastu motywu choćby z dwóch pomiarów. Trzeba to robić "na piechotę". Sprawy nie ułatwia także, stosowany coraz częściej, fakt silniejszego wiązania ekspozycji z aktywnym polem autofokusa.

bombel napisał "Słowem nie zastanawiaj się nad teoriami murzyna w bieli na tle czarnobiałej ściany, tylko spróbuj zrobić dobrze takie zdjęcie. A jak po dwudziestym razie Ci się zacznie udawać, sam dojdziesz, czy łatwiej Ci myśłeć i podejmować decyzje przy matrycowym czy puntowym pomiarze. BO po to on, ten różny tryb jest - zeby Ci pomóc. Nic więcej."
Z murzynami poradziłem sobie już wiele lat temu, a teorię przytoczyłem celowo by uzmysłowić bezkrytycznym orędownikom spota jak łatwo jest zejść na manowce.

eRJot
17-04-2009, 11:47
Chciałem prosić o pomoc, jak używać pomiaru punktowego w praktyce.
Tzn. czy taka kolejność jest poprawna:

1. najeżdżam aktywnym polem pomiaru na interesujący mnie obszar (jeśli potrzeba powiększam zoomem ten obszar)
2. łapię światłomierzem ekspozycję
3. blokuję ją
4. dokonuję korekty ekspozycji zgodnie z systemem strefowym
5. przekadrowuję (ew. wracam zoomem)
6. robię zdjęcie

czy kolejność pkt-ów 3. i 4. ma znaczenie?

Czornyj
17-04-2009, 12:05
W przypadku aparatów cyfrowych najlepszą metodą używania światłomierza punktowego jest:
1) Przełączenie go w p.... na matrycowy
2) Wykonanie próbnej ekspozycji
3) ew. wprowadzenie korekty w taki sposób, by histogram swym początkiem był jak najbliżej prawej krawędzi

Napewno pójdzie trzydzieści razy szybciej, niż gdy obmierzymy scenę w spotem w stutrzydziestu miejscach i będziemy przeprowadzali na kartce skomplikowane obliczenia celem wyciągnięcia średniej, a do tego efekt będzie lepszy. Spoty, systemy strefowe i insze duperszwance były dobre za analoga, matryca rejestruje inaczej.

eRJot
17-04-2009, 12:08
Czornyj, ja pytam w kontekście F80 właśnie. Czy podana przeze mnie kolejność jest ok?

pebees
17-04-2009, 12:11
W kontekście F80 i czego? Slajdu czy negatywu? ;-) Bo generalnie kolejność to jest ok :)

eRJot
17-04-2009, 12:15
Głównie o negatyw mi chodziło. A coś się zmieni w przypadku slajdu?

metal137
17-04-2009, 12:36
W przypadku aparatów cyfrowych najlepszą metodą używania światłomierza punktowego jest:
1) Przełączenie go w p.... na matrycowy
2) Wykonanie próbnej ekspozycji
3) ew. wprowadzenie korekty w taki sposób, by histogram swym początkiem był jak najbliżej prawej krawędzi

Napewno pójdzie trzydzieści razy szybciej, niż gdy obmierzymy scenę w spotem w stutrzydziestu miejscach i będziemy przeprowadzali na kartce skomplikowane obliczenia celem wyciągnięcia średniej, a do tego efekt będzie lepszy. Spoty, systemy strefowe i insze duperszwance były dobre za analoga, matryca rejestruje inaczej.

No nie wiem... Ja ostatnio próbuję rozgryźć ten temat i wydaje mi się, że w słoneczny dzień pomiar punktowy na najjaśniejszy obszar kadru + odpowiednia korekta na plus (którą można ustalić dla danego aparatu) da najlepsze efekty i gwarancję uniknięcia przepaleń na zdjęciu. Problem prawdopodobnie pojawi się, gdy fotografowana osoba stanie w cieniu i nie ma w kadrze białych obszarów - wtedy ta przyjęta wcześniej korekta może okazać się zbyt duża i tu przydaje się doświadczenie. A jeszcze inny problem pojawia się, gdy fotografujemy coś (lub kogoś), kto dynamicznie się przemieszcza, raz jest w słońcu, raz jest w cieniu i nia ma po prostu czasu na próbne ekspozycje, analizy histogramu, itp., bo fotka musi być wykonana w przeciągu np. 3 sekund. Jeśli ktoś ma jakieś uwagi, którymi chciałby się podzielić, to będę wdzięczny.


Pzdr
M

pebees
17-04-2009, 12:42
eRJot w przypadku slajdu chodzi o to, że nie toleruje on przepaleń żadnych, i trzeba pamiętać o tym. Nic więcej.

Czornyj
17-04-2009, 12:50
No nie wiem... Ja ostatnio próbuję rozgryźć ten temat i wydaje mi się, że w słoneczny dzień pomiar punktowy na najjaśniejszy obszar kadru + odpowiednia korekta na plus (którą można ustalić dla danego aparatu) da najlepsze efekty i gwarancję uniknięcia przepaleń na zdjęciu. Problem prawdopodobnie pojawi się, gdy fotografowana osoba stanie w cieniu i nie ma w kadrze białych obszarów - wtedy ta przyjęta wcześniej korekta może okazać się zbyt duża i tu przydaje się doświadczenie. A jeszcze inny problem pojawia się, gdy fotografujemy coś (lub kogoś), kto dynamicznie się przemieszcza, raz jest w słońcu, raz jest w cieniu i nia ma po prostu czasu na próbne ekspozycje, analizy histogramu, itp., bo fotka musi być wykonana w przeciągu np. 3 sekund. Jeśli ktoś ma jakieś uwagi, którymi chciałby się podzielić, to będę wdzięczny.


Pzdr
M

Przy dynamicznym fotografowaniu i tak nie masz szans na użycie pomiaru punktowego, bo niby jak? Pozostaje tylko matrycowe lub - dla wybitnie popieprzonych warunków oświetleniowych - CW z korektą.
Jeśli mam czas spojrzeć na histogram i zrobić ze 2-3 zdjęcia na dociągnięcie korekty, to mz. pod względem precyzji naświetlenia nie podskoczy mi dziesięciu Adamsów ze spotami 0,001° i najcudniejszym systemem strefowym (opracowanym nb. dla negatywu)

eRJot
17-04-2009, 13:44
[w przypadku slajdu chodzi o to, że nie toleruje on przepaleń żadnych, i trzeba pamiętać o tym.
nie mam doświadczeń ze slajdem. czyli w jego przypadku lepiej stosować pomiar (punktowy?) na światła i je odpowiednio tonować, tak?

prz3mo
17-04-2009, 14:32
Nie zakładając nowego tematu...
Ostatnio spotkałem się z sytuacją, że jakiego pomiaru bym nie użył efekt był tragiczny.
Otóż postać fotografowana z odległości ok 10m, stojąca w cieniu (cień od dużego dachu pod którym stałem ja), tuż za postacią otwarta przestrzeń z bardzo mocnym słońcem.
Niestety nie wziąłem ze sobą lampy (wbudowana na niewiele się zdała bo miałem podpięte tele) i klops. Jakbym nie mierzył to zdjęcie do kosza. Matryc wiadomo, uśrednił wszystko, w tle koszmarne białe przepalone plamy, ale postać za ciemna, CW podobnie, punktowy na postać lepiej, tło oczywiście max przejarane.

Przyznam, że czasu było mało na kombinację, a że i tak robię w RAW to po prostu "robiłem" i potem na kompie w miarę skorygowałem.
Ale może jest jakiś sposób, by choć zbliżyć wykonane zdjęcie do tego co widzi fotografujący?
Wstyd się przyznać, ale np. korekty EV praktycznie nie stosuję. Dałoby użycie jej cokolwiek w takich warunkach? Bo może po prostu muszę wrócić do podstaw...
Aha, robiłem D80-tką... może w tym względzie lepiej poradziłby sobie mój drugi korpus - D700 z włączonym D-Lighting?

Franeq
17-04-2009, 14:41
Niestety takiego zdjęcia nie zrobisz, złe światło. Najlepszy pomiar to punktowy mierzony na twarzy, nie uśredniony. W takich sytuacjach albo rybka /modelka/ albo akwarium /tło/. Jeśli chciałbys wykonac takie zdjęcie prawidłowo, potrzebne sa lampy studyjne, aby zrównowazyc światło. Ostatnio próbowalem zrobic cos takiego z sb-800 + wbudowana siła błysku 1/1, słonce popołudniowe /okolice 17/, i niestety wielka biała plama, nie wygląda to najlepiej. Aha, no i na niebie różowe odblaski jakies /wyciagane z RAW do granic możliwości/.


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/DSC_7259-1.jpg
źródło (http://2.bp.blogspot.com/_KPhMTLnQe2I/SbxW7Rh2tiI/AAAAAAAAApQ/U32jd0N8EJc/s1600/DSC_7259.jpg)

prz3mo
17-04-2009, 14:50
Niestety takiego zdjęcia nie zrobisz, złe światło.

Zrobiłbym gdybym wziął ze sobą Sabinę :) Spokojnie do 10m dopaliła by mi ładnie postacie (BL z korektą).
Muszę bliżej się przyjrzeć D-Lighting w drugiej puszce.

Franeq
17-04-2009, 14:56
No przecie pisałes ze nie miałes, to bys nie zrobil? :D ale gdybys mial, to mógłbys... rotfl

prz3mo
17-04-2009, 15:00
No przecie pisałes ze nie miałes, to bys nie zrobil? :D ale gdybys mial, to mógłbys... rotfl

hehehee.. no nie miałem :)

metal137
17-04-2009, 15:22
Niestety takiego zdjęcia nie zrobisz, złe światło. Najlepszy pomiar to punktowy mierzony na twarzy, nie uśredniony.


https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2009/04/DSC_7259-1.jpg
źródło (http://2.bp.blogspot.com/_KPhMTLnQe2I/SbxW7Rh2tiI/AAAAAAAAApQ/U32jd0N8EJc/s1600/DSC_7259.jpg)

Franeq, czy mierząc punktowo na twarz wprowadzasz jakąś korektę ekspozycji, czy robisz dokładnie tak jak pokazuje światłomierz?


Pzdr
M

Franeq
17-04-2009, 15:26
+0,3

ale to zdjęcie które wkleilem, akurat było robione inaczej...

P.S. Podany sposób może źle działac na afrykańczyków :-)

superkomornik
17-04-2009, 15:40
Przemo- nawet D700 nie zrobi takiego zdjęcia- ten korpus nie rejestruje półcieni :-P

A na poważnie takie pytanie czysto teoretyczne- czy nie lepiej by było, gdyby aparaty miały dwa światłomierze: jeden mierzący światło padające (z czujnikiem np. na pryzmacie), a drugi odbite?
A może jestem w błędzie i światłomierz mierzący światło padające zadziałałby tak samo jak ten mierzący odbite z całej klatki (matrycowy)?

metal137
17-04-2009, 15:41
No właśnie, robiąc zdjęcia w takich mocno kontrastowych sytuacjach nie ma możliwości uzyskania poprawnej ekspozycji dla całego kadru. Odnośnie tego co pisał Czornyj - wydaje mi się - ale być może się mylę, że jeśli nie mamy możliwości dokładnej oceny histogramu, bo na zrobienie ujęcia jest dosłownie kilka sekund, to (mając "trochę" wprawy) pomiar punktowy może sprawdzić się najlepiej. Wystarczy skierować aparat na najjaśniejszy punkt kadru, zablokować ekspozycję przyciskiem AE-L i wprowadzić odpowiednią korektę ekspozycji odpowiednio do stopnia jasności tego mierzonego miejsca. Jeśli ktoś ma np. białą bluzkę, to sytuacja jest prosta. Natomiast trzeba wiedzieć jaką korektę wprowadzić, gdy np. ktoś jest ubrany na czerwono, albo jasno-beżowo, itp. a w tle nie ma żadnego białego punktu odniesienia. Wierzę (zamierzam niedługo spróbować sam), że wprawnej osobie zajmie to dosłownie parę sekund - kwestia opanowania przełączników na puszce i (najtrudniejsze) przybliżonej znajomości ilości odbitego światła od różnych przedmiotów. Jeśli to co napisałem nie ma kompletnie sensu, to poprawcie mnie.


Pzdr
M

Franeq
17-04-2009, 15:46
"Wystarczy skierować aparat na najjaśniejszy punkt kadru, zablokować ekspozycję przyciskiem AE-L i wprowadzić odpowiednią korektę ekspozycji odpowiednio do stopnia jasności tego mierzonego miejsca"

Sorry, ale to sa bzdury, z jasnego miejsca zrobi Ci 13% szarosc a reszta będzie pieruńska ciemnośc, ok wprowadzisz korekte, ale mozesz nie zdazyc zrobic zdjecia w tym momencie. To juz lepiej dac matrycowy i wprowadzac korekty a nie babrac sie w AE-L korekty itp. - bedzie szybciej.

eRJot
17-04-2009, 15:50
Wystarczy skierować aparat na najjaśniejszy punkt kadru, zablokować ekspozycję przyciskiem AE-L i wprowadzić odpowiednią korektę ekspozycji odpowiednio do stopnia jasności tego mierzonego miejsca. Jeśli ktoś ma np. białą bluzkę, to sytuacja jest prosta.
ja też się złapałem na tym, że jakoś najprościej mi jest znaleźć punkt najjaśniejszy a nie neutralnie szary czy ciemny. fizjologicznie najłatwiej nam chyba określić jak jasne mają być światła niż szukać 18%-owej szarości albo określać "ciemność" cieni.

metal137
17-04-2009, 16:05
"Wystarczy skierować aparat na najjaśniejszy punkt kadru, zablokować ekspozycję przyciskiem AE-L i wprowadzić odpowiednią korektę ekspozycji odpowiednio do stopnia jasności tego mierzonego miejsca"

Sorry, ale to sa bzdury, z jasnego miejsca zrobi Ci 13% szarosc a reszta będzie pieruńska ciemnośc, ok wprowadzisz korekte, ale mozesz nie zdazyc zrobic zdjecia w tym momencie. To juz lepiej dac matrycowy i wprowadzac korekty a nie babrac sie w AE-L korekty itp. - bedzie szybciej.

No tak, ale jaką korektę wprowadzić do pomiaru matrycowego - jak to ocenić? Chodzi mi generalnie o sposób na uzyskanie jak najbardziej poprawnej ekspozycji za pierwszym razem. To oczywiste, że mając dużo czasu można osiągnąć dobry efekt w ogóle bez światłomierza - robię zdjęcia i koryguję eksp. aż histogram osiągnie odpowiedni kształt. Prościej gdybym miał podgląd histogramu na żywo, ale D60 nie oferuje takiej opcji.

Pzdr
M

Franeq
17-04-2009, 16:13
Ano praktyka, jak widzisz ze masz nasłonecznione okno w kadrze daje korekcje +2EV, jesli okno jest w cieniu +0,7, ale to tylko i wylacznie z praktyki, na początku miałem duzo prześwietlonych zdjec/niedoswietlonych. Matrycowy unika przepalen świateł i z powtarzalnościa jest kiepsko.

stef
17-04-2009, 17:02
Ja w D300 mam ustawiony pod górnym funkcyjnym przyciskiem pomiar punktowy, trzymając go, kręcę kółkiem od czasu,
żeby ustawić idealną ekspozycję w danym punkcie i robię zdjęcie. Po puszczeniu wraca matrycowy. W D80 też tak chyba robiłem.
Wydaje mi się, że tak jest najwygodniej.

metal137
17-04-2009, 21:29
Ano praktyka (...)

Ano właśnie, trzeba po prostu ćwiczyć...
BTW, linki do dwóch fajnych artykułów o wykorzystaniu "spota" do mierzenia światła:

http://backroom.renderosity.com/~photo/Tutorials/thomas_haynes_%20spot_metering%20.pdf
http://daystarvisions.com/Docs/Tuts/Meter/pg1.html


Pzdr
M

RBT
17-04-2009, 21:51
Przekornie wywołałem tę dyskusję, bo jestem przekonany, że pomiar punktowy może być dokładny tylko wtedy gdy mamy możliwość zmierzenia światła odbitego od płaszczyzny o znanym nam współczynniku odbicia. W każdym innym musimy wprowadzać poprawki "na oko". I w tym kryje się cały paradoks. Oto, jak wielu mniema, najdokładniejszy tryb pomiaru, aby dał prawidłowe wyniki, musi być wspomagany jakże nieprecyzyjnymi szacunkami. Nie wiemy do końca czy dać +0,7, czy może jednak -0,3 EV. Przecież nawet mierząc portretowaną twarz możemy spodziewać się skrajnie różnych wyników. I nie mówmy już o czarnym Senegalczyku, czy bladolicym Duńczyku. Wystarczające będą różnice w odcieniu skóry, połysku czy lokalnym układzie cienia. Po wykonaniu kilku pomiarów okaże się, ze każdy z nich dał inny wynik pomimo stałego światła. W tym układzie zdecydowanie dokładniejszy pomiar umożliwi ręczny światłomierz mierzący światło padające. Ale ten rodzaj pomiaru tez nie zawsze może być użyty, np. w sytuacji gdy obiekt jest inaczej oświetlony niż nasze stanowisko i nie możemy się do niego zbliżyć.
Nie twierdzę również, że pomiar punktowy jest nieprzydatny, ale według mnie jest zdecydowanie przeceniany. Mam tutaj na myśli ten tryb pomiaru w lustrzankach.

metal137
17-04-2009, 22:13
RBT - ta dyskusja jest bardzo ciekawa i dobrze, że ją wywołałeś. Faktycznie, pomiar punktowy wymaga często szacowania "na oko", chyba że mamy w kadrze obszary, które powinny być po prostu białe, wtedy wiadomo o ile na plus należy zwiększyć ekspozycję. W pierwszym z linków, które podałem, autor radzi, aby szukać w kadrze obszarów, które odbijają tyle światła co "średnia szarość" - to też odbywa się na zasadzie "trafię lub nie", chociaż na pewno może pomóc doświadczenie i wierzę, że po zrobieniu wielu zdjęć w różnych warunkach i analizie ich histogramów, można dojść do dużej wprawy w tym zakresie. Piszesz, że pomiar punktowy jest przeceniany. Który w takim razie poleciłbyś? Ręczny światłomierz na światło padające odpada, to raczej nie zabawa dla amatora. Ja nie bronię "spota", dopiero uczę się robienia "prawdziwych" zdjęć i nie twierdzę, że jest najlepszy, niemniej jednak po poczytaniu trochę na ten temat wydaje mi się, że MOŻE być najbardziej precyzyjny, jeśli mamy odrobinę wprawy w szukaniu obszarów jasnych lub obszarów o tej nieszczęsnej średniej szarości. Niektórzy pisali wcześniej o używaniu matrycowego, ale też przyznają, że robią korekcję "na oko". Ech... nie jest to łatwe zagadnienie :)

Pzdr
M

eRJot
17-04-2009, 22:25
RBT, pewnie masz dużo racji ale na pewno nie ma czegoś takiego jak wzorcowe tablice pochłaniania światła przez dane płaszczyzny. wszystko jest tu subiektywne. subiektywnie postrzegana jest 18%-owa szarość na którą wyskalowany jest światłomierz. ale stosując pomiar punktowy łatwiej nam, mimo wszystko, odnieść się do tej magicznej neutralnej szarości przez to, że to my decydujemy co chcemy uzyskać (postrzegając w ten czy inny sposób odcienie szarości danej sceny). tak ja to rozumiem.

RBT
17-04-2009, 23:12
... autor radzi, aby szukać w kadrze obszarów, które odbijają tyle światła co "średnia szarość" - to też odbywa się na zasadzie "trafię lub nie", chociaż na pewno może pomóc doświadczenie...
Pzdr
M
Tu masz całkowita rację, żeby mieć zgodny z oczekiwaniami wynik pomiaru trzeba zmierzyć znaną płaszczyznę "odniesienia". Może to być np. szara karta, przy słabym oświetleniu lepsza może okazać się biała. Ale to jest mniej istotne. Musimy jedynie wiedzieć jak przenieść wynik takiego pomiaru na samą matrycę. A to wymaga już indywidualnego dostrojenia do posiadanego aparatu, czy nawet obiektywów (patrz prześwietlajaca Sigma 30 f1,4). Bo w każdym z nich (nawet w Nikonach) producent dopuszcza pewne odchyłki w precyzji działania układu pomiarowego, migawki, przysłony. Jako ciekawostkę podam, że do kalibracji światłomierza w Nikonie D70 producent wymaga, zgodnie z instrukcją serwisową światłomierza Minolty Auto Meter IV.
W praktyce, podczas mierzenia małych partii kadru najlepiej sprawdzi się pomiar selektywny, o nieco zmniejszonym obszarze pomiaru. Jeśli tonalność motywu mieści się w całości na naszej matrycy, nie ma problemu, należy jedynie starać się (z uwagi na lepszy sygnał) na dosunięcie świateł do prawej. Jeśli się nie mieści, przestaje istnieć coś, co się nazywa poprawnym naświetleniem. Tylko od nas zależy w którą stronę będziemy przesuwać ekspozycję. Jeśli chcemy przedstawić czytelne cienie, prześwietlimy światła. Wygląda to zazwyczaj fatalnie, ale skoro zależy nam na czytelnych cieniach...Może ktoś inny będzie chciał pokazać światła i naświetli dużo słabiej. W obydwu przypadkach cel zostanie osiągnięty.
eRJot napisał "...ale stosując pomiar punktowy łatwiej nam, mimo wszystko, odnieść się do tej magicznej neutralnej szarości przez to, że to my decydujemy co chcemy uzyskać (postrzegając w ten czy inny sposób odcienie szarości danej sceny). tak ja to rozumiem"
Największą zaletą pomiaru punktowego jest możliwość mierzenia małych obszarów kadru, jest to zarazem także jego największą wadą, gdyż w praktyce fotograficznej nie mamy z reguły zdefiniowanych punktów odniesienia. I wówczas ten tryb pomiaru, jak już pisaliśmy wyżej, wymaga wprowadzenia poprawek na oko.

metal137
17-04-2009, 23:45
No cóż, wszyscy w tym wątku doszliśmy chyba do wniosku, że tak naprawdę nie istnieje jedyny, szłuszny tryb pomiaru ekspozycji i w zasadzie wybór takiego czy innego, to tak naprawdę wybór "mniejszego zła" w danej sytuacji. Wszystkiemu winny jest ten nieszczęsny zakres tonalny matrycy, dużo mniejszy niż zakres ludzkiego oka. Ja w każdym razie po przeczytaniu tego wątku i paru artykułów, oraz po zrobieniu paru zdjęć testowych wiem że:
- odległość od średniej szarości do zupełnej "białości", to dla mojego Nikona D60 2,7 - 3EV (2,7 to taka bezpieczna wartość). Jak to sprawdzić, jest opisane tu: http://daystarvisions.com/Docs/Tuts/DCExp/pg1.html
- jeśli tylko w kadrze mam jakiś biały obszar (ściana budynku, padające ostre słońce, biały fragment ubrania, czy cokolwiek) mierzę punktowo światło na ten obszar i ustawiam korektę +2,7EV
- robię zdjęcie i mam gwarancję histogramu dosuniętego do prawej strony, bez przepaleń, itp. Jeśli jakiś obszar zdjęcia jest za ciemny, trudno, pozostaje korekcja na komputerze (tak jak napisałeś, sceny mocno kontrastowe są po prostu nie do opanowania przez aparat).


Pzdr
M