Feadin
04-11-2007, 00:02
Witam!
Od jakiegoś czasu mój Nikon dziwnie się zachowuje. Mianowicie - przy włączonym AFie i wciśnięciu spustu migawki do połowy nie zawsze chce ustawić ostrość. Zrzuciłbym to na karb zawodnego focusa i trudnych warunków oświetleniowych, ale słonecznym popołudniem też mu się to zdarza (acz wyraźnie rzadziej). Objawia się to tak, że po kilku próbach focus staje w miejscu. I wtedy potrzebny mu jest "impuls" w postaci wciśnięcia spustu do końca - zwykle wtedy zaczyna ostrzyć. Ale to nie wszystko - załóżmy, że ustawił ostrość jak Bóg przykazał, po wciśnięciu spustu do połowy. Następnie wciskam spust do końca i oczekuję na kłapnięcie lustra ale tu już różnie bywa - zwykle zrobi zdjęcie, ale często zaczyna znowu łapać ostrość. Pół biedy, jakby po tym zwolnił migawkę, ale na ogół tak się nie dzieje - trzeba zdjąć palec ze spustu i powtórzyć czynność. Czasem druga próba wystarczy, ale czasem można się tak z nim bawić i bawić. Pół biedy, jeśli są to krajobrazy, a to często focę, ale w sytuacjach wymagających szybszej reakcji to jest denerwujące. A ja nie wiem - czy to spust migawki, czy coś się podziało z AF-em. Zauważyłem, że w trybie MF takich problemów nie ma, zdarzyło mi się sporadycznie i w drodze wyjątku, zaś w trybie automatycznego ostrzenia jest to częstsze. Przyuważyłem też, że po włączeniu robi bez problemów te kilka, kilkanaście ujęć, dopiero potem zaczyna się zabawa w kotka i myszkę. Zwykle pomaga też zablokowanie ostrości przyciskiem AE-L/AF-L po wciśnięciu spustu do połowy. No ale to nie jest normalny tryb pracy aparatu, przecież nie tak powinno to działać, niby nauczyłem się już z tym żyć i nawet przyzwyczaiłem do pewnego stopnia, ale miło byłoby gdyby wszystko wróciło do normy. Słyszałem, że takie rzeczy mogą się dziać, jak gdzieś pod spust dostanie się trochę brudu, i chciałbym żeby to było to, ale jakie macie domysły i mniej optymistyczne warianty, z określeniem co to może być i ile może kosztować?
Od jakiegoś czasu mój Nikon dziwnie się zachowuje. Mianowicie - przy włączonym AFie i wciśnięciu spustu migawki do połowy nie zawsze chce ustawić ostrość. Zrzuciłbym to na karb zawodnego focusa i trudnych warunków oświetleniowych, ale słonecznym popołudniem też mu się to zdarza (acz wyraźnie rzadziej). Objawia się to tak, że po kilku próbach focus staje w miejscu. I wtedy potrzebny mu jest "impuls" w postaci wciśnięcia spustu do końca - zwykle wtedy zaczyna ostrzyć. Ale to nie wszystko - załóżmy, że ustawił ostrość jak Bóg przykazał, po wciśnięciu spustu do połowy. Następnie wciskam spust do końca i oczekuję na kłapnięcie lustra ale tu już różnie bywa - zwykle zrobi zdjęcie, ale często zaczyna znowu łapać ostrość. Pół biedy, jakby po tym zwolnił migawkę, ale na ogół tak się nie dzieje - trzeba zdjąć palec ze spustu i powtórzyć czynność. Czasem druga próba wystarczy, ale czasem można się tak z nim bawić i bawić. Pół biedy, jeśli są to krajobrazy, a to często focę, ale w sytuacjach wymagających szybszej reakcji to jest denerwujące. A ja nie wiem - czy to spust migawki, czy coś się podziało z AF-em. Zauważyłem, że w trybie MF takich problemów nie ma, zdarzyło mi się sporadycznie i w drodze wyjątku, zaś w trybie automatycznego ostrzenia jest to częstsze. Przyuważyłem też, że po włączeniu robi bez problemów te kilka, kilkanaście ujęć, dopiero potem zaczyna się zabawa w kotka i myszkę. Zwykle pomaga też zablokowanie ostrości przyciskiem AE-L/AF-L po wciśnięciu spustu do połowy. No ale to nie jest normalny tryb pracy aparatu, przecież nie tak powinno to działać, niby nauczyłem się już z tym żyć i nawet przyzwyczaiłem do pewnego stopnia, ale miło byłoby gdyby wszystko wróciło do normy. Słyszałem, że takie rzeczy mogą się dziać, jak gdzieś pod spust dostanie się trochę brudu, i chciałbym żeby to było to, ale jakie macie domysły i mniej optymistyczne warianty, z określeniem co to może być i ile może kosztować?