PDA

Zobacz pełną wersję : [ Przyroda ] Kocie pozy



mziel
17-09-2007, 23:06
1. Poza na zirytowanego/znudzonego

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2007/09/84284206-3.jpg
źródło (http://www.pbase.com/mziel/image/84284206.jpg)

2. Poza na zdenerwowanego

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2007/09/84284215-3.jpg
źródło (http://www.pbase.com/mziel/image/84284215.jpg)

3. Poza na mocno zdenerwowanego, żeby nie powiedzić wkur?ionego

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2007/09/84284211-3.jpg
źródło (http://www.pbase.com/mziel/image/84284211.jpg)

4. Poza na obserwatora

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2007/09/84652924-3.jpg
źródło (http://www.pbase.com/mziel/image/84652924.jpg)

5. Poza na odkrywcę

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2007/09/84652919-3.jpg
źródło (http://www.pbase.com/mziel/image/84652919.jpg)

6. Poza na kotka ze Shrek'a

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2007/09/84284237-3.jpg
źródło (http://www.pbase.com/mziel/image/84284237.jpg)

7. Żadna poza - po prostu kocia mama pilnująca maluchów

https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2007/09/84652929-3.jpg
źródło (http://www.pbase.com/mziel/image/84652929.jpg)

To taki mały wycinek pobytu u Dziadków :-)

Archangel
17-09-2007, 23:09
3 jakby zielsko było jakieś ładne, to całkiem całkiem przyjemne :)
5 :)
6 fajna, taki smutny
7 oczy fajne zgrane z tłem

Pinki
17-09-2007, 23:18
Przyjemna seria.

Radosso
18-09-2007, 00:12
hehe, kotki są super. 6 faktycznie kosi.

najt
18-09-2007, 00:15
napisze tak jak Pinki...
Przyjemna seria :)

bombel
18-09-2007, 00:43
CO za potworne zdjęcia...

Te młode kotki są głodne, wynędzniałe, chore i (na ogół) boją się otoczenia... Przynajmniej na pierwszych trzech się boi... Matka to skóra i kości, gdyby była człowiekiem - ludzie pokazywali by ją palcami, że taka wychudła...

Szóste, podpisane 'poza ze Shreka' odbieram jak ponury dowcip z dzieci Oświęcimia - jak można wygłodniałego, apatycznego i żebrzącego wzrokiem malucha posądzić o chęć zabawy? Tak smutnego kota dawno nie widziałem...

swiatlo
18-09-2007, 01:24
CO za potworne zdjęcia...

Te młode kotki są głodne, wynędzniałe, chore i (na ogół) boją się otoczenia... Przynajmniej na pierwszych trzech się boi... Matka to skóra i kości, gdyby była człowiekiem - ludzie pokazywali by ją palcami, że taka wychudła...

Szóste, podpisane 'poza ze Shreka' odbieram jak ponury dowcip z dzieci Oświęcimia - jak można wygłodniałego, apatycznego i żebrzącego wzrokiem malucha posądzić o chęć zabawy? Tak smutnego kota dawno nie widziałem...

Bombel, co ty? Słyszałem że koty to jedne z nielicznych udomowionych zwierząt które tak naprawdę do przeżycia wcale nie potrzebują człowieka. Pod moim oknem w biurze na skarpie nad rzeką jest cała kolonia dzikich kociaków. Ludzie ich niby dokarmiają, ale to jest na zasadzie deseru. Co więcej, na wiosnę w okresie wysypu małych zlatują się tutaj sępy dla których te kociaki stanowią łatwe pożywienie. Niestety, ale sępy mimo że brzydkie też muszą jakoś żyć...
Dzikie koty sobie świetnie dają radę. A kot nie może być przecież przepasiony. On musi być chudy bo dzięki temu ma większą sprawność i agresję jako myśliwy.
A że chorują to jest to po prostu naturalna selekcja. Być może okrutna, ale tak jest od miliarda lat. Człowiek jako jedyny tą zasadę zakłócił....

bombel
18-09-2007, 01:46
A kot nie może być przecież przepasiony. On musi być chudy bo dzięki temu ma większą sprawność i agresję jako myśliwy.

To jest zasadniczy i nader często opowiadany stereotyp, który jak każdy stereotyp nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Prawde jest taka, że kot (ten tzw. domowy) jest łowny, to znaczy dużo poluje - jeśli jest najedzony i zadowolony z życia.

Jeśli jest głodny i zabiedzony - staje się apatyczny, niemrawy, bojaźliwy i zdecydowanie mniej poluje. Każdy behawiorysta Ci to powie, a także co drugi gospodarz na wsi, który koty karmi.

Koty, których się nie karmi, dziczeją, chorują, nie łowią szkodników, wykradają pożywienie innym, jeszcze słabszym zwierzakom i same stają się ofiarami innych drapieżników, jak choćby kun. Najedzone (nie nażarte i nieruchawe jak domowe koty w Krakowie, w tym mój), tylko właśnie najedzone - polują nadzwyczaj chętnie, niejako dla sportu i wprawy.

Jedyna osoba, którą musiałem do tego przekonać był najbliższy mnie sąsiad na wsi - jak wszyscy zobaczyli, że jego koty są łowne - zaczęli dokarmiać też swoje.





Słyszałem że koty to jedne z nielicznych udomowionych zwierząt które tak naprawdę do przeżycia wcale nie potrzebują człowieka.

To oczywiście bzdury, bo tak uogólniać nie można. Jedne dadzą sobie radę, inne nie (koty są stworzeniami o wyższych czynnościach psychicznych, to znaczy są odróżnialnymi indywidualnościami). Jedne są muflonami, inne agresorami, jedne są potulne i ufne, inne wprost przeciwnie. Jedne mają charakterek, inne nie - dokładnie jak z psami czy ludźmi.

To właśnie psy są słynne z tego, że bezpańskie i porzucone - tworzą watahy na obrzeżach miast, po to, by przeżyć. I co - też powiesz, że to gatunek, którego nie trzeba karmić, a już broń boże nie za dużo? Konie, wypuszczone na wolność i mające trawy w bród też przecież przetrwają do zimy - więc też nie karmić?

Powtarzanie takich niemądrych uogólnień jest szkodliwe - kmiecie na wsi krowie i świni jeść dadzą - bo to się zabije potem i mięsa musi być dużo, ale z kota czy psa pożytku nie ma - rzuci mu się byle gnat, a o resztę, niech się martwi sam.

A ja powiadam - bo przeżyłem na własnej skórze - Kraków bez kotów, tych przeganianych z kąta w kąt, kryjących się po piwnicach i dokarmianych przez staruszki - utonie w powodzi szczurów. 20 lat mieszkania na starówce, mam doświadczenie.

Zaś utrzymanie populacji w ryzach - to już zupełnie inna para kaloszy i temat na osobne opowiadanie.

swiatlo
18-09-2007, 01:58
To jest zasadniczy i nader często opowiadany stereotyp, który jak każdy stereotyp nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Prawde jest taka, że kot (ten tzw. domowy) jest łowny, to znaczy dużo poluje - jeśli jest najedzony i zadowolony z życia.

Tak mówisz? Ale czy to co mówisz nie tyczy się tylko kotów już urodzonych i wychowanych w uzależnieniu od człowieka? Czy to samo też się tyczy kotów urodzonych na dziko? Ta kolonia kotów pod oknem mojego biura na oko ma się świetnie. Koty wyglądają na zdrowe i sprawne. Z pewnością śmiertelność jest tam dość wysoka i zdrowy wygląd tych kotów jest po prostu wynikiem naturalnej selekcji. Ale czy selekcja naturalna nie jest że tak powiem "naturalna" i słuszna?

bombel
18-09-2007, 02:17
Tak mówisz? Ale czy to co mówisz nie tyczy się tylko kotów już urodzonych i wychowanych w uzależnieniu od człowieka? Czy to samo też się tyczy kotów urodzonych na dziko?


Tak, dotyczy wszystkich. Koty są drapieżnikami i chęć polowania mają wszczepioną na stałe. Jeśli są biedne, chore, słabe i wygłodzone - polują coraz mniej, z mniejszym efektem i w rezultacie wpadają w spiralę, na końcu której jest już tylko trumna. Dotyczy to nie tylko tych domowych, dziko żyjących też (mówimy o kotach domowych, bo nie wiem jak to jest u żbików, ocelotów czy tygrysów).

I przeciwnie - jeśli są zadowolone z życia, najedzone - polują chętnie nawet nie zjadając zdobyczy. Moje kotki przynosiły mi stada martwych myszy do łóżka, jak wyjeżdżałem z nimi na wieś na wakacje - dlatego, że były dobrze odżywione i pełne werwy (kotki, co do myszy, to nie wiem :)).


CO zaś do liczności populacji i tego, czy stado ma się dobrze - takie grupy rządzą się innymi prawami, niż czwórka kotów na wsi. Nie możesz na przykład wiedzić, ile młodych kociąt zostało zjedzonych przez samce, i jakie mechanizmy powodują żywotność stada, które żeruje na zurbanizowanych przedmieściach.

Nauka w ogóle ma o tym dość mętne pojęcie i dopiero zaczyna interesować się zwierzętami, które niejako wbrew naturze żyją w miastach i to nie bardzo wiadomo jakim cudem. Są tego liczne przykłady, nie tylko wród czworonogów, ale i innych. NIektóre zjawiska zresztą są bardzo ciekawe same w sobie (np. rozbijanie orzechów na ulicy przez ptaki - ale tylko tam, gdzie działa sygnalizacja świetlna, lub żerowanie wróbli przy bazach autobusów). To skądinąd przciekawe sprawy.

Dark
18-09-2007, 12:14
Cóż... z mojego punktu widzenia kot/pies wypuszczony "samopas" to szkodnik. Psy i koty masakrują w zastraszającym tempie naszą faunę, od dużych kręgowców po bezkręgowce, wiele z nich pod ścisłą ochroną. Nie wspomnę czego zwierzęta te dokonały na nowo zasiedlanych wyspach Pacyfiku itp. Dlatego nie dziwię się, że należało ustalić prawo pozwalające (zabrzmi to bardzo brutalnie) odstrzału takich zwierząt. Niestety człowiek rzadko zdaje sobie konsekwencje z tego co robi... i cierpią na tym zarówno przydomowe zwierzęta jak i ich dzicy krewniacy.

Co do zdjęć, bo o nie chodzi :) Najbardziej podobają mi się 1, 3 i 5. Fajnie skadrowane, ładna kolorystyka.

grzegorzant
18-09-2007, 18:44
powiedz no Paniekolego, KOGO zobaczył futrzak na 3 ce he? ;)
pozdrawiam

mziel
18-09-2007, 20:42
Widzę, że zdjęcia wzbudzają emocje - dobrze. Tak powinno być. Części się podoba, bomblowi nie - i bardzo dobrze, każdy ma prawo odbierać utrwalony obraz tak jak chce - dowolność interpretacji, dowolność emocji...

Grzegorzant - pieski dwa zobaczył :-) Nieszkodliwe!

bobmel, cieszę się, że jesteś miłośnikiem kotów - ja też je lubię (może nie wychowałem żadnego, ale ludzie lubią np. chomiki a też nie mają... Ja mam!). Muszę Cię pocieszyć: koty nie są wychudzone, nie są wygłodniałe, nie chorują... Czasami mają ropę w oczach - to fakt - pewnie trafiłem na taki dzień (tak, wiem - zaraz powiesz, że ropa świadczy o chorobie). Zwierzaki są bardzo żywe, radosne, chętnie się bawią ze sobą i z ludźmi. Zdjęcia są robione w taki sposób, żeby przerysować kocie mordki - stąd Twoje bardzo mylne wrażenie, że kociaki są chude.

Koty te chowają się w szopie - tam Dziadkowie całkiem niedawno znaleźli je z nową kotką, która również nie jest wychudzona i która jak się okazało jest bardzo towarzyska. Koty na pewno nie są spasione ale dostają dodatkowy pokarm dla młodych kociaków. Kotka oswoiła się już nawet z psami, które po pewnym czasie wiedzą, który kot jest "ich" i go nie gonią... Zaczęła więc wyprowadzać kociaki z części gospodarczej do części mieszkalnej - maluchy mają pierwsze kontakty z psami (z których strony, powtarzam, nie grozi żadne niebezpieczeństwo) - stąd przestraszenie na niektórych zdjęciach.

Nie są to koty domowe, tak często zapasione przez swoich właścicieli, którzy prześcigają się w lśnieniu futra i ilości kilogramów... Kotka jest łowna - przynosi również małym myszki, którymi się "bawią" (mam nadzieję, że nie muszę tłumaczyć tego).

Powtarzam - żadna krzywda im się nie dzieje - śpij spokojnie :-)

msz1977
18-09-2007, 21:33
Bardzo dobry topic i zdj. też! W końcu zdjęcia (niezamierzenie, sądzę) wzbudziły emocje.
Czy na 3ce to ono aby nie ziewa?
Mnie/mi :-D ,się bardzo seria podoba.

swiatlo
18-09-2007, 22:28
Taki offtopik, taka dygresja, mam nadzieję że autor się nie pogniewa.
Muszę powiedzieć że bardzo lubię kocie historie. Koty to prześmieszne stworzenia.
Moja uliczka ma jakieś 100 m długości i licząc dwie strony to jest na niej 14 domów. W każdym z nich jest kot podwórkowy, czyli na całej ulicy mieszka 14 kotów. Są one bardzo towarzyskie, wszystkie dobrze odchowane i wykarmione, wszystkie oczywiście wykastrowane. Tak więc stosunki seksualne między nimi się nie zdarzają, ale za to towarzyskie jak najbardziej. Na okrągło się odwiedzają nawzajem, razem przesiadują, czasami się bawią, czasami udają że się biją.
Mój sąsiad na przykład ma dwa posłania na jego ganku - jedno dla jego własnego kota i jedno dla mojego Feliksa. Czyli mój Feliks 50% czasu przesiaduje u sąsiada, a 50% u siebie czyli u mnie. Z kolei na mój ganek przeprowadził się kot jeszcze innego sąsiada i właściwie przesiaduje u mnie 90% czasu.
Tak naprawdę to nie mogę mojego Feliksa nakarmić bo od razu złażą się inne koty. Psy pilnują swoich misek, a koty się dzielą wszystkim co mają. Tak więc jak chcę aby Feliks był najedzony to mu nasypuję jedzenie i muszę przy nim stać 5 minut odganiając inne koty, i jak Feliks skończy to miskę zabieram do domu żeby inne koty się nie nauczyły że jedzenie u mnie publiczne.
Nie ma jak umyć samochodów, bo jak tylko zostawię samochód na ulicy to nie minie chwila i widać na masce kocie łapy. W ogóle koty uwielbiają się ogrzewać na ciepłych maskach samochodów.

W ogóle chętnie posłucham innych historii o kotach. Czy wasze życie też jest w kocim towarzystwie?

Zbigniew
18-09-2007, 22:32
Tak. Ja mam rudego kocura - Florka, który pomieszkuje z nami od dobrych kilku lat (pokazywałem gdzieś na forum). Jednego nie można mu odmówić - charakteru - jak chyba w przypadku każdego kota :) :)

bombel
19-09-2007, 00:29
mziel - cieszy mnie co piszesz i mam nadzieję, że rzeczywiście sprawy idą ku lepszemu.

Widzisz, ja wychowałem się z kotami, nie pamiętam czasu, żeby nie było w domu kotki, lub dwóch... Bywały też psy, ale te czasem, a koty zawsze. Mimika kocia jest dla mnie o wiele prostsza, zrozumialsza i bardziej wyrazista niż mimika psa na przykład, i muszę powiedzieć, że nie widzę tego szczęścia w minach kociąt, niezależnie od przerysowań.

Ale mam nadzieję, że jednak zagości, skoro tak twierdzisz.

mihow
10-12-2007, 16:21
Fajne foteczki. Mnie się bardzo podobają...

!AGresT
10-12-2007, 16:25
Fajne fotki a 7-rewelacyjne kolory.

harb
10-12-2007, 16:32
Fajne foteczki. Mnie się bardzo podobają...

mnie tez

MajaS
10-12-2007, 17:36
Od dawna koty dzielą się ze mną domem, ale nie jestem jakoś specjalnie przeczulona na ich punkcie, a tu napiszę jakie miałam skojarzenia podczas oglądania fotek (zanim poczytałam wasze komentarze i wyjaśnienia autora):
1., 2.,3. - koci katar, a jak ta infekcja to i zarobaczenie...
4. dymny kolor - ciekawy
5. na tle reszty - rewelacyjne zdjęcie! :)
6. "Poza na kotka ze Shrek'a" - (!?) to ja chyba filmu nie pamiętam....:(
7. piękny kolor oczu i pięknie pokazana stalowo pręgowana szata, a i troska w oczach jest widoczna - znaczy ok.

Mam mieszane uczucia... , ale nr 5 i 7 jestem pewna, że na tak.


Pozdrawiam
Maja

Ps. Zdopinguj dziadków do odrobaczenia gromadki i skończą sie kłopoty z ropieniem oczu. A wtedy będą Ci wdzięcznie uśmiechnięte pozować :)

irek6311
10-12-2007, 17:40
2-3-4-7 fotki Piękne ;-)
ale Cała kolekcja Ok 8)

arachiusz
10-12-2007, 21:04
no cóż super :)

Marta Baranowska
11-12-2007, 00:13
jakie duze uszy:D:D:D

mziel
11-12-2007, 21:05
mihow, odkopałeś wątek z... września? ;-) Co nie co się wydarzyło od niego ale fakt, że są to chyba ostatnie fotki jakie pokazywałem :-)

Cieszę, że fotki wywołują emocje! Dziękuję za komentarze :-)