Zobacz pełną wersję : D50 i mróz
PrzemekP
20-11-2005, 20:37
Witam,
Kupiłem właśnie swoją pierwszą DSLR - Nikona d50 z obiektywem 18-70 DX i nurtuje mnie kwestia ewentualnego, negatywnego wpływu niskich temperatur - poniżej zera - na pracę i trwałość tego aparatu. Czy Nikon zaleca jakieś "widełki temperaturowe" w jakich należy używać cyfrowych lustrzanek?
Pozdrawiam,
Przemek.
W danych technicznych (instrukcja D50 str. 132) jest podane środowisko pracy- Temperatura od 0-40st C. Natomiast na str.115 stoi, że nie nalezy przechowywać aparatu w temperaturze powyżej 50 st.C i poniżej -10st.C.
pozdr!
Witam
Chyba sciagnolem tego posta myslami!
Dzis/wczoraj brykalem z D50 po Kaziemirzu Dolnym i wlasnie mialem taki sam problem.
To co instrukcja podaje to akurat wiedzialem.
Ale chodzilo mi o rzeczywiste zagorzenie uszkodzeniem aparatu?
Zrobilem okolo 700 zdjec, czesc w ujemnej temperaturze.
I jak narazie bez zadnych problemow.
Czy moze to rzeczywiscie byc niebezpieczne dla aparatu, taka ujemna temp. ?
Pozdrawiam
Andrzej
W zeszlym roku robilem przez kilka dni zdjecia w Tatrach Wysokich przy ponad minus 20 stopniach moim D70 i wszystko jest ok. Nie bylo zadnych problemow. Trzeba tylko uwazac na to zeby dopuscic do zaparowania i naglych zniam temperetury w ktorej jest aparat.
Rownierz mi sie wydaje ze nie powinno byc wiekszego problemu.
Z tego co zauwazylem to szybciej akku polecial, ale to wszystko.
Pozdrawiam
Andrzej
hmmm tak się zastanawiam.....
czy przechowywać=fotografować? W - 11 C już nie wolno fotografować?
O! Gamling chyba mi już odpowiedział zanim jeszcze napisałem :)
A propos tego zaparowywania: to kiedyś na forum Canona chyba dorwałem taka dyskusje dwóch facetów o to czy aparat zaparowywuje przy wychodzeniu z ciepłego na zimno czy odwrotnie.No i czy po powrocie z focenia na zimnie odkręcać czy nie odkręcać obiektywu żeby się para nie skraplała na matrycy. Co Wy myślicie na ten temat? Jakieś szczególne wskazania po powrocie do domu z zimowego pleneru?:) Jak przeciwdziałąć temu zaparowywaniu ?
biszkoptwielki
21-11-2005, 02:04
mi sie wydaje ze zdecydowanie fotografowac niz przechowywac ;)
Najwazniejesz moim zdaniem jest rozsadne podejscie zeby z cieplego domu nie wybiegac z aparatem na -24 a wszystko powinno byc dobrze. A co do odkrecania obiektywu to nie wiem, moze faktycznie jak sie go odkreci to szybciej para wodna wyparuje.Nie zmienia to faktu ze temat strasznie na czasie, a o sprzet trzeba dbac.
były już o tym wątki na forum...poszperaj, tam jest wszystko wyjaśnione :P
szybciej, bo szybciej, ale najbezpieczniej jeszcze przed domem wsadzic go w czapke i spokojnie czekac, wtedy wszystko skropli sie nie niej, a nie na aparacie
zasadniczo trzeba uwazac na nagle skoki temp jak wspomnieli przedmowcy. akumulatorek pewnie tez wytrzyma krocej niz zwykle.lcdek moze zaświrowac czasem.poza tym to chyba zamarzniecie na smierc nie grozi...
grzechoo
22-11-2005, 10:48
największym zagrozeniem są własnie różnice temperatur, nagła zmiana może powodować zapraowywanie, lub też skraplanie się pary wewnątrz aparatu. to może być bezpośrednią przyczyną uszkodzeń
sie wie ze kazdy wspolczesny sprzet elektroniczny pracuje od 0oC do 40oC tylko.
jest to pewne zalozenie konstruktorów - i to niego dopasowane sa wszystkie podzespoły.
bo jak wszyscy wiemy - charakterystyka tranzystorów zmienia sie w zaleznosci od temperatury.
:)
szybciej, bo szybciej, ale najbezpieczniej jeszcze przed domem wsadzic go w czapke i spokojnie czekac, wtedy wszystko skropli sie nie niej, a nie na aparacie
Jeszcze lepiej nie w czapkę, a w torbę foliową ścisło owiniętą wokół aparatu - znaczy się bez powietrza w środku. Wtedy aparat szybciej będzie gotowy do uzytku w pomieszczeniu, a wilgoć osadzi się na zewnętrzu torby.
ja jednak wole czapke, nie chce znalezc aparatu w torbie wypelnionej do polowy woda, wole bawelne ;]
Ponury_Kosiarz
22-11-2005, 15:30
W Zakopanym łaziłem z wywalonym aparatem na prawie dwudziestostopniowym mrozie przez kilka godzin i nic się nie stało. W tym czasie było kilka gwałtownych zmian temperatury spowodowanych wejściem do cieplutkiego schroniska i jedynym negatywnym efektem było zaparowanie obiektywu.
Niejednokrotnie łaziłem przez pół dnia w mroźne dni z aparatem na wierzchu po lesie i absolutnie nic się nie stało. Nie przesadzajmy, to nie jest tak, że nie można w zimę robić zdjęć. Nie wdaję się w dyskusję jak mróz ma się na opóźnienie migawki lub przymarzanie lustra, bo to jest po prostu śmieszne :D
Cieszmy się sprzętem i róbmy zdjęcia, a nie zamartwiajmy się ;)
Moim zdaniem sprzętu nie wolno:
- rzucać
- wkładać do wody
- wkładać do ognia
- brzydko nazywać, gdyż może się obrazić :mrgreen:
I wszystko w temacie.
Pozdrawiam !
nie chce znalezc aparatu w torbie wypelnionej do polowy woda
A skąd w torbie ma się znaleźć woda? No chyba że aparat oblodził się czasie pracy...
Po to jest właśnie torba. Wilgoć z powietrza skrapla się na zewnątrz torby chłodzonej od środka przez aparat. Torba jest plastikowa więc nie przepuszcza wody ze swego zewnętrza do wnętrza, czyli do aparatu. Pozostaje on więc suchy, a przy tym ogrzewa się szybciej niż leżąc w czapce/torbie, więc szybciej jest gotowy do pracy.
mnie na mrozie pada karta pamięci w d70s (sandisk extreme III 1gb) czasem się wyświetli błąd, a czasem, że na karcie nie ma zdjęć. Problem kilka razy rozwiązał się po resecie aparatu ale niestetety czasem trzeba uruchomić programiki do odzyskiwania danych - co oczywiścei nie daje pewności, źe cokolwiek sie uratuje :/ . Nie wiem czy to wina aparatu czy karty ale jest to niemiłosiernie denerwujące!
Jeśli ktoś spał w namiocie w warunkach zimowych,wie jak skrapla się para wodna-jest poprostu wszędzie.
Mój D50 również był pokryty kroplami wody,miałem niezłego stracha,ale na szczęście żadnych powikłań aparat nie doznał.
Na zewnątrz zaś,jedynie aku wysiadało, przy naprawde niskich temp.
sprocket
17-02-2008, 17:40
Jak zaraz Robin 102 zpbaczy to :) to sie dopiero zacznie ;)
autograf
17-02-2008, 17:45
i po takiej strzelaninie na -20st, wrzucili go w plastykowy worek...
a po godzinie zmartwychwstal ;)
Dobra, przestancie sie juz wydurniac ;)
Aparat zbiera wilgoc z powietrza, gdy sie go (nie GO) przeniesie z zimnego otoczenia do cieplego, a odkrecenie wtedy obiektywu jest jednym z najglupszych pomyslow.
Najpierw trzeba pozwolic mu sie ogrzac w jakims opakowaniu do temperatury otoczenia, a potem nalezy go wyjac, aby ewentualne resztki wilgoci z tego opakowania mogly sie swobodnie ulotnic.
Witam !!
Myślę że ten wątek może coś wyjaśnić:)
http://forum.nikon.org.pl/showthread.php?t=45744
Sam testowałem D50 zimą i żyję (aparat i ja)
velaskez
19-02-2008, 21:58
ja wczoraj biegałem 8h z D80 było -10:)
A zdajecie sobie sprawę z tego ile kasy skosił by ktoś kto wypuścił by jakiś ładną plastikową obudowę w stylu camera armour wypełnioną czymś izolującym ciepło (folia aluminiowa:D?) i powiedział, że dzięki tej wspaniałej rzeczy można bezpiecznie użytkować aparat przy -10 C oraz 2 razy droższą wersję pr0 pozwalającą na korzystanie z aparatu w -25 C oraz podczas opadów śniegu. Taka sztuczna potrzeba rynkowa ale jestem pewien, że pełno osób bo to kupiło.
hmmm... może by tak opatentować ten pomysł... pomoże ktoś ;) ?
velaskez
19-02-2008, 22:15
myślę że puszka do opadów śniegu to po prostu puszka na deszcz. Nie uważasz?
A patent na deszcz już jest...
może drugą baterię i grzejnik wstawić albo ciepłowody podłączone do specjalnej kamizelki odprowadzającej ciepłotę ciała i wpuszczającej to ciepło w aparat?
myślę że puszka do opadów śniegu to po prostu puszka na deszcz. Nie uważasz?
A patent na deszcz już jest...
może drugą baterię i grzejnik wstawić albo ciepłowody podłączone do specjalnej kamizelki odprowadzającej ciepłotę ciała i wpuszczającej to ciepło w aparat?
niech nasza krew popłynie w żyłach aparatu xD to będzie dopiero więź xD
velaskez
20-02-2008, 09:53
za duże ryzyko zatopienia:)
ale można popróbować z indukcją...w końcu jak aparat wisi na szyi to się ociera o kurtkę, z tego byłby jakiś prąd:)
Ale rozdmuchany temat. Nad czym się tu rozpisywać?
Woda się skrapla na chłodniejszej powierzchni. Podstawy fizyki.
Swojego testowałem na –15 przez parę godz. I nic się nie działo. D..pa mi tylko zmarzła i tyle.
Po przyjściu do domu aparat na jakiś czas zostawiam w plecaku , a tylko kartę wyjmuję wcześniej żeby sobie fotki ściągnąć. Odkręcanie obiektywu to skrajna głupota.
Nie ma co rozdmuchiwać tematu. Aparat to nie jajko.
Nostromo
20-02-2008, 18:22
Skraplająca się woda nie jest az tak strasznym problemem. Moim zdaniem najbardziej dostają po "garach" elementy
mechaniczne. Migawka przy ekstremalnych czasach poddana jest wielkim udarom, a przy zmianie geometrii jej elementów pod wpływem chłodu dochodzą dodatkowe napręzenia. Może to spowodować jej szybszą awarię. Jeśli puszka jest na gwarancji naprawić musi ją Nikon, bo nie da się stwierdzić że padła ona wlśnie zpowodu "niskich temperatur" A to w skali globalnej kupa kasy. Koszt elektroniki przy tym to mały pikuś I tu właśnie firma Nikon zabezpiecza się pisząc w instr. aby fotografować w dodatnich temperaturach. Znakomita część amatorów z "zachodnich" krajów zastosuje sie do tego zapisu i już parę groszy zostaje firmie w kieszeni. Ale my będziemy robić fotki dalej, czy deszcz, czy mróz bo puszka po trzech latach to zabytek.
Pozdrawiam
Skraplająca się woda nie jest az tak strasznym problemem. Moim zdaniem najbardziej dostają po "garach" elementy mechaniczne.
no według mnie to właśnie woda (para wodna) dla większości jest problemem, a niżeli naprężenia na migawce (nikon na pewno to przewidział przy projektowaniu migawki)
więc dla osób które się naprawdę boją o wilgoć, to po pierwsze nic się nie skrapla przy wychodzeniu z ciepłego do zimnego, więc wyjście z ciepłego domu na dwór przy minus 10 (albo i więcej) nie jest szkodliwe
para wodna skrapla się na przedmiocie zimnym, przy wejściu do ciepłego, więc przed wejściem proponuję (za poprzednikami) wsadzić do foliowej torebki i szczelnie ją zamknąć (zimne powietrze ma znacznie mniej wilgoci), a dla naprawdę bojących się o sprzęt, radzę do torebki wrzucić woreczek do pochłaniania wilgoci (można go znaleźć w różnych nowo zakupionych rzeczach)
przy włożeniu aparatu do foliowej torebki (lub innej rzeczy szczelnej!! nie czapka!!) para wodna z ciepłego powietrza skropli się właśnie na opakowaniu a nie na aparacie
a czapka dlatego nie, bo dopuszcza bardziej wilgotne powietrze (ciepłe) do aparatu
no ale jeżeli ktoś naprawdę boji się robić zdjęcia na mrozie, to proponuję w ogóle nie wychodzić z domu!! ;)
ja tam robiłem zdjęcia d80+nikon 18+70 przy minusowej temperaturze i padającym śniegu i nic się nie stało
więc nie należy, przesadzać z obawami o sprzęt, to co podaje producent zawiera dość duże współczynnik bezpieczeństwa (nie liczę samolotów ;) )
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.