Zobacz pełną wersję : Crashtesty DSLR'ów ..
no wlasnie duzo sie o tym mowi ze ten aparat zniesie to a ten tamto a mnie interesuje czy sa jakies strony gdzie przedstawione sa fotki i dokumentacja po jakis testach wytrzymalosci w trodnych warunkach ?? :mrgreen:
krzys123
14-11-2005, 20:29
mozesz zapoczatkowac taka tradycje i jako pierwszy przetestowac swoje D70
hehehe .. nie bede ryzykowal za bardzo sie do niej przywiazalem :D
a pytam serio .. kiedys gdzies w necie natknalem sie na jeden test bodaj Canona 1D cos tam .. w ktorym gosc oblal go spora iloscia wody wylaczyl/wlaczyl i dalej pstrykal fotki :)
No , a łupnęło tak że aż mi się ciepło zrobiło.
Kapitan Planeta
14-11-2005, 21:50
no wlasnie duzo sie o tym mowi ze ten aparat zniesie to a ten tamto a mnie interesuje czy sa jakies strony gdzie przedstawione sa fotki i dokumentacja po jakis testach wytrzymalosci w trodnych warunkach ?? :mrgreen:
A kogo na to stać :?:
Kilka lat temu , w kosciele mój F90X z gripem, Tokiną ATX 80-200 i SB-25 spadł na posadzkę.
Efektem był rozbity filtr. Poza tym kilka razy w górach "zaliczałem glebę" z wiszacym na szyji wycieczkowym F90 i trochę tylko porysowałem osłonę przeciwsłoneczną na zoomie. Sam wychodziłem w gorszym stanie. Po tych "wypadkach", kiedy widzę niektóre aparaty np na giełdzie, nie potrafię sobie wyobrazić co mogło je doprowadzić do ich stanu. :shock: .
A kogo na to stać
hmm wiec ja moze sie wytlumacze z jednej strony myslalem ze moze producenci robja jakies testy swoich produktow .. ale widze ze chyba przesadzilem :) .. a z drugiej zastanawialem sie ze moze gdzies ktos opisal swoje przypadki z aparatem tak jak np ten opisany powyzej i ze istnieje jakas baza dzieki ktorej bedzie mozna porownac ktore body jest wytrzymale bardziej a ktore mniej :)
Pawel Pawlak
15-11-2005, 01:27
potwierdzam, ani aparat ani obiektyw nie ucierpiał :) Ale nie będę sprawdzał czy to powtarzalne wyniki ;)
rocznik70, poszla jedynie oslona? ;)
gmoszkow
15-11-2005, 02:40
Moja stara wysłużona F601 spadła z dużym impetem na betonową posadzkę z wysokości około 2 mertów (pasek zachaczył z róg stolika i wystrzeliła z tego paska jak z procy). Aparat udeżył częścią body w której znajduje się bateria i to byl jedyny element, który uległ uszkodzeniu.
Minimalna ilość kleju załatwiła sprawę, aparat oddałem do sprawdzenia (jeszcze na marszałkowskiej) i wszystko było sprawne i lustro i migawka i AF.
Teraz tym aparatem foci mój przyjaciel i bardzo sobie chwali bo z przyczyn wyżej opisanych oddałem ten aparat praktycznie za darmo.
Mojej D70 na razie nie upuściłem choć niedługo ją opuszczę - idzie nowe...
Pozdrawiam
Grzegorz
radziu.art.pl
15-11-2005, 08:17
jejku co za masochizm...widzialem stronki ludzi ktorzy chwalili sie czesciami od rowerow ktore polamali ale zeby odrazu rozwalac swoje ukochane aparaty? to chyba lekkie zboczenie...
Kapitan Planeta
16-11-2005, 00:04
hmm wiec ja moze sie wytlumacze z jednej strony myslalem ze moze producenci robja jakies testy swoich produktow .. ale widze ze chyba przesadzilem :)
Nie przesadziłeś. Producenci sprzętu foto na pewno robią takie testy tyle, że wyniki są tajne i nikt ich nie opublikuje. Każdy aparat jest super hiper niezawodny. :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Robiłem kiedyś zdjęcia stojąc na stole w pewnym pomieszczeniu. Miałem wtedy Eosa 50E w rękach a jego pasek owinięty wokół nadgarstka. Nie opacznie zbliżyłem się za blisko krawędzi stołu i z całością zrobiłem fik do tyłu, jak w kreskówce :lol: . W locie, ręce rozłożyłem na boki i z całym impetem, aparatem już nie w dłoniach tylko trzymając za pasek, zaje...łem o ścianę. Eos wydał z siebie piiiiiiii :shock: Dżizas, jaki byłem przerażony.
Nic się nie stało. Kompletnie nic. Do końca jak go miałem, nie ujawniła się żadna usterka. :)
Kiedyś crashtest (delikatny, przyznaję) zrobił mojemu aparatowi dobrze. 9xi - Minolta znaczy się - spadła mi z 1.5 m na drewnianą podłogę. Niby nic, ten korpus wytrzymałby znacznie więcej, ale dzięki temu upadkowi znikł wredny paproch tkwiący gdzieś pomiędzy pryzmatem, a szybką z wyświetlaczem LCD. A problem z tym paprochem był taki, że nie dało rady wyciągnąć go ani wydmuchać "od dołu", a jedyną metodą pozbycia się go byłaby rozbiórka góry aparatu. Domyślacie się ile ta operacja by kosztowała. A tak - jedno PUK! i po kłopocie.
Skakałem kiedyś po śliskich kamieniach (któryś potok w Tatrach) z zenkiem na szyi. Nagle myk, i budzę się z ryjem w potoku. Zenek też, znaczy z heliosem na głazach. Heliosa nieco pokrzywiło, co objawiało się tylko i wyłącznie większym oporem przy poruszaniu pierścienia ostrości. A zenkiem nadal można było gwoździe wbijać :)
no ale mialo byc p DSLR a nie o tankietkach z dzialem 35 mm produkcji (zd)radzieckiej ;-)
wątek umiera, znaczy, że nikogo na razie nie stac na takie testy :)
testowałem upadek z wysokości około 3 metrów na plecy
do 801s dokrecona była yaszma 300/2,8 a wszystko w plecaku alpinusa
wyrwało mocowanie bagnetu w aparacie (2 sruby), uszkodzona migawka i lustro
w obiektywie bagnet został pokrzywiony
aparat sprzedałem
szkło słuzyło mi jeszcze jakiś czas
pozdrawiam
Narazie staram sie dostosowywac do zasady nieupadania.
I tez nie widac zadnych skutkow ubocznych... :)
jakis czas temu na jebaju znalazlem aparat d1h albo x .. gosc chyba przejechal go walcem .. generalnie cale body powgniatane monitor LCD pekniety .. co dziwne gosciu twierdzil ze aparat w 100% sprawny :/
radziu.art.pl
24-11-2005, 20:47
a w jakiej byl cenie?
Mogłeś być na warsztatach to był byś swiadkiem wytrzymałości D70 i obiektywu (chyba ) 17-55 f:2,8 nikora. Rocznikowi_70 upadł on na podłoge i po za połamaną osłoną (tulipanem) nic aparatowi się nie stało.
Znajac moj refleks, to dostalbym zawalu przed tym jak zestawik by spad na podloge. :shock:
Własnie moj D70s spadl z biurka, działa, ale ja miałam mikrozawał. Czy jestem materialistka? Zobaczymy czy podziala dlugo, ale mam jeszcze 6mies gwarancji :)
A z bany wyskakiwaliście z sprzętem :?: Zgadnijcie jakie były wyniki tego crash testu :roll:
jejku co za masochizm...widzialem stronki ludzi ktorzy chwalili sie czesciami od rowerow ktore polamali ale zeby odrazu rozwalac swoje ukochane aparaty? to chyba lekkie zboczenie...
Może taki nowy trend, demolka sprzętu po sesji ... jak zespoły heavymetalowe.
Na moim D70 test wytrzymałości przeprowadziła małżonka. :( Stał sobie spokojnie na statywie, miał założoną sigmę 70-300, wagę znacie. Przechodziła i cały zestaw runął na beton !!!!
Zamarłem !!!! Body się nic nie stało, ucierpiała sigma. Wylądowała w serwisie, koszt naprawy 300 zł., oberwały się prowadnice. Ale wróciła jak nowa, niema śladu testu !!!
Pracuję w straży pożarnej. W zeszłym roku na ćwiczeniach spadłem z 8 m na glebę wraz z F100 + 24 mm. Ja się leczę do tej pory natomiast jeśli chodzi o sprzęt to filtr obiektywu pękł w drobny mak - reszta działa bez zarzutu.
A co powiecie na to? http://cgi.ebay.co.uk/Nikon-500mm-F4-Manual-Focus-Professional-Nikkor-lens_W0QQitemZ7594832996QQcategoryZ3343QQrdZ1QQcmd ZViewItem
to sie nazywa obiektyw po delikatnych przejsciach :P
napewno sprawny ;)
niezła impreza była ;) apropo topicu moja 50tka w pierwszych dniach urzytkowania, spakowana do torby, wraz z zenitem i kilkoma innymi pierdółkami gotowa na sesje w plenerze miałą zostać przetransportowana za pomoca moich niezgrabnych rąk z punktu A (Biurko) do punktu B (krzesło w przedpokoju), efekt był taki że łapiąc za rant torby (nigdy tego nie róbcie) podnosząc ją na wys ok 5 cm nad biurko i przenosząc cały ten cięzar do wysokości roboczej moich rak (wysokość ok 1 m nad poziomem podłogi) będąc w ruchu przyspieszonym niejednostajnie, siła odśrodkowa która powstała w wyniku ruchu po łuku całej zawartości umsknęła mi się z palcy i lotem niejednostajnym prostoliniowym (opadała) trafiła na odkurzacz czołem torby, i było duuużo huku jak to wszystko runęło na ziemie. Zamarłem w bez ruchu niewiem na ile wydawało się wieczność zanim spadła. Efekt był taki że wszystko asie pokotłowało w srodku ucierpiał jedynie zenon w któym uległa uszkodzeniu pokrywka obiektywu i helios któy do tej pory dziwnie trzeszczy ale działa :) a Niki z pozycji LCD w dół stanął na obiektywie. I wszycy żyli dłuugo i szczęśliwie.
Te wypociny to nadmiar mojego wolnego czasu... szukam pracy !!!
Wojtek Noga
01-03-2006, 09:39
Witam,
Moje doświadczenia siegają Zenita B, Praktici MTL 3 i Nikona F100. Zdecydowanie najdrożasza była naprawa F100.
Wszystkim udało się osiągnąć podłoże z wysokości ok 1,2 m.
MTL 3 - po naprawie migawki - pozostała dziura w korpusie w miejscu mocowania paska. Z tego powodu korpus oklejony jest plastrem a używałem pokrowca z twardej skóry.
F 100 - w zasadzie na korpusie nie ma śladów po za jednym obiciem na pryzmacie ok 1,5 mm. Nie jest to wgniecenie. Po naprawie migawki cięzko stwiedzić, że korpus uderzył o płyte chodnikową ( z zamocowanym obiektywem 70-200)
ZENIT B - musiałem naprawić zerwany pasek.
Oczywiści ZENIT B ma najmniej (lub jak kto woli nie ma ) elementów wrażliwych. Jednak moge powiedzieć, że korpusy Nikona są wytrzymałe. Po naprawie czyszczeniu i regulacjach wszystkie systemy działją poprawnie.
Innych testów "nie robiłem" i nie planuję. Są to z reguły kosztowne doświadczenia i pozbawiają sprzetu na pewien czas, czasami na bardzo długo.
Pozdrawiam
Wojtek
O pancerności zenitow moglem sie przekonac kilkukrotnie. Znajomemy z ktorym pewnego pieknego dnia fotografowalem okolice rzeszowskiego rynku przy zmianie obiektywy z wysokosci okolo 1,5m wypadl aparat. Rezultat:
Aparat 1:0 kostka brukowa. Do dzisiaj jest wbita o 2 cm :D
D70 jeszcze nie testowalem choc lapalem go kilkukrotnie w ostatniej chwili (uff).
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.