Zobacz pełną wersję : Zero zleceń ślubnych
Nie mam się gdzie wypłakać, więc może tutaj. Zero zleceń ślubnych, nic. Mam portfolio (kilkadziesiąt zleceń jako podwykonawca dla agencji), wystartowałem w grudniu z własną ofertą, kampanie reklamowe ad-words, gumtree, sporo zapytań (rozumiem, że jak ktoś pyta już o termin to moje zdjęcia są dla niego ok.), ale nic nie przełożyło się na umowy. Zero. Nie ma za co żyć. A fotografia ślubna miała być tylko źródłem dochodu na inne bardziej ambitne projekty. Czy miałem za wysokie ceny? Skoro dla agencji robiłem sam reportaż z obróbką za 1200zł, to teraz bezpośrednio chciałbym wziąć dla siebie minimum 1500zł (plus koszty albumów). Ludzie na targach wołają od 2000 tys. w górę. Więc dlaczego zero zleceń ?
Reklama leży i kwiczy. Musisz być w google, bez tego nie ma zleceń, nie mówię o adwords tylko o normalnej pozycji wypracowanej przez pozycjonowanie. No i cena adekwatna do PF. Wtedy 1. znajdują Cię 2. widzą że masz dobre zdjęcia w konkurencyjnej cenie 3. masz klienta.
Daj link do PF, z ciekawości obejrzę.
w PL jest jakies 10-15 mln fotografow slubnych... az tylu slubow rocznie nie ma, zeby kazdy mial co robic.
R jak zawsze pesymista :) jeśli robisz dobre zdjęcia, masz za nie odpowiednią cenę porównywalną z innymi na tym samym poziomie, to jedyny powód dla którego nie masz klientów to reklama. Nie ważne ile wyrzucasz w adwords, mimo wszystko nie trafiasz do klientów. Zainteresuj się swoją stroną na FB.
w PL jest jakies 10-15 mln fotografow slubnych... az tylu slubow rocznie nie ma, zeby kazdy mial co robic.
No tak, ale skoro agencje robią podwójne terminy i zatrudniają podwykonawców, a np. na targach to już wielu nie miało wolnych terminów, ludzie pytają czasem już o kolejny rok, to myślałem, że jest zapotrzebowanie i znajdzie się jeszcze miejsce na rynku.
(Hmm na razie nie chcę podawać swojej strony w takim kontekście)
- - - - kolejny post - - - - - -
R jak zawsze pesymista :) jeśli robisz dobre zdjęcia, masz za nie odpowiednią cenę porównywalną z innymi na tym samym poziomie, to jedyny powód dla którego nie masz klientów to reklama. Nie ważne ile wyrzucasz w adwords, mimo wszystko nie trafiasz do klientów. Zainteresuj się swoją stroną na FB.
Nigdy nie lubiałem tego fb, zresztą tam są setki, ale zacząłem to rozwijać (zakolejkowałem codzienne posty z najlepszymi fotkami) w planach też Instagram. Google plus to jakaś porażka. Zacząłem tworzyć blog na stronie, posty o wydrukach itp. Ale google jakoś w ogóle mnie nie widzi. Może domena za młoda, bo dopiero od zeszłego roku.
nie ma zapotrzebowania. jesli dales cene 1500 to zawsze jest na twoje miejsce 6000 chetnych "mlodych wilkow" ktorzy na czarno zrobia to za 800
i nawet trotyliard wlozony w reklame nic Ci nie pomoze.
DaroD300S
03-03-2017, 14:14
Nie mam się gdzie wypłakać, więc może tutaj. Zero zleceń ślubnych, nic. Mam portfolio (kilkadziesiąt zleceń jako podwykonawca dla agencji), wystartowałem w grudniu z własną ofertą, kampanie reklamowe ad-words, gumtree, sporo zapytań (rozumiem, że jak ktoś pyta już o termin to moje zdjęcia są dla niego ok.), ale nic nie przełożyło się na umowy. Zero. Nie ma za co żyć. A fotografia ślubna miała być tylko źródłem dochodu na inne bardziej ambitne projekty. Czy miałem za wysokie ceny? Skoro dla agencji robiłem sam reportaż z obróbką za 1200zł, to teraz bezpośrednio chciałbym wziąć dla siebie minimum 1500zł (plus koszty albumów). Ludzie na targach wołają od 2000 tys. w górę. Więc dlaczego zero zleceń ?
Nie chcę Cie smucić, ale ten rynek jest nieprzewidywalny. Kiedyś pomagałem "dużej firmie" na studniówce jako kolejny operator kamery. Na studniówce była córka sąsiadki, która tak po dwóch miesiącach od imprezy zapytała, czy mam jakiś materiał video bo to co dostali od "firmy" było tragiczne. Poinformowałem, że byłem tylko operatorem i nic nie mogę zrobić. Zgadnij kogo wybrali w następnym roku ??????
W krakowie masz gignatyczną konkurencję, nie wypozycjonujesz sie w google w rok na 1 stronę. Tym bardziej ze najlepszym robią to firmy, na co dzien, a Ty założyłeś google plus, bloga, kupiłeś adwords i myslisz ze beda klienci. Wpisz w google fotograf ślubny kraków albo fotografia ślubna kraków i zobacz gdzie jesteś. Wtedy zobaczysz dlaczego nikt nie dzwoni.
W biznesie nie ma sentymentów, nie ważne czy sie fb lubi czy nie. Dziś tam miliony ludzi siedzą codziennie, więc to ogromny rynek.
robin102
03-03-2017, 14:21
nie ma zapotrzebowania. jesli dales cene 1500 to zawsze jest na twoje miejsce 6000 chetnych "mlodych wilkow" ktorzy na czarno zrobia to za 800
.
Jeśli ma się cenę 800zł to i tak znajda się wykonawcy za 500-600 zł, baaaa nawet tacy co za darmoszkę zrobią :)
Cena nie odgrywa roli o ile dociera się do odbiorcy skłonnego zapłacić daną cenę. Niestety te dotarcie jest bardzo, bardzo trudne. Jakość zdjęć, klasa realizacji to w dzisiejszym czasie trzeciorzędna sprawa o ile liczymy na tzw. każdego klienta, czyli łapiemy jak leci :(
Generalnie rynek jest patologiczny i dramatyczny. Raz z powodu ogromnej ilości wykonawców, bo nie ma dziś nic prostszego niż zdjęć robienie ;), a dwa z powodu bezguścia ogromnej rzeszy odbiorców łykających dosłownie wszystko oby taniej.
Co roku jest coraz trudniej zapełnić terminarz, z roku na rok trzeba w to włożyć coraz więcej zaangażowania i wysiłku. Wyjątkiem są młodzi, nowi, zdolni którzy łapią się na swoje 5 minut i modę na nich.
DaroD300S
03-03-2017, 14:23
Po części sami jesteśmy sobie winni. Nie potrafimy się dogadać jak lekarze czy prawnicy. Poczucie estetyki u ludzi osiągnęło dno. Patrz na fb, na którym króluje selfi ze srajfona. A każdy "nowy" myśli, że jak kupi sprzęt za dofinansowanie i poczyta trochę netu to będzie na tym zarabiał.
ale... jest pewna nisza... np rynek fotografii pogrzebowej jest dosc luzny. moze warto probowac. akcji mniej... latwiej zlapac odpowiednia ostrosc... no i na pewno latwiej w googlach sie wypromowac. na starcie masz szanse wyswietlac sie na pierwszej stronie...
ale... jest pewna nisza... np rynek fotografii pogrzebowej jest dosc luzny. moze warto probowac. akcji mniej... latwiej zlapac odpowiednia ostrosc... no i na pewno latwiej w googlach sie wypromowac. na starcie masz szanse wyswietlac sie na pierwszej stronie...
moja starsza ciotka miała kiedyś taki album z fotografiami przedstawiającymi wszystkie pogrzeby w rodzinie. Dziesiątki lat to prowadziła. O ile dobrze pamiętam to przed laty ludzie fotografowali w Polsce pogrzeby.
To inna atmosfera. Ale nisza jest do wypełnienia.
Lajki na fb nic nie znaczą, w żadnej branży. Ludzie klikają z przyzwyczajenia a potem idą w inne miejsca.
Lajki na fb nic nie znaczą, w żadnej branży. Ludzie klikają z przyzwyczajenia a potem idą w inne miejsca.
Grubo się mylisz. Młodzi dodają zdjęcia/film z wesela i oznaczają wykonawcę, goście weselni oglądają, a przyszłe PM dzwonią z zapytaniem o wolny termin bo się u koleżanki fotki podobały. To najprostszy przykład. Jeśli robisz ambitne zdjęcia laski śledzą co się u Ciebie dzieje, lajkują i udostępniają dalej Twoje zdjęcia, żyją z myslą że jak kiedyś wyjdą za mąż to Ty będziesz ich fotografem, jak gadają z kumpelą o jej przyszłym ślubie to mówią "ja to mam takiego swojego, wymarzonego co u mnie będzie na 100% zdjęcia robił... a kto to? a ten tu."
Ale to trzeba patrzeć trochę szerzej na potencjalnych klientów nie psioczyć "to mi się podoba, tamto nie, fb blee", a potem marudzić że zero klientów jest. Ja co sezon mam coraz więcej wesel, a średnio co roku podnosiłem cenę o kilkadziesiąt %. Zaczynałem w 2011r za 800-1000, teraz biorę 3200 na podkarpaciu (w innych woj. drożej, do 4000-4500k + dojazd). Praktycznie pełny kalendarz rok w rok. A FB to tylko jedno z wielu miejsc w którym trzeba być, żeby istnieć w branży i na tym dobrze zarabiać. Ale to jest forum a nie szkolenie gdzie się reklamować, więc tyle mam do powiedzenia w temacie.
A Wy róbcie jak chcecie.
A jaki jest u was mniej więcej stosunek procentowy zapytania do podpisanych umów ? Bo ja miałem sporo zapytań, ale nikt się nie zdecydował. Może to wina tego, że reklamowałem się na portalach, gdzie zwykle szuka się okazji za grosze.
Po części sami jesteśmy sobie winni. Nie potrafimy się dogadać jak lekarze czy prawnicy.
Czyli jak?
Bardzo dużo zapytań, raczej mało podpisanych umów, średnio na koniec jednego roku jest 15-20 podpisanych na rok kolejny, reszta dochodzi w ostatnim momencie w tym kolejnym roku. Ale 3200 + dojazd to na podkarpackich wioskach sporo, to nie warszawa czy choćby kraków. Więc liczę się z tym że jak bym chciał ten % zwiększyć musiałbym obniżyć cenę, a to ostatnie o czym pomyslę. W innych woj też nie wychodzi jakoś tanio, 4000pln + jak Ci dojazd dojdzie 800zł z noclegami ślub/plener to też nie każdy jest w stanie tyle dać.
Jak Ci dużo ludzi dzwoni a nikt nie podpisuje to albo za słabe zdjęcia masz przy swojej cenie, albo zły target obierasz i/lub miejsce gdzie się reklamujesz - tam gdzie ludzi nawet za 1500 nie stać. Co mnie dziwi bo to kraków.
Czyli jak?
Czyli tak żeby zrobić zmowę cenową że np poniżej 3-4k pln nikt nie robi zdjęć, startujesz np od 3k a im lepiej robisz tym bierzesz więcej. Nie było by wyboru tańszych opcji i musieli by płacić te min. 3k pln. Ale to się nigdy nie uda nie dlatego ze my jesteśmy sobie winni. Tylko dlatego że lekarz czy prawnik żeby mieć papier na swój zawód zapiernicza na studiach i stażach ładnych parę lat i trochę kasy w to ładuje. Więc jak ktoś już ma zawód to mu zależy żeby zacząć zarabiać, bo nie ma innego wyjścia, ta praca musi go utrzymać na oczekiwanym poziomie życia. Fotografem może być kto chce, nawet z zerowym doświadczeniem, bez żadnej szkoły, wiedzy, nawet wkładu finansowego bo są dotacje. Ktoś kto nie włożył pracy w to żeby zostać fotografem nie będzie się cenił jak Ci którzy to zrobili. Nigdy.
Pozostaje robić dobrze swoją robotę i bardzo dbać o reklamę.
Czyli jak?
Powinniśmy zrobić zmowę cenową tak jak ubezpieczyciele ostatnio.
- - - - kolejny post - - - - - -
Bardzo dużo zapytań, raczej mało podpisanych umów, średnio na koniec jednego roku jest 15-20 podpisanych na rok kolejny, reszta dochodzi w ostatnim momencie w tym kolejnym roku. Ale 3200 + dojazd to na podkarpackich wioskach sporo, to nie warszawa czy choćby kraków. Więc liczę się z tym że jak bym chciał ten % zwiększyć musiałbym obniżyć cenę, a to ostatnie o czym pomyslę. W innych woj też nie wychodzi jakoś tanio, 4000pln + jak Ci dojazd dojdzie 800zł z noclegami ślub/plener to też nie każdy jest w stanie tyle dać.
Jak Ci dużo ludzi dzwoni a nikt nie podpisuje to albo za słabe zdjęcia masz przy swojej cenie, albo zły target obierasz i/lub miejsce gdzie się reklamujesz - tam gdzie ludzi nawet za 1500 nie stać. Co mnie dziwi bo to kraków.
Czyli tak żeby zrobić zmowę cenową że np poniżej 3-4k pln nikt nie robi zdjęć, startujesz np od 3k a im lepiej robisz tym bierzesz więcej. Nie było by wyboru tańszych opcji i musieli by płacić te min. 3k pln. Ale to się nigdy nie uda nie dlatego ze my jesteśmy sobie winni. Tylko dlatego że lekarz czy prawnik żeby mieć papier na swój zawód zapiernicza na studiach i stażach ładnych parę lat i trochę kasy w to ładuje. Więc jak ktoś już ma zawód to mu zależy żeby zacząć zarabiać, bo nie ma innego wyjścia, ta praca musi go utrzymać na oczekiwanym poziomie życia. Fotografem może być kto chce, nawet z zerowym doświadczeniem, bez żadnej szkoły, wiedzy, nawet wkładu finansowego bo są dotacje. Ktoś kto nie włożył pracy w to żeby zostać fotografem nie będzie się cenił jak Ci którzy to zrobili. Nigdy.
Pozostaje robić dobrze swoją robotę i bardzo dbać o reklamę.
W sumie powodów może być wiele, może mam słabą stronę, może mam słabe nazwę, a może faktycznie słabe zdjęcia, albo za mało zdjęć, albo za wysokie ceny, w sumie to na początku były trochę wyższe, ale spadły do 1500, niżej już dla mnie to nie ma sensu.
Przy 1500zł to na własnej działalności nie robiąc nic innego też nie ma sensu. Przelicz to sobie jeszcze raz.
Pytam o konkretne zmowy cenowe lekarzy czy prawników, bo pierwszy raz o czymś takim słyszę.
Wracając do tematu, moim zdaniem musisz postawić na inny target, zadbać o wizytówkę i rozpoznawalność Twojej marki, zainwestować w reklamę, dobre, stałe pozycjonowanie, niekoniecznie na drogie frazy typu fotograf kraków. Bo to akurat będzie droga fraza.
robin102
03-03-2017, 16:57
A jaki jest u was mniej więcej stosunek procentowy zapytania do podpisanych umów ? Bo ja miałem sporo zapytań, ale nikt się nie zdecydował. Może to wina tego, że reklamowałem się na portalach, gdzie zwykle szuka się okazji za grosze.
Dawno temu, oj dawno 3 zapytania=jedna umowa, teraz 100 zapytań=jedna umowa. To też dowód jak się rynek zmienia.
Dawno temu, oj dawno 3 zapytania=jedna umowa, teraz 100 zapytań=jedna umowa. To też dowód jak się rynek zmienia.
Aaa to ja stu zapytań nie miałem... No nic czyli wychodzi na to, że dopiero zaczynam, a portfolio zdobyte na podwykonawstwie jest nic nie warte, bo nikt mnie nie poleca dalej, nie linkuje.
- - - - kolejny post - - - - - -
Przy 1500zł to na własnej działalności nie robiąc nic innego też nie ma sensu. Przelicz to sobie jeszcze raz.
1500 za sam reportaż, a jakby doszły czasem sesje, plus inne rzeczy które mam i na małym zusie puki co, dałoby radę, przy 20 zleceniach rocznie, a jak nie, to chyba zamknę, - bo to chore płacić zus od średniej krajowej.
Ale to chyba oczywiste jest że bez wielkiej otoczki nowy na rynku nic nie zdziała, jak np ci co na youtubsach tłumaczą coś o kolorach i pokazują się jako wielcy pro zajmujących się nie wiadomo czym i gdzie, a zarabiają na ślubach bo są znani i na youtubie :)
I tak masz dobrze że robiąc jako podwykonawca możesz zdjęcia wziąć i pokazywać w swoim portfolio. Gdybyś u mnie pracował nie było by takiej opcji - idziesz jako mój pracownik na wesele to zdjęcia są nasze, koniec, kropka.
robin102
03-03-2017, 19:52
Podwykonawstwo fajna sprawa. Jakby mi ktoś płacił sobota w sobotę 700-800 zł za zrzut z karty z materiałem REPO to żyć nie umierać.
DaroD300S
03-03-2017, 20:07
Podwykonawstwo fajna sprawa. Jakby mi ktoś płacił sobota w sobotę 700-800 zł za zrzut z karty z materiałem REPO to żyć nie umierać.
Też bym chciał 700-800, a dostaję 500 i to z obróbką raw do jpg
Skoro masz zapytania, ale brak podpisanych usług, to oznacza że masz za dużą cenę w stosunku do Twoich zdjęć. 1500zł to nie dużo w dużym mieście, pewnie jakby były dobre zdjęcia, to z tych zapytań ktoś by się zainteresował i podpisał umowę. Chyba że masz dobre zdjęcia, ale nie potrafisz do siebie przekonać ludzi, przecież podczas takiego spotkania trzeba też w jakiś sposób nawiązać kontakt, tak żeby ludzie poczuli "chemie" i podpisali umowę :) Ale nie martw się, ja też myślałem że fotografia ślubna to niezły i łatwy kąsek, dopiero jak skolekcjonowałem profesjonalny sprzęt, zacząłem szukać zleceń jako drugi fotograf za free (gdzie mnie nie chcieli) :D i oferowałem się za darmo. hmm ... i w ostateczności odbiłem się od ściany i uświadomiłem sobie że to nie jest takie proste, zdobyć zainteresowanie, klientów i ostatecznie pójść na spotkanie, przekonać ludzi do siebie i podpisać umowę. Na razie myślę jak się wybić, ale ja mam w przeciwieństwie do Ciebie inne środki zarabiania i nie pali mi się, mogę spokojnie sobie próbować, nawet hobbystycznie a źródło dochodów jest stabilne w innej branży.
Druga sprawa, jak to jest że piszecie że pozycjonowanie ważne, jak to jest że znam człowieka, ludzi którzy w foto ślubnej mają dużo ślubów ani grosza nie wydali na pozycjonowanie strony, bądź ani sekundy nie spędzili przy tym. To skąd oni biorą zainteresowanych ?
Ja też przy tym nie spędziłem w ogóle czasu :) żona to za mnie zrobiła haha :D poza tym dziś wystarczy że Cie znają, nie potrzebujesz wtedy żadnej reklamy. Kolegi nie znają, bo niby skąd?
Ja z drugiej strony nie żałuję tego że nie wyszło, po czasie przemyślałem wszystko. Żona ma na siebie firmę gdzie w tygodniu jest zapracowana od samego rana do samej nocy, ja zatrudniony jestem u niej i również w dni robocze zapieprz. Często w sobotę zdychamy po całym tygodniu pracy, ale weekend mamy dla siebie i na swoje przyjemności. Jakby doszła poważnie fotografia ślubna, to musiałbym zrezygnować z etatu, cisnąć co weekend ślub i czasu na małżeństwo zero. Więc jeśli coś to tylko od czasu do czas, dla przyjemności i żeby sobie dorobić :) Bo praca co weekend, zniszczyłaby całe moje prywatne życie.
Najgorsze jest to, że ja zrezygnowałem w zeszłym roku z etatu (właściwie to była tylko umowa zlecenie ale stała, na 2400 na rękę i tylko 4 dni w tygodniu), bo stwierdziłem, że czas iść na swoje, brać dotacje itp. Chyba głupi byłem.
- - - - kolejny post - - - - - -
I tak masz dobrze że robiąc jako podwykonawca możesz zdjęcia wziąć i pokazywać w swoim portfolio. Gdybyś u mnie pracował nie było by takiej opcji - idziesz jako mój pracownik na wesele to zdjęcia są nasze, koniec, kropka.
Co to znaczy nasze? Poza tym nigdy bym czegoś takiego nie wziął, gdyby mi nie dano prawa do publikacji.
robin102
03-03-2017, 23:45
Najgorsze jest to, że ja zrezygnowałem w zeszłym roku z etatu (właściwie to była tylko umowa zlecenie ale stała, na 2400 na rękę i tylko 4 dni w tygodniu), bo stwierdziłem, że czas iść na swoje, brać dotacje itp. Chyba głupi byłem.
i.Jednak to był błąd. Trzeba się było trzymać etatu zajmującego 4 dni, a w 3 foterką sie zajmować jak 90% ludzi zarabiających na zdjęciach. Może da Ci się wrócić ?
Nie bardzo. Teraz trochę żałuję. Z drugiej strony, gdybym się nie zarejestrował w urzędzie nigdy bym nie kupił wymarzonego sprzętu, bo ze swoich ciężko zarobionych szkoda by mi było tyle kasy. Trzeba będzie znaleźć coś innego.
Z tym sprzętem mam nadzieję, że chętnie przyjmą Cię z powrotem.
Dlatego nie warto palić mostów, a nawet odchodząc pozostawić po sobie dobre wrażenie.
Cóż, święta racja, tylko że ja jestem trochę konfliktowy. Zresztą tam nastawieni byli na wyzysk, rodzinna firma nie szanująca obcych, tylko swoich. Mam nadzieję, że inni klienci, instytucje, dla których pracowałem jako freelancer się odezwą.
Bo ja miałem sporo zapytań, ale nikt się nie zdecydował. Może to wina tego, że reklamowałem się na portalach, gdzie zwykle szuka się okazji za grosze.
To nie jest wina tego, że reklamowałeś się na tanich portalach. Może zróbmy eksperyment: wyobraź sobie, że szukam fotografa na ślub i napisałem do Ciebie takiego maila:
"Dzień dobry,
słyszałem, że zajmuje się Pan fotografią Ślubną. Planujemy ślub 5 sierpnia. Ile kosztuje skorzystanie z Pańskich usług?
Pozdrawiam
Pan Mlody"
Napisz dokładnie co mi odpowiesz?
Przykro sie czyta takie posty, ale takie sa realia. Wielu ludzi tu czy na desce pisze, ze ma D3200 z 50'ka 1.8 i chce wejsc w fotografie slubna, bo sie zdjecia podobaly cioci.
Z tego co czytam i ogladam, to fotografowanie zajmuje jakies 15% czasu. Reszta to reklama i marketing.
Co to znaczy nasze? Poza tym nigdy bym czegoś takiego nie wziął, gdyby mi nie dano prawa do publikacji.
To znaczy tyle, że pełne prawa majątkowe do zdjęć musiałbyś przekazać nam. Tobie by zostały wyłącznie prawa autorskie, które są niezbywalne. Ale prawo do publikacji komercyjnej mielibyśmy tylko my. Jak Ty to sobie wyobrażasz? Robisz zdjęcia, zrzucasz rawy, ja to obrabiam i wrzucam do mnie na stronę, a Ty te swoje rawy obrabiasz po swojemu i wrzucasz u siebie?? Idziesz na wesele jako nasz pracownik, ja się pod tym podpisuję, mój jest klient, sprzęt, my obrabiamy. Płacę CI za zrobienie tych zdjęć. To czyje portfolio mają zasilać? Moje? Czy Twoje? To nie jest fotografia reklamowa, gdzie robisz coś jakiejś firmie, oni to wrzucają aby się reklamować a Ty masz zdjęcia w portfolio że takiej a takiej firmie je wykonałeś. Na zlecenie idziesz jako mój pracownik, część mojej firmy. To jest jak z agencją reklamową, pracujesz tam jako grafik, ale pod projektem podpisuje się firma, i w jej portfolio on widnieje.
DaroD300S
04-03-2017, 07:34
Skoro masz zapytania, ale brak podpisanych usług, to oznacza że masz za dużą cenę w stosunku do Twoich zdjęć. 1500zł to nie dużo w dużym mieście, pewnie jakby były dobre zdjęcia, to z tych zapytań ktoś by się zainteresował i podpisał umowę. Chyba że masz dobre zdjęcia, ale nie potrafisz do siebie przekonać ludzi, przecież podczas takiego spotkania trzeba też w jakiś sposób nawiązać kontakt, tak żeby ludzie poczuli "chemie" i podpisali umowę :) Ale nie martw się, ja też myślałem że fotografia ślubna to niezły i łatwy kąsek, dopiero jak skolekcjonowałem profesjonalny sprzęt, zacząłem szukać zleceń jako drugi fotograf za free (gdzie mnie nie chcieli) :D i oferowałem się za darmo. hmm ... i w ostateczności odbiłem się od ściany i uświadomiłem sobie że to nie jest takie proste, zdobyć zainteresowanie, klientów i ostatecznie pójść na spotkanie, przekonać ludzi do siebie i podpisać umowę. Na razie myślę jak się wybić, ale ja mam w przeciwieństwie do Ciebie inne środki zarabiania i nie pali mi się, mogę spokojnie sobie próbować, nawet hobbystycznie a źródło dochodów jest stabilne w innej branży.
Druga sprawa, jak to jest że piszecie że pozycjonowanie ważne, jak to jest że znam człowieka, ludzi którzy w foto ślubnej mają dużo ślubów ani grosza nie wydali na pozycjonowanie strony, bądź ani sekundy nie spędzili przy tym. To skąd oni biorą zainteresowanych ?
I to jest sedno usług fotograficznych. Hugh Hefner kiedyś napisał w swojej gazecie cytuję "prawdziwy facet powinien mieć hobby, a najlepiej takie, za które ktoś mu zapłaci"
Ten wątek powinien być pokazywany początkującym fotografom...
ale... jest pewna nisza... np rynek fotografii pogrzebowej jest dosc luzny. moze warto probowac. akcji mniej... latwiej zlapac odpowiednia ostrosc... no i na pewno latwiej w googlach sie wypromowac. na starcie masz szanse wyswietlac sie na pierwszej stronie...
Dwa lata temu fociłem ślub właścicieli zakładu pogrzebowego. Pytałem ich, czy w ogóle klienci pytają o usługę fotografowania pogrzebu. Mieli dosłownie pojedyncze przypadki od wielu lat. Dawniej, owszem, był fotograf na pogrzebie. Mam nawet w domu zdjęcia z lat 70-tych z pogrzebu prababci.
Podwykonawstwo fajna sprawa. Jakby mi ktoś płacił sobota w sobotę 700-800 zł za zrzut z karty z materiałem REPO to żyć nie umierać.
Pitu, pitu... już widzę jak za taką kasę robisz, mogąc samemu zarobić sporo więcej.
Przemo, są ludzie którzy by tak pracowali. Ale znaleźć kogoś takiego to jak igły w stogu siana szukać. Większość przyjdzie, poduczy się i chce iść na swoje jak widzi że u kogoś biznes się kręci. Taki pracownik jest kompletnie nieopłacalny. Dlatego mało kto się decyduje na drugiego, ludzie są świadomi że mogą poświęcić czas i energię na naukę a potem ten ktoś sobie pójdzie, więc po co sobie głowę zawracać.
To znaczy tyle, że pełne prawa majątkowe do zdjęć musiałbyś przekazać nam. Tobie by zostały wyłącznie prawa autorskie, które są niezbywalne. Ale prawo do publikacji komercyjnej mielibyśmy tylko my. Jak Ty to sobie wyobrażasz? Robisz zdjęcia, zrzucasz rawy, ja to obrabiam i wrzucam do mnie na stronę, a Ty te swoje rawy obrabiasz po swojemu i wrzucasz u siebie?? Idziesz na wesele jako nasz pracownik, ja się pod tym podpisuję, mój jest klient, sprzęt, my obrabiamy. Płacę CI za zrobienie tych zdjęć. To czyje portfolio mają zasilać? Moje? Czy Twoje? To nie jest fotografia reklamowa, gdzie robisz coś jakiejś firmie, oni to wrzucają aby się reklamować a Ty masz zdjęcia w portfolio że takiej a takiej firmie je wykonałeś. Na zlecenie idziesz jako mój pracownik, część mojej firmy. To jest jak z agencją reklamową, pracujesz tam jako grafik, ale pod projektem podpisuje się firma, i w jej portfolio on widnieje.
To ja bym się na taką współpracę nie zgodził. I chyba nikt, kto ma trochę oleju w głowie i traktuję swoją prace poważnie. Akurat robię na tyle dobrze, i dobrym sprzętem, że mogę agencji stawiać też swoje warunki i zwykle na wszystko przystają.
1. Nigdy nie oddaję surowych zdjęć, tylko już finalne jpg. Zastrzegam sobie prawo tylko do mojej obróbki (i oczywiście liczę za to), nigdy nie pozwoliłbym, aby ktoś inny obrabiał moje zdjęcia, byłem zawodowym retuszerem, i pewnie nie byłbym zadowolony z obróbki kogoś innego. Dokładnie z tego powodu, jak sam piszesz, że nie chciałbym, aby po sieci krążyło zdjęcie w dwóch różnych obróbkach.
2. Nigdy nie przekazuję praw majątkowych, agencja jest tylko pośrednikiem, nie mogą używać nawet moich zdjęć na stronie, ale tego nie sprawdzam i nie świruję. Oni mają swoje, a ja pracuję tylko w podwójnych terminach. Prawie całość zlecenia obsługuje ja. Nawet daję swoje wizytówki młody. Nikt mi tego nie zabrania (agencja nie jest tak ześwirowana na tym punkcie jak pewnie ty), aczkolwiek to agencja oddaje im album, to jedyna rzecz, na jaką nie mam wpływu, czyli odbitki/jakość reprodukcji, choć może to zmienię, ale pewnie wtedy agencja za mało by zarobiła.
Często agencja sama daje mi swój sprzęt, jak mi czegoś brakuje, a klient chce. I nie obcinają mi nic za to, ty pewnie byś już kosił.
3.W umowę z agencją zawsze mam punkt, że młodzi dają mi pozwolenie na wykorzystanie wizerunku na stronie www. Inaczej taka praca nie miałaby dla mnie sensu.
Agencja się na to godzi, nie wiem jak zdobywają klientów, ale moja ich pełno, robią nie tylko zdjęcia, ale i filmy. I zatrudniają nie tylko mnie na podwykonawstwo. Czasem Klient chce 2 foto, lub 2 lub 3 kamery itp.
-
Jedyne na co się agencja nie zgodziła to odszkodowanie jeśli klient/goście mi uszkodzą/zniszczą sprzęt. Powiedzieli, że sami tego nie stosują, bo klient wtedy ucieka.
- - - - kolejny post - - - - - -
To nie jest wina tego, że reklamowałeś się na tanich portalach. Może zróbmy eksperyment: wyobraź sobie, że szukam fotografa na ślub i napisałem do Ciebie takiego maila:
"Dzień dobry,
słyszałem, że zajmuje się Pan fotografią Ślubną. Planujemy ślub 5 sierpnia. Ile kosztuje skorzystanie z Pańskich usług?
Pozdrawiam
Pan Mlody"
Napisz dokładnie co mi odpowiesz?
Moja odpowiedź:
Witam serdecznie
Termin mam wolny.
W załączniku znajduje się moja oferta i cennik (pdf).
W razie pytań proszę śmiało dzwonić.
Pozdrawiam
Fotograf...
I w sumie tyle
Każdy grafik na ziemi który pracuje dla jakiejś agencji jeśli robi projekt w godzinach pracy i jest to częścią jego obowiązków przekazuje majątkowe prawa autorskie do niego. Szukając nowej pracy może pozbierać te projekty i pokazać razem z CV kolejnemu pracodawcy. Ale nie może sobie założyć własnej firmy, wrzucić tam te projekty i mówić że to on je wykonał dla firmy X, bo wykonał je dla swojego pracodawcy a nie dla firmy X i nie ma do ich komercyjnego wykorzystania praw majątkowych. Jak sobie założy stronę prywatną jankowalski.com to może dostać zgodę na publikację w swoim portfolio, ale po dogadaniu się z agencją w tym temacie i po odpowiednim zapisie w umowie.
Co do zdjęć - dlatego my je retuszujemy bo nie chcemy żeby część wesel wyglądała inaczej niż te w naszym portfolio. Możesz być zawodowcem, ale zrobisz je inaczej, w swoim stylu, co nie do końca może odpowiadać naszej wizji zdjęć ślubnych. Dlaczego u Ciebie wygląda to inaczej? Bo pracujesz dla agencji, która tylko pośredniczy. Też z taką współpracuję i też u mnie zostają prawa majątkowe do zdjęć, wszystko wygląda tak jak piszesz. Ale ja nie mam agencji. Firmuję zdjęcia i filmy swoim nazwiskiem. Ludzie wiedzą że robimy je my, osobiście, i my obrabiamy/montujemy. A nie zlecamy komuś tam przypadkowemu kto jeszcze nie został przydzielony do jakiegoś wesela. Dlatego u nas to wygląda jak w agencji reklamowej, zatrudniam Cię ale na naszych zasadach, nie Twoich. Jak bym tylko pośredniczył tak jak Twoja agencja byłoby po Twojemu.
Są ludzie którzy zlecą wszystko agencji i ta im załatwia foto, video, zespół, kwiatki i ciul wie co jeszcze. Ty pracujesz dla takiej agencji. Są ludzie którzy chcą konkretnie wiedzieć kto będzie dla nich pracował i sami chcą wybrać firmę która wykona im usługi. Dlatego wkurzyli by się gdybym wziął jakiegoś gostka i mu zlecił naszą robotę, a on by sobie to obrobił po swojemu, nie tak jak u nas. Jak ktoś wynajmuje nas, to chce naszą robotę, nie czyjąs. Dlatego żeby Cie zatrudnić musiałbyś robić zdjęcia pod nas, i my byśmy je obrabiali.
Brassai, nie obraź się ale poniekąd odpowiedziałeś dlaczego nie masz zleceń. Teraz nie mogę ale wieczorem rozpiszę sie bardziej. Poprawisz się :-) i jestem pewien uda Ci się
Wysłane z mojego SM-A300FU przy użyciu Tapatalka
robin102
04-03-2017, 14:21
Jak Ty to sobie wyobrażasz? Robisz zdjęcia, zrzucasz rawy, ja to obrabiam i wrzucam do mnie na stronę, .... Jesteś pewien, że materiał od podwykonawcy możesz wrzucać sobie na stronkę i czy to jest ferrrrr w stosunku do klientów przyszłych ? Warto się nad tym zastanowić jak wywołałeś te zagadnienie, bo moich foty podwykonanych nigdzie nie ma prawa być w wykorzystaniu komercyjnym, a strona www tak właśnie jest.
- - - - kolejny post - - - - - -
Pitu, pitu... już widzę jak za taką kasę robisz, mogąc samemu zarobić sporo więcej.
Serio bym robił, to bardzo komfortowa sytuacja i godzina pracy wychodzi najdrożej, drożej od swoich własnych zleceń. W tygodniu jeździł bym na TAXI :D
- - - - kolejny post - - - - - -
- - - - kolejny post - - - - - -
Moja odpowiedź:
Witam serdecznie
Termin mam wolny.
W załączniku znajduje się moja oferta i cennik (pdf).
W razie pytań proszę śmiało dzwonić.
Pozdrawiam
Fotograf...
I w sumie tyle
No kurde trochę mało, bez zachęcenia, bez śladu przygarnięcia, bez próby utrzymania kontaktu i zainicjowania następnego kroku jak np. zaproszenie na spotkanie na którym mogą klienci zobaczyć więcej niż na www. Ja na ten przykład mam asika ;) w rękawie i trochę fajnych zdjęć które na www nigdy nie były, a warte pokazania.
To nie jest podwykonawca, tylko zatrudniony na stałe pracownik. Zrozumcie różnicę. Byłoby fair w stosunku do klientów jak bym im pokazywał swoje PF a na zlecenia podsyłał jakichś przypadkowych gości którzy akurat mają wolny termin?
Wytłumaczę to poraz drugi i ostatni. Jestem agencją pośredniczącą, zatrudniam podwykonawców, mówię klientom że pracę wykona podwykonawca, nawet mogą sobie go wybrać spośród tych którzy ze mną współpracują. Wtedy podwykonawca pracuje na własnych warunkach, sam robi zdjęcia, sam je obrabia, ma do nich prawa autorskie majątkowe, wrzuca do swojego portfolio jako zdjęcia przez siebie wykonane dla pary X, na zlecenie agencji Y. Agencja po dogadaniu z podwykonawcą może ewentualnie wrzucić takie zdjęcia u siebie na stronę, że takie zdjęcia wykonują jej podwykonawcy i takich można się spodziewać jeśli się agencji zleci obsługę foto/video/audio imprezy. Tak ma Brassi i to jest jak najbardziej ok. Druga sytuacja - jeśli ja zatrudniam pracownika na stałe, jako część mojej firmy, idzie na zlecenie pod moją banderą a klienci oczekują że dostaną to pod czym ja się podpisuję jako nasze, wykonane przez naszą firmę, naszych pracowników, przeszkolonych i wykonujących prace, które PM wcześniej oglądała w naszym portfolio, to taki pracownik zatrudniony na stałe przekazuje razem z materiałem autorskie prawa majątkowe do swoich zdjęć, my je obrabiamy i są u nas w portfolio, jako wytwór naszej firmy.
Jaśniej się nie da. Jak macie jakieś wątpliwości to poczytajcie o prawie autorskim majątkowym w stosunku pracy, cytat Wam nawet walnę:
Odpowiedzi na to pytanie udziela art. 12 ust. 1 ustawy o prawie autorskim. Stanowi on, że Jeżeli ustawa lub umowa o pracę nie stanowią inaczej, pracodawca, którego pracownik stworzył utwór w wyniku wykonywania obowiązków ze stosunku pracy, nabywa z chwilą przyjęcia utworu autorskie prawa majątkowe w granicach wynikających z celu umowy o pracę i zgodnego zamiaru stron.
Linki do poczytania:
https://www.rachelski.pl/utwor-pracowniczy-a-prawa-autorskie/
http://mojafirma.infor.pl/prawo-autorskie/utwory-pracownicze/100596,Nabycie-przez-pracodawce-utworow-pracownika.html
Ja nie jestem agencją pośrednicząca. Zatrudniam pracowników. Oni wykonują prace w ramach obowiązków wynikających z naszej umowy. Brassi pracuje dla agencji, stąd całkowicie odmienny stosunek w kwestii praw autorskich majątkowych. Także proszę Was, nie wprowadzajcie zamieszania.
robin102
04-03-2017, 14:50
Cóż, święta racja, tylko że ja jestem trochę konfliktowy....
Nie to żebym Ciebie oceniał, bo na razie to masz u mnie BIG plusa, że byłeś w stanie taki ważny i cenny wątek założyć, ale jeśli sam na siebie patrzysz w ten sposób, dostrzegasz swoje cechy to może warto na tym i owym w sobie popracować. Foterka okolicznościowa, bo nie tylko ślubna jest dla ludzi pokornych raczej, układowych, dynamicznych, ale spokojnych ;) dla ludzi z wielką tolerancja na innych i niekonfliktowych raczej. Odpornych psychicznie, bo czasem trzeba patrzeć na złoto ściekające z klamek, koszulę ślubną pana młodego za 999$ i auta po 300 tys zł, a parę dni wcześniej właściciel tegoż targował się o 50 zł na kwocie 3 tys zł.
To nie jest podwykonawca, tylko zatrudniony na stałe pracownik. Zrozumcie różnicę. Było by ferrr w stosunku do klientów jak bym im pokazywał swoje PF a na zlecenia podsyłał jakichś przypadkowych gości którzy akurat mają wolny termin?
Wytłumaczę to poraz drugi i ostatni. Jestem agencją pośredniczącą, zatrudniam podwykonawców, mówię klientom że pracę wykona podwykonawca, nawet mogą sobie go wybrać spośród tych którzy ze mną współpracują. Wtedy podwykonawca pracuje na własnych warunkach, sam robi zdjęcia, sam je obrabia, ma do nich prawa autorskie majątkowe, wrzuca do swojego portfolio jako zdjęcia przez siebie wykonane dla pary X, na zlecenie agencji Y. Agencja po dogadaniu z podwykonawcą może ewentualnie wrzucić takie zdjęcia u siebie na stronę, że takie zdjęcia wykonują jej podwykonawcy i takich można się spodziewać jeśli się agencji zleci obsługę foto/video/audio imprezy. Tak ma Brassi i to jest jak najbardziej ok. Druga sytuacja - jeśli ja zatrudniam pracownika na stałe, jako część mojej firmy, idzie na zlecenie pod moją banderą a klienci oczekują że dostaną to pod czym ja się podpisuję jako nasze, wykonane przez naszą firmę, naszych pracowników, przeszkolonych i wykonujących prace, które PM wcześniej oglądała w naszym portfolio, to taki pracownik zatrudniony na stałe przekazuje razem z materiałem autorskie prawa majątkowe do swoich zdjęć, my je obrabiamy i są u nas w portfolio, jako wytwór naszej firmy.
Jaśniej się nie da. Jak macie jakieś wątpliwości to poczytajcie o prawie autorskim majątkowym w stosunku pracy, cytat Wam nawet walnę:
Linki do poczytania:
https://www.rachelski.pl/utwor-pracowniczy-a-prawa-autorskie/
http://mojafirma.infor.pl/prawo-autorskie/utwory-pracownicze/100596,Nabycie-przez-pracodawce-utworow-pracownika.html
Ja nie jestem agencją pośrednicząca. Zatrudniam pracowników. Oni wykonują prace w ramach obowiązków wynikających z naszej umowy. Brassi pracuje dla agencji, stąd całkowicie odmienny stosunek w kwestii praw autorskich majątkowych. Także proszę Was, nie wprowadzajcie zamieszania.
Hej zgodzę się z tobą, jeśli na stałe rozumiesz na etat. Bo tak pracowałem kiedyś dla agencji reklamowej i tak to wyglądało, ale to był etat, były miesiące, gdzie w ogóle nie było zleceń, a pensje musieli płacić. Czy ty możesz sobie na to pozwolić? Prac, które tam wykonałem (co prawda tylko jako montażysta tv, reklamy itp.) nie wystawiam nigdzie, bo to jest zrozumiałe, że to nie moi klienci, a ja tam tylko pracowałem, i w każdym cv o tym pisze, oczywiście dodaję też dla jakich klientów to robiliśmy. Ale nie wystawiam nigdzie tych prac.
- - - - kolejny post - - - - - -
Nie to żebym Ciebie oceniał, bo na razie to masz u mnie BIG plusa, że byłeś w stanie taki ważny i cenny wątek założyć, ale jeśli sam na siebie patrzysz w ten sposób, dostrzegasz swoje cechy to może warto na tym i owym w sobie popracować. Foterka okolicznościowa, bo nie tylko ślubna jest dla ludzi pokornych raczej, układowych, dynamicznych, ale spokojnych ;) dla ludzi z wielką tolerancja na innych i niekonfliktowych raczej. Odpornych psychicznie, bo czasem trzeba patrzeć na złoto ściekające z klamek, koszulę ślubną pana młodego za 999$ i auta po 300 tys zł, a parę dni wcześniej właściciel tegoż targował się o 50 zł na kwocie 3 tys zł.
Pewnie masz rację. Pewnie będę musiał popracować. To nie tylko przy takiej fotografii, generalnie widzę, że nawet jeśli ktoś robi słabe zdjęcia, a ma dobre kompetencje społeczne, pełno znajomych, kontaktów, to się przekłada na zlecenia. Nawet Tyszka jak wspominał kiedyś, mówił, że fotograf najlepiej żeby chodził na jak najwięcej imprez poznawać ludzi, a nawet płacić za drinki niektórym.
Cieszę się że doszliśmy do porozumienia. Nasza branża jest specyficzna. To na jakich warunkach się pracuje odpowiada nie tylko umowie o pracę, ale i o dzieło czy zlecenie. Niektórzy mają też DG, można z nimi podpisać kontrakt.
To ja bym się na taką współpracę nie zgodził. I chyba nikt, kto ma trochę oleju w głowie i traktuję swoją prace poważnie. Akurat robię na tyle dobrze, i dobrym sprzętem, że mogę agencji stawiać też swoje warunki i zwykle na wszystko przystają.
1. Nigdy nie oddaję surowych zdjęć, tylko już finalne jpg. Zastrzegam sobie prawo tylko do mojej obróbki (i oczywiście liczę za to), nigdy nie pozwoliłbym, aby ktoś inny obrabiał moje zdjęcia, byłem zawodowym retuszerem, i pewnie nie byłbym zadowolony z obróbki kogoś innego. Dokładnie z tego powodu, jak sam piszesz, że nie chciałbym, aby po sieci krążyło zdjęcie w dwóch różnych obróbkach.
2. Nigdy nie przekazuję praw majątkowych, agencja jest tylko pośrednikiem, nie mogą używać nawet moich zdjęć na stronie, ale tego nie sprawdzam i nie świruję. Oni mają swoje, a ja pracuję tylko w podwójnych terminach. Prawie całość zlecenia obsługuje ja. Nawet daję swoje wizytówki młody. Nikt mi tego nie zabrania (agencja nie jest tak ześwirowana na tym punkcie jak pewnie ty), aczkolwiek to agencja oddaje im album, to jedyna rzecz, na jaką nie mam wpływu, czyli odbitki/jakość reprodukcji, choć może to zmienię, ale pewnie wtedy agencja za mało by zarobiła.
Często agencja sama daje mi swój sprzęt, jak mi czegoś brakuje, a klient chce. I nie obcinają mi nic za to, ty pewnie byś już kosił.
3.W umowę z agencją zawsze mam punkt, że młodzi dają mi pozwolenie na wykorzystanie wizerunku na stronie www. Inaczej taka praca nie miałaby dla mnie sensu.
Agencja się na to godzi, nie wiem jak zdobywają klientów, ale moja ich pełno, robią nie tylko zdjęcia, ale i filmy. I zatrudniają nie tylko mnie na podwykonawstwo. Czasem Klient chce 2 foto, lub 2 lub 3 kamery itp.
-
Jedyne na co się agencja nie zgodziła to odszkodowanie jeśli klient/goście mi uszkodzą/zniszczą sprzęt. Powiedzieli, że sami tego nie stosują, bo klient wtedy ucieka.
- - - - kolejny post - - - - - -
Moja odpowiedź:
Witam serdecznie
Termin mam wolny.
W załączniku znajduje się moja oferta i cennik (pdf).
W razie pytań proszę śmiało dzwonić.
Pozdrawiam
Fotograf...
I w sumie tyle
zapłać komuś niech ci ktoś napisze ładną odpowiedź, to musi być ktoś z literackim talentem, najlepiej kobieta. Odpowiedź musi być fajna. A nie sucha oklepana na odwal.
zapłać komuś niech ci ktoś napisze ładną odpowiedź, to musi być ktoś z literackim talentem, najlepiej kobieta.
Spoko :-). Jak Brassai będzie chciał to powymieniamy jeszcze kilka postőw i sam napisze skuteczną odpowiedz :-)
krzysztofz24
04-03-2017, 19:12
(.......)
No kurde trochę mało, bez zachęcenia, bez śladu przygarnięcia, bez próby utrzymania kontaktu i zainicjowania następnego kroku(..........)
Co to znaczy "bez sladu przygarniecia":-)?
rafal_n5
04-03-2017, 19:31
Brassai a co tam masz na swojej stronie?Samo PF czy pełne reportaże?Jak wygląda Twoja strona internetowa?Oprócz samego PF to też są ważne kwestie.Profil na FB to mz. obowiązek.Po przejrzeniu twojej strony musisz być wiarygodny dla pary.Jak chcesz to podeślij mi swoją stronę na priv,będę mógł wtedy ocenić.Sam zaczynałem w 2014r,byłem w trudniejszej sytuacji bo miałem jeden reportaż i dwa plenery na koncie więc specjalnie nie było się czym chwalić.Ale udało mi się zdobyć 6 czy 7 ślubów a w 2015r. miałem już pełny kalendarz.Pamiętam sam początek nie był łatwy,zadawałem sobie podobne pytanie dlaczego jest tak duży odrzut par. Zastanawiałem się co można zrobić lepiej,wdrażałem nowe pomysły jednak teraz już wiem że potrzeba było czasu a ja z natury jestem niecierpliwy:P
To nie jest podwykonawca, tylko zatrudniony na stałe pracownik. Zrozumcie różnicę. ... Aeon88 dobrze wyjaśniłeś różnice. Od siebie tylko dodam, bo fotografia to specyficzna branża, która patrzy w inny niż większość profesji sposób, że podobnie sprawa ma się w projektowaniu. Pracownia architektoniczna może podnająć jako podwykonawców projektantów z innych branż. Działa wówczas jak agencja w której pracował Brassai. Istnieją też wielobranżowe biura projektowe. I działa to tak jak u Aeon88.
Branżysta wynajęty przez architektów pisze o zrealizowanych projektach jak o swoich... Wrzucając na stronę i do swojego portfolio realizacji... Ale jest druga strona medalu. O ile w fotografii, po zrobieniu i obrobieniu zdjęć impreza się kończy... O tyle u branżysty po zrobieniu projektu zabawa dopiero się zaczyna. Przychodzi do realizacji, pytania wykonawcy, kolizje itd... To co na papierze weryfikuje życie. Taki branżysta dalej się z tym zmaga, nawet, jeśli wziął już pieniądze za swoją pracę, nawet jeśli pracuje już z innym biurem przy innym projekcie.
Podobnie, lecz trochę inaczej ma się sprawa w biurze wielobranżowym. Projektant dalej odpowiada na pytania wykonawców. Także pieniążki za projekt już został. Różnica jest wtedy, gdy przestanie w tym biurze pracować. Na te pytania wykonawców będzie odpowiadał już jego następca, nawet jeśli nie wykonywał tego projektu!! No i jak wspomniał Brassai, gdy nie ma pracy, pensja wpływa.
Napisałem wcześniej, wrzucę, choć ta sprawa już się wyjaśniła. XD
zapłać komuś niech ci ktoś napisze ładną odpowiedź, to musi być ktoś z literackim talentem, najlepiej kobieta. Odpowiedź musi być fajna. A nie sucha oklepana na odwal.
No przydałaby mi się jakaś fajna obrotna agentka/wspólniczka... Ale na razie brak takowej.
Moja odpowiedź:
Witam serdecznie
Termin mam wolny.
W załączniku znajduje się moja oferta i cennik (pdf).
W razie pytań proszę śmiało dzwonić.
Pozdrawiam
Fotograf...
I w sumie tyle
Brassai, musisz sobie odpowiedzieć na pytanie: czy chcesz robić fotki ślubne czy robić biznes np. na fotkach ślubnych. Jeśli to pierwsze to się nie znam i dalej nie czytaj. Jeśli to drugie to zaryzykuj i może przeczytaj. Pamiętaj, że biznes robią realni ludzie a internet to tylko środek komunikacji.
Każde przedsięwzięcie polega na gromadzeniu kontaktów, budowaniu relacji i otrzymywaniu rekomendacji, bo chodzi o to, żeby Ciebie polecali.
Co do listu: Twoja odpowiedź jest delikatnie mówiąc lakoniczna, a mniej delikatnie w stylu "nie zawracajcie mi głowy". Wiem, że nie chciałeś ale ja tak to odebrałem. Nie ma co marudzić, przyjmijmy, że Twoja poprzednia odpowiedź nie dotarła, przemyślałeś i napiszesz ją jeszcze raz :-)
1) Powitanie: unikamy "witam". NIe piszesz do tłumu, a do konkretnego człowieka. Lepiej będzie "Dzień dobry Panie Michale". W ogóle użycie imienia rozmówcy buduje relacje a o to Ci chodzi.
2) Na początku maila dziękujemy za kontakt i wyrażamy radość, że mamy możliwość obfotografowanie ślubu klienta.
3) Termin: o ile jest wolny to potwierdzamy i pamiętaj o "jeszcze nie jest zajęty"
4) Cena: trzeba się odnieść bo klient pytał ale na tym etapie nie przedstawiamy ceny. Oferujesz pełny zakres obsługi a cena zależy od zakresu, którego jeszcze nie znasz.
5) Propozycja czyli hak :-): zaproponuj spotkanie osobiste, na którym poznasz oczekiwania młodych i przedstawisz swoją ofertę. Podaj kilka możliwych terminów z wyprzedzeniem min. 7 dni. Skoro zaproponowałeś termin to pozwól wybrać klientowi miejsce. Wybór miejsca przez klienta ma jeszcze tą dobrą stronę, że - po jego wyborze - będziesz mógł oszacować zasobność jego portfela i przygotować bardziej dopasowaną ofertę :-).
6) Konkluzja: zakończ mail propozycją w postaci otwartego pytania. W ogóle nie zadawaj zamkniętych pytań. W ten sposób utrudnisz wypowiedzenie przez klienta "nie".
7) Podpis: do poprawy; zabrakło tu adresu strony, telefonu i danych kontaktowych
Jeśli doczytałeś do tego miejsca to Twój ruch :-). Wyślij mi swoją odpowiedź jeszcze raz. Na własne potrzeby przyjmij, że zawsze odpowiadasz jak tylko masz możliwość ale nie później (żeby skały sr...ły) niż po 24h. Już niedługo minie doba od mojego zapytania, a niektórzy klienci są naprawdę niecierpliwi. :-)
Do boju!
robin102
05-03-2017, 00:24
Ten pierwszy kontakt, pierwsze wrażenie zdecydowanie popraw, zdecydowanie. Musisz ludzi zachęcać do tego aby im zdjęcia zrobić, a nie informować, że możesz im zrobić.Konkurencji się nie bój, na wszystko jest klient. Najwyżej wyprzesz z rynku jakiegoś starszego pana ;)
Brassai generalnie to głowa do góry. Mieszkasz i masz możliwość działać na ogromnym polskim rynku. Kraków, Sląsk o Cieszyn zahaczyć można i do Europy blisko. Nie ma w Polsce lepszego, większego tortu weselnego niż u Ciebie. Zobacz kurna olek ja na wschodzie i żeby mieć co robić to w następnym roku do Doniecka jadę ślub fotografować, a Ty masz ślubne eldorado na miejscu. Najpiękniejsze miejsca na wyciągniecie ręki i ludzi innych niż tu u mnie na wschodzie.
Brassai generalnie to głowa do góry. Mieszkasz i masz możliwość działać na ogromnym polskim rynku. Kraków, Slązk o Cieszyn zahaczyć można i do Europy blisko. Nie ma w Polsce lepszego, większego tortu weselnego niż u Ciebie. Zobacz kurna olek ja na wschodzie i żeby mieć co robić to w następnym roku do Doniecka jadę ślub fotografować, a Ty masz ślubne eldorado na miejscu. Najpiękniejsze miejsca na wyciągniecie ręki i ludzi innych niż tu u mnie na wschodzie.
:) W Krakowie jest takie powiedzenie, że jak rzucisz kamieniem i trafisz w kogoś, to masz 50 % pewności, że to będzie fotograf. Jasne, rynek jest, ale konkurencja podnosi poprzeczkę wysoko, i muszę sporo popracować jeszcze nad stroną i portfolio (które chyba jest jednak za skąpe, jak się okazuje)
robin102
05-03-2017, 00:38
Ta pierwszoligowa konkurencja pracuje u pierwszoligowego klienta, a jak rzucisz kamieniem w tłum w Krakowie i tłum się będzie składał ze 100 osób to w tym tłumie będzie co najwyżej 1-2 pierwszoligowych klientów. To nie jest tak, ze każda para chce mieć realizacje pierwszego sortu. Dla rożnych ludzi naprawdę zdjęcia mają ogromne albo małe znaczenie. Są śluby w ogóle bez fotografów i zapewniam Cię, że w Krakowie też.
Wrzuć link do portfolio, przecież nie umrzesz z tego powodu. Zawsze możesz złapać garść konstruktywnej krytyki.
Brassai, musisz sobie odpowiedzieć na pytanie: czy chcesz robić fotki ślubne czy robić biznes np. na fotkach ślubnych. Jeśli to pierwsze to się nie znam i dalej nie czytaj. Jeśli to drugie to zaryzykuj i może przeczytaj. Pamiętaj, że biznes robią realni ludzie a internet to tylko środek komunikacji.
Każde przedsięwzięcie polega na gromadzeniu kontaktów, budowaniu relacji i otrzymywaniu rekomendacji, bo chodzi o to, żeby Ciebie polecali.
Co do listu: Twoja odpowiedź jest delikatnie mówiąc lakoniczna, a mniej delikatnie w stylu "nie zawracajcie mi głowy". Wiem, że nie chciałeś ale ja tak to odebrałem. Nie ma co marudzić, przyjmijmy, że Twoja poprzednia odpowiedź nie dotarła, przemyślałeś i napiszesz ją jeszcze raz :-)
1) Powitanie: unikamy "witam". NIe piszesz do tłumu, a do konkretnego człowieka. Lepiej będzie "Dzień dobry Panie Michale". W ogóle użycie imienia rozmówcy buduje relacje a o to Ci chodzi.
2) Na początku maila dziękujemy za kontakt i wyrażamy radość, że mamy możliwość obfotografowanie ślubu klienta.
3) Termin: o ile jest wolny to potwierdzamy i pamiętaj o "jeszcze nie jest zajęty"
4) Cena: trzeba się odnieść bo klient pytał ale na tym etapie nie przedstawiamy ceny. Oferujesz pełny zakres obsługi a cena zależy od zakresu, którego jeszcze nie znasz.
5) Propozycja czyli hak :-): zaproponuj spotkanie osobiste, na którym poznasz oczekiwania młodych i przedstawisz swoją ofertę. Podaj kilka możliwych terminów z wyprzedzeniem min. 7 dni. Skoro zaproponowałeś termin to pozwól wybrać klientowi miejsce. Wybór miejsca przez klienta ma jeszcze tą dobrą stronę, że - po jego wyborze - będziesz mógł oszacować zasobność jego portfela i przygotować bardziej dopasowaną ofertę :-).
6) Konkluzja: zakończ mail propozycją w postaci otwartego pytania. W ogóle nie zadawaj zamkniętych pytań. W ten sposób utrudnisz wypowiedzenie przez klienta "nie".
7) Podpis: do poprawy; zabrakło tu adresu strony, telefonu i danych kontaktowych
Jeśli doczytałeś do tego miejsca to Twój ruch :-). Wyślij mi swoją odpowiedź jeszcze raz. Na własne potrzeby przyjmij, że zawsze odpowiadasz jak tylko masz możliwość ale nie później (żeby skały sr...ły) niż po 24h. Już niedługo minie doba od mojego zapytania, a niektórzy klienci są naprawdę niecierpliwi. :-)
Do boju!
Bardzo cenne, konkretne uwagi.
1. Racja
2. To już pewien rodzaj lukru, który mnie zawsze drażnił, jak zresztą wszelkie inne typu "o nas", kochamy to robić, wielka pasja, plus parę innych rzeczy które też kochają (najczęściej podróże)
3. Dobre, zupełnie lepiej brzmi "nie jest jeszcze zajęty" niż "mam wolny"
4. Klienci często w mailu nakreślają sami zakres, np. tylko repo, tylko sam kościół i chwilę na sali itp.
5. Dobre, ale czy ludziom będzie chciało się jeździć, nie znając cen itp. Znajomi np. jak szukali zespołu, brali po znajomości, nie chciało im się jeździć na żadne przesłuchania itp.
Klienci odzywali się z całego województwa, a nawet dwóch. Do spotkań chyba najczęściej dochodzi kiedy są już zdecydowani na podpisanie umowy.
6. Ok.
7. Oczywista oczywistość
- - - - kolejny post - - - - - -
Wrzuć link do portfolio, przecież nie umrzesz z tego powodu. Zawsze możesz złapać garść konstruktywnej krytyki.
Nie prawda, załamię się, stwierdzę, że jeszcze zbyt długa droga i mi się odechce, albo że w ogóle nie umiem robić zdjęć, lub nie czuję tej estetyki, oczekiwań itp. Mogę ewentualnie na priv.
Chyba seplenie bo się nie zrozumieliśmy ;-). Zaproponowałem Ci eksperyment polegający na stworzeniu odpowiedzi na zapytanie klienta, która skłoniłaby go do wybrania Ciebie. Na razie jej nie otrzymałem, a sam do eksperymentu się przygotowałem. Wczoraj wieczorem wysłałem dokładnie 5 takich samych maili do znalezionych w sieci fotografów ślubnych. Dzisiaj otrzymałem 4 odpowiedzi: dwie lakoniczne i dwa z zaproszeniami na spotkanie. Jeden nie odpowiedział.
2. To już pewien rodzaj lukru, który mnie zawsze drażnił, jak zresztą wszelkie inne typu "o nas", kochamy to robić, wielka pasja, plus parę innych rzeczy które też kochają (najczęściej podróże)
5. Dobre, ale czy ludziom będzie chciało się jeździć, nie znając cen itp. Znajomi np. jak szukali zespołu, brali po znajomości, nie chciało im się jeździć na żadne przesłuchania itp.
Klienci odzywali się z całego województwa, a nawet dwóch. Do spotkań chyba najczęściej dochodzi kiedy są już zdecydowani na podpisanie umowy.
To dziwne, bo ja się cieszę kiedy otrzymuje zapytanie. Mniej więcej 30% bliżej do sukcesu.
Masz rację. Ludziom się nie chce. To Tobie ma się chcieć. Przecież to klient wyznacza miejsce i powinieneś do niego pojechać. Zainwestuj parę złotych na pekaes. Jeżeli nie zmienisz swojego sposobu działania (a przede wszystkim myślenia) to rezultaty Twojego działania też się nie zmienią.
Nie możesz myśleć w kategoriach: zlecenie, fotografowanie, przekazanie albumu. Twoje nastawienie powinno być: kontakt, relacja, rekomendacja. Bo o rekomendacje walczysz. A o nią najłatwiej jak masz relacje. Za to relacje najprościej zbudować przez osobisty kontakt.
Jeżeli chcesz budować lepsze portfolio to ok, ale to nie nie poprawi Twoich rekomendacji. Ładniejsze portfolio zwiększa prawdopodobieństwo kontaktu. Aż tyle i tylko tyle. Jeżeli zastanawiasz się dlaczego słabi/średni fotografowie mają pełne ręce roboty to prawdopodobnie już sie domyśliłeś dlaczego tak jest.
Nieustająco czekam na Twojego maila. A potem ciąg dalszy, bo to dopiero początek walki :-).
Chyba seplenie bo się nie zrozumieliśmy ;-). Zaproponowałem Ci eksperyment polegający na stworzeniu odpowiedzi na zapytanie klienta, która skłoniłaby go do wybrania Ciebie. Na razie jej nie otrzymałem, a sam do eksperymentu się przygotowałem. Wczoraj wieczorem wysłałem dokładnie 5 takich samych maili do znalezionych w sieci fotografów ślubnych. Dzisiaj otrzymałem 4 odpowiedzi: dwie lakoniczne i dwa z zaproszeniami na spotkanie. Jeden nie odpowiedział.
To dziwne, bo ja się cieszę kiedy otrzymuje zapytanie. Mniej więcej 30% bliżej do sukcesu.
Masz rację. Ludziom się nie chce. To Tobie ma się chcieć. Przecież to klient wyznacza miejsce i powinieneś do niego pojechać. Zainwestuj parę złotych na pekaes. Jeżeli nie zmienisz swojego sposobu działania (a przede wszystkim myślenia) to rezultaty Twojego działania też się nie zmienią.
Nie możesz myśleć w kategoriach: zlecenie, fotografowanie, przekazanie albumu. Twoje nastawienie powinno być: kontakt, relacja, rekomendacja. Bo o rekomendacje walczysz. A o nią najłatwiej jak masz relacje. Za to relacje najprościej zbudować przez osobisty kontakt.
Jeżeli chcesz budować lepsze portfolio to ok, ale to nie nie poprawi Twoich rekomendacji. Ładniejsze portfolio zwiększa prawdopodobieństwo kontaktu. Aż tyle i tylko tyle. Jeżeli zastanawiasz się dlaczego słabi/średni fotografowie mają pełne ręce roboty to prawdopodobnie już sie domyśliłeś dlaczego tak jest.
Nieustająco czekam na Twojego maila. A potem ciąg dalszy, bo to dopiero początek walki :-).
Ok. ;) jutro z rana odpiszę. Powinienem zmieścić się w z regule 24 godzin. Widzę, że Warszawa trzyma poziom w relacjach z klientem.
Chyba seplenie bo się nie zrozumieliśmy ;-). Zaproponowałem Ci eksperyment polegający na stworzeniu odpowiedzi na zapytanie klienta, która skłoniłaby go do wybrania Ciebie. Na razie jej nie otrzymałem, a sam do eksperymentu się przygotowałem. Wczoraj wieczorem wysłałem dokładnie 5 takich samych maili do znalezionych w sieci fotografów ślubnych. Dzisiaj otrzymałem 4 odpowiedzi: dwie lakoniczne i dwa z zaproszeniami na spotkanie. Jeden nie odpowiedział.
To dziwne, bo ja się cieszę kiedy otrzymuje zapytanie. Mniej więcej 30% bliżej do sukcesu.
Masz rację. Ludziom się nie chce. To Tobie ma się chcieć. Przecież to klient wyznacza miejsce i powinieneś do niego pojechać. Zainwestuj parę złotych na pekaes. Jeżeli nie zmienisz swojego sposobu działania (a przede wszystkim myślenia) to rezultaty Twojego działania też się nie zmienią.
Nie możesz myśleć w kategoriach: zlecenie, fotografowanie, przekazanie albumu. Twoje nastawienie powinno być: kontakt, relacja, rekomendacja. Bo o rekomendacje walczysz. A o nią najłatwiej jak masz relacje. Za to relacje najprościej zbudować przez osobisty kontakt.
Jeżeli chcesz budować lepsze portfolio to ok, ale to nie nie poprawi Twoich rekomendacji. Ładniejsze portfolio zwiększa prawdopodobieństwo kontaktu. Aż tyle i tylko tyle. Jeżeli zastanawiasz się dlaczego słabi/średni fotografowie mają pełne ręce roboty to prawdopodobnie już sie domyśliłeś dlaczego tak jest.
Nieustająco czekam na Twojego maila. A potem ciąg dalszy, bo to dopiero początek walki :-).
Nowa odpowiedź:
Dzień dobry Pani Moniko
Cieszę się, że zainteresowała się Pani moją ofertą.
Termin nie jest jeszcze zajęty, i bardzo chętnie uwiecznię Państwa ślub.
Jaki zakres Państwa interesuje?
Oferuję pełen zakres usług: Reportaż od przygotować, aż do oczepin, lub nawet poprawin, Sesje plenerowe, a także Sesje narzeczeńskie, lub sesje, które wyświetlone na ekranie w dniu ślubu mogą być świetnym prezentem na podziękowania dla rodziców.
Jeśli znajdą Państwo czas proponuję spotkanie, aby porozmawiać o wszelkich szczegółach. Będą mogli państwo zobaczyć jak moje prace prezentują się w albumie. Może w następny weekend, 11, lub 12 marca.
Proszę wybrać najbardziej dogodne dla Państwa miejsce.
Jeśli mogą państwo opisać, jaki charakter zdjęć chcieliby państwo uzyskać, to byłoby pomocne.
Pozdrawiam serdecznie
Imię Nazwisko
Tel.
www
[Uwaga: wydaje mi się, że czasem to klient oczekuje propozycji miejsca spotkania,
w domyśle liczyy na to, że mam włąsne biuro i zaprosze ich do siebie, ewentualnie zaprosze ich na kawę do fajnej kawiarni]
Zresztą ja i tak muszę w pierwszej kolejności dopracować swoją stronę.
rafal_n5
05-03-2017, 11:19
kontakt w klientem jest bardzo ważny ale u kolegi leżą inne kwestie. Portfolio,umiejętności oraz zawartość strony-tutaj musi duużo popracować.
Ok. ;) jutro z rana odpiszę. Powinienem zmieścić się w z regule 24 godzin. Widzę, że Warszawa trzyma poziom w relacjach z klientem.
Żeby mieć klientów, trzeba umieć budować z nimi relacje, a później odpowiednio je utrzymywać. paged - wszystko co napisał to święta prawda. Jeżeli z którykolwiek punktem się nie zgadzasz - musisz zmienić swoje nastawienie!!!
Widzę, że to nie tylko chodzi o zmianę pierwszego powitalnego maila, ale i zmianę nastawienia. Fotograf ślubny to bardziej nawet menadżer, handlowiec, a w drugiej kolejności fotograf.
Zresztą, nie ma się co przejmować. Jak czytam na forum wypowiedzi fotografów ślubnych, to większość myśli/wypowiada się z pozycji fotografa. Dobry fotograf ślubny, to oprócz wspomnianego marketingu, ktoś o charakterze wodzireja, drużby.
Młodzi w związku ze ślubem mają najczęściej wiele spraw do załatwienia. Dużo na głowie. Ich nie interesuje kolejny, którym będzie trzeba się zajmować. Czyli - wybierzcie sobie zakres, zadzwońcie do mnie, przypomnijcie mi, wybierzcie sobie miejsce na plener, sami się poustawiajcie...
Trzeba patrzyć i myśleć z pozycji pary młodej a nie fotografa. Z pozycji fotografa patrzy się dopiero podczas robienia zdjęć.
Inaczej ma się sprawa, gdy trafią na kogoś, komu można spokojnie powierzyć kwestię robienia zdjęć, a nawet inne problemy!!
Na każdym etapie trzeba myśleć z pozycji pary młodej, jakby samemu miało się iść do ślubu.
Podstawą do wyjścia jest jednak kompletna, estetyczna, funkcjonalna strona internetowa. To samo dotyczy profilu na pejsbooku. Dobry kontakt, nawiązanie odpowiednich relacji i empatyczne podejście do klientów.
Jeśli stronę lub profil masz niekompletne... Nie ma co startować.
Dopiero później następuje pozycjonowanie strony, zdobywanie klientów.
robin102
05-03-2017, 13:37
Termin nie jest jeszcze zajęty, i bardzo chętnie uwiecznię Państwa ślub.
.
Nie ma co komplikować prostych informacji. Zamiast tego dał bym:
Termin mam jeszcze dostępny, albo: na tą chwilę termin mam jeszcze wolny .... i dalej jak piszesz sam.
Słowo jeszcze wprowadzić może klienta w ciekawy stan, stany myślenia, że termin może być też i zajęty za kilka dni :)
- - - - kolejny post - - - - - -
Jeśli znajdą Państwo czas proponuję spotkanie, aby porozmawiać o wszelkich szczegółach. Będą mogli państwo zobaczyć jak moje prace prezentują się w albumie. Może w następny weekend, 11, lub 12 marca.
.
Drugi detal. Zmienił bym na:
Zapraszam na niezobowiązujące spotkanie na którym możecie Państwo zapoznać się z moimi pracami, zobaczyć moje prace.....
Słowo zapraszam odgrywa ważną rolę, trochę zobowiązuje ;), lecz zaraz pojawia się słowo "niezobowiązujące spotkanie" więc klient nic nie musi kupić i z ulgą i zaciekawieniem na nie przyjdzie :)
to co wyżej Kolega FelTom napisał to sentencja skutecznego całego tego kotleciarstwa ;)
"Młodzi w związku ze ślubem mają najczęściej wiele spraw do załatwienia. Dużo na głowie. Ich nie interesuje kolejny, którym będzie trzeba się zajmować. Czyli - wybierzcie sobie zakres, zadzwońcie do mnie, przypomnijcie mi, wybierzcie sobie miejsce na plener, sami się poustawiajcie...
Trzeba patrzyć i myśleć z pozycji pary młodej a nie fotografa. Z pozycji fotografa patrzy się dopiero podczas robienia zdjęć.
Inaczej ma się sprawa, gdy trafią na kogoś, komu można spokojnie powierzyć kwestię robienia zdjęć, a nawet inne problemy!!
Na każdym etapie trzeba myśleć z pozycji pary młodej, jakby samemu miało się iść do ślubu.
Podstawą do wyjścia jest jednak kompletna, estetyczna, funkcjonalna strona internetowa. To samo dotyczy profilu na pejsbooku. Dobry kontakt, nawiązanie odpowiednich relacji i empatyczne podejście do klientów."
Nowa odpowiedź:
Dzień dobry Pani Moniko
Cieszę się, że zainteresowała się Pani moją ofertą.
Termin nie jest jeszcze zajęty, i bardzo chętnie uwiecznię Państwa ślub.
Jaki zakres Państwa interesuje?
Oferuję pełen zakres usług: Reportaż od przygotować, aż do oczepin, lub nawet poprawin, Sesje plenerowe, a także Sesje narzeczeńskie, lub sesje, które wyświetlone na ekranie w dniu ślubu mogą być świetnym prezentem na podziękowania dla rodziców.
Jeśli znajdą Państwo czas proponuję spotkanie, aby porozmawiać o wszelkich szczegółach. Będą mogli państwo zobaczyć jak moje prace prezentują się w albumie. Może w następny weekend, 11, lub 12 marca.
Proszę wybrać najbardziej dogodne dla Państwa miejsce.
Jeśli mogą państwo opisać, jaki charakter zdjęć chcieliby państwo uzyskać, to byłoby pomocne.
Pozdrawiam serdecznie
Imię Nazwisko
Tel.
www
[Uwaga: wydaje mi się, że czasem to klient oczekuje propozycji miejsca spotkania,
w domyśle liczyy na to, że mam włąsne biuro i zaprosze ich do siebie, ewentualnie zaprosze ich na kawę do fajnej kawiarni]
Zresztą ja i tak muszę w pierwszej kolejności dopracować swoją stronę.
Policz błędy interpunkcyjne i dodaj niechlujną składnię. Taki mail świadczy o kompletnym braku szacunku dla adresata.
jurkarol
05-03-2017, 16:25
ja to bym pomyślał, że taki fotograf nie bardzo daje sobie radę i ogólnie nie jest zbyt pojętny, skoro nie potrafi porządnie napisać po polsku. więc kto takiego by chciał.
kurczeblade
05-03-2017, 17:55
Przecież najbardziej decydującym faktem o tym czy Para Cię wybierze są zdjęcia/portfolio i cena za za którą młodzi są wstanie zapłacić. Jak portfolio, strona, social media nawala i brak opinii na temat usług, to nawet najbardziej idealnie napisany mail nie pomoże. Ja często wrzucam swoją ofertę "kopiuj/wklej" i raczej nie widać różnic w skuteczności podpisania umowy. Najbardziej decydującym momentem jest spotkanie. Najlepiej zdobyć zaufanie u ludzi robiąc często zdjęcia. Przykład, robisz sesje jakiejś dziewczynie, ona Cię obserwuje na fb, zrobiłeś jej ładne zdjęcia i miło spędziłam czas, obserwuje Cię na fanpage, i po czasie zgłasza się do Ciebie przez fb że jej siostra za rok bierze i zostajesz polecony na jej ślub. To jest najlepszy sposób. Robić, robić, robić i nie naciskać na siłę na zarobek, bo jak się robi dużo i dobrze to zawsze ktoś Cię zapamięta, a z takiego polecenia jest więcej korzyści niż wrzucanie ogromnej kasy w pozycjonowanie stron, pisanie pięknych maili itp.
ja to bym pomyślał, że taki fotograf nie bardzo daje sobie radę i ogólnie nie jest zbyt pojętny, skoro nie potrafi porządnie napisać po polsku. więc kto takiego by chciał.
Tak. To też prawda.
Wg mnie w branży ślubnej bardzo ważna jest reklama szeptana i np bardzo dobry wydruk i dobrej jakości albumy które potem inni oglądają. Ja robię na silku i zawsze albumy introligatorskie a nie jakieś tanie klejone, dzięki temu np na ostatnich 5 zapytań 4 zostały już podpisane umowy na 2018.
Ważny jest kontakt z klientem, ja zawsze odpisuje czy wolny termin i staram się zapytać o jaki zakres reportażu ślubnego chodzi, chodzi żeby zagaić rozmowę, a nie sucha odpowiedz...trzeba odpowiedzieć w sposób pytający by klient podchwycił rozmowę, wg mnie to jest bardzo wazne.
Sam przekaz jest lepszy. Jeśli pani Monika, do odczytania maila, użyje syntezatora mowy to pewnie zaprosi Cię na spotkanie. Wybacz, głupio mi to pisać :-( ale w przeciwnym wypadku będziesz zmuszony do popracowania nad ortografią. Poprawiłem kawałek:
Dzień dobry Pani Moniko, [przecinek]
[z małej litery bo to dalsza część zdania] cieszę się, że zainteresowała się Pani moją ofertą. Termin nie jest jeszcze zajęty [bez przecinka bo potem jest spójnik] i bardzo chętnie uwiecznię Państwa ślub.
Jaki zakres Państwa interesuje? Oferuję pełny [PEŁNY. Pełen to może być autobus np. autobus pełen ludzi] zakres usług:
Sam przekaz jest lepszy. Jeśli pani Monika, do odczytania maila, użyje syntezatora mowy to pewnie zaprosi Cię na spotkanie. Wybacz, głupio mi to pisać :-( ale w przeciwnym wypadku będziesz zmuszony do popracowania nad ortografią. Poprawiłem kawałek:
Dzień dobry Pani Moniko, [przecinek]
[z małej litery bo to dalsza część zdania] cieszę się, że zainteresowała się Pani moją ofertą. Termin nie jest jeszcze zajęty [bez przecinka bo potem jest spójnik] i bardzo chętnie uwiecznię Państwa ślub.
Jaki zakres Państwa interesuje? Oferuję pełny [PEŁNY. Pełen to może być autobus np. autobus pełen ludzi] zakres usług:
Pisałem to tuż po przebudzeniu.
Sam przekaz jest lepszy. Jeśli pani Monika, do odczytania maila, użyje syntezatora mowy to pewnie zaprosi Cię na spotkanie. Wybacz, głupio mi to pisać :-( ale w przeciwnym wypadku będziesz zmuszony do popracowania nad ortografią. Poprawiłem kawałek:
Dzień dobry Pani Moniko, [przecinek]
[z małej litery bo to dalsza część zdania] cieszę się, że zainteresowała się Pani moją ofertą. Termin nie jest jeszcze zajęty [bez przecinka, bo potem jest spójnik] i bardzo chętnie uwiecznię Państwa ślub.
Jaki zakres Państwa interesuje? Oferuję pełny [PEŁNY. Pełen to może być autobus np. autobus pełen ludzi] zakres usług:
To może tym razem zróbmy to porządnie? Przecinek stawiamy również po "dzień dobry".
Co do zajętości terminu - raczej bym napisał coś w rodzaju: "o ten termin było kilka zapytań i prowadzę rozmowy, ale jeśli się dogadamy i będą Państwo zdecydowani, to po podpisaniu umowy zarezerwuję termin dla Państwa". To myk "na znikającą ofertę". ;)
1982robo
06-03-2017, 11:14
Witam, czytam tak wasze wypowiedzi i się boję, sam chciałem próbować sil w ślubach, ale się boję. Wszystko się zmienia. Kilka lat temu kupiłem D90+16-85 z myślą o ślubach, był to pierwszy i jak na razie ostatni zestaw. Ogarnąłem kilka nie pełnych wesel, jakaś dyskoteka po drodze, za nie duże pieniądze lub za free. Ogólnie z polecenia zawsze raz na jakiś czas ktoś się odezwał, ale rzadko. Żeby z tego żyć to raczej nie możliwe,bo oprócz tego praca na etat plus małe dzieciaki wiec mało czasu na zajęcie się na poważnie tematem. Ostatnio odezwała się para młoda, w sumie znajoma z pytaniem czy nie mógłbym im zrobić zdjęć na ich weselu. Zgodziłem się,ale się trochę boje tego wszystkiego. Chciałem prosić o rade, co do tej d90tki byście teraz polecili, jaki obiektyw , lampę (możne to nie w tym poście ale mało czasu na szukanie). Myślałem o wypożyczeniu czegoś tylko pomóżcie co wybrać. a może całkiem dać spokój i oddać to profesjonaliście? A jeszcze jest gdzieś coś takiego jak przygotować się do rozmowy z młodymi? Miałem gdzieś kiedyś jakiś opis, ale mi się zapodział. Pomóżcie proszę
jurkarol
06-03-2017, 11:31
a w ogóle listy po polsku zaczyna się tak:
Dzień dobry, Pani Moniko!
Od dużej litery w nowej linii..
lub
Szanowny Panie!
I podobnie
DaroD300S
06-03-2017, 11:37
Mam pewną teorię. Zleceń będzie więcej, ceny wzrosną gdy:
1. W Polsce skończy się socjalizm.
2. Znikną z rynku wszyscy, którzy za wszelką cenę chcą być ślubniakami za dotacje.
A może by tak inna fotografia ? Mój kolega z dawnych lat zawsze powtarzał, że będzie "wielkim fotografem" i jest. Fotografuje żarcie do bloga prowadzonego przez żonę. Akcja mało dynamiczna, smaczna i pachnąca. Tylko ciężko się skupić na głodnego.
Fotografuje żarcie do bloga prowadzonego przez żonę
I z tego żyje...? Czy tylko się żywi?
DaroD300S
06-03-2017, 12:51
I z tego żyje...? Czy tylko się żywi?
Sądząc po wyglądzie i jedno i drugie :)
gerronimo
06-03-2017, 13:43
Ciekawa dyskusja muszę przyznać. Ja od kilku lat notuję spadki podpisanych umów. Na 2015 miałem 15, w 2016 - 12, w tym roku bida, bo póki co tylko 7. U mnie to w ogóle jest taka dziwna sytuacja, bo praktycznie nie reklamuję się w internecie. Większość klientów mam z poleceń, ale i tak zapytania z internetu się regularnie pojawiają (głównie z FB). Problemem jest to, że na 90% maili z wysłaną ofertą w ogóle nie dostaję odpowiedzi. Maile są pisane zgodnie ze wszystkimi zasadami, które tutaj przytaczaliście, tak więc nie w tym problem ;) Działam w Warszawie i okolicach i uważam, że ceny mam znośne jak na ten rejon Polski (za pakiet reportaż + plener + album moja cena to 2800 pln). Wydaje mi się, że konkurencja jest tak ogromna, że gdy klient wyśle zapytanie do 20 fotografów, to zawsze znajdzie się taki co zrobi taniej. A może obrałem sobie zły "target". Sam już nie wiem.
robin102
06-03-2017, 13:46
"o ten termin było kilka zapytań i prowadzę rozmowy, ale jeśli się dogadamy i będą Państwo zdecydowani, to po podpisaniu umowy zarezerwuję termin dla Państwa". To myk "na znikającą ofertę". ;)
Dobre, dobre. Prawie tak dobre jak moje które używam.
cytuje sam siebie :D " wskazany termin jako jedyny w październiku 2019 mam jeszcze wolny " :D
DaroD300S
06-03-2017, 14:17
Ciekawa dyskusja muszę przyznać. Ja od kilku lat notuję spadki podpisanych umów. Na 2015 miałem 15, w 2016 - 12, w tym roku bida, bo póki co tylko 7. U mnie to w ogóle jest taka dziwna sytuacja, bo praktycznie nie reklamuję się w internecie. Większość klientów mam z poleceń, ale i tak zapytania z internetu się regularnie pojawiają (głównie z FB). Problemem jest to, że na 90% maili z wysłaną ofertą w ogóle nie dostaję odpowiedzi. Maile są pisane zgodnie ze wszystkimi zasadami, które tutaj przytaczaliście, tak więc nie w tym problem ;) Działam w Warszawie i okolicach i uważam, że ceny mam znośne jak na ten rejon Polski (za pakiet reportaż + plener + album moja cena to 2800 pln). Wydaje mi się, że konkurencja jest tak ogromna, że gdy klient wyśle zapytanie do 20 fotografów, to zawsze znajdzie się taki co zrobi taniej. A może obrałem sobie zły "target". Sam już nie wiem.
Ano bida. Mam koło domu salę weselną, podobno jedną z lepszych w rejonie i niestety stoi pusta. W tym roku było chyba z jedno wesele w tej sali.
Temat rzeka, od paru lat pojawiają się podobne tu i ówdzie. Wiadome było, że przyjdzie okres na przesyt fotografów i będą tacy, co nie wyrobią z małą ilością zleceń i się wykruszą. Ja u siebie nie zauważam spadku zleceń, mało tego, już się ładnie zapełnia 2018 rok (5 umów). Cen nie zmieniałem od ładnych paru lat - repo z plenerem innego dnia 4k, bez dodatków. Nie reklamuję się w necie ani na google, tylko Facebook i przede wszystkim polecenia.
Witam, czytam tak wasze wypowiedzi i się boję, sam chciałem próbować sil w ślubach, ale się boję. Wszystko się zmienia. Kilka lat temu kupiłem D90+16-85 z myślą o ślubach, był to pierwszy i jak na razie ostatni zestaw. Ogarnąłem kilka nie pełnych wesel, jakaś dyskoteka po drodze, za nie duże pieniądze lub za free. Ogólnie z polecenia zawsze raz na jakiś czas ktoś się odezwał, ale rzadko. Żeby z tego żyć to raczej nie możliwe,bo oprócz tego praca na etat plus małe dzieciaki wiec mało czasu na zajęcie się na poważnie tematem. Ostatnio odezwała się para młoda, w sumie znajoma z pytaniem czy nie mógłbym im zrobić zdjęć na ich weselu. Zgodziłem się,ale się trochę boje tego wszystkiego. Chciałem prosić o rade, co do tej d90tki byście teraz polecili, jaki obiektyw , lampę (możne to nie w tym poście ale mało czasu na szukanie). Myślałem o wypożyczeniu czegoś tylko pomóżcie co wybrać. a może całkiem dać spokój i oddać to profesjonaliście? A jeszcze jest gdzieś coś takiego jak przygotować się do rozmowy z młodymi? Miałem gdzieś kiedyś jakiś opis, ale mi się zapodział. Pomóżcie proszę
Strach nie powinien mieć tu nic do rzeczy. Albo chcesz to robić, albo nie. Nie zakładam sytuacji, że musisz. (Tak jak ja, bo nic innego nie miałem, a agencje odzywały się akurat o śluby). D90-tką dasz radę, jeśli masz dobrze opanowany sprzęt. Sam zaczynałem od D90, i widywałem też innych jak na tym robili śluby. Na pewno musisz mieć jasne obiektywy. Zakładam, że nie masz 24-70, więc w grę wchodzą budżetowe jasne stałki. 50mm 1.4 na pewno ci się przyda. plus coś szerszego, ten 35mm 1.8 dx jest chwalony, oczywiście obowiązkowo lampa. Jeśli chodzi o wypożyczalnie, jest to dobra opcja, koszty małe, są internetowe wypożyczalnie, wiele sklepów prowadzi też swoje własne. Jeśli masz okazję, na pewno warto spróbować. Musisz tylko pamiętać, że w tym zawodzie (jak każdym innym artystycznym) twoja praca jest wystawiona na oceny innych, i musisz mieć grubą skórę. Z fotografią jest tak jak z piłką nożną, każdy się na niej zna (plus jeszcze kobiety) i uważa się za eksperta.
Dzieci fajna sprawa, można je zabierać na sesje do trzymania blendy ;)
i takie jeszcze jedno spostrzezenie... wszyscy maja pelne kalendarze... ale jak ktos na forum puszcza zapytanie o bardzo popularny termin slubny w tym roku, to od razu wysyp ofert z adrresami stron www. to pokazuje jak jest naprawde z tymi kalndarzami ;)
kurczeblade
07-03-2017, 21:08
Prawda jest taka, że jeśli ktoś robi dobrze foty i te foty podobają się ludziom - chodzi o normalnych ludzi, nie maniaków z for foto... to samoistnie znajdzie się klientów i nie trzeba mocno się trudzić poetyckich meili, czy wyrzucać kupę kasy na jakieś pozycjonowanie. Wystarczy robić to co się robi dobrze i ktoś to zauważy, spodoba mu się i jest Twój. A jak ktoś ma średni warsztat to raczej maile poezja i miliony na pozycjonowanie nie pomogą ;)
i takie jeszcze jedno spostrzezenie... wszyscy maja pelne kalendarze... ale jak ktos na forum puszcza zapytanie o bardzo popularny termin slubny w tym roku, to od razu wysyp ofert z adrresami stron www. to pokazuje jak jest naprawde z tymi kalndarzami ;)Mimo że nie zajmuję się ślubami to czasami widzę tutaj te ogłoszenia i przeglądam z ciekawości linki do folio. Moje odczucie jest najczęściej takie że większość z tych fotografów powinna zmienić zajęcie bo robią ludziom krzywdę. Ktoś kto jest naprawdę dobry ma na pewno zajęty kalendarz.
robin102
07-03-2017, 22:13
i takie jeszcze jedno spostrzezenie... wszyscy maja pelne kalendarze... ale jak ktos na forum puszcza zapytanie o bardzo popularny termin slubny w tym roku, to od razu wysyp ofert z adrresami stron www. to pokazuje jak jest naprawde z tymi kalndarzami ;)
Dodał bym do tego, że wszyscy biorą standardowo po 4,5 kzł, a najmniej to 3,5 :D
tak branża taki lans :)
Ale ściemniać o znikających terminach można :-P
Zresztą ja jestem uczulony na takie chwyty, za często je spotykam. Podobnie drażni mnie to spoufalanie "Panie Michale-srale" itd. Kojarzy mi się telemarketerami. Co innego w kolejnym mailu; jakaś forma relacji została już rozpoczęta więc przejdzie.
Co do tematu to myślę, że oprócz niezłego pf trzeba wyróżnić się osobowością (oczywiście w pozytywny sposób); trzeba mieć pomysł na zdjęcia i umieć go ciekawie zaprezentować. IMHO dla klientów bardzo ważne są zaangażowanie i doświadczenie. Trochę się nasłuchałem o takich "artystach", którzy zachowywali się jak gwiazdy i nawet jak zdjęcia popełnili niezłe ludziska narzekali. Płacą więc chcą widzieć, że się staramy.
A nasze doświadczenie ma dać im pewność, że reportaż na pewno będzie trzymał poziom.
Pozostaje umieć stworzyć takie wrażenie (oczywiście jeżeli są do tego podstawy).
A co do korespondencji to ja zawsze dodaje kilka linków do ostatnich reportaży, których nie ma na stronie, a na spotkanie mam wydrukowane zdjęcia na szlachetnym papierze, przy pomocy których opowiadam o swojej pracy.
1982robo
08-03-2017, 09:22
Dziękuje za komentarz Brassai , trochę mnie podbudował, myślę ze jeśli mi się uda to pożyczę ten 24-70 plus jakaś lampa i ogarnę praktycznie cały temat. Skoro sami mnie wybrali to podobają im się moje zdjęcia, wiadomo każdy ma swoje gusta, jednemu się podoba to drugiemu tamto, nie dogodzi wszystkim na raz. Wynalazłem w Radomiu www.photorent.pl ewentualnie może coś bliżej w Lublinie i będę kombinował. Pozdrawiam serdecznie :)
Jest też druga strona medalu. Zawiść. On ma kalendarz zapełniony? Bierze 3.5-4.5k pln za ślub? Na pewno ściemnia i nie ma co robić. Na pewno bierze 2x mniej. Na pewno!
robin102
08-03-2017, 12:24
I na pewno ściemnia :), bo lans cenowy w naszym środowisku jest tak powszechny jak świeże powietrze nad Bałtykiem. Potem są rabaty, upusty, bo wiesz wolne miałem to wziąłem z pół stawki, bo to piątek, a nie sobota, bo wiesz na kursach-warsztatach uczą się cenić, a weź się cen jak nikt nie chce płacić :)
U znanego fotografa z pierwszych stron gazet i nam tu chyba znanym co to miał na swojej www 2 tys EURO i taniej nie robi :D, a robił moim znajomym z dojazdem na drugi kraniec Polski za 3000 zł i trochę z wypasionym albumem repo plus plener.
Echhhhh życie marketingowych ściemniaczy co to innych by chętnie na minę napuścili, a sami po cichutku rzepkę skrobią :D
Ogromna nieuczciwość i nieuczciwa konkurencja w naszej branży zaczyna się już na samym początku czyli bajdurek o cenach za ile to ja nie robię i, że wszystko z polecenie, bo taki jest debeściak :D
Krzychoo_
08-03-2017, 12:42
Panowie, czasy się zmieniają i opisywane tu problemy dotykają każdej branży, nie tylko fotograficznej. Klient oczekuje produktu taniego i masowego i to wszędzie. Jakość zastępuje bylejakość i jest to powszechne i masowe. Na pewno są ludzie, którzy zapłacą 2 tys. Euro za reportaż, ale będzie ich 2 rocznie. Całkiem możliwe, że przyszłość tej branży będzie należała do gości, którzy Nikonem 7200 z Sigmą 17-50/2.8 i SB600 oblecą imprezę za pinćset + dojazd, a jak się spodoba to plener dodatkowo płatny w uzgodnionym terminie. Jak będzie tanio a odbitki będą lepsze niż te ze smartfona to się później rodzice zgłoszą na chrzest, komunię i jakąś imprezę rodzinną. Klient dostanie skadrowane jpg'i z puszki i dla 90% gospodyń z Facebooka będzie to wystarczająco dobre. Tak wygląda "postęp". Działam w innej branży i widzę to na co dzień. Jak jest tanio i produkt wytrzyma rok to jest super okazja. Nie będziemy przepłacać.
gerronimo
08-03-2017, 12:45
Ale ściemniać o znikających terminach można :-P
Zresztą ja jestem uczulony na takie chwyty, za często je spotykam. Podobnie drażni mnie to spoufalanie "Panie Michale-srale" itd. Kojarzy mi się telemarketerami. Co innego w kolejnym mailu; jakaś forma relacji została już rozpoczęta więc przejdzie.
Mam podobnie. W pierwszym mailu teksty typu "witam Pani Magdo" itp. kojarzą mi się z cwaniakowaniem. No chyba, że klient sam tak swojego maila zacznie. Ja zaczynam wiadomość od "Dzień dobry", albo "Witam serdecznie". Na "ty" staram się przejść dopiero przy pierwszym spotkaniu, gdy już poznam klienta osobiście.
te pomysly na maile sa beznadziejne... czym wieksze elaboraty piszcie, kropki, przecinki itp - to oznacza, ze macie na to za duzo czasu a idac dalej tym tropem - jestescie kiepskimi fotografami i nie macie co robic.
odpowiedz na zapytanie powinna wygladac mniej wiecej tak: "24.06.2017 wolny, 2000E. " i nic wiecej. odpowiedz powinna byc oczywiscie nad tekstem oryginalnej wiadomosci, nigdy pod, bo to tez oznaka zaangazowania.
podjarany kliant bedzie cisnal dalej z pytaniami bo trafil na zaganianego fotera... ale kazda koleja odpowiedz nie moze... pamietajcie! nie moze byc dluzsza niz 1 linijka i max 3-4 wyrazy.
robin102
08-03-2017, 13:09
Mam podobnie. W pierwszym mailu teksty typu "witam Pani Magdo" itp. kojarzą mi się z cwaniakowaniem. No chyba, że klient sam tak swojego maila zacznie. Ja zaczynam wiadomość od "Dzień dobry", albo "Witam serdecznie". Na "ty" staram się przejść dopiero przy pierwszym spotkaniu, gdy już poznam klienta osobiście.
To nie jest żadne cwaniakowanie tylko normalne techniki sprzedażowe. Skracanie dystansu to jedna z technik. Oczywiście nie za szybko, nie agresywnie. Fotografia jak każdy inny towar, czy usługa podlega tym samym prawom rynkowym. Owszem jeśli się ma jakieś opory, skrupuły to można iść swoją wypróbowaną drogą. Do mnie wszyscy mówią per pan, więc droga własna i trudna :)
Wy młodzi macie z górki, więc rwijcie te ślubne ogórki ;) ;) ;) :) :)
"Normalne" czyli manipulujace czyli cwaniakowanie :)
Tyle, ze teraz to tak powszechne, ze nie spełnia swojego zadania bycia tym "fajniejszym" :)
Wy młodzi macie z górki, więc rwijcie te ślubne ogórki ;) ;) ;) :) :)
https://www.youtube.com/watch?v=zCNrbirT4KY
robin102
08-03-2017, 15:01
"Normalne" czyli manipulujace czyli cwaniakowanie :)
Tyle, że teraz to tak powszechne, ze nie spełnia swojego zadania bycia tym "fajniejszym" :)
Ale fotograf dla młodych ludzi i według młodych ludzi musi być fajny. Jakby się zrobiło ankietę (koniecznie anonimową) z trzema pytaniami co determinuje wybór danego wykonawcy to kolejności była by:
- fajny fotograf
- niska, akceptowalna cena
- jakość, klasa zdjęć
Oczywiście nie generalizując po całości, bo z 10% może nawet 15 % ankietowanych ustawiło by to w kolejności dokładnie odwrotnej,, czyli koneserzy :)
kurczeblade
08-03-2017, 15:35
Ale ściemniać o znikających terminach można :-P
Zresztą ja jestem uczulony na takie chwyty, za często je spotykam. Podobnie drażni mnie to spoufalanie "Panie Michale-srale" itd. Kojarzy mi się telemarketerami. Co innego w kolejnym mailu; jakaś forma relacji została już rozpoczęta więc przejdzie.
Co do tematu to myślę, że oprócz niezłego pf trzeba wyróżnić się osobowością (oczywiście w pozytywny sposób); trzeba mieć pomysł na zdjęcia i umieć go ciekawie zaprezentować. IMHO dla klientów bardzo ważne są zaangażowanie i doświadczenie. Trochę się nasłuchałem o takich "artystach", którzy zachowywali się jak gwiazdy i nawet jak zdjęcia popełnili niezłe ludziska narzekali. Płacą więc chcą widzieć, że się staramy.
A nasze doświadczenie ma dać im pewność, że reportaż na pewno będzie trzymał poziom.
Pozostaje umieć stworzyć takie wrażenie (oczywiście jeżeli są do tego podstawy).
A co do korespondencji to ja zawsze dodaje kilka linków do ostatnich reportaży, których nie ma na stronie, a na spotkanie mam wydrukowane zdjęcia na szlachetnym papierze, przy pomocy których opowiadam o swojej pracy.
Dokładnie to miałem na myśli. Ja też tego bardzo nie lubię, czuję że piszę do mnie ktoś z automatu, jakiś spam robot, albo jakiś Pan z banku który musi udawać miłego żeby wcisnąć kolejny kredyt :D Nie można w mailach przesadzać, ludzie wtedy odbierają to sztywno, jak pisanie właśnie z jakimś telemarketerem, który chcę wcisnąć swój produkt. Albo jakby czytali Pana Tadeusza. Jeszcze pół biedy jak ktoś się spoufala w pisaniu maili i ma dobre PF, na spotkaniu jest ogarnięty i towarzyski, otwarty na ludzi. Gorzej jak ktoś się spoufala pisząc pięknego poetyckiego maila, a w portfolio nic ciekawego i podczas spotkania nie potrafi nawiązać rozmowy i zaprezentować siebie, wraz z pracami. :) Jak ktoś się obraca wśród ludzi, ma dobre zdjęcia i potrafi je pokazać, to nie musi się martwić zbytnio o płaszczenie przed ludźmi, zgłaszają się wtedy ludzie którym się zdjęcia podobają i chcą mieć takie zdjęcia, bez względu jak wygląda kontakt mailowy. Druga sprawa, mail to nie jedyny środek kontaktu, często dzwonią, a czasami nawet trafi się ktoś, gdzieś na jakiejś imprezie, w tłumie gdzie bezpośrednio zapyta :)
Ludzie, jesteście fotografami. Ludź ma Was znaleźć. Jak znajdzie i zobaczy dobre prace, a cena będzie na poziomie, na który go stać, to Was weźmie. Cała filozofia.
I na pewno ściemnia :), bo lans cenowy w naszym środowisku jest tak powszechny jak świeże powietrze nad Bałtykiem. Potem są rabaty, upusty, bo wiesz wolne miałem to wziąłem z pół stawki, bo to piątek, a nie sobota, bo wiesz na kursach-warsztatach uczą się cenić, a weź się cen jak nikt nie chce płacić :)
U znanego fotografa z pierwszych stron gazet i nam tu chyba znanym co to miał na swojej www 2 tys EURO i taniej nie robi :D, a robił moim znajomym z dojazdem na drugi kraniec Polski za 3000 zł i trochę z wypasionym albumem repo plus plener.
Echhhhh życie marketingowych ściemniaczy co to innych by chętnie na minę napuścili, a sami po cichutku rzepkę skrobią :D
Ogromna nieuczciwość i nieuczciwa konkurencja w naszej branży zaczyna się już na samym początku czyli bajdurek o cenach za ile to ja nie robię i, że wszystko z polecenie, bo taki jest debeściak :D
Powiedz komuś że bierzesz 2000, ustawi swoją cenę na 1800 czy 1700. Powiedz że bierzesz 2500 to ustawi 2200. Powiedz że bierzesz 4000 to będzie oddawał zdjęcia za 3500. Jestem za tym żeby ludzie ściemniali między sobą ile biorą za zdjęcia, bo to podnosi ogólną cenę na rynku. Jakkolwiek to brzmi czy wygląda. Ludzie w branży nie konkurują zdjęciami, stylem, tylko ceną i tym kto da w tej cenie więcej rzeczy. Wracamy do zawiści, koło się zamyka. Są jeszcze Ci co nic się nie uczyli, na sprzęt nie wydali grosza, mały zus mają albo pracują na etat i oddali by zdjęcia za miske ryżu. Niech myślą że się bierze i 6kpln, przynajmniej nie będą wołać tysiaka za swoje.
Ludzie, jesteście fotografami. Ludź ma Was znaleźć. Jak znajdzie i zobaczy dobre prace, a cena będzie na poziomie, na który go stać, to Was weźmie. Cała filozofia.
Powiedz komuś że bierzesz 2000, ustawi swoją cenę na 1800 czy 1700. Powiedz że bierzesz 2500 to ustawi 2200. Powiedz że bierzesz 4000 to będzie oddawał zdjęcia za 3500. Jestem za tym żeby ludzie ściemniali między sobą ile biorą za zdjęcia, bo to podnosi ogólną cenę na rynku. Jakkolwiek to brzmi czy wygląda. Ludzie w branży nie konkurują zdjęciami, stylem, tylko ceną i tym kto da w tej cenie więcej rzeczy. Wracamy do zawiści, koło się zamyka. Są jeszcze Ci co nic się nie uczyli, na sprzęt nie wydali grosza, mały zus mają albo pracują na etat i oddali by zdjęcia za miske ryżu. Niech myślą że się bierze i 6kpln, przynajmniej nie będą wołać tysiaka za swoje.
Kiedyś wracałem ze zlecenia w nocy i zatrzymała mnie policja w nadziei, że gość może po imprezie na gazie. (Oczywiście ja na zleceniach nic nie pije). Od słowa do słowa, pytają ile biorę za zdjęcia ślubne, ja, że tyle i tyle, oni, że znają gościa z Krakowa co bierze 4tys. Ostatnio na targach w Katowicach pytam niby jako klient o ceny. Był jeden co brał 5tys. Więc to nie ściemy.
Może przesadziłem trochę z tym "Zero zleceń" bo w sumie mam już 2 zapowiedziane, ale to po dalszych znajomych, i tego nie liczę. Liczy się od zupełnie obcego. Problem w tym, że ludzie wolą mieć kogoś z polecenia lub znajomego.
Kiedyś (lata temu) nie miałem w ogóle zdjęć ślubnych w pf, tylko parę portretów i modę. Ogłosiłem się z tym na gumtree, że oferuję też ślubne. I od razu zgłosiła się panna, że mnie chce na foto, bo spodobała się jej pewna fotka. I chce się spotkać. Poprosiła żebym na spotkanie zabrał przykłady ślubnych. Nie zabrałem bo nie miałem. Ale i tak podpisali umowę, i wpłacili zaliczkę. Nie znałem jeszcze wtedy rynku i wziąłem zbyt małą zaliczkę. Bo wiecie co się okazało? Miesiąc przed poprosili mnie o wypowiedzenie umowy, liczą się ze stratą zaliczki, po prostu znalazł się jakiś kuzyn fotograf, który im zrobi te zdjęcia. Dopiero w agencji dowiedziałem się, że biorą 50% zaliczki zlecenia. Ale nie robiłem im problemów.
- - - - kolejny post - - - - - -
Ale fotograf dla młodych ludzi i według młodych ludzi musi być fajny. Jakby się zrobiło ankietę (koniecznie anonimową) z trzema pytaniami co determinuje wybór danego wykonawcy to kolejności była by:
- fajny fotograf
- niska, akceptowalna cena
- jakość, klasa zdjęć
Oczywiście nie generalizując po całości, bo z 10% może nawet 15 % ankietowanych ustawiło by to w kolejności dokładnie odwrotnej,, czyli koneserzy :)
Dokładnie
Współczuję wszystkim, którzy próbują z wesel robić sztukę. Nikt (prawie) tego nie doceni. Dla wielu z nich fotografia to jarmarczna pamiątka i tyle. To tylko my im wmawiamy, że to coś więcej. Nawet jeśli dasz z siebie wszystko, i tak znajda się klienci, którzy będą mieli pretensje, dlaczego nie jest tak dobrze na każdej fotce, że brakuje jakiejś cioci itp. Widzę po innych rodzinach, które zaliczają wiele ślubów w sezonie jako goście i jak potem krytykują pokazywane im zdjęcia różnych fotografów. Poza tym jak tu ktoś dobrze napisał, klienci od fotografa ślubnego często oczekuję, że będzie trochę jak wodzirej, będzie zabawny, sypał żartami z rękawa itp. Jak kiedyś pytałem ludzi, czego oczekują od fotografa, głównie dominowało, żeby był miły. (a zdjęcia to na dalszym planie), plus najlepiej dobra prezencja, faceci często chcą mieć dziewczynę fotografa. Jest to lokajska praca, i tak będą cię traktować też goście, jak lokaja, na którego można zagwizdać, żeby zrobił fotkę, bo mu za to płacą. Kiedyś ponoć jakiś klient poskarżył się na mnie do szefa agencji, że ponoć byłem gburowaty. Szef oczywiście oburzył się na klienta, że fotograf nie jest od tego, żeby go zabawiać. Sami klienci też mają różne oczekiwania. Niektórzy chcą, żebyś umiał być się wszędzie i każdym momencie, żeby uchwycić moment, inni będą chcieli abyś był dyskretny, niewidzialny, będę się oburzać, że włazisz do środka kółka jak się goście bawią. Ludzie są różni, choć najczęściej jest miło i dostaje się ciasta i butelki z trunkami na koniec. Dlatego nie lubię w relacjach tego włażenia w dupę i tego nie robię. Klient ma czuć respekt i szacunek do foto. I cieszyć się, że łaskawie zgodziłem się go fotografować. Najlepiej skupić się tylko za zdjęciach i zachować dystans do klienta. Bo tylko zdjęcia (w rękach klienta) będą najlepszą żywą reklamą. Być może moje podejście nie jest skuteczne, a życie, rachunki potrafią złamać człowieka. Ale muszę się przyznać, że ja nie kocham robić zdjęć ślubnych. I być może to jest moim problemem. Może powinienem odpuścić. Na sesjach nie mam zwykle cierpliwości do drewnianych par młodych, a reżyserowanie ich, wymyślanie historii, bajki, która nie ma nic wspólnego z ich życiem, wydaje mi się oszustwem. To trochę przez to, że nie mam jak ich poznać wcześniej bliżej, ten minus pracy przez agencję.
Na koniec tylko przypowiastka: Rembrandt jak malował portrety ludzi w stylu schlebiającym, opływał w fortunie, ale kiedy mu to zbrzydło i zaczął malować swoje rzeczy, skończył jako nędzarz. Z drugiej strony Amerykanie mają takie powiedzenie: I'm the best and fuck the rest. I niektórym to się sprawdza.
Jeśli masz dobre zdjęcia (cokolwiek to znaczy, dla każdego coś innego, i nie jest prawdą, że rynek ślubny wyceni twoje umiejętności) i nie musisz martwić się o kasę (co nie wszystkim jest dane), to wtedy można się rozwinąć na tyle, żeby traktować klientów z góry, wtedy paradoksalnie będą czuli respekt, i będą o ciebie zabiegać. Oczywiście nie ślubni (chociaż pewnie też), bo to klienci ignoranci z ulicy.
Aaa, mogę dodać jeszcze, że jak pracowałem jako foto produktowy dla pewnej marki obuwniczej, ale sesje wizerunkowe sezonowe kolekcji (lookbooki) robił inny zewnętrzny fotograf, to pamiętam jak w firmie szef zawsze krytykował te zdjęcia, nigdy mu się nie podobały i zawsze się wściekał, że wydał tyle kasy. I wiecie co? Co roku i tak zawsze zamawiali tego samego fotografa.
Ciekawa dyskusja muszę przyznać. Ja od kilku lat notuję spadki podpisanych umów. Na 2015 miałem 15, w 2016 - 12, w tym roku bida, bo póki co tylko 7. U mnie to w ogóle jest taka dziwna sytuacja, bo praktycznie nie reklamuję się w internecie. Większość klientów mam z poleceń, ale i tak zapytania z internetu się regularnie pojawiają (głównie z FB). Problemem jest to, że na 90% maili z wysłaną ofertą w ogóle nie dostaję odpowiedzi. Maile są pisane zgodnie ze wszystkimi zasadami, które tutaj przytaczaliście, tak więc nie w tym problem ;) Działam w Warszawie i okolicach i uważam, że ceny mam znośne jak na ten rejon Polski (za pakiet reportaż + plener + album moja cena to 2800 pln). Wydaje mi się, że konkurencja jest tak ogromna, że gdy klient wyśle zapytanie do 20 fotografów, to zawsze znajdzie się taki co zrobi taniej. A może obrałem sobie zły "target". Sam już nie wiem.
Jednak nadal polecam biznesowe podejście. Zerknąłem do rocznika statystycznego i od 2008 liczba zawieranych małżeństw w Polsce spada choć w drugiej połowie 2016 cos się poprawiło. Rynek się kurczy i nic na to nie poradzisz. Dodatkowo Warszawa (ogólnie mazowieckie) jest poniżej średniej w ilości zawartych małżeństw na 1000 mieszkańców. Sprawdź w jakich województwach jest najwyższa. Może jest tak, że młodzi przyjeżdzają, mieszkają, pracują i nawet poznają się w Warszawie ale ślub biorą jednak u siebie "w domu".
skarcity
09-03-2017, 09:53
Kiedyś ponoć jakiś klient poskarżył się na mnie do szefa agencji, że ponoć byłem gburowaty. Szef oczywiście oburzył się na klienta, że fotograf nie jest od tego, żeby go zabawiać. ...
... Klient ma czuć respekt i szacunek do foto. I cieszyć się, że łaskawie zgodziłem się go fotografować.
Ja pierd........ Twoi klienci to prawdziwi szczęściarze! Zwłaszcza, że jest ich tak niewielu...
robin102
09-03-2017, 14:08
Powiedz komuś że bierzesz 2000, ustawi swoją cenę na 1800 czy 1700. Powiedz że bierzesz 2500 to ustawi 2200. Powiedz że bierzesz 4000 to będzie oddawał zdjęcia za 3500. Jestem za tym żeby ludzie ściemniali między sobą ile biorą za zdjęcia, bo to podnosi ogólną cenę na rynku. Jakkolwiek to brzmi czy wygląda. Ludzie w branży nie konkurują zdjęciami, stylem, tylko ceną i tym kto da w tej cenie więcej rzeczy. Wracamy do zawiści, koło się zamyka. Są jeszcze Ci co nic się nie uczyli, na sprzęt nie wydali grosza, mały zus mają albo pracują na etat i oddali by zdjęcia za miske ryżu. Niech myślą że się bierze i 6kpln, przynajmniej nie będą wołać tysiaka za swoje.
Nie bierz personalnie do siebie chociaż Ty to napisałeś szczerze, ale niestety jest to podsumowanie i świadectwo temu w jakim błocie się grzebiemy i ze nie ma to na dobrą sprawę za dużo wspólnego z normalnością biznesową. Jeszcze chwila i na zlecenia będziemy jeździć PKS lub komunikacją miejską a Ci to krzyczą 8 kzł a biorą 4 kzl być może nawet TAXI, a czemu ? A temu, że zacznie się era przebijania i spuszczania powietrza z opon samochodów pod kościołami. To będzie następny stopień ewolucji ruchów marketingowych w umysłach fotografów. Jeszcze następny to będzie pranie fotografów :)
Podobnie drażni mnie to spoufalanie "Panie Michale-srale" itd. Kojarzy mi się telemarketerami. Co innego w kolejnym mailu; jakaś forma relacji została już rozpoczęta więc przejdzie.
Oj z tym to różnie bywa. Ja z kolei nie trawię jak ktoś do mnie jedzie "Szanowny Panie... Z poważaniem". Wolę tego "Pana Michała".
"(...)Klient ma czuć respekt i szacunek do foto. I cieszyć się, że łaskawie zgodziłem się go fotografować(...)" a tu cytat pana cara Piotra I Wielkiego: "Podwładny powinien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty, tak, by swoim pojmowaniem sprawy nie peszyć przełożonego". Taka polskaja mentalnosc.
robin102
09-03-2017, 14:47
Tak dla rozluźnienia, bo najlepszy jest paragraf nr 3
Wykluczona a b s o l u t n i e jest wszelka krytyka ze strony klienta. Portret może się klientowi nie podobać, ale firma nie może dopuścić do najskromniejszych nawet uwag, bez swego specjalnego upoważnienia.
Tu pełny regulamin firmy Mistrza. Nie ma tego dużo. Warto przeczytać o właściwych relacjach. :)
http://www.witkacy.hg.pl/firma/regul.htm (http://www.witkacy.hg.pl/firma/regul.htm)
Nie bierz personalnie do siebie chociaż Ty to napisałeś szczerze, ale niestety jest to podsumowanie i świadectwo temu w jakim błocie się grzebiemy i ze nie ma to na dobrą sprawę za dużo wspólnego z normalnością biznesową. Jeszcze chwila i na zlecenia będziemy jeździć PKS lub komunikacją miejską a Ci to krzyczą 8 kzł a biorą 4 kzl być może nawet TAXI, a czemu ? A temu, że zacznie się era przebijania i spuszczania powietrza z opon samochodów pod kościołami. To będzie następny stopień ewolucji ruchów marketingowych w umysłach fotografów. Jeszcze następny to będzie pranie fotografów :)
Tu nie chodzi o błoto czy normalność biznesową. Lekarz czy prawnik najpierw zapiernicza na studiach, potem robi staże, specjalizacje, wywala kupe kasy, dostaje papier i wtedy dziala. Dlatego ich ceny trzymają się sztywno i nie ma takiego nurtu ich opuszczania jak w branży foto. W branży foto nigdy tak nie będzie. Nie licz na to. Dlatego że fotografem można zostać w 1 dzień bez niczego z 3000zł na podstawowy sprzęt. Ktoś inny będzie latami pracował na swój sukces, szkoląc się, inwestując itp itd. Przez to że jest taki rozrzut ile kto włożył w to żeby być fotografem nigdy nie będzie w naszej branży kultury i zdrowego podejścia biznesowego. NIGDY.
Oglądałeś kiedyś program o tych amerykańcach co transportują różne rzeczy? Klient wrzuca na www ofertę przewiezienia np 10 palet, wykonawcy licytują kto to zrobi taniej. Wygrywa ten co ma najmniejsze koszty albo najmniejsze wymagania finansowe i najbardziej obniży cenę. To tak wygląda jak u nas z foto. Jeśli się łudzisz że będzie w naszej branży jakakolwiek normalność biznesowa, to się grubo mylisz. Za dużo fotografów i za duży rozrzut wkładu pracy w to żeby nim zostać.
PS. Żeby nie było, ostatnio podawałem w któryms wątku ile biorę za foto, nie ściemniałem, napisałem ile faktycznie biorę. Chyba to było nawet w tym wątku. Ale jak ktoś sie nie przyznaje to go nie oceniam, bo to jego sprawa ile bierze, tylko ten ktoś wie ile pracy włożył w to żeby robić dziś zdjęcia, ile musi wziąć żeby mu się to opłacało, a co powie innym ciekawskim... a niech mówi co chce.
ale kazda prosba o oferte jest rownoznaczna z uczestnictwiem w licytacji. jesli ktos zyje nadzieja, ze zapytanie trafia do niego, bo zdjecia piekne, to jest w glebokim bledzie. mlodzi ludzie wysylaja zapytanie o termin i oferte w 150 miejsc. czesto nawet adresy sa w polu nieukrytym :) mz szanujacy sie fotograf nawet nie powinien odpowiadac na takie pytanie.
niestety mlodzi wilcy odpowiadaja, maja stawki jakie maja i oni zgarneli rynek. tak... zgarneli, bo to sie stalo juz kilka sezonow temu - od czasu masowych dotacji na nowe dz. g.
Brednie... ktoś zapytał o ofertę, oprócz mnie zapytał kilkanaście innych firm i co, mam się unieść dumą i nie odpisać bo nie zapytali tylko mnie? To już wiecie, skąd te spadki w ilości klientów...
dla Ciebie brednie... na szczescie nie zajmuje sie ta jakze pasjonujaca dziedzina fotografii, ale chodzi chyba o to, zeby klient przyszedl po produkt ktory mu sie podoba a nie taki, ktory jest dobry bo tani?
jak kupijesz auto to kierujesz sie w wyborze konkretnym modelem, kolorem, jednostka napedowa, czy kupujesz cokolwiek byle kombi?
Brednie, bo to że odpiszę na taką ofertę nie oznacza że muszę się bic cenowo z tymi co oddają zdjęcia za grosze. Podaję swoją cenę. Pasuje im to biorą, nie to nie. Ale czemu miałbym nie odpisać w ogóle? Bo co jestem taki pro że nie można szukać klienta gdzie indziej bo się obrażę? To są właśnie brednie. Za dużo tu marudzenia. Za dużo zajmowania się pierdołami jak maile czy inne sprawy. Jedyne co jest ważne poza robieniem zdjęć to żeby klient Cie znalazł, czyli reklama. Google, fb, portale ogłoszeniowe. Tyle. Zostaje tylko i wyłącznie robienie zdjęć. Ja z tego żyję od 2011r, wyłącznie z tego. Nie piszę epopei i nie włażę w dupę klientom jak napiszą maila. Nie jestem też gburem co nie odpisze bo się obraża ze za dużo zapytań młodzi wysłali. Jak ktoś zapyta to wysyłam ofertę z cennikiem, to wszystko. Dziś na 2017r mam 18 umów podpisanych, dojdą kolejne w ciągu roku bo zawsze dochodzą, i kończy się na 20kilku zleceniach na rok. Tylko że ja robię zdjęcia i dbam żeby ludzie mnie znaleźli, a Wy się zastanawiacie jak maila napisać... Szczerze? Gdybym miał potencjalnego klienta, który mi psioczy że mu napisałem Panie Michale zamiast Witam, to ja dziękuję za takiego klienta, bo cholera wie do czego się przyczepi jak oddam materiał. Ludzi problemowych się omija, niech ich inni obsługują. 90% par ma w poważaniu to czy im wejdziesz w tyłek czy nie, masz zrobic zdjecia ktore im sie podobaja w cenie jaką są w stanie za nie zapłacić. Tylko tyle i.. aż tyle. Dla niektórych.
Zacznijcie robić zdjęcia, skończcie zajmować się pierdołami. Dobre pf + reklama, i nie będzie "zero zleceń ślubnych".
cieszymy sie Twoim szzesciem, ale nie odpowiedziales na moje pytanie ;)
a fotografia slubna nie jest chyba sposobem na zycie z tych godnych zazdroszczenia? 20 weekendow + tysiace godzin pracy nad materialem? sa fajniejsze "sposby na zycie" nie tworzmy jakiejs niezwyklej otoczki wokol kotleta, bo to rzemioslo... nie artyzm.
Przy zdjęciach pracuję ok 100 dni w roku, mam jeszcze 260 tych wolnych od pracy, są lepsze sposoby na zycie, ale ja również nie narzekam. A co do Twojego pytania, przy wyborze auta kieruję się marką, opiniami, niezawodnością itp itd. I co to ma wspolnego z foto slubną i tym co napisalem? Moj klient ma się kierowac tym jak odpisalem na maila czy moim portfolio i opiniami? Ja mam się przed podpisaniem umowy sugerowac czy PM zapytali o ofertę tylko mnie czy stado innych fotografów? Co chcesz niby udowodnic?
oczywiscie ze powinien sie kierowac Twoim portfolio. tylko portfolio. zakladam, ze takie samo jest Twoje zdanie. caly pozostaly slowotok, ktory przeczytalem jest zaprzeczeniem tego, poniewaz przyjmujesz w nim zalozenie, ze nie kieruja sie tym co im sie podoba (tak, chce tego fotera, bo robi najlepsze zdjecia na swiecie i nie chce slyszec o zadnym innum), tylko cyfra poprzedzajaca zero w ofertach ktore dostana. ;) EOT
Ceną przy wyborze auta też się sugeruję, to coś dziwnego? Kupiłbyś za drogie auto względem jego faktycznej wartości? Klient szukający fotografa będzie sugerował się portfolio, ale i również ceną. Jak bym szukał fotografa nie zapłacił bym 2, 3 czy 5k pln za zdjęcia które by tyle nie wartały. Twój wywód jest bez sensu, liczysz że każdy powinien patrzeć wyłącznie na portfolio i kompletnie nie na cenę. Nigdzie tak na ziemi nie ma żeby cenę mieli w tyłku. Chyba, że w Dubaju. Zaniżanie ceny przez ludzi nie mających kosztów, to jest lipa, ok. Ale jak PM widzą ofertę za 1500, i podobną za 2500, to wezmą tą tańszą, bo różnica nie jest aż taka żeby dopłacać tysiaka. Z drugiej strony żaden dobry fotograf nie bierze 1500zl więc jeśli tacy Cie wygryzają to czas pomyśleć o jakimś kursie. Może jest jakiś gość w Polsce, czy nawet kilku, którzy robią świetne zdjęcia i sprzedają je za grosze. Ale pokaż mi choć jednego, chociaż jedną osobę która tak Ci zgarnela ryż z miski.
napisalem... nie zajmuje sie taka fotografia. ;) o ile mi wiadomo to nikt (z foterow branzy slubnej), kto ma dobre portfolio i ma konkretne stawki nie zawraca sobie glowy pisaniem w tym watku... baa... nawet na tym czy dowolnym innym forum :)
ja zauważyłem inna zależność ostatnio u siebie, np na 2018 mam 1 termin zajęty w lipcu i sierpniu, a 5 terminów od kwietnia do pazdz pomijając te 2 najgorętsze mc...na ten rok co mamy to samo...
Dobrze ze robię w klubach, gdzie ostatnio stawki podniosłem i z mc na mc da się wyżyć poza sezonem, ale jest coraz ciężej ale.....otwierał się klub u mnie wzięli fotografa och ach, zrobił otwarcie i 2 imprezę-> 3 imprezy nie doczekał, odezwali się do mnie rzuciłem najwyższa stawkę w regionie, plus poboczne warunki żeby mi się opłacało przejść z innego lokalu do nich i zastanawiania było raptem 10 min u nich zgodzili się, a dlaczego ? Zdjęcia jakie zrobił tamten fotograf wyglądały jakby były robione telefonem nawet gorzej...
napisalem... nie zajmuje sie taka fotografia. ;) o ile mi wiadomo to nikt (z foterow branzy slubnej), kto ma dobre portfolio i ma konkretne stawki nie zawraca sobie glowy pisaniem w tym watku... baa... nawet na tym czy dowolnym innym forum :)
Widzisz, jaki dobry ze mnie człowiek? :)
Aeon88 (http://forum.nikoniarze.pl/member.php?u=33336) to nie sa zadne wycieczki osobiste w Twoja strone. akurat na Ciebie trafila ta dyskusja i mam nadzieje, ze w taki sposob to odbierasz. mysle, ze moznaby w podobny sposob dyskutowac z wieloma innymi fotografami. mam swiadomosc jak trudny jest to rynek. jeszcze bardziej mam swiadomosc wspolczesnych wymagan mlodych ludzi... pokolenie "duzo i tanio" a najlepiej to w ogole freeware bo przeciez w zdjecia to potrafi kazdy... internety w tym nie pomagaja... niesamowici latwo jest sie teraz wylansowac chocby budujac swoja "firmowa" strone www bazujac na zdjeciach kupionych na stockach. tak - sa takie przypadki. mnostwo blogerek, ktore tlumacza - po co placisz, popros przyjaciela na zasadzie przysluga za przysluge. on zrobi zdjecia na twoim slubie, ty pozniej pomalujesz mu plot itp. dlatego uwazam, ze stawki za dobry material powinny byc konkretne. pytanie tylko co jest bardziej sensowne... narobic sie - np 20 slubow w sezonie po 1000zl czy zrobic 5 po 5000zl klientom, ktorzy docenia portfolio a nie licytacje cenowa. ;)
a jeszcze wracajac do tych 260 wolnych dni w roku... :) ok, ale powiedzmy sobie szczerze, ze sostaja Ci na relax te bardziej... @#$@!@# :) 100 najfajniejszych nie ma Cie dla samego siebie i rodziny.
jak chcę gdzieś wyjechac to nie podpisuję na ten dzień umowy i zostawiam sobie ten termin wolny. Zawsze też któraś sobota zostaje wolna ostatnia, można jej nie bookowac nikomu i też wtedy zaplanowac wakacje tuż przed sezonem a nie 2 lata do przodu. Dla chcącego nic trudnego.
Nie przyjmuję 25 proc. zleceń (http://kobieta.gazeta.pl/kobieta/7,107881,21461169,nie-przyjmuje-25-proc-zlecen-pierwsza-selekcja-jest-naturalna.html#BoxLSImg)
dokladnie o tym pisalem. ja postepowalbym tak samo.
Widzisz, trzeba robić co się robi znacznie więcej niż dobrze, żeby sobie pozwolić na takie podejście. Takie osoby można policzyć w Polsce na palcach jednej ręki. Także nie radź zwykłym ludziom na forum dla których fot. ślubna to rzemiosło a nie artyzm żeby tak postępowali, bo splajtują. Po drugie, Ty nigdy byś tak nie postępował, bo osoba dla której fotografia slubna to rzemiosło nigdy do takiego poziomu nie dojdzie. Więc byłbyś zmuszony schować dumę w buty i ruszać do pracy.
ojej... a dlaczego odmawiasz mi umiejetnosci artystycznych? :)
Przecież sam napisałeś że foto ślubna to rzemiosło :) Więc takie masz podejście :) Może kiedyś zmienisz i zostaniesz artystą. Kto wie? Powodzenia.
Nie przyjmuję 25 proc. zleceń (http://kobieta.gazeta.pl/kobieta/7,107881,21461169,nie-przyjmuje-25-proc-zlecen-pierwsza-selekcja-jest-naturalna.html#BoxLSImg)
Oho, już po pierwszych zdaniach widać, że wali bucem na kilometr ;-)
gerronimo
10-03-2017, 16:35
Nie przyjmuję 25 proc. zleceń (http://kobieta.gazeta.pl/kobieta/7,107881,21461169,nie-przyjmuje-25-proc-zlecen-pierwsza-selekcja-jest-naturalna.html#BoxLSImg)
Nie znam gościa, nazwisko nic mi nie mówi. Ale po przeczytaniu tego wywiadu nie chciałbym być jego klientem, nawet gdyby było mnie stać :)
@ Brassai
"Na koniec tylko przypowiastka: Rembrandt jak malował portrety ludzi w stylu schlebiającym, opływał w fortunie, ale kiedy mu to zbrzydło i zaczął malować swoje rzeczy, skończył jako nędzarz."
Skończył tak bo żył na kredyt i ponad stan.* Prowadząc działalność trzeba umieć zachować rozsądek podczas bardzo dobrych okresów, bo nigdy nie są wieczne. Kontrprzykladem są też portrety Avedona. Trudno powiedzieć, by były w "stylu schlebiajacym", a kolejki do jego studia były długie i ceny wysokie.
AeoN 88
"Przecież sam napisałeś że foto ślubna to rzemiosło**Więc takie masz podejście*Może kiedyś zmienisz i zostaniesz artystą. Kto wie? Powodzenia."
Każda fotografia komercyjna to rzemiosło. Ślubna, reklamowa, ilustracyjna itd. Bycie bardzo dobrym rzemieslnikiem to nie wstyd...
@ R
"ale kazda prosba o oferte jest rownoznaczna z uczestnictwiem w licytacji. jesli ktos zyje nadzieja, ze zapytanie trafia do niego, bo zdjecia piekne, to jest w glebokim bledzie. mlodzi ludzie wysylaja zapytanie o termin i oferte w 150 miejsc. czesto nawet adresy sa w polu nieukrytym**mz szanujacy sie fotograf nawet nie powinien odpowiadac na takie pytanie.*"
Kolega myli licytacje i przetarg. Może oprócz Korei Pn jest to bardzo rozpowszechniona forma pozyskiwania dóbr, czy serwisów, dotyczaca praktycznie wszystkich gałęzi gospodarki.
no pewnie tak... i dlatego powstaja takie placz-watki ;)
Oho, już po pierwszych zdaniach widać, że wali bucem na kilometr ;-)
Też od razu tak pomyślałem. Nie chciałem pisać, żeby nie zostać posądzonym o pochopne negatywne opinie.
Niby taki luz i cool gość, super klimat, a zero tolerancji dla innych. Jeżeli ktoś kogoś skreśla / ocenia za nagłówek to bucem jest bez dwóch zdań.
Eee, dlaczego? Facet ma pomysł na biznes. Sprawdza się, kosi konkretną kasę, wygląda na to, że to jego pomysł bardziej na życie, niż na biznes i może tutaj jest sedno?
W dzisiejszych czasach można zauważyć tendencję, że nie do końca ważne jest co, tylko jak podane.
robin102
10-03-2017, 21:25
Też od razu tak pomyślałem. Nie chciałem pisać, żeby nie zostać posądzonym o pochopne negatywne opinie.
Niby taki luz i cool gość, super klimat, a zero tolerancji dla innych. Jeżeli ktoś kogoś skreśla / ocenia za nagłówek to bucem jest bez dwóch zdań.
No faktycznie
Każda fotografia komercyjna to rzemiosło. Ślubna, reklamowa, ilustracyjna itd. Bycie bardzo dobrym rzemieslnikiem to nie wstyd...
Racja, ale można wykonać swoją rzemieślniczą pracę robiąc "zwykły" reportaż, i oddać klientowi to:
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://spplthumb.blob.core.windows.net/1000x901c/d0/0d/9a/fotograf-slubny-profesjonalna-obsluga-imprez-uslugi-foto-video-410502672.jpg)
albo podejść do swojej pracy bardziej artystycznie, postarac się bardziej i oddać to:
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/03/loveandemberswedding01-1.jpg
źródło (http://greenweddingshoes.com/wp-content/uploads/2013/07/loveandembers-wedding-01.jpg)
Tworzenie zdjęć to nie tylko rzemieślnicze naciśnięcie spustu. To jest jak z obrazem, możesz nabazgrać jakikolwiek. A możesz namalować taki, który skupi uwagę na dłużej, będzie miał głębsze przesłanie, pokaże uczucia, itp itd. Słowa R:
nie tworzmy jakiejs niezwyklej otoczki wokol kotleta, bo to rzemioslo... nie artyzm.
świadczą o tym że dla niego fot ślubna to wciskanie guzika od czasu do czasu jak sie coś dzieje, to wszystko. Dodatkowo popiera podejście "jestem najlepsiejszy" które wypada tylko najlepsiejszym, którzy faktycznie robią zajefajnie swoją pracę i mogą sobie pozwolić na stawianie warunków. Z tym że nikt z nich nie nazwałby fot slubną kotletem, nikt nie ma takiego podejścia jak R.
Więc taki R jako fotograf ślubny, z jego podejściem do artyzmu w tych zdjęciach, mając takie o sobie mniemanie jakie ma, nie zarobiłby złamanego grosza. Kto zapłaci zbyt pewnemu siebie gościowi kupe kasy za kotlety i stawianie warunkow?
PS. Jeszcze jedno. Czy poza "wiejącym na kilometr bucem" wyciągnęliście jakies wnioski z linka, który ktoś tu wrzucił? Np ze zdań:
Dlatego ja nie ustawiam par w pozy. Interesują mnie naturalne emocje. Daję tylko kilka wytycznych i pozostawiam im wolność. Korzystam także z małych zadań, które daję moim bohaterom. One w dużej mierze sprawiają, że tworzą się naturalne reakcje i ludzie pokazują prawdziwe uczucia.
Co tu ktoś nie wrzuci to ludzie odrazu szukają jak by to zjechać, sprowadzić do swojego poziomu, śmieszne to jest. A czasem warto popatrzeć trochę dalej niż swoje podwórko i dowiedzieć się czegoś wartościowego. Dlatego Panie R, mimo że nie uwazam się za podrzędnego ziutka robiącego kotlety i marnującego 100 najlepszych dni w roku na tą niezbyt chwalebną pracę, siedzę tu na forum, lubię zdobywać nową wiedzę, lubię czytać, oglądać czyjeś prace, wysłuchać czyjegoś zdania. Jak zaczynałem forum mi pomogło w wielu sprawach, więc i czasem ja się gdzieś udzielę. Nie uważam tego za stratę czasu, wręcz przeciwnie.
Dobra, wypisuję się z dyskusji, każdy sobie rzepkę skrobie, robcie jak uważacie. Pozdrawiam!
nikoniarz
11-03-2017, 10:27
Aeon88, a zdajesz sobie sprawę, że są ludzie którym to pierwsze zdjęcie może się podobać bardziej niż drugie, lub też różnica między nimi może być dla takich osób mało istotna? Zastanawiam się czemu tak wielu fotografów ślubnych tak zażarcie analizuje zdjęcia konkurencji- że te są słabe, te za drogie, inne robi zbyt tanio... Jeśli jest popyta na "słabsze" i tańsze zdjęcia to czemu ktoś by miał nie zapełnić tego targetu? Ja myślę, że to właśnie bardziej sprawa samego fotografa, że chce robić taką jakość. Jednemu to wystarczy i zostanie na takim poziomie, a inny może będzie się starał robić coraz lepsze. A klienci i tak wybiorą to co im bardziej pasuje bo tak jest z każdym "produktem" na jaki się decydują- stąd mamy tak różne wybory w każdej kwestii- samochody, muzyka, jedzenie, odzież. Myślę, że każdy powinien robić swoje i nie zwracać uwagi na innych.
robin102
11-03-2017, 12:51
Aeonie88 te dwa zdjęcia są dokładnie takie same :) W tym drugim artyzmu ni hu hu. Sorki nie chciałem urazić jeśli to Twoje zdjęcie.
Aeonie88 te dwa zdjęcia są dokładnie takie same :) W tym drugim artyzmu ni hu hu. Sorki nie chciałem urazić jeśli to Twoje zdjęcie.
:mrgreen: :mrgreen:
@ Aeon 88
Nie rozumiem stawiania znaku równości między rzemiosłem i byle jakością. Piekarz, który sprzedaje chleb z zakalcem, to nie rzemieślnik, tylko patalach. Prawdziwy rzemieslnik sprzeda chleb bez zakalca i da wybór między bardziej lub mniej wypieczonym. Fizyczna zdolność do wyzwolenia migawki, to nie rzemiosło. Jak złącze kilka desek, to nie jestem stolarzem. Rzemieślnik to ktoś kto posiadł* "specyficzną" wiedzę, doświadczenie i umiejętność w danej dziedzinie. Po cholere mieszać w to "artyzm" ?
Z "R" jest fajnie, bo można je przestać wymawiać. Zawsze zostaje "Ł"*
Róbcie co uważacie i jak uważacie, kij mi do tego :) nikoniarz, rozmawialiśmy w wątku o braku zleceń, czy słabej kasie za zlecenia, ludzie którym się podoba to pierwsze zbyt dużo za zdjęcia nie zapłacą. kri kri masz rację niepotrzebnie tam stawiam ten znak.
Aeonie88 te dwa zdjęcia są dokładnie takie same :) W tym drugim artyzmu ni hu hu. Sorki nie chciałem urazić jeśli to Twoje zdjęcie.
To nie jest moje zdjęcie. Artyzm w zdjęciach przejawia się w różnoraki sposób, nie każdy je dostrzega, podobnie jak kompletnie CI się nie podobało zdjęcie w innym wątku które wygrało prestizowy konkurs, tak i tu możesz nie widzieć różnicy i mówić że to identyczne zdjęcia.
Dość debaty, macie wszyscy rację, róbcie po swojemu, nic mi do tego i nie mam zamiaru tego więcej komentować. Także, ten, tego, pozdrawiam!
Eee, dlaczego? Facet ma pomysł na biznes. Sprawdza się, kosi konkretną kasę, wygląda na to, że to jego pomysł bardziej na życie, niż na biznes i może tutaj jest sedno?
W dzisiejszych czasach można zauważyć tendencję, że nie do końca ważne jest co, tylko jak podane.
Tu nie chodzi o jego sukces czy klęskę.
Wyszliśmy od tworzenia wzorcowego / przykładowego pierwszego maila do klientów. Kilka osób optowało za zwrotem po imieniu, kilka za oficjalnym, argumentując, że jest to zbytnie spoufalanie się na wstępie. W jednym i drugim podejściu jest trochę racji. Pierwsze podejście buduje już relacje, tworzy wyjątkowe / indywidualne podejście do tych klientów. Drugie spojrzenie, innych osób, może to uznać za zbyt szybkie, natrętne spoufalanie się. Kwestia charakteru, wychowania, kultury, pracy, stanowiska, przyzwyczajenia itd... Czyli możemy zaryzykować i starać się trochę zyskać na starcie u jednych klientów... Lub postąpić zachowawczo, żeby nie zrazić innych.
Klient czyta takiego maila, analizuje otrzymane informacje np cenowe, dodatkowo podlinkowane zdjęcia itd... Ceny mogą odpowiadać lub znacząco odbiegać od możliwości finansowych itd... Dalszy kontakt może nastąpić lub nie. Ale skreslać fotografa za poufały nagłówek "Panie Michale" lub oficjalny "Szanowany Panie"... To bucowatość i kompletny brak tolerancji.
Dostaliśmy linka do jednego z lepszych fotografów na świecie, wg jakiegoś tam *śmiesznego bloga... Fakt, podobno klientów jest w brud i może wybierać... Ale powód ich selekcji jest prozaiczny i z logicznego punktu widzenia irracjonalny. Odrzucani są z powodu niepasującego fotografowi nagłówka oraz pytania o cenę.
Widziałem różne przykłady nietolerancji, ale tak głupiej i irracjonalnej nie widziałem dawno.
Mam brać takiego fotografa ze strachem, że jak powiem **"Panie Michale..." to mi strzeli focha, zwinie sprzęt i pojedzie urażony do domu? A cały czas mam mu mówić **"Ziomal Misiek, cena nie gra roli."
Komentowanie takiego podejścia jest równie niesmaczne, jak ono samo.
...
https://forum.nikoniarze.pl//brak.gif
źródło (http://spplthumb.blob.core.windows.net/1000x901c/d0/0d/9a/fotograf-slubny-profesjonalna-obsluga-imprez-uslugi-foto-video-410502672.jpg)
...
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/03/loveandemberswedding01-1.jpg
źródło (http://greenweddingshoes.com/wp-content/uploads/2013/07/loveandembers-wedding-01.jpg)
...
Oba to rzemiosło.
Nawiązując do piekarniczego porównania, w pierwszym przykładzie dostajemy zakalec - krzywo, sztywno... Kiepsko pod chyba każdym fotograficznym względem. Ot pstryk i tyle. Drugie przynajmniej fotograficzne jest poprawne. Brak błędów. Fajne światło. Ale do artyzmu jeszcze trochę km brakuje, że tak nawiązując do aut to określę. Światło jest fajne. Kolory, pora roku też. Lepsze światło, kolory, auto.
Artyzm jest np tu:
http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=272524
Powiedziałbym nawet, przez duże A. Tak, da się ceremonię ślubną zaprezentować jak prawdziwą sztukę. Jak czarno-białe zdjęcia ślubne uważam za profanację, tak tam nawet nie jęknę, że należy kolor. Nawet nie pisnę, że gdzieś bym coś zmienił. Szczęka opada. Tam jest pomysł, kunszt artysty, mistrza operowania światłem, eksperta obróbki cyfrowej. Wszystko w jednym. Wielu forumowych kolegów, widząc te zdjęcia napisali, że kogoś takiego najchętniej wzięli by na swój ślub. Nie znam autora ani na żywo, ani nie kojarzę jakoś z forum, ani portfolio nie widziałem... Ale te zdjęcia zaprezentowane w tym wątku na forum, za każdym razem powodują u mnie opad szczęki. Jest cykl "Masters of wedding photography." Takie zdjęcia i autor mogliby spokojnie tam się znaleźć.
*Śmieszny blog - blog jako źródło opiniotwórcze zawsze będzie dla mnie śmieszne i niewiarygodne. Choćby ze względów sponsoringu.
**Imię przypadkowe, przypasowało mi do poufałej ksywki od tego imienia Misiek, którą to czasami koledzy zwracają się do Michałów. Porównanie ma na celu przejaskrawienie zwrotu oficjalnego, powszechnego, z mocno poufałym, dostępnym ewidentnie dla najbliższych, który w sytuacji obcych ludzi wychodzi groteskowo.
nikoniarz
11-03-2017, 20:48
Drugie przynajmniej fotograficzne jest poprawne. Brak błędów. Fajne światło.
Tak wypalone niebo podchodzi pod "brak błędów" i "fajne światło"? Jeśli tak, to nie dziwię się, że jednemu coś się podoba, a drugiemu nie...
@ Brassai
"Na koniec tylko przypowiastka: Rembrandt jak malował portrety ludzi w stylu schlebiającym, opływał w fortunie, ale kiedy mu to zbrzydło i zaczął malować swoje rzeczy, skończył jako nędzarz."
Skończył tak bo żył na kredyt i ponad stan.* Prowadząc działalność trzeba umieć zachować rozsądek podczas bardzo dobrych okresów, bo nigdy nie są wieczne. Kontrprzykladem są też portrety Avedona. Trudno powiedzieć, by były w "stylu schlebiajacym", a kolejki do jego studia były długie i ceny wysokie.
Można tak powiedzieć.
Ale porównywanie tak odległych od siebie epok nie tylko pod względem czasowym, ale też obyczajowym i politycznym jest nieuprawnione.
Sukcesy komercyjne (apogeum) Avedona przypadają na lata 80 w USA, które wtedy za Regana przeżywały swoją największą hossę w gospodarce, i ludzi było zwyczajnie stać na sztukę, która umówmy się, nie jest potrzebna do przeżycia w kapitalizmie. A społeczeństwo doskonale było przygotowane (po licznych rewolucjach w sztuce xx wieku) na wszelkie "brzydkie" style.
Rembrandt tworzył w protestanckich Niderlandach, które próbowały wtedy wywalczyć niezależność, a praktyczne społeczeństwo kupców nie było tak rozmiłowane w sztuce jak ich katoliccy przeciwnicy, np. w barokowej Italii, gdzie Caravaggio mógł robić burdy na mieście a papież i tak go uwielbiał.
Aczkolwiek racja o tym zachowaniu rozsądku.
Panowie, rozmawiajcie waszym profesjonalizmie i pelnym lub polpelnym terminarzu bez pokazywania waszych profesjonalnych zdjec bo "szok i niedowierzanie".
przy okazji takich dyskusji przypomina mi sie tekst: "rzemieślnikiem sie jest, artysta sie bywa".
Świetnie wpisuje sie w to Adam T; jest pracowitym rzemieślnikiem, który w swoim fachu doszedł do imho najwyższego światowego poziomu, a niektóre jego zdjecia czy nawet części reportaży mozna rozpatrywać w kategorii małych dzieł sztuki, które swoją treścią i estetyka broniłyby sie jako samodzielne obrazy zdobiące wysmakowane wnętrza.
Ale pomimo stale wysokiego poziomu nie każde jego prace sa "S"ztuką.
@ Brassai
Caravaggio też odrzucono niektóre prace. Jeżeli chodzi o jego biografię, to pisze się ją na nowo, bo w starej było więcej plotek i pomówień niż prawdy.
Łączenie Avedona z Reganem i latami 80 to teza której nie podzielam.
Ale to nieważne.
Wracając do tematu. Masz mało zleceń, to wykorzystaj ten czas na krytyczną analizę swoich zdjęć. Znajdz ich mocne i słabe punkty. Techniczne i estetyczne. Popracuj nad slabszymi, a znajomość mocnych stron ułatwi rozmowe z klientem. Trudno napisać coś konkretniejszego o zdjęciach których się nie widziało.
Były też dobre rady "biznesowe"
Bycie uprzejmym dla klienta, napisanie porządnego listu z ofertą, bez błędów itd, to nie lizanie d, oszusrwo, tylko oznaka dobrego wychowania i profesjonalizmu.*
Naprawdę myślisz że fotografowie, nawet o statucie gwiazd, dają odczuć swoim klientom że im robią łaskę? Że są dla nich gburowaci? Że nie biorą udziału w "przetargach" ? Jak dostaną maila " jest Pan w grupie fotografów branych pod uwagę do wykonania naszej nowej kampanii reklamowej", to się obrażają?
Oczywiście jeżeli klient przesadza, to trzeba umieć powiedzieć nie.
Obwinianie rynku i innych nic nie da. Nie ma co się frustrowac, tylko trzeba zakasac rękawy.
robin102
12-03-2017, 09:54
Naprawdę myślisz że fotografowie, nawet o statucie gwiazd, dają odczuć swoim klientom że im robią łaskę? Że są dla nich gburowaci? Że nie biorą udziału w "przetargach" ? Jak dostaną maila " jest Pan w grupie fotografów branych pod uwagę do wykonania naszej nowej kampanii reklamowej", to się obrażają?
Oczywiście jeżeli klient przesadza, to trzeba umieć powiedzieć nie.
.
Bywało, że bylem czwartym czy piątym już fotografem na castingu wyboru na ślub jakiejś pary :)
@ Brassai
Caravaggio też odrzucono niektóre prace. Jeżeli chodzi o jego biografię, to pisze się ją na nowo, bo w starej było więcej plotek i pomówień niż prawdy.
Łączenie Avedona z Reganem i latami 80 to teza której nie podzielam.
Ale to nieważne.
Wracając do tematu. Masz mało zleceń, to wykorzystaj ten czas na krytyczną analizę swoich zdjęć. Znajdz ich mocne i słabe punkty. Techniczne i estetyczne. Popracuj nad slabszymi, a znajomość mocnych stron ułatwi rozmowe z klientem. Trudno napisać coś konkretniejszego o zdjęciach których się nie widziało.
Były też dobre rady "biznesowe"
Bycie uprzejmym dla klienta, napisanie porządnego listu z ofertą, bez błędów itd, to nie lizanie d, oszusrwo, tylko oznaka dobrego wychowania i profesjonalizmu.*
Naprawdę myślisz że fotografowie, nawet o statucie gwiazd, dają odczuć swoim klientom że im robią łaskę? Że są dla nich gburowaci? Że nie biorą udziału w "przetargach" ? Jak dostaną maila " jest Pan w grupie fotografów branych pod uwagę do wykonania naszej nowej kampanii reklamowej", to się obrażają?
Oczywiście jeżeli klient przesadza, to trzeba umieć powiedzieć nie.
Obwinianie rynku i innych nic nie da. Nie ma co się frustrowac, tylko trzeba zakasac rękawy.
Myślę, że topowi fotografowie nie biorą wszystkie co im się proponuje, o czym sami zresztą wspominają. Wybierają zlecenia, jeśli mogą sobie na to pozwolić, pod względem np. tego, żeby wpisywało się to w estetykę/styl którą sobie fotograf wypracował, lub tematykę, z której chce być znany, lub coś zwyczajnie interesuje go lub w ogóle itp. Jest to też pewna strategia marketingowa, aby fotograf był rozpoznawalny, a nie robił modę, produkt, architekturę i żywność, czyli wszystko i nic. Co nie oznacza, że przy pewnych tematach (dla niego ważnych) chętnie weźmie udział w castingu, lub nawet zrobi za free. Tyszka mówił, że do Vogue często się nawet dopłaca, za samą możliwość. Zresztą ci topowi fotografowie to mają swoich agentów, którzy czuwają nad tym, jakie zlecenia brać lub walczyć o nie, a jakie odrzucać.
robin102
12-03-2017, 12:52
No tak wszystko to może i prawda, tylko małe ALE ALE ;) , że brak zleceń, a wręcz ZERO zleceń u niektórych fotografów. Więc najpierw trzeba przebić się do poziomu 20-30 zleceń w sezonie, a potem zostać tym TOP fotografem mając szczęście za sobą i dobre zdjęcia.
Aeon88 może wrzucisz link do pf?
Wystarczy chwilę poszukać i znajdziesz.
A tak dla rozluźnienia czym się różni artysta od rzemieślnika. Artyście może coś wyjść, rzemieślnikowi musi wyjść zawsze.
Oczywiście, że w fotografii są specjalizacje. I to czasem dość wąskie. Jak poważny klient potrzebuje zdjęć architektury, to nie dzwoni do fotografa mody. Każda dziedzina ma swoje specyficzne wymagania - sprzęt, wiedza, doświadczenie.
Oczywiście, że wszystkiego nie akceptują, bo termin już zajęty, cena za niska, itd.* Ale robią takie zdjęcia, jakie chce klient. Za takie płaci, a jeść trzeba. Przykład? Zobacz jakie zdjęcia robi Roversi i popatrz na zrobioną przez niego kampanie Hermesa z 2010 roku. (Modelka zbiegajaca ze schodów) 0% Roversiego 100% kontynuacji estetyki Hermesa z poprzednich lat. Vogue ? Obejrzyj sobie film "The September Issue" Zobaczysz jak wygląda relacja fotografa ze stylista i redakcją. Ile ma swobody, jak decyduje o wszystkim... W innych dziedzinach fotografii jest podobnie. Nawet jak robisz reprodukcje. Gdyby akceptowali tylko zamówienia gdzie klient daje im wolną rękę, to by mieli sytuację podobną do twojej. Agenci, to bardziej sekretarze umawiajacy spotkania, odpisujacy na proste maile, logistycy, niż ludzie którzy przynoszą zamówienia. Zamówienia przynosi portfolio. Później wystarczy poważnie potraktować klienta.
...
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/03/loveandemberswedding01-1.jpg
źródło (http://greenweddingshoes.com/wp-content/uploads/2013/07/loveandembers-wedding-01.jpg)
...
Tak wypalone niebo podchodzi pod "brak błędów" i "fajne światło"? Jeśli tak, to nie dziwię się, że jednemu coś się podoba, a drugiemu nie...
A od kiedy to już żaden piksel nie może świecić maksymalnie? Od kiedy niewielkie fragmenty przepaleń dyskwalifikują zdjęcie?
To wypalone niebo, to tło. Nawet nie drugi plan, a trzeci. Drugi to drzewa, których podświetlone liście tworzą fajny (bardzo kolorystyczny) drugi plan i większość tła.
Zdjęcie było robione pod światło, żeby wykorzystać różnokolorowe, pięknie podświetlane liście. Przez to, że są podświetlane, ich różnorodna kolorystyka została wyeksponowana w większej rozpiętości tonalnej. Od podswietlonych, do zacienionych kolorów tych liści. Fotograf tak skomponował kadr, żeby tło w większości zostało wypełnione drzewami, a w szczególności ich kolorowymi liśćmi. Tych przepaleń jest naprawdę relatywnie niewiele. Nie ma sensu naświetlać zdjęcia tak, żeby te niewielkie nic nie znaczące obszary naświetlić poprawnie. Białe czy niebieskie niewielkie jednolite obszary nic do zdjęcia nie wniosą, szczególnie na trzecim planie. Naświetlenie na nie spowoduje wręcz, że na istotne ciemniejsze obszary zdjęcia, pozostanie mniejszy zakres rozpiętości tonalnej matrycy. Czyli jakość przytłaczającego obszarowo, a przede wszystkim znaczeniowo, obszaru zdjęcia zostanie zarejestrowana w znacznie gorszej jakości. Tylko po to, żeby niewielkie fragmenty, bez najmniejszego znaczenia, zostały niebieskie zamiast białe. Przecież to byłaby czysta głupota.
Fotograf nie popełnił tu żadnego błędu. Nie jest to kwestią gustu ani jakiejś dyskusji. Miał koncepcję z wykorzystaniem bogatych tonacji wielu kolorów liści jako tła. Skomponował tak zdjęcie, że zasłonił nimi prawie cały kadr. Czym ograniczył obszar przepaleń. Prawidłowo naświetlił istotne obszary kadru, które stanowią jego większość. Dzięki czemu przedstawił je w możliwie najlepszej jakości.
Światło jest przyjemnie miękkie, co można poznać po granicy pomiędzy cieniem a słonecznym fragmentem (na dole po prawej stronie) - przejście jest stopniowe, nie ma jednoznacznego odcięcia pomiędzy światłem a cieniem. PM prezentuje się swobodnie i radośnie. Żadnych błędów tu nie ma. Zdjęcie pod chyba wszystkimi możliwymi aspektami jest przemyślane i dopracowane.
Ale czy to sztuka nie popełnić błędów?
Na pewno jest lepiej niż zwykłe rzemiosło.
http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=272524
Sztuka bez wątpienia jest powyżej. Coś więcej niż operowanie światłem w warunkach zastanych. To maksymalne wykorzystanie najlepszych cech światła zastanego na chyba każdym prezentowanym tam zdjęciu.
nikoniarz
12-03-2017, 20:21
A od kiedy to już żaden piksel nie może świecić maksymalnie? Od kiedy niewielkie fragmenty przepaleń dyskwalifikują zdjęcie?
To wypalone niebo, to tło. Nawet nie drugi plan, a trzeci. Drugi to drzewa, których podświetlone liście tworzą fajny (bardzo kolorystyczny) drugi plan i większość tła.
Zdjęcie było robione pod światło, żeby wykorzystać różnokolorowe, pięknie podświetlane liście. Przez to, że są podświetlane, ich różnorodna kolorystyka została wyeksponowana w większej rozpiętości tonalnej. Od podswietlonych, do zacienionych kolorów tych liści. Fotograf tak skomponował kadr, żeby tło w większości zostało wypełnione drzewami, a w szczególności ich kolorowymi liśćmi. Tych przepaleń jest naprawdę relatywnie niewiele. Nie ma sensu naświetlać zdjęcia tak, żeby te niewielkie nic nie znaczące obszary naświetlić poprawnie. Białe czy niebieskie niewielkie jednolite obszary nic do zdjęcia nie wniosą, szczególnie na trzecim planie. Naświetlenie na nie spowoduje wręcz, że na istotne ciemniejsze obszary zdjęcia, pozostanie mniejszy zakres rozpiętości tonalnej matrycy. Czyli jakość przytłaczającego obszarowo, a przede wszystkim znaczeniowo, obszaru zdjęcia zostanie zarejestrowana w znacznie gorszej jakości. Tylko po to, żeby niewielkie fragmenty, bez najmniejszego znaczenia, zostały niebieskie zamiast białe. Przecież to byłaby czysta głupota.
Fotograf nie popełnił tu żadnego błędu. Nie jest to kwestią gustu ani jakiejś dyskusji. Miał koncepcję z wykorzystaniem bogatych tonacji wielu kolorów liści jako tła. Skomponował tak zdjęcie, że zasłonił nimi prawie cały kadr. Czym ograniczył obszar przepaleń. Prawidłowo naświetlił istotne obszary kadru, które stanowią jego większość. Dzięki czemu przedstawił je w możliwie najlepszej jakości.
Światło jest przyjemnie miękkie, co można poznać po granicy pomiędzy cieniem a słonecznym fragmentem (na dole po prawej stronie) - przejście jest stopniowe, nie ma jednoznacznego odcięcia pomiędzy światłem a cieniem. PM prezentuje się swobodnie i radośnie. Żadnych błędów tu nie ma. Zdjęcie pod chyba wszystkimi możliwymi aspektami jest przemyślane i dopracowane.
Ale czy to sztuka nie popełnić błędów?
Na pewno jest lepiej niż zwykłe rzemiosło.
http://forum.nikoniarze.pl/showthread.php?t=272524
Sztuka bez wątpienia jest powyżej. Coś więcej niż operowanie światłem w warunkach zastanych. To maksymalne wykorzystanie najlepszych cech światła zastanego na chyba każdym prezentowanym tam zdjęciu.
To jest Twoja wersja. Moja jest inna.
Aeon88 może wrzucisz link do pf?
Po co? Zawsze znajdą się osoby które co bym nie wrzucił to zjadą że to gówno. Opinia tutejszych nie jest mi do niczego potrzebna, wiem nad czym muszę popracować. Zresztą jak dla kogoś dwa całkiem inaczej dopracowane zdjęcia to takie same zdjęcia.. To nie jest odpowiedni wątek do wrzucania czegokolwiek. Poza tym nie chce, żeby google linkowało moje nazwisko obok hejtu z powodu moich poglądów i tego że komuś za skórę zalazłem. Prześlę Ci link na priva. Nie udostępniaj go w tym wątku.
robin102
12-03-2017, 22:54
Zresztą jak dla kogoś dwa całkiem inaczej dopracowane zdjęcia to takie same zdjęcia.. To nie jest odpowiedni wątek do wrzucania czegokolwiek....
O nie nie, znam Twoje portfolio i jest całkiem spoko, a patrząc na zdjęcia w kontekście ich siły marketingowej to nawet bym pozazdrościł.
Brednie, bo to że odpiszę na taką ofertę nie oznacza że muszę się bic cenowo z tymi co oddają zdjęcia za grosze. Podaję swoją cenę. Pasuje im to biorą, nie to nie. Ale czemu miałbym nie odpisać w ogóle? Bo co jestem taki pro że nie można szukać klienta gdzie indziej bo się obrażę? To są właśnie brednie. Za dużo tu marudzenia. Za dużo zajmowania się pierdołami jak maile czy inne sprawy. Jedyne co jest ważne poza robieniem zdjęć to żeby klient Cie znalazł, czyli reklama. Google, fb, portale ogłoszeniowe. Tyle. Zostaje tylko i wyłącznie robienie zdjęć. Ja z tego żyję od 2011r, wyłącznie z tego. Nie piszę epopei i nie włażę w dupę klientom jak napiszą maila. Nie jestem też gburem co nie odpisze bo się obraża ze za dużo zapytań młodzi wysłali. Jak ktoś zapyta to wysyłam ofertę z cennikiem, to wszystko. Dziś na 2017r mam 18 umów podpisanych, dojdą kolejne w ciągu roku bo zawsze dochodzą, i kończy się na 20kilku zleceniach na rok. Tylko że ja robię zdjęcia i dbam żeby ludzie mnie znaleźli, a Wy się zastanawiacie jak maila napisać... Szczerze? Gdybym miał potencjalnego klienta, który mi psioczy że mu napisałem Panie Michale zamiast Witam, to ja dziękuję za takiego klienta, bo cholera wie do czego się przyczepi jak oddam materiał. Ludzi problemowych się omija, niech ich inni obsługują. 90% par ma w poważaniu to czy im wejdziesz w tyłek czy nie, masz zrobic zdjecia ktore im sie podobaja w cenie jaką są w stanie za nie zapłacić. Tylko tyle i.. aż tyle. Dla niektórych.
Zacznijcie robić zdjęcia, skończcie zajmować się pierdołami. Dobre pf + reklama, i nie będzie "zero zleceń ślubnych".
Witam. Czytam ten post i widzę jedyne mądre podejście do klienta i fotografi ślubnej . Miłem napisać na priv wiadomość do autora wątku . Wystarczy poczytać odpowiedzi kolegi Aeon88 i jest droga do sukcesu - zlecenia . Dodam ze swojego doświadczenia - współpraca z dj-ami oraz salami ślubnymi . Ta praca to przedewszystkim otwartość do ludzi ,a nie buta bo ja jestem artysta
Jak dla mnie to obie te fotografie są mega słabe. :P Dlatego nie robię ślubów.
Dokładnie tak...
Zobaczcie sobie to zdjęcie:
https://www.instagram.com/p/BEeFIBZHdTd/ (tak "lubianego" w tym wątku Fotografika)
a później wpiszcie sobie w google grafika "fotografia ślubna"
Jeśli ktoś nie zauważy różnicy, to może czas zmienić hobby...
Dokładnie tak...
Zobaczcie sobie to zdjęcie:
https://www.instagram.com/p/BEeFIBZHdTd/ (tak "lubianego" w tym wątku Fotografika)
a później wpiszcie sobie w google grafika "fotografia ślubna"
Jeśli ktoś nie zauważy różnicy, to może czas zmienić hobby...
Niesamowite kolory na tym zdjęciu, szczególnie skóry.
Sent from my D5803 using Tapatalk
kupa radości, zabawy, zdjęcia pogodne i naturalne.
edit:
Zobaczcie sobie to zdjęcie:
https://www.instagram.com/p/BEeFIBZHdTd/ (tak "lubianego" w tym wątku Fotografika)
No to mamy inne odczucia, bo dla mnie to jedno jest naturalne, rzekłbym intymne nawet, a te z google to w większości żenujące ustawki nie mające w sobie niczego naturalnego. Ot zwykłe pstryki. Często świetne technicznie, ale przeważają ustawione lub dokumentacyjne pstryki. Takie fotograficzne disco polo...
No to mamy inne odczucia, bo dla mnie to jedno jest naturalne, rzekłbym intymne nawet, a te z google to w większości żenujące ustawki nie mające w sobie niczego naturalnego. Ot zwykłe pstryki. Często świetne technicznie, ale przeważają ustawione lub dokumentacyjne pstryki. Takie fotograficzne disco polo...
ale ja nie pisze o zdjęciach z google tylko tamtego autora z linku, obejrzałem więcej
A OK, to się nie zrozumieliśmy :mrgreen:
kurczeblade
15-03-2017, 17:22
Wiecie co jest najśmieszniejsze w tym wszystkim. Niech niektórzy się nie urażą, ale ja tak to widzę. Niektórzy wystawiają kolejną opinie pod kogoś zdjęciami że są słabe itp. Kolejny hejt w internecie na coś, co w rzeczywistym świecie ma popyt i się podoba ludziom, którzy są gotowi za to płacić:)
Prościej mówiąc:
Użytkownik X siedzi w necie i wystawia kolejny swój hejt - tyle w kwestii fotograficznej robi.
Użytkownik Y siedzi sobie gdzieś i w tym czasie podpisuję kolejną umowę, albo ciśnie kolejne zlecenie - tyle w kwestii fotograficznej robi. Ale za to spada na niego hejt, bo zarabia robiąc to co lubi i to co robi podoba się w świecie rzeczywistym.
Widzicie różnice ? :D Bo ja ogromną. :D
Nie wiem jak dla was, ale dla mnie w tym przypadku najbardziej wiarygodną osobą jest osoba która jest hejtowana za swoją prace -przecież ktoś coś osiągnął swoją pracą, więc brawo. Co myśleć o osobie która pluje ciągle jadem? :)
robin102
15-03-2017, 17:31
Dokładnie tak...
Zobaczcie sobie to zdjęcie:
https://www.instagram.com/p/BEeFIBZHdTd/ (tak "lubianego" w tym wątku Fotografika)
a później wpiszcie sobie w google grafika "fotografia ślubna"
Jeśli ktoś nie zauważy różnicy, to może czas zmienić hobby...
A widzisz mi te zdjęcie nie odpowiada, booooo pocałunek to dosć trudny temat, szczególnie w zbliżeniu. Dla mnie osobiście, podkreślam osobiście nie tak bym to widział, wolał bym więcej delikatności, subtelności i symboliki niż otwarte usta gotowe do pocałunku typu "badanie wątroby przez usta"
Aaaaaaa i nie hejtuje, bo nawet nie wiem co te słowo znaczy :P
nikoniarz
15-03-2017, 19:21
Ja odniosę się jedynie to tych istotniejszych wg. mnie fragmentów:
Użytkownik X siedzi w necie i wystawia kolejny swój hejt - tyle w kwestii fotograficznej robi.
Po pierwsze- skąd wiadomo, że nic więcej nie robi? Bo nie wstawia zdjęć? Niekoniecznie tak musi być... Po drugie- niekoniecznie to musi być hejt. Wiele osób każdą krytykę odbiera jako hejt...
Użytkownik Y siedzi sobie gdzieś i w tym czasie podpisuję kolejną umowę, albo ciśnie kolejne zlecenie - tyle w kwestii fotograficznej robi. Ale za to spada na niego hejt, bo zarabia robiąc to co lubi i to co robi podoba się w świecie rzeczywistym.
Ale skąd wiadomo, że robi? W przypadku publikacji można tak oczywiście założyć. Ale niekoniecznie musi publikować. Niekoniecznie musi lubić to co robi. Może nie lubić, ale z przywiązania i zysków może to robić.
Nie wiem jak dla was, ale dla mnie w tym przypadku najbardziej wiarygodną osobą jest osoba która jest hejtowana za swoją prace -przecież ktoś coś osiągnął swoją pracą, więc brawo.
Dla mnie wiarygodność to coś więcej niż hejtowanie prac danej osoby. Na wiarygodność wpływa wiele zależnych- zdjęcia (pod względem ogólnym- ich jakość, ich chęć i odwaga publikacji), wypowiedzi ("jakość" pod każdym względem- brak błędów, stabilność emocjonalna, logika). Oczywiście piszę o wiarygodności "forumowej".
Co myśleć o osobie która pluje ciągle jadem? :)
Każdy pomyśli co mu bardziej pasuje- dla jednego będzie to plucie jadem, dla drugiego czysta krytyka... Wg. mnie chyba lepiej pisać szczerze do bólu niż mieć rozdwojenie jaźni ;)
kurczeblade
15-03-2017, 22:13
nikoniarz proszę Cie. Tutaj większość krytyki kończy się tak
"brzydkie"
"słabe"
"kiepskie"
Takie są w większości opinie, są wyjątki gdzie ktoś krytykuje i popiera swoje zdanie merytorycznym zdaniem. Ale to rzadkość, bo większość to plucie jadem i zawiść, zawiść i jeszcze raz zawiść. nikoniarz chyba że masz zablokowany internet gdzieś w chinach i w necie nie widzisz tego, jakie są komentarze dotyczące osób którym coś wychodzi. Nawet na przykładzie wywiadu z fotografem którego tutaj umieszczono, zerknij jakie komentarze są pod tym wywiadem. Gościu ma na tyle zleceń, bierze niezłą kasę, że sobie może przebierać w klientach, do czego szczerze się przyznał. Bierze fajną kasę za śluby, ma niezłe zdjęcia ślubne - wyszło mu! dobrze mu idzie, ale nie ma ani jednego komentarza pozytywnego. Same zawistne, zazdrosne komentarze- i z daleka to widać że pisali je fotografowie. Krytyka taka, że jak ktoś widzi jakieś zdjęcie u kogoś to oczy z zawiści wychodzą podczas pisania tej krytyki :D
nikoniarz
15-03-2017, 22:17
kurczeblade przesadzasz... Brakuje Ci dystansu i do opinii i do sprzętu.
kurczeblade
15-03-2017, 22:27
Może troszkę. :D
nikoniarz
15-03-2017, 22:41
Może troszkę. :D
Brzydkie, ładne, nieładne... Z tego co widzę po swoim otoczeniu to nie każdy potrafi powiedzieć co mu nie pasuje. Patrzy na zdjęcie i stwierdza czy ładne czy nie. Dla mnie hejt to typowa złośliwość wykraczająca poza tekst "słabe" czy "brzydkie". Ludzie mają prawo do różnych opinii. Tak samo ludzie oceniają muzykę, potrawy, samochody... Jedni stwierdzą, że chcą dogodzić jak największej ilości i będą robić możliwie różne zdjęcia by "każdy" coś znalazł, a drudzy będą celować w konkretnych odbiorców.
Ta fotka, którą się tak niektórzy zachwycają... Dla mnie to nie jest fotografia ślubna. Niestety, ale fotografia ślubna (w przypadku sesji), sama w sobie jest już sztuczna, bo nikt normalnie nie paraduje w strojach ślubnych po mieście, polach, zamkach, lesie, czy plaży. A na tej fotce gość i panna są ubrani prywatnie. Co to ma wspólnego ze ślubem? Czy do portfolio ślubnego teraz wrzuca się foty ciekawie sfotografowanych ludzi i uczuć, obojętnie czy to ma jakiś związek ze ślubem?
A może parom trzeba sugerować, że już się nie robi sesji w strojach ślubnych, bo to fotograficzne disco polo, robi się teraz tzw. sesje miodowe (ewentualnie wcześniej narzeczeńskie), w zwykłych prywatnych strojach, żeby było naturalnie.
A może właśnie na tym zdjęciu to są stroje ślubne? Świat jest trochę większy niż łąki, jeziora, góry i pola Polski, które okupują pary młode ścigane przez rodzimych specjalistów od fotografii ślubnej. Ludzie na świecie biorą śluby w różnych strojach i według różnych obrządków, stylów, etc.
Żeby nie było, osobiście podziwiam "ślubniaków" bo to ciężki kawałek chleba, szczególnie w naszym pięknym kraju, gdzie dotacja i chęć szczera robi... często totalny syf na rynku.
A wracając do zdjęcia zachwycającego tylko niektórych. Czy podoba się mnie, czy nie podoba Tobie, to nie ma tutaj najmniejszego znaczenia. Całe szczęście dla Twórcy, że Ci niektórzy, którym tak na prawdę ma się podobać to lub inne zrobione przez Niego zdjęcie, mają na tyle grube portfele, że Ich stać na te zdjęcia.
A może właśnie na tym zdjęciu to są stroje ślubne? Świat jest trochę większy niż łąki, jeziora, góry i pola Polski, które okupują pary młode ścigane przez rodzimych specjalistów od fotografii ślubnej. Ludzie na świecie biorą śluby w różnych strojach i według różnych obrządków, stylów, etc.
Żeby nie było, osobiście podziwiam "ślubniaków" bo to ciężki kawałek chleba, szczególnie w naszym pięknym kraju, gdzie dotacja i chęć szczera robi... często totalny syf na rynku.
A wracając do zdjęcia zachwycającego tylko niektórych. Czy podoba się mnie, czy nie podoba Tobie, to nie ma tutaj najmniejszego znaczenia. Całe szczęście dla Twórcy, że Ci niektórzy, którym tak na prawdę ma się podobać to lub inne zrobione przez Niego zdjęcie, mają na tyle grube portfele, że Ich stać na te zdjęcia.
Szczerze, to bardziej nie podoba mi się ta broda na drwala, i chyba także koczek, (oraz te "indiańskie bransoletki), niż samo zdjęcie, ale rozumiem, że w taki target celuje autor.
Chyba zapominacie że robicie reportaż, to nie Wam mają się brody i stroje czy bransoletki podobać, tylko młodym. Z wybieraniem klientów pod swoje gusta poczekajcie aż dostaniecie się do grona najlepszych, tym bardziej że teraz w ogóle kiepsko jak mówicie z jakimikolwiek klientami.
@ Brassai
Tak z ciekawości. Podaj linki do zdjęć które Ci się naprawdę podobają. Ślubnych i z innej dziedziny.
@ Brassai
Tak z ciekawości. Podaj linki do zdjęć które Ci się naprawdę podobają. Ślubnych i z innej dziedziny.
Jeśli chodzi o ślubne i z innej dziedziny to np. takie :)
http://www.fashiongonerogue.com/isabeli-fontana-peter-lindbergh-vogue-paris-april-2012/
Ps. Ale ponoć ludzie kręcą nosem na czarnobiałe zdjęcia ślubne, bez względu na to kto by je robił.
robin102
17-03-2017, 22:47
Ps. Ale ponoć ludzie kręcą nosem na czarnobiałe zdjęcia ślubne, bez względu na to kto by je robił.
Parę lat temu robiłem cały ślub w BW na kliszy, 3-4 lata wstecz za cyfry. Para z UK on ekscentryk, ona Polka mu uległa :). Chcieli wszystko na kliszy. Drogo by było więc przywieźli swoich 40-50 rolek. Dokladnie nie pamiętam. Wszystko monochromatycznie miało być. No dobra, klient nasz PAM. Łącznie z sesją plenerowa też w BW. F100 strzelał jak kalasznikow, miałem radochę po pachy, bo pierwszy raz w życiu nie trzeba było kliszy oszczędzać :D
Jako, że przekorny ze mnie ludzik to na sesji plenerowej ostatnią swoją własną rolkę założyłem kolora jakiegoś Fuji. Wszystko zabrali, odbitki podobno w Londynie sobie robili sami.
Po dwóch latach spotkałem ich w galerii handlowej przed świętami i tradycyjnie pytam czy oglądacie zdjęcia, czy wracacie do zdjęć ? Tak oczywiście oglądamy i strasznie, bardzo, bardzo się cieszymy, że jedna klisza była kolorowa. Dziękujemy bardzo, bo to był nasz najwspanialszy prezent ślubny :D
Duża część będzie kręcić nosem, ale nie wszyscy. Jak dobrze opiszesz "czemu cz-b" już na swojej stronie, przedstawisz na spotkaniu (oczywiscie jeżeli zdjęcia z portfolio trzymają poziom) to klientów moim zdaniem znajdziesz. Może część będzie musiała być w kolorze, ale niekoniecznie. Do przemyslenia. To może być jakaś nisza do zagospodarowania.
Rynku nie znam, ale są fotografowie którzy proponują całość/dużą część w cz-b, więc i zapotrzebowanie musi być.
Lindberg często robi przy naturalnym swietle i dodaje "filmowe" do wypelniania cieni. Pewnie i tutaj tak było. Kilka jego portretów powiesił bym w salonie, ale trochę za drogie dla mnie.
Duża część będzie kręcić nosem, ale nie wszyscy. Jak dobrze opiszesz "czemu cz-b" już na swojej stronie, przedstawisz na spotkaniu (oczywiscie jeżeli zdjęcia z portfolio trzymają poziom) to klientów moim zdaniem znajdziesz. Może część będzie musiała być w kolorze, ale niekoniecznie. Do przemyslenia. To może być jakaś nisza do zagospodarowania.
Rynku nie znam, ale są fotografowie którzy proponują całość/dużą część w cz-b, więc i zapotrzebowanie musi być.
Lindberg często robi przy naturalnym swietle i dodaje "filmowe" do wypelniania cieni. Pewnie i tutaj tak było. Kilka jego portretów powiesił bym w salonie, ale trochę za drogie dla mnie.
Wiem jak pracuje Lindbergh, bo jest jednym z moich ulubionych.
Ale jak znam swojego pecha i ludzi, to nawet jakbym miał takie w pf jak Lindbergh, to pewnie i tak by nie chciał.
Druga sprawa, że tak naturalnych zdjęć, nie robi się w sposób jak to ktoś tam wyżej opisywał, to wymaga gry i ustawienia sytuacji, a gra/pozowanie jest tym trudniejsza, żeby wyszło naturalnie. Zresztą nie ważne.
Tak tylko wrzuciłem tego linka, chyba bardziej jako inspirację. Wątpię, czy to ktoś doceni. Na ślubach chciałbym tylko zarobić, wystarczyłyby 10 w roku, żeby móc się utrzymać, i coś wynająć małego na własne studio (marzenie)
Nie chce Cię martwić, ale jak nie podejdziesz do tych ślubów z pasją i energią, to zle się to skończy.
Do kierowania modelami różnie można podejść i to jest raczej indywidualna sprawa.* Jedno jest pewne - trzeba być uważnym, bo czasem najlepsze zdjęcia powstają np w przerwie,czy po części oficjalnej sesji.*Czasami też sam model, swoim zachowaniem coś "podpowie" co warto odtworzyć i wykorzystać. Ale to temat rzeka, a Ty masz śluby do sprzedania.
P.S.
Lindberg też nie ma łatwo. Byłem na jego wystawie portretów Rolling Stones i było dużo krytycznych uwag. Moim zdaniem słusznych, bo tym razem przeszedł trochę obok tematu. Wszystkim się zdarza.
Nie chce Cię martwić, ale jak nie podejdziesz do tych ślubów z pasją i energią, to zle się to skończy.
Do kierowania modelami różnie można podejść i to jest raczej indywidualna sprawa.* Jedno jest pewne - trzeba być uważnym, bo czasem najlepsze zdjęcia powstają np w przerwie,czy po części oficjalnej sesji.*Czasami też sam model, swoim zachowaniem coś "podpowie" co warto odtworzyć i wykorzystać. Ale to temat rzeka, a Ty masz śluby do sprzedania.
P.S.
Lindberg też nie ma łatwo. Byłem na jego wystawie portretów Rolling Stones i było dużo krytycznych uwag. Moim zdaniem słusznych, bo tym razem przeszedł trochę obok tematu. Wszystkim się zdarza.
Chodziło mi też o styl w tym przykładzie, czyli realizm, współczesność, mam parę takich zdjęć (i widywałem też u innych foto, zresztą bardzo drogich), ale zdecydowana większość klientów woli jednak bajkowe klimaty, nie zaufałaby komuś, kto proponuje im sesję przy obskurnym wiadukcie, choćbym nawet nazywał się Lindbergh, bo większość tych klientów nie kojarzy kto to. Być może jeśli to wiązałoby się jakoś z ich historią. Ale klienci zwykle nie chcą prawdy o swoim związku, chcą bajki. Tylko nieliczna świadoma garstka miłośników może zechciałaby takich zdjęć. Zwykli ludzie, którzy nie interesują się fotografią, chcą pochlebnych zdjęć. A młode pary to nie modele, od których mogę wymagać wszystkiego, bo to oni mi płacą, i wymagają przede wszystkim abym był miły. Tzw. fotograficzne disco-polo nie jest często z winy fotografa. Znam otwarcie deklarujących się fanów tej muzyki. Wolą bardziej swojskie klimaty niż wydumaną sztukę, która kojarzy im się najczęściej z gejostwem. Mało kto dostrzega poezję w takich na pozór trywialnych miejscach, jak w tym przykładzie. Zresztą powiedzmy szczerze, tej poezji w 50 procentach dodaje uroda modelki, , której ślubni klienci nie mają. (Dobre światło to tylko powiedzmy 20 procent zdjęcia). I faktycznie mogłoby to nie wyjść dobrze. Ludzie często mają kompleksy, i myślą, że nie podołają zadaniu. Faktycznie trudno jest mi znaleźć entuzjazm na sesji, jeśli młoda para mnie nie inspiruje, co może być widoczne po mojej mimice w trakcie sesji i stresować młodych. (Dlatego najchętniej pracowałbym tylko z wybranymi ludźmi). I nie dziwie się fotografom, którzy aby zarobić zaniżają poziom do swoich klientów.
Ps. Byłem tylko raz na wystawie jego prac. Nie znam opinii o tych portretach Stonsów... Ale nikt nie ma łatwo, nawet wielcy, bo muszą sprostać wielkim oczekiwaniom. Jeśli była krytyka, to pewnie w kontekście innych najlepszych prac autora.
PS2: Zresztą co tam Lindbergh (który i tak jest uważany za króla glamour i piękna). Ciekawe co by klienci powiedzieli na prace innego Niemca Jurgena Tellera? Można czasem poczytać w komentarzach pod artykułami przybliżającymi jego twórczość.
Sam musisz wybrać, bo dobre i złe konsekwencje będziesz ponosil Ty.*
Teller, jak i inni, w swojej własnej twórczości robi co chce, a przy zamówieniach komercyjnych to, na co mu pozwolą. Komercja, to komercja, a sztuka, to sztuka. Nie ma sztuki komercyjnej.
Chcesz robić sztukę, to wysyłaj do galerii, staraj sie o granty, wystawiaj.
W Krakowie chyba mieszka trochę wyedukowanych ludzi ? Możesz też pomyśleć o turystach. Napewno nie wszyscy przyjeżdżają by upic się tanim piwem. Musisz tylko pomyśleć jak do nich dotrzeć.*
Może zamiast odrzucać ludzi na podstawie wyglądu postaraj się w każdym znaleźć coś fajnego, eleganckiego i to pokazać? Spróbuj się zainspirować klasykami jak Irving Penn,
poćwiczyć na znajomych, przemysl swoje podejście. Nieudane sesje, to wynik braków fotografa, a nie modeli. Przynajmniej ja tak do tego podchodzę.
Sam musisz wybrać, bo dobre i złe konsekwencje będziesz ponosil Ty.*
Teller, jak i inni, w swojej własnej twórczości robi co chce, a przy zamówieniach komercyjnych to, na co mu pozwolą. Komercja, to komercja, a sztuka, to sztuka. Nie ma sztuki komercyjnej.
Chcesz robić sztukę, to wysyłaj do galerii, staraj sie o granty, wystawiaj.
W Krakowie chyba mieszka trochę wyedukowanych ludzi ? Możesz też pomyśleć o turystach. Napewno nie wszyscy przyjeżdżają by upic się tanim piwem. Musisz tylko pomyśleć jak do nich dotrzeć.*
Może zamiast odrzucać ludzi na podstawie wyglądu postaraj się w każdym znaleźć coś fajnego, eleganckiego i to pokazać? Spróbuj się zainspirować klasykami jak Irving Penn,
poćwiczyć na znajomych, przemysl swoje podejście. Nieudane sesje, to wynik braków fotografa, a nie modeli. Przynajmniej ja tak do tego podchodzę.
Nie wiem ile masz lat i z czego żyjesz, ale chyba nie z fotografii, bo masz bardzo idealistyczne podejście. Podejrzewam, że nie mieszkasz nawet w Polsce, bo byś wiedział że "Polska to nie jest kraj dla artystów". Irving Penn, Avedon itp. Dawniej studia, atelier, pracownie tworzono ze specjalnie przeszklonymi dacho-ścianami od strony północnej (jeśli wiesz dlaczego). Co to oznacza? To oznacza tylko tle, że na całą zabawę trzeba kasy. Kraków pod względem czynszów to jedno z najdroższych miast w PL, a w przeliczeniu zarobki do czynszów to już najdroższe miasto w PL. Raczej myślę żeby się stąd wynieść. Trzymają mnie tylko jacyś inni wypracowani klienci.
Galerii fotograficznych, jest w Krakowie może 3, wszystkie bidują, bo Krakowianie nie mają zwyczaju wyrzucać pieniędzy na tzw. sztukę. Pod względem mentalności jest to prowincja bez ambicji, która chce się tylko nachapać z turystyki. Papierkiem lakmusowym miasta może być Nowa architektura, która w Krakowie jest totalnym bezguściem, w porównaniu np. z Wrocławiem czy innymi miastami. Wszyscy tu jadą tylko na zachowanych najstarszych zabytkach.
Jeśli chodzi o ślubne i z innej dziedziny to np. takie :)
http://www.fashiongonerogue.com/isabeli-fontana-peter-lindbergh-vogue-paris-april-2012/
Ps. Ale ponoć ludzie kręcą nosem na czarnobiałe zdjęcia ślubne, bez względu na to kto by je robił.
Brassai to nie jest zwykła Panna Młoda ;-)
i też chodzi po plaży, po ulicach czyli w miejscach nie śłubnych ;-) więcej konsekwencji... haha
Brassai to nie jest zwykła Panna Młoda ;-)
i też chodzi po plaży, po ulicach czyli w miejscach nie śłubnych ;-) więcej konsekwencji... haha
Dobra, Męczy mnie już ten wątek, teraz znajdą się czepialscy wyrwanych wypowiedzi, którzy chcą się wypowiedzieć, ale nie przeczytali wszystkiego.
Gdyby w wątku zabierali głos tylko ludzie, którzy siedzą w fotografii ślubnej, to miałby góra dwie strony. Masz tu posty kolegi z Rzeszowa, zawieraja całą kwintesencję tego o co pytasz. Nie ważne gdzie mieszkasz. Wszedzie dobrze gdzie nas nie ma. Rób dobre zdjęcia, przemyśl i zastosuj rady wspomnianego kolegi i nie ma bata, klienci sie znajdą
gregorek
19-03-2017, 16:19
Gdyby w wątku zabierali głos tylko ludzie, którzy siedzą w fotografii ślubnej, to miałby góra dwie strony. Masz tu posty kolegi z Rzeszowa, zawieraja całą kwintesencję tego o co pytasz. Nie ważne gdzie mieszkasz. Wszedzie dobrze gdzie nas nie ma. Rób dobre zdjęcia, przemyśl i zastosuj rady wspomnianego kolegi i nie ma bata, klienci sie znajdą
Amen....
harnas88
02-04-2017, 23:01
Sezon ślubny dopiero się zacznie ;)
robin102
09-04-2017, 23:41
Dawno się zaczął. W styczniu już. Co sezon to coraz trudniej.
kurczeblade
15-04-2017, 15:14
Dziwna sprawa, że niektórym co sezon coraz trudniej, a niektórym co sezon coraz lepiej :)
Dawno się zaczął. W styczniu już. Co sezon to coraz trudniej.
Dziwne, u mnie tegoroczny sezon zaczął się już w październiku...
robin102
18-04-2017, 22:41
W grudniu kończyłem sezon 2016 a w styczniu zacząłem 2017, ale żeby w październiku zaczynać nowy sezon, czyli który sezon :) ;)
Każdy zbiera to co wcześniej zasiał. Jeżeli nie idzie tak jak planowałeś to znaczy że coś trzeba zmienić. No i w tej branży reklama jest równie ważna co warsztat.
Nie wiem, jak wy zdobywacie zlecenia, albo zwyczajnie ściemniacie, że macie wypełniony cały grafik. Nikt oczywiście się do tego nie przyzna. Na fb w grupie "szukam foto na ślub" na jedno ogłoszenie jest kilkudziesięciu chętnych, obojętnie z której części Polski. I wśród ubiegających się o zlecenia w takim koszmarnym castingu widze też znane mi marki/nazwiska, które raczej spodziewałem się, że dobrze sobie radzą. Producenci sprzętu foto napędzają lipną koniunkturę, które nie ma.
Ja w tym roku byłem proszony już cztery razy żeby obfocić ślub, choć ślubów nie fotografuję;-) Mówię o zleceniach płatnych, dobrze płatnych.
Ja w tym roku byłem proszony już cztery razy żeby obfocić ślub, choć ślubów nie fotografuję;-) Mówię o zleceniach płatnych, dobrze płatnych.
Chyba w twoich snach. Ja mówię o faktach, a fakty są takie, że nie dla wszystkich starczy miejsca. Zobacz grupę:
https://www.facebook.com/groups/fotografslub/
nikoniarz
05-05-2017, 20:52
Chyba w twoich snach. Ja mówię o faktach, a fakty są takie, że nie dla wszystkich starczy miejsca. Zobacz grupę:
https://www.facebook.com/groups/fotografslub/
Ale że niby co? esperal kłamie? Czy możliwe jest byś wiedział lepiej niż on co robi i jakie ma oferty?
Ale że niby co? esperal kłamie? Czy możliwe jest byś wiedział lepiej niż on co robi i jakie ma oferty?
Po prostu nie wierzę ;)
Czemu miałbym kłamać? Ludzie się sugerują zdjęciami z portfolio, ale z całkiem innych dziedzin fotografii. Ciężko wytłumaczyć, że reportaż ślubny to jednak coś trochę innego;)
Po prostu nie wierzę ;)
Niby dlaczego nie? Trochę ludzi ma daleko w d.. jakieś facebooki, woli na żywo, z polecenia. To chyba objaw jakiejś tlącej się jeszcze normalności w obecnym popier... zalajkowanym świecie.
nikoniarz
05-05-2017, 21:40
Po prostu nie wierzę ;)
Na to nikt nie ma wpływu, bo wierzysz w to co chcesz wierzyć. Jak już wspomniano wyżej- fb to nie wyrocznia, nie każdy z niego korzysta. Chyba za bardzo opierasz się na "fejsbukowej prawdzie"...
serviceman
05-05-2017, 21:53
Bardzo ciekawy wątek i dorzucę swoje 3 grosze. Też nie robię kotletów ale miałem już kilka zapytań czy się nie podejmę, że aż z tego wszystkiego zacząłem kompletować sprzęt i biorę się za to na poważnie. Kilka ślubów po rodzinie z wolnej stopy (mimo że byli zatrudnieni fotografowie), do tego zdjęcia z "moich" klimatów które publikuję na FB i już sporo ludzi wie że robię zdjęcia, nie potrzeba żadnej reklamy. Fajnie mieć dużo znajomych w wieku obrączkowania, wieści rozchodzą się pocztą pantoflową bardzo szybko. Młodzi najpierw pytają znajomych i rodzinę o takie sprawy, potem zaczyna się szukanie w sieci. Tak to przynajmniej wygląda w moich stronach. Zrobisz fotki u wujka Mirka na chrzcinach a za jakiś czas ciotka zadzwoni bo sąsiadka szuka fotografa na ślub. Poznawaj ludzi, dużo ludzi a wyjdzie to na dobre.
Reklama jest ważna, ale moim zdaniem w tej branży (i nie tylko tej) znacznie ważniejsze jest "zlecenie z polecenia". A jak jesteś dobry to zleceń będzie w ten sposób przybywać. W zeszłym tygodniu byłem na weselu jako gość, zrobiłem kilka zdjęć z punktu widzenia gościa (nie biegałem jak opętany z aparatem :), przed poprawinami z ciekawości na reakcję druknąłem na płótnie 3 zdjęcia i dałem młodym na poprawinach. Efekt świetny i dwie oferty druku na poważnie za jakiś czas. A robię zdjęcia hobbystycznie dla własnej przyjemności.
Po prostu nie wierzę ;)
Umowy ślubne z 2016r, dalej są z 2017.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2017/05/umowy-1.jpg
źródło (http://www.adriankraska.pl/ftp/nikoniarze/umowy.jpg)
Jakie to ma znaczenie komu wierzysz a komu nie? I w co? Istotne są tylko 3 rzeczy: jakie zdjęcia robisz, za ile je robisz, czy Cie ludzie znajdują. Zajmij się tymi 3 rzeczami zamiast debatować na forum kto kłamie a kto nie, bo debaty klientów Ci nie przysporzą.
Reklama jest ważna, ale moim zdaniem w tej branży (i nie tylko tej) znacznie ważniejsze jest "zlecenie z polecenia". A jak jesteś dobry to zleceń będzie w ten sposób przybywać. W zeszłym tygodniu byłem na weselu jako gość, zrobiłem kilka zdjęć z punktu widzenia gościa (nie biegałem jak opętany z aparatem :), przed poprawinami z ciekawości na reakcję druknąłem na płótnie 3 zdjęcia i dałem młodym na poprawinach. Efekt świetny i dwie oferty druku na poważnie za jakiś czas. A robię zdjęcia hobbystycznie dla własnej przyjemności.
Drukowanie zdjęć na płótnie - to profanacja ;)
robin102
06-05-2017, 08:52
Nie wiem, jak wy zdobywacie zlecenia, albo zwyczajnie ściemniacie, że macie wypełniony cały grafik. Nikt oczywiście się do tego nie przyzna...
Masz rację, serio. bardzo wielu ściemnia bo to taki lans ilościowy, albo cenowy, ze pracują za 3-4 tys, a potem jak przychodzi co do czego to za 1800 zł na full wypasie :) Tego lansu uczą na kursach za 1000 zł i innych warsztatach.
Drukowanie zdjęć na płótnie - to profanacja ;)
Ale marketingowo dość skuteczna :) Były też przy okazji zapytania czy zawodowo się zdjęciami zajmuję. Profanacja to była jak bym na barycie zdjęcie ślubne wydrukował :)))
kurczeblade
06-05-2017, 09:50
Prawda jest taka, że jak ktoś nie ma podejscia, i się na siłę ciśnie, na siłę ciśnie, to nie ma szans na zlecenia. Dużo zostało powiedziane, że ważny jest charakter, ważne jest żeby poznawać innych ludzi i dać siebie polubić, zapamiętać. Jak ktoś ma charakter ponuraka, jest nieśmiały, i nie potrafi się wtopić w towarzystwo, to mu nawet najdroższa reklama, najlepszy sprzęt i dobry warsztat nie pomoże. Wszystko się wiąże w całość, charakter, umiejętności, polecenia, znajomości, marketing, pasja, doświadczenie i nawet w te lajki na fb które tu sa tak wysmiewane i tak jak kolega napisał, fajnie być w wieku gdzie rówieśnicy zaczynają swoje miłosne prawdziwe kariery i biorą śluby i wiele wiele innych. Ps. Często na forum wyśmiewane są facbooki, instsgramy, itp. szkoda że niektórzy nie mają pojęcia jaka to teraz jest mocna dźwignia reklamy ... Wyśmiewać się łatwo, zatrzymac w czasie też, gorzej coś poznać i czerpać z tego korzyści :-P ale jak ktoś chce coś ogarnąć to social media to podstawa, to nie są czasy gdzie żeby wysłać treść, wiadomośc, trzeba było kupić kopertę i na pocztę poginac. Więc jak ktoś ma takie podejście i woli zatrzymać sie w retro świecie i denerwuje się na samą myśl że trzeba by odpisać wiadomość na fanpage, to hmm :-P Robisz to z pasji, masz odpowiednie podejście, może się uda, a jeśli to pomysł na Twój zarobek i zachcianka niczym nie poparta, albo dlatego że dają dotacje, i tak sobie wpadłeś na pomysł po kupnie aparatu,bo inni to robią, to szukaj innego zawodu, bo stracisz czas... Często dużo osób w moim towarzystwie rzuca hasłami, że może kupią sobie aparaty lepsze też się wkręca w foto i będą sobie tak zarabiać, ja się śmieję i mówię powodzenia. Nie zdają sobie sprawy jaka była do tego droga. ;-)
Lecę na ślubniaka, pewnie wg. tutaj niektorych nie ma :-) z resztą jaki jest sens udowadniania tutaj tego ?
A czasami jest tak, że ktoś ma więcej szczęścia niż rozumu (nie obrażając nikogo)
Czyli zdjęcia jako takie, ale ma szczęście, dobrze gada, umie się zareklamować, wszędzie go pełno
I ma zleceń dużo więcej niż ktoś kto jest o wiele lepszym fotografem ale nie umie się dobrze sprzedać, nie ma dobrej reklamy, nie jest duszą towarzystwa itp
ale wniosek jest taki, że to jakim jesteś dobrym fotografem nie zawsze przekłada się na ilość zleceń
edit: kurczeblade napisał praktycznie to samo ;-)
Gdym ja wybierał fotografa, nie ważne na jaką okazję, liczył by się tylko warsztat, styl, mógłby być najgorszym świrem.
- - - - kolejny post - - - - - -
Ale marketingowo dość skuteczna :) Były też przy okazji zapytania czy zawodowo się zdjęciami zajmuję. Profanacja to była jak bym na barycie zdjęcie ślubne wydrukował :)))
No właśnie ja chcę oddać na barycie.
robin102
06-05-2017, 11:39
.... i tak jak kolega napisał, fajnie być w wieku gdzie rówieśnicy zaczynają swoje miłosne prawdziwe kariery i biorą śluby i wiele wiele innych... Powiem więcej. Wiek to jest rzecz wręcz podstawowa do tego zajęcia. Wiek w wieku swoich klientów , a najwyżej 10-12 lat więcej. Wtedy jesteś fajny, młody. Młodzi ludzie lubią się otaczać rówieśnikami lub prawie rówieśnikami. Mało kto to docenia i czuje o co chodzi, że mając lata swoich klientów nie wie, że ma w promocji znaczenie większe szanse niż np fotograf starszy często od rodziców swoich klientów :D Być młodym fotografem i nie mieć klientów, swoich rówieśników to powiem szczerze swego rodzaju mistrzostwo :) ;)
Powiem więcej. Wiek to jest rzecz wręcz podstawowa do tego zajęcia. Wiek w wieku swoich klientów , a najwyżej 10-12 lat więcej. Wtedy jesteś fajny, młody. Młodzi ludzie lubią się otaczać rówieśnikami lub prawie rówieśnikami. Mało kto to docenia i czuje o co chodzi, że mając lata swoich klientów nie wie, że ma w promocji znaczenie większe szanse niż np fotograf starszy często od rodziców swoich klientów :D Być młodym fotografem i nie mieć klientów, swoich rówieśników to powiem szczerze swego rodzaju mistrzostwo :) ;)
Pozwolę sobie skomentować to jako bzdurę. Równie dobrze mógłbyś napisać że byłoby dobrze, aby fotograf był jeszcze Polakiem katolikiem, oczywiście w związku, hetero, miał prezencję, a najlepiej był fotografem dziewczyną o super urodzie. W rzeczywistości to wygląda trochę inaczej ;)
Kiedyś pracowałem z jednym filmowcem, i powiem ci że ten filmowiec miał 60 lat, byłem trochę w szoku, jak mi to powiedział w drodze prowrotem, ale to fakt. (i ciągle mu się chce). Para była polsko grecka, ludzie totalnie otwarci na innych.
robin102
06-05-2017, 12:29
Pozwolę sobie skomentować to jako bzdurę.....
Widzisz w życiu jak w fotografi najważniejsza jest perspektywa, jak będziesz ją miał np. w wieku 52-55 lat :) to przypomnisz sobie, że to co napisałeś to wierutna bzdura, tak tak bzdura na 102. Tylko nie pisz o wielki zagranicznych nazwiskach, że tam starzy dają radę i wymiatają na rynku weedingowym. Tam są inne realia, nie polskie realia. W naszych realiach liczy się młodość, a na drugim miejscu taniość , a na trzecim fajność, czyli to co na pierwszym :)
Też nie podoba mi się ta prowincjonalna mentalność.
robin102
06-05-2017, 12:46
No niestety cały czas jesteśmy w stanie transformacji ustrojowo-ekonomicznej-psychologicznej :) ;)
W tamtym roku zajeżdżam do stacji serwisowej opla w Wiedniu, a tam prawie wszyscy pracownicy starsi ode mnie. Zajeżdżam do serwisu w Polsce w swoim mieście, a tu wszyscy, dosłownie wszyscy w wieku prawie moje córci Zuzi :)
pioterkow
06-05-2017, 14:17
No niestety cały czas jesteśmy w stanie transformacji ustrojowo-ekonomicznej-psychologicznej :) ;)
W tamtym roku zajeżdżam do stacji serwisowej opla w Wiedniu, a tam prawie wszyscy pracownicy starsi ode mnie. Zajeżdżam do serwisu w Polsce w swoim mieście, a tu wszyscy, dosłownie wszyscy w wieku prawie moje córci Zuzi :)
Hehe… świetne podsumowanie tej “transformacji”… :)
JA też w eszłym roku byłem w Wiedniu w serwisie RR i wiek generalnie +/- 40 lat z naciskiem na plus :)
Myślę że w polskich realiach to młodzi ludzie biorący ślub przede wszystkim rozglądają się po znajomych czy ktoś nie fotografuje. Bo jeśli robi to porządnie i młodej parze odpowiada ta jakość to faktycznie po co dalej szukać. Zawsze to taniej i można dać zarobić “swoim”. Niestety w Polsce głownym kryterium wyboru usług i towarów jest “tanio” i dopóki się nie zmienito podejście to rynek będzie taki jaki jest.
Oczywiście na drugim biegunie są pary młode (lub ich rodzice) które mają tyle kasy że stać ich na uznane światowe nazwiska. Myślę że w polskich realiach to raczej przeważa ta pierwsza grupa w zwiazku z tym bycie “fajnym, młodym i generalnie coool” bardzo pomaga w zdobywaniu klientów zwłaszcza jeśli ktoś jest otwarty na ludzi, ma wielu znajomych itp. Jeśli do tego jest ciekawe portfolio to super.
Tak jak napisało kilku przedmówców - błedem jest nie docenianie portali społecznościowych.
W tej chwili praktycznie wszystko się tam odbywa i każdy kto prowadzi tego typu biznes jak ślubopstryki powinien tam zaistnieć.
Ja osobiście nie mam i nie lubie ani FB ani innych tego typu wynalazków ale jeśli miałbym zarabiać w taki sposób jaki tu opisujecie to napewno bym tam się reklamował.
Odniose się trochę do tego co napisał robin102 - że na zachodzie “starzy” dają radę.
To prawda ale tam własnie są zupełnie inne realia - kontakty biznesowe wypracowuje się często latami. Mam w USA kilku przyjaciół którzy siedzą w tej branży i mają w okolicach 50 lat. I zleceniodawcom nie przeszkadza wcale wiek - jest atutem w pewnym sensie podobnie jak dopracowane portfolio.
W Polsce mam wrażenie że to wygląda tak że ludziom się wydaje że kupią jakąś luszczanke, zadadzą kilka pytań na forach i już są “professional photographer”.
Jest kilka ciekawych pozycji na rynku ale wiekszość to poprostu zalew gówna i żenada.
I zgadzam się z przedmówcami że najważniejsze w tej branży, a generalnie w każdym rodzaju fotografii są KONTAKTY + dobre portfolio. A dla naprawde intratnych zleceń w takie kontakty inwestuje się bardzo duuużo czasu i pieniędzy. Mam na myśli naprawdę poważne zlecenia nie pstryki za tysiąc czy 2 tysiące PLN.
Ciekawy wątek, wiele cennych uwag i spostrzeżen padło…
Jeśli ktoś POTRAFI robić zdjęcia i nie ma zleceń to powinien przeanalizować swoją strategie biznesową bo to znaczy że coś gdzieś kuleje na tym etapie.
Podsumowując to życzę wszystkim jak najwięcej jak najdroższych i fajnych zleceń :)
Pozdrawiam. :) Piotr
Wczoraj pierwsze zlecenie w tym sezonie, też sporo rozmów, o tym jaki powinien być fotograf, opinie od wodzireja po niewidzialnego obserwatora. Mi jednak najbardziej odpowiada to drugie, ludziom raczej na odwrót. Jeśli robię w stylu antropologa dokumentującego bawiącą się wiejską gawiedź, to ludzie czują się wykorzystani.
jurkarol
07-05-2017, 13:33
co do wieku, ogólnie, od początku przemian ustrojowych jest parcie na młodych energicznych. ogłoszenia o pracy jako dodatek do oferty zawieraja przeważnie zdanie 'praca w młodym energicznym zespole'. a wręcz, że firma przyjmie mlodych. nie wiem od jakiego wieku się młodość kończy, ale jest to dyskryminacja. parcie na gowniarskosc. nie mają doświadczenia zawodowego ani życiowego. wiem, bo z takimi pracuję. jak z klasą podstawowki.
... Jeśli robię w stylu antropologa dokumentującego bawiącą się wiejską gawiedź, to ludzie czują się wykorzystani.
Odwieczne dylematy fotografii. Albo to olewasz i robisz swoje jak najlepiej, albo szukasz innego zajęcia.
Brassi...
Wczoraj filmowałem ślub, był na nim fotograf z Twojego miasta. Cichy, spokojny, nie bardzo integrował się z ludźmi. Był typowym obserwatorem, robił swoje, szukał ciekawych kadrów a nie znajomości. Nie widziałem żeby z kimś rozmawiał z gości, za to cały czas kombinował jak coś ustrzelić. Po oczepinach wziął torbę i pojechał do domu żegnając się tylko z młodymi. Polubił moją stronę, dziś wszedłem na jego własną. Robi bardzo dobre zdjęcia. Bardzo dobre. Nietypowe, z różnego punktu widzenia, naturalne, ciekawe, bardzo dobrze włada photoshopem, zdjęcia mają klimat ale nie są przesadzone jak u niektórych co ziarnem, bladością i zafarbem maskują swoje błędy techniczne. Świetnie się je ogląda. Patrząc na ilość wpisów widać że ma dużo klientów, z pewnością zadowolonych. Typowy dokumentalista, starający się jak najmniej zwracać na siebie uwagę. Ale odda zdjęcia młodym, zobaczą je znajomi i z pewnością będą zadowoleni z tego co zobaczą, napewno też złapie kolejnego klienta, mimo że z nikim praktycznie zdania nie zamienił.
Ja z kolei uwielbiam integrować się z ludźmi, rozmawiać, poznawać ich, bawić się razem z nimi. Lubię mieć z nimi ciągły kontakt, a dobre relacje bardzo umilają pracę i sprawiają, że osoby które filmuję/fotografuję czują się swobodnie mimo że jestem obok. Jednocześnie robię swoje, zwracam uwagę na detale, staram się żeby zdjęcia/filmy które ludzie ode mnie dostawali oglądało się jak najprzyjemniej, stawiam na jakość i spontaniczność. Może wodzirej to za dużo powiedziane, ale podczas dnia ślubu świetnie się bawimy, młodzi często zginają się ze śmiechu, poznaję masę ludzi, czasem się wygłupiamy w wolnym czasie, a jak wyjeżdżam z imprezy to buczą, że za wcześnie, mimo że dziś opuszczałem lokal ponad 2h po skończonej pracy bo jeszcze sporo rozmawialiśmy z różnymi osobami.
Fotograf podlinkowany w tym wątku - obraża się jak go ktoś pyta o cenę i odmawia takim klientom wykonania zdjęć. Ma swój pogląd i się go trzyma. Wielu tu oburzyły jego słowa w wywiadzie. Ale jak idzie robić zdjęcia to potrafi uchwycić dobry kadr, zachęcić młodych do współpracy, zrobić dobre zdjęcia.
Jak widzisz każdy z nas ma dość odmienny stosunek do swojej pracy, klientów, pozostałych osób na weselu. Ale o dziwo każdy z nas ma pracę, zlecenia. Każdy z nas zarabia na ślubach i głownie lub wyłącznie z tego się utrzymuje. Zauważ w końcu coś co Ci tłumaczę od dawna - nie ważne jakie masz podejście, ważne co robisz i jak ludzie odbierają Twoją pracę. Jeśli robisz to dobrze, bedziesz miał klientów, niezależnie od tego jaki jesteś, bo zawsze się znajdzie ktoś, komu odpowiada Twoja wizja. Skończ debatować z innymi jaki powinieneś być, zacznij być sobą, skup się na zdjęciach i reklamie. To czy będziesz cichym obserwatorem, duszą towarzystwa czy stawiającą warunki osobą nie ma większego znaczenia jeśli będziesz robił świetne zdjęcia.
Tylko tyle i aż tyle.
robin102
07-05-2017, 15:49
To czy będziesz cichym obserwatorem, duszą towarzystwa czy stawiającą warunki osobą nie ma większego znaczenia jeśli będziesz robił świetne zdjęcia.
Tylko tyle i aż tyle. Wydaje mi się, że Kolega Brassai jest dokładnie przykładem fotografa który robi dobre zdjęcia, a klientów nie ma. Przeciwstawnością takich co robią lipkę na maxa, kalendarz też zapełniony na maxa mają.
Robić nawet bardzo dobre zdjęcia to stanowczo za mało. Bardzo dobre zdjęcia to robią wszyscy swoimi komórkami, a powiedz komuś, że nową Nokią zrobił lipną focie :D
kurczeblade
07-05-2017, 16:42
Trochę poszło argumentów... ale z drugiej strony po co ta dyskusja? Dopóki to forumowicze nie wrzucają fotografowi "żarcia do gara" to sobie mogą, gadać, myśleć, pisać co dusza zapragnie ... :)
Temat dawno wyczerpany.
robin102
07-05-2017, 17:21
Ja myślę, że temat jest aktualny co dnia, co godziny, bo nie jeden ma takie problemy, rozterki, więc grupowa psychoterapia może nam pomagać :)
Problem raczej w tym, że można tłumaczyć, dawać rady, próbować pomagać, a wszystko się odbija jak od ściany. Jeszcze jak ktoś coś napisze to się mówi że kłamie i napewno klepie biedę a tylko online jest mocny w gębie...
W takiej formie jak do tej pory temat faktycznie nie ma sensu dalszego zgłębiania, bo i po co swój czas tracić?
co do wieku, ogólnie, od początku przemian ustrojowych jest parcie na młodych energicznych. ogłoszenia o pracy jako dodatek do oferty zawieraja przeważnie zdanie 'praca w młodym energicznym zespole'. a wręcz, że firma przyjmie mlodych. nie wiem od jakiego wieku się młodość kończy, ale jest to dyskryminacja. parcie na gowniarskosc. nie mają doświadczenia zawodowego ani życiowego. wiem, bo z takimi pracuję. jak z klasą podstawowki.
Bo takim młodym bez doświadczenia można zapłacić byle grosze, godzą się na to w myśl zdobycia tego doświadczenia i firmy na tym jadą. Ale jak już się coś nauczą to szybciutko uciekają tam gdzie dadzą więcej. I historia się powtarza. Ciężko mają niestety Ci bardziej wykwalifikowani pracownicy co w kółko musza uczyć tych młodych = wykonywanie roboty za dwóch :)
kurczeblade
07-05-2017, 19:30
Problem raczej w tym, że można tłumaczyć, dawać rady, próbować pomagać, a wszystko się odbija jak od ściany. Jeszcze jak ktoś coś napisze to się mówi że kłamie i napewno klepie biedę a tylko online jest mocny w gębie..
Dlatego trzeba znaleźć granice w pisaniu, olać takie tematy i sobie działać dalej, a inni niech się główkują w internetach ... :) Przecież taka dyskusja niczego nie wniesie do tego co robisz w rzeczywistości! Najważniejsze że to Ty jesteś po tej drugiej stronie, po której się udało ... :)
Brassi...
Wczoraj filmowałem ślub, był na nim fotograf z Twojego miasta. Cichy, spokojny, nie bardzo integrował się z ludźmi. Był typowym obserwatorem, robił swoje, szukał ciekawych kadrów a nie znajomości. Nie widziałem żeby z kimś rozmawiał z gości, za to cały czas kombinował jak coś ustrzelić. Po oczepinach wziął torbę i pojechał do domu żegnając się tylko z młodymi. Polubił moją stronę, dziś wszedłem na jego własną. Robi bardzo dobre zdjęcia. Bardzo dobre. Nietypowe, z różnego punktu widzenia, naturalne, ciekawe, bardzo dobrze włada photoshopem, zdjęcia mają klimat ale nie są przesadzone jak u niektórych co ziarnem, bladością i zafarbem maskują swoje błędy techniczne. Świetnie się je ogląda. Patrząc na ilość wpisów widać że ma dużo klientów, z pewnością zadowolonych. Typowy dokumentalista, starający się jak najmniej zwracać na siebie uwagę. Ale odda zdjęcia młodym, zobaczą je znajomi i z pewnością będą zadowoleni z tego co zobaczą, napewno też złapie kolejnego klienta, mimo że z nikim praktycznie zdania nie zamienił.
Nie grochem o ścianę, tylko to co napisałeś jest dla mnie ważne, zupełnie jak o mnie ;) Tj. tak wolę pracować.
nikoniarz
08-05-2017, 12:45
Bo takim młodym bez doświadczenia można zapłacić byle grosze, godzą się na to w myśl zdobycia tego doświadczenia i firmy na tym jadą. Ale jak już się coś nauczą to szybciutko uciekają tam gdzie dadzą więcej. I historia się powtarza. Ciężko mają niestety Ci bardziej wykwalifikowani pracownicy co w kółko musza uczyć tych młodych = wykonywanie roboty za dwóch :)
Ja akurat każdą naukę mam premiowaną. Także jak widać nie ma reguły i wiele zależy od firmy. A czy "młodzi" jak się nauczą to uciekają? Też nie ma reguły. W każdym razie tych których warto to zatrzymujemy...
Niestety para trafiła się taka, że w ogóle nie jest facebookowa, nie lubi i nie chce wrzucać tam zdjęć ani się oznaczać. I jak jak mam promować się przez fb ?
madebyzosiek
09-05-2017, 18:13
Ja też byłem i jestem nadal elementem takiej pary ;) Ale mimo wszystko jak szukam opinii o kimś i znajdę fanpage, to przeglądam, więc niefejsowi też patrzą na fejsa... Ot taka ironia ;)
Nie zajmuję się tym zawodowo, więc się tu nie odzywam, ale znajomy z którym czasem działam nie promuje się jakoś specjalnie, a na brak chętnych nie narzeka. Statystycznie na każdym weselu ma przynajmniej jednych kolejnych klientów. Fanpage ma zaniedbany, stronę jeszcze bardziej, nie wystawia się na targach itp. Ma chętnych cały czas... Tylko "poczta pantoflowa". Czyli jakoś się da...
Ja też byłem i jestem nadal elementem takiej pary ;) Ale mimo wszystko jak szukam opinii o kimś i znajdę fanpage, to przeglądam, więc niefejsowi też patrzą na fejsa... Ot taka ironia ;)
Nie zajmuję się tym zawodowo, więc się tu nie odzywam, ale znajomy z którym czasem działam nie promuje się jakoś specjalnie, a na brak chętnych nie narzeka. Statystycznie na każdym weselu ma przynajmniej jednych kolejnych klientów. Fanpage ma zaniedbany, stronę jeszcze bardziej, nie wystawia się na targach itp. Ma chętnych cały czas... Tylko "poczta pantoflowa". Czyli jakoś się da...
Czyli nawet nie znają jego pf. Mi się coś takiego nigdy nie zdarzyło, że na zleceniu jakaś inna para pytała mnie o foto.
madebyzosiek
09-05-2017, 19:01
Czyli nawet nie znają jego pf. Mi się coś takiego nigdy nie zdarzyło, że na zleceniu jakaś inna para pytała mnie o foto.
Nie chodzi o to. Jeżeli rozmawiają już na weselu, to obczajali go już wcześniej, bo na fanpage są jakieś zdjęcia, albo już widzieli jego efekty pracy u kogoś. Chodzi mi bardziej o to, że najwięcej klientów to Ci, którzy byli u swoich znajomych/rodziny na weselu, on robił zdjęcia, czy to sam, czy ja robiłem (on też filmuje i gra, dobiera ludzi zależnie od potrzeb) i po obejrzeniu efektów kontaktują się z nim. Na moim weselu też robił film i grał, bo go wyczaiłem na studniówce w szkole, w której pracuje moja żona. Tak to się kręci od lat. Ktoś zobaczy, stwierdzi że jest ok, szuka kontaktu i jest klientem.
pioterkow
10-05-2017, 12:31
Ktoś zobaczy, stwierdzi że jest ok, szuka kontaktu i jest klientem.
No właśnie... KONTAKTY, kontakty i jeszcze raz kontakty :) Jeśłi ktoś ma do tego ciekawe portfolio to na brak zleceń nie będzie narzekał. I nie tylko w branży ślubopstryków :)
Pozdrawiam. Piotr
Mi się coś takiego nigdy nie zdarzyło, że na zleceniu jakaś inna para pytała mnie o foto.
No przecież chcesz być cichym strzelcem, nie rzucać się w oczy, nie gadać z ludźmi. Jak jesteś ciągle z boku to nie licz na to że ktoś będzie podchodził. Dopiero jak oddasz zdjęcia i znajomi pary je obejrzą to będą dzwonić. Nie na weselu.
To co, przeczytałeś moje wcześniejsze posty, widzisz że jest gość w Twoim mieście, też cichy strzelec, więc nie musisz być wodzirejem żeby mieć zlecenia. Jakieś wnioski wyciągnąłeś z tego całego wątku? Coś zmieniłeś? Co postanowiłeś zrobić żeby polepszyć swoją sytuację?
-Czy oddajecie klientom ślubnym wersje cyfrowe zdjęć, czy tylko same odbitki w albumie?
-Jeśli oddajecie wersje cyfrowe, czy są w pełnej oryginalnej rozdzielczości (która umożliwia ponowne zrobienie odbitek dobrej jakości), czy tylko wersje do przeglądania, zmniejszone, i w jakim rozmiarze?
Pytam, bo osobiście wolałbym oddawać tylko odbitki, gotowy album (np. 100 odbitek). Pary jakoś zawsze kombinują, że sami sobie je wywołają z mini-labie dla znajomych itp. Jeśli zepsują to w mini-labie, to oglądający ludzie zawsze powiedzą, ze to fotograf nie umie robić zdjęć. Zwykła troska o wizerunek.
Też o coś pytałem wyżej.. Jakieś wnioski wyciągnąłeś z tematu? Jakieś kroki podjąłeś? Pomogło choć trochę? Jest wielu forumowiczów zaczynających jak Ty, jak już się produkujemy w wątku to napisz coś od siebie, chyba że się ludzie produkowali niepotrzebnie..
Krzychoo_
26-05-2017, 13:00
Ze swojego ślubu dostałem tylko album. Pliki na płycie, w pełnej rozdzielczości, z wyciętym exifem, dostałem za dodatkowe 200 zł. Ale to stawka sprzed paru ładnych lat.
-Czy oddajecie klientom ślubnym wersje cyfrowe zdjęć, czy tylko same odbitki w albumie?
-Jeśli oddajecie wersje cyfrowe, czy są w pełnej oryginalnej rozdzielczości (która umożliwia ponowne zrobienie odbitek dobrej jakości), czy tylko wersje do przeglądania, zmniejszone, i w jakim rozmiarze?
Pytam, bo osobiście wolałbym oddawać tylko odbitki, gotowy album (np. 100 odbitek). Pary jakoś zawsze kombinują, że sami sobie je wywołają z mini-labie dla znajomych itp. Jeśli zepsują to w mini-labie, to oglądający ludzie zawsze powiedzą, ze to fotograf nie umie robić zdjęć. Zwykła troska o wizerunek.
To powiem Ci tak, sam sobie wybierz jak chcesz być widziany przez klientów. Czy chcesz być postrzegany jako gość który chce przyciąć dodatkową kaskę na odbitkach, czy nie.
Ja mogę powiedzieć, że oddawaliśmy na płycie zawsze fotki w rozdzielczości do netu z logiem i w pełnej rozdzielczości do wykonania odbitek. Przy oddawaniu materiałów, zawsze informowaliśmy, żeby najpierw zrobili sobie odbitki na próbę i porównali z tymi w albumie, zanim zamówią większa ilość. Ewentualnie mogą zrobić nam listę i wykonamy je w tym samym labie, co ich albumowe, w cenie normalnych odbitek, jak w cenniku.
I powiem Ci tak, 95% zdecydowało się przygotować nam listę, a pozostałe 5% po czasie i tak odmawiali u nas. Mnie to dużo nerwów ani czasu nie kosztowało, a dzięki temu wszyscy byli zadowoleni.
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Facelles
26-05-2017, 15:59
Ja oddaje album 50 kart ze 100 odbitkami + plyta/ pendrive z pelnym rozmiarem oraz wersja do internetu z najszerszym bokiem 2048 px 72 dpi z logo
Wysłane z mojego LG-D855 przy użyciu Tapatalka
Facelles
26-05-2017, 16:01
Te foty na plycie lub pendrive to w 300 dpi
Wysłane z mojego LG-D855 przy użyciu Tapatalka
Też o coś pytałem wyżej.. Jakieś wnioski wyciągnąłeś z tematu? Jakieś kroki podjąłeś? Pomogło choć trochę? Jest wielu forumowiczów zaczynających jak Ty, jak już się produkujemy w wątku to napisz coś od siebie, chyba że się ludzie produkowali niepotrzebnie..
Dlaczego niepotrzebnie? Na pewno zawsze ktoś coś wyniesie z tego wątku. Także i ja, ale na owoce to pewnie jeszcze trzeba będzie poczekać. Puki co, przede mną drugie zlecenie za tydzień (oczywiście bezpośrednie). Finansowo ciągle jeszcze szoruję o muł.
robin102
26-05-2017, 23:30
Pytam, bo osobiście wolałbym oddawać tylko odbitki, gotowy album (np. 100 odbitek).....
Czyli jak w USA :)
Osobiście daje do wyboru duży pakiet odbitek w rozmiarze 23x15, fotoksiążkę, lub album tradycyjny. Jedna z tych trzech form prezentacji zdjęć na papierze do wyboru w cenie :) oraz o zgrozo aż 500 plików na pendrive, w full HD, oraz pełna rozdzielczość do robienia sobie w przyszłości odbitek, plus pliki pod FB.
Udostępniam ludziom miejsce gdzie sam robię odbitki tak aby mieli tą samą jakość jako otrzymują ode mnie.
Czyli jak w USA :)
Osobiście daje do wyboru duży pakiet odbitek w rozmiarze 23x15, fotoksiążkę, lub album tradycyjny. Jedna z tych trzech form prezentacji zdjęć na papierze do wyboru w cenie :) oraz o zgrozo aż 500 plików na pendrive, w full HD, oraz pełna rozdzielczość do robienia sobie w przyszłości odbitek, plus pliki pod FB.
Udostępniam ludziom miejsce gdzie sam robię odbitki tak aby mieli tą samą jakość jako otrzymują ode mnie.
Czyli mam podobną ofertę. Z tym, że odbitki drukuję sam. Jedyny problem w tym, że moje odbitki są drogie, ale chcę przekonywać do ich jakości.
A druga sprawa: Czy zdarza wam się krytyka ze strony gości, jeśli zastosujecie płytką głębię ostrości, odcinając bohatera zdjęcia od drugiego tła, na którym ktoś z gości, czy rodziny widnieje. Ponoć goście potrafią się obrazić, że zostali zlekceważeni, a nawet szkalować wizerunek fotografa, że nigdy takiego nie zamówią i wszystkim będą odradzać.
nikoniarz
27-05-2017, 19:32
A druga sprawa: Czy zdarza wam się krytyka ze strony gości, jeśli zastosujecie płytką głębię ostrości, odcinając bohatera zdjęcia od drugiego tła, na którym ktoś z gości, czy rodziny widnieje. Ponoć goście potrafią się obrazić, że zostali zlekceważeni, a nawet szkalować wizerunek fotografa, że nigdy takiego nie zamówią i wszystkim będą odradzać.
Nie masz na to wpływu. Żadnego. Tzn. na to czy dany osobnik się obrazi czy nie. GO nie da się zwiększać bezgranicznie, szczególnie w trudnych warunkach oświetleniowych.
Nie masz na to wpływu. Żadnego. Tzn. na to czy dany osobnik się obrazi czy nie. GO nie da się zwiększać bezgranicznie, szczególnie w trudnych warunkach oświetleniowych.
Ja to rozumiem. Tylko ciekaw jestem, czy tacy ludzie się zdarzają. I co się im mówi wtedy? Lub jak radzić sobie z taki potencjalnie nieznającymi się klientami. Szczególnie w przypadku jeśli stosuję płytką GO, nie dlatego, że jest ciemno, tylko dlatego, że chcę skupić uwagę na głównych bohaterach. Jest to w pewnym sensie środek wyrazu wartościujący osoby. Np. koleżanka która pomaga w ubieraniu panny młodej, stoi z tyłu i jest w tle nie ostra. Takie zdjęcie może oznaczać dla niej, ze została przedstawiona jako ktoś nieistotny, jakby służąca panny młodej. Ludzie mogą być na coś takiego wrażliwi. Starsi to już na pewno.
Facelles
27-05-2017, 23:56
Jabym w takiej sytuacji powiedzial, ze przeciez widzieli portfolio i tam takie zdjecia widnieja. Reklamacja odrzucona ?
Wysłane z mojego LG-D855 przy użyciu Tapatalka
Te foty na plycie lub pendrive to w 300 dpi
Wysłane z mojego LG-D855 przy użyciu Tapatalka
Poraz kolejny powiem: a co to za różnica, czy plik na płycie/pendrive ma ustawione 300/254/72/pierdyliard dpi. Liczy się wymiar w pikselach jak plik ma ~2000x3000px to zrobisz z niego przyzwoitą odbitkę ok 20x30cm niezależnie od ustawionego dpi.
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Facelles
28-05-2017, 10:53
Poraz kolejny powiem: a co to za różnica, czy plik na płycie/pendrive ma ustawione 300/254/72/pierdyliard dpi. Liczy się wymiar w pikselach jak plik ma ~2000x3000px to zrobisz z niego przyzwoitą odbitkę ok 20x30cm niezależnie od ustawionego dpi.
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
A jak ktos sobie ubzdura ze chce wrzucic sobie zdjecie w antyrake w wymiarze powiedzmy 160x90 to wystarczy 72 dpi? Pytam powaznie.
Wysłane z mojego LG-D855 przy użyciu Tapatalka
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.