Trisia
21-03-2016, 02:14
Cześć
To już pewnie dla niektórych może być męczące odpowiadanie na te same pytania właściwie jak tak sobie poczytałam już tyle tematów, ale mimo wszystko myślę, że warto zapytać.
Obecnie mam Nikona D3100. Mój Nikuś się zepsuł jakieś ponad dwa lata temu kiedy robiłam zdjęcia nad stawem i prawie do niego wpadłam. Aparat był na szyi , pewnie też go trochę zgniotłam, cały był w piasku, filtr uv odpadł od obiektywu. I niby było okej, działał, ale po paru miesiącach było coraz gorzej, ostrzy różnie, jak chcę tak naprawdę a jak jeszcze było dobrze to tak nie było na pewno. Do wymiany jest mechanizm lustra i czujniki autofokusa. Przysłona gubi się od 1.8 do 3. Za naprawę w tamtym roku wyszłoby około 800 zł. W tym możliwe że już drożej. Wtedy pomyślałam, że za 1200 mogę mieć nowy z gwarancją. Ale wyszło jak wyszło. Nic się nie zmieniło poza tym, że męczy mnie ten brak ostrości coraz bardziej. Zaczęłam myśleć nad nowym aparatem. Myślałam na początku o D7100 ale z racji problemów z kręgosłupem niestety taka waga raczej mi służyć nie będzie, nawet jeśli zadowolona z aparatu będę to będzie mnie boleć szyja i reszta kręgosłupa. A też jest tam więcej guzików do ustawienia wygodniejsze, ale raczej nie dla mnie. Mam jedną chorą rękę więc z tym też kiepsko, nie sądzę by było to dla mnie wygodne. Zaczęłam się więc zastanawiać nad D5200. A potem jak zaczęłam czytać, o hot pixelach i że to taka zabaweczka, że jak ktoś bardziej się chcę zająć fotografią poważniej to Nikon D7100 najlepiej, bo lepsze zdjęcia jakościowo, lepszy af itd , trochę ręce mi opadły i pomyślałam, że to, że nie jestem całkiem zdrowa wszystko psuje jakby bo D7100 najlepsze. Teraz się zastanawiam po prostu czy naprawiać D3100 skoro D5200 jest takie złe i może nawet różnicy nie poczuje w jakości zdjęć? Choć trochę martwi mnie w moim Nikusiu też to, że czasem przy robieniu zdjęć nagle nie reaguje przy naciskaniu czegokolwiek dopiero wyjęcie akumlatora mu pomaga. Więc nie chciałabym też żeby potem też mu coś padło szybko. Mam tyle mieszanych myśli. I myślę sobie, że mój Nikuś idealny, dobrze mi się go trzyma. Zmienia iso itd. Czasem brakuje szybszego af trochę jednak.
Najbardziej robię zdjęcia przyrody,psu, ludzi, makro też mnie bardzo interesuje,i bardzo fotografia koncertowa.
Opłaca się naprawiać mojego nikusia? Czy myśleć bardziej o nowym? Jak myślicie?
Pewnie za bardzo chaotycznie napisałam ale mam nadzieję, że najgorzej nie jest.
Oczywiście myślę o lampie i obiektywach już bardzo intensywnie i wiem jakie bym chciała.
To już pewnie dla niektórych może być męczące odpowiadanie na te same pytania właściwie jak tak sobie poczytałam już tyle tematów, ale mimo wszystko myślę, że warto zapytać.
Obecnie mam Nikona D3100. Mój Nikuś się zepsuł jakieś ponad dwa lata temu kiedy robiłam zdjęcia nad stawem i prawie do niego wpadłam. Aparat był na szyi , pewnie też go trochę zgniotłam, cały był w piasku, filtr uv odpadł od obiektywu. I niby było okej, działał, ale po paru miesiącach było coraz gorzej, ostrzy różnie, jak chcę tak naprawdę a jak jeszcze było dobrze to tak nie było na pewno. Do wymiany jest mechanizm lustra i czujniki autofokusa. Przysłona gubi się od 1.8 do 3. Za naprawę w tamtym roku wyszłoby około 800 zł. W tym możliwe że już drożej. Wtedy pomyślałam, że za 1200 mogę mieć nowy z gwarancją. Ale wyszło jak wyszło. Nic się nie zmieniło poza tym, że męczy mnie ten brak ostrości coraz bardziej. Zaczęłam myśleć nad nowym aparatem. Myślałam na początku o D7100 ale z racji problemów z kręgosłupem niestety taka waga raczej mi służyć nie będzie, nawet jeśli zadowolona z aparatu będę to będzie mnie boleć szyja i reszta kręgosłupa. A też jest tam więcej guzików do ustawienia wygodniejsze, ale raczej nie dla mnie. Mam jedną chorą rękę więc z tym też kiepsko, nie sądzę by było to dla mnie wygodne. Zaczęłam się więc zastanawiać nad D5200. A potem jak zaczęłam czytać, o hot pixelach i że to taka zabaweczka, że jak ktoś bardziej się chcę zająć fotografią poważniej to Nikon D7100 najlepiej, bo lepsze zdjęcia jakościowo, lepszy af itd , trochę ręce mi opadły i pomyślałam, że to, że nie jestem całkiem zdrowa wszystko psuje jakby bo D7100 najlepsze. Teraz się zastanawiam po prostu czy naprawiać D3100 skoro D5200 jest takie złe i może nawet różnicy nie poczuje w jakości zdjęć? Choć trochę martwi mnie w moim Nikusiu też to, że czasem przy robieniu zdjęć nagle nie reaguje przy naciskaniu czegokolwiek dopiero wyjęcie akumlatora mu pomaga. Więc nie chciałabym też żeby potem też mu coś padło szybko. Mam tyle mieszanych myśli. I myślę sobie, że mój Nikuś idealny, dobrze mi się go trzyma. Zmienia iso itd. Czasem brakuje szybszego af trochę jednak.
Najbardziej robię zdjęcia przyrody,psu, ludzi, makro też mnie bardzo interesuje,i bardzo fotografia koncertowa.
Opłaca się naprawiać mojego nikusia? Czy myśleć bardziej o nowym? Jak myślicie?
Pewnie za bardzo chaotycznie napisałam ale mam nadzieję, że najgorzej nie jest.
Oczywiście myślę o lampie i obiektywach już bardzo intensywnie i wiem jakie bym chciała.