Zobacz pełną wersję : Problemy z rolnikiem
paparazzi89
12-06-2014, 19:14
Witajcie,
Dziś mieliśmy plener ślubny, i zauważyliśmy bardzo ładne pole z czerwonymi makami. Wiec zatrzymaliśmy się i robiliśmy zdjecia- po 10 minutach zauważyliśmy ze obok naszego samochodu stoi inny oraz radiowóz. Okazało się że właściciel zadzwonił po policję... Spisano nasze dane.
Państwo właściciele byli bardzo agresywni. Nie dało sie z nimi porozmawiać w ogóle. Po wszystkim chcieliśmy się z nimi dogadać aby mieć święty spokój i sumienie.
Lecz się nie udało...
Warto dodać że chodziliśmy po już wydeptanych ścieżkach, ale to ich nie przekonało! Pan też nie chciał powiedzieć jaka kwota by go satysfakcjonowała.... Ale nie powiedział a kwota która ja podałem wyśmiał... Grozi sądem.
Teren nie był ogrodzony ani nie było tabliczki "teren prywatny"
Mieliście taka sytuacje?
A pozwolenie na uprawę maku rolnik ma? ;)
Można wiedzieć ile mu zaproponowałeś?
spisali tylko czy nałożyli mandat ?
policja na wsi po interwencji telefonicznej pojawia się w 10 minut ??!!! WOW ! To faktycznie mundurowi byli czy kuzynostwo rolnika w pomalowanym poldku ?
nie mialem takiej sytuacji, raczej zupelnie odwrotne, pozdrawianie mlodych, wszystkiego naj naj, usmiechy itp. ale po polach nie lazilem.
Co za narod - szkoda slow.
btw - facet mial sciezki na polu ?
Zawsze mi się zdawało, że podczas zdjęć pary młodej mają oni swoisty "immunitet".
Cóż, naród schodzi na psy.
Pewnie zadarłeś z jakimś narkotykowym mafiosem ;)
Bądź co bądź nie wolno maków uprawiać.
Maku jest ok. 100 gatunków. Nie każdy się uprawia na narkotyki i nie na każdy potrzeba zezwolenia. To że pole nie jest ogrodzone nie znaczy że można po prostu na nie wchodzić i tratować uprawy. Wchodząc na pole wypadałoby też mieć świadomość, że mogły być niedawno stosowane pestycydy. Ew. notatka policji mogłaby pomóc rolnikowi w przypadku gdyby fotograf lub PM się zatruli. Zluzujcie trochę zanim odsądzicie rolnika i namnożycie teorii, bo miał prawo się wkurzyć.
Maku jest ok. 100 gatunków. Nie każdy się uprawia na narkotyki i nie na każdy potrzeba zezwolenia. To że pole nie jest ogrodzone nie znaczy że można po prostu na nie wchodzić i tratować uprawy. Wchodząc na pole wypadałoby też mieć świadomość, że mogły być niedawno stosowane pestycydy. Ew. notatka policji mogłaby pomóc rolnikowi w przypadku gdyby fotograf lub PM się zatruli. Zluzujcie trochę zanim odsądzicie rolnika i namnożycie teorii, bo miał prawo się wkurzyć.
Ciezko sie z Toba w czesci nie zgodzic ale zawsze sa 2 opcje:
-Podjechac zwrocic uwage, poprosic/nakazac aby wyszli - na 100% by posluchali, ew przeprosili i poszli.
-Przyjsc z policja na dzien dobry i straszyc sadem.
Jest roznica prawda ?
paparazzi89
12-06-2014, 20:26
Sytuacja wyglądała następująco : Kawałek tej jego ziemi był przy drodze głównej nieoznakowany teren prywatny ani płot nic. Jak się okazało on twierdzi że zniszczyliśmy mu zboże chociaż dla mnie było tam przede wszystkim pełno maków i chwastów... " Pani młoda jest w 5 msc ciąży dlatego też zdecydowaliśmy się tam wejść bo przy samej drodze a te ścieżki to jakby ślad wydeptany lub po jakimś pojeździe. Weszliśmy po tej ścieżce jakieś 5 metrów i młodzi trochę weszli w te maki aby nie byli cali w makach. Nikt nam nic nie powiedział ten "miły" rolnik od razu zjechał się z policją. Nakrzyczał na parę młodą, że ma się nie wtrącać (młody chciał coś do niego zagadać, że to przecież ich zdjęcia i żeby się z nim dogadał) ale rolnik chciał tylko w cztery oczy rozmawiać z fotografem. Poszła moja narzeczona - przepraszała go tłumaczyła że to nasi znajomi i młoda w ciąży itp itd.. Przez cały ten czas rolnik nie powiedział o co mu dokładnie chodzi i nie umiał wytłumaczyć się, dlaczego nam nie zwrócił uwagi, tylko od razu policja. Powiedział jej tylko, że skoro my na zdjęciach trzepiemy kasę to on też coś chce z tego mieć i jak nie wie o co mu chodzi to chodzi o kasę...
A pozwolenie na uprawę maku rolnik ma? ;)
Można wiedzieć ile mu zaproponowałeś?
Zadzwoniłem dziś do tej gminy gdzie sytuacja miała miejsce i nie ma tam ani jedna osoba pozwolenia na uprawę maku, z tym że wyjaśnił mi ten urzędnik też że muszę wiedzieć jaki to jest mak bo jak polny to on może się sam siać. Z tym że na tym polu była go masa i dlatego się tam zatrzymaliśmy bo mak jest rzadko spotykany w takiej ilości wolno rosnący.
Narzeczona zaproponowała mu 200 zł i ją wyśmiał. Ale rozmawiałem dziś z kolega co uprawia zboże i nas wyśmiał że aż tyle mu dawaliśmy i że to co niby mu zdeptaliśmy było gó#*% warte.
spisali tylko czy nałożyli mandat ?
policja na wsi po interwencji telefonicznej pojawia się w 10 minut ??!!! WOW ! To faktycznie mundurowi byli czy kuzynostwo rolnika w pomalowanym poldku ?
Nie mam pojęcia co to było naprawdę było to max 15 min...i to było w mieście przy ulicy.
nie mialem takiej sytuacji, raczej zupelnie odwrotne, pozdrawianie mlodych, wszystkiego naj naj, usmiechy itp. ale po polach nie lazilem.
Co za narod - szkoda slow.
btw - facet mial sciezki na polu ?
Też tak miałem nawet raz policja pozwalała nam stanąć na zakazie postoju jak nie było gdzie zaparkować jak zauważyli parę młodą :) A rolnik nie odpuszczał mimo że młodej w tym upale było słabo przez brzuszek :(
Zawsze mi się zdawało, że podczas zdjęć pary młodej mają oni swoisty "immunitet".
Cóż, naród schodzi na psy.
Pewnie zadarłeś z jakimś narkotykowym mafiosem ;)
Bądź co bądź nie wolno Maków uprawiać.
Podczas rozmowy ani razu nie wspomniał o maku cały czas twierdził że mu zboże zdeptaliśmy i że on sobie rzeczoznawcę weźmie aby mu wycenił zniszczenia na całym polu i za te ścieżki też mu słono zapłacimy...
otwieracz
12-06-2014, 20:30
Miałem podobną sytuację jak jechałem ścieżką rowerem. Podjechał gość w Mercedesie i kazał mi wy...ć z jego ziemi. Powiedziałem mu że skoro to jego teren to powinien go w pewien sposób oznakować i że nie jadę przecież po jego uprawie, tylko po ścieżce odgradzającej pola. Skąd miałem wiedzieć ze teren na jego ziemię jest wzbroniony? Zostałem za to zwyzywany epitetami. Innym razem pojechałem z teleskopem za miasto i rozłożyłem w nocy sprzęt do obserwacji na jakimś polu. Na uszy założyłem słuchawki i lukam w niebo. A tu nagle po jakimś czasie ktoś mnie za fraki łapie - myślałem że narobię w gacie bo ciemno jak cholera, obok las a tu jakieś łapska do mnie startują nie wiadomo skąd. No i zebrało mi się drugi raz - poleciała łacina jak cholera. A przecież zima była - nic na polu nie rosło... Co prawda nikt mnie sądami nie straszył, ale jak sobie pomyślę że są osoby w tym kraju które domagają się by każdy miał dostęp do broni jak w Stanach to na samą myśl mi się ciepło robi. Naród znerwicowany strasznie i prędzej czy później sami rozpętamy III wojnę światową. Między sobą... Ruskie tylko będą patrzeć jak się sami wykończymy a potem zajmą to co zostało.
paparazzi89
12-06-2014, 20:30
spisali tylko czy nałożyli mandat ?
policja na wsi po interwencji telefonicznej pojawia się w 10 minut ??!!! WOW ! To faktycznie mundurowi byli czy kuzynostwo rolnika w pomalowanym poldku ?
Spisali nas ,ponieważ uświadomili nam że to od rolnika zależy na ile mu rzeczoznawca, bądź on sam wyceni sobie stratę. Powyżej 400zł idzie to do sądu.
olej go nic Ci nie zrobi zrobi
Olać faceta jakiś totalny oszołom.
Przestań się przejmować.
Wartość zniszczonego zboża to pewnie góra 1/10 tego co mu zaproponowałeś.
paparazzi89
12-06-2014, 20:35
Maku jest ok. 100 gatunków. Nie każdy się uprawia na narkotyki i nie na każdy potrzeba zezwolenia. To że pole nie jest ogrodzone nie znaczy że można po prostu na nie wchodzić i tratować uprawy. Wchodząc na pole wypadałoby też mieć świadomość, że mogły być niedawno stosowane pestycydy. Ew. notatka policji mogłaby pomóc rolnikowi w przypadku gdyby fotograf lub PM się zatruli. Zluzujcie trochę zanim odsądzicie rolnika i namnożycie teorii, bo miał prawo się wkurzyć.
Ja rozumiem dlatego jakbyś widział jak moja kobieta go przeprasza była potulna jak baranek. Nic nie pomogło.. tylko chamskie odzywki że on chce kase;/ i naprawdę wystarczyło powiedzieć słowo poszlibyśmy z stamtąd bez żadnego słowa i jeszcze przeprosili ... Dla nas to naprawdę był kawałek łąki z makami z wydeptaną przez ludzi dróżką.
paparazzi89
12-06-2014, 20:40
Olać faceta jakiś totalny oszołom.
Przestań się przejmować.
Wartość zniszczonego zboża to pewnie góra 1/10 tego co mu zaproponowałeś.
No nie wiem.. wziął spisał sobie mój nr z samochodu i wieczorem dzwonił zapytać nas czy chcemy się jeszcze dogadać ale oni chcą znacznie większa i rozsądniejszą sumę pieniędzy. Powiedziałem że więcej niż 200zł nie wchodzi w grę to powiedział że załatwi sobie kogoś kto mu tą stratę spisze i widzimy się w sądzie. Podczas rozmowy na miejscu mieliśmy wszyscy wrażenie że leci na kase i jest obeznany w temacie..
Leci na kasę :P
Widzi, że się boicie i chce jak najwięcej wyciągnąć.
Zboże w obecnym stanie jeszcze da radę się podnieść więc praktycznie żadne straty. Gorzej jeżeli byłoby już zółte ale to i tak znikoma szkodliwość i nie ma co rolnik szukać.
Jak składałem zawiadomienie na policji o kradzieży internetowej (zamówiłem projektor, zapłaciłem i nie przyszedł) to przyszło mi pismo, że sprawa zostaje oddalona z powodu znikomej szkodliwości czynu (330zł-dokładnie 299.99+2,5 za przelew :D).
Jak będzie dzwonił raz jeszcze to mu powiedz, że oferowana kasa spadła do 50 czy tam 100 zł i jak chce to niech bierze i zapomni o wszystkim albo niech odejdzie z niczym.
paparazzi89
12-06-2014, 20:52
Miałem podobną sytuację jak jechałem ścieżką rowerem. Podjechał gość w Mercedesie i kazał mi wy...ć z jego ziemi. Powiedziałem mu że skoro to jego teren to powinien go w pewien sposób oznakować i że nie jadę przecież po jego uprawie, tylko po ścieżce odgradzającej pola. Skąd miałem wiedzieć ze teren na jego ziemię jest wzbroniony? Zostałem za to zwyzywany epitetami. Innym razem pojechałem z teleskopem za miasto i rozłożyłem w nocy sprzęt do obserwacji na jakimś polu. Na uszy założyłem słuchawki i lukam w niebo. A tu nagle po jakimś czasie ktoś mnie za fraki łapie - myślałem że narobię w gacie bo ciemno jak cholera, obok las a tu jakieś łapska do mnie startują nie wiadomo skąd. No i zebrało mi się drugi raz - poleciała łacina jak cholera. A przecież zima była - nic na polu nie rosło... Co prawda nikt mnie sądami nie straszył, ale jak sobie pomyślę że są osoby w tym kraju które domagają się by każdy miał dostęp do broni jak w Stanach to na samą myśl mi się ciepło robi. Naród znerwicowany strasznie i prędzej czy później sami rozpętamy III wojnę światową. Między sobą... Ruskie tylko będą patrzeć jak się sami wykończymy a potem zajmą to co zostało.
Też nie wiem co się z ludźmi dzieje jakaś paranoja z każdej strony agresja.. Dla mnie ta sytuacja jest pierwsza i niestety od razu z policją. Ale rozmawialiśmy ze znajomym policjantem i powiedział nam że na swoją obronę mamy brak ogrodzenia i oznakowania oraz to że my chcieliśmy się dogadać i jakoś ugodowo do tego podejść a on nie..
I pomyslec ze mysliwy bez zezwolenia moze sobie spacerowac po naszym terenie (jezeli dobrze pamietam 300 m od domu a 100 miedzy budynkami) jezeli jest to nie ogrodzone.
Spisali nas ,ponieważ uświadomili nam że to od rolnika zależy na ile mu rzeczoznawca, bądź on sam wyceni sobie stratę. Powyżej 400zł idzie to do sądu.
Tona pszenicy kosztuje 700-800 zł w skupie.
400zł to masz co najmniej 500kg pszenicy.
Z hektara uzyskuje się 37 kwintali to jest 3.7 tony.
(nie jestem rolnikiem dane z internetu)
Musiałbyś zniszczyć doszczętnie ok. 1300 metrów kwadratowych.
Czyli kwadrat o boku ok. 35 metrów !!!!!
Nie sądzę by przeciętny sędzia był aż tak ciemny by dał się oszukać temu naciągaczowi.
Moim zdaniem to próba wyłudzenia.
Przypuszczam, że faktyczne straty to 5-10zł.
Poszukaj sobie sam te dane w internecie, wydrukuj policz.
paparazzi89
12-06-2014, 20:59
Leci na kasę :P
Widzi, że się boicie i chce jak najwięcej wyciągnąć.
Zboże w obecnym stanie jeszcze da radę się podnieść więc praktycznie żadne straty. Gorzej jeżeli byłoby już zółte ale to i tak znikoma szkodliwość i nie ma co rolnik szukać.
Jak składałem zawiadomienie na policji o kradzieży internetowej (zamówiłem projektor, zapłaciłem i nie przyszedł) to przyszło mi pismo, że sprawa zostaje oddalona z powodu znikomej szkodliwości czynu (330zł-dokładnie 299.99+2,5 za przelew :D).
Jak będzie dzwonił raz jeszcze to mu powiedz, że oferowana kasa spadła do 50 czy tam 100 zł i jak chce to niech bierze i zapomni o wszystkim albo niech odejdzie z niczym.
No to ciekawe:) ale my boimy się tego jak zostanie to wycenione jakby rzeczoznawca to wyceniał ;/ może ma koleś znajomości i zarzuci nam straty których my mu nie wyrządziliśmy. Również zdaję sobie sprawę że narzeczoną poniosło z tymi 200zł teraz po rozmowach z ludźmi. Ale skoro to rolnik to powinien wiedzieć że to co mu proponujemy to dużo i zastanawia nas co on kombinuje skoro nie wziął i jeszcze wydzwania że chce więcej ale nie powiedział ile.... Ma jakiś plan ;]
Tak jak pisałem - widzi, że się boicie i chce wyłudzić kasę. Daj mu do wiadomości, że za wyłudzanie.
Kodeks karny:
"Art.*286.*§*1.*Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
(...)
§*3.*W wypadku mniejszej wagi, sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§*4.*Jeżeli czyn określony w § 1-3 popełniono na szkodę osoby najbliższej, ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego."
Przeczytaj co napisał Tomasz i jak coś to 50 zł już będzie wystarczające :D
paparazzi89
12-06-2014, 21:03
Tona pszenicy kosztuje 700-800 zł w skupie.
400zł to masz co najmniej 500kg pszenicy.
Z hektara uzyskuje się 37 kwintali to jest 3.7 tony.
(nie jestem rolnikiem dane z internetu)
Musiałbyś zniszczyć doszczętnie ok. 1300 metrów kwadratowych.
Czyli kwadrat o boku ok. 35 metrów !!!!!
Nie sądzę by przeciętny sędzia był aż tak ciemny by dał się oszukać temu naciągaczowi.
Moim zdaniem to próba wyłudzenia.
Przypuszczam, że faktyczne straty to 5-10zł.
Poszukaj sobie sam te dane w internecie, wydrukuj policz.
No racja, Dzięki !
@otwieracz
Co prawda nikt mnie sądami nie straszył, ale jak sobie pomyślę że są osoby w tym kraju które domagają się by każdy miał dostęp do broni jak w Stanach to na samą myśl mi się ciepło robi.
Może przemyślałbyś 2x czy wejdziesz na czyjś prywatny teren bez pytania.
Ogólnie, zakładanie, że ludzie są mili i dobrzy często źle się kończy. Lepiej oczekiwać najgorszego i być przygotowanym niż się bardzo rozczarować.
5 zł (pięć) daj mu żeby miał stysfakcje
5 zł (pięć) daj mu żeby miał stysfakcje
na wino starczy :D
paparazzi89
12-06-2014, 21:21
na wino starczy :D
Podobno niepijący... bo powiedzieliśmy że jeszcze flaszkę z wesela tej pary dorzucimy do tego. Bo to akurat było wesele znajomych gdzie zdjęcia robiliśmy w ramach prezentu. A o tym że my na tym bijemy kasę i on też chce to mówił na stronie a wsiadając do swojego samochodu w stronę policji powiedział że my mu głupią flaszkę tylko dajmy i że z nami się nie dogada. Pajac...
Śpij spokojnie. Pewnie krowa mu się cieli i zdenerwowany :D
Informuj na bieżąco co się z pajacem (jak go nazwałeś) dzieje.
Ok. Pośmiałem a teraz wracam do całek :/
Niech sobie wylicza straty. Jak rozumiem masz zdjęcia poglądowe dróżki i tego poletka? Nie proponuj kasy, powiedz że skoro nie przyjął 200 zł to teraz już nic nie dasz, i będziesz czekał na wezwanie do sądu. Masz świadków - w tym funkcjonariuszy.
velaskez
12-06-2014, 22:28
Niech sobie wylicza straty. Jak rozumiem masz zdjęcia poglądowe dróżki i tego poletka? Nie proponuj kasy, powiedz że skoro nie przyjął 200 zł to teraz już nic nie dasz, i będziesz czekał na wezwanie do sądu. Masz świadków - w tym funkcjonariuszy.
No, mam nadzieję że zdjęcia miejsca masz. Bo taki facet gotów wyjeździć ciągnikiem pole, wydeptać i wtedy zawezwać rzeczoznawcę, a winę zrzucić na Ciebie.
paparazzi89
12-06-2014, 22:30
Niech sobie wylicza straty. Jak rozumiem masz zdjęcia poglądowe dróżki i tego poletka? Nie proponuj kasy, powiedz że skoro nie przyjął 200 zł to teraz już nic nie dasz, i będziesz czekał na wezwanie do sądu. Masz świadków - w tym funkcjonariuszy.
Tak, oczywiście ze mam fotki ;) policjanci sami kazali nam zrobic żebyśmy mieli dowody. Ale żeby było śmiesznie to 3 lata temu podczas pleneru włamali mi sie do auta wybili szybę i okradli. Wracaliśmy ,ja z aparatem w ręce a fotek nie zrobiłem.... Policja mnie tylko spisała, zamiotlem szkło z siedzeń i pojechaliśmy. Dopiero pozniej dowiedziałem sie ze był to błąd.
@paparazzi89
Ta sytuacja na pewno czegoś Cię nauczy na przyszłość. Cudzą własność trzeba szanować i pytać właścicieli o zgodę albo fotografować gdzie indziej. Pole to czyjaś prywatna własność.
Piszesz że tam jakaś ścieżka, czy ślady kół były - może chłop pomyślał, że mu tam jeszcze autem wjeżdżaliście to się wk.... Nie usprawiedliwiam takiego zawzięcia, ale sam widzisz - miałeś pecha i trafiłeś na gościa który najwyraźniej czerpie frajdę z nękania innych.
Na moje oko żadnego finału tej sprawy nie będzie - nastraszył Cię ze znajomymi lokalnymi policjantami i tyle. Myślał, że wyjmiecie z pińcset i pojedziecie ;)
Opublikuj zdjęcia łączki na forum.
Może on oprócz maków miał tam jakieś ziółka czy coś w tym stylu ;)
Ja się nie znam, ale pewnie ktoś będzie wiedział.
A tak już poważnie to bardzo dziwi mnie postawa policji.
Jestem przekonany, że zdawali sobie sprawę, że sprawa jest znikoma.
Powinni trochę uspokoić gościa.
Jest normalne, ze gdy coś się zniszczy to trzeba zapłacić.
Ale np. gdy Twoje dziecko zniszczy koledze bluzę za 50zł to wariactwem jest żądać 10 000zł.
A ile kosztuje wynajęcia pola maków do sesji fotograficznej? Scenerii, która nie jest zbyt powszechna, a to podnosi cenę.;)
Chętnie połażę z rodzina po waszej działce, na odp### rzucę 5 złociszy.
Żałosne sa ludzie którzy myślą ze wszystko im wolno ...
slawek061964
13-06-2014, 15:21
własność to własność , kupa gnoju ale własność , gość zawzięty , należało zapytać z czerwonego maczka ziółek nie ukręci , a policja niestety jest od tego reagować musi czy jej się podoba czy nie
<| MICHAŁ |>
13-06-2014, 15:43
Chętnie połażę z rodzina po waszej działce, na odp### rzucę 5 złociszy.
Żałosne sa ludzie którzy myślą ze wszystko im wolno ...
absolutnie popieram i w pelni się zgadzam.
tez mam kilka różnych działek i nie życzę sobie, aby ktoś sie po nich kręcił - a w jakim celu się kręci, to już ma drugorzędne znaczenie.
Oczywiście ważna jest jeszcze forma w jakiej wykopuje się niechcianego gościa ze swojego terenu, ale nie zmienia to absolutnie faktu, ze czyjeś pole to nie park, albo deptak.
absolutnie popieram i w pelni się zgadzam.
tez mam kilka różnych działek i nie życzę sobie, aby ktoś sie po nich kręcił - a w jakim celu się kręci, to już ma drugorzędne znaczenie.
Oczywiście ważna jest jeszcze forma w jakiej wykopuje się niechcianego gościa ze swojego terenu, ale nie zmienia to absolutnie faktu, ze czyjeś pole to nie park, albo deptak.
Znacznie bardziej odpowiada mi w tej kwestii prawo w Szwecji. Pewnie zapłakałbyś się na śmierć, gdyby przyszło tam Ci żyć.
<| MICHAŁ |>
13-06-2014, 18:43
ale mieszkam w Polsce, co skutkuje tym, ze prawo szwedzkie jest mi obojetne.
zupelnie nie rozumiem, co w tym jest dla Was niezrozumialego, ze ktos zyczy sobie, aby inni szanowali jego wlasnosc.
@paparazzi89
Ta sytuacja na pewno czegoś Cię nauczy na przyszłość. Cudzą własność trzeba szanować i pytać właścicieli o zgodę albo fotografować gdzie indziej. Pole to czyjaś prywatna własność.
Piszesz że tam jakaś ścieżka, czy ślady kół były - może chłop pomyślał, że mu tam jeszcze autem wjeżdżaliście to się wk.... Nie usprawiedliwiam takiego zawzięcia, ale sam widzisz - miałeś pecha i trafiłeś na gościa który najwyraźniej czerpie frajdę z nękania innych.
Na moje oko żadnego finału tej sprawy nie będzie - nastraszył Cię ze znajomymi lokalnymi policjantami i tyle. Myślał, że wyjmiecie z pińcset i pojedziecie :wink:
Tylko, że na wsi, przy drodze nie wiesz, czyje to jest pole. Jak jedziesz na sesję, to raczej nie ma czasu na bieganie od chałupy do chałupy (średnio jakieś 500m), z pytaniem: "Czyje pole jest, O! Tam! Przy zakręcie, gdzie stoi samochód, tylko go nie widać, bo tamte krzaki zasłaniają" :-P
Jasne, że nie wiem jak to pole dokładnie wyglądało i gdzie stała najbliższa chałupa, ale w normalnych relacjach społecznych, gdy nie ma zagrożenia dla bezpieczeństwa, policja nie jest potrzebna, żeby wyprosić intruza ze swojego terenu.
Wezwanie policji i ta interwencja świadczy raczej o nadgorliwości tej drugiej i... dalej nie będę brnął.
A pan rolnik skąd miał Twój nr telefonu? Sam mu dałeś (błąd!), czy może ma go od policji? Bo to drugie to już przekroczenie uprawnień.
Jak masz zdjęcia, to masz dowód. Facet nie będzie się chandryczył w sądzie bo to za dużo kosztuje, a chce kasę dostać, a nie wydawać. Jak się jeszcze odezwie, to powiedz: Pole? Jakie pole? A, tooooo! Paaaanie, to już dawno nieaktualne! :mrgreen:
ale mieszkam w Polsce, co skutkuje tym, ze prawo szwedzkie jest mi obojetne.
zupelnie nie rozumiem, co w tym jest dla Was niezrozumialego, ze ktos zyczy sobie, aby inni szanowali jego wlasnosc.
Wytłumaczę Ci to właśnie na szwedzkim przykładzie. Tam też mają własność i ją szanują. Powiedziałbym nawet, że o wiele bardziej niż u nas. Ale z drugiej strony wiedzą, że oprócz własności jest też społeczeństwo, w którym się żyje. I że dopóki społeczeństwo (jako całość czy na sztuki) nie niszczy własności, to pod pewnymi warunkami może tej własności użyć. Prawo jest już wiekowe, działa i wszyscy mają się dobrze. Co więcej, nie lubią tam np. takich Niemców, bo ci co tylko kupią, to ogradzają. Ciekawe, co Szwedzi powiedzieli by o Polakach z ich manią grodzenia czegokolwiek, czy ma to sens czy nie?
My natomiast jesteśmy społeczeństwem jak z piosenki: "I me mine. All through the day, I me mine, I me mine, I me mine." Warczymy na każdego, kto choćby spojrzy na nasza WŁASNOŚĆ, a jeśli się zbliży to "chłop żywemu nie przepuści".
Żeby było jasne, nie pochwalam wchodzenia w szkodę, a jak się już weszło, to trzeba ją naprawić. Ale w przypadku takich poglądów jak Twoje mam ochotę zapytać, kto jest Twoim idolem i czemu Sknerus McKwacz.
<| MICHAŁ |>
13-06-2014, 20:56
Zaden Kwaczyński nie jest moim idolem :P
Dla mnie zasada jest prosta - chcesz pozyczyc moj aparat - prosze bardzo, ale jesli wezmiesz go bez pytania, to ręce przetrącę.
Rozumiesz już o co mi chodzi?
Nie, nie życzę sobie, aby ktoś bez pytania ładował się na moją wlasnośc, ale jeśli się spyta czy może, to o ile w zamiarach nie ma zrównania z ziemią, to z pewnościa mu pozwolę i masz rację - "oprócz własności jest też społeczeństwo". Moim zdaniem co najmniej wlasciwe jest uzgodnienie z wlasicielem, czy mozna skorzystac z jego wlasności. Nie zyjemy chyba w spoleczenstwie plemiennym, no jakieś zasady muszą jednak obowiązywać. Proszę, nie wmawiaj mi, że nie miałbyś nic przeciwko temu, aby Ci się wycieczki snuły po Twojej działce, bo raczej nie uwierzę...
Polecam na ostudzenie emocji.
https://www.youtube.com/watch?v=82HzNBTGxoA
Zaden Kwaczyński nie jest moim idolem :P
Dla mnie zasada jest prosta - chcesz pozyczyc moj aparat - prosze bardzo, ale jesli wezmiesz go bez pytania, to ręce przetrącę.
Rozumiesz już o co mi chodzi?
Watek jest o dostępie do pola ale wiedziałem, że z czymś takim wyjedziesz.
Nie, nie życzę sobie, aby ktoś bez pytania ładował się na moją wlasnośc, ale jeśli się spyta czy może, to o ile w zamiarach nie ma zrównania z ziemią, to z pewnościa mu pozwolę i masz rację - "oprócz własności jest też społeczeństwo". Moim zdaniem conajmniej wlasciwe jest uzgodnienie z wlasicielem, czy mozna skorzystac z jego wlasności. Nie zyjemy chyba w spoleczenstwie plemiennym, no jakieś zasady muszą jednak obowiązywać. Proszę, nie wmawiaj mi, że nie miałbyś nic przeciwko temu, aby Ci się wycieczki snuły po Twojej działce, bo raczej nie uwierzę...
Nie mam nic przeciwko takim (http://pl.wikipedia.org/wiki/Allemansr%C3%A4tten)zasadom:
"Na podstawie tego prawa [Allemansrätten] każdy człowiek może korzystać z lasów, zarówno państwowych, jak i prywatnych, zbierać w nich grzyby, jagody, kwiaty, chodzić po górach, pływać w rzekach czy w jeziorach. Dla turystów istnieje możliwość rozbicia namiotu w dowolnym niemal miejscu, włączając w to teren prywatny, pod warunkiem, że ich obecność nikomu nie przeszkadza i nie narusza prywatności właściciela terenu. Swobodnie nocować można jedną noc. W przypadku dłuższego pobytu wymagana jest zgoda właściciela terenu. Biwakować można co najmniej 150 metrów od najbliższego domostwa lub miejsca zakwaterowania. Ogniska można rozpalać w okresie od 16 września do 14 kwietnia, jednakże z zachowaniem szczególnej ostrożności. Przez resztę roku obowiązuje zakaz rozpalania ognisk.
Korzystanie z tego prawa wymaga poszanowania natury, jak i innych ludzi. Niedopuszczalne jest śmiecenie czy niszczenie bardzo cennej dla Skandynawów przyrody."
A na stronie szwedzkiego Ministerstwa Ochrony Środowiska (http://www.swedishepa.se/Enjoying-nature/The-Right-of-Public-Access/This-is-allowed/) masz informacje z pierwszej ręki.
Tylko, że na wsi, przy drodze nie wiesz, czyje to jest pole. Jak jedziesz na sesję, to raczej nie ma czasu na bieganie od chałupy do chałupy (średnio jakieś 500m), z pytaniem: "Czyje pole jest, O! Tam! Przy zakręcie, gdzie stoi samochód, tylko go nie widać, bo tamte krzaki zasłaniają" :-P
Do sesji trzeba się przygotować a miejsc na sesję jest na pęczki. Spaliłbym się ze wstydu jakbym w czasie pracy został przegoniony przez kogoś.
Chodzi "tylko" albo "aż" o zasadę i szacunek dla drugiej osoby i jej własności - w końcu zadanie sobie trudu i zapytanie nie kosztuje NIC i ani nikomu - pytającemu ani pytanemu nie przynosi ujmy.
Wytłumaczę Ci to właśnie na szwedzkim przykładzie. Tam też mają własność i ją szanują. Powiedziałbym nawet, że o wiele bardziej niż u nas. Ale z drugiej strony wiedzą, że oprócz własności jest też społeczeństwo, w którym się żyje. I że dopóki społeczeństwo (jako całość czy na sztuki) nie niszczy własności, to pod pewnymi warunkami może tej własności użyć. Prawo jest już wiekowe, działa i wszyscy mają się dobrze. Co więcej, nie lubią tam np. takich Niemców, bo ci co tylko kupią, to ogradzają. Ciekawe, co Szwedzi powiedzieli by o Polakach z ich manią grodzenia czegokolwiek, czy ma to sens czy nie?
Oczywiście, ale żyjemy tu i teraz. Widzisz, w niektórych miejscach np. w stadninach koni czy zamkach i przy zamkowych ogrodach trzeba płacić za możliwość wykonywania sesji, a ponieważ przydrożne poletko nie jest ogrodzone to można wejść i rozporządzać terenem jak swoim?
To dajmy na to, jakby nie było Cię w domu, wracasz i patrzysz a na Twojej rabatce z kwiatkami stoi para i pozuje jakiemuś fotografowi do sesji?
Rolnik pieniacz i akcja z policją to już temat na zupełnie inną dyskusję. Sytuacja wynikła niestety z niedopatrzenia autora wątku.
Oczywiście, że rolnik ma rację.
Poszanowanie cudzej własności powinno być na pierwszym miejscu i nic, ani nikogo nie usprawiedliwia niewiedza w temacie. Jak nie wiem czyje to, to nie wchodzę!
Wiele przykładów podobnych temu mógłbym przytoczyć...
paparazzi89
13-06-2014, 21:55
Do sesji trzeba się przygotować a miejsc na sesję jest na pęczki. Spaliłbym się ze wstydu jakbym w czasie pracy został przegoniony przez kogoś.
Chodzi "tylko" albo "aż" o zasadę i szacunek dla drugiej osoby i jej własności - w końcu zadanie sobie trudu i zapytanie nie kosztuje NIC i ani nikomu - pytającemu ani pytanemu nie przynosi ujmy.
Oczywiście, ale żyjemy tu i teraz. Widzisz, w niektórych miejscach np. w stadninach koni czy zamkach i przy zamkowych ogrodach trzeba płacić za możliwość wykonywania sesji, a ponieważ przydrożne poletko nie jest ogrodzone to można wejść i rozporządzać terenem jak swoim?
To dajmy na to, jakby nie było Cię w domu, wracasz i patrzysz a na Twojej rabatce z kwiatkami stoi para i pozuje jakiemuś fotografowi do sesji?
Rolnik pieniacz i akcja z policją to już temat na zupełnie inną dyskusję. Sytuacja wynikła niestety z niedopatrzenia autora wątku.
A nigdy Ci sie nie zdarzyło że w czasie sesji jedziesz z para i mówią o tu jest ładnie zróbmy pare zdjec?... Mi to wlasnie sie zdarzyło z przypadku przejeżdżając zauważyliśmy to miejsce. Nie ogrodzone jak przy domu ani nie oznaczone jakkolwiek ze mogłoby to wskazywać na kogoś, typowa łąka koło z wałów z rzeka. Nawet Pan młody chciał do rolnika zaglądać ze przecież to oni chcieli tu zdjecia i wogole ze to wyjątkowy dzień dla nich, a gdzie tu poszanowanie KOBIETY W CIĄŻY I JEJ MĘŻA wykrzyczał sie na nich zeby sie nie wtrącali i paroma przekleństwami w nich rzucił... Bardzo fajne masz poglądy skoro to Cie nie razi. I naprawdę tam była ścieżka wydeptana po ktorej sie poruszaliśmy.
Watek jest o dostępie do pola ale wiedziałem, że z czymś takim wyjedziesz.
Nie mam nic przeciwko takim (http://pl.wikipedia.org/wiki/Allemansr%C3%A4tten)zasadom:
"Na podstawie tego prawa [Allemansrätten] każdy człowiek może korzystać z lasów, zarówno państwowych, jak i prywatnych, zbierać w nich grzyby, jagody, kwiaty, chodzić po górach, pływać w rzekach czy w jeziorach. Dla turystów istnieje możliwość rozbicia namiotu w dowolnym niemal miejscu, włączając w to teren prywatny, pod warunkiem, że ich obecność nikomu nie przeszkadza i nie narusza prywatności właściciela terenu. Swobodnie nocować można jedną noc. W przypadku dłuższego pobytu wymagana jest zgoda właściciela terenu. Biwakować można co najmniej 150 metrów od najbliższego domostwa lub miejsca zakwaterowania. Ogniska można rozpalać w okresie od 16 września do 14 kwietnia, jednakże z zachowaniem szczególnej ostrożności. Przez resztę roku obowiązuje zakaz rozpalania ognisk.
Korzystanie z tego prawa wymaga poszanowania natury, jak i innych ludzi. Niedopuszczalne jest śmiecenie czy niszczenie bardzo cennej dla Skandynawów przyrody."
A na stronie szwedzkiego Ministerstwa Ochrony Środowiska (http://www.swedishepa.se/Enjoying-nature/The-Right-of-Public-Access/This-is-allowed/) masz informacje z pierwszej ręki.
A co ma do tego tematu prawo szwedzkie?
Pierwszy raz poza Polską, że się tak zachwycasz?
W ten sposób można udowodnić sens istnienia każdej mądrości i każdej głupoty w Polsce - co zresztą czynią kretyni rządzący tym krajem - bo w Szwecji tak, a w RPA tak.
Prawo w pewien sposób jest dopasowywane do i jest wytworem danego społeczeństwa (pomijam typowo polskie patologie).
Przecież oczywisty jest fakt, że w Polsce jakby domy nie były ogrodzone to po jakim czasie zostałyby same mury.
Z polskich realiów, wziętych z życia:
Gdy zacząłem budować dom to chciałem być taki "europejski", że nawet kible plastikowy zamówiłem, a nie wykonałem z desek - kibel zaj...li po 3 dniach, jak to ma się do kultury skandynawskiej? (tradycyjnej - bez naleciałości arabskich, wschodnioeuropejskich itp.)
Olej wsiowego chama i tyle.
Jak Ci ciśnienie podniósł to oficjalnie zgłoś sprawę na policji, tylko nie tej wiejskiej, bo pewno tam takie same typy pracują i niech on się trochę potłumaczy.
Osobiście olałbym temat.
Bardzo fajne masz poglądy skoro to Cie nie razi.
Razi mnie, miałeś pecha pisałem też wcześniej - ale otrzymałeś to poniekąd na własne życzenie (i wokół tego właściwie orbituje cala dyskusja tutaj).
Podejrzewam też, że drugi raz coś takiego Ci się nie zdarzy.
I naprawdę tam była ścieżka wydeptana po ktorej sie poruszaliśmy.
... i naprawdę nie dopuszczasz do swego ... mózgu opcji, ze może właśnie byleś tysiacpinsetnym fotopstrykaczem, ktory tez chciał tylko zrobić parę pstryków młodym.
Olej wsiowego chama i tyle.
Tego to nawet skomentować nie można
salvdali
13-06-2014, 23:44
Ja to bym się wstydził nawet przyznać do takiej wtopy... nie mówiąc o wywoływaniu szerszej dyskusji. Polecam lekturę art 64 konstytucji RP
<| MICHAŁ |>
14-06-2014, 01:21
Watek jest o dostępie do pola ale wiedziałem, że z czymś takim wyjedziesz.
Nie mam nic przeciwko takim (http://pl.wikipedia.org/wiki/Allemansr%C3%A4tten)zasadom:
"Na podstawie tego prawa [Allemansrätten] każdy człowiek może korzystać z lasów, zarówno państwowych, jak i prywatnych, zbierać w nich grzyby, jagody, kwiaty, chodzić po górach, pływać w rzekach czy w jeziorach. Dla turystów istnieje możliwość rozbicia namiotu w dowolnym niemal miejscu, włączając w to teren prywatny, pod warunkiem, że ich obecność nikomu nie przeszkadza i nie narusza prywatności właściciela terenu. Swobodnie nocować można jedną noc. W przypadku dłuższego pobytu wymagana jest zgoda właściciela terenu. Biwakować można co najmniej 150 metrów od najbliższego domostwa lub miejsca zakwaterowania. Ogniska można rozpalać w okresie od 16 września do 14 kwietnia, jednakże z zachowaniem szczególnej ostrożności. Przez resztę roku obowiązuje zakaz rozpalania ognisk.
Korzystanie z tego prawa wymaga poszanowania natury, jak i innych ludzi. Niedopuszczalne jest śmiecenie czy niszczenie bardzo cennej dla Skandynawów przyrody."
A na stronie szwedzkiego Ministerstwa Ochrony Środowiska (http://www.swedishepa.se/Enjoying-nature/The-Right-of-Public-Access/This-is-allowed/) masz informacje z pierwszej ręki.
Ło matko, a co ma to wspólnego? Oni w Szwecji mieli ten plener?
co nas obchodzi Szwecja?
Tym samym tropem idąc można założyć, że gdyby ta akcja miała miejsce w stanach, to ktoś mógłby dostać kulkę od krewkiego farmera. Inne miejsce, inna mentalność i inne zasady.
Mam wrażenie, że nie rozumiesz sensu tej dyskusji. Jest pretensja do małorolnego, że go trafiło, bo ktoś łaził po jego polu, ale jednocześnie nie ma z Twojej strony jakiejkolwiek krytyki za zachowanie paparazzi89 i zleceniodawców. Ja wiem, że to może trochę przejaskrawione, ale wciąż w tym temacie - później dziwimy się sytuacji gdy jakiś rabuś wbija się komuś do mieszkania, zbiera łomot od właściciela, którego później sądzą za przekroczenie obrony koniecznej i zaatakowanie napastnika. Nie brzmi to nieco znajomo?
Rozumiem też to o czym pisał paparazzi89:
przejeżdżając zauważyliśmy to miejsce. Nie ogrodzone jak przy domu ani nie oznaczone jakkolwiek ze mogłoby to wskazywać na kogoś, typowa łąka koło z wałów z rzeka. Nawet Pan młody chciał do rolnika zaglądać ze przecież to oni chcieli tu zdjecia i wogole ze to wyjątkowy dzień dla nich, a gdzie tu poszanowanie KOBIETY W CIĄŻY I JEJ MĘŻA wykrzyczał sie na nich zeby sie nie wtrącali i paroma przekleństwami w nich rzucił...
Rolnik - cham, zareagował jak zareagował - jego prawo - u siebie był. Czy każdy musi robić za hostessą i być miłym? Jak widać nie. Co więcej - rolnik wezwał policję, a przecież mógl przyjść z synami, albo swoimi sąsiadami. I co wtedy?
A kobieta w ciązy to nie święta krowa - obowiązują ją te same zasady jak kobietę z garbem - ignorantia iuris nocet, olewanie prawa do własności również. Chłop miał prawo się nie zgodzić na to, aby fotograf i mloda para chodzili po jego polu - mozna miec jedynie zastrzeżenia co do formy, ale na pewno nie co do zasady.
Watek jest o dostępie do pola ale wiedziałem, że z czymś takim wyjedziesz.
Ja to napisałem, żeby Ci łatwiej było skumać o co chodzi, a później napisałem to:
Nie, nie życzę sobie, aby ktoś bez pytania ładował się na moją wlasnośc, ale jeśli się spyta czy może, to o ile w zamiarach nie ma zrównania z ziemią, to z pewnościa mu pozwolę
czyli jednak nie skumałeś :(
Myślałem, że jeśli zamiast czyjś grunt / działka napiszę "aparat" to łatwiej będzie zrozumieć, bo przecież nie każdy ma jakiś grunt na własność... Zawiodłem się...
slawek061964
14-06-2014, 09:58
Olej wsiowego chama i tyle.
Jak Ci ciśnienie podniósł do oficjalnie zgłoś sprawę na policji, tylko nie tej wiejskiej, bo pewno tam takie same typy pracują i niech on się trochę potłumaczy.
Osobiście olałbym temat.
no właśnie elokwencja typowo polska , niestety nieznajomość prawa nie zwalnia od jego przestrzegania
Poszanowanie cudzej własności to jedno, i to zupełnie inna kwestia.
Odniosłem się wyłącznie do postępowania tego "rolnika". Można było swoje racje przedstawić w inny, normalny, cywilizowany sposób.
Tyle
no właśnie elokwencja typowo polska , niestety nieznajomość prawa nie zwalnia od jego przestrzegania
Oczywiście. Nie lubię owijać w bawełnę za to lubię rzeczy nazywać po imieniu
Polska to niestety państwo z przetrąconym kręgosłupem prawnym. (moje zdanie, z którym nie trzeba się zgadzać)
slawek061964
14-06-2014, 14:12
a jakie byś chciał prawo? Włazić komuś z buciorami i ma ci jeszcze podziękować.
Tylko, że na wsi, przy drodze nie wiesz, czyje to jest pole. Jak jedziesz na sesję, to raczej nie ma czasu na bieganie od chałupy do chałupy (średnio jakieś 500m), z pytaniem: "Czyje pole jest, O! Tam! Przy zakręcie, gdzie stoi samochód, tylko go nie widać, bo tamte krzaki zasłaniają"
To zrób to wcześniej.
Jasne, że nie wiem jak to pole dokładnie wyglądało i gdzie stała najbliższa chałupa, ale w normalnych relacjach społecznych, gdy nie ma zagrożenia dla bezpieczeństwa, policja nie jest potrzebna, żeby wyprosić intruza ze swojego terenu.
Wezwanie policji i ta interwencja świadczy raczej o nadgorliwości tej drugiej i... dalej nie będę brnął.
Reakcja rolnika to osobna sprawa - miał prawo się wkurzyć i zadzwonić po Policję, bo niestety, ale w przeciwieństwie do stanów w Polsce nie można za bardzo samemu bronić swojej własności ( w Texasie wyszedłby z shotgunem czy wielkim jak wieża kościelna coltem ). Nie można mu odbierać prawa do tego, mówiąc jednocześnie, że my byśmy się inaczej zachowali etc. W Polsce jest taka tradycja, że pannę młodą traktuje się trochę jak świętą krowę, jak zresztą w większości kultur. Ale nim wlezie się komuś na pole wypada zapytać czy można, prosta sprawa. Objawem wspomnianego wyżej człowieczeństwa, czy po prostu zwykłej ludzkiej życzliwości może być zgoda na wykorzystanie pola, do zdjęć, życzenia dla państwa młodych, etc, ale trzeba się o tą zgodę zapytać...
Polska to niestety państwo z przetrąconym kręgosłupem prawnym. (moje zdanie, z którym nie trzeba się zgadzać)
Jeżeli sędziów uznać za kręgosłup prawny, to zdecydowanie. Tylko co to ma za znacznie w kontekście tego tematu? Prawo własności Ci przeszkadza?
<| MICHAŁ |>
14-06-2014, 14:25
a jakie byś chciał prawo?
Pewnie chodzi o prawo Kalego - gdy Kali robi to jest OK, a gdy Kalemu to już nie.
Nie wiem - ta dyskusja jest dziwna - rozmawiamy o rzeczach tak pryncypialnych, że w zasadzie nie powinniśmy o tym rozmawiać, a tu proszę bardzo - znajdują się osoby, które własność prywatną traktują jak coś chorego...
slawek061964
14-06-2014, 14:37
chodzi o to że gość kompletnie nieprzygotowany pojechał na sesje i ma jeszcze pretensje że chłop go zjechał , pewnie że nie ma się czym martwić ,bo obie strony nic nie utoczą z tej "beczułki "Tylko jak słyszę takiego typu narzekania to aż mnie ponosi Cierp ciało jak się chciało.
paparazzi89
14-06-2014, 15:44
chodzi o to że gość kompletnie nieprzygotowany pojechał na sesje i ma jeszcze pretensje że chłop go zjechał , pewnie że nie ma się czym martwić ,bo obie strony nic nie utoczą z tej "beczułki "Tylko jak słyszę takiego typu narzekania to aż mnie ponosi Cierp ciało jak się chciało.
Nie mozesz zrozumiec ze zatrzymalismy tam z polecenia pary mlodej przemieszczalismy sie z miejsca na miejsce gdzie wszystko bylo ustalone ,zobaczyli to miejsce i chcieli. Ale rolnik nie chcial z para mloda rozmawiac tyle ze mna bo "ja na tym kase trzepie i jak on moglby nie skorzystac..." Ale rozumiem jesteś taki Pro że jedziesz tylko tam gdzie dogadane i ustalone i zaden spontan nie wchodzi w grę oraz prośby pary mlodej masz w D...
Jak by Ci powiedzieli, że chcą na terenie poligonu, a tu akurat siatka jest zepsuta, to też byś poszedł? Ot, taki spontan. Albo gdyby chcieli wejść komuś na posesję? Mam wrażenie, że uważasz, że wszystko jest ok, jak wchodzisz komuś na prywatną posesję bez pytania. Spontan, czemu nie, ale zgodnie z prawem i poszanowaniem innych ludzi. Może jeżeli były niedaleko jakieś zabudowania to trzeba było zapytać, czy można.
Nie dziwię się, że zaryzykowaliście, miejsce musiało być super, zdjęcia zapewne też będą, ale nie zmienia to faktu, że wchodzenie na czyjąś pozycję to jest wasza decyzja i wasze ryzyko. Jedną z rzeczy którą ryzykujecie jest wściekły właściciel, robiący awanturę i dzwoniący po policję. Nie ma ryzyka, nie ma zabawy, jak to mówią.
slawek061964
14-06-2014, 16:49
Nie mozesz zrozumiec ze zatrzymalismy tam z polecenia pary mlodej przemieszczalismy sie z miejsca na miejsce gdzie wszystko bylo ustalone ,zobaczyli to miejsce i chcieli. Ale rolnik nie chcial z para mloda rozmawiac tyle ze mna bo "ja na tym kase trzepie i jak on moglby nie skorzystac..." Ale rozumiem jesteś taki Pro że jedziesz tylko tam gdzie dogadane i ustalone i zaden spontan nie wchodzi w grę oraz prośby pary mlodej masz w D...
Człowieku kościół miejsce publiczne a zezwolenie też trzeba mieć choć nie wszędzie tego wymagają . Dobrze że sobie para młoda nie zażyczyła w Belwederze bo pewno też byś tam poszedł I nie jestem wcale pro po prostu ot dwa razy pomyślę zanim coś zrobię. Nastraszył cię masz nauczkę to tyle , bo nie sądzie żeby coś z tego wyszło sprawa uschnie i tego ci życzę
Wydaje się że w temacie "świętego prawa własności" występuje w społeczeństwie lekka abberacja, myślę że problemem nie jest prawo własności czy wydeptana ścieżka, a niczym nie dająca się odpędzić świadomość trzepania "łatwej" kasy przez fotografa (przecież cała jego praca to naciskanie tego głupiego guzika) i owa świadomość powoduje takie a nie inne zachowania. Każdy pewnie już spotkał agresywnego cieciorka próbującego wmówić że fotografowanie budynku jest zakazane (pan zakazał - pan to dawny socjalistyczny dyrektor lub jego krewny lub takie wewnętrzne poczucie władzy narodziło się w cieciorku samoistnie i nakazuje mu nagabywać ludzi) zawsze proponuję wtedy wezwanie policji, w takim przypadku działa ten sam mechanizm co u rzeczonego chłopa.
Żeby była jasność - nie robię zdjęć ślubnych za kasę.
absolutnie popieram i w pelni się zgadzam.
tez mam kilka różnych działek i nie życzę sobie, aby ktoś sie po nich kręcił - a w jakim celu się kręci, to już ma drugorzędne znaczenie.
Oczywiście ważna jest jeszcze forma w jakiej wykopuje się niechcianego gościa ze swojego terenu, ale nie zmienia to absolutnie faktu, ze czyjeś pole to nie park, albo deptak.
Doskonale rozumiem. Sugerowalbym dyskretne zaminowanie terenów w celu skutecznego odstraszenia potencjalnych intruzów.
Doskonale rozumiem. Sugerowalbym dyskretne zaminowanie terenów w celu skutecznego odstraszenia potencjalnych intruzów.
Sugerujesz złamanie prawa i stworzenie zagrożenie dla zdrowia i życia.
Sugerowałem, aby operację wykonać dyskretnie, tzn. bez świadków. Nic innego nie sugerowałem.
<| MICHAŁ |>
15-06-2014, 15:29
Doskonale rozumiem. Sugerowalbym dyskretne zaminowanie terenów w celu skutecznego odstraszenia potencjalnych intruzów.
Przemilczę i nie skomentuję, bo nie umiem się wzbić na takie wyżyny elokwencji.
Dziwne tylko, że w innych cywilizowanych krajach szanowana jest własność, tylko w naszym głupim kraju rządzi jeszcze komuna i co niektórym (o dziwo młodym, którzy nie mieli wątpliwej przyjemności poznać) się wydaje, że można wszędzie wtykać nochala.
Pas drogowy kończy się na najczęściej zarośniętej skarpie lub rowie i na tym koniec publicznego miejsca. Prywata jest po to by zarabiać i nic nikomu do tego, chcesz, to pytaj i albo wpuszczą za free albo skasują. Tak samo jak nikt nie powinien zaglądać do portfela fotografowi, tak samo niech się odpimpa się od rolnika, lekarza, kierowcy itp.
Sugerujesz złamanie prawa i stworzenie zagrożenie dla zdrowia i życia.
A kto komu zabroni minować teren.
https://forum.nikoniarze.pl/imgimported/2014/06/26739_1JPG-2.jpg
źródło (http://szkolnictwo.pl/rysunkihasla/39/26739_1.JPG)
Dziwne tylko, że w innych cywilizowanych krajach szanowana jest własność, tylko w naszym głupim kraju rządzi jeszcze komuna i co niektórym (o dziwo młodym, którzy nie mieli wątpliwej przyjemności poznać) się wydaje, że można wszędzie wtykać nochala....
Nie masz wrażenia, że nieco przesadzasz tudzież schematyzujesz?
I pomyslec ze mysliwy bez zezwolenia moze sobie spacerowac po naszym terenie (jezeli dobrze pamietam 300 m od domu a 100 miedzy budynkami) jezeli jest to nie ogrodzone.
No bo za tymi s......i stoi mafia prawna w sejmie, razem z prezydentem zresztą.
Chętnie połażę z rodzina po waszej działce, na odp### rzucę 5 złociszy.
Żałosne sa ludzie którzy myślą ze wszystko im wolno ...
Matko boska, przecież to nie było na działce przed domem. Gdziekolwiek nie wyjdziesz na wsi na spacer to idziesz po czyimś polu! Nawet jak idziesz miedzą to ona do kogoś należy. Sporo dróg polnych też jest prywatnych.
Dziwne tylko, że w innych cywilizowanych krajach szanowana jest własność, tylko w naszym głupim kraju rządzi jeszcze komuna i co niektórym (o dziwo młodym, którzy nie mieli wątpliwej przyjemności poznać) się wydaje, że można wszędzie wtykać nochala.
Pas drogowy kończy się na najczęściej zarośniętej skarpie lub rowie i na tym koniec publicznego miejsca. Prywata jest po to by zarabiać i nic nikomu do tego, chcesz, to pytaj i albo wpuszczą za free albo skasują. Tak samo jak nikt nie powinien zaglądać do portfela fotografowi, tak samo niech się odpimpa się od rolnika, lekarza, kierowcy itp.
No właśnie wczoraj wróciłem z cywilizowanej (moim zdaniem) Norwegii, podróżowałem troszkę z namiotem. Rozbijasz się na prywatnej ziemi i jedyne co możesz oczekiwać od ludzi to pozdrowienie, uśmiech, czasem zaproszenie na herbatę. Nikt nie wzywa policji, nie wyzywa.
Gdyby pole rolnika było tak nachodzone przez ludzi i zniszczenia duże to pewnie by tabliczkę postawił, że nie wolno, że prywatne.
Nie wiem co ludzie mają pod sufitem, że zachowują się jak ten rolnik. Problemy pewnie. Może ogląda za dużo telewizji.
Do autora wątku - straszenie sądem w takiej sprawie świadczy o wyjątkowej głupocie właściciela. Pewnie jeszcze w sądzie nigdy nie był :). Żaden rzeczoznawca nie podłoży się w takiej sprawie. Nic mu nie wyliczy. A jak mu zapłaci za usługę to sam się wyleczy raz do końca życia :)
Trudno w takich sytuacjach szukać właściciela po wsiach, zwłaszcza, że prawie nic nie zostało zniszczone. Przyjdą sarny się wyspać w zbożu i zniszczą wielokrotnie więcej. Żadnej sprawy nie będzie, żaden sąd się nie ośmieszy wydając wyrok.
Nie ma się co spinać bo podobno od tego robią się hemoroidy. Wolałbym ich nie mieć więc się nie spinam :)
Od trzeciej minuty: http://www.youtube.com/watch?v=DZc6f_55B8I ;)
Norwegia - 13 osób na km2 nie ma co porównywać do 123 osób na km2 w naszym kraju to po pierwsze, po drugie to tam jest wiele miejsca które leży nie uprawiane, nikomu nie przychodzi do głowy by pchać się w uprawy, bo akurat kwiatki ładne.
Bardzo dobry odcinek Cejrowskiego, polecam.
Norwegia - 13 osób na km2 nie ma co porównywać do 123 osób na km2 w naszym kraju to po pierwsze, po drugie to tam jest wiele miejsca które leży nie uprawiane, nikomu nie przychodzi do głowy by pchać się w uprawy, bo akurat kwiatki ładne.
Nie ma znaczenia ilość osób. I tak większość żyje we wsiach podobnie zaludnionych. Chodzi o zwykłą ludzką życzliwość i trochę luzu, których to nam niestety brakuje. Zachowujemy się tak, jakby od naszego chamstwa, braku kultury czy zwykłej zawiści i zazdrości zależał nasz byt, bezpieczeństwo czy poziom życia.
Czy Chińczyki w miastach mają do siebie strzelać?
Jeśli chodzi o uprawy to wykorzystuje się w Norwegii teren w znacznym stopniu lepiej i wydajniej niż w naszym kraju.
Jak Norwedzy widzą namiot to się uśmiechają - super, podróżujecie, wypoczywacie, miłego dnia, miłego wypoczynku, wszystkiego najlepszego. Powiedzą jeszcze gdzie warto dotrzeć.
Patrzę na te moje Beskidy i widzę, że lekko z 70% pól nie jest uprawianych. Czasem koszą dla dotacji. Przecież u nas rolnictwo się średnio opłaca, lepiej kupić najtańszą, gównianą żywność, produkowaną na zachodzie w gospodarstwach superintensywnych.
Co do rolnika - buc i tyle. Nic nie zrobi. W każdej wiosce jest jeden albo paru takich. Dużo krzyku i zawiści, żadnych z tego efektów.
Duże piwo dla elanka, zgadzam się w 100%.
Elenak ma rację. Wszędzi znajdzie się jakś wrzód co to nie pójdzie na ugodę - chyba, że za jakąś pokaźną sumkę. We wsi obok mieli drogę robić i babce chcieli przesunąć lekko płot, że by straciła jakieś 2-3 m^2. Chcieli jej za to zrobić za free normalne ogrodzenie a nie drewniany płot. Okazało się, że nie idzie na takie warunki i dodatkowo chce kilkanaście tys zł.
Drogi chyba nie ma a jak jest to wąska - sytuacja sprzed 5-6 lat
skarcity
16-06-2014, 13:39
Olej wsiowego chama i tyle.
Kolega to chyba młody, wykształcony z dużego miasta?
Autorze wątku, byłeś pewnie którymś z kolei fotopstrykiem depczącym pole rolnika, i miarka się przelała. Miałeś pecha, że trafiło na Ciebie.
Apeluję o nie używanie epitetów pod adresem właściciela pola. Nikt z Was nie wie jak było naprawdę. Znacie tylko relację rozżalonego fotografa, który chciał trochę zarobić, niszcząc przy tym pracę kogoś innego (niezależnie ile warte były wyrządzone szkody).
Jeśli chodzi o uprawy to wykorzystuje się w Norwegii teren w znacznym stopniu lepiej i wydajniej niż w naszym kraju.
Jak Norwedzy widzą namiot to się uśmiechają - super, podróżujecie, wypoczywacie, miłego dnia, miłego wypoczynku, wszystkiego najlepszego. Powiedzą jeszcze gdzie warto dotrzeć.
Zdarzało mi się nocować "gdzie noc zastała", będąc na kajakach czy podczas wypraw z buta. Nigdy nikt nie odmówił kawałka trawy pod namiot. Wystarczy spytać w pierwszej chałupie we wsi, gdzie można namiot rozbić. Zwykle zapraszali na swoje podwórko, a czasami na kolacje nawet zapraszali, pytali czy czegoś nie trzeba itp.
Kiedyś na Mazurach urwał nam się ster, we wsi facet szedł na wesele, ale zdjął marynarkę i pospawał, bo pomóc w potrzebie trzeba, a i pieniędzy nie chciał. Nie jest tak źle w Polsce.
Pozdrawiam
Duże piwo dla elanka, zgadzam się w 100%.
Jak wyżej, tylko dwa piwa. :)
O kraiku zapyziałym i jego cud europejskich inaczej mieszkańcach zdanie mam takie, jakie ma każdy cywilizowany człowiek. Co powiedzieć o ludziach warczących, gdy wejdziesz im w pole, a gdy ich pies zwali się na ulice, to wszystko jest ok. Polactwo i tyle.
Ciekaw jestem, czy wszystkim wypowiadającym się w tym wątku za własnością nigdy nie zdarzyło się wejść podczas wyprawy turystycznej w czyjeś pole czy działkę przez czysty przypadek.
Teraz co, przygotowując się do sesji mam znajdować właściciela, każdej kępki kwiatów, która mi się spodoba? Świetny sposób na biznes, pomoc fotografom z zakresu wyszukiwania właścicieli poletek, koło których chce się pstryknąć zdjęcie. Paranoja, Polska. Miał rację klasyk , gdy pisał, że polskość to nienormalność
Kolejna nisza rynkowa to znaki stawiane na polach wsiowych pieniaczy: przekroczenie tej linii grozi sądem. Takie znaki w K.raju miałyby wzięcie
velaskez
16-06-2014, 14:53
Patrzę na te moje Beskidy i widzę, że lekko z 70% pól nie jest uprawianych. Czasem koszą dla dotacji. Przecież u nas rolnictwo się średnio opłaca, lepiej kupić najtańszą, gównianą żywność, produkowaną na zachodzie w gospodarstwach superintensywnych.
Co do rolnika - buc i tyle. Nic nie zrobi. W każdej wiosce jest jeden albo paru takich. Dużo krzyku i zawiści, żadnych z tego efektów.
Już nie mówiąc o tym ile ludzi trzyma areał o minimalnej powierzchni rolnej, żeby płacić KRUS zamiast ZUSu.
+1, to daje 3 piwa :D
@Śprotek
Miał rację klasyk , gdy pisał, że polskość to nienormalność
Jaki klasyk?
To pozbądź się jeszcze tego "Ś" z nicka, przecież to takie polskie.
Rzucanie tego typu komunałami i obraźliwymi określeniami wydaje opinię tylko o Tobie i Twoim poziomie zarówno intelektualnym jak i poziomie wiedzy.
Zdarzało mi się nocować "gdzie noc zastała", będąc na kajakach czy podczas wypraw z buta. Nigdy nikt nie odmówił kawałka trawy pod namiot. Wystarczy spytać w pierwszej chałupie we wsi, gdzie można namiot rozbić. Zwykle zapraszali na swoje podwórko, a czasami na kolacje nawet zapraszali, pytali czy czegoś nie trzeba itp.
Kiedyś na Mazurach urwał nam się ster, we wsi facet szedł na wesele, ale zdjął marynarkę i pospawał, bo pomóc w potrzebie trzeba, a i pieniędzy nie chciał. Nie jest tak źle w Polsce.
Ja również znam Polskę z tej strony. Nie raz podczas wędrówek zdarzyło mi się korzystać z pomocy lokalnej społeczności. Raz przewieźli nas na ciągniku, bo pomyliliśmy drogę i mieliśmy dużo do nadrobienia, nieraz poczęstowali mlekiem. Pod namiot nie jeździłem, ale wiem, że moi znajomi nigdy nie mieli problemów i spotykali się głównie z sławną na całym świecie polską gościnnością. Zawsze znajdzie się ktoś niemiły i źle nastawiony do ludzi, wszędzie, na całym świecie. Ale wydawanie opinii o całym narodzie na podstawie jednostkowego przykładu? Statystyki się nie uczyli chyba...
O kraiku zapyziałym i jego cud europejskich inaczej mieszkańcach zdanie mam takie, jakie ma każdy cywilizowany człowiek.
Obrażających naszą ojczyznę jak mało których mam ochotę relegować stąd pilnie i gwałtownie, więc - przestrzegam,
<| MICHAŁ |>
16-06-2014, 16:46
Ojczyznę, a nie "ojczyznę" w tym kontekście... :)
Teraz co, przygotowując się do sesji mam znajdować właściciela, każdej kępki kwiatów, która mi się spodoba? Świetny sposób na biznes, pomoc fotografom z zakresu wyszukiwania właścicieli poletek, koło których chce się pstryknąć zdjęcie.
Tak, właśnie tak! Jeśli nie wchodzisz na pole możesz sobie pstrykać do woli. Jeśli jednak chcesz na nie wejść, to Twoim psim obowiązkiem jest zapytać o zgodę właściciela. I nie ma tu żadnych wyjątków.
Tak, właśnie tak! Jeśli nie wchodzisz na pole możesz sobie pstrykać do woli. Jeśli jednak chcesz na nie wejść, to Twoim psim obowiązkiem jest zapytać o zgodę właściciela. I nie ma tu żadnych wyjątków.
Przecież to paranoja jest jakaś, a gdzie zdrowy rozsądek w tym wszystkim?
Jeszcze chwilę i na ulicy jak będziesz robił zdjęcia to będziesz pytał o zgodę każdego przechodnia i właściciela każdego budynku w kadrze?
Sent from my GT-I9505 using Tapatalk
Przecież to paranoja jest jakaś, a gdzie zdrowy rozsądek w tym wszystkim?
Jeszcze chwilę i na ulicy jak będziesz robił zdjęcia to będziesz pytał o zgodę każdego przechodnia i właściciela każdego budynku w kadrze?
Chyba nie zrozumiałeś. Ja pisałem o wchodzenie bez pytania w butach do salonu, jeśli już trzymać się tego budynku.
Chyba nie zrozumiałeś. Ja pisałem o wchodzenie bez pytania w butach do salonu, jeśli już trzymać się tego budynku.
Skoro tak to spoko. Wszystko na swoje granice ale nie możemy zapominać o tym że wszyscy jesteśmy ludźmi i prawo tworzone jest dla ludzi i moim skromnym zdaniem czynnik ludzki jest najważniejszy w tym wszystkim. Skoro chłop ma siano zamiast mózgu nic nie zrobisz a on sam też nie powinien mocno zaszkodzić. Jeżeli by miał słabszy dzień co się każdemu zdarza, zadzwonił by i się jakoś dogadał na drugi dzień czy po tygodniu.
Tak czy siak każdy sam pracuje na swój wizerunek i na to jak oni go widza więc nie rozumiem pewnych obrońców w tym wątku, ale to jest moje zadanie i nie każdy musi się z nim zgadzać.
Sent from my GT-I9505 using Tapatalk
Jesteście mundralińscy, bo to nie wasze pole, działka, ogródek itp. Widzę jak bijecie w dzwony, że ktoś waszą własność tyka, gdyby to chodziło o Waszą własność. Życzliwość to właśnie widać tu w tym wątku, mało jest takich którzy mają szacunek dla innych i ich mienia. Co TWOJE TO NASZE, CO MOJE TO NIE WAŻ SIĘ RUSZAĆ, to jest motto większości z "krzykaczy".
Dobra my tu gadu gadu a paparazii albo się sądzi albo obala z rolnikiem kolejną połówkę na zgodę :D
Paparazzi jak sprawa wygląda?
Jesteście mundralińscy, bo to nie wasze pole, działka, ogródek itp. Widzę jak bijecie w dzwony, że ktoś waszą własność tyka, gdyby to chodziło o Waszą własność. Życzliwość to właśnie widać tu w tym wątku, mało jest takich którzy mają szacunek dla innych i ich mienia. Co TWOJE TO NASZE, CO MOJE TO NIE WAŻ SIĘ RUSZAĆ, to jest motto większości z "krzykaczy".
U mnie na ulicy dzieciaki ciągle grają w piłkę i często trafiają w mój samochód co Twoim zdaniem powinienem zrobić? Zadzwonić po policję i zadać od rodziców pieniędzy z racji znikomy poniesionych szkód?
Sent from my GT-I9505 using Tapatalk
nikoniarz
16-06-2014, 20:26
A jakie to są te znikome poniesione szkody jeśli wolno zapytać? Bo mam wrażenie, że co najwyżej ślad po brudnej piłce. Ale ciężko nazwać to szkodą. Przypuszczam, że gdyby to były faktycznie szkody, to zareagował byś aby sytuacje się nie powtarzały.
Ja bym opieprzył dzieciaki i przestawił samochód :P Jak Ci zbiją szybę, czy wgniotą karoserię to też machniesz ręką? Te małe szkodniki potrafią być strasznie silne... Szacunku dla własności, swojej i cudzej trzeba się uczyć od małego.
A jakie to są te znikome poniesione szkody jeśli wolno zapytać? Bo mam wrażenie, że co najwyżej ślad po brudnej piłce. Ale ciężko nazwać to szkodą. Przypuszczam, że gdyby to były faktycznie szkody, to zareagował byś aby sytuacje się nie powtarzały.
Dokładnie kolego. A jakie szkody można wyrządzić wchodząc kilka metrów w pole po śladach ciągnika?
Ja bym opieprzył dzieciaki i przestawił samochód :P Jak Ci zbiją szybę, czy wgniotą karoserię to też machniesz ręką? Te małe szkodniki potrafią być strasznie silne... Szacunku dla własności, swojej i cudzej trzeba się uczyć od małego.
Jeżeli uszkodzą mi samochód to odpowiednio zareaguje ale sam byłem dzieciakiem i zdaje sobie sprawę jak to jest i wiem, że nie robią tego z premedytacją tylko przypadkowo. Owszem szacunek dla własności trzeba mieć i dzieciaki jak nabroją to zawsze przeproszą i zabierają się z piłką kawałek dalej.
Sent from my GT-I9505 using Tapatalk
Jesteście mundralińscy, bo to nie wasze pole, działka, ogródek itp. Widzę jak bijecie w dzwony, że ktoś waszą własność tyka, gdyby to chodziło o Waszą własność. Życzliwość to właśnie widać tu w tym wątku, mało jest takich którzy mają szacunek dla innych i ich mienia. Co TWOJE TO NASZE, CO MOJE TO NIE WAŻ SIĘ RUSZAĆ, to jest motto większości z "krzykaczy".
Jak fotografujesz te swoje ptaki to też pytasz właściciela? Czy tylko fotografujesz na państwowym? Czy może naruszasz spokój ptaków w parkach narodowych i rezerwatach?
Nikt nie mundruje. Co innego działka przy domu, a co innego jakieś pole przy drodze. Jeśli nie widzisz różnicy to nic już nie pomoże.
Obrażających naszą ojczyznę jak mało których mam ochotę relegować stąd pilnie i gwałtownie, więc - przestrzegam,
Nie obrażam niczyjej ojczyzny, nie wskazałem jednoznacznie którego kraju moje słowa dotyczą. Wypunktowałem pewne cechy, o których jest książka pt. "Polactwo". Zaś cytat, że polskość to nienormalność to cytat z tekstu Donalda Tuska, który ukazał się w Znaku.
http://www.miesiecznik.znak.com.pl/1883/polak-rozlamany
Bardzo mądry tekst,z którym w pełni się zgadzam.
Przepraszam za być może mocny ton mojej wypowiedzi. Nie czytam normalnie Cafe A wszedłem przez to, że w tapatalk w nowych wiadomościach pokazał mi się temat Problem z rolnikiem jako pierwszy. . Po przeczytaniu com napisał, napisałem.
EKonet, chcąc ukarać za rzekome obrażanie Polski musiałbyś z forum relegować Tuwima, Gombrowicza, Miłosza, Krasickiego. Ja w swej wypowiedzi jestem wiele łagodniejszy, chętnie służę Ci cytatami. . Jako zwykły użytkownik oczywiście poddaję się Twej władzy, jednak sam cenię sobie ludzi, którzy być może w ostrych słowach ale mówią prawdę
Robienie awantury o deptanie kupki trawy i straszenie sądem o parę badyli jest zwykłym pieniactwem i często przejawia wiejski styl bycia. Jak obliczył tu ktoś, fotograf i para musiałaby zdeptać pole o wielkości 35M kwadratowych. By w ogóle mówić o szkodzie. I to stratować, a nie delikatnie przejść.
Jeśli ktoś sobie nie życzy by ktoś wchodził na cudze pole, może je ogrodzić, może wbić słupek z napisem "własność prywatna".
Chodząc po górach, po polach, mam do diabła mieć w głowie mapę ewidencji gruntów? Mam wiedzieć, czy to już jakiegoś Kargula czy jeszcze może nieużytek? Chore.
Elanek, ja po ŻADNYCH parkach czy rezerwatach nie fotografowałem i nie fotografuję. Mam nie działkę, tylko 15ha pola, jestem ROLNIKIEM i ktokolwiek będzie się pętał po choćby zielsku u MNIE to będzie miał jak w Teksasie, tego możesz być pewien.
Odnoszę wrażenie, że reforma rolna to był poroniony pomysł :mrgreen:
Elanek, ja po ŻADNYCH parkach czy rezerwatach nie fotografowałem i nie fotografuję. Mam nie działkę, tylko 15ha pola, jestem ROLNIKIEM i ktokolwiek będzie się pętał po choćby zielsku u MNIE to będzie miał jak w Teksasie, tego możesz być pewien.
A czy po Twoim niebie można latać.
P.S. Jestem właścicielem ponad 30ha gruntów (w większości las ) i nad moim można.
No i wreszcie wyjaśniła sie geneza Twojego nicka :wink:
A czy po Twoim niebie można latać.
P.S. Jestem właścicielem ponad 30ha gruntów (w większości las ) i nad moim można.
Nie masz może córki na wydaniu? :D
Dawid, 20 lat, student mechatroniki
zainteresowania:
fotografia, muzyka, historia
:D
dobrze wychowany, zamożny w dwa akordeony i akustyk - elektryka sprzedał i lampę kupił :D
Nie masz może córki na wydaniu? :D
Dawid, 20 lat, student mechatroniki
zainteresowania:
fotografia, muzyka, historia
:D
dobrze wychowany, zamożny w dwa akordeony i akustyk - elektryka sprzedał i lampę kupił :D
Trzeba jeszcze z 10 lat poczekać.
to poczekam, możesz mnie na listę wpisać :P
dorobię sę w tym czasie pełnej zbroi bo jak na razie to tylko kolczuga
nauczę się jeździć konno i przyjadę jako rycerz a w ręku swym D3x dzierżyć będę :D
No cóż, wszystko zależy od tego jak szybko przelecisz, mogę nie zdążyć ZAŁADOWAĆ :D Las zasłania i znienacka może się udać ;P
Nie masz może córki na wydaniu? :D
Dawid, 20 lat, student mechatroniki
zainteresowania:
fotografia, muzyka, historia
:D
dobrze wychowany, zamożny w dwa akordeony i akustyk - elektryka sprzedał i lampę kupił :D
Tomajk ma. :>
No cóż, wszystko zależy od tego jak szybko przelecisz, mogę nie zdążyć ZAŁADOWAĆ :D Las zasłania i znienacka może się udać ;P
Taa......załadować. Grochowa, czy fasolowa? :wink:
Matko boska, przecież to nie było na działce przed domem. Gdziekolwiek nie wyjdziesz na wsi na spacer to idziesz po czyimś polu! Nawet jak idziesz miedzą to ona do kogoś należy. Sporo dróg polnych też jest prywatnych.
Czyli az tak zle z Toba jeszcze nie jest, skoro odrozniasz pole (uprawne) od miedzy czy tez drogi polnej ;-)
No właśnie wczoraj wróciłem z cywilizowanej (moim zdaniem) Norwegii, podróżowałem troszkę z namiotem. Rozbijasz się na prywatnej ziemi i jedyne co możesz oczekiwać od ludzi to pozdrowienie, uśmiech, czasem zaproszenie na herbatę. Nikt nie wzywa policji, nie wyzywa.
I na pewno rozbiles namiot w polu pszenicy :-)
Gdyby pole rolnika było tak nachodzone przez ludzi i zniszczenia duże to pewnie by tabliczkę postawił, że nie wolno, że prywatne.
... moze nie tabliczkuje swoich ziem, bo ludzie tam kulturalniejsi i szanuja czyjas prace i wlasnosc - nie pomyslales o tym, no nie? :-)
Nie wiem co ludzie mają pod sufitem, że zachowują się jak ten rolnik. Problemy pewnie. Może ogląda za dużo telewizji.
No wlasnie, co maja ludzie pod deklem ze zachowuja sie tak jak autor watku.
Do autora wątku - straszenie sądem w takiej sprawie świadczy o wyjątkowej głupocie właściciela. Pewnie jeszcze w sądzie nigdy nie był :). Żaden rzeczoznawca nie podłoży się w takiej sprawie. Nic mu nie wyliczy. A jak mu zapłaci za usługę to sam się wyleczy raz do końca życia :)
Czyli co, twierdzisz ze obrona wlasnosci to "wyjatkowa glupota wlasciciela" ? - BRAWOOO
Trudno w takich sytuacjach szukać właściciela po wsiach, zwłaszcza, że prawie nic nie zostało zniszczone.
Jak nie moje, to nie ruszam - taka zasada wpojona jeszcze w szkole podstawowej - bardzo pomaga w zyciu.
Przyjdą sarny się wyspać w zbożu i zniszczą wielokrotnie więcej. Żadnej sprawy nie będzie, żaden sąd się nie ośmieszy wydając wyrok.
Sarny, hmmm ... wooow, co za argument :)
(...) prawo tworzone jest dla ludzi i moim skromnym zdaniem czynnik ludzki jest najważniejszy w tym wszystkim.
Przyznaj sie, chciales tak napisac:
prawo tworzone jest dla ludzi z miasta i moim skromnym zdaniem czynnik miejski jest najważniejszy w tym wszystkim
Skoro chłop ma siano zamiast mózgu nic nie zrobisz
Ciekawe co u Ciebie mozna znalezc. Po tego typu wycieczkach, pewnie niewet zdzbla trawy ...
(...) nie rozumiem pewnych obrońców w tym wątku, (...)
... bo widzisz, nie kazdy zna rolnictwo tylko zza okna pedzacego na "ciezko zapracowany" urlop, samochodu.
Tomajk ma. :>
A ile ha ma lasu? :D
Ciezko sie z Toba w czesci nie zgodzic ale zawsze sa 2 opcje:
-Podjechac zwrocic uwage, poprosic/nakazac aby wyszli - na 100% by posluchali, ew przeprosili i poszli.
-Przyjsc z policja na dzien dobry i straszyc sadem.
Jest roznica prawda ?
A jeśli ma taką sytuację trzy raz na dzień albo dostał już w zęby??
A ile ha ma lasu? :D
Ty się lepiej martw, ile ma amunicji. Bo ja wiem, że ma dużo. :>
Ty się lepiej martw, ile ma amunicji. Bo ja wiem, że ma dużo. :>
A to nie...życie w strachu to nie dla mnie :D
Ciekawe co u Ciebie mozna znalezc. Po tego typu wycieczkach, pewnie niewet zdzbla trawy ...
... bo widzisz, nie kazdy zna rolnictwo tylko zza okna pedzacego na "ciezko zapracowany" urlop, samochodu.
:-)
Nie każdy z miasta nie wie co to praca na roli.
Miłego dnia i więcej uśmiechu na co dzień.
Chodząc po górach, po polach, mam do diabła mieć w głowie mapę ewidencji gruntów
Tak właśnie :). Powinieneś mieć zaplanowaną podróż, narysowany ślad w GPSie żebyś nie nadepnął na czyjąś miedzę czy pole.
Mam nie działkę, tylko 15ha pola, jestem ROLNIKIEM i ktokolwiek będzie się pętał po choćby zielsku u MNIE to będzie miał jak w Teksasie, tego możesz być pewien.
No i rolnik z Ciebie taki jak z koziego tyłka puzon. Prowadzisz normalną działalność i chcesz się pewnie wykpić z płacenia składek ZUS. I lewe dochody łatwo usprawiedliwić w razie czego. Zresztą drzewka to też chyba działalność rolnicza.
Nie obrażaj rolników, którzy żyją tylko z produkcji roślinnej czy zwierzęcej.
Texas? Bronią będziesz straszył ludzi? Zabiorą Ci zezwolenie, postawią zarzuty, może skierują na badania.
W sumie jednego myśliwego mniej to cudowna rzecz na tym świecie. Mniejszy rabunek lasu będzie. Zwierzęta odpoczną, może dożyją starości, rozmnożą się, może drapieżniki też coś więcej zjedzą. Zaczną rządzić prawa przyrody, a nie rozbójniczo - kolesiowskie.
Ale widzę, że tego nie robisz skoro dalej broń posiadasz - czyli łatwiej napisać niż zrobić :).
Czyli az tak zle z Toba jeszcze nie jest, skoro odrozniasz pole (uprawne) od miedzy czy tez drogi polnej ;-)
Może nawet trochę więcej jestem w stanie odróżnić od Ciebie.
I na pewno rozbiles namiot w polu pszenicy :-)
Za kołem podbiegunowym nie sieją zazwyczaj.
Czyli co, twierdzisz ze obrona wlasnosci to "wyjatkowa glupota wlasciciela" ? - BRAWOOO
Jaka obrona własności? Ktoś chciał orać, zmieniać granice? Kargul i Pawlak się kłaniają.
Sarny, hmmm ... wooow, co za argument :)
Mogą być jelenie. Większe i więcej potrafią zadeptać. Ale sarny bardziej pospolite, mniej płochliwe.
Jak nie moje, to nie ruszam - taka zasada wpojona jeszcze w szkole podstawowej - bardzo pomaga w zyciu
Mi ją wpoili już wcześniej, w domu, nie musiałem chodzić do szkoły, żeby się jej uczyć.
Cóż, każdy ma pogląd na sprawy własności. Między grodzeniem własnych pól i lasów, a zadeptywaniem przydomowych ogródków jest tak naprawdę zdecydowana większość możliwości i rozwiązań.
Ja uważam, że przyroda to dobro wspólne, należąca do wszystkich obywateli. I prawo wejścia do lasu czy nieużytku powinien mieć każdy człowiek.
Po prostu wyobraźcie sobie, że nie możecie wyjść na spacer z dziećmi do pobliskiego lasu bo jakiś bogaty burak go wykupił i postawił tabliczkę z zakazem. A do najbliższego jest powiedzmy z 5 km. Miło by Wam było? Nie móc chodzić po ścieżkach z dzieciństwa, nie móc pokazać ich swoim dzieciom? Idąc na spacer będziecie brać samochód, dojeżdżać parę lub więcej kilometrów i spacerować?
Młodzi z fotografem nie narobili szkód zupełnie, albo na jakieś 1,20 zł.
Jak Wam jakieś dzieciaki zerwą parę jabłek w Waszym sadzie to pójdziecie się wykłócać do rodziców o te kilka zeta? Będziecie dzieci szczuć psem? A może postrzelacie do nich ze sztucera? Litości.
Elanek ode mnie też masz browara. Już Ci się chyba trochę nazbierało? :-)
Tak wracając do tematu ktoś wie jak się mają sprawy z rolnikiem?
Sent from my GT-I9505 using Tapatalk
Tak wracając do tematu ktoś wie jak się mają sprawy z rolnikiem?
Taa pewnie jeszcze żyje :D
Dajcie spokój rolnikowi, niech mu zboże dojrzewa i zbierze obfite plony które zrekompensują mu ewentualne straty.
ELANEK, ode mnie też duży browar dla Ciebie. Nie wiem, czy nie szkoda czasu, pewne cechy tego narodu trwają od setek lat, tu się nigdy nic nie zmieni. Na wsiach będą Kargule i Pawlaki.
2pompony
17-06-2014, 14:39
Cała ta sprawa, i tocząca się tu dyskusja pokazuje mi z niebywała jasnością, ze pomimo prawnego wejścia do Europy daleko nam do mentalnego współuczestnictwa, chyba, że dla kogoś Europa strzelająca jak w Teksasie jest Europą prawdziwą i pożądaną.
Zapewne każda ze stron ma jakieś swoje racje. Tomajk boi się, żeby mu pijane debile nie podpaliły jego lasu bezmyślnie rozpalonym ogniskiem, a Elanek (jestem całym sercem za tym co mówi) przekonuje, i słusznie - że strzelanie do ludzi nei jest sposobem na załatwienie tych spraw, ani grodzenie wszystkiego dookoła, ani wzywanie policji pod zarzutem, że właśnie teraz 30 ździebeł trawy przeżywa łamanie świętego prawa własności.
Widać tutaj jak na dłoni, jak takie zwykłe, najzwyklejsze dobre wychowanie, kindersztuba, plus odrobina zwykłej empatii u każdej ze stron - jak wiele spraw mogłaby załatwić. Fotograf by się poszedł zapytać w pierwszym domu z brzegu (nawet nie właściciela, ale już by to inaczej wyglądało), czy może tu zrobić 6 zdjęć, rolnik jak by się dowiedział, to by się nie pieklił, może by mu fotograf zaproponował, że mu zrobi dwa zdjęcia i pośle w formacie 20 x 30 pocztą polską jako rekompensatę, może by się nawet wymienili uwagami na temat Balcerowicza, a na pewno atmosfera byłaby inna.
Ale rolnikowi się 20 lat tłumaczy o świętym prawie własności, to zrozumiał, że może wszystko, bo jest na swoim - nawet wzywać policję do tak duperelnej sprawy. Jakby mu kazali zapłacić za dojazd, to by może pomyślał, ale...
Marcin Jakubowski
17-06-2014, 14:57
Cała ta sprawa, i tocząca się tu dyskusja pokazuje mi z niebywała jasnością, ze pomimo prawnego wejścia do Europy daleko nam do mentalnego współuczestnictwa, chyba, że dla kogoś Europa strzelająca jak w Teksasie jest Europą prawdziwą i pożądaną.
Zapewne każda ze stron ma jakieś swoje racje. Tomajk boi się, żeby mu pijane debile nie podpaliły jego lasu bezmyślnie rozpalonym ogniskiem, a Elanek (jestem całym sercem za tym co mówi) przekonuje, i słusznie - że strzelanie do ludzi nei jest sposobem na załatwienie tych spraw, ani grodzenie wszystkiego dookoła, ani wzywanie policji pod zarzutem, że właśnie teraz 30 ździebeł trawy przeżywa łamanie świętego prawa własności.
Widać tutaj jak na dłoni, jak takie zwykłe, najzwyklejsze dobre wychowanie, kindersztuba, plus odrobina zwykłej empatii u każdej ze stron - jak wiele spraw mogłaby załatwić. Fotograf by się poszedł zapytać w pierwszym domu z brzegu (nawet nie właściciela, ale już by to inaczej wyglądało), czy może tu zrobić 6 zdjęć, rolnik jak by się dowiedział, to by się nie pieklił, może by mu fotograf zaproponował, że mu zrobi dwa zdjęcia i pośle w formacie 20 x 30 pocztą polską jako rekompensatę, może by się nawet wymienili uwagami na temat Balcerowicza, a na pewno atmosfera byłaby inna.
Ale rolnikowi się 20 lat tłumaczy o świętym prawie własności, to zrozumiał, że może wszystko, bo jest na swoim - nawet wzywać policję do tak duperelnej sprawy. Jakby mu kazali zapłacić za dojazd, to by może pomyślał, ale...
+1
Zagalopowałeś się elanek.
Ale rolnikowi się 20 lat tłumaczy o świętym prawie własności, to zrozumiał, że może wszystko, bo jest na swoim - nawet wzywać policję do tak duperelnej sprawy. Jakby mu kazali zapłacić za dojazd, to by może pomyślał, ale...
O przepraszam. Ktoś wtargnął na teren rolnika. Nieogrodzony bo nieogrodzony, ale jego teren. Sam wyrzucić ze swojego terenu, praktycznie nie może, bo w Polsce mamy takie, a nie inne prawo i orzecznictwo. Postraszyć dubeltówką czy synami tym bardziej nie może, mimo, że mu weszli na jego teren. Jedynym, co może w takiej sytuacji zrobić, jest telefon na policję.
W Teksasie nie byłoby z tym problemu. Pan by grzecznie wyszedł ze strzelbą i grzecznie poprosił Cię o wyjście z jego posesji. A fotograf i młodzi grzecznie by posłuchali.
Cała ta sprawa, i tocząca się tu dyskusja pokazuje mi z niebywała jasnością, ze pomimo prawnego wejścia do Europy daleko nam do mentalnego współuczestnictwa, chyba, że dla kogoś Europa strzelająca jak w Teksasie jest Europą prawdziwą i pożądaną.
Mentalnie, byliśmy zazwyczaj przed Europą, patrząc historycznie, chyba, że za szczyt współuczestnictwa uznajesz komunizm, gdzie prawo własności nie istniało.
W tym wypadku jednak, to fotograf nie uszanował prawa do własności i złamał zasadę "mentalnego współuczestnictwa" z tego co rozumiem...
2pompony
17-06-2014, 15:15
To źle rozumiesz. Obydwaj nie dorośli, przy czym dla mnie rolnik już nigdy nie dorośnie do wspołuczestnictwa, a fotograf może tak, gdy zrozumie, że nie wszystko da się przeskoczyć. Na przykład głupoty i zapiekłości ludzkiej prawie nigdy.
Przykład... Mało to każdej jesieni wzmianek, że rolnicy znów wypalają przydrożne rowy powodując pożary? Mało tłumaczeń, że nie wolno, że nie warto? Ale jak się rolnikowi tłumaczy od 30 lat że święte prawo własności i te rzeczy - to co się potem dziwić, że rolnik na poważnie uważa, że na swoim można wszystko. Nawet Texas uskuteczniać. Tego się już nie oduczy, może młode pokolenie, które wyjeżdża, widzi jak jest gdzie indziej - ci może tak, ale ci starzy już nigdy nie dorosną do innych zachowań.
I tej jesieni też będą pożary po wypalaniu rowów i łąk, bo rolnik wie lepiej i jest na swoim.
Fotograf powinien o tym wszystkim wiedzieć i dlatego, niejako dmuchając na zimne powinien pójść gdzieś kogoś spytać, żeby ukrócić takie idiotyczne akcje w zarodku.
Dobra...my tu gadu gadu a autor wątku pewnie nie wie już co się tu dzieje :D
Jak wygląda sytuacja?
Przykład... Mało to każdej jesieni wzmianek, że rolnicy znów wypalają przydrożne rowy powodując pożary? Mało tłumaczeń, że nie wolno, że nie warto? Ale jak się rolnikowi tłumaczy od 30 lat że święte prawo własności i te rzeczy - to co się potem dziwić, że rolnik na poważnie uważa, że na swoim można wszystko. Nawet Texas uskuteczniać. Tego się już nei oduczy, może młode pokolenie, które wyjeżdża, widzi jak jest gdzie indziej - ci może tak, ale ci starzy już nigdy nie dorosną do innych zachowń.
Mieszasz pojęcia.
Święte prawo własności było podstawą funkcjonowania społeczeństwa i tworzenia dzisiejszego dobrobytu. Jest także podstawą funkcjonowania kapitalizmu. Fotograf, wchodząc na pole je złamał. Naruszył czyjąś własność. Ty to tłumaczysz przy użyciu wywodzących się z komunizmu schematów myślowych i zwalasz winę na zajście na brak dorosłości rolnika.
Wypalanie łąk jest zabronione, bo jest niebezpieczne, etc. Jeżeli jest to złamanie prawa, to Policja ma prawo interweniować. Tak samo jak byś na swoim ranchu w robił metaamfetaminę czy inny syf. To, że rolnicy to robią ma niewiele wspólnego z prawem własności, a właśnie z brakiem poszanowania prawa, którego Ty teraz jesteś adwokatem. Widzisz niekonsekwencję?
Tego się już nei oduczy, może młode pokolenie, które wyjeżdża, widzi jak jest gdzie indziej - ci może tak, ale ci starzy już nigdy nie dorosną do innych zachowń.
Masz rację, może nauczą się, że jak się wchodzi to się puka. I jeśli korzysta się z cudzej własności w celach zarobkowych, to trzeba działkę odpalić właścicielowi.
2pompony
17-06-2014, 15:36
@Kurtz - Oczywiście, najlepiej coś komuś zaimputować, żeby się lepiej poczuć. To też jest europejskie bardzo, to w ogóle nie jest polackie. Ja zaś, jeśli jestem czegoś adwokatem, to nie braku pioszanowania prawa, jak mi to próbujesz przypiąć, tylko raczej zdrowego rozsądku, a nie kmiecia idioty, który pod pozorem prawa własności wzywa policję na fotografa.
W teksasie, nie byłoby z tym problemu. Pan by grzecznie wyszedł ze strzelbą i grzecznie poprosił Cię o wyjście z jego posesji. A Fotograf i młodzi, grzecznie by posłuchali.
W Teksasie nie byłoby z tym problemu bo co? Bo pan z karabinem jest grzeczny, a bez karabinu traci grzeczność? To znaczy karabin = grzeczny, brak karabinu = pieniacz-idiota?
Dziękuję za taką dyskusję.
@Kurtz - Oczywiście, najlepiej coś komuś zaimputować, żeby się lepiej poczuć. To też jest europejskie bardzo, to w ogóle nie jest polackie. Ja zaś, jeśli jestem czegoś adwokatem, to raczej zdrowego rozsądku, a nie kmiecia idioty, który pod pozorem prawa własności wzywa policję na fotografa.
Jeśli jesteś adwokatem zdrowego rozsądku, to nie wyciągałbyś wniosków na podstawie relacji jednej strony.
Ja zaś, jeśli jestem czegoś adwokatem, to nie braku pioszanowania prawa, jak mi to próbujesz przypiąć, tylko raczej zdrowego rozsądku, a nie kmiecia idioty, który pod pozorem prawa własności wzywa policję na fotografa.
O przepraszam! Obrażasz i atakujesz człowieka, bo egzekwuje swoje prawo zgodnie z zasadami panującymi w tym kraju, czym bronisz fotografa, który złamał prawo wchodząc na czyjąś własność i czyniąc szkodę. Broniąc fotografa, odwołujesz się do komunistycznej tradycji, że wszystko jest niczyje. Atakując rolnika, ( a nie kmiecia idiotę, jak Ty napisałeś ) za to, że broni swojej własności przed fotografem stajesz się obrońcą łamiącego prawo fotografa.
W Teksasie nie byłoby z tym problemu bo co? Bo pan z karabinem jest grzeczny, a bez karabinu traci grzeczność? To znaczy karabin = grzeczny, brak karabinu = pieniacz-idiota?
Zastanawiam się czy naprawdę tego nie rozumiesz, czy na silę starasz się coś pokazać.
Pan ze strzelbą czy też karabinem jest grzeczny, albo i nie jak chce. Ludzie będący na jego posesji są grzeczni, bo ktoś w nich celuje z broni palnej i ma prawo ich zastrzelić, bo naruszyli jego mir domowy, naruszyli jego własność. Takie trudne do zrozumienia?
Ja nie bardzo rozumiem dlaczego niektórzy są zdziwieni tym, że ktoś ich wyprosił z pola (fakt, że nie powinien tego robić w chamski sposób).
A jaka jest różnica pomiędzy wejściem na czyjeś pole a do przydomowego ogródka, jeśli furtka była otwarta??
Co byście powiedzieli jakby się okazało, że do Waszego ogródka wszedł fotograf z parą młodych i robi zdjęcia, bo macie ładny ogródek??
I pole i ogródek przy domu to czyjaś własność i nie można tak sobie wchodzić.
Idąc dalej możecie mieć akurat otwarte drzwi do domu i może też ktoś może tak sobie wejść?? Bo jest ładnie i chce robić zdjęcia??
Ludzie, to jest czyjaś prywatna własność i nie można jej wykorzystywać bez zgody właściciela. Tu dodatkowo była kwestia zarobkowego robienia zdjęć.
To czemu się dziwicie, że gość się wkurza?? Ktoś wykorzystuje jego majątek (bo w tym przypadku to pole to jego majątek i to dający mu utrzymanie, można powiedzieć jest to zasób jego przedsiębiorstwa) do tego żeby zarobić kasę na zrobieniu zdjęć i według niektórych tu wypowiedzi właściciel nie ma mieć nic do tego??
To dam inny przykład, ma ktoś z Was może jakiś ekstra fajny, czy też np. zabytkowy samochód. I co jak jest otwarty to fotograf może załadować do środka parę młodych i walić foty bez zgody właściciela??
Według poglądów niektórych tu prezentowanych to może!!!!
I jeszcze dodam, że słychać ogólne oburzenie na kmiecia rolnika, który w chamski sposób się zachowywał i nie był grzeczny. A jak się zachował fotograf z parą młodych wchodząc bez pozwolenia na pole??? Dlaczego nikt nie nazywa tego chamstwem??? Bo na pole to można i to jest ok, ale opieprzyć to nie można....
2pompony
17-06-2014, 15:57
Ludzie będący na jego posesji są grzeczni, bo ktoś w nich celuje z broni palnej i ma prawo ich zastrzelić, bo naruszyli jego mir domowy, naruszyli jego własność. Takie trudne do zrozumienia?
Nie, nie jest to trudno zrozumieć. Ja tylko dziękuję niebiosom po stokroć, że nie muszę żyć w kraju, w którym człowiek ze strzelbą w garści mówi mi, co mam robić i jakie w tej kwestii jest jego zdanie.
Dziękuję bogu z całego serca, że jeszcze nie doszło do tego, żeby miał mnie uczyć czegokolwiek człowiek trzymający giwere w garści, zwłaszcza ktoś o mentalności tego rolnika, który rozpętał całą aferę.
2pompony, rolnik rozpoczął aferę? A kto mu wlazł bez pytania na pole?
Fotograf to ok, bo jest fotografem, a fotografom wolno?
2pompony
17-06-2014, 16:06
Oczywiście że rolnik, i to w dodatku zaczął z grubej rury, wzywając policję.
Pytanie - ilu z was będąc w sytuacji rolnika poszłoby obić fotografowi mordę, zastrzelić go albo połamać mu kości kłonicą, a ilu poszłoby powiedzić mu mniej więcej tak: panie, czy pan wisz, że niszczy mi pan właśnie teraz pole? Idź pan stąd, grzecznie pana proszę, bo będą problemy.
Nie trzeba było tak zrobić? Czy wy nie rozumiecie przysłowia o strzelaniu do wróbla z armaty?
Tak, rozumiem że jak ktoś Ci wejdzie do ogródka to powiesz, może by pan wyszedł, bardzo pana proszę...
2pompony
17-06-2014, 16:23
W przeciwieństwie do niektórych tak, ja bym tak właśnie powiedział.
Ale rozumiem, że są też takie zdania, że nie należy się wdawać w rozmowy, tylko albo strzelać, albo w zastępstwie wzywać patrol.
Pytanie - ilu z was będąc w sytuacji rolnika poszłoby obić fotografowi mordę, zastrzelić go albo połamać mu kości kłonicą,
Chciałbym mieć do tego prawo. Problem polega na tym, że rolnik ma prawo tylko do wezwania Policji co uczynił.
Jak ktoś Ci wlezie do niezamkniętego mieszkania to też grzecznie wyprosisz, czy poczekasz aż dostaniesz z pałki teleskopowej?
Twoje posty pokazują zerowe zrozumienie problemu prawa własności i możliwości jego obrony, co sugeruje, że sam nie szanujesz własności innych.
Ale rozumeim, że są też takie zdania, że nei należy się wdawać w rozmowy, tylko albo strzelać, albo w zastępstwie wzywać patrol.
Oczywiście. Bo gość którego grzecznie przeprosisz, może się zdenerwować i poczęstować Cię kamieniem czy inną gazrurką. Nigdy nie wiesz, co zrobi druga strona, w odpowiedzi na to co powiesz. Wezwanie policji to w Polsce jedyna sensowna z punktu widzenia prawa droga dochodzenia do swoich roszczeń i droga obrony własności. Ktoś łamie Twoje prawa, a Ty będziesz go grzecznie prosił, żeby tego nie robił? Nie będziesz się bronił? To niezły przykład mentalności postkolonialnej.
<| MICHAŁ |>
17-06-2014, 16:31
świat normalnie zwariował
to jest właśnie typowe - gość ładuje się na cudzą własność, a winny jest ten, kto mu na to nie pozwala.
socrealizm wciąż żywy - własność prywatna nie istnieje.
@pompony - dlaczego robimy sąd nad rolnikiem? czyjaś akcja wywołała jego reakcję. Dlaczego tak łatwo przechodzisz do porządku dziennego i nie pochylisz się nad przyczyną, a nie nad skutkiem.
Już pisałem o tym wcześniej - niezależnie od sposobu w jaki rolnik zareagował, to prawo stało po jego stronie.
Oczywiście że rolnik, i to w dodatku zaczął z grubej rury, wzywając policję.
Pytanie - ilu z was będąc w sytuacji rolnika poszłoby obić fotografowi mordę, zastrzelić go albo połamać mu kości kłonicą, a ilu poszłoby powiedzić mu mniej więcej tak: panie, czy pan wisz, że niszczy mi pan właśnie teraz pole? Idź pan stąd, grzecznie pana proszę, bo będą problemy.
Nie trzeba było tak zrobić? Czy wy nie rozmumiecie przysłowia o strzelaniu do wróbla z armaty?
+1
Dokładnie pisałem o tym samym ale co niektórzy tego niestety nie dostali.
nikoniarz
17-06-2014, 16:46
Fotograf nie raczył wykazać się kulturą i zapytać czy można więc niech się nie dziwi, że z drugiej strony również był brak kultury. Jak już wspomniano- akcja wywołała reakcję. Ale widać niektórzy mają problem to zrozumieć... I argument, że "to tylko pole" to żaden argument. Dla jednego tylko, dla drugiego aż. Proste.
2pompony
17-06-2014, 16:48
No właśnie - są dwa wyjścia: albo poprosić, żeby gość zaprzestał swojej aktualnej działalności (to znaczy np. fotograf zszedł z pola, nie za tydzień, tylko teraz) i sprawę załatwić w ten sposób, albo od razu wszczynać awanturę, to znaczy od razu dać w ryj, albo wołać do tego policję.
Rozumiem, że rolnicy są za daniem od razu w mordę, a inni za tym, żeby zastosować inne metody - np. powiedzieć.
Niech teraz każdy sobie odpowie, jaki woli model działania, będąc w dodatku w sytuacji raz jednego, raz drugiego.
PS
A fotograf wykazał się głupotą i brakiem dobrego wychowania. Brak wychowania jest ewidentny i nawet tłumaczyć nei trzeba, a głupotą - bo nie przewidział, jak zareaguje kmieć, choć żyje w Polsce już nie pierwszy tydzień i powinien o tym wiedzieć.
A fotograf wykazał się głupotą i brakiem dobrego wychowania. Brak wychowania jest ewidentny i nawet tłumaczyć nei trzeba, a głupotą - bo nie przewidział, jak zareaguje kmieć, choć żyje w Polsce już nie pierwszy tydzień i powinien o tym wiedzieć.
Fotograf, przede wszystkim, złamał prawo własności i wtargnął na czyjąś własność bez pozwolenia.
Niech teraz każdy sobie odpowie, jaki woli model działania, będąc w dodatku w sytuacji raz jednego, raz drugiego.
O przepraszam! Ja łamać czyjegoś prawa do własności nie zamierzam. Nie chodzę nikomu po polu bez pozwolenia. Jak już to ktoś robi, to trzeba być świadomym konsekwencji.
Rozumiem, że rolnicy są za daniem od razu w mordę, a inni za tym, żeby zastosować inne metody - np. powiedzieć.
To wychodzi na to, że nie tylko rolnicy, ale też studenci. Dopiszemy jeszcze jakieś grupy społeczne, czy przestaniemy się bawić w generalizacje i ekstrapolacje z pojedynczych przypadków?
i sprawę załatwić w ten sposób, albo od razu wszczynać awanturę, to znaczy od razu dać w ryj, albo wołać do tego policję.
A z ciekawości, co zrobić dalej, jak Ci powie, że ma Cię w dupie i żebyś się wypchał i jeszcze Ci naubliża albo zaatakuje? Co zrobić, jak gość zamiast grzecznie opuścić Twoją własność przyłoży Ci trzonkiem od szpadla, bo akurat zakopywał tam zwłoki?
2pompony
17-06-2014, 17:24
Kurtz, nie masz się co pieklić. Żałuję, że żyjesz w świecie, w którym każdy czai się na ciebie z gazrurką, ma cię w dupie, i w którym każdy każdemu ubliża i w którym model postępowania jest taki właśnie... Widać masz takie doświadczenia, to i zgodnie z nimi postępujesz.
Ja mam inne doświadczenia, to i inaczej się zachowuję.
Wiesz już teraz co miałem na myśli mówiąc że nie dorośliśmy jeszcze do Europy? Zrozumiałem to, jak kiedyś z Zurichu spytałem hotelarza, czy mogę wyjść w środku nocy na miasto porobić zdjęcia, czy to bezpieczne. Popatrzył na mnie jak na troglodytę i powiedział, że nie jesteśmy w RPA (przepraszam RPA, ale tak rzeczywiście powiedział).
Wiesz już teraz co miałem na myśli mówiąc że nie dorośliśmy jeszcze do Europy? Zrozumiałem to, jak kiedyś z Zurichu spytałem hotelarza, czy mogę wyjść w środku nocy na miasto porobić zdjęcia, czy to bezpieczne. Popatrzył na mnie jak na troglodytę i powiedział, że nie jesteśmy w RPA (przepraszam RPA, ale tak rzeczywiście powiedział).
Wyjaśnij proszę, co ma to, że u nas w kraju jest mniej bezpiecznie w miastach w nocy, bo mogą Cię napaść czy okraść do tego tematu? Bo tego już zupełnie nie rozumiem. No chyba, że tak bardzo potępiasz łamanie prawa i brak poszanowania cudzej własności, czyli de facto owego fotografa.
Postaraj się chociaż pisać na temat, a nie stosować demagogię.
2pompony
17-06-2014, 17:37
Kurtz - najprościej mówiąc to ma współnego, że z dwóch modeli zachowań można wybrać jeden: albo zacząć po dobroci, albo zacząć od razu walką.
Tak jest ze wszystkim, nie tylko z fotografem i polem. Ktoś ci zabrał zapalniczkę przy barze - można go albo poprosić o oddanie, bo najparwdopodbniej zrobił to przez pomyłkę, albo mu zaj-bać z grzywki, niech się uczy, że własność jest święta. Jakiś burak zajechał ci drogę - więc zamiast machnąć ręką i jechać dalej możńa wysiąść i dochodzić swoich praw ręcznie - bo przecież to on złamał prawo zajeżdżając ci drogę. Więc masz rację dając mu w ryj.
Tak jest ze wszystkim - można tak, a można inaczej.
W Łodzi niedawno pobito niewidomego, bo przyjęto ten agresywniejszy model zachowania. To miałem na myśli mówiąc o Europie.
Tak jest ze wszystkim, nie tylko z fotografem i polem. Ktoś ci zabrał zapalniczkę przy barze - można go albo poprosić o oddanie, bo najparwdopodbniej zrobił to przez pomyłkę, albo mu zaj-bać z grzywki, niech się uczy, że własność jest święta. Jakiś burak zajechał ci drogę - więc zamiast machnąć ręką i jechać dalej możńa wysiąść i dochodzić swoich praw ręcznie - bo przecież to on złamał prawo zajeżdżając ci drogę. Więc masz rację dając mu w ryj.
Akurat w Polsce nie można. Mówisz o zachowaniach będących złamaniem prawa Rzeczypospolitej. Przypominam, że w naszej dyskusji, to fotograf złamał prawo, a rolnik ani mu nie przywalił z dyńki, ani nie odwinął się z gazrurki, tylko wyraził swoją opinię i wezwał Policję. Porównanie wezwania policji do bijatyki w barze też mi się wydaje średnio adekwatne.
Kurtz - najprościej mówiąc to ma współnego, że z dwóch modeli zachowań można wybrać jeden: albo zacząć po dobroci, albo zacząć od razu walką.
to jest doprowadzenie do kuriozalnego binarnego rozgraniczenia możliwych zachowań.
Poza tym, przypominam, że zaczął fotograf, na pewno nie po dobroci, wchodząc na jego teren.
Jeżeli sprowadzisz wszystko do tego, że mamy być grzeczni i porządni i pozwalać sobie robić wszystko i grzecznie prosić, żeby nam tego nie robili, to wprowadzasz koncepcję społeczeństwa niewolniczego, bez zrozumienia własnych praw.
2pompony
17-06-2014, 17:59
Akurat w Polsce nie można.
No, to już teraz powinieneś rozumieć dlaczego mówię, że do Europy jeszcze nei dorośliśmy. Bo przecież, cytuję, w Polsce nei można inaczej.
No widzisz jak miło, że jest coś, w czym się obaj zgadzamy?
Nie zrozumiałeś mnie chyba, w Polsce nie można komuś dać w ryj bo zajechał Ci drogę, albo zabrał zapalniczkę w barze. Jest to niezgodne z prawem.
2pompony
17-06-2014, 18:36
Kurtz, wybacz, już mnie to nudzi. Poważnie.
Nie zamierzam nikogo przekonywać, co miałem powiedzieć to powiedziałem - będąc pewnym że nikogo nie przekonam, bo z takim podejściem trudno dyskutować.
Przypomnę tylko sens tego, co mowił Elanek: w Norwegii zaproszą cię na herbatę z uśmiechem, w Polsce wezwą policję, a na forach będą przekonywać, że warto strzelać, bo może masz gazrurkę, albo chcesz wydać bluzg.
Można uważać, że to my jesteśmy bardziej europejscy od nich, choć ja akurat uważam odwrotnie.
Tyle. Już mnie ta dyskusja zbrzydza.
Dokładnie.
I nikt nie pisze o braku szacunku do własności. Chętnie zapytał bym o pozwolenie gdyby pole było pod domem. A co zrobić, jeśli domów w ogóle nie widać? Jeśli akurat jadę z modelką i widzę piękne miejsce, z dala od domów? Mam się modlić do buga o zesłanie telefonu do rolnika łaskawego właściciela?
Co mam zrobić, że nowa mapa turystyczna papierowa prowadzi mnie w górach ścieżką, która wchodzi na czyjąś własność a ja nic o niej nie wiem? Domów wkoło nie ma, mam się domyślać, że to bardziej żółte źdźbło trawy to już wsiaka Kargula?
Nikt nie mówi, że deptanie upraw jest dobre. Ale trochę mniej polskości, zawiści,a więcej życzliwości. Autor pisał, że chcieli wynagrodzić szkodę, której nie było. Byli uprzejmi.
Proponuję akcję goń buraka polegającą na bojkocie polskiej żywności i kupowanie tylko żywności zagranicznej.
[...]Ja mam inne doświadczenia, to i inaczej się zachowuję.[...]
Nie wiemy jednak jakie doświadczenia spotkały tego rolnika. Może już miał kilka sytuacji, że ktoś mu się pakuje w maki i tratuje wszytko dookoła, może kilka razy zwracał grzecznie uwagę co skutkowało wyzwiskami drugiej strony i tym razem postanowił wezwać policję?
Za granicą też nie jest zawsze tak kolorowo, że wszyscy chętnie Ci pomogą za uśmiech, są zawsze życzliwi, na każdym kroku wyrozumiali nawet jak pakujesz im się na ich własność.
Kilka razy podkreślasz, że nie dorośliśmy do europy. Zarówno u nas jak i za granicą mnie akurat coś takiego nie spotkało jak autora tematu. Czy Ty masz też jakieś złe doświadczenia? Czy może ten temat to jednak wyjątek?
2pompony
17-06-2014, 19:55
Na ogół mam takie spostrzeżenia (lekkim wyjątkiem jest Francja en gros i trochę Wenecja): ludzie są o wiele życzliwsi od nas, w każdym środowisku: przysiółek, wieś, miasteczko, miasto-gigant. I w każdej profesji, jaką spotkałem, łącznie z ochroniarzami bankowymi czy pogranicznikami szwajcarskimi. Wyjątkiem są kelnerzy włoscy - ci to zawsze coś chcą skręćić i dla nich zasadą jest bycie opryskliwym.
Idąc dalej tym tropem nie mam zamiaru udowadniać, że tam jest wyłącznie pięknie, a u nas wyłącznie fatalnie - ale w swojej masie jest coś takiego jak bezinteresowna zawiść polska: wlazłeś na moje - to płać, albo policja. Odnoszę wrażenie, że ludzie w Europie już z tego wyrośli.
Pytasz, czy to wyjątek? A widzisz tą dyskusję? Już o strzelanie się ociera i namowy, że podobno w Teksasie jest z tym lepiej... Na najdzikszej arizońskiej wsi, po nocy, gdzie można nas było okraść i ugotować 5 razy i nikt by o tym nie wiedział - spotkało nas samo miłe, mimo, że się pogubiliśmy i łaziliśmy gdzie popadnie (jak się okazało po czyimś podwórku, które akurat było pierońsko duże i też nieogrodzone).
Chyba trzeba do tego dorosnąć, mówię o społeczeństwie, tak mi się wydaje i co gorsza myślę, że to dopeiro przed nami.
Swoją drogą co z niego za rolnik, skoro w polu 5 m od drogi rosło tyle maków w zbożu, że fotki ślubne można było robić. Badziewna uprawa skoro tak zachwaszczona. Niezbyt dobrze to świadczy o gospodarzu.
PS. Uprzedzając fakty, mój dziadek ma 24 ha różnej maści gleby,więc coś tam widziałem :)
A tak już zupełnie poważnie, dyskusja poszła w pole :)
Gadamy o pietruszce (makach :) ) tak na dobrą sprawę. O poszanowaniu prawa, które każdy ma w dupie na czele z wymiarem sprawiedliwości, czy tych z wiejskiej co je uchwalają pod tego kto da więcej.
Szkoda strzępić sobie język i takimi tematami zaśmiecać to Forum.
:)
Swoją drogą co z niego za rolnik, skoro w polu 5 m od drogi rosło tyle maków w zbożu, że fotki ślubne można było robić. Badziewna uprawa skoro tak zachwaszczona. Niezbyt dobrze to świadczy o gospodarzu.
PS. Uprzedzając fakty, mój dziadek ma 24 ha różnej maści gleby,więc coś tam widziałem :)
A tak już zupełnie poważnie, dyskusja poszła w pole :)
Gadamy o pietruszce (makach :) ) tak na dobrą sprawę. O poszanowaniu prawa, które każdy ma w dupie na czele z wymiarem sprawiedliwości, czy tych z wiejskiej co je uchwalają pod tego kto da więcej.
Szkoda strzępić sobie język i takimi tematami zaśmiecać to Forum.
:)
Wabi artystów na maki i wychodzi na tym lepiej jak na zbożu :)
Wabi artystów na maki i wychodzi na tym lepiej jak na zbożu :)
Albo uprawia mak i przykrywa się zbożem :D
@Kurtz
Tak sobie czytam co za brednie wypisujesz i się zastanawiam czy aby nie jesteś spokrewniony z ww rolnikiem i chcesz większe odszkodowanie wywalczyć :D
2pompony ma rację
Nie można od razu z mordą lecieć do wszystkiego - bo po co?
Pierwsze trzeba łagodnie podejść do sprawy a dopiero w ostateczności iść na policję ze spisanymi numerami auta a nie od razu z mundurowymi przyjechać.
salvdali
18-06-2014, 07:18
Pisałem już wcześniej, ale widzę, że trzeba powtórzyć, bo niektórzy nie mogą zrozumieć.
Własność jest wartością prawnie chronioną. Nie można winić rolnika za to, że stanął w obronie swojej własności. Wejście na czyjeś pole bez zezwolenia jest takim samym pogwałceniem prawa jak kradzież bułki w piekarni czy jazda autobusem na gapę. NIE MA RÓŻNICY. Wielu w tym wątku odnosi się do znikomej szkodliwości społecznej, jednak z punktu widzenia zasady, którą należy traktować 0-1 nie ma to znaczenia. Nie można być tylko trochę w ciąży.
Kilka miesięcy temu spod okna ukradli mi samochód, koledze z forum okradli studio. Czym się różnią te zdarzenia od omawianego? Niczym. W każdym przypadku doszło do pogwałcenia poczucia bezpieczeństwa poprzez naruszenie chronionej prywatności. A będzie o tym wiedział tylko ten, kto przez taką traumę przeszedł.
Relatywizacja prawa nie jest dobra, bo prowadzi do powstania prawa Kalego. To że w innych krajach pewne zachowania są społecznie akceptowalne to zupełnie inna kwestia, rozmawiamy tutaj o generalnej zasadzie, która zobowiązuje do przestrzegania prawa.
A jeśli już ktoś chce je złamać to robi to n a własne ryzyko. A jak dał się złapać, to niech nie płacze jak gówniarz nad zabranym lizakiem, tylko po męsku weźmie na klatę fakt, że dał ... twarzy.
gatewayfl
18-06-2014, 07:33
Tak sobie czytam Panowie/Panie ten wątek i widzę, że niektórzy oceniają tego rolnika tak szybko ja on ocenił ludzi na swoim polu.
Sam mieszkam na wsi i może jestem jak ktoś wcześniej napisał "wsiowym chamem", ale mój Tata uprawia ziemię i jedno z pól znajduje się w pobliżu jeziorka. Zboże posiane w tym miejscu, zadeptane z dużą ilością "min" w które można wdepnąć.. oczywiście w lecie osoby wypoczywające nad jeziorkiem pomimo kilku toi toi wybierały łany zboża jako toaletę, zwykłe kulturalne prośby nie pomagały, tabliczka z prośbą również.... wszystko z kulturą.
W następnym roku Tato ucząc się na błędach wysiał trawę i cóż słonko zaświeciło i z łąki zrobił się parking... (tabliczkę jeszcze raz wstawił z prośbą o nieparkowanie... pływała w jeziorku) Dodam, że parking istnieje tuż obok, ale przecież 4 pln za cały dzień do majątek, więc auta w rowach, krzakach, polach...byle by nie płacić.
Pomijam już śmieci pozostawione same sobie, pomimo kontenerów przy wjeździe..
Nie oceniam źle fotografa ani pary młodej, ale po prostu mogli być już jednymi spośród wielu w tym miejscu i właściciel może już nie wytrzymał i puściły mu nerwy....
Każdy z nas jest w stanie odróżnić chyba nieużytek od pola uprawnego, o które ktoś dba. Trzeba mieć świadomość, że to czyjaś praca i to najprościej w świecie to uszanować.
Każdy medal ma dwie strony, a problem MZ leży w mentalności Polaków i kulturze osobistej, a w zasadzie jej braku, wiadomo nie u wszystkich.
Wydaje mi się że kulturę osobistą tylko u części naszych rodaków można podzielić na trzy części:
1) w rozmowie (wszystko ok)
2) w grupie (już się zmienia)
3) po alkoholu (czasami tragedia i wychodzi prawdziwe oblicze ;-)
Ale to zaznaczam u części, powoli też jako naród się zmieniamy na plus w takich relacjach i powoli odchodzimy od "mordobicia" jako sposobu na rozwiązanie problemów.
Zagalopowałeś się elanek.
Rzeczywiście, pierwsza część wypowiedzi dotycząca Ciebie była zbyt "zbyt". Przepraszam za osobiste wycieczki.
Pan ze strzelbą, czy też karabinem jest grzeczny, albo i nie jak chce. Ludzie będący na jego posesji są grzeczni, bo ktoś w nich celuje z broni palnej i ma prawo ich zastrzelić, bo naruszyli jego mir domowy, naruszyli jego własność.
Zastrzelić? Gdzie tak się robi?
Wierzycie Cejrowskiemu? To rzadkiej maści oszołom, z którego się śmieją wszyscy poważni podróżnicy, zwłaszcza w Ameryce Południowej. To disco polo w zakresie podróży i reportaży. Koleś tak naprawdę niewiele widział, a robi za eksperta i moralny autorytet. Litości.
Podpieracie się zasadami kraju, w którym jest kilkakrotnie więcej zabójstw na 100 000 ludzi niż w krajach, w których też jest sporo broni jak Islandia czy Szwajcaria. Kraju, który uchwalił prawo pozwalające zaatakować inny kraj, jeśli jego pozycja na tyle wzrośnie, że zagrozi hegemonii USA na świecie. Kraju, który jako jedyny użył broni jądrowej przeciw ludziom. Kraju, w którym znaczna większość wierzyła, że Saddam Husajn zaatakuje USA na własnym terenie za pomocą rakiet, lotnictwa i wojska. Przecież to masa debili. Prawo też mają dla debili.
I tak by można jeszcze wiele więcej wymieniać.
Chyba trzeba do tego dorosnąć, mówię o społeczeństwie, tak mi się wydaje i co gorsza myślę, że to dopeiro przed nami.
Najgorsze, że pcha czasem człowieka za granicę, ciągnie do kontaktu, rozmów, wymian zdań. I widzi człowiek jak droga jest daleka.
Swoją drogą co z niego za rolnik, skoro w polu 5 m od drogi rosło tyle maków w zbożu, że fotki ślubne można było robić. Badziewna uprawa skoro tak zachwaszczona. Niezbyt dobrze to świadczy o gospodarzu.
Może chciał ekologicznie produkować :).
Zaproponowali chłopu 200 zł. Najdroższa pszenica w Polsce kosztuje 1000 zł za tonę, więc zapłacić mu chcieli za 200 kg. Przy idealnej uprawie na świetnej glebie plon z 1 ha może wynieść nawet 10 ton. Czyli 50 x więcej niż zaproponowali ludziki. 1/50 z hektara to 200 m kw. Obsada kłosów na metr w świetnych uprawach to ok. 500 szt.
Zadeptali parę kłosów, niech będzie z 50-100 (ale to wielka ilość), chcieli zapłacić za 100 000 kłosów.
Rolnik nie chciał przyjąć odszkodowania tak około z 1000-2000 razy większego od faktycznych szkód.
Takiego by nie dostał nawet w amerykańskim sądzie :).
@Kurtz
Tak sobie czytam co za brednie wypisujesz i się zastanawiam czy aby nie jesteś spokrewniony z ww rolnikiem i chcesz większe odszkodowanie wywalczyć
Jeżeli obrona prawa własności to brednie, to tym bardziej boję się o przyszłość tego Narodu.
Ja nawet nie poruszałem kwestii odszkodowania, która nie ma znaczenia dla samego faktu złamania prawa.
Pierwsze trzeba łagodnie podejść do sprawy a dopiero w ostateczności iść na policję ze spisanymi numerami auta a nie od razu z mundurowymi przyjechać.
To łagodne podejście do sprawy to komunał i całkowicie bezsensowne stwierdzenie. Ktoś wtargnął Ci na teren - jedyną metodą którą możesz zastosować bez większego zagrożenia swojej osoby to zadzwonienie na policję. Masz do tego prawo i od tego ona jest.
Rolnik nie był miły - do tego miał prawo, również moralne, bo to ktoś złamał jego prawo wchodząc na jego teren.
A gdyby ci ludzie robili coś nielegalnego na jego polu? Jaki będzie miał dowód, że to nie on jak odjadą? Tak jak już zasugerowałem wcześniej, ktoś może na jego polu zakopywać trupa. Rolnik za dobrze nie widzi, kto po jego polu chodzi i co robi, ale mu to przeszkadza, więc dzwoni po policję.
Jego zachowanie może nie było miłe, ale przepraszam bardzo, w pełni uzasadnione. Nie każdy musi być miły i też ma do tego prawo.
Kwestie odszkodowania etc to już inny temat. Jak ktoś czerpie zyski, z Twoich zasobów ( jeszcze łamiąc Twoje prawo wartości ) to masz całkowite prawo oczekiwać zadośćuczynienia. Jakby rolnik na swojej stronie wykorzystał wasze zdjęcie, z jego pola, to by tutaj kilka stron wątku było, jak to on was okradł i jakie pismo trzeba mu wysłać, żeby płacił ciężkie tysiące odszkodowania... Ale jak wy weszliście na jego pole i robicie zdjęcia, które są jakąś formą działalności gospodarczej, to wszystko ok.
Tak samo jak będę bronił fotografa, którego zdjęcie zostało bezprawnie wykorzystane w internecie, tak będę bronił tego rolnika - chodzi o zasady i prawo.
Zastrzelić? Gdzie tak się robi?
A czy ja napisałem, że tak się robi? Napisałem, że ma do tego prawo, a to jest ogromna różnica.
Reszty wywodu o USA czy Cejrowskim pominę, bo zupełnie nie ma to znaczenia dla tego wątku.
Ludzie, czy wy czytacie początek wątku? Przecież nikt nie ma wątpliwości co do prawa własności. Po prostu są miejsca, gdzie nie wiadomo że to czyjaś własność.
Porównanie tego do kradzieży samochodu czy studia to sprowadzanie rzeczy ad absurdum. Wiadomo, że studio czy samochód czy pole z wbitą tabliczką ma właściciela i nie wolno bez pytania tam wchodzić. Ale co ma zrobić fotograf czy turysta gdy nie ma domów, nie ma znaków, tabliczek, nic. Ma prosić Pucha Smętnego o numer do właściciela czy innego latającego potwora o dar telepatii?
Oczywiście, prawo własności jest święte, tylko chcę wiedzieć, że to czyjaś własność. Problem dotyczy nie tylko fotografów ale też turystów.
Zaproponowali chłopu 200 zł. Najdroższa pszenica w Polsce kosztuje 1000 zł za tonę, więc zapłacić mu chcieli za 200 kg. Przy idealnej uprawie na świetnej glebie plon z 1 ha może wynieść nawet 10 ton. Czyli 50 x więcej niż zaproponowali ludziki. 1/50 z hektara to 200 m kw. Obsada kłosów na metr w świetnych uprawach to ok. 500 szt.
Zadeptali parę kłosów, niech będzie z 50-100 (ale to wielka ilość), chcieli zapłacić za 100 000 kłosów.
Rolnik nie chciał przyjąć odszkodowania tak około z 1000-2000 razy większego od faktycznych szkód.
Takiego by nie dostał nawet w amerykańskim sądzie :).
Święte słowa. To wyjaśnia całą sytuację.
Ja bym się chętnie z tym rolnikiem pobawił prawnie.
Oskarżyłbym go o narażenie na niebezpieczeństwo utraty zdrowia kobiety w ciąży i jej dziecka, i kilka innych rzeczy.
Zanim kogoś zaczniemy tu na całego wyzywać od buców, wstrzymajmy trochę konie. Z pierwszego postu wynika, że zauważyli inny samochód i policyjny wiadrowóz po jakichś dziesięciu minutach. Tak sobie myślę, że gdyby byli na brzeżku pola, nie zajęłoby to tyle czasu.
Z pierwszego postu wynika, że zauważyli inny samochód i policyjny wiadrowóz po jakichś dziesięciu minutach. Tak sobie myślę, że gdyby byli na brzeżku pola, nie zajęłoby to tyle czasu.
Mogli stać w jednym miejscu, zmieniać pozy, a nie przez 10 minut łazić tylko po polu :).
Nie bronię fotografa, ale jak jeździe się na sesję w nieznanych rejonie i widzi się miejscówkę, to często robi się akcję na 10-15 minut.
Oceniacie dokładnie jedną sytuacje, kiedy nie znane są podstawy. A może rolnikowi po prostu puściły już nerwy bo to 9 osoba na jego polu w tym dniu, a 120 w całym miesiącu ?
Jak jeździłem na cross country to trasy przebiegały w lasach obok pól, dojazdówki na scieżkach przy polach. I wielu zawodników z kraju albo skracała, albo kończyła wyścig w trakcie z powodu awarii i wracała po polach, kibice również szli polem no bo trasą nie można. I jeden rok, rolnicy olewali temat, drugi rok grzecznie prosili, w trzecim postawili tabliczki ale na nic. No to poszli do prezydenta i już nie ma zgody na organizowanie zawodów. I teraz wielki płacz bo rolnicza mafia zamknęła imprezy i motorkowcy nie mają teraz gdzie szaleć.
Pewnie, że rolnik nie powinien lecieć z mordą, że wystarczy poprosić, w końcu zwykle fotograf na sesji to nie skończony kretyn tylko w miarę inteligentny delikwent, z którym można nawiązać dialog. Ale może po prostu rolnik miał zły dzień, może to już kolejna osoba i się najzwyczajniej w świecie w końcu wku rwił i teraz wszystkich z pola gania. On nie będzie robił dochodzenia CSI: Jelenia Góra czy to znowu ludzie na szaber kukurydzy przyszli, czy może jacyś cywile na spacerze drogę zgubili.
Ludzie się przyzwyczaili, że to tylko łąki, pola i nic tam nie ma ciekawego to można z tych terenów korzystać, a jak sami budują domy i nie mają jeszcze postawionego ogrodzenia to każdego z kijem ganiają bo złodziej po Rockwoll'a i styropian przylazł. Bo to ich ziemia pod domek za ciężkie pieniądze, a rolnik to za free dostał i teraz hajs trzepie.
Szanujmy obie strony, bo nie zawsze znamy cały obraz sytuacji. A rolnik jeśli taki cwaniak i wymuszacz, to szybko mu się da pstryczka w nos w sądzie.
skarcity
18-06-2014, 15:26
Pisałem już wcześniej, ale widzę, że trzeba powtórzyć, bo niektórzy nie mogą zrozumieć.
Własność jest wartością prawnie chronioną. Nie można winić rolnika za to, że stanął w obronie swojej własności.
Tłumaczenie takich prawd podstawowych jest bez sensu, jeśli robisz to na forum fotograficznym, w wątku gdzie użala się nad swoją niedolą fotograf :-). Przecież ten zły rolnik zaatakował jednego z nas, fotografów weselnych. Tu prawo nie ma nic do rzeczy, gdy chodzi o interes grupy zawodowej.
Wierzycie Cejrowskiemu? To rzadkiej maści oszołom, z którego się śmieją wszyscy poważni podróżnicy, zwłaszcza w Ameryce Południowej. To disco polo w zakresie podróży i reportaży. Koleś tak naprawdę niewiele widział, a robi za eksperta i moralny autorytet. Litości.
Mógłbyś podać nazwisko jednego poważnego podróżnika, który się śmieje z Cejrowskiego? Jakieś publikacje, gdzie te kpiny można usłyszeć, przeczytać? Tak z ciekawości pytam.
Przypomnę tylko sens tego, co mowił Elanek: w Norwegii zaproszą cię na herbatę z uśmiechem, w Polsce wezwą policję, a na forach będą przekonywać, że warto strzelać, bo może masz gazrurkę, albo chcesz wydać bluzg.
Ale pieprzenie i manipulacja! Elanka w Norwegii na herbatę zaprosili po tym jak zdeptał im pole? A może w innej sytuacji?
Ale trochę mniej polskości, zawiści,a więcej życzliwości.
Proponuję akcję goń buraka polegającą na bojkocie polskiej żywności i kupowanie tylko żywności zagranicznej.
Wstyd to czytać, a co dopiero napisać...
Może już miał kilka sytuacji, że ktoś mu się pakuje w maki i tratuje wszytko dookoła, może kilka razy zwracał grzecznie uwagę co skutkowało wyzwiskami drugiej strony i tym razem postanowił wezwać policję?
Niemożliwe! To był przecież fotograf weselny, więc na pewno był miły, grzeczny i stał obok pola, a podły rolnik był pijany (bo to polski rolnik), i w upojeniu miał zwidy, że fotograf niszczy uprawy.
Za granicą też nie jest zawsze tak kolorowo, że wszyscy chętnie Ci pomogą za uśmiech, są zawsze życzliwi, na każdym kroku wyrozumiali nawet jak pakujesz im się na ich własność.
Tylko żeby o tym wiedzieć, to trzeba za tą granicą trochę pobyć, a nie znać ją z przekazów obcych (choć polskojęzycznych) mediów.
Pozdrawiam
Zaproponowali chłopu 200 zł. Najdroższa pszenica w Polsce kosztuje 1000 zł za tonę, więc zapłacić mu chcieli za 200 kg. Przy idealnej uprawie na świetnej glebie plon z 1 ha może wynieść nawet 10 ton. Czyli 50 x więcej niż zaproponowali ludziki. 1/50 z hektara to 200 m kw. Obsada kłosów na metr w świetnych uprawach to ok. 500 szt.
Zadeptali parę kłosów, niech będzie z 50-100 (ale to wielka ilość), chcieli zapłacić za 100 000 kłosów.
Rolnik nie chciał przyjąć odszkodowania tak około z 1000-2000 razy większego od faktycznych szkód.
Takiego by nie dostał nawet w amerykańskim sądzie :).
Tak tak elanek. Zarysuję Ci samochód gwoździem i zapłacę za szkodę równowartość zdartego lakieru. No ile może kosztować lakier z rysy 1mm x 500mm. 2 złote? 5 złotych ? Dostaniesz 20 zeta za ten lakier i powinieneś się cieszyć.
To jest dokładnie to samo co oni proponowali rolnikowi.
Tymczasem tak nie jest. Bo jest coś takiego jak naprawienie szkody z przywróceniem stanu poprzedniego. Jest to najlepsza opcja, żeby "szkodników" nauczyć rozumu. Jak przyjdzie delikwentowi poświęcić tydzień swojego czasu, na pierdołę wartą 50 złotych, to nauczy się myśleć............przed szkodą.
Mógłbyś podać nazwisko jednego poważnego podróżnika, który się śmieje z Cejrowskiego? Jakieś publikacje, gdzie te kpiny można usłyszeć, przeczytać? Tak z ciekawości pytam.
Nikt nie publikuje takich rzeczy bo nie chce mieć do czynienia z tym człowiekiem, za którym stoi telewizja, gdzie on te swoje wygłupy przedstawia, a naród się cieszy bo łyknął trochę egzotyki, na która by się nie odważył nigdy sam. Mam masę znajomych, którzy robią rzeczy dużo ciekawsze i wymagające odwagi niż Cejrowski, który za dużą kasę i z kamerą robi disco polo polskiego reportażu.
Powiem Ci kto się z niego śmieje - wszyscy. Oprócz narodowców i tych, co z wypiekami na twarzy czytają lub słuchają o tym jak selwa jest niebezpieczna :) i wielu innych bzdur.
Tak tak elanek. Zarysuję Ci samochód gwoździem i zapłacę za szkodę równowartość zdartego lakieru. No ile może kosztować lakier z rysy 1mm x 500mm. 2 złote? 5 złotych ? Dostaniesz 20 zeta za ten lakier i powinieneś się cieszyć.
To jest dokładnie to samo co oni proponowali rolnikowi.
Tymczasem tak nie jest. Bo jest coś takiego jak naprawienie szkody z przywróceniem stanu poprzedniego. Jest to najlepsza opcja, żeby "szkodników" nauczyć rozumu. Jak przyjdzie delikwentowi poświęcić tydzień swojego czasu, na pierdołę wartą 50 złotych, to nauczy się myśleć............przed szkodą.
Trochę chyba nie trafiłeś z porównaniem :), dla mnie trochę absurdalne i wymyślone na potrzebę dyskusji.
nikoniarz
18-06-2014, 15:42
A ja tam Wojtusia lubię oglądać :D Całkiem serio piszę...
skarcity
18-06-2014, 15:43
Nikt nie publikuje takich rzeczy bo nie chce mieć do czynienia z tym człowiekiem, za którym stoi telewizja, gdzie on te swoje wygłupy przedstawia, a naród się cieszy bo łyknął trochę egzotyki, na która by się nie odważył nigdy sam. Mam masę znajomych, którzy robią rzeczy dużo ciekawsze i wymagające odwagi niż Cejrowski, który za dużą kasę i z kamerą robi disco polo polskiego reportażu.
Powiem Ci kto się z niego śmieje - wszyscy. Oprócz narodowców i tych, co z wypiekami na twarzy czytają lub słuchają o tym jak selwa jest niebezpieczna :) i wielu innych bzdur.
Nie ma to jak merytoryczna odpowiedź na bardzo konkretne pytanie.. Brawo!
A tej telewizji, to się najbardziej boją poważni podróżnicy z Ameryki Południowej... Siała baba mak...
Trochę chyba nie trafiłeś z porównaniem :), dla mnie trochę absurdalne i wymyślone na potrzebę dyskusji.
Chciałem Ci tylko przekazać, że nie wystarczy oszacować, że zniszczonych zostało 500 kłosów i za nie zapłacić, tak jak nie wystarczy pokryć kosztów zdrapanej farby.
A ja tam Wojtusia lubię oglądać :D Całkiem serio piszę...
Skoro lubisz taką,,egzotykę'' to lepiej wybierz się do ZOO. Jak bym miał Cejrowskiego oglądać to musiał bym najpierw aviomarin zażyć :-)
Mam masę znajomych, którzy robią rzeczy dużo ciekawsze i wymagające odwagi niż Cejrowski, który za dużą kasę i z kamerą robi disco polo polskiego reportażu.
.
Skoro znasz masę to chociaż kilku ma stronę, blog itp.
Z ciekawości świata poczytam i w miarę możliwości będę szerzył wiedzę o nich, chyba że oni są z tych co robią to wyłącznie dla siebie.
salvdali
18-06-2014, 19:11
Tłumaczenie takich prawd podstawowych jest bez sensu, jeśli robisz to na forum fotograficznym, w wątku gdzie użala się nad swoją niedolą fotograf :-). Przecież ten zły rolnik zaatakował jednego z nas, fotografów weselnych. Tu prawo nie ma nic do rzeczy, gdy chodzi o interes grupy zawodowej.
To by tylko potwierdzało tezę, którą usłyszałem kiedyś od kolegi: ludzkość się na 3 rasy: białą, czarną i ślubniaków....
Nie sądziłem że dyskusja nad tym, że ktoś: wszedł na czyjąś posesję, dostał opiernicz i jest teraz zdziwiony może toczyć się przez 17 stron...
Taką sytuację jak opisał autor wątku mogę sobie wyobrazić w dowolnym miejscu kuli ziemskiej i (biorąc oczywiście pod uwagę, że sprawa została załatwiona słownie, a nie za pomocą agresji i siłowo) mieszanie do tego strzelb, ludzkości, polskości i Cejrowskiego jest trochę bez sensu. Wszystko zależy od konkretnego "egzemplarza" właściciela pola w tym przypadku :) No chyba, że na potrzeby dyskusji założymy, że wszyscy rolnicy we Francji, Niemczech Hiszpanii czy Greferbergerstanie (czy gdziekolwiek) są oczytanymi intelektualistami, którzy kulturalnie prosząc artykuują swoje racje i grzecznie proszą intruzów o opuszczenie należącego do siebie terenu.
A więc Panowie fotografowie, trzeba szukać, pytać o zgodę właściciela albo też wchodzić bez pytania i LICZYĆ SIĘ z tym że ktoś (wybrać dowolne): zaprosi na herbatę, uśmieje się i pogada, ręką pomacha albo dla odmiany: opierniczy, psem poszczuje, da po twarzy lub wezwie policję. I tyle. Każda sytuacja bez względu na miejsce sytuacji w takich okolicznościach mogłaby się chyba wydarzyć. Czyż nie?
nikoniarz
18-06-2014, 20:23
Skoro lubisz taką,,egzotykę'' to lepiej wybierz się do ZOO. Jak bym miał Cejrowskiego oglądać to musiał bym najpierw aviomarin zażyć :-)
Już ja sam wiem co będzie dla mnie lepsze... ;)
Widzę, że trudne i niewygodne pytania są skuteczne omijane przez niektórych.
Prosto: jak odróżnić parszywe zadupie od posesji, jeśli nie widać żadnych znaków posiadania czegokolwiek. 0 ogrodzenia, 0 tabliczki, 0 domu?
Drugie proste, do forumowych maczy lasów czy tam hektarów: nigdy nie zdarzyło się wam wejść na cudze pole? Choćby podczas wakacji, wyjazdów, turystyki, zwiedzania. Na 200% tak. Chcielibyście być potraktowani jak ten fotograf? Czy może wolelibyście ciut bardziej uprzejmą reakcję?
RobertMiernik
18-06-2014, 22:31
Ja też chętnie usłyszę trzy merytoryczne powody za opinią o Cejrowskim...
do forumowych maczy lasów czy tam hektarów: nigdy nie zdarzyło się wam wejść na cudze pole? Choćby podczas wakacji, wyjazdów, turystyki, zwiedzania. Na 200% tak. Chcielibyście być potraktowani jak ten fotograf? Czy może wolelibyście ciut bardziej uprzejmą reakcję?
Co prawda nie mam posesji i żadnych hektarów, ale przyznaję, zdarzyło mi się wejść na cudze pole.
Nie, nie chciałbym być potraktowany jak ten fotograf.
Tak, wolalbym bardziej uprzejmą reakcję.
Ja też chętnie usłyszę trzy merytoryczne powody za opinią o Cejrowskim...
Zadowole sie nawet dwoma;-)
Co prawda nie mam posesji i żadnych hektarów, ale przyznaję, zdarzyło mi się wejść na cudze pole.
Nie, nie chciałbym być potraktowany jak ten fotograf.
Tak, wolalbym bardziej uprzejmą reakcję.
Ty chyba jakiś dziwny człowiek jesteś... :wink:
skarcity
19-06-2014, 20:58
Zadowole sie nawet dwoma;-)
Nie będzie ani jednego. Prawdziwi podróżnicy z Ameryki Południowej boją się polskiej telewizji i się nie wypowiadają na temat Cejrowskiego, chociaż co niektórzy wiedzą, że Ci podróżnicy kpią z Cejrowskiego. Taki paradoks - podróżnicy kpią , ale nie kpią. Kolega Elanek też nie ujawni swoich znajomych podróżników, którym Cejrowski butów czyścić nie godzien, bo Oni cenią sobie anonimowość, pomimo tego, że osiągnęli wiele więcej niż Cejrowski. Ciekawe też jest to, że Elanek ma w wśród swoich znajomych wyjątkowo duże zagęszczenie wybitnych podróżników. Ale na forum napisać można z zasadzie wszystko...
Pozdrawiam
Ale na forum napisać można z zasadzie wszystko...
No właśnie...
RobertMiernik
19-06-2014, 22:28
I znów bez konkretów, mi nie przeszkadza, mogą być anonimowe konkrety, nie musicie nazwisko podawać.
Tak poza tym co osiąga taki anonimowy podróżnik - tzn o jakich osiągnięciach mówimy?
Nie będzie ani jednego. Prawdziwi podróżnicy z Ameryki Południowej boją się polskiej telewizji i się nie wypowiadają na temat Cejrowskiego, chociaż co niektórzy wiedzą, że Ci podróżnicy kpią z Cejrowskiego. Taki paradoks - podróżnicy kpią , ale nie kpią. Kolega Elanek też nie ujawni swoich znajomych podróżników, którym Cejrowski butów czyścić nie godzien, bo Oni cenią sobie anonimowość, pomimo tego, że osiągnęli wiele więcej niż Cejrowski. Ciekawe też jest to, że Elanek ma w wśród swoich znajomych wyjątkowo duże zagęszczenie wybitnych podróżników. Ale na forum napisać można z zasadzie wszystko...
Pozdrawiam
Znajomi podróżnicy, którzy śmieją się z Cejrowskiego są nawet na tym forum, może się wypowiedzą.
Wybitniejsi na pewno się nie ujawnią bo nie chcą trollerki na swoich blogach od wyznawców tego oszołoma, a on wyznawców ma krewkich.
Zobaczcie "osiągnięcia" podróżnicze Cejrowskiego, zwłaszcza z ostatnich 10 lat :). Takie rzeczy to robi moja znajoma, tyle, że ona nie ma budżetu z TV i bierze 3 letnią córkę.
Rozumiem, że uraziłem kogoś poprzez deprecjonowanie osiągnięc swojego idola. Może obdarłem go z magii? No bardzo mi przykro, ale jak Was ta stylistyka urzeka i się podoba to po co zmieniac cokolwiek?
Nie będzie ani jednego. Prawdziwi podróżnicy z Ameryki Południowej boją się polskiej telewizji i się nie wypowiadają na temat Cejrowskiego, chociaż co niektórzy wiedzą, że Ci podróżnicy kpią z Cejrowskiego. Taki paradoks - podróżnicy kpią , ale nie kpią. Kolega Elanek też nie ujawni swoich znajomych podróżników, którym Cejrowski butów czyścić nie godzien, bo Oni cenią sobie anonimowość, pomimo tego, że osiągnęli wiele więcej niż Cejrowski. Ciekawe też jest to, że Elanek ma w wśród swoich znajomych wyjątkowo duże zagęszczenie wybitnych podróżników. Ale na forum napisać można z zasadzie wszystko...
Pozdrawiam
Ba :) Oprocz tego ze ma ich na peczki, to sam tez jest wybitnym podroznikiem-gawedziarzem ;-)
RobertMiernik
19-06-2014, 22:33
Elanek przyłóż się, weź wypunktuj mi te trzy zdania bo dalej nie wiem o co chodzi a bardzo chętnie bym się dowiedział.
Znajomi podróżnicy, którzy śmieją się z Cejrowskiego są nawet na tym forum, może się wypowiedzą.
Wybitniejsi na pewno się nie ujawnią bo nie chcą trollerki na swoich blogach od wyznawców tego oszołoma, a on wyznawców ma krewkich.
Zobaczcie "osiągnięcia" podróżnicze Cejrowskiego, zwłaszcza z ostatnich 10 lat :). Takie rzeczy to robi moja znajoma, tyle, że ona nie ma budżetu z TV i bierze 3 letnią córkę.
Rozumiem, że uraziłem kogoś poprzez deprecjonowanie osiągnięc swojego idola. Może obdarłem go z magii? No bardzo mi przykro, ale jak Was ta stylistyka urzeka i się podoba to po co zmieniac cokolwiek?
Ok, Elanek - każda wioska ma swojego mędrca.
Pytanie było konkretne - z tej masy,co robi to za 100 zł, podaj 3-5, może być z 3 letnim dzieckiem.
Cejrowski, pomijając jego poglądy, ma jakieś członkostwo w niepolskich, dość elitarnych organizacjach, pewnie za łapówkę dostał, pewnie też Twoi znajomi mieli propozycję od nich, ale nie są mainstremowi i odmówili.
Póki co to jest gadka, że mój szwagier po 0,7 został podróżnikiem.
Ba :) Oprocz tego ze ma ich na peczki, to sam tez jest wybitnym podroznikiem-gawedziarzem ;-)
Widocznie na południu Polski, w małych miejscowościach, jest ich wylęgarnia.
Ja tylko tak przelotem, pozwolę sobie wrzucić kilka linków do ciekawych artykułów odnośnie pana WuCe ;)
http://tierralatina.blox.pl/2008/04/Cejrowski-klamie.html
http://tierralatina.blox.pl/2009/07/Cejrowski-prostuje-Krecac-jeszcze-bardziej.html
http://konradjestwrwandzie.wordpress.com/2008/09/18/cejrowski-klamie-2/
Myślę, że każdy wyciągnie własne wnioski z powyższych wpisów ;)
Poza tym... Proszę się zastanowić nad tytułem jednej z jego najbardziej poczytnych książek: "Gringo wśród dzikich plemion". Jedno zdanie i dwie, delikatnie mówiąc, kontrowersje ;)
Pozdrawiam i przepraszam za OT.
Znajomi podróżnicy, którzy śmieją się z Cejrowskiego są nawet na tym forum, może się wypowiedzą.
Wybitniejsi na pewno się nie ujawnią bo nie chcą trollerki na swoich blogach od wyznawców tego oszołoma, a on wyznawców ma krewkich.
Zobaczcie "osiągnięcia" podróżnicze Cejrowskiego, zwłaszcza z ostatnich 10 lat :). Takie rzeczy to robi moja znajoma, tyle, że ona nie ma budżetu z TV i bierze 3 letnią córkę.
Jakie osiągnięcia? On robi programy, które sprzedaje do TV. Znalazł sposób na życie jak wielu innych ludzi. Robią programy i je sprzedają. Chyba o to chodzi, że robić co się lubi i jeszcze żeby za to inni płacili. Ponadto, żadna TV nie kupi programu, jeśli wcześniej nie znajdzie reklamodawców, którzy kupią czas antenowy przed i po emisji programu. A skoro reklamodawcy się znaleźli to znaczy jest oglądalność.
Rozumiem, że uraziłem kogoś poprzez deprecjonowanie osiągnięc swojego idola. Może obdarłem go z magii? No bardzo mi przykro, ale jak Was ta stylistyka urzeka i się podoba to po co zmieniac cokolwiek?
Swojego?:wink:
Ja tylko tak przelotem, pozwolę sobie wrzucić kilka linków do ciekawych artykułów odnośnie Pana WuCe ;)
http://tierralatina.blox.pl/2008/04/Cejrowski-klamie.html
http://tierralatina.blox.pl/2009/07/Cejrowski-prostuje-Krecac-jeszcze-bardziej.html
http://konradjestwrwandzie.wordpress.com/2008/09/18/cejrowski-klamie-2/
Myślę, że każdy wyciągnie własne wnioski z powyższych wpisów ;)
Poza tym... Proszę się zastanowić nad tytułem jednej z jego najbardziej poczytnych książek: "Gringo wśród dzikich plemion". Jedno zdanie i dwie, delikatnie mówiąc, kontrowersje ;)
Pozdrawiam i przepraszam za OT.
Nie wiem, po co Ci "blagerze" się tak żołądkują. Chyba z zawiści, że ktoś zarabia na takich programach.
Nikogo nie obchodzi, że Cejrowski czasami mija się z prawdą (w sposób świadomy, czy z niewiedzy). Przynajmniej większości to nie obchodzi, tak samo jak to, ile prawdy było Krzyżakach, Trylogii Sienkiewicza lub "książkach podróżniczych" Alfreda Szklarskiego o przygodach Tomka Wilmowskiego.
Ludzie chcą słuchać opowieści, bez większego zagłębia się prawdę, gdyż oglądaj na co dzień wiadomość i tak nie są pewni co jest prawdą, a co nie. Chcą czymś zająć czas, dokładnie tak samo jak robili to jego przodkowie słuchając opowieści przekazywanych ustnie z pokolenia na pokolenie, historie wyssane często z palca.
Ponadto pisanie na tych blogach, że coś nie jest tak jak ktoś to opisał, że jest kłamstwo lub manipulacja nie jest takie oczywiste. Bo ja Ci opowiem jak jest w Warszawie, a zaraz wiele osób to zaneguje, bo jest inaczej. No bo jest inaczej. Inaczej jest z punktu wiedzenia pani kasjerki z biedronki, inaczej z punktu widzenia prezesa banku, a inaczej z punktu widzenia turysty.
Jakie osiągnięcia? On robi programy, które sprzedaje do TV. Znalazł sposób na życie jak wielu innych ludzi. Robią programy i je sprzedają. Chyba o to chodzi, że robić co się lubi i jeszcze żeby za to inni płacili. Ponadto, żadna TV nie kupi programu, jeśli wcześniej nie znajdzie reklamodawców, którzy kupią czas antenowy przed i po emisji programu. A skoro reklamodawcy się znaleźli to znaczy jest oglądalność.
A Doda nagrywa płyty, sprzedaje w dużych ilościach. Naród łyka to gówno i mlaska ze smakiem.
A Bukartyk za bardzo na szerokie wody nie wypływa. No cóż, nie ma takich cycków, tyłka i efektów na teledyskach. Reklamodawcy też wolą Dodę, Wiśniewskiego czy jakiegoś innego ludka.
Czyli Doda jest wspaniałym muzykiem, a Bukartyk jest do niczego? Przecież Doda się potrafi świetnie sprzedac, ma sposób na życie, robi to co lubi i jej płacą. Jest oglądalnośc.
Bob Dylan z filmie "Jeźdżcy Apokalipsy", poproszony o zagranie słabej, nie swojej piosenki na koncercie powiedział mniej więcej tak:
"To celuloza. Składnik trawy. Bydło to strawi, człowiek nie."
A Doda nagrywa płyty, sprzedaje w dużych ilościach. Naród łyka to gówno i mlaska ze smakiem.
A Bukartyk za bardzo na szerokie wody nie wypływa. No cóż, nie ma takich cycków, tyłka i efektów na teledyskach. Reklamodawcy też wolą Dodę, Wiśniewskiego czy jakiegoś innego ludka.
Czyli Doda jest wspaniałym muzykiem, a Bukartyk jest do niczego? Przecież Doda się potrafi świetnie sprzedac, ma sposób na życie, robi to co lubi i jej płacą. Jest oglądalnośc.
Bob Dylan z filmie "Jeźdżcy Apokalipsy", poproszony o zagranie słabej, nie swojej piosenki na koncercie powiedział mniej więcej tak:
"To celuloza. Składnik trawy. Bydło to strawi, człowiek nie."
Elanek, ten kto potrafi sprzedać byle g... milionom, stoi po prostu wyżej w ewolucji niż cała reszta.
Nie sztuką sztuka jest wyprodukować hiper-super coś. Sztuką jest to właśnie sprzedać. A jeszcze większą sztuką jest sprzedać g....
A Dylan jak wielu twórców, produkował również celulozę.
Cóż... wydaje mi się, ze jednak nie każdy ma podejście kolegi Freefly :) Czym innym jest beletrystyka, a czym innym coś aspirujące do miana reportażu <podobnie jest chyba z fotografią>
Np. kolega Robert chce się dowiedzieć, jakie są nieścisłości. Zatem chyba nie każdemu takie sprawy są obojętne.
Akurat w przytoczonych przeze mnie linkach, pan WuCe mija się z prawdą w sposób żenujący i oczywisty. Nie ma tutaj żadnego wartościowania w stylu: "moja wizja Warszawy jest inna, ale równie dobra, jak Twoja". Gdyby ktoś zaufał jego informacjom, w najlepszym razie zrobiłby z siebie <wstaw dowolne słowo>. W najgorszym, mogłoby się to źle skończyć już na miejscu.
Myślę jednak, że każdy ma prawo do własnej oceny. Szkoda tylko, że osoby, które próbują wyjaśnić nieścisłości wkradające się do wypowiedzi pana Wu, są deprecjonowane i nazywane np. "blagerami". Taka analogia...Jeśliby jakiś "celebryta" wypowiadał się na tematy fotograficzne z pozycji znawcy, a gadałby bzdury, sporo osób (np. na nikoniarzach) zaraz by to wytknęło. Tutaj mamy podobną sytuację i myślę, że istotniejszą. Ktoś wychowany na lekturze pism pana Wu może się nieźle potknąć na miejscu. Co nie oznacza, że pan Wu pisze źle. Pióro ma zaiste leciutkie :)
Edit. Ale pana WuCe szlag by trafił na miejscu, gdyby przeczytał porównanie swoich książek do przygód Tomka. Haha... świetnie to wyszło koledze mimo, że zupełnie niezamierzenie :)
Elanek, ten kto potrafi sprzedać byle g... milionom, stoi po prostu wyżej w ewolucji niż cała reszta.
Na pewno stoi wyżej, skoro w taki łatwy sposób oszukał cały ten plankton do wyrabiania PKB.
Niemniej uznaję takie działania za ogólnie szkodliwe i staram się niezbyt często w tym uczestniczyc, z różnym skutkiem zresztą :).
Nie sztuką sztuka jest wyprodukować hiper-super coś. Sztuką jest to właśnie sprzedać. A jeszcze większą sztuką jest sprzedać g....
No właśnie dla mnie wyprodukowac to jest sztuka. Coś unikalnego. Sprzedac za pomocą całej machiny marketingowej, rozwijającej się prężnie już ponad 50 lat, z tysiącami osób w odwodzie, to już nawet nie sztuka, tylko procedura. Może sztuką jest przekonanie przez wynalazcę tych, co tym handlują.
A Dylan jak wielu twórców, produkował również celulozę.
Miewał słabsze okresy, ale poniżej pewnego poziomu nie schodził.
Cóż... wydaje mi się, ze jednak nie każdy ma podejście kolegi Freefly :) Czym innym jest beletrystyka, a czym innym coś aspirujące do miana reportażu <podobnie jest chyba z fotografią>
Akurat w przytoczonych przeze mnie linkach, pan WuCe mija się z prawdą w sposób żenujący i oczywisty. Nie ma tutaj żadnego wartościowania w stylu: "moja wizja Warszawy jest inna, ale równie dobra, jak Twoja". Gdyby ktoś zaufał jego informacjom, w najlepszym razie zrobiłby z siebie <wstaw dowolne słowo>. W najgorszym, mogłoby się to źle skończyć już na miejscu.
Myślę jednak, że każdy ma prawo do własnej oceny. Szkoda tylko, że osoby, które próbują wyjaśnić nieścisłości wkradające się do wypowiedzi pana Wu, są deprecjonowane i nazywane np. "blagerami". Taka analogia...Jeśliby jakiś "celebryta" wypowiadał się na tematy fotograficzne z pozycji znawcy, a gadałby bzdury, sporo osób (np. na nikoniarzach) zaraz by to wytknęło. Tutaj mamy podobną sytuację i myślę, że istotniejszą. Ktoś wychowany na lekturze pism pana Wu może się nieźle potknąć na miejscu. Co nie oznacza, że pan Wu pisze źle. Pióro ma zaiste leciutkie :)
Jest to zabarwione podróżnicze "szoł" w wykonaniu Cejrowskiego dla przeciętnego oglądacza TV. Widz ma się dobrze bawić. Magia TV.
Ludzie oglądają codzienne wiadomości z kraju ze świata i w wielu bardziej bardziej poważnych sprawach są poddawani manipulacjom i okłamywani. Z premedytacją wprowadzani w błąd.
Jak już wspomniałem, ludzie chcą słuchać opowieści i to dostają.
A słowo "blagier" faktycznie niefortunnie zastosowane przeze mnie.
RobertMiernik
20-06-2014, 01:18
ech, jak panowie z linków zaczną pisać tak lekko jak Cejrowski to będzie można pogadać o ich sławie podróżniczej. Poziomu drugiego pana to nawet skomentować nie powinienem ale dawno 'w prasie' nie czytałem tulu bluzgów, które jednoznacznie niestety świadczą o poziomie piszącego.
Wydaje mi się, że problemy tych 'podróżników' z akceptacją programów Cejrowskiego wynikają tylko z jednego:
to nie są programy dokumentalne a podróżnicze, to pogawędki a nie reportaże...
Jeśli argumentem jest to, że nie podaje prawdziwych twardych faktów - to sorrki ale nie wiedziałem, że ktoś to ogląda dla faktów...
Podróżnik to osoba, która podróżuje, jeśli Ci antagoniści potrafią pochwalić się podobną do Cejrowskiego listą odwiedzonych miejsc, możemy pogadać o tym jakim jest marnym podróżnikiem a tak - cóż, przychylam się do opinii o zazdrości.
RobertMiernik
20-06-2014, 01:21
O matko ale zaspałem z odpowiedzią ;P
Tak to jest jak się strony nie odświeży ;)
P.S. A edycja dalej nie działa...
Hmmm... no skoro tak to rozróżniamy, to w porządku. Z drugiej strony... widziałem kiedyś na vod program WuCe. Był tam krótki moment o tym, jak się buduje dach z liści. Skoro została sfilmowana praca ludzi oraz komentarz do tego (że właśnie TAK się to robi), oglądający chyba rozumie, że faktycznie tak się to robi. Cóż... akurat również takie dachy robiłem i wiem, że to co było pokazane na filmie, było wierutną bzdurą. Zamiast liści toquilli, z którch takie dachy się robi, użyto jakiegoś zielska. Poza tym nawet go nie wysuszono, choć fakt, że pleciono dobrze. No ale jak to się ma do prawdy? Osobiście, gdy oglądam jakiś program, bądź czytam książkę i chcę się z nich czegoś dowiedzieć, to nie zależy mi na "pogawędkach" lub "opowiastkach", tylko faktach. Kolega Robert chciał przytoczenia czegoś odnośnie tego, jak pan WuCe mija się z prawdą. Czy wypowiedź na tematy wizowe w Ekwadorze nie spełnia tego kryterium?
Możliwe, że piszącymi kieruje zazdrość. Być może, nie mnie to oceniać. Dobrze jednak, że punktują nieścisłości, prawda? Przecież na tym forum dzieje się to codziennie w tysiącu tematów. Dlatego jest ono wartościowe, bo można się czegoś dowiedzieć. Skoro pan WuCe robi za autorytet odnośnie Am. Płd., to wypadałoby trzymać jakiś poziom chyba...
Ale ten OT poszedł już chyba za daleko.
Pozdrawiam i miłej nocy życzę :)
RobertMiernik
20-06-2014, 01:42
Kluczowe chyba jest to, że oglądasz żeby się dowiedzieć. Moim zdaniem błędnie szukasz źródła wiedzy. To tak jakby uczyć się przetrwania w dziczy od Grylsa...
W każdym razie ja nigdy nie traktowałem tych programów jako naukowych stąd nieporozumienie.
//...telefonowane...//
Czy Cejrowski jest chociaż rolnikiem?
W każdym razie ja nigdy nie traktowałem tych programów jako naukowych stąd nieporozumienie.
No i od tego trzeba zacząć. Te programy nawet nie starają się być dokumentalne. Często stosują spore "uproszczenia" jak to co kolega wyżej zacytował. Przecież dla nas, różnica jeżeli chodzi o liście jest niewielka. A może, tam gdzie on był, robi się to inaczej? Może to dach o innym przeznaczeniu, na krócej? To jak go pletli może było najważniejsze, a to zrobili dobrze?
Tego typu zabiegi są zupełnie normalne. Pooglądaj discovery, to zobaczysz ściemy, zrealizowane za kilkudziesięciokrotnie większe pieniądze ;)
@ Kurtz - Haha, dobre :) Ponoć ma kilkanaście (więcej?) hektarów w Ekwadorze, więc chyba jest :D
edit I. ja jednak nie mogę się pogodzić z tym, że ktoś usiłuje być wyrocznią odnośnie jakiegoś tematu, a mija się w rażący sposób z prawdą. Przeca gdyby tutaj na forum taki człek wystąpił i prawił bzdurne morały na tematy fotograficzne, to byśta go zjedli żywcem :)
edit II. Odnośnie tego dachu nieszczęsnego.. Być może, ale jest to bardzo mało prawdopodobne.
@ Robert - tak właśnie myślałem, że nieporozumienie może wynikać z rozbieżności definicji. Zatem niech każdy po prostu sam oceni, na czym mu zależy czytając/oglądając pana WuCe. No i że warto jednak podchodzić do tego z ostrożnością...
Coby nie było OT.
Fatalnie ten rolnik się zachował :) <ale może miał faktycznie zły dzień?>
edit I. ja jednak nie mogę się pogodzić z tym, że ktoś usiłuje być wyrocznią odnośnie jakiegoś tematu, a mija się w rażący sposób z prawdą. Przeca gdyby tutaj na forum taki człek wystąpił i prawił bzdurne morały na tematy fotograficzne, to byśta go zjedli żywcem :)
To WuCe sam obwołał się "ałtorytetem" lub jak wolisz wyrocznią jakiegoś tematu?
Zrobione z niego znawcę, a on po prostu nie wyprowadza nikogo z błędu, bo ma z tego wymierne korzyści.
Cóż... styl jego wypowiedzi sugeruje, że uważa się za autorytet. Chyba nie jest to uczciwe szczególnie, że na jego stronie jest informacja o organizacji wycieczek po Am. Płd.. Chcielibyście mieć przewodnika, który będzie przekazywał tak nierzetelne informacje?
Wynoszenie się nad innych, brak szacunku względem lokalnej ludności, niewielka wiedza merytoryczna, wprowadzanie w błąd czytelników/widzów... Jeśli o mnie chodzi, to "lekko" dyskwalifikujące kogoś uważanego za autorytet (niezależnie od tego, kto go nim obwołał).
Kolega Robert chciał 3 konkrety, gdzie WuCe mówi rzeczy niezgodne z prawdą. W podanych linkach jest tego aż nadto (również w komentarzach). I chyba nie warto czepiać się emocjonalnej warstwy wypowiedzi adwersarzy WuCe. Nie bardzo rozumiem, czemu teraz inni tak bronią jego programów/książek twierdząc, że jest to prosta rozrywka, nie mająca dawać żadnych realnych korzyści, jeśli chodzi o wiedzę. Filmik, na którym sam WuCe się wypowiada, pogrąża go całkowicie.
Co do tego, że pan WuCe jest podróżnikiem, zwiedził mnóstwo krajów, ma świetny styl pisania (dla niektórych) oraz potrafi zarabiać pieniądze na swojej twórczości oraz promocji siebie - całkowicie się zgadzam. Wydaje mi się jednak, że kolega Elanek nie o tym pisał i nie to było powodem sprzeczki z nim.
blaise1973
20-06-2014, 08:19
Może mnie ktoś oświeci - wy nadal rozmawiacie o wejściu z aparatem i klientami w pole maku? Bo jeśli tak, to mój popcorn musiał być z czegoś innego niż kukurydza, a cola w butelce po żytniej:)
Moze przygotowuja paparazziego na wejscie na pole w Ekwadorze...
jeśli Ci antagoniści potrafią pochwalić się
Mi? Ale dlaczego akurat mi?
Cóż... styl jego wypowiedzi sugeruje, że uważa się za autorytet. Chyba nie jest to uczciwe szczególnie, że na jego stronie jest informacja o organizacji wycieczek po Am. Płd.. Chcielibyście mieć przewodnika, który będzie przekazywał tak nierzetelne informacje?
Wynoszenie się nad innych, brak szacunku względem lokalnej ludności, niewielka wiedza merytoryczna, wprowadzanie w błąd czytelników/widzów... Jeśli o mnie chodzi, to "lekko" dyskwalifikujące kogoś uważanego za autorytet (niezależnie od tego, kto go nim obwołał).
W domyśle (broniąc go) obwołało go tu sporo osób. Ja myślę, że to jednak z powodu jego publicystyki politycznej, z którą zapewne się zgadzają, a nie podróżniczej, której jak się okazało nie weryfikowali.
Nie bardzo rozumiem, czemu teraz inni tak bronią jego programów/książek twierdząc, że jest to prosta rozrywka, nie mająca dawać żadnych realnych korzyści, jeśli chodzi o wiedzę.
Po tym jak ujawniłeś "nieścisłości" z wielkiego podróżnika stał się twórcą rozrywki :).
Może chodzi o to, kto dla kogo jest podróżnikiem - definicja, osiągnięcia, warunki w jakich się działa.
Jak ktoś jedzie z karawaną obsługi, za dużą kasę, to dla mnie jest zamożną osobą podróżującą.
Może to i dla kogoś jest to jakiś wyznacznik, ale ktoś kto choć ociupinkę siedzi w podróżach to wie, że za niewielką kasę można dotrzeć do wspaniałych miejsc, przeżyć wiele ciekawych rzeczy i napisać o tym po ludzku, a nie po sienkiewiczowsku, przy okazji wtrącając politykę :).
Raczej chylę czoła przed Kingą Choszcz, nie przed Cejrowskim.
I wolę posłuchać o przeganianiu niedźwiedzia za pomocą manierki ;) niż o niebezpiecznej selwie.
Moze przygotowuja paparazziego na wejscie na pole w Ekwadorze...
To z troski właśnie o niego, bo rady WC mogłyby się okazać nieprecyzyjne.
Mi? Ale dlaczego akurat mi?
:)
@Elanek...
Ale podkręcasz, gaduło ;) Selwa też jest niebezpieczna. Ale chyba da się tam przetrwać bez sposobów opisanych przez WuCe ;)
Ale skoro już o podróżnikach mowa, pozwolę sobie wrzucić linki do stron ludzi o których pewnie mało kto wie, a którzy mogą być wspaniałą inspiracją do podróży. Coby nie było, tylko Pana Olka znam z tego towarzystwa, więc żadna to prywata.
http://aleksanderdoba.pl/
http://www.hitchhiketheworld.com/
http://www.kozok.eu/pl/index.php
http://www.kontynenty.net/
A żeby nie było OT. Kraje, gdzie jest bardzo rozwinięte poczucie własności, gdzie można zobaczyć tysiące kilometrów ogrodzeń, są dość męczące do życia na dłuższą metę... Dopiero po pobycie tam zdajemy sobie sprawę, jaka Polska jest cudowna. Z lasami i polami, gdzie można wejść bez stresu, że ktoś człeka zastrzeli/cośtamzrobi. ;)
@Elanek...
Ale podkręcasz, gaduło ;) Selwa też jest niebezpieczna. Ale chyba da się tam przetrwać bez sposobów opisanych przez WuCe ;)
No dobra, miesiąc mnie nie było, jadu się we mnie nazbierało i nie było go gdzie upuścić :). Poprawię się.
A żeby nie było OT. Kraje, gdzie jest bardzo rozwinięte poczucie własności, gdzie można zobaczyć tysiące kilometrów ogrodzeń, są dość męczące do życia na dłuższą metę... Dopiero po pobycie tam zdajemy sobie sprawę, jaka Polska jest cudowna. Z lasami i polami, gdzie można wejść bez stresu, że ktoś człeka zastrzeli/cośtamzrobi. ;)
Tyle w temacie.
drhardware
20-06-2014, 10:15
A ja chciałbym dorzucić jeszcze fotografa i podróżnika , Bartka Pogodę. http://bartpogoda.net/ (http://bartpogoda.net/)Kiedyś zaczytywałem się relacjami z podrózy po Japonii i tuktukiem po Chinach. Nie mówiąc juz o zdjęciach z podróży.
skarcity
20-06-2014, 11:25
W domyśle (broniąc go) obwołało go tu sporo osób. Ja myślę, że to jednak z powodu jego publicystyki politycznej, z którą zapewne się zgadzają, a nie podróżniczej, której jak się okazało nie weryfikowali.
Po tym jak ujawniłeś "nieścisłości" z wielkiego podróżnika stał się twórcą rozrywki :).
Może chodzi o to, kto dla kogo jest podróżnikiem - definicja, osiągnięcia, warunki w jakich się działa.
Jak ktoś jedzie z karawaną obsługi, za dużą kasę, to dla mnie jest zamożną osobą podróżującą.
Może to i dla kogoś jest to jakiś wyznacznik, ale ktoś kto choć ociupinkę siedzi w podróżach to wie, że za niewielką kasę można dotrzeć do wspaniałych miejsc, przeżyć wiele ciekawych rzeczy i napisać o tym po ludzku, a nie po sienkiewiczowsku, przy okazji wtrącając politykę :).:)
Czyli nikt WC nie stawia jako autorytet tylko Ty się tego domyśliłeś? I tak właśnie wygląda "merytoryczna" dyskusja wg Ciebie. :-) Dodatkowo deprecjonujesz dyskutantów sugerując, że znają WC tylko z powodów politycznych, a nie jego osiągnięć podróżniczych. Do obecnej chwili nie podałeś ani jednego nazwiska prawdziwych podróżników, których masz tak wielu wśród swoich znajomych. Lejesz wodę waść.
Śmieszne jest też twierdzenie, że podróżnikiem jest ten kto jeździ za niewiele pieniędzy, ten co za duże już nie, Bzdet! Zarzucasz "domyślnym" gloryfikatorom WC, że nie zweryfikowali jego dokonań podróżniczych, ale jakbyś sam zweryfikował, to stosując kryterium kosztów sam byś musiał uznać, WC był prawdziwym podróżnikiem. Przez wiele lat jeździł za grosze, bez telewizji itp. Dopiero jak coś osiągnął i miał co sprzedać telewizji, to ta zaczęła sponsorować jego wyjazdy.
Jeśli dobrze pamiętam, to pierwszy bilet do Ameryki WC kupił sprzedając pralkę, a starczyło na bilet w jedną stronę. Wsiadł do samolotu i tak zaczęła się jego kariera. Ciekawe czy Ty miałbyś tyle jaj, żeby tak zrobić? Bo krytykować łatwo.
Historyjki o przeganianiu niedźwiedzia manierką jakoś mnie nie powalają. Słyszałem o przegonieniu gwizdkiem, czy lampą błyskową... Choć od razu przyznam, że nie chciałbym przeganiać niedźwiedzia w żaden sposób :-)
Nadal czekam na przykłady prawdziwych podróżników i info o ich dokonaniach. Oczywiście powinni to być Twoi znajomi np sąsiad, brat, swat itp, a nie Australijczyk, o którym przeczytałeś w internecie.
Pozdrawiam
A nie lodówkę? ;)
Choć od razu przyznam, że nie chciałbym przeganiać niedźwiedzia w żaden sposób
Rozsądny człowiek raczej by się bał wkurzyć niedźwiedzia. Odważny, rzuciłby się na niego tylko z nożem, jak Old Shatterhand. Przynajmniej z perspektywy wygodnej ciepłej kanapy tak to wygląda.
A nie lodówkę? ;)
Rozsądny człowiek raczej by się bał wkurzyć niedźwiedzia. Odważny, rzuciłby się na niego tylko z nożem, jak Old Shatterhand. Przynajmniej z perspektywy wygodnej ciepłej kanapy tak to wygląda.
Taa.....
sOx2CIR7KIw;-)
WC był prawdziwym podróżnikiem.
Był - kluczowe słowo. Nikt nie zaprzecza. A teraz jest taką Dodą w tej branży.
Jeśli dobrze pamiętam, to pierwszy bilet do Ameryki WC kupił sprzedając pralkę, a starczyło na bilet w jedną stronę.
Brakło mu do biletu, lodówka należała do matki.
Ciekawe czy Ty miałbyś tyle jaj, żeby tak zrobić? Bo krytykować łatwo.
Zawsze pada ten koronny argument :).
Łatwo krytykować oczywiście, ale jakże trudno być odpornym na argumenty, choćby podane w linkach Fenrira, gratuluję bardzo.
Historyjki o przeganianiu niedźwiedzia manierką jakoś mnie nie powalają.
A mnie tak.
Nadal czekam na przykłady prawdziwych podróżników i info o ich dokonaniach. Oczywiście powinni to być Twoi znajomi np sąsiad, brat, swat itp, a nie Australijczyk, o którym przeczytałeś w internecie.
Taaak, żebyś im zaczął na blogach trollować z innymi zwolennikami wielkiego podróżnika WC? Przecież nikt publicznie się do tego nie przyzna, że podśmie****e się z WC, bo by się naraził na niezłą falę nienawiści. I to bezinteresownej.
Zacznij może gdzieś bywać, jakieś spotkania, festiwale, załóż konto na Couchsurfingu czy BeWelcome, gość podróżników i zobaczysz jakie to łatwe :). Sami się zjawiają. Nawet mam zameldowanego w domu jednego niezłego obieżyświata :).
Oprócz tego, druga zameldowana osoba w moim domu - moja żona, przejechała samotnie stopem Australię, Nową Zelandię i całą Azję Południowo-Wschodnią, nie mówiąc o króciutkich wycieczkach dookoła Europy, Nordkapp, Gruzja, Armenia i wiele innych. To nie były wysokobudżetowe podróże z kamerą i obsługą od hotelu do hotelu :). Trafiała w miejsca, gdzie nie trafiają turyści, bo trudno się wyrwać z machiny przejmującej turystów i przekazującej ich w kolejne ręce, w miejsca, gdzie dogadać się da tylko na migi.
I wiele jeszcze przed nią i przede mną.
O sobie nie wspominam bo pikuś jestem przy nich.
Podróżnicy to otwarte i ciekawe środowisko. Mili ludzie. Tolerancyjni. Może WC kiedyś też taki był, kto wie?
Rozsądny człowiek raczej by się bał wkurzyć niedźwiedzia. Odważny, rzuciłby się na niego tylko z nożem, jak Old Shatterhand. Przynajmniej z perspektywy wygodnej ciepłej kanapy tak to wygląda.
Leżąc na wygodnej kanapie również można skonfrontować to co mówi WC z innymi podróżnikami, prawda. Jak widać większości to wystarcza co on mówi i chyba nawet nie zależy im czy to kolorowana prawda, czy tylko trochę nie do końca prawda. Ważne żeby reklamy zobaczyli w TV.
skarcity
20-06-2014, 14:35
Był - kluczowe słowo. Nikt nie zaprzecza. A teraz jest taką Dodą w tej branży.
Był, i przekuł to na sukces ekonomiczny. To nic złego. To jak robić zdjęcia dla przyjemności a po czasie zacząć robić zlecenia komercyjne. To nic złego. Czyjś sukces ekonomiczny mnie z reguły cieszy (za wyjątkiem złodziei), widzę że niektórych nie.
Taaak, żebyś im zaczął na blogach trollować z innymi zwolennikami wielkiego podróżnika WC? Przecież nikt publicznie się do tego nie przyzna, że podśmie****e się z WC, bo by się naraził na niezłą falę nienawiści. I to bezinteresownej.
Proszę, nie oceniaj mnie swoją miarą.
Nawet mam zameldowanego w domu jednego niezłego obieżyświata :).
Oprócz tego, druga zameldowana osoba w moim domu - moja żona, przejechała samotnie stopem Australię, Nową Zelandię i całą Azję Południowo-Wschodnią, nie mówiąc o króciutkich wycieczkach dookoła Europy, Nordkapp, Gruzja, Armenia i wiele innych. To nie były wysokobudżetowe podróże z kamerą i obsługą od hotelu do hotelu :).
Wreszcie merytoryczna odpowiedź! Gratuluję. Ja przy Was to ciapa w kwestii podróży, ale mam wątpliwości czy możecie się stawiać wyżej od Cejrowskiego. Jednak na zwykłego obywatela to świetny wynik. Gratuluję.
Oczywiście przyjmuję, że jeśli jakaś telewizja chciałaby nawiązać współpracę z Twoją lepszą połową, to kategorycznie odmówi, bo jeździć za kasę telewizji to hańba?
Pozdrawiam
Ja przy Was to ciapa w kwestii podróży, ale mam wątpliwości czy możecie się stawiać wyżej od Cejrowskiego. Jednak na zwykłego obywatela to świetny wynik. Gratuluję.
Ja też ciapa jestem.
Moja żona nikogo nie ocenia. Ja się w to bawię :), nie interesują ją te dyskusje.
Nie trzeba grać w nogę na poziomie LM by krytykować ewidentnie słabą grę jakiejś drużyny, założenia taktyczne czy widoczne olewanie na boisku.
Oczywiście przyjmuję, że jeśli jakaś telewizja chciałaby nawiązać współpracę z Twoją lepszą połową, to kategorycznie odmówi, bo jeździć za kasę telewizji to hańba?
Takich ludzi jak moja żona w tym kraju są setki. Z uczelnianych klubów turystycznych całe hordy ludzików przemierzają stopem Europę, Azję i to też nic takiego.
Hańbą jest mówić głupoty, w zasadzie będąc tego świadomym. Hańbą jest sporo zachowań WC. Tyle.
Fajnie, że potrafi się sprzedać, że płacą mu za to co robi. Ale nie jest on jakimś alfą i omegą, tym bardziej fajnym punktem odniesienia. Od jakiegoś czasu robi za przykład, ale ten zły.
Wydaje mi się, że hańbą jest mówić rzeczy, które są po prostu nieprawdziwe. A już kreować się na autorytet i mówić takie rzeczy, to ostatnia rzecz ;)
I chyba o to chodzi "podróżnikom", którzy mają krytyczny stosunek do WuCe.
Zresztą, słowo "podróżnik" jest takie jakieś napuszone. Kolega siedzący przynajmniej 6 miesięcy w roku w parku Madidi (od 8 lat) i robiący tam zdjęcia zawsze sie uśmiecha i mówi, że jest prostym turystą :) Notabene, może ktoś widział wystawę Mileniusza w Poznaniu?
A stopniowanie, kto jest lepszym podróżnikiem już zupełnie sensu nie ma. Parafrazując Alexa Lowe można powiedzieć, że najlepszym podróżnikiem jest ten, kto czerpie z tego najwięcej przyjemności.
Może wróćmy do tych maków? Bo Monte Cassino sie robi...
Edit. Oo, widzę, że podobne mamy zdanie odnośnie tej "hańby" straszliwej ;)
No i wychodzi na to, że robienie za zagranicznego kloszarda na antypodach to jest najlepsza forma podróżowania.
A ci, których stać na wynajęcie miejscowego kierowcy na miesiąc z samochodem, to żadni podróżnicy.
Co kto lubi.
Kolega Freefly może zna wspaniałego polskiego podróżnika Kazimierza Nowaka? Albo innego niesamowitego człowieka Raymonda Maufrais, na podstawie którego pamiętników wydano książkę "Zielone piekło"?
Wg definicji kolegi (notabene bardzo niekulturalnej) byli zupełnymi kloszardami.
Gdy już uda sie zapoznać z jedną bądź obiema książkami o ich życiu, proszę sobie powiedzieć, do czego potrzeba większej odwagi. Do realizowania pasji na sposób ww. "kloszardów", czy do komfortowego podróżowania z zasobnym portfelem.
Bo to chyba właśnie odwaga i pasja są tutaj kryterium.
Bez odbioru ;)
Odwagi to trzeba do wyjscia z domu, tylko tyle i az tyle. A czy to bedzie wersja a'la kloszard czy wersja a'la paris hilton to kogo to tak naprawde obchodzi?
W definicji slow podroz i podroznik nie ma ani grama informacji o tym w jaki sposob ma sie ta rzeczona podroz odbywac, jedyne co sugeruje slownik to odleglosc (czyli daleko). Tyle. Moja kobieta nie byla tylko na biegunie polnocnym i w Australii, na dodatek nie robila wycieczek jak kloszard - czy to znaczy, ze jest be bo lubi miec wygodnie?
Moze niech moderatorzy wydziela temat o podrozach i WC bo to juz 100 lat temu zboczylo z torow polno-rolniczo-slubniakowych.
HAHA :D
ALe się rozpisaliście :D
Autor chciał się dowiedzieć co zrobić w danej sytuacji a tu mu teraz o jakiś miedzach, strzelaniu i cejrowskim piszą :D
A autor milczy :P
No i wychodzi na to, że robienie za zagranicznego kloszarda na antypodach to jest najlepsza forma podróżowania.
Jeśli to chamskie porównanie miało mnie czy moją żonę obrazic, to się nie uda. Spływa to po mnie jak woda po kaczce. Wzbudza ono jedynie moje politowanie dla bogatego pańcia z Warszawy, który to powiedział. Można by mu tłumaczyc wiele, ale on i tak nie zrozumie. Nawet jak kupi sobie trzecie Porsche i kolejne hektary ziemi to go to nie odmieni, z mentalnej wsi się nie można uciec, a pieniądz zawsze będzie bogiem i wyznacznikiem wartości.
Stopem podróżuje wiele ludzi, z wielu zamożnych krajów, spotykam wielu Niemców, Francuzów, nauczyliśmy kiedyś Australijczyka robiącego podróż dookoła świata i mu się spodobało. To podróżowanie jest niesamowite. Piękne i autentyczne. Piękne jest to też, że spotyka się bardzo ciekawych ludzi - tak panie freefly, buraki na stopa nie zabierają!
Można by wiele napisac, o tym co może człowieka spotkac pięknego w takiej podróży. Coś lokalnego, autentycznego. To nie hotel, opłacona wycieczka, przejażdżka na wielbłądzie, zdjęcie z niedźwiedziem, występ zespołu flamenco w knajpie... Coś więcej. Ale po co pisac, skoro i tak nie zrozumiesz.
A ci, których stać na wynajęcie miejscowego kierowcy na miesiąc z samochodem, to żadni podróżnicy.
Podróżnicy. Przecież nie powiedziałem, że nie. Można też pojechac własnym, czasem tak robimy, w zależności od kraju i celu. Albo bierzemy oszczędne autko na długie trasy, albo czasem terenówkę na bliższe tereny i gorsze drogi. Czasem wynajmujemy coś na miejscu. Myślimy też o zakupie starego kampera. Kilku znajomych tak też podróżuje, i... zabiera ludzi na stopa, żeby sobie pogadac z ciekawymi ludżmi.
Choc nie jesteśmy bogaci, to totalnymi kloszardami nie jesteśmy chyba. Staramy się jakoś wiązac koniec z końcem i co jakiś czas gdzieś wyskoczyc, nie wydając masy pieniędzy na rzeczy naszym zdaniem niepotrzebne.
Co kto lubi.
To po co starac się obrażac kogoś, zwłaszcza ze względów finansowych?
Moja kobieta nie byla tylko na biegunie polnocnym i w Australii, na dodatek nie robila wycieczek jak kloszard - czy to znaczy, ze jest be bo lubi miec wygodnie?
Dziękuję za kolejnego kloszarda, wydawałeś się bardziej sympatyczny niż freefly...
Nigdzie nie napisałem, że Twoja kobieta jest be. Nigdzie.
Dziękuję za kolejnego kloszarda, wydawałeś się bardziej sympatyczny niż freefly...
Nigdzie nie napisałem, że Twoja kobieta jest be. Nigdzie.
Oj elanek, elanek...
Nigdzie nie napisalem, ze Ty napisales cos takiego - to byla wrzutka do ogolu bo dyskusja idzie od dawna w bardzo dziwna strone.
Chodzi mi o to, zeby nie licytowac sie kto jest 'wiekszym' podroznikiem (czy ten co ma kase, czy ten co jest kloszardem :twisted:, czy ten co ma bloga, czy ten co pokazuje sie w TV, czy ten co jest w grupach podrozniczych, czy ... <tu sobie wpisac cokolwiek>) bo to nie ma najmniejszego sensu.
Kazdy kto wychodzi z domu i robi cos ze swoim zyciem, rozwija swoja pasje (w tym przypadku podrozowanie) zasluguje na szacunek (czyli Twoja zona, moja kobieta, nawet nasz sionski i chlopaki z GKJ co jezdza co chwila gdzies po Europie, do tego ogrom innych ludzi - w tym WC). Najwiekszym podroznikiem jest ten co stara sie jak najwiecej czasu spedzac w podrozy (i nie mowie tu o przedstawicielach handlowych :twisted:) i zrobi wszystko, zeby wyrwac sie z chaty (oczywiscie, jak wszedzie, sa wyjatki, ale o tym na koncu).
Robert wspomnial o survivalu i Gryllsie - Bear zniszczylby tutaj pewnie wszystkich swoja wiedza survivalowa, ale jego progz to nie jest poradnik - jest po to, zeby sie sprzedawal, a nie zeby ktos uczyl sie jak przetrwac (od tego macie Strouda i Mearsa i innych herbatnikow). Sam wielkorotnie w roznych miejscach widzialem jak jezdza Gryllsowi po rajtkach bo to robi zle, tamto robi zle, to i tamto bylo glupie... Trzeba podziekowac ludzkosci, ze takie rzeczy sie sprzedaja. Telewizja w 99% przypadkow to nie jest instytucja naukowa, telewizja (nawet NatGeo i Animal Planet i BBC i insze) to instytucja, ktora ma zarabiac kase. To samo dotyczy TVP i programu WC (czy gdzie to teraz leci). Jedne telewizje skupia sie na rozrywce, drugie na rzetelnej wiedzy ale na koncu i tak najwazniejsze sa slupki prezentowane przed prezesem.
Oczywiscie jezeli ktos mocno rozmija sie z prawda to trzeba to prostowac (przypomne Ci, ze sam Cie prostowalem jak pisales milion lat temu o Tybecie) ale jezeli sa to naprawde istotne rzeczy (np. wizy, a nie kurna czy do budowy dachu uzyto lisci marychy czy lisci palmowych)...
Pamietacie Lisiewskiego (czy jak mu tam bylo)? Tego ziutka co chcial przeplynac Morze Czerwone? To takie rzeczy trzeba pietnowac.
A Wam na koniec sugeruje mniej spinek, spotkajcie sie na piwie, wymiencie historyjkami podrozniczymi i wszystko sie uspokoi, bo pozniej sa takie akcje, ze ktos wbije na pole i jest afera na caly kraj (a nikt nie jest bez winy).
A Wam na koniec sugeruje mniej spinek, spotkajcie sie na piwie, wymiencie historyjkami podrozniczymi i wszystko sie uspokoi, bo pozniej sa takie akcje, ze ktos wbije na pole i jest afera na caly kraj (a nikt nie jest bez winy).
Tak naprawdę, mimo, że mam w nosie, co sądzą o mnie niektórzy, to trudno nie zareagowac chocby na wyzwiska od kloszardów. Przecież to niesamowite chamstwo, choc raczej świadczy to o człowieku, który to wypowiada. Trudno. Całe szczęście, że buraki na stopa nie biorą. Nie biorą też nie buraki, ale biorący to fajni ludzie.
Nie przeżyłbym większości fajnych przygód i nie spotkał super ludzi, gdybym przemieszczał się od hotelu do hotelu za pomocą samochodu.
Każda forma podróżowania jest dobra. Korzystam z większości. I nigdzie nie powiedziałem, że czyjaś jest gorsza, tylko, że niektóre bardziej cenię :).
Slowo kloszard nie niesie w sobie zadnego negatywnego przekazu tak naprawde - ot wloczega bez domu i pracy. Raczej smutek i zal, ze komus w zyciu nie wyszlo ;) Na pewno lepsze to niz pisac, ze ktos podrozuje jak zul ;) bo to juz jest niemile i powinno zostac ukarane. Ale ok, nie ma co tu rozbijac sie o definicje slownikowe. Ja tylko nie chce, zeby sugerowac, ze jakas forma podrozowania jest lepsza lub gorsza bo:
Każda forma podróżowania jest dobra.
I tej wersji sie trzymajmy. Amen, pis, low, etc ;) Z tej okazji ide do roboty (i to do Hyatt on the Bund, nie bijcie :razz:) :cry:
Slowo kloszard nie niesie w sobie zadnego negatywnego przekazu tak naprawde - ot wloczega bez domu i pracy. Raczej smutek i zal, ze komus w zyciu nie wyszlo ;)
No nie wierzę, że pisząc "kolszard" miałeś na myśli definicję na potrzebę sytuacji szybciutko ściągniętą z sjp :). Funkcjonuje to nieco inaczej w potocznym obrocie.
Jeśli tak oceniasz podróżujących stopem, to tylko mi Cię żal bo naprawdę wydawałeś mi się fajnym człowiekiem. Ale pewnie każdy z nas jest inny niż tu na forum pokazuje :).
Napisalem Ci PW, zeby nie robic tutaj wiekszego syfu niz jest. Koncze w tym watku. Jakby ktos cos ode mnie chcial to wiecie gdzie mnie znalezc.
velaskez
21-06-2014, 21:39
Ten temat dalej jest o rolnictwie? :-P
... Powiedziałem mu że skoro to jego teren to powinien go w pewien sposób oznakować i ... Skąd miałem wiedzieć ze teren na jego ziemię jest wzbroniony?...
Powinien postawić płot z drutu kolczastego i działka samostrzelne ?
Czy na drzwiach do mieszkania masz tabliczkę "obcym wstęp wzbroniony !" ?
Ciekawy wątek o polu maku. Czytam i czytam i stwierdzam, że jestem idiotą. Narodziło się w banalnej sprawie mnóstwo pytań i setki rad. Pytać o zgodę - nie pytać, wchodzić - nie wchodzić, pozwalać - nie pozwalać, strzelać do intruzów - nie strzelać.
Zastanawiam się czy jest się nad czym w ogóle zastanawiać i gdzie tkwi problem. Problemu moim zdaniem nie ma wcale, są jedynie proste, niezaprzeczalne fakty będące wynikiem prostej zasady: przyczyna - skutek. Wchodząc na pole kolega wziął na siebie odpowiedzialność za stworzenie przyczyny (nie ma znaczenia jakie były przesłanki) i doprawdy nie rozumiem dlaczego tej odpowiedzialności nie bierze jeśli chodzi o skutki. To zwykłe rozumowanie etyczne w oparciu o logikę z jaką każdy z nas zetknął się w szkole. W sumie chyba jesteśmy dorosłymi, którzy nie boją się odpowiedzialności za własne czyny.
Pole maku zarosło zielskiem...
nikoniarz
22-06-2014, 18:06
ort, jak sam zauważyłeś, niektórzy mają problem ze zrozumieniem oczywistej oczywistości... Pewnie wedle dość popularnej (wśród wielu) zasady- winny jest każdy tylko nie ja.
Swoją drogą maki to bardzo fotogeniczne roślinki.
Wystarczy obejrzeć w galeriach śliczne fotografie wielu forumowiczów.
Sorry za OT.
Zmasowany atak na bogu ducha winnego pana rolnika, ktory nie chcial aby jego wlasnosc, i nie ma tu znaczenia, czy zniszczono mu plony za 5, 500 czy 50000 zlotych polskich, pozostala jego wlasnoscia czyli, innymi slowy, aby to on, usmarkany i w gumofilcach i mowiacy brzydkie slowa i ogolnie malo reprezentacyjny, mogl o losie rzeczonego pola decydowac, jest dosc znamienny. Przeliczanie na zlotowki stratowanego zboza jest absurdalne- gdy ktos wejdzie bez zaproszenia do mojego domu- popelnia przestepstwo mimo, ze stan mojego konta ani o jednego centa sie nie zmniejszy. Gdy jeden z dyskutantow cos o ukochanej ojczyznie napisal, zagrozil kolega moderator konsekwencjami mimo, ze ani on ani ktokolwiek inny z grupy osob ciezko obrazonych, dajacych sie wykazac strat materialnych nie poniosl. Jedna z podstawowych cech cywilizowanych spoleczenstw obywatelskich jest poszanowanie dla wlasnosci- tak materialnej jak i tej, nazwijmy to, niematerialnej. To, ze nie wolno krasc jest zrozumiale i naganne takze w Burkina Faso, ale, ze nalezy sie dobrze zastanowic, zanim sie na pole pszenicy wejdzie, wiedzac, ze straty (nawet niewielkie) sa nieuniknione oczywistym sie wydaje nie byc. Ukrasc w Media Markt notebook jest zle, ale zainstalowac piracka wersje photoshop jest moralnie usprawiedliwione "no-bo-przeciez-za-duzo-chca-kapitalisci-pijawki-a-poza-tym-wszyscy-tak-robia" (ze posluze sie przykladem dla wielu bardzo z zycia wzietym). To szacunek dla prywatnej wlasnosci zabrania mi powiedziec o kims, ze jest idiota bo godnosc idioty jest rownierz jego wlasnoscia. Napisal jeden z dyskutantow, ze sa kraje z tysiacami (sic!) kilometrow ogrodzonych pol i ze to nienormalne jest i ze jesli pola nie sa ogrodzone (tak zrozumialem te wypowiedz) to mozna (tak troche, z umiarem bo przeciez kazdy wie co to umiar) na pole wejsc i je troszeczke, tak za, powiedzmy 5-10 zlotych, stratowac. Nie bede pytal, w jakim kraju mozna zobaczyc tysiace kilometrow ogrodzen powiem jedynie, ze w wielu krajach zadne pole nie jest ogrodzone a mimo to nikt bez pozwolenia po wspomnianych polach nie hasa- mieszkancy owych krajow nie chca aby ktos spacerowal po ich posesji i nie spaceruja po posesji innych obywateli. Pozdrawiam z mojego prywatnego tarasu. a jesli juz przy makach jestesmy https://www.flickr.com/photos/99350878@N03/14344720552/ https://www.flickr.com/photos/99350878@N03/14035651730/ https://www.flickr.com/photos/99350878@N03/14261194451/ :-)
Sufenta: "...Napisal jeden z dyskutantow, ze sa kraje z tysiacami (sic!) kilometrow ogrodzonych pol i ze to nienormalne jest i ze jesli pola nie sa ogrodzone (tak zrozumialem te wypowiedz) to mozna (tak troche, z umiarem bo przeciez kazdy wie co to umiar) na pole wejsc i je troszeczke, tak za, powiedzmy 5-10 zlotych, stratowac. Nie bede pytal, w jakim kraju mozna zobaczyc tysiace kilometrow ogrodzen powiem jedynie, ze w wielu krajach zadne pole nie jest ogrodzone a mimo to nikt bez pozwolenia po wspomnianych polach nie hasa- mieszkancy owych krajow nie chca aby ktos spacerowal po ich posesji i nie spaceruja po posesji innych obywateli. "
Kolega stosuje nadinterpretację mojej wypowiedzi, zatem pozwolę sobie napisać odpowiedź <mam nadzieję, ze już ostatnią>
Kraj, gdzie są tysiące, a nawet dziesiątki tysięcy kilometrów ogrodzeń z drutu kolczastego to m.in. Chile (na południe od Santiago, bo nie mówimy tutaj o pustynnych północnych obszarach). Mieszka tam chyba najsympatyczniejszy naród jaki spotkałem (poza Rosjanami), co nie oznacza, ze przyjemnie się tam podróżuje (z racji na ww. ogrodzenia). Poza tym ogrodzona jest część Argentyny (niektóre rejony Patagonii oraz regiony północne). Spora część Kolumbii. Ekwador, Peru, Boliwia bardzo miejscowo. Ta ostatnia najmniej. <To tak, jeśli już mówimy o Am. Płd.> Nowa Zelandia również jest chyba męcząca, jeśli chodzi o ogrodzenia, ale podpieram się twierdzeniem koleżanki, która na to mocno narzekała.
Nigdzie nie napisałem (nawet między wierszami), ze można czyjekolwiek pole stratować choćby za 10 groszy. Nie wiem, czy kolega kiedyś chodził po polach, łąkach, lasach... Są tam ścieżki, naprawdę. A jeśli nie ma, to się obchodzi jakąś uprawę. A jesli jest to las, to nie ma żadnej szkody (i nie popadajmy w absurd twierdząc, że może tak myśleć 100 tysięcy ludzi i wydepta w tym lesie autostradę).
A jeśli ma się pole i jest się normalnym i kulturalnym (w miarę) człowiekiem, to wejście innego kulturalnego człowieka może spowodować tylko uśmiech i miłą rozmowę. Nawet, jesli ten człowiek stratował kłosy za całe 5 pln. Ale ja tutaj piszę o normalnych ludziach, kulturalnych i wyrozumiałych dla innych. Dlatego też zachowanie rolnika wydaje mi się zwykłym buractwem (chyba, ze miał naprawdę zły dzień, albo był na ciężkim kacu).
Polecam ruszyć na północ Skandynawii. Cz mamy tam jakieś ogrodzenia, druty, ludzi z karabinami chcących nas zastrzelić za wejście na posesję? Nie. Można rozbić namiot w centrum miasteczka i na kazdym polu (choć prawo mówi, ze w odległości 100-200m <nie pamiętam> od posesji). A głęboka Rosja? Nigdzie tam nie ma ogrodzeń, a człowiek cieszy się, ze widzi drugiego, choćby mu stratował hektar pola.
I dla mnie osobiście coś takiego jest normalne. Cieszmy się zatem, że Polska aż tak bardzo nie odstaje od tego modelu.
<Swoją drogą zadziwiające jest, jak ludzie chętnie nakładają na siebie bzdurne ograniczenia, ogrodzenia, zbrojenia i inne -enia. Ludzie, którym nikt nie zagraża, bo nie mówię tu o krajach, gdzie takie ogrodzenie stanowi o być albo nie być (przy życiu czy majątku). >
Drogi kolego fenrir, dziekuje, ze kolega na moj post odpowiedzial. Niestety, czego kolega nie zauwazyl, nacisk logiczny mojego kulawego postu nie byl na "tysiace kilometrow" lecz na "wlasnosc prywatna" polozony. Post kolegi to 21 wersow- 6 to cytaty pozostaje 15 wersow: 4 z nich to lista krajow, gdzie sa "tysiace kilometrow ogrodzen". 3 wersy poswiecil kolega Skandynawii (ktorej czesc, Norwegie, znam, gdyz jezdze tam raz w roku na lososie) i Rosji. 3 wersy poswiecil kolega na wytlumaczenie (mi) co robi czlowiek (w miare) kulturalny, ktory na swoim polu (slowo "pole" rozumiem jako metafore slowa "wlasnosc") gdy inny (w miare) kulturalny czlowiek jego pole bez wczesniejszego zaproszenia odwiedzi (milo sie usmiecha i milo rozmawia). I chyba jedynie owe 3 wersy, ktore stanowia 14% postu kolegi, sa jego odpowiedzia na pytanie czy mozna (bedac w miare kulturalnym) wejsc na czyjes "pole" i troche je stratowac. Chyba, ze sie jest w Rosji- tam mozna bowiem po stratowaniu 1 ha nadal miec dobry humor...Drogi kolego, wlasnosc prywatna jest swieta i chocby strata wyniosla 1 euro i pare centow (o czym bolesnie przekonala sie wyrzucona z pracy w sklepie pani sprzedawczyni w Niemczech, ktora zachowala dla siebie paragon za puste butleki bedace sklepu wlasnoscia) albo pare pierogow (za ktore z pracy w domu spokojnej starosci wyrzcono pania salowa- takze w Niemczech) albo tez nic poza naruszeniem poczucia wlasnosci sie nie stalo (a mimo to niemiecki uczen, ktory po prostu wszedl do garazu i dostal 3 kule w efekcie czego zmarl a wlasciciel posesji w U.S.A. nawet w stan oskarzenia nie zostal postawiony) musimy wiedziec, ze to co dla nas (dla kolegi) jest bagatela dla innych osob jest brutalnym naruszeniem jego niezbywalnych praw. Tego samego zdania (co ja) byl tez we wspomnianych 2 pierwszych przykladach (pierogi i kupon) niemiecki sad najwyzszy, ktory w uzasadnieniu wyroku stwierdzil, ze w gestii wlasciciela pozostaje rozstrzygniecie co jest dla niego wartosciowe. Oczywiscie, moze kolega napisac, ze "my tu w Polsce"... ale, moim zdaniem, to jest wlasnie problem. Pozdrawiam. P.S przyklad Skandynawii nie jest najlepszy- wlasciciel posesji czyli lokalna gmina pozwala ustawic namiot "gdzie-mi-sie-podoba" na terenie, ktory jest jej wlasnoscia- nie ustawi kolega namiotu w ogrodku ktoregokolwiek z mieszkancow gminy.
Jak widać można analizować do siódmego miejsca po przecinku, a i tak niewiele to daje :) Oczywiście szanuję zdanie kolegi, ale świat na szczęście piękny jest w swej różnorodności. Zatem pozwolę sobie mieć odmienne zdanie (co absolutnie nie oznacza, że godzę się na niszczenie czyjejś własności za choćby 10 groszy).
Cóż... Mam jedynie nadzieję, że osób, o których pisze kolega, spotkam w swoim życiu jak najmniej. Na razie mi sie udaje i żadnego postrzału nie mam, ani nawet nikt na mnie nigdy krzywo nie spojrzał. Mimo, ze przechodziłem setki (tysiące?) razy przez czyjeś posesje, nocowałem wielokrotnie na czyjejś ziemi. To nauczyło mnie, ze na świecie są również ludzie przyjaźni, dla których ważniejsze jest co innego niż ich "Niezbywalne Prawo Własności". A jeśli chcemy dążyć do "ideału" jakim są Stany i mieć prawo do zastrzelenia dziecka za wejścia do czyjegoś domu, to ja dziękuję za taki kraj. Wyprowadzę się z niego w ciągu tygodnia, gdy takie szalone prawnicze g...no wejdzie w życie. <Na marginesie, w USA można dostać solidną karę za zastrzelenie niedźwiedzia, który wejdzie do niewłaściwie zabezpieczonego domu>
Może trochę więcej prawdziwego życia w życiu? Czyli uśmiechu, uczciwości i pogody? A nie sztywnych praw, które nijak się mają do rzeczywistości i są dziurawe jak sito? Rzeczywistość jest nieco bardziej skomplikowana niż kodeks. Owszem, dla mnie jest bagatelą, jeśli ktoś przejdzie mi przez trawnik (jeśli nie ma złych intencji). I wydaje mi się, że coś takiego jest zwyczajnie normalne. Natomiast zachowanie ww. rolnika za normalne nie uważam. I tyle... Mam nadzieję, ze mogę mieć własne zdanie?
Co do Skandynawii, zapewne kolega ma rację. Nie wgłębiałem się w to zbytnio, gdyż nie mam zwyczaju nocować komuś w ogródku. Z reguły taki mieszkaniec zaprasza do siebie. No, ale to jeszcze trzeba z kimś porozmawiać, być kulturalnym i się uśmiechnąć.
Czego życzę i pozdrawiam
f.
PS. Odnośnie "nacisku logicznego", faktycznie było kulawo. Nie zauważyłem, zatem proszę o wybaczenie ;) Słowa "sic!" jednak używa się, aby coś podkreślić, wyrazić zdumienie. "Nacisnąć", choć nie wiem, czy logicznie ;)
<wyjątkowo smutna ta dyskusja... :( i smutno patrzeć na ludzi, którzy chcą móc zastrzelić uczciwego człowieka za wejście na ich pole>
Zastrzelic niewinnego dzieciaka, który wszedł na moją posesję? Ja nie wierzę, że jest wielu ludzi na świecie zdolnych do tego. Raczej jest cała masa wojowników forumowych o własnośc waszą i naszą. Jakżesz trzeba miec zwichrowany umysł żeby poważnie pomyślec o tym, a co dopiero zrobic?! Strzelic do dziecka? A jak Twojemu dziecku, sufenta, piłka wpadnie za ogrodzenie sąsiada i kiedy ono pójdzie po nią, a sąsiad je kropnie, to też będzie w porządku? Przeprosisz sąsiada i usuniesz zwłoki dziecka z jego PRYWATNEJ WŁASNOŚCI? Nie, nie wierzę, że aż tylu jest popaprańców.
Sam mam las i kilka pól, ale w życiu by mi nie przyszło do głowy żeby coś zagradzac czy zabraniac. Niech sobie ludzie zbierają grzyby, jagody itp. Niech sobie biwakują. Na jednym polu zrobili nawet ścieżkę do domu (skrót). Niech im będzie, niech zaoszczędzą sobie te 100 metrów. Nawet im pasieka moja nie przeszkadza :). I mokra trawa z rana. Mijamy się czasem, uśmiechamy do siebie, mówimy dzień dobry, itp.
Mam niedparte wrażenie, a w zasadzie pewnośc, że ta agresja wobec "intruza" jest wynikiem zastraszenia społeczeństwa przez media, grupy rządzące i biznes, który na tym kokosy robi. Kariera słowa "bezpieczeństwo" rozwija się w sposób niesłychanie dynamiczny. W imię tego słowa pozwalamy sobie nakładac ograniczenia, wydawac mnóstwo kasy na wszystkie gadżety związane z bezpieczeństwem, pozwalamy się szpiegowac wszystkim slużbom, zatraciliśmy prywatnośc, wolnośc, a co najgorsze, zaczynamy myślec jak ludzie niezbyt wolni.
Małpy w zoo robią raban jak się im klatkę otworzy. Przecież w klatce jst całkiem ok., dają jeśc, jest ciepło, nie leje na głowę. Czasem jakąś samiczkę podeślą. Wystarczy popracowac - powydurniac się trochę dla ludzi, dac zarobic swojemu właścicielowi i wszystko gra. A za otwartą klatką nie wiadomo co może taką małpkę spotkac. Tygrys? Inny właściciel? Może gorszy? "Na pewno gorszy, tak mówił przecież nasz, ten, który nas karmi i daje schronienie". Może trzeba będzie podejmowac decyzje? I w ten sposób małpy wychowują dzieci, których umysły będą, jak to powiedział Chomsky, replikami umysłu rodziców.
I w zasadzie o to chodzi tym, którzy nami rządzą. Zastraszone społeczeństwo to posłuszne społeczeństwo. Bardzo łatwo je zmanipulowac.
moje dziecko nie bedzie zastrzelone bo w niemczech az tak popapranego prawa nie ma a obraz u.s.a na ktorym na kazdej werandzie siedzi ponurak z karabinem gotow zastrzelic kazdego na jego posesji nie jest prawdziwy. obowiazuja na calym swiecie (m.in) 2 zasady: dura lex sed lex i incontinentia iuris nocet. w tak oburzajacym cie casusie (dla mnie tez to jest niezrozumiale, ale z nieco innych powodow) rzeczone dziecko bylo mlodym mezczyzna, ktory przez swojego amerykanskiego kolega kilkakrotnie byl proszony o niewchodzenie na teren czyjejs posesji. zabijanie ludzi jest zle a zabijanie z takiego powodu jest jeszcze gorsze (o ile mozna w tym przypadku przymiotnik zly stopniowac), ale ALE: incontinentia iuris nocet.
RobertMiernik
25-06-2014, 21:33
moje dziecko nie bedzie zastrzelone bo w niemczech az tak popapranego prawa nie ma a obraz u.s.a na ktorym na kazdej werandzie siedzi ponurak z karabinem gotow zastrzelic kazdego na jego posesji nie jest prawdziwy. obowiazuja na calym swiecie (m.in) 2 zasady: dura lex sed lex i incontinentia iuris nocet. w tak oburzajacym cie casusie (dla mnie tez to jest niezrozumiale, ale z nieco innych powodow) rzeczone dziecko bylo mlodym mezczyzna, ktory przez swojego amerykanskiego kolega kilkakrotnie byl proszony o niewchodzenie na teren czyjejs posesji. zabijanie ludzi jest zle a zabijanie z takiego powodu jest jeszcze gorsze (o ile mozna w tym przypadku przymiotnik zly stopniowac), ale ALE: incontinentia iuris nocet.
ignorantia chyba...
EDIT: HEJ, HEJ!!! Działa cytowanie! I edycja!! ;)
jaki jest status sprawy ?
ignorantia chyba...
EDIT: HEJ, HEJ!!! Działa cytowanie! I edycja!! ;)
oczywiscie, ze ignorantia! zboczenie zawodowe. przepraszam i obiecuje poprawe.
RobertMiernik
25-06-2014, 22:39
urolog?
jaki jest status sprawy ?
Wściekły rolnik po zablokowaniu paru tysięcy domofonów zamordował z zimną krwią dziecko fotografa młodej pary :D:D:D
Elanek - "Mam niedparte wrażenie, a w zasadzie pewnośc, że ta agresja wobec "intruza" jest wynikiem zastraszenia społeczeństwa przez media, grupy rządzące i biznes, który na tym kokosy robi. Kariera słowa "bezpieczeństwo" rozwija się w sposób niesłychanie dynamiczny. W imię tego słowa pozwalamy sobie nakładac ograniczenia, wydawac mnóstwo kasy na wszystkie gadżety związane z bezpieczeństwem, pozwalamy się szpiegowac wszystkim slużbom, zatraciliśmy prywatnośc, wolnośc, a co najgorsze, zaczynamy myślec jak ludzie niezbyt wolni. "
No i dokładnie o to idzie :(
I w zasadzie o to chodzi tym, którzy nami rządzą. Zastraszone społeczeństwo to posłuszne społeczeństwo. Bardzo łatwo je zmanipulowac.
Czyli nic nowego od tysięcy lat. Tylko technika się zmieniała (postęp techniczny).
Gdy chodziłem do szkoły podstawowej były lata siedemdziesiąte.
Mieszkałem w miasteczku ok. 10 tys. mieszkańców.
Po wyjściu ze szkoły zawsze mieliśmy mnóstwo miejsc do zabawy na terenach wokół szkoły.
Teraz jak przechodzę w tych regionach to wszystko jest pogrodzone.
Każdy dba o swoją własność.
Dzieci mogą się bawić tylko na ogrodzonych wielometrowymi siatkami placach przy szkole.
O ile są otwarte bo różnie z tym bywa.
Przez te wysokie siatki jakoś zawsze kojarzą mi się z więziennymi placami.
Bardzo też nie podobają mi się niektóre ściśle ogrodzone osiedla w Wawie gdzie mieszkam obecnie.
Nie ma tam ŻADNEJ przestrzeni publicznej.
Jedzie się np. parę kilometrów wąską szosą, po obu stronach są wąskie chodniki i zaraz oczywiście wysokie metalowe ogrodzenie.
Współczuję młodym dzieciakom.
Ale cóż, może większość z nich woli siedzieć przed kompem niż zabawy na świeżym powietrzu.
W dodatku obecne władze chętnie prywatyzują/sprzedają publiczną przestrzeń.
Czasem stoją pewnie za tym łapówki.
Trochę to ponura wizja świata przyszłości gdzie każdy będzie miał swoje prywatne kilka metrów
i jedyne miejsce gdzie będzie mógł pospacerować to centra handlowe ;)
@tomek67
Ale weź też pod uwagę, że zagrożenia są inne, że świat się zmienia. To czy nam się to podoba, czy nie to inna sprawa. Kiedyś i szacunek młodzieży do starszych, własności i zasad był zupełnie inny.
Czyli nic nowego od tysięcy lat. Tylko technika się zmieniała (postęp techniczny).
Właśnie, coraz lepsi są w te klocki i coraz bardziej wchodzą w życie osobiste.
Nie ma tam ŻADNEJ przestrzeni publicznej.
Taka przestrzeń publiczna służy spotkaniom, swobodnym wymianom myśli i idei, a to już niedobrze.
Lepiej dla "tych" jest żeby ludzie się nie spotykali, tylko jechali po robocie czy szkole do tych swoich fortec i najwyżej kontaktowali się z sobą przez telefon czy Internet, już pod kontrolą.
Przestrzeń publiczna nie służy władzy, najbardziej jaskrawe przykłady to Majdan, Taksim, Tahrir. Niby w Polsce daleko do tego, ale takie place to zawsze ogniska zapalne. Zawsze się mają gdzie zebrać kibole, górnicy i inni podobni. Telewizja pokaże, pójdzie w świat.
Trochę to ponura wizja świata przyszłości gdzie każdy będzie miał swoje prywatne kilka metrów i jedyne miejsce gdzie będzie mógł pospacerować to centra handlowe ;)
I tak to zaczyna funkcjonować.
Ale weź też pod uwagę, że zagrożenia są inne, że świat się zmienia. To czy nam się to podoba, czy nie to inna sprawa. Kiedyś i szacunek młodzieży do starszych, własności i zasad był zupełnie inny.
Jakie są inne zagrożenia jakich nie było 20 - 30 lat temu i jak mają tym nowym zagrożeniom zaradzić płoty, mury i zakazy? Narkotyki można kupić wszędzie, nawet w szkole. Pedofile szaleli jak dziś, tylko, że łatwiej ich teraz przez Internet namierzyć. Nie znam statystyk rozbojów, ale myślę, że w porównaniu do dzikich czasów z lat 90-tych, może nie jest aż tak źle.
Grodzenie się tworzy podziały na kasty lepszych i gorszych. Pewnie fajnie być tym lepszym i bogatszym, ale w zamian otrzymuje się rosnącą frustrację, zazdrość i z czasem nienawiść tych "gorszych"
Powered by vBulletin® Version 4.2.5 Copyright © 2026 vBulletin Solutions, Inc. All rights reserved.